IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Klasa nr 35

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

PisanieRe: Klasa nr 35    Pon Wrz 19 2016, 22:03

The member 'Yuliya Onegina' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Pon Wrz 26 2016, 21:30

Podsumowanie

Chyba każdy doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak trudno nieraz jest przebrnąć przez koleżeńskie notatki w trakcie nauki na ważny egzamin. Tak samo ciężko jest nauczycielom, gdy muszą zmierzyć się z toną esejów, które na ich biurka starannie składają uczniowie. W wypadku zadania z warzelnictwa eliksirów nie każdy postanowił oddać swoją pracę. Zaś nie wszystkie przyniesione w terminie nadawały się do postawienia im dobrego stopnia. Wśród tych paru wypracowań profesor doszukał się jednak dwóch, którym stopień postanowił minimalnie podnieść. Tym niebywałym szczęściem pochwalić się mogą Bogna Nicicka i Ilona Elznerowicz, których prace niezwykle przypadły do gustu nauczycielowi.

Stopnie, które zostały każdemu przydzielone są jednocześnie punktami liczonymi do Pucharu Akademii. O ich przydzielenie ubiegać możecie się w tym miejscu.


Przyznane oceny
Adam Wroński
Ocena: 4
Arsene Kuragin
Ocena: 5
Bogna Nicicka
Ocena: 4
Dionisie Eminescu
Ocena: 3
Ilona Elznerowicz
Ocena: 4
Jasmina Aristova
Ocena: 4
Lutogniew Wroński
Ocena: 3
Łaǔryš Tarsiuk
Ocena: 2
Milan Vasilchenko
Ocena: 2
Yuliya Onegina
Ocena: 3
Yuri Aristov
Ocena: 3
Zorana Karamazova
Ocena: 3
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Sob Lis 12 2016, 15:59

Profesor Borya Voloshin miał dzisiaj wyjątkowo dobry humor, co nie zdarzało się za często. Wśród uczniowskiej braci uchodził za niezwykle surowego i konsekwentnego nauczyciela, który nie szczędził złośliwych uwag podczas zajęć, zwłaszcza jeśli ktoś nie miał najmniejszego pojęcia o alchemii. Był wymagający, ale jednocześnie potrafił wbić do głowy elementarną wiedzę nawet tym najbardziej opornym na naukę uczniom. Dzisiejsza lekcja z warzelnictwa eliksirów zapowiadała się za to szczególnie ciekawie, gdyż profesor Voloshin niespodziewanie postanowił zmienić jej formułę, o czym jeszcze nie poinformował swoich uczniów. Chciał ocenić nie tylko ich umiejętności, ale także kreatywność młodych adeptów magii, co było rzadkością, gdyż zwykle kładł ogromny nacisk na odpowiednie proporcje i niezmienność składników w podstawowych eliksirach wykonywanych na zajęciach. Zaprosił więc wszystkich zainteresowanych uczniów z klasy siódmej, ósmej i dziewiątej do klasy nr 35, by mogli zmierzyć się między sobą w małym pojedynku alchemicznym. Na tę okazję specjalnie przygotował im stanowiska, a także kartki-losy, które położył na swoim biurku. Zajęcia miały rozpocząć się za zaledwie piętnaście minut, dlatego też profesor Voloshin postanowił nastawić samowar, cierpliwie oczekując przybycia uczniów. Borya miał nadzieję, że dzisiejsza formuła zajęć przypadnie im do gustu, dlatego też oczekiwał tłumów wraz z nadejściem godziny piętnastej. Oby się nie zawiódł.

Zapraszam wszystkich chętnych uczniów z siódmej, ósmej i dziewiątej klasy na zajęcia z warzelnictwa eliksirów. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Dla najlepszych czekają ciekawe nagrody, dlatego też gorąco zachęcam do zabawy!
Powrót do góry Go down
avatar


Sosnowiec, Polska

półkrwi

18 lat

IX klasa

ubogi

Piromanci, szukająca w Bełtach

PisanieRe: Klasa nr 35    Sob Lis 12 2016, 18:22

Musiałam przyznać, że z alchemii byłam średnia. I to dosłownie - warzenie eliksirów mieściło się dokładnie między przedmiotami, które mi szły nieźle a tymi, który mogłyby iść zdecydowanie lepiej. Uznałam jednak, że warto zdecydować się na te dodatkowe zajęcia. Kto wie? Może profesor bardziej mnie polubi (w końcu widziałam, że dzisiaj miał dobry dzień), ja się czegoś nauczę i jeszcze wyjdzie, że jestem pilną uczennicą...
... Albo zrobię coś tak głupiego, że pan Borya Voloshin mnie mocno znielubi, ja coś zniszczę przez głupią pomyłkę albo i sobie coś zrobię.
Po co jednak myśleć pesymistycznie? W końcu jeszcze nic się nie zaczęło. Dlatego w miarę pewnie i z uśmiechem weszłam do klasy.
- Dzień dobry profesorze.
Z lekkim niepokojem (lekcja sam na sam z tym człowiekiem mi się nie przydarzy, prawda?) zobaczyłam, że jeszcze nikogo nie ma. Zwalając to na fakt, że jest ponad dziesięć minut do rozpoczęcia bez pośpiechu zajęłam mniej więcej środkowe stanowisko. W ciszy sprawdziłam czy mam wszystko, co potrzebne do zajęć - profesor Voloshin był w końcu perfekcjonistą i pewnie by skomentował fakt, że przez ten czas tego nie zrobiłam. Dopiero po tym zauważyłam karteczki na jego biurku.
Dziwne. Do tej pory jedyne kartki, jakie miewał na biurku to sprawdziany... Pewnie coś kombinuje.
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Klasa nr 35    Sob Lis 12 2016, 18:39

Aliszka uwielbiała wszelkiego rodzaju naukowe konkursy, jakie proponowała jej szkoła, oczywiście, poza baletem, z którego musiała zrezygnować kilka lat temu z powodu swojej choroby. Była weteranką konkurencji z literatury, historii, botaniki i transfiguracji, swoich sił próbowała również w alchemii, ale wszyscy w Koldovstoretz zdawali sobie sprawę, że alchemia i Aliszka nie szły ze sobą w parze. Owszem, lubiła gorące kociołki, lubiła dobierać z istną perfekcją składniki potrzebne do przygotowania danego wywaru, ale na lubieniu i chęciach się kończyło. Nie potrafiła sprawić, aby mikstura Janusa przybrała barwę na szmaragdową ze szkarłatnej, mimo wszelkich starań Eliksir Koszmarnych Snów powodował spokojny, pozbawiony koszmarów sen. To wprawiało Aliszkę w stan konsternacji, a zaraz później - irytacji, ponieważ mimo przeglądania tysiąca podręczników dotyczących warzelnictwa, nie potrafiła przyrządzać eliksirów w poprawny sposób. Ilość składników się nie zgadzała? Sposób, w jaki mieszała wywar? A może składniki były złej jakości? W to ostatnie akurat wątpiła, co nie zmieniało faktu, że nie miała zielonego pojęcia, dlaczego nie potrafiła równać się z rówieśnikami w sferze alchemii. Dobrze, nie musiała być dobra ze wszystkiego. Jednak chciała. Zwłaszcza, kiedy na jej drodze stawał profesor Voloshin, bardzo wymagający nauczyciel, którego osobiście bardzo lubiła, głównie ze względu na jego podejście do uczniów. Daleko mu było do nauczyciela, którego można byłoby lekceważyć. Kilka minut przez piętnastą weszła do klasy nr 35 i przywitała się z profesorem, siadając przy jednej z ławek przy drzwiach i kładąc na blacie podręcznik alchemii. W klasie było już kilka uczniów, którym kiwnęła jedynie głową. Skrzyżowała ręce na piersiach i czekała na rozpoczęcie lekcji, kiedy w końcu będzie mogła stanąć przy gorącym kociołku i ogrzać swoje chłodne dłonie. Policzki jej poczerwieniały, kiedy zdała sobie sprawę, wokół jakiego tematu krążą jej myśli. Czy Timon przyjdzie na lekcję.
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Klasa nr 35    Sob Lis 12 2016, 22:41

Zapowiadała się kolejna nudna lekcja z eliksirów. Yuliya przygotowywała się do niej, tak jak do każdej innej. Tak naprawdę przyszła na zajęcia głównie z tego powodu, że skończyło jej się już te wspaniałe zwolnienie, które dostała od szkolnego uzdrowiciela. Nadal jednak nosiła rękawiczki, tak na wszelki wypadek i postanowiła sobie, że będzie z wyjątkową ostrożnością podchodzić do każdego wywaru, każdej zawartości kociołka oraz tego, co tą zawartością miało być. Przygoda z żar-ptakiem, choć powoli odległa, nauczyła ją dystansu do magii i jej tworów. Nigdy więcej lekkomyślności, nigdy więcej zabaw.
Zbliżała się piętnasta.
Nieświadoma tego, jak ma wyglądać lekcja, znalazła się nawet całkiem szybko w sali z odpowiednim numerem. Lubiła te miejsce, pomimo, że warzelnictwo nie było jej ulubioną dziedziną. Ale nie mogła narzekać, w końcu przynajmniej profesor Voloshin był w miarę uczciwy i nie wybierał sobie uczniów do gnębienia. Więc może nie będzie tak znowu źle? Humor poprawiał jej fakt, że lekcja zakładała także uczestnictwo nie tylko jej ósmej klasy, ale także siódmej i, co najważniejsze, dziewiątej. Miała cichą nadzieję, że wyląduje gdzieś obok Dionisie, jeżeli się zjawi. Ostatnio za bardzo na nim polegała, ale miała wrażenie, ba, była pewna, że ten chłopak wiedział znacznie więcej od niej. A nauka od najlepszych to w końcu najlepszy sposób do udoskonalenia, prawda?
Otworzyła sobie drzwi, od razu witając profesora, co prawda nie głośnym przywitaniem, ale stosownym do sytuacji, na razie skinieniem głowy. Nie myślała nawet o uśmiechu, wbijając wzrok w ziemię, by się nie przewrócić. Rozejrzała się po sali. Dwie dziewczyny, które, powiedzmy sobie szczerze, znała raczej z widzenia. Ech, nie było nawet do kogo otworzyć ust...
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Panacea, Komitet Dyscyplinarny

PisanieRe: Klasa nr 35    Nie Lis 13 2016, 21:18

Adam ledwie zdążył na lekcję. Ledwie tylko w przypadku warzelnictwa eliksirów oznaczało: z tylko dziesięcioma minutami zapasu; zatrzymał go przykry obowiązek ukarania szlabanem jakiegoś młodego gniewnego, co to wymazywał na lustrze w łazience, że ZMORY KURWY albo DOLOHOV CHUJ, trudno było w zasadzie odczytać słowa niebędące wulgaryzmami.
Adam wolał, skoro tylko przewinienie nie biło po oczach, te oczy przymykać, robić swoje i liczyć, że jakiś inny kolega z komitetu załatwi sprawę ukarania delikwenta. Zdarzali się w końcu i tacy (żeby daleko nie szukać jego własny starszy brat szczególnie to lubił), dla których odejmowanie punktów i konfiskata marnych papierosów to najlepsza rozrywka.
Nie dało się jednak w tym przypadku stwierdzić, by zauważone przez Wrońskiego przewinienie wymagało szczególnej spostrzegawczości, zwłaszcza, że miał ten wątpliwy przywilej przyłapać chłopaka na gorącym uczynku. Poleciało pięćdziesiąt punktów, a Adam poleciał na alchemię.
Szczególnie mocno było dzisiaj czuć w klasie anyżem i amoniakiem. Adam mimowolnie pomyślał o amerykankach. Z przesadą wciąż lubił te płaskie ciastka, a im szczodrzej lukrowane, tym lepiej. Jadał je zawsze w Krakowie, na przemian z bajglami.
- Dzień dobry. - przywitał się, grzecznie jak zawsze z mistrzem eliksirów. Nawet gdyby nie lubił tych zajęć, przychodził by wciąż pół godziny wcześniej i starał, jak gdyby całe jego życie zależało od uwarzenia wywaru nasennego. Ojciec aptekarz jego sobie wybrał na ofiarę i pomocnika przy odmierzaniu składników, płukaniu fiolek i zlewek, opatrywania buteleczek, tym samym wykształcając u niego pewną rękę i niezwykle dobry węch.
Na widok Bogny wykonał nieco dziwny ruch ręką, który miał starczyć za powitanie, a ratował się od rozmowy z byłą ucieczką do pierwszej znajomej, jaką zobaczył w jeszcze raczej pustej klasie.
- Cześć, Aliszka.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Klasa nr 35    Pon Lis 14 2016, 10:49

Robiło się coraz chłodniej. Tak też tym razem, zmarznięty jak nigdy dotąd ten niepozorny, przeciętny chłopaczyna, który nie raz myślał o tym, aby z powodu nagminnych nieobecności zawalić rok tylko dla tych kilku wyjątkowych osób, z racji wszechogarniającej nudy, skusił się na pojawienie się, na zajęciach z alchemii i warzelnictwa. Chciał zabrać ze sobą swoją gadającą łyżkę, wiernego kompana przyrządzania wielu eliksirów, napitków spożywanych w ciemnościach wraz z wiernym mu Andrzejem, pogromcom niewieścich serc – ale akurat o niej zapomniał. Spakował się, a Ona chociaż nie mógłby w pełni nazwać ją kobietą, a tworem o trudnym do scharakteryzowania głosiku została na biurku. Wierzył w to, że kiedy nie było go w pobliżu – starannie wygłaszała niereformowalne kwestie, od których uszy więdły, uwięzionym w ścianach duszkom. Przywitał się skromnie jak to miał w zwyczaju z nauczycielem, a później zresztą klasy, w pierwszym momencie w zamyśleniu nie zauważając Karamazovej. Zimno. Chuchnął w pobladłe dłonie, wzrok odruchowo zawieszając na Yuliyce z którą nigdy jeszcze nie udało mu się bliżej zapoznać. - Cześć. Coś Ty taka jakaś... posmutniała? Czekasz tu na kogoś? - I wtedy, kiedy już się z grzecznościami uporał, aby trochę nieskutecznie rozluźnić atmosferę, poczuł na sobie wbijający się w duszę, wzrok Alisy, który z tłumu tysiąca kobiet wyłapałby w pierwszej chwili. Oczywiście, gdyby wstępnie nie był tak rozkojarzony tym chłodem. I łyżką. A także tym, że miał ochotę zapalić. A ostatnio nie bardzo miał co. - Aliso. Co Ty tu robisz? - Ambitnie, Baryshnikov. Machnął ku niej, skutecznie maskując nikłym, skromniutkim uśmiechem człowieka zniszczonego brakiem nikotyny w organizmie, mrukliwego, jesiennego dziadostwa z młodą twarzyczką swoje roztargnienie.


Ostatnio zmieniony przez Timon Baryshnikov dnia Sro Lis 16 2016, 18:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Orsza, Białoruś

półkrwi

wilkołak

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie

PisanieRe: Klasa nr 35    Pon Lis 14 2016, 14:54

Mogłoby się wydawać, że okazje do zrehabilitowania się w oczach profesora Voloshina, nie nadarzały się często. Właściwie szanse na poprawienie odbioru przez niego swojej osoby – i to po kilku spektakularnych porażkach – gwałtownie obierały kurs równi pochyłej, spadając z niej na łeb, na szyję, byleby mocniej się poturbować i nie mieć ochoty na szukanie drogi ponownego wspięcia się chociażby na poziom wiedzy względnie dostatecznej. Łaurysz stara się szukać jej za każdym razem, czy to wypożyczając ze szkolnej biblioteki kolejne alchemiczne pozycje, czy na własną rękę w chłopięcej łazience przygotowywać eliksiry zarówno te podstawowe, jak i bardziej zaawansowane, których składniki nieraz kosztowały fortunę i znacząco uszczuplały zapasy znajdujące się w szkolnym składziku, czy zwyczajnie pokazując profesorowi, że to nie tak, że mu nie zależy.
Na zajęciach zjawia się więc punktualnie, jak zwykle – ani minuty przed czasem, ani chwili po – witając się uprzejmie z nauczycielem i miejsce zajmując z tyłu sali, w rogu, bo to najlepszy punkt obserwacyjny i miejsce w ogóle. Tuż przy żeliwnych rurach grzewczych; z oknem, które uchylić może tak, by chłodne powietrze nikomu nie przeszkadzało, wiejąc jedynie w jego stronę; ze stolikiem z sekretną szufladą, w której co zajęcia znaleźć można głupie liściki – zapewne czekające na odpowiednią osobę, a w międzyczasie przechodzące przez kilka innych rąk, przez głowy, które ukrytych treści nie powinny nigdy poznać. Dziś do szufladki jednak nie zagląda, bo nagle okazuje się, że nie ma na to czasu. Atmosfera w klasie jest inna niż dotychczas, w szeptanych rozmowach trudno doszukać się znudzonego czy przestraszonego tonu, a i od samego profesora daje się wyczuć dużo więcej pozytywnej energii. Podnosi więc głowę wyżej, zaraz pozdrawiając jej kiwnięciem kilka znajomych twarzy, od których jednak szybko ucieka wzrokiem, bo niedawne wydarzenia wciąż gorzko osiadają na żołądku i trudno wyzbyć się ich z głowy.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

czysta

medium

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Alruana

PisanieRe: Klasa nr 35    Pon Lis 14 2016, 15:54

Welesieeee. Jeszcze jeden zakręt, jeden zakręt, niskie obcasy trzewików stukają nierównomiernie o posadzkę, kiedy Tunder jak burza gna, starając się nie przewrócić i całkiem nieźle jej to wychodzi. Może to będzie dobry dzień? Pomijając fakt, że wypadła ze szkolnego rytmu bardzo szybko i była spóźniona już parę sekund, ale to nie ważne, do klasy wpada jak najciszej dygając nawet ładnie, choć i tak nie zostanie zauważona, ale to nic. Przemyka cicho, a przynajmniej starając się być cicho, unosząc dłoń do włosów, by parę kosmyków niesfornych, które wyrwały się z krótkich warkoczy zaczesać za ucho.
- Cześć. – W szeptaniu zawsze była dobra, to i po cichu się wita z Łauryszem, nie wiedząc dlaczego sam taki siedzi, bo żadne wieści z Dziadów do niej nie dotarły. Ale to nic. Przez chwilę siedzi wiercąc się tylko trochę, poprawiając to szatę, to rąbek spódnicy, jak każdy uczeń, który wpada do klasy spóźniony i szybko stara się ogarnąć. Tunder przy tym jednak bacznie obserwuje wszystkich i kiedy stwierdza, że znajduje się w bezpiecznej strefie odwraca się i nachyla do swojej torby, zanurzając w niej dłoń i starając się nie szeleścić papierem, bo musi dojeść pączka z cukrem pudrem i marmoladą, bo to oczywiście nie mogło czekać, to musi być już. Dokładnie na lekcji ryzykując swoimi marnymi już zresztą ocenami z alchemii, ale to wcale nie jest ważne w  obliczu potencjalnie pominiętego podwieczorku, to byłby dramat. A Tunder podwieczorki ma średnio co dwie, trzy godziny począwszy od rana. Wpycha sobie to do japy wszystko, brudząc się, palcem jeszcze popychając resztę wypieku, żeby się wszystko zmieściło w  paszczy i unosi głowę odrobinę sprawdzić, czy nikt poza kolegą z ławki nie widzi. Słabo by było, gdyby się Voloshin akurat na nią spojrzał i zczaił. Nie dlatego, że dostałaby upomnienie, ale dlatego, że w  torbie były jeszcze dwa pączki, które trzeba było zjeść.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 20:39

- Witajcie – mówi na samym wstępie Borya Voloshin, uśmiechając się podejrzanie w kierunku uczniów, którzy tłumnie pojawili się na jego lekcji. Nie zawiódł się – to dobry znak, choć nieczęsto widzi się go w tak wyśmienitym humorze, zwykle uchodząc za zwyczajnie gburowatego i surowego nauczyciela. Długo przygotowywał się do tych zajęć, zwłaszcza że musiał poprosić dyrektor Vankheno o zgodę odnośnie przygotowywanych przez niego nagród. Uważał w końcu, iż to będzie właściwy moment, by najwybitniejszych uczniów, którzy już niedługo będą musieli zmierzyć się z zupełnie nowymi eliksirami, nagrodzić. Nie da się ukryć, że ma swoich faworytów, jednak nie zamierza dawać im forów. – Baryshnikov, zajmij swoje miejsce, to nie czas na podrywy, a ty, panno Szentgyörgyi, może zechcesz się podzielić jedzeniem ze wszystkimi? Proszę się nie krępować. Absolutnie! – Co jak co, ale stary Voloshin ma oczy dookoła głowy i nic nie umknie jego uwadze, zwłaszcza gdy ktoś nie traktuje go poważnie.
- Niezmiernie się cieszę, że tak licznie przybyliście na dzisiejsze zajęcia, jednak nie będą one miały standardowej formuły. Za zgodą dyrekcji postanowiliśmy urządzić mały konkurs, który – mam przynajmniej taką nadzieję – zachęci was do pracy i dalszego zgłębiania tajników warzelnictwa eliksirów. Co ważniejsze, dla najlepszych będą czekały ciekawe nagrody. Zanim przejdę do konkretów, chciałbym na początku zrobić małą rozgrzewkę i sprawdzić, jak tam z waszą wiedzą z fauny i flory. – W tym momencie profesor Borya Voloshin robi przerwę, by przyjrzeć się dokładnie wszystkim swoim uczniom. Krzyżuje ręce na klatce piersiowej, po czym siada na swoim biurku, by zacząć dalej mówić: – Mam dla was dwa pytania na rozgrzewkę. Kto pierwszy ten lepszy, lecz pamiętajcie, że prawidłowa odpowiedź może w późniejszym etapie przybliżyć was do zwycięstwa. Pierwsze z nich: jakie zioło wykorzystuje się w eliksirach i olejach, by dłużej zachowały swoje właściwości? A drugie – która z roślin działa odurzająco, często powodując omamy słuchowe i wzrokowe?  

Działamy na bardzo prostej zasadzie – kto pierwszy ten lepszy. Na początku każdy z Was rzuca kostką k6. Na dwa pytania odpowiadają wyłącznie osoby, które pierwsze wylosują wynik 2 i 3. Rozwiązanie na nie znajdziecie w temacie z folklorem słowiańskim. W przypadku niewylosowania żadnego z pytań, to Voloshin w następnym poście wyznacza do odpowiedzi. Uwaga! Gdyby ktoś z uczniów jeszcze chciał dołączyć, to ostatnia szansa, aby właśnie to zrobić. Zachęcam mocno!

Wynik 1:
 
Wynik 2:
 
Wynik 3:
 
Wynik 4:
 
Wynik 5:
 
Wynik 6:
 

Powrót do góry Go down
avatar


Orsza, Białoruś

półkrwi

wilkołak

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 20:42

To nie będą dobre zajęcia, to absolutnie nie będą dobre zajęcia. To nie będzie jedna z tych godzin, których nie żałuje się, że zostały człowiekowi z życia wyjęte – jak beztroskie wylegiwanie się w łóżku, przejażdżki rollercoasterem czy zatrzaśnięcie się w łazience u znajomego w domu, kiedy bezkarnie można przejrzeć mu zawartość wszystkich szafek. Nie będzie też jednak jedną z tych, o których chciałoby się zapomnieć przez ciąg następujących po sobie niefortunnych zdarzeń czy przykrych elementów, które miesiącami, latami nieraz wiercą w umyśle ogromne dziury. Będzie za to taką, która ciągnie się nieprzyjemnie, trzeszcząc pod palcami jak sparciała guma – rozciągając się i rozciągając w nieskończoność, nie potrafiąc wrócić na swoje miejsce, jakby znajdowała się poza czasem i przestrzenią.
(albo ktoś umyślnie ją tam wrzucił.)
- Hej – odszeptuje, wzrokiem wodząc od Voloshina, który, choć może w dobrym humorze, samą swoją postawą, jeszcze się nie odezwawszy, pousadzał kilku co mniej rozgarniętych życiowo uczniów, do Tundry ukradkiem próbującej się ogarnąć i… Niech ją Perun trzaśnie, jeść w takim miejscu nie tyle, że nie wypada, co nie można – bogowie raczą wiedzieć, co za kociołkowe opary znajdują się w powietrzu, jakie poosiadały na blatach ławek i szafek, na ścianach i suficie.
Nie zdąża jednak jej ostrzec, kiedy profesor postanawia ją upomnieć. I może to dlatego, gdy nauczyciel rozpoczyna pierwszą część zajęć, gdy zadane przez niego pytania są już zanotowane w większości notatek, Łaurysz wyrywa się do odpowiedzi prawie pierwszy, bo przecież wie – na pewno wie – jakie rośliny na myśli ma profesor. Skrótowo odpowiada zatem, że po spożyciu lulka częstokroć spotkać można się z tak silnymi halucynacjami i już, już zaczynać ma mówić na temat pytania pierwszego, ale i jemu Voloshin nie zamierza oszczędzać surowych słów, ostatecznie utwierdzając w przekonaniu, że jakiekolwiek podejmowane przez niego prób zdobycia z warzelnictwa dodatkowej wiedzy – nawet bazującej na jednym z tarsiukowych koników – zawsze zakończyć muszą się fiaskiem. Opada ciężko na swoje miejsce, zsuwając się na krześle tak, by zza stolika widać było jedynie nieznaczną część jego głowy. Pierdoli takie zajęcia, to bez sensu.
- Nie masz przypadkiem jeszcze trochę? Czegokolwiek – uściśla od razu, palce kurczowo zaciskając sobie na szacie.


Ostatnio zmieniony przez Łaǔryš Tarsiuk dnia Pią Lis 18 2016, 23:10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 20:42

The member 'Łaǔryš Tarsiuk' has done the following action : Kostki


'k6' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 20:48

Atmosfera, faktycznie, była jakaś dziwna... Inna. Yuliya czuła to gdzieś pod skórą, jednak jakoś się nie bała. Właśnie wręcz przeciwnie, uznała to za (heh) dobrą zmianę. Tak naprawdę na zajęcia profesora B. mogłaby przychodzić nawet częściej, jeżeli miałby ciągle aż tak dobry humor. Co tam te dwa przytyki, które skierował w stronę uczniów! Mogło być przecież znacznie gorzej.
Dlatego też kiedy lekcja faktycznie się rozpoczęła, postanowiła się skupić, już tak na poważnie. Nauczyciel rysował swoimi słowami całkiem ciekawy plan zajęć. Oczywiście zdążyła się przez ten czas trochę zamyślić, ale jej myśli skutecznie wróciły na wcześniejsze tory przy słowach "ciekawe nagrody". Nagrody? Tego jeszcze nie grali. Ale Yuliya była okropnie ciekawa, co to takiego. Nawet, jeżeli warzelnictwo eliksirów nie było jej pisane ze względu na raczej średnie umiejętności, nic nie przeszkadzało jej w próbie walki o to, co przygotował dla nich profesor. Przynajmniej w teorii było to takie łatwe...
Bo gdy przyszło co do czego i ostatecznie dane jej się było wykazać wiedzą, okazało się, że tej jej po prostu brakuje. Tak, jakby ktoś uderzył ją w głowę młotkiem. Oczywiście profilaktycznie spuściła wzrok, zsunęła się odrobinę pod blat, a następnie zaczęła bawić się włosami.
Tylko nie ja, tylko nie ja, nie wybieraj mnie, przecież inni dobrze wiedzą o co chodzi, to nie muszę być ja...
Powtarzała sobie w myślach, starając się za wszelką cenę stworzyć wokół siebie coś na kształt psychicznej bariery. Bo przecież... ktoś na pewno musiał znać odpowiedź na te pytanie. A Yuliya mogła siedzieć cicho.


Ostatnio zmieniony przez Yuliya Onegina dnia Czw Lis 17 2016, 21:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 20:48

The member 'Yuliya Onegina' has done the following action : Kostki


'k6' : 4
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

czysta

medium

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Alruana

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 20:58

Kociołki, opary, nie istotne, przecież i tak mają kontakt ze skórą, na wypadek gdyby jednak coś osiadło na jej pączku i wywołało nieprzyjemne skutki mogłaby udać się do szkolnego medyka, aby pomógł jej zatrzymać zielone wymioty czy wyrastające nagle rogi z czoła, wszystko byłoby ciekawsze od alchemii, nawet jeśli Voloshin dobry ma dzisiaj humor (tak, jakby to mogło zmienić wymagany materiał?)
Ha, oczywiście, zauważył, menda. Wyciera usta wierzchem szaty, na której zostaje biały cukier-puder, wytrzepując dłonie pod stołem, chociaż koniec końców i tak wyciera je w kolana, i tak miała dzisiaj prać te rajstopy. Tunder, ty brudasko, cała się będziesz zaraz kleić od tych słodkości. Ledwo przełyka już padają pytania, na które nie zna odpowiedzi, ale jak się Tarsiuk odzywa, to coś jej świta i już chce dopowiedzieć, poprawić, ale to nie to, gówno, więc po otrzymaniu podobnej reprymendy opada na krzesło zakrywając usta dłonią, żeby nie parsknąć, bo nie wie dlaczego do cholery jasnej się tak wyrwała z odpowiedzią. No nic, jak zawsze.
- Hm? Mam pączki. I pewnie coś słodkiego by się tam jeszcze znalazło. - Słodkiego, jak czekoladki, a ostatnie, które zjadłeś chyba nie zadziałały na ciebie zbyt dobrze, co?


Ostatnio zmieniony przez Tündér Szentgyörgyi dnia Wto Lis 22 2016, 10:00, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 20:58

The member 'Tündér Szentgyörgyi' has done the following action : Kostki


'k6' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 21:14

Wiem, że spóźnienie. Ale lepiej późno niż wcale?
Zdecydowanie. Kości przestały mnie lubić.


Ostatnio zmieniony przez Yuri Aristov dnia Czw Lis 17 2016, 21:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Czw Lis 17 2016, 21:14

The member 'Yuri Aristov' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Klasa nr 35    Pią Lis 18 2016, 09:00

Lekcja zapowiadała się interesująco, jednak Aliszka z pewnego rodzaju frustracją spoglądała na uczniów zgromadzonych w klasie oraz na brak szacunku, jaki przejawiali profesorowi. Jedni jedli - tak, o tobie mowa, Tunder - inni oddawali się cichym pogawędkom, jeszcze inni puszczali wodze fantazji i malowali ołówkiem dziwne hieroglify na marginesach zeszytów. Sama nie miała sobie nic do zarzucenia - zapewne całą lekcję przesiedziałaby idealnie wyprostowana z warkoczem odrzuconym na plecy, słuchając profesora i wypełniając jego zadania, gdyby na horyzoncie nie pojawił się Timon. Serduszko zabiło jej troszeczkę mocniej i dziwnie szybciej, policzki z kolei poczerwieniały - nie ze wstydu, bardziej ze złości na siebie samą. Dlaczego jej ciało potrzebowało tak mało czasu, aby zacząć tak reagować? Dlaczego nie mogło być jak dawniej - dlaczego nie mogła uśmiechnąć się do niego leciutko i łaskawie wręczyć mu torbę w jego silne dłonie? Przeklinała w duchu Kołowianki i wrześniowe spotkania. Później ich kontakt osłabł, każde skupiło się na swoich sprawach, czasami na siebie wpadali, ale poza zdawkowym przywitaniem nie mieli sobie do powiedzenia nic więcej. A teraz, kiedy Timon pojawił się na horyzoncie i utkwiła w nim spojrzenie, a on - jak gdyby nigdy nic! - zagaił najpierw Julkę, prawie otworzyła usta z oburzenia. I jeszcze to bezczelne pytanie. Co ty tutaj robisz, Aliso? No, a jak myślisz, Timon? Rybki sobie łowię. Skrzywiła się nieznacznie, ale zaraz na jej bladej twarzyczce pojawił się nikły, wymuszony uśmiech. - Prawdziwe pytanie brzmi, co ty tutaj robisz? Ja planuję się czegoś nauczyć - syknęła, zanim profesor zdążył uciszyć ich wszystkich. No i nie powinniśmy się dziwić, że zachowanie Timona wyprowadziło Aliszę totalnie z równowagi, przez co nie potrafiła skupić się na zadawanych przez niego pytaniach. Westchnęła. Nawet do niej nie dotarło, że rozpoczęła się lekcja - no, ale prawdopodobnie nic nie straciła.


Ostatnio zmieniony przez Alisa Karamazova dnia Pią Lis 18 2016, 22:57, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Pią Lis 18 2016, 09:00

The member 'Alisa Karamazova' has done the following action : Kostki


'k6' : 6
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Klasa nr 35    Pią Lis 18 2016, 13:00

Spłoszony Baryshnikov, któremu nauczyciel zwrócił uwagę musiał w końcu posłusznie zająć swoje miejsce, stanowisko pracy przy którym miały dziać się rzeczy niestworzone, takie które się nawet filozofom nie śniły. Skinął w kierunku tego drobnego, blondwłosego dziewczęcia przepraszająco, w myślach obiecując sobie, że na pewno prędzej czy później będzie chciał bardziej się z nią zapoznać. A co. Może skrywała w sobie umiejętności których mógłby pozazdrościć, a może przynajmniej sprawne miała dłonie kiedy rozdzielała poszczególnie płatki, listki, a także korzenie zebranych ziół.
- Naprawdę nie wiesz? Oczywiście, że przyszedłem tu, żeby Ci przeszkadzać. Aliso. - Spojrzał na nią wymownie, jakby właśnie taki był plan na dzisiejszy dzień. Uprzykrzanie życia tej wysoko postawionej dziewuszce. Czasami czuł, kiedy wodziła za nim charakterystycznym, maślanym spojrzeniem – nigdy jednak nie zamierzał jej tego wypominać, bo zmiana zachowania zaczęła postępować dopiero niedawno. A to, że nie widzieli się tak długo jeszcze zaostrzało sprawę. Niepewność. Wątpliwość. Uśmiechnął się mimo wszystko ciepło, aby trochę załagodzić obyczaje.
- Nigdy mi nie mówiłaś, że kręcą Cię takie klimaty. Powinienem Cię kiedyś zatrudnić, kiedy już... Ach. Zapomniałem. Ty nie będziesz mieć czasu na takie przyziemne interesy, kiedy już skończysz szkołę. - Ugryzł się w język. Może trochę przesadził z tym swoim impertynenckim tonem. W końcu spuścił z niej swój wzrok. Powinien skupić się na tym, co miał do powiedzenia nauczyciel ale przez cały ten rozgardiasz, po prostu nie był w stanie skupić się na zadanym pytaniu.
- Może w przyszłości Twój mąż będzie u mnie bywał. - Wymigał się. Rzadko opowiadał Alisie o swoich marzeniach, o planach na przyszłość wybiegających dalej niż tydzień w przód. Ale kiedy już mówił, starał się nie owijać w bawełnę. Mówił Karamazovej o tym, że otworzy kiedyś bar z wywarami. Ale to było dawno. Ciekawe, czy jeszcze o tym pamiętała. Westchnął, nim nie rozejrzał się po zebranych.


Ostatnio zmieniony przez Timon Baryshnikov dnia Pon Lis 21 2016, 19:58, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Pią Lis 18 2016, 13:00

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Panacea, Komitet Dyscyplinarny

PisanieRe: Klasa nr 35    Pią Lis 18 2016, 14:46

Adam z pietyzmem i w ciszy rozkładał swoje utensylia i nastawił kociołek. Poświęcił się ścieraniu skrawkiem rękawa zeschłej plamy, która straszyła na rancie naczynia. Niewątpliwie jego ukochany, ale niedbały młodszy brat pożyczył sobie kociołek bez pytania i zostawił po swoich zajęciach bez śladu zmartwienia, że się zorientuje. Adam rozzłościł się, ale wiedział już dobrze, że wszelkie próby przekonania brata, by zachowywał czystość i porządek są skazane na porażkę. Na razie za osobisty sukces uznawał jego skłonność do wkładania co dzień czystych rzeczy.
Odważniki, pęseta, zestaw nożyków – wszystko jest. A, nie, poprawka. Jeszcze haczyk i szpatułki. Adam nachylił się, by odszukać maleństwa w wypełnionej książkami torbie. Chyba nie zapomniał ich zabrać z dormitorium? Gdyby tak się stało, ktoś przy stole obok na pewno użyczyłby mu narzędzi, ale Adam tak dużą wagę przykładał do zajęć z eliksirów, że nie lubił się dzielić sprzętem, tym samym ryzykując porażkę.
Na co dzień nie można było odmówić mu spolegliwości, można nawet powiedzieć, że jest za miękki, ale podczas tych lekcji wypełzał na wierzch jego zapał i ambicja, by być najlepszym. W końcu miał ojca aptekarza i smak absolutny, gdzie jak nie tu powinien udowodnić swoją wartość?
Zaglądając do torby nie znalazł haczyka ani szpatułek. Znalazł rozlany po wszystkich książkach, piórach i niepotrzebnych drobiazgach atrament. Z beznadziejną miną wydobył na stół ociekający ciemną cieczą zeszyt pełen skrupulatnych notatek. Przejrzał kilka stron i z rozpaczą stwierdził, że w takim stanie nie nadają się do niczego.
- Pochistvane. – wystarczyło machnąć nad zeszytem różdżką, by większość plam zniknęło i można było odczytać słowa, ale Adam rozkojarzył się na tyle, by przegapić zadane przez profesora pytania. Zwykle odpowiadał na nie pierwszy, a czasem czekał, by upewnić się, że nikt inny nie zna odpowiedzi.
Voloshin nie pytał o nic trudnego, ale Adam zwyczajnie nie zdążył. Przeklinając w myślach zły początek tego dnia, postanowił wykazać się podczas praktycznej części zajęć.
No trudno.


Ostatnio zmieniony przez Adam Wroński dnia Sob Lis 19 2016, 21:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    Pią Lis 18 2016, 14:46

The member 'Adam Wroński' has done the following action : Kostki


'k6' : 6
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 35    

Powrót do góry Go down
 
Klasa nr 35
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next


Skocz do: