IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Czerwona Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

PisanieCzerwona Komnata   Pon Maj 16 2016, 22:05

Czerwona Komnata

Największe pomieszczenie w Arkadii, tak zwana Sala Główna, gdzie znajduje się bar, sceny i stoliki. W wystroju zachowano betonową surowość metra dodając jedynie duże, piękne żyrandole kilka grafik współczesnych artystów, w tym erotyczne akta oraz niegroźne rośliny w przeogromnych donicach. Mała scena znajduje się bliżej wejścia i służy głównie wystąpieniom artystycznym. Z kolei duża scena skupia na sobie największą uwagę nie tylko przez przepych, ale i panie, które na niej występują w dryg najnowszych muzycznych trendów. Po Czerwonej Komnacie niezauważenie przechadzają się ochroniarze mający zapewnić porządek i komfort gościom.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sob Maj 28 2016, 21:58

Praca dla Szoszy zakładała czasem oderwanie się od garów i mopa, po to by ruszyć tyłek do dziwnych miejsc, gdzie zwykle noga Zosia nie stawała. Zupełnie nie pasująca do miejsca ani ludzi, którzy zwykle się tu bawili, Sokolova przekroczyła próg Czerwonej Komnaty, pojawiając się o dość wczesnej godzinie. Dzięki temu nie musiała napotykać na swej drodze tłumu ludzi i przekrzykiwać muzykę.
Co tu w ogóle grano?
Z plecakiem na ramionach, wytłumaczyła ochroniarzowi z czym przychodzi i weszła głębiej, mając czekac na mężczyznę, którego znała jedynie ze słyszenia. Rozglądając się po sali, zmrużyła oczy, przypominając sobie pewną zapchloną kawiarenkę, która udawała miejsce podobne do tego, a gdzie chciano ją wcisnąć w skąpy strój, nakazując wdzięczenie się do klientów. Te zaś, wydające się bogate, nie robiło jednak na Zosi wrażenia. Grafiki jednak przyciągały spojrzenie i kobieta pozwoliła sobie przed jednym stanąć.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sob Maj 28 2016, 22:21

Przychodził taki dzień kiedy nawet Aleksander musiał zejść z obłoków i zasiąść przy księgach rachunkowych. Miał od tego Joachima, ufali sobie odkąd się poznali. Liczby, przychody, wydatki - wszystko to na początku było czymś abstrakcyjnym, ale był mądry. W głównej mierze uparty.
Dzisiejsze przedpołudnie spędził w spólnym pomieszczeniu uchodzącym za gabinet dla Jurko, Mirki i Joachima. Księgi prezentowały się nienagannie wskazując na to, że obroty Arkadii rosną. Pieniądze, więcej pieniędzy. Zapisywał na kartce schludnym pismem cyferki i komentarze, kiedy do środka zajrzał jeden z wilkołaczych ochroniarzy. Aleksander wręcz wyczuwał jego podekscytowanie. A to ciekawe. Nie spiesząc się dokończył pisane zdanie. Osiem milionów rubli. Wyszedł za Grigorijem wysłuchując kto przyszedł z wizytą. Aristova zawsze wysługiwała się innymi ludźmi w osiąganiu celów. Nawet tak błahych jak odbiór lub składanie zamówienia. Jeden rzut oka na stojącą tyłem pannę, a wiedział o co chodzi w podekscytowaniu Grigorija. Z rozbawieniem machnął ręką każąc tym samym mu odejść. Z-a-b-a-w-n-e. Podszedł do niej cicho jak kot, ubrany w czerń z rękoma schowanymi za sobą. Ukradkiem wciągnął nosem powietrze chcąc wybadać zapach.
- Piękne czyż nie? - zapytał patrząc na grafikę. Smaczna erotyka. Rozbudzająca pragnienia.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sob Maj 28 2016, 22:39

Odwróciła się, słysząc głos obok siebie, może nawet zaskoczona tym nagłym pojawieniem się mężczyzny. Krok w tym robiąc, przez brak chęci na bliskie kontakty, prędko znalazła odpowiedź, zaprzeczająca podziw Aleksandra. Domyślała się, że to przez jego wybór na ścianie zawisnęły te a nie inne obrazy.
- Czy ja wiem... - zrobiła kwaśną minę, zerkając na akt - Stworzone na pokaz.. zdecydowanie czegoś w nim brakuje. Hmmm pasji.
Śmiała stwierdzić, co robiła specjalnie i zaczepnie, nie zamierzając pozwolić właścicielowi lokalu na przejęcie pałeczki w rozmowie. Pierwsza jej wizyta w Arkadii nie miała wyglądac jak spotkanie z sierotą. Siegając do tylnej kieszeni spodni, Zosia wyciągnęła swój portfel i zerknęła do środka, by wyciągnąć niewielką, złożoną kartkę.
- Shoshana przesyła pozdrowienia.
Tak, na pewno. Zosia miała ochotę parsknąć śmiechem, wypowiadając tą durną formułkę. Powinna raczej powiedzieć, że Aristova już się niecierpliwi, a Aleksander zamówienie powinien wysłać wczoraj.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sob Maj 28 2016, 22:58

Zaśmiał się wcale nie zrażony krytyką. Miał dzisiaj jeden z tych dobrych nastrojów to i nawet Aristovej się upiecze.
- Z pasją robi się co innego - odpowiedział z błyskiem w oku porzucając już akt na rzecz żywego stworzenia jakie przed nim stało. Był już na tyle doświadczony i dobrze wychowany, że w mig zrobił to co innym zajmuje dłużej czasu. Zazwyczaj są na tym przyłapywani. Nie Aleksander. Cierpliwie czekał, aż dziewczyna przejdzie do sedna wiedząc tak naprawdę po co się tu znalazła. Nie pierwszy i nie ostatni raz robił interesy z jedną z sióstr Aristov. Słodkie dziewuszki, co do jednej. Aleksander się nie hamował i słysząc pozdrowienia pozwolił sobie parsknąć śmiechem. W ustach młodego gońca zabrzmiało to tak... Zabawnie.
- Ach ta mała Aristova - pokręcił głową - Wybacz. Przekaż, że się śmiertelnie przestraszyłem. - puścił do niej oczko po czym wyciągnął dłoń i się przedstawił - Aleksander Lebiediev.
Nie powinien tego robić, tak samo jak roztaczać wokół siebie tego czaru, ale krew demona lubiła dać o sobie znać. Gdyby miał sumienie to zapewne wysłuchiwałby teraz nagan pod swoim adresem. Zostaw w spokoju tą młodą damę.
- Długo pracujesz dla tej małej wiedźmy? - zapytał znając przecież odpowiedź. Chciał być jednak miłym gospodarzem. Poprzednika Zosji traktował równie przychylnie. Okręcił się na pięcie dając jej znać, żeby poszła za nim.
- Napijesz się czegoś Zosju? Na koszt Arkadii.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 11:05

Zawiesiła spojrzenie na oczach Aleksandra, wydając się zniecierpliwiona odpowiedzią mężczyzny. Patrząc na niego chłodno, wydawała się znudzona rozmową, jaką rozpoczął.
Nie przyszła tu na flirciki, których i tak zwykła sobie odmawiać. Śmiech Aleksandra mógł pozwolić Zosi na to samo, ale dziwnie surową mimikę utrzymując, wyciągnęła do niego rękę.
- Zosja Sokolova... pozdrowienia nie miały na celu straszenia.
Odpowiedziała, co można byłoby porównać do ziewania. Lebiediev sądził, że młoda odstawia gangsterkę z filmów, gdzie miłe pozdrowienia są oznaką groźby? Jej chłodna odpowiedź mogła to potwierdzać i zaprzeczać. Domyśl się, Lebiediev. Tak jak i tego, czy twój urok na nią podziałał. Bo Zosia zdawała się niewzruszona, chociaż w jej spojrzeniu również coś błysnęło.
- Będzie rok.. poproszę piwo.
Długa droga mogła zostac nagrodzona dobrym napojem. A tych pewnie tutaj było pod dostatkiem. Zosia ruszyła za właścicielem lokalu, wyrównując z nim krok, jakby nie lubiła być tą, która za kimś podąża.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 14:02

Nie, żeby nie lubił Aristovej lub co gorsza jej nie szanował. Znał ją już od kilku lat ze wspólnych interesów bo wbrew pozorom Czarny Rynek nie należał do tych gigantycznych molochów. Chcąc czy nie chcąc zawiera się owocujące w biznes znajomości. Zosja miała szczęście, że trafiła na dobrego Aleksandra. W innym przypadku odesłałby ją do Jurko, a to mogłoby się skończyć dla niej traumą do końca życia. Teraz też jednym okiem obserwował ochroniarzy będąc w gotowości do działania, gdyby zaszła taka potrzeba. Wilkołacze eksperymenty społeczne należały do jednych z najciekawszych, ale nie zamierzał przekonywać się teraz o ich skuteczności. Rzucił więc po drodze do baru krótką komendę po ukraińsku do jednego z cieni. Opuścili Czerwoną Komnatę bezgłośnie rozchodząc się na obchód po innych odgałęzieniach Arkadii. Spojrzał na Zosję, nie umknęło jego uwadze, że nie została w tyle. To dobrze. Bardzo dobrze.
Wprawnie podał jej piwo po serii krótkich pytań dotyczących napoju, aż w końcu mogła nacieszyć oko i gardło złocistym płynem. On sam pozostał na sucho od razu prosząc o listę. Powinien mieć taką samą w mahoniowym segregatorze na górnej półce albo porzuconą gdzieś u siebie w mieszkaniu. Lista zakupów Sokolovej była długa i znajdowały się tam same wyszukane towary. Bałagan, a dopiero co przeglądał zaksięgowane już realizacje. Stał pochylony w stronę dziewczyny wpatrzony w kartkę, tak, że mogła z bliska dostrzec złociste pukle. Złoto na głowie. Zabębnił palcami o blat jakby się nad czymś zastanawiał, bo wędrował błękitnym spojrzeniem z listy na Zosję. Ostatecznie wyjął spod lady najzwyklejszy (czarny firmowy) długopis i zaczął odhaczać to co miał, a czego Aristova móc dostać jeszcze nie mogła. Przy niektórych składnikach dopisywał coś z francuska.
- Czy Shoshana uprzedzała cię, jak pieczętujemy tu umowy? - zapytał odhaczając kolejne rzeczy.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 14:54

Pozwoliła sobie usiąść na barowym stołku, dziękując za piwo i dając Aleksandrowi chwilę na zajęcie sie listą. Jako posłaniec, miała tylko dotrzeć z nią do celu, poświęcić czas na odczekanie swego i wrócić albo z zakupami, albo informacją.
Unosząc kufel do ust, obserwowała mężczyznę, zastanawiając się jak długo Szosza zajmowała się interesami z Lebiedievem. Jak się poznali? Czekała, póki nie padło pytanie, na dźwięk ktorego zmarszczyła czoło podejrzliwie.
- Umowa była jedna. Teraz obie strony się z niej wywiązują.
Odpowiedziała, nie zamierzając poddawać się gierkom, jakie najpewniej mężczyzna chciał wprowadzić. Ale tak, Zosia nie otrzymała żadnych więcej informacji od swej pracodawczyni, teraz zastanawiajac się, czy kobieta specjalnie nic nie powiedziała, czy Aleksander wymyślał.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 15:43

Teraz nie grał. Rozdzielał interesy od własnych przyjemności jaką z pewnością dałoby mu uwiedzenie młódki. I tak był dla niej łaskawy nie wykorzystując w pełni swojego czaru. W biznesie folgować można było sobie dopiero po zawarciu umowy, nie wcześniej. Zadając Zosji pytanie brzmiał naturalnie, może nieco zamyślony więc nie krył się za tym żaden podtekst. Słysząc jej odpowiedź parsknął.
- Czyli nie powiedziała. - pokręcił głową - To jest zamówienie - stuknął długopisem w kartkę - Ale umowę pieczętuje się przy odbiorze. W tym biznesie moja droga nie można sobie pozwolić na lekkomyślność. Każdy wypracowuje swoje metody. Twoja pracodawczyni bawi się wekslami, a u nas funkcjonuje krew i pocałunek. W ten sposób nawet gdybyś została przejęta przez tajniaków to nie będą w stanie wyciągnąć od ciebie żadnej informacji. Chronimy tym samym siebie i naszych klientów. - wyłożył jej kawę na ławę - Jeżeli nie chcesz poddać się procesowi, możesz odejść przekazując Aristovej, żeby sama przyszła.
Czuł się trochę podirytowany brakiem wiedzy Zosji, ale nie kierował tej irytacji na nią ale na Szoszę. Powinna dbać o takie szczegóły, żeby zaoszczędzić czasu. Czas to pieniądz.
- Sasza! W tej chwili idź do tych kobył bo... - rozległ się stukot obcasów, a wraz z nimi kobiecy głos należący do Mirki. Blond włosego ideału, który był rusałką. Zamilkła widząc Zosję, którą zlustrowała od stóp po głowę - Ta tutaj też się nie nada. One nie potrafią wydukać z siebie żadnego słowa po angielsku, a co dopiero sonety Szekspira.
Aleksander nie lubił, gdy mówiono do niego Sasza. Tak samo jak przeszkadzania i tonu w jakim wypowiadała się Mirka. Odpowiedział jej po francusku z niecierpliwością jakąś odgania się babę do kuchni, żeby zrobiła obiad.
- Wybacz. - powrócił do Zosji stawiając ostatni haczyk na liście. - To jak?
Spoglądał na nią z zainteresowaniem i oczekująco. Odważy się czy będzie trzeba wyekspediować, któregoś z napakowanych wilkołaków, aby złożył wizytę Aristovej. Jeżeli Zosja okaże się rozsądną dziewczynką to przewidywał dla niej umowę z Mirką, ale teraz to już pewnie po ptokach.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 15:56

Poczuła poirytowanie własną niewiedzą. W pamieci starała się wyłowić fragment w którym wyłączyła się na słowa Szoszy. Może chciała ją uświadomić, ale Zosia przepusciła jej wypowiedzi, nie słuchając ich? Teraz zaciskając dłoń na kuflu, zacisnęła też usta.
Nie podobała jej się wizja powrotu do Aristovej, bez wykonania tego co jej zleciła. Nie zamierzała pozwolić, by eliksir przeszedł jej koło nosa za nieposłuszeństwo.
Czując, że nie ma wyboru, już chciała się odezwać, gdy nadeszła Mirka. Zośka doskonale zrozumiała jej spojrzenie, sama nie odmawiając sobie podobnego. Żadna rusałka nie będzie jej oceniać bezkarnie. Sokolova przewróciła oczami na jej słowa i napiła się piwa, bez którego nie wytrzymałaby tu ani minuty dłużej. Przechodząc zaś do konkretów, Zośka postukała palcem po liście.
- To jest zamówienie i nie wydaje mi się, żebym wróciła tylko z częścią.
Odpowiedziała, nawiązując do tych zaznaczeń i dopisków. Wyczekująco spojrzała na Lebiedieva, bo nie uśmiechało jej się pieczętować umowy, która nie do końca miała zostać spełniona.
- Wiem, że może się pan postarać.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 16:30

Zarejestrował jej reakcję na Mirkę, również tą na oznaczenia na liście. Nie była z plasteliny. Było już dobrze, a teraz jeszcze lepiej. Z poprzednikiem Zosji wypracował zgrabną współpracę póki nie zniknął w tajemniczych okolicznościach, więc może tym razem zawrze się lepszą umowę. Na jego ustach zamajaczył uśmiech. Targowanie, lubił się targować i kombinować proponując świetne rozwiązania. Dla niego bo z ukrytą niespodzianką. Oparł brodę o rękę przysuwając do siebie listę. To tak jak w tej dziecięcej grze, gdzie ustala się granice swojego terytoria i cen plastikowych owoców. Mógł się postarać, oczywiście. Potrafił wiele rzeczy i to takich o których Sokolova jeszcze nie śmiała śnić.
- Jeżeli zostaniesz do wieczora. - powiedział patrząc jej prosto w oczy. - Będziesz mogła wysłać wiadomość Aristovej, żeby się nie martwiła o swoje zamówienie.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 16:47

Walka na spojrzenia? Bo Zosia nie zamierzała odwracać oczu. Albo byla tak harda i bezczelna, albo zdążyła utonąć w tęczówkach Aleksandra. Uśmiechnęła się chytrze, otrzymując odpowiedź, której oczekiwała.
O czas targować się nie zamierzała.
- Szosza zmartwi się tylko jeśli nie wrócę do jutra.
Kiwnęła głową, dając do zrozumienia, że może zostać i złapała za kufel, by napic się piwa kolejny raz. Nie odmawiała sobie dobrego trunku, gdy ten był darmowy.
I tym bardziej, gdy wymagano od niej krwistej pieczęci.
A może mogła wyciągnąć jeszcze coś?
- Poczęstujesz mnie papierosem?
Spytała, przesuwając się lekko na stołku, by łatwiej jej było ściągnąć plecak. Szkoda ramion, jeśli było jeszcze kilka godzin do wieczora. Może nawet przeniosą się gdzieś, gdzie wygodniej?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 17:38

Przypieczętował ich umowę figlarnym uśmiechem. Świecące słońce w Moskwie pod koniec września to dobry omen na nadchodzący wieczór. Papierosy? W głowie Aleksandra rozległa się automatyczna sekretarka o imieniu Cyryl z wykładem na temat szkodliwości tytoni na tak młode organizmy. Cóż, na ten tekst na pewno nie poderwie nigdy żadnej kobiety. Z kieszeni wyjął to samo srebrne puzderko z którego chciał poczęstować swojego kuzyna.
- Proszę - podsunął jej paletę czarnych papierosów - Jeżeli chcesz coś swojskiego to mogę poszukać.
Pod słowem swojski kryły się zwykłe, białe fajki, które można było kupić w pierwszym lepszym kiosku. Wziął do rąk listę, nakreślił jeszcze jakieś słowo po czym złożył kartkę w mały kwadracik i włożył do wyjętej spod baru przezroczystej kuli. System komunikacji w Arkadii był jego pierwszym dziełem po przygarnięciu Anny. Przeszedł samego siebie w projektowaniu konstrukcji i nadaniu jej takiego sensu jak sobie wymarzył. To co Zosja mogła wziąć za ozdobne rury z kolorowymi bąblami było niczym innym jak przewodem łączącym poziomy Arkadii z mieszkaniem na Arbacie. Wiadomość słał do swojego niezawodnego krasnoludka. Jeszcze przed wieczorem plecak Sokolovej zapełni się cennymi przedmiotami.
- Jeszcze piwa? A może wino? - piwo było przecież takie zwyczajne, pił je każdy, a on nie chciał, żeby taka ładna dziewczyna była każdym.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 18:14

Gdyby tylko wiedziała, że mugol, którego kiedyś uratowała, jest krewnym mężczyzny siedzącego tuż obok. Śmiałaby się dobrą godzinę zapewne. Albo skwitowałaby to wzruszeniem ramion. Nigdy nie było wiadomo jak Zosia zareaguje. Kwestia humoru może?
Podziękowała i sięgnęła po czarnego papierosa, nie wiedząc, czy zna ich właściwości, albo kiedy miała okazję takiego palić, bo autorka nie miała pojęcia ile powinna wiedzieć. Żadnych swojskich jednak Zosia nie potrzebowała i złapała za zapałki, by odpalić płomień.
A zwykłą dziewczyną Sokolova właśnie była. Piła piwo, paliła papierosy, była obrażona na cały świat zainteresowana nieznanym środkiem komunikacji. I podobały jej się loczki Aleksandra. Zaciągając się, popatrzyła na nie i kiwnęła głową.
- Jeśli napijesz się ze mną, możesz wybrać.
Odpowiedziała, nie spuszczając oka z Lebiedieva. Stwierdzając, że nie musi być spięta aż do wieczora, pozwoliła sobie na rozluźnienie. W czasie obowiązków też mogła zaczerpnąć trochę zabawy.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Nie Maj 29 2016, 20:46

Zwyczajne było nudne. Może Zosja przekona go do zmiany poglądu. Człowiek uczy się przez całe życie, a Aleksander był otwarty na nowe doznania. Alkohol i papieros, nie każdej kobiecie było w tym do twarzy. Znał takie, które zyskiwały na tym wulgarności, inne traciły na seksapilu, a Zosja... Z błyskiem w oku obserwował jak się zaciąga. Powinien uprzedzić o zawartości. Lebiediev nie pali byle czego, ale może Sokolova poprzestanie na jednym papierosku. Mógł wybrać. No proszę, pozwalała mu.
- Wybierz sobie którąś z loży jeśli ci nie wygodnie - powiedział wiedząc, że na tych tworach wybranych przez Mirkę wysiedzieć mogą jedynie pijani i napaleni wdziękiem rusałki. Czym tu uraczyć gościa? Zdecydował się na coś co Zosja zapamięta na bardzo długo. Jeszcze mu zacznie zależeć na tym, aby zapamiętała Arkadię jak najlepiej. Wrócił do dziewczyny z tacą, a niej znajdowała się wysoka butelka z perłową cieczą i z dwie pękate szklaneczki. Na znak, że może czynić honory gospodarza nalał jej połowę. Czekał, aż spróbuje. Ściągał to aż z Chile. Rzadki i drogi trunek, który bez względu na gusta smakował każdemu. Właściwości podobne do amortencji oraz felix felicis, ale bez potrzeby zakochiwania się w drugim człowieku.
- I jak? - nalał i sobie, co by nie pomyślała, że daje jej trutkę. Ambrozja. - Skąd pochodzisz?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Pon Maj 30 2016, 20:30

Zosi było do twarzy w zwykłej normalności, gdy w środku nosiła bestię, czającą się na jedyną, wyjątkową noc, gdy przyjdzie w końcu wypuscić ją na wolność. Zosia nie chciała być interesująca, bo to wiązało się z towarzystwem od którego Sokolova stroniła.
Tylko Zuli nie mogła odmówić, chociaż wywracała oczami i kręciła głową. Mała Lazareva wiedziała jak się obok Zosi zakręcić.
Przesiadając się do loży, niedbale porzuciła plecak pod nogami i oparła wygodniej, by z przyjemnością zaciągnąć się kolejny raz. Czarne papierosy jej smakowały. Co tam było? I czym był alkohol, którym mogła się uraczyć? Alexander o poprzedniego posłańca też tak dbał? Zosia złapała za szklaneczkę i uniosła ją do ust, krótką chwilę poświęcając na zapoznanie się z zapachem. Czuła zioła? Nie wiązało się to jednak z wahaniem nad wypiciem, bo Zosia szybko skosztowała alkoholu.
- Hmm ciekawe - stwierdziła i uśmiechnęła się lekko, wracając do papierosa - Z Petersburga - odpowiedziała na pytanie, sama mając jedno w zanadrzu - Odziedziczony po tatusiu? - Machnęła ręką, jednoznacznie podpowiadając, że ma na myśli klub. Złośliwie pytała? Może!
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Wto Maj 31 2016, 15:25

Zadowolony gość to i zadowolony oraz hojniejszy gospodarz. Z uwagą obserwował jak Zosja zatapia pełniutkie wargi w perłowej Ambrozji. Sam siebie mógłby zacząć posądzać o specjalne rozluźnianie dziewczyny, ale przecież miał szlachetne zamiary, prawda? Ona czuła zioła, a on mieszankę kwiatów z cytrusami, która w smaku przemieniała się w słodkawy, ale orzeźwiający nektar. Niewielu osobom było dane spróbowanie tego specjału, mógł się o tym zająknąć. Mógł, a jednak trafnie się domyślił, że ma przed sobą charakter, któremu nie zaimponuje przechwałkami. Z Petersburga. Szkoda, wielka i przeogromna szkoda. Może spodoba się jej Moskwa, metro i będzie wracała tam, gdzie było najlepiej? Przejechał palcem po blacie stolika po czym wyjął znane Zosji srebrne puzderko z zapalniczką z wyżłobionymi, czerwonymi żyłkami. Dawny prezent od kogoś bliskiego z ciepłych, słonecznych Włoszech. Odpalił takiego samego papierosa co wcześniej Sokolova. Może chciała jeszcze? Słysząc pytanie zaśmiał się zaraźliwie, a w oczach pojawiły się wesołe ogniki. Miałby odziedziczyć coś tak pięknego po demonicznym ojcu? Po Dimitrim Sorokinie?
- To co tu widzisz jest zasługą moich przyjaciół i mnie. Mirkę już poznałaś. Jest jeszcze Joachim oraz Jurko z którym mam nadzieję nie będziesz musiała się widzieć. To wilkołak, dosyć... Specyficzny. - przyznał z delikatnym uśmiechem na ustach. Nie chciał, żeby Zosja przestraszyła się wielkiego jak dąb łysolca, który wręcz promieniował zwierzęcym magnetyzmem. Ciut bardziej z cywilizowana wersja angielskiego odpowiednika Greybacka. Tyle, że nie jadał dzieci.
- Coś nie tak? - zapytał zainteresowany jej reakcją na wzmiankę o wilkołaku. Bała się ich? Cóż, połowa ochrony w Arkadii to wilki, a może źle zrozumiał mowę ciała Zosji. W każdym razie należało mieć na nią oko. Znowu to robił. Och, Aleksandrze.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Wto Maj 31 2016, 22:39

Zbyt nerwowo zaciagnęła się papierosem, słysząc o wilkołaku. Spojrzenie przesunęła gdzieś na bok i pochyliła się, wyciagając reke do popielniczki. Zdecydowanie wolała nie myśleć i nie rozmawiać o innych wilkołakach. Nie chciała zastanawiać się nad tym jaką pracę wykonują i czy ich nagrodą jest eliksir tojadowy.
Zerknęła na Aleksandra i zmarszczyła czoło na pytanie. Najchętniej podniosłaby się i wyszła na zewnątrz, pod byle jakim pretekstem, ale działanie papierosów zmuszało ją do siedzenia.
Nie, nie zmuszało. Jakoś przyjemniej opierało się w loży a nie stało, dlatego Zosia odchyliła się znowu i pokręciła głową, wydychając dym.
- Miło tu u was. Nawet nie trzeba dodatkowych atrakcji.
Wygodnie sobie siedziała, poddając działaniu mieszkanki w czarnym papierosie. Uśmiechając się dłużej, patrzyła na Lebiedieva. Dobry alkohol, papierosy, cicha loża i możliwość uwieszenia spojrzenia na przystojnym mężczyźnie. Tak, wystarczająco atrakcji.
Ale może do jakichś jeszcze dałaby się przekonać?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Wto Maj 31 2016, 23:27

Interesujące. Spojrzał jak sięga po popielniczkę. Zauważył bransoletkę z ruty, ciekawa ozdoba. U kogoś już ją wcześniej widział... Musnął jej dłoń palcem, gdy strząsał popiół. Dotyk był delikatny niczym letni wicherek. Dreszczyk. Nie dał po sobie niczego poznać. Dodatkowych atrakcji? Alkohol i papierosy były zaledwie ułamkiem tego co oferowała Arkadia. Mógłby jej to wszystko pokazać, ale jaka byłaby jej reakcja na widok Pokoju Uciech? Na Arenę Walk? Na występy, które nie rzadko kończyły się grupowymi zabawami? Za bardzo wybiegasz do przodu Aleksandrze. To tylko dziewczyna. Uśmiechnął się widząc jak działa na nią opium. On już się uodpornił na jego działanie na tyle, że mógł normalnie funkcjonować. Zosja z kolei... Będzie musiał jej pilnować i odesłać z eskortą, a może sam się pofatyguje do Aristovej. Ciekawe czy zastałby Arinę.
- Jeszcze nie widziałaś wszystkiego - pochylił się nad stolikiem w jej stronę po czym lekko zaciągnął celebrując tą czynność - Liczę, że znajdziesz czas na zapoznanie się z tym miejscem bardziej... Dogłębnie.
Znowu ten błysk w oku, ten uśmiech i ten ruch ciała. Nie musiał wysilać się w uwodzeniu, aby natura przyłożnika dawała o sobie znać. Mógł kontrolować pewne... Odruchy.
Ledwo umilkł, a rozległy się kroki. Aleksander wrócił na oparcie przerywając to co chciał kontynuować.
- Aleksandrze. - pojawił się przy nich niewysoki, zaczynający już łysieć mężczyzna. - Pani - skłonił się Zosji, jakby była co najmniej arystokratyczną damą. - Twoja wielce wyczekiwana książka - położył opasłe tomisko na którym wygrawerowano tytuł Zaklęte tatuaże. - Pani wybaczy... Czy moglibyśmy zamienić słówko?
- Joachim. - zgasił papierosa i zaraz też wstał - Wybacz nam na chwilkę Zosju.
Zaniknął z mężczyzną za drzwiami. Sokolova za to mogła zerknąć to książki i odkryć tam piękne wzory magicznych tatuaży. Robimy przeskok do wieczora, co nie?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Wto Maj 31 2016, 23:38

No proszę! Zosia zdążyla juz zapomniec z jakiego typu ozdobą chodzi po mieście, gdy spostrzegawcze oko jej towarzysza, wszystko doskonale zauważało i zapamiętywało.
Sokolova nawet nie wiedziała kiedy w jej głowie pojawiła się myśl, dotycząca Aleksandra. Był intrygujący i pociągający, chociaż gdyby ktos zadał jej o to pytanie, nie przyznałaby się. Zosia nigdy nie przyznawała się do swych skrytych myśli.
Błysk w oku i uśmiech, wywoływał podobny u niej na ustach. Zosia nawet pomyślała, że może sobie pozwolić na podobne gesty, już odrywając plecy od oparcia, by zmniejszyć odleglość, ale.. nie robiąc nic przez nadejście nieznajomego. Popatrzyła na niego, bez słowa i kiwnęła głową. Proszę bardzo, byle Alesander nie opuścił jej na długo!
Po jego odejściu Zosia chętnie sięgnęła po książkę, którą chciała sobie umilić oczekiwanie. Łapiąc za szklankę, napiła się alkoholu i przewertowała strony księgi.
Interesujące. Piękne. Wywołujące pragnienie.
Do wieczora miała czas zastanowić się nad którymś. A wieczorem...
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 01 2016, 00:00

Chwilka ta ku niezadowoleniu Lebiedieva trwała do wieczora. Joachim szczegółowo chciał omówić interesy z Łotyszami dając do zrozumienia, że flirty nawet z klientelą nie wchodzą teraz w grę. Poczciwy Żyd nie był Mirką, żeby od tak rzucić jakąś uwagą i wyjść. Za bardzo go szanował i za wiele mu zawdzięczał. Posłał więc tylko po Katię, młodą kelnerkę, która miała usługiwać Sokolovej i mieć na nią oko. Liczył, że wesoła brunetka umili jakoś czas dziewczynie i będzie miał do kogo wracać.
Wpadł we własne sidła ponieważ za bardzo mu się chciało. Może to wina kilkudniowej abstynencji, ona nigdy mu nie służyła. Kiedy ustalono już co i jak, kiedy Joachim wszystko potwierdził, Lebiediev opuścił gabinet w takim tempie jak uczniowie wybiegający na przerwę. Za wiele rzeczy sobie wyobrażał podczas przeglądania papierów oraz rozmawiania o cenie za futra nandu. Lokal tętnił życiem. Klienci sączyli drinki, pierwsze tancerki pokazywały swoje wdzięki, a bar pękał w szwach od nieszczęśliwie zakochanych dżentelmenów marzących o pocałunku rusałki. Aleksander jednak szuka Zosji, jest! Nie mogła odejść bez zamówienia Aleksandrze. Tylko po to tu przyszła.
Taksował ją wzrokiem oceniając stan upojenia. Zostawił jej całą butelkę alkoholu i swoją papierośnicę.
- Wybacz, że tyle to zajęło. - widzi księgę - Podoba ci się?
Siada. Bada. Zastanawia się z tym swoim uśmieszkiem.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 01 2016, 19:59

Niespecjalnie się nudziła. Najpierw wertując ciekawe strony książki,wdając się na chwilę w rozmowę z kelnerką, opuszczając na moment lokal, by gdzieś na krawężniku, poobserwować ludzi i wypalić kolejnego papierosa.
Korzystała z pozostawionego zapasu i alkoholu, który myśli Zosi kierował ku dawnemu domu z ogrodem i rodziców. Niestety przypomninał także moment, w którym Sokolova utraciła niewinnośc.
Zanim Aleksander powrócił do stolika, Zosia siedziała przy nim jakieś pół godziny od powrotu z zewnątrz. Na widok mężczyzny uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Ciekawe zainteresowania. Jesteś uzdolniony artystycznie?
Zosia nie mogła powstrzymać się przez pytaniem. Popijając alkohol, ktorego nieco z butelki ubyło, popukała palcem w tytuł kiązki.
- Co wybrabyś dla mnie? - Ciekawa była, obserwujac Aleksandra błyszczącymi oczami. Wyciągnęła ręke na stoliku i przesunęła palcami drugiej, po wewnętrznej stronie nadgarstka - W tym miejscu? A może... - Usiadła bokiem i zgarniajac włosy, dotknęła karku i przesunęła dłonią w stronę ramienia, z którego ściągnęła materiał koszulki i ciekawie zerknęła na towarzysza.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 01 2016, 20:33

Aleksander zawsze miał wiele pomysłów na spędzanie wolnego czasu i niekoniecznie sprowadzało się to wyłącznie do kobiet. Podróże, dyskusje, sztuka i taniec. W wieku trzydziestu trzech lat mógł poszczycić się pokaźnym materiałem na autobiografię i siedmioczęściowy film. Tatuaże należały do najnowszych pasji Lebiedieva zaraz po bawieniu się we Wróżbitę Sviatoslava. Nie byłby jednak sobą, gdyby poprzestał wyłącznie na zwykłych tatuażach. On je zaklinał! Nadając im nowe życie. Wąż syczał, podkowa sprawiała, że jej właściciel wierzył w swoje szczęście, a czerwone serduszko wzmacniało libido. Nic wielkiego, ale cieszyło oko. Zaklęte tatuaże sprowadził z Maroko, a właściwie zrobił to Joachim.
- Mam wiele talentów - odparł rozbrajająco i mało skromnie, ale za to zgodnie z prawdą. Chętnie ci pokażę. Uniósł nieznacznie brew widząc jak Sokolova siada bokiem odgarniając włosy z karku i odsłania ramię. Apetyczne. Zgrabne. Opium i alkohol jej służyły.
- Hmm... - udał, że musi się zastanowić, a tym samym przeniósł się z naprzeciwka na jej stronę.
- Myślę, że... - dotknął jej ramienia - Nie może to być nic wyszukanego, a zarazem nic zwyczajnego. Najważniejszy jednak nie jest kształt, a to co byś chciała osiągnąć. - palce muskały ciepłą skórę wędrując na kark. Gładka skóra, bez skazy. Ciekawe czy ma pieprzyki.
Pochylił się do przodu, mogła odczuć jego oddech na ramieniu.
- Kurza łapka na szczęście, a może... Króliczek? - parsknął wesoło odsuwając się od Zosji. - Naprawdę chcesz? Chodź. - wstał wyciągając w jej stronę rękę. Miał już pomysł co zakląć w jej tatuażu. Powinna być... Wdzięczna. Śmiech.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 01 2016, 21:00

Wiedziała, że dłoń mężczyzny przywędruje na jej nagą skórę? Pragnęła? Czując dotyk, uśmiechneła się się z zadowoleniem, bo tak, czekała na to. Jakby to ona bawiła się w kuszenie, a nie Aleksander. Jakby alkohol wcale na nią nie działał, a opium nie pogłębiał uczuć. Zupełnie nie zastanawiając się nad tym, co w nią wstąpiło, czekała na inicjatywę Aleksandra, jednocześnie sama taką wykazując.
Bawiła się. Doskonale.
Rozkoszując oddechem, wywołującym gęsią skórkę.
- Szosza chetnie widziałaby biegnącego wilka, bym szybciej wykonywała jej polecenia. Zula, łaszącego się kota, bym okazywała więcej uczuć. A ja może sowę, która radziłaby mi co zrobić?
Zaśmiała się, jakby żartowała, chociaż jej myśli wcale nie odbiegały od rzeczywistości. Puściła materiał koszulki, pozwalając mu zasłonić ramię i popatrzyła na mężczyznę, podając mu dłoń.
Poddając się czarowi Przyłożnika, nie sądziła, że może tego żałować. Ale..
- Nigdy się nie wycofuje z decyzji.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 01 2016, 21:42

Nigdy się nie wycofuje z decyzji.Nigdy się nie wycofuje z decyzji.Nigdy się nie wycofuje z decyzji Och, czyż nie była to deklaracja na którą czekał? Jej chodzi o tatuaż, Sorokin. O tatuaż, nie pieprzenie. Ujął jej dłoń, ciepłą, tak bardzo śmiertelną. Jego była przyjemnie chłodna. Wolną ręką zabrał książkę, a resztę kazał zabrać jednemu z ochroniarzy. Nic nie zginie, nawet plecaczek Sokolovej. Przyciągnął ją do siebie bliżej bez słowa nadając im wspólny kierunek. Zosja mogła poczuć się wyjątkowa, mijane osoby, zwłaszcza płci pięknej zawieszały na niej wzrok pełen zazdrości i żalu, za taką bożą niesprawiedliwość. Opuścili Czerwoną Komnatę przechodząc przez korytarz do pomieszczenia bez okien. Surowe ściany obito czarnym materiałem, ale unoszące się białe kule oświetlały pokój na tyle, aby widzieć skórzany fotel, szafki i oprawione wzory tatuaży na ścianach.
- Jeszcze nie jest wykończony - odezwał się po raz pierwszy odkąd opuścili lożę. Puścił jej dłoń, a sam podszedł do jednej z szafek na których położył książkę. Stuknął w nią różdżką, kartki poruszyły się samoistnie ukazując wzór jadowitego węża. Nie. Tarantula. Nie.
- Czy jesteś blisko związana z jakimś symbolem, zwierzęciem? - zapytał wertując książkę. On też miał tatuaż. Może jak Zosja go poprosi to jej pokaże, choć pewnie nie spodziewałaby się, że ktoś taki jak Aleksander wybierze tak oczywisty wzorek.
- Szczęście, miłość, bogactwo, smutek, żądza... - mamrotał pod nosem przeglądając wzory, aż różdżka zatrzymała się na 777 stronie. Wilcze łapki. Elastyczny wzór pod zaklinanie.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Czerwona Komnata   

Powrót do góry Go down
 
Czerwona Komnata
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next


Skocz do: