IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Komnata Kryształowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieKomnata Kryształowa   Pią Kwi 01 2016, 02:24

Komnata Kryształowa

To niewątpliwie jedno z najbardziej interesujących pomieszczeń w całej Akademii Koldovstoretz. Komnata, ze względu na swój wyjątkowo unikalny materiał, z którego jest urządzona, utrzymuje się w chłodnych barwach błękitu i bieli. Ma kształt ogromnej kuli – nie jest jednak trudno się po niej poruszać, gdyż za sprawą magii grawitacja działa tutaj na każdej powierzchni. Nie ma więc problemu z dostaniem się na sam środek pomieszczenia. W sali jednak ciężko jest wytrzymać dłużej niż parę minut, nie tylko ze względu na anomalia fizyczne, ale również wrażenie niekończącej się przestrzeni. Bowiem ściany kuli, zbudowane z gładkich kryształów przypominających lustra, odbijają wizerunki odwiedzających pod różnymi kątami w niemalże wszystkich okienkach.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

19 lat

IX klasa

bogaty

Werniks

PisanieRe: Komnata Kryształowa   Sob Maj 07 2016, 00:06

Które z was jest laleczką? Chyba trochę oboje w jego głowie, chociaż Veroshka dla Loli niewątpliwie jest laleczką ukochaną. Jesteś zatem gotowa? Na trzy-cztery, otwieracie oczy, sprawdzając, które z was dłużej wytrzyma w tej komnacie przepięknej, okropnej w tych swoich złudzeniach, gdzie grawitacja rządzi się swoimi sprawami, sufit jest podłogą, albo na odwrót? Nie ważne, przecież jeśli stracisz równowagę lub zakręci ci się w głowie to Lola cię złapie. To nawet wskazane dla damy, takie mdlenie, od razu wiadomo, że z wyższych sfer, nawet, jeśli gorset nigdy nie będzie cię uciskał, przecież teraz się ich już nie nosi, nie na co dzień, a szkoda, Lola trochę ubolewa, z chęcią poświęciłby parę długich minut, aby takie coś z kogoś zdjąć, każdy z tych sznurków odplątując osobno. Wspaniałe.
Jak ładnie tak wyglądacie, odbijając się w tej lustrzanej powierzchni, nic dziwnego, przecież piękne z was stworzenia, rodzice to powinni być z was dumni. Nawet z Milana. A właśnie, gdzie on jest? Czemu się nie bawi z wami? Lola, no co ty, zapomniałeś bratu wspomnieć, że dzisiaj testujecie nawzajem swoje zmysły? Tu nawet nie o konkurencję chodzi, przecież z pozoru wiadomym było, że to Verusia lepiej poradzi sobie, ze swoimi zdolnościami akrobatycznymi, utrzymać równowagę, ale wizualnie, jak to będzie, mała? Lola przecież wiele widzi, więcej widzi, naciąga tą głowę oparami i aromatami, młodym winem upoić się jest najłatwiej.
- Jeśli wygrasz porwę cię na wino. - Jeśli przegrasz, to pewnie też. Porwie, bo przecież opuszczać murów wam nie wolno, ale kombinować już tak. Zresztą Lola nigdy nie miał problemów z łamaniem regulaminu, bo go zwyczajnie nie zna. Zawsze macha ręką. Milan, wybierz mi to. Milan, wybierz mi tamto, Milan, pożycz świeże gacie.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

cień

18 lat

VIII klasa

bogaty

PisanieRe: Komnata Kryształowa   Pon Maj 09 2016, 11:08

Lolo to. Lolo tamto. Dwie pierwsze sylaby padające z twoich ust. Lolo jest taki duży, taki dorosły, choć przecież tylko o rok starszy. Trzeba Lolo pociągnąć za włosy, bo jemu sięgają już za łopatki, a tobie wciąż tylko do ramion. Musisz dokładnie śledzić jego kroki, aby potem postawić stopy dokładnie w tym samym miejscu. Badasz plecami fakturę scenicznej podłogi, kątem oka zerkasz na leżące nieopodal skrzypce. Chciałabyś być jak on. Bez mrugnięcia okiem zgodziłabyś się więc na bycie jego malutką laleczką. Marionetką z niewidzialnymi sznureczkami przyczepionymi do ramion.
Trochę już ci przeszło. Już nie patrzysz na niego z tak szeroko rozszerzonymi w zachwycie oczami, po twarzy nie pląta się przymilny uśmiech malutkiej siostrzyczki, choć i tak nie przestajesz niepostrzeżenie łapać go za rękę i na długo zamykać jej w uścisku drobnej dłoni. Nie wiesz, czy Lolo ci autorytetem, alfą i omegą, czy po prostu - a to tak ogromnie dużo - starszym bratem.
Krok za krokiem, krok za krokiem. Bujasz się na wszystkie strony, tak przyzwyczajona do bezbłędnego łapania równowagi, że musisz sama budować dla siebie przeszkody. Rozmyślasz, jakby tu przewiesić linę w powietrzu - tysiąc trzysta pięć punktów do utrudniania sobie życia. Bo przecież nie łatwo byłoby o skupienie, gdy z wszystkich stron atakowałyby cię odbicia własnej twarzy, zaskakujące grymasy i skrawki odkrytego ciała, gdybyś tak stąpała dalej, przed siebie, już nie wiedząc czy to rzeczywiście kolejny odcinek liny, czy już tylko jego odbicie. O tak, jak już wpadniesz jak to zrobić, to koniecznie musisz to wypróbować następnym razem.
- Jeśli przegram to... - zaczynasz nie przestając kołysać się na boki, ale nie kończysz, bo nic konkretnego nie przychodzi ci do głowy. Jeszcze nie wiesz, nie tak łatwo wymyślić przecież jakąś niebanalną karę.- A wino, to tylko to od Beso...
Jakie to szczęście, że mogłaś już pozbyć się tego mdłego mundurka. Na przekór wciągasz na siebie te najbardziej kolorowe szaty, suknię w kolorach tęczy, przez głowę przewiązujesz wstążkę - wyglądasz trochę jak ta bajkowa Pocachontas, może ona nie była taka barwna, ale przesiąkłaś tą specyficznością dzikości ducha.
- Lolo, wyciągaj te swoje bańki. - Przechylasz głowę, zerkając na niego z wyczekiwaniem. Wyraz entuzjazmu zaskarbia sobie miejsca na twojej twarzy. To przecież będzie piękne! Nawet pomysł na karę przychodzi ci do głowy, wielkie poświęcenie z twojej strony. - ... to przez tydzień będę chodzić ze zmienionym nosem. Myślisz, że ktoś by zauważył?
Lolo. Pewnie miałby niezły ubaw. A to przecież tylko gra.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

19 lat

IX klasa

bogaty

Werniks

PisanieRe: Komnata Kryształowa   Pon Maj 09 2016, 11:47

Lolo to, Lolo tamto, Lolo tyle może, Lolo jest najlepszy, największy, najwspanialszy, najbardziej uzdolniony. A przecież wie, że nie jest, ale bardzo lubi się tym otaczać, tą naklejką, że jest, że lepszego od niego nie ma, że każdy chciałby być Lolą i z Lolą. Gówno prawda, ale niech tak chłopak myśli, niech się zatapia w tym swoim morzu pachnącym, w tej rozkoszy, niech sobie mydli tym oczy, niech tworzy światy, które nie istnieją. Co się stało, że ty, Verusiu, trochę szerzej otworzyłaś oczy? No powiedz, przecież on wciąż jest taki sam, wciąż maskuje idealnie tą obsesję, którą ma na twoim punkcie, wciąż ma takie samo podejście, może trochę bardziej zaborcze, ale przecież o tym nie wiesz, to wszystko jest w jego głowie, nigdy się na ciebie nie denerwował, zresztą na Milana też. Z Milana po prostu się śmiał, ale zawsze serdecznie, zawsze w braterskim uścisku. Obserwuje, jak się bujasz, na boki, z tą akrobatyczną gracją, jaką ładną wstążkę dzisiaj ubrałaś, a on się nie postarał, nigdy nie jest tęczowy jak reszta jego rodzeństwa, bardziej falbaniasty, teatralny, ciężki z tymi lokami czarnymi i perłowymi guzikami. A dla ludzi i tak będzie po prostu cyganem. Krzywi się nieznacznie, kiedy wspominasz o Beso, bo już wie co jest na rzeczy.
- A dlaczego nie od Tsisy Janashvili? Przecież ich wina są wyborne. - I podejrzewał, że łatwiej mu będzie wyciągnąć coś od Cyzi niż od Beso, chociaż… cholera ich wie, oboje zdawali się być zbyt onieśmieleni jego osobą. Chyba był zbyt intensywny na ich przytłumione charaktery, ale czy się tym przejmował? Nie. Fascynował. Jak wieloma innymi rzeczami. Szczerzy zęby w bardzo nieprzyjemny sposób kiedy wspomina o nosie i odbija się od jednego z luster, aby dostać się bliżej siostry.
- Nie, to okrutne, ja kocham twój nos. Wiesz, że to byłaby kara dla mnie - Składa nawet na tym nosie ukochanym pocałunek i odsuwa się, w końcu nie o to chodzi, aby utrzymywali równowagę oboje, wygrany jest tylko jeden.
- Wymyśl coś innego. - Z prostej skórzanej sakiewki, którą nosi przy sobie zawsze, wyciąga malutki walec ozdobiony srebrną i fioletową połyskującą folią, którego koreczek odkręca. Skoro chciała bańki, to będą bańki.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

cień

18 lat

VIII klasa

bogaty

PisanieRe: Komnata Kryształowa   Pon Maj 09 2016, 12:35

To nie tak, że stracił w twoich oczach. Co to, to nie! Nigdy. Przecież to by było straszne świętokradztwo. Zbrodnia przeciw świętości brata. Choć on wcale nie taki święty, zdajesz sobie z tego sprawę doskonale. Może po prostu dotarło do ciebie, że jest Lolo. I jest też Veroshka. I Milan, oczywiście, ukochany, z nim to dopiero łączą cię wyjątkowe więzi. Gdzieś się pewnie szlaja po szkolnych korytarzach, siedzi z nosem w książkach lub z wzrokiem wlepionym w niebo. Nie wiesz dokładnie, nie jesteś - tak jak on - jasnowidzem, ale czujesz w rytmicznie bijącym serduszko, że dzisiaj wszystko - Ty i on, i Lolo nawet też - macie się dobrze. Ale jest sobie ta Veroshka. I nagle odkrywa, że może stawiać samodzielnie kroki, nie musi być niczyim cieniem - no, chyba, że samej siebie, co za gra słów, co za kontekst. Może to było wtedy, gdy Lolo zniknął ci z oczu, zatapiając się w gładkiej powierzchni lustra prowadzącego do Akademii, a ty zostałaś. I już tylko Milana trzymałaś za rączkę. I owszem, niemal wszędzie chodziliście przez ten rok razem, ale już sami wybieraliście kierunek wędrówki. Nogi prowadziły same, tworzyły własne labirynty kroków, już nie próbując stać się zwierciadlanym odbiciem tamtych wspomnień.
Dostrzegasz ten jego grymas. Krzywizna zaburza idealny kształt twarzy. Bo przecież Beso. Lolo już wie, pewnie obserwuje was swoim trzecim okiem od dłuższego czasu, a ty chyba jeszcze nie, z niczego nie zdałaś sobie sprawy. Wciąż jest dla ciebie jakby trzecim bratem, choć przecież podświadomie posyłacie sobie spojrzenia nieco inne, inna jest głowa, gdy składasz ją w prostym geście na jego ramieniu. Wszystko to przecież jest takie naturalne. Skąd niby miałoby ci wpaść do głowy pytanie. Czy Beso nie jest... taki dla mnie?
- Bo to Cyzi... To ja wcale nie wiem, czy ono takie dobre! - Wydymasz lekko wargę, jakby w złości. Trochę ci się nie podoba, to jego - chyba przekorne, ty tak to odbierasz - bycie na nie. Przyjmujesz tego buziaka w nos, nawet odwzajemniasz całusa, ten trafia jednak w powietrze, bo Lolo już, już, szybko odsunął się od ciebie. Kontynuujesz więc wędrówkę, sprężystym krokiem wspinasz się ku sufitowi. Wisisz jakby głową w dół. Wszystko jest odwrócone o sto osiemdziesiąt stopni. Lolo. Jego nos, jego usta, jego oczy.
- Nie doceniasz poświęcenia z mojej strony. - Pozorny wyrzut, uśmiechasz się jednak delikatnie. Czego byś chciał Lolo? Co zafascynowałoby cię najbardziej? - Lolo, Lolo. Strasznie jesteś wymagający... Obiecam, że w końcu uda się nam przestąpić próg Labiryntu Matrioszek.
Marzysz o tym od dawna. On chyba też. Początek roku, doskonały moment na to, żeby wyznaczyć sobie kolejne wyzwanie.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

19 lat

IX klasa

bogaty

Werniks

PisanieRe: Komnata Kryształowa   Sro Maj 18 2016, 12:16

Labirynt matrioszek, Komnata kryształowa, Arka przymierza, El Dorado wiele innych rzeczy, które moglibyście chcieć razem odnaleźć, wiele miejsc zwiedzić, porzucić tą szkołę, te mydlane bańki i iść, cały tabor zebrać, jak za dawnych czasów, świecić, ale nie zrobicie tego. Bo szybko się znudzicie brakiem wygody, bo takim już jesteście pokoleniem, bardziej osiadłym niż koczowniczym, bez względu na to co twierdzicie i ile razy w niebo podczas deszczu krzykniecie my cyganie. Lola nie lubi złudzeń, nie takich, które wszyscy ochoczo przyjmują za element codzienności, za prawdę, za coś, co ma być i będzie, z powodu bo tak, bo wszyscy zachowują się w taki, a nie inny sposób, bo podążamy tymi samymi, utartymi ścieżkami. Lola ma trochę żal do ciebie, Verusiu, że pomimo tej otoczki akrobatycznej też taka jesteś, w zasadzie prosta, chociaż to wcale nie jest zła cecha, to wcale ci nie ujmuje, że chcesz mieć chłopca i bawić się i tańczyć i szaleć i pełną piersią żyć, przecież nie może ci mieć tego za zła w zasadzie, a jednak, on czegoś więcej by chciał. Od życia. Od ciebie. Ale jest aktorem, cień nawet nie przebiega mu przez twarz, kiedy myśli o tych rzeczach, którymi nie może się z tobą podzielić, dla twojego własnego bezpieczeństwa. Dlatego ty, Verusiu, się baw, śmiej się słodko, powinnaś być perłą dla tego świata, bańki lecą w twoją stronę, wywołując salwy śmiechu, utrudniając ci utrzymanie równowagi, ale czy nie o to też trochę chodzi?
Na obietnicę tylko się uśmiecha i znowu kolejną porcję baniek wypuszcza, wydmuchując powietrze, układając swoje usta w ciup.
- Zapewniam cię, jest dobre. Cyzia innym by mnie nie uraczyła, za bardzo ją lubię. – Prawda. Tsisia to takie wyjątkowe zjawisko, a wielu uczniów zdaje się ją omijać wzrokiem. Dlaczego? Czyżby nie widzieli jaki potencjał w niej drzemie? Leonid zwęszył już jakiś czas temu, że z dziewczęcia to cicha woda, posłuszna rodzinie, ale wierna swoim ambicjom. Z takimi ludźmi należy się zaprzyjaźniać już w wieku młodzieńczym, aby później mieć z tego profity. Zobaczysz, Verusiu, Tsisia Janashvili jeszcze będzie miała w garści całą starszyznę. Daj jej tylko paręnaście lat, wsparcia, paręnaście lat na rozwinięcie tych zalążków charakteru i paręnaście na dobór odpowiedniego biustonosza. Nie śmiej się, to bardzo ważne, dla komfortu własnego jak i dla występów publicznych. A Lola chętnie jej pomoże. W doborze i i występach.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Komnata Kryształowa   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Kryształowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: