IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Klasa nr 49

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieKlasa nr 49   Pon Kwi 04 2016, 22:57

Klasa nr 39

Jedyna sala bez dostępu do słonecznego światła, która wcale nie znajduje się w zamkowych podziemiach. Pomimo tego nie jest tu ani trochę ciemno – wszystko za sprawą trzech potężnych żyrandoli, które mieszczą niezliczoną ilość nigdy niegasnących świec. Sama klasa niespecjalnie zachwyca wystrojem – znajduje się tu około dwóch tuzinów niewielkich stanowisk, przy których pracujący w parach uczniowie mogą szkolić się w transmutowaniu wszystkiego we wszystko. Ponadto na każdej ze ścian umieszczono półki z podręcznikami i przetransmutowanymi przedmiotami.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

czysta

medium

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Alruana

PisanieRe: Klasa nr 49   Czw Lip 14 2016, 18:39

Kto ostatni wychodzi z klasy jeśli nie Tündér. Jak zwykle, bo cotygodniowa tradycja, aby ją na końcu potrącić i wyrzucić przypadkiem większość rzeczy z torby musi stać się zadość. Nawet nie podnosi głowy, kiedy ostatni uczniowie tłoczą się przy drzwiach, aby jak najszybciej opuścić pomieszczenie, bo nachylona nad swoją rozwalającą się już torbą wkłada wszystkie podręczniki z powrotem, zbierając po drodze długopisy i ołówki do piórnika. Po co w ogóle go nosi? Przecież wystarczyłby jej jeden długopis na wszystko, schowany do kieszonki, ale nie. Jeszcze jak dzieciak nosi po prostu piórnik - tubę, chociaż z większości narzędzi nie korzysta, raz za razem pozbywając się jakiegoś ołówka, bo ktoś pożyczy i nie odda. Albo odda po pół roku, gdy mu się przypomni, obgryziony i o połowię mniejszy, bo trudno notować tępym. Coś jeszcze? Luźne kartki, leżące pod biurkiem, na których nawet nie ma notatek, ale gra w wisielca i jakieś bazgroły, geometryczne kształty, rozpisane miesiące, bezsensownie gromadzone, wyrzucane dopiero pod koniec roku podczas wakacyjnego czyszczenia zawartości szkolnej walizki. Popraw sobie jeszcze kołnierzyk, dopnij ten guzik, bo się poluzował. Torba na ramię, już nawet nie psioczy w myślach na kolegów z klasy, bo nie ma sensu, bo tak jest po prostu. Na obiad znowu dotrze ostatnia, znowu nie będzie miała miejsca aby gdzieś usiąść, znowu będzie stać w kolejce za długo, aż zacznie jej burczeć w brzuchu, sprawiając, że czerwone plamy pojawią się ze wstydu na jej policzkach. Dzień jak co dzień. Jeszcze dosuwa krzesło, po sobie i po drodze po innych, chociaż pewnie za niedługo zjawią się krasnoludki, aby zrobić to za innych, ale nie zaszkodzi im pomóc. Z klasy wychodzi, cicho zamykając za sobą drzwi.

Tündér z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 49   Sro Wrz 14 2016, 19:27

Ktoś chyba zbyt poważnie potraktował kwestię dochodzenia, wybierając na tymczasowy pokój przesłuchań klasę, bez dostępu do naturalnego źródła światła. Ninelowi niekoniecznie chodziło o takie pomieszczenie, jednak jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Bezstresową atmosferę będzie trzeba utworzyć, pracując na innych rzeczach. Nie oszukujmy się jednak, sam fakt bycia przesłuchiwanym był do tego stopnia niekomfortowy, że jakkolwiek obecni w klasie milicjanci by się starali, na pewno nie przekonają Anny i Vanyi – który w tym momencie przebywał na korytarzu pod opieką Demyana – że nie muszą się niczym denerwować.
- Proszę – Ninel gestem wskazał Annie wysuniętą do przodu, nieco przed resztę stolików, ławkę przy której z obu stron dostawiono po krzesełku, samemu odchodząc kilka kroków w tył razem z Borislavem Draskovićem. Nie dziwił się, że przysłali właśnie jego, co nie znaczy, że nie denerwowała go ta decyzja. Drasković ostatnimi czasy był wyjątkowo gloryfikowany. To mogło znaczyć, że albo ma nieziemsko przesrane, albo że… Cóż, tak czy inaczej ma przesrane. Wciąż jednak całkiem dobrze radził sobie z przesłuchaniami. Dlatego Mironov pokrótce nakreślił mu całą sytuację: Ivan Zaharkov bez zezwolenia opuścił mury Akademii, zjawiając się w Café Minuit, która prowadzona jest przez Annę Lefèvre, która natomiast utrzymuje, jakoby Ivan Mikhailovich był w tym czasie pod jej opieką.
- Dowiedz się, czy Zaharkov faktycznie znajdował się pod opieką Anny. Czy zgłosiła komukolwiek fakt zabrania ucznia aż do Moskwy. Kiedy zamierzała z nim wrócić, co tam robili. Mi to cuchnie Raskolami, ale to ty masz lepszy węch – dodał na koniec, nie szczędząc kpiny. Potem usiadł na miejscu znajdującym się kilka ławek dalej za Anną, przysłuchując się pracy kolegi i notując własne spostrzeżenia.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Klasa nr 49   Nie Wrz 18 2016, 16:48

- Na Welesa, wam wszystko ostatnio cuchnie Raskolami i na każdym kroku węszycie poważny spisek – warczę z niezadowoleniem w głosie, przewracając ostentacyjnie oczami. Zaraz po tym z sentymentem rozglądam się po klasie, by po chwili swój karcący wzrok przenieść na Ninela, który siada na krześle kilka ławek dalej za kobietą, po czym klnę siarczyście pod nosem. Jakbym nie miał ważniejszych spraw od zajmowania się uciekającymi szczeniakami ze szkoły i młodymi, nierozgarniętymi praktykantkami. Z początku zupełnie nie skojarzyłem o kogo chodzi, byłem już trochę zmęczony i jedyne, co chciałem to wrócić do siebie. Ale gdy tylko ją zobaczyłem – to przecież już wiedziałem, z kim mam do czynienia. Jak ja jej dawno nie widziałem! Aż uśmiechnąłem się w duchu, zerkając jeszcze kątem na Ninela.
- Zacznijmy od samego początku. Milicjant Drasković, będę panią przesłuchiwał w sprawie Zaharkova. – Oficjalny ton należy zachować, aby ten kurdupel Ninel do niczego się nie przyczepił. Zarozumiały szczyl. Nie musi przecież wiedzieć o tym, że się znany. Spokojnie siadam na szkolnym biurku, odsuwając stare podręczniki, po czym krzyżuję ręce na klatce piersiowej i znacząco spoglądam na Annę. Przesłuchanie czas zacząć. – Od dyrektor Vankhenko wiemy, że jeden z uczniów zniknął ze szkoły, a przynajmniej nic jej nie było wiadomo na temat jakiejkolwiek przepustki. Czy dowiem się czegoś więcej na ten temat? – pytam spokojnym głosem, zaczynając od podstawowych, najnudniejszych procedur, podczas których najchętniej bym zasnął. Nie wkop się, Anno. Nie mam na to siły.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Klasa nr 49   Nie Wrz 18 2016, 22:37

Anna przez całą drogę spędzoną w towarzystwie nieprzyjemnych urzędników i Vanyi, który milczał jak zaklęty fukała oburzona, próbując tym zamaskować urastający do niekontrolowanych rozmiarów strach. Nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji aż do momentu przekroczenia drzwi wejściowych Akademii, które zdawały się nawet skrzypieć bardziej złowrogo.
Jeśli osoby przygotowujące przesłuchanie chciały wykorzystać ponure wnętrze, by jeszcze bardziej ją zastraszyć, bez wątpienia się udało. Anna nie była przygotowana na sytuacje rodem ze scenariusza do szpiegowskiego filmu. Chadzała tylko na takie do kina i niewielka wiedza, jaką wyciągnęła z tych wizyt skłoniła ją, by powiedzieć prawdę - żadnej przepustki nie było.
Funkcjonariusze, którzy doprowadzili ich na przesłuchanie wyglądali, owszem, dość groźnie, ale nie do końca sprawiali wrażenie rozgarniętych. Anna przechowywała w jednej ze swych fiolek wspomnienie rozmowy zasłyszanej podczas jednego ze zjazdów szlacheckich, w której obie strony krytykowały milicjantów jako półgłówków, którym bezkrytycznie powierza się władzę większą, niż są w stanie kontrolować.
Ten, który wszedł potem i rzeczywiście zaczął z nią rozmawiać jakby rokował trochę lepiej - z twarzy mogła mu wyczytać spokój i zmęczenie, które świadczyło, że doświadczenie przyzwyczaiło go do poważniejszych spraw. Poza tym, Drasković? To nazwisko zdawało jej się znajome. W nerwach jednak nie mogła sobie przypomnieć, gdzie mogła mieć okazję poznać milicjanta.
Odetchnęła głęboko zanim zdobyła się na wypowiedzenie pierwszych słów.
- Przepustki nie było. Przynajmniej nie ode mnie. - przyznała po chwili, krzywiąc się jakby w oczekiwaniu na tryumfalny okrzyk przysłuchującego się Ninela. - Ale za kolejną ucieczkę chłopakowi groziło zawieszenie, a nie ma w domu łatwej sytuacji. Żal mi się go zrobiło, zwłaszcza że pana współpracownicy chcieli go zgarnąć jak najgorszego oprycha.
Mów prawdę, taki morał płynął zawsze ze scen przesłuchania. A jednak Anna ledwo oparła się pokusie, by zaserwować mu historyjkę o tym, jak wiedziony troską Vanya wymknął się odwiedzić chorego dziadka. Przygryzła jednak wargę i nie powiedziała nic więcej.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Klasa nr 49   Pią Wrz 23 2016, 14:57

Mówić prawdę – to szlachetne, choć nie zawsze opłacalne. Ale w tym przypadku muszę przyznać, że rozumiem. Przecież sam w wieku Zaharkova byłem nie lepszy. Byłem wtedy młody i zbuntowany, myślałem, że cały świat należy do mnie i nic nie mogą mi zrobić. A tu nagle okazało się, że grozi mi wyrzucenie z Koldovstoretz, jeśli nie wezmę się w garść i nie przestanę sprawiać kłopotów nauczycielom. Bo nieustannie uciekałem, nie chodziłem w ogóle na zajęcia i wdawałem się w bójki o wszystko. Mogli mnie bez skrupułów wypierdolić na zbity pysk, ale tego ostatecznie nie zrobili. Dali mi szansę i oto – paradoksalnie – jestem stróżem prawa, należę wszak do Magicznej Milicji. Za to mogę być wdzięczny; że zobaczyli we mnie coś, czego ja nigdy nie widziałem. W końcu kto wie, jak w innym przypadku mogłoby się to skończyć. Podejrzewam jednak, że scenariusz wówczas nie byłby dla mnie za wesoły.
- Proszę się nie denerwować, panno Lefèvre, to nie jest raczej sprawa, którą będziemy długo zawracać sobie głowę – zaznaczam spokojnym głosem, chcąc jednocześnie, aby Anna przestała się stresować tą całą sytuacją. Domyślam się całej reszty, ale dla mojej pewności i chorej satysfakcji Ninela wypada jeszcze zadać kilka pytań. – Czyli w takim razie mniemam, że Zaharkov sam uciekł? Mówił dlaczego? Skoro przyszedł do pani, to musi widzieć w pani jakieś oparcie. Bez powodu by się tam nie znalazł – dodaję po krótkim namyśle, wzdychając ciężko pod nosem i rozglądając się uważnie po klasie. – Kto chciał go zgarnąć jak najgorszego oprycha? Ten? – zadaję pytanie nieco ciszej, wzorkiem wskazując na Ninela, tak by przypadkiem nie zauważył. Odpowiedz, że tak, a osobiście ukręcę mu łeb.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Klasa nr 49   Sob Wrz 24 2016, 17:39

No właśnie - skądś się w końcu u nich bierze ten dryg do pościgu. Być może z męczących doświadczeń ucieczki, może z potrzeby udowodnienia wyższości. Anny wszystko to nie dotyczy; to znaczy, oczywiście skoro tu siedzi, to jej dotyczy - dzieje się to jednak niejako przypadkowo, a w każdym jej ruchu widać, że sytuacja jest dla niej nienaturalna.
- Rzeczywiście, Ivan Mikhailovich - po co mówić o nim zdrobniale, to by brzmiało nieprofesjonalnie. Niech sobie nie pomyśli, skoro taki bystry, że Vanya widzi w Annie więcej niż oparcie. - nabrał do mnie zaufania, a ja dostrzegam w nim pojętnego ucznia jako jedna z nielicznych. Podejrzewam, że chciał dostać się do domu, do chorych opiekunów, nic konkretnego jednak nie zdążył mi powiedzieć. Być może pół godziny po jego wejściu przybiegło dwóch milicjantów.
Annie coraz spodobał się obrót spraw i spokojne postępowanie Draskovića, jakby rzeczywiście stawała się z wolna mniej spięta. Sądząc po zachowaniach jego kolegów po fachu, gotowi ją powiesić za krycie uciekającego ucznia.
- On i jeszcze jeden. - potwierdziła, nieco skołowana. - Nawet się nie przedstawili wchodząc, a i wylegitymowali dopiero na moją prośbę. Dość dziwnie to wygląda, nie sądzi pan, kiedy dwóch byków wchodzi do niepozornej kawiarenki i bez słowa wyjaśnienia domaga się, by oddać w ich ręce osiemnastolatka?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Klasa nr 49   Sro Wrz 28 2016, 01:12

- Sprawdzimy to jeszcze – zaznaczam zwięźle, przysłuchując się dokładnie jej słowom. Z Ivanem Mikhailovichem też trzeba będzie dzisiaj porozmawiać, zajmę się nim jednak w towarzystwie dyrektor Koldovstoretz. Już widzę tę moralizującą pogadankę na temat prawa magicznego czarodziejów. – Następnym razem proszę o niezwłoczny kontakt albo z dyrekcją, albo z Magiczną Milicją. Cóż, prywatnie jestem w stanie zrozumieć jego sytuację rodzinną, lecz w żaden sposób nie można lekceważyć zasad. To dla niego ostatnie ostrzeżenie. Proszę mu to przetłumaczyć. – Nie będzie kolejnych szans dla Zaharkova, a skoro ona ma z nim lepszy kontakt, to może uda jej się do niego dotrzeć.
- Nie jestem zdziwiony – odpowiadam stanowczym głosem, kiwając porozumiewawczo głową w kierunku Anny. Schodzę z biurka, tym samym nieznacznie zbliżając się do praktykantki. – Prawda jest taka, że tacy ludzie jak Ninel nie są wysyłani na poważne misje, toteż potem mają się za panów świata, którym wolno wszystko. Takie zachowanie nie powinno mieć miejsca, więc poniesie tego odpowiednie konsekwencje – dodaję dość głośno ostatnie zdanie, by dobitnie dotarło to do uszu i świadomości Ninela. Co jak co, ale nie potrafi profesjonalnie podchodzić do pracy. Za bardzo się panoszy i nie ma szacunku do ludzi, nie wspominając o tym, że zdaję sobie sprawę z tego, jak za plecami obrabia mi dupę. – Nie ominą także pani, z tym że nie ja to zrobię, lecz pani dyrektor Vankhenko.


Ostatnio zmieniony przez Boris Drasković dnia Sob Paź 01 2016, 21:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Klasa nr 49   Sob Paź 01 2016, 19:57

Vanya ucieka cały czas. Przed biedotą, porażką, rzeczami, których nie rozumie. Anna, choć zasady i konieczność ich przestrzegania rozumiała w stu procentach, nie godziła się na bycie dla niego kolejnym katem. Ona przeszła przez swoje szkolne lata bez większych problemów, nie doświadczyła nigdy tragedii i z naiwnością uważała, że każdy zasługuje na choć te kilka lat łatwego życia.
- Zrobię co w mojej mocy, by dotrzeć do niego. - zapewniła milicjanta i siebie samą. Czy to właśnie ten brak ciężkich doświadczeń, czy ów sławny ze stereotypów zegar biologiczny odpowiada na nagle zwiększoną opiekuńczość Ani? Może niedawne spotkanie z Elodie i rozmowy o jej młodszym bracie tak na nią wpłynęły? Anna nie umiała wyjaśnić tego instynktu, co ze względu na to, jak był silny, było dość dziwne.
- Rzadko się zdarza, by milicjanci krytykowali swoich kolegów po fachu. - skomentowała z nieco zaskoczoną miną, którą szybko zastąpił lekki uśmiech. Chociaż Drasković dał się poznać z lepszej strony niż Ninel i jego partner, wątpliwe, by przy niej posunął się jeszcze dalej w obrażaniu ich.
- Rozumiem. - oczywiście. Konsekwencje. Vankhenko słynie z surowych kar wobec uczniów, a Annie zdawało się, że ma wszelkie podstawy spodziewać się, że nie dostanie taryfy ulgowej. W najgorszym wypadku zostanie zwolniona, może pozbawią jej funkcji opiekunki Odrodzenia.
- Czy pani dyrektor przekazała dla mnie jakieś instrukcje?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Klasa nr 49   Sro Paź 12 2016, 17:25

Miałem do czynienia nie raz i nie dwa z dyrektor Vankhenko, nie tylko jako dorosły czarodziej. Przede wszystkim pamiętam, gdy za moich czasów była nauczycielką jednego z przedmiotów, którego nie znosiłem. Co prawda nie potrafię sobie przypomnieć, czego mnie uczyła – obstawiam, że była to znienawidzona teoria magii, ale nie dałbym sobie ręki uciąć. Niemniej jednak zawsze była surowa i konsekwentna, co nie zmieniło się do dnia dzisiejszego. Czasem jeszcze wypomni mi, że za młodu sprawiałem jej wiele kłopotów, ale w gruncie rzeczy wiem, że teraz docenia moją pracę, gdyż dość często zdarza mi się odwiedzać Akademię Koldovstoretz. Nieustanny nadzór nad szkołą musi być, zwłaszcza w obliczu tego niezwykle napiętego i nieprzyjemnego okresu, który ostatnimi czasy panuje w całej Rosji.
- Brak pokory i ogłady należy krytykować – wyjaśniam spokojnie, wzruszając lekko ramionami i puszczając oczko Annie. Mam nadzieję, że poważnie potraktuje swoje zadanie, w innym przypadku Vanya albo zostanie wyrzucony z Koldovstoretz, albo trafi do placówki o zaostrzonym rygorze. – Tak. Proszę jeszcze tutaj podpisać się pod protokołem i to byłoby na tyle. Pani Vankhenko czeka na panią w swoim gabinecie – tłumaczę na samym końcu, jednocześnie podsuwając Annie pismo, po czym spoglądam jeszcze porozumiewawczo na Ninela, który siedzi na końcu sali. – Jakieś uwagi? Nie? To możesz już iść – rozkazuję mu, krzyżując ręce na klatce piersiowej i czekając aż Lefèvre wszystko przeczyta.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Klasa nr 49   Sro Paź 12 2016, 18:23

Zinayda Vankhenko została dyrektorką, kiedy Anna była na pierwszym, może drugim roku Akademii - oszczędzono jej legendarnego terroru na zajęciach, piekielnie trudnych sprawdzianów i niezapowiedzianych testów. Podobno w zależności od ich wyników bywała w stanie nie wpuścić ucznia na zajęcia przez tydzień. Choć całe pokolenia uczniów darzą ją szczerą nienawiścią, teraz, jako pracownica szkoły, Anna musiała zgodzić się z opinią, że była i pozostaje prawdopodobnie najlepszą kandydatką na to stanowisko: w Koldovstoretz i tak panuje bałagan, ciężko więc nawet myśleć, co by było, gdyby funkcję dyrektora sprawował ktoś choć odrobinę mniej zasadniczy.
Mimo wszystko Anna drgnęła na myśl o spotkaniu z nią sam na sam i wysłuchiwaniu tyrady o konsekwencjach łamania zasad.
Oczywiście, powinna dawać przykład uczniom. I stara się to robić jak może, nie chcąc jedynie stanąć po tej drugiej stronie barykady i zaprzepaścić swoje szanse na porozumienie z większym procentem braci uczniowskiej.
Uśmiechnęła się słabo do milicjanta i złożyła swój podpis na dokumencie. Dopiero jakąś chwilę temu udało jej się przypomnieć, skąd kojarzy Draskovića, ale poczekała aż Ninel opuścił klasę zanim odezwała się znowu.
- Pan się przyjaźni z Elodie. - powiedziała, uśmiechając się nieco śmielej. - Boris, prawda? Spotkaliśmy się kilka razy. Proszę do niej wpaść, na pewno jest w oddziale medycznym, we wschodnim skrzydle. Ucieszy się.
Oddała raport Borisowi i wstała od biurka. Poprawiła kołnierzyk koszuli przed wyjściem na spotkanie z dyrektorką i spojrzała na milicjanta raz jeszcze.
- Proszę nie straszyć za bardzo Ivana, być może, że odniesie to skutek odwrotny do zamierzonego. Do widzenia.
Wyszedłszy z klasy uśmiechnęła się przelotnie do wciąż czekającego na swoje przesłuchanie Vanyi i pospieszyła w kierunku gabinetu Vankhenko.

2 x zt
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klasa nr 49   

Powrót do góry Go down
 
Klasa nr 49
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: