IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Gabinet prof. O. Aristovej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieGabinet prof. O. Aristovej   Nie Maj 08 2016, 23:38

Gabinet prof. O. Aristovej

Gabinet wydaje się być chłodny i sterylny. Choć w głowie obecnej rezydentki nawet niepowstanie myśl, że można czuć się nieswojo. Przestronne pomieszczenie ze ścianami wyłożonymi tkaninową tapetą w geometryczne wzory szare na białym tle. Podłoga jest wyłożona mozaiką z jasnego drewna. Pod oknem stoi duże biurko, na blacie poza kałamarzem z piórem oraz bieżącymi pracami uczniowskimi, nic więcej nie ma. Krzesło Olgi, jak i te dla gości, są proste i mało wygodne. Pod jedną ze ścian stoją dwa regały z książkami oraz komoda zamknięta na klucz. W gabinecie jest jasno, dzięki strzelistym oknom, które Oldze zdarza się przysłaniać szarymi kotarami. W powietrzu unosi się ledwo wyczuwalny zapach ziół, aromat jest mieszanką suszu trudnego do zidentyfikowania oraz kadzidła. Brak zdjęć, portretów, zbędnych bibelotów oraz kwiatów. Drzwi prowadzące do środka są drewniane i misternie rzeźbione w roślinny deseń. Klamka przy nich pojawia się jedynie wtedy, gdy właścicielka chce, aby dana osoba weszła do środka.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Pon Maj 09 2016, 12:32

Późne popołudnie, już po zajęciach, więc uczniowie nie mieli specjalnej potrzeby się kręcić przy profesorskich gabinetach. Jej był oddalony od wejścia do dormitoriów chłopców i skrzydła szpitalnego, co tym bardziej zmniejszało prawdopodobieństwo niechcianej obecności.
Olga kończyła czytać list, który przyszedł z rana. Nie zamierzała odpisywać, póki sytuacja była bez zmian, nie czuła potrzeby wymieniać się prozaicznymi zdaniami. Zamiast tego podniosła się z swojego twardego krzesła. Dzień był jeszcze pogodny, jasny, więc jedno okno przysłoniła kotarą. Rzuciła jeszcze ciche blizo na drzwi. Po prostu dwa zabezpieczenia lepsze były, niż jedno. Otworzyła z nieprzyjemnym skrzypnięciem w zamku komodę, z której wyjęła starą książką, nie za grubą. Okładka była chłodna, bez wytłoczonych napisów - nie było to konieczne. Oprawiona w skórę, kiedy była młodsza wierzyła, że ludzką. Grigory czasem, z rzadka okazywał się mieć poczucie humoru, oczywiście, jak całe jego życie było one kosztem rodziny.
Zaraz po ukończeniu szkoły Olga wpadła jak burza do rezydencji, zamknęła się w gabinecie ojca i zabrała ze sobą kilka dzienników. Pan ojciec prowadził trzy lub cztery na raz, w tym jeden z postępami nauki córki (a raczej eksperymentami na niej). Co paskudniejsze książki zebrała również, widziała, że Shoshanie oczy święcą się za bardzo, gdy muskają choćby okultystyczną dziedzinę. Olga czuła, że powinna to zniszczyć, nie potrafiła. Ogień nie oczyszcza.
Z książką wróciła do biurka, na blacie nie zostały żądne zbędne papiery. Zapaliła świecę i pięć cienkich ofiarnych (Tamara byłaby dumna, ale ona nie mogła nic wiedzieć, wszystko spłonęło, siostro). Olga wsypuje do małej kadzielnicy mieszankę bazylii, anyżu, szałwii i korzenia lukrecji. Bożątka, jak zwykle przygotowały rozżarzone bryłki węgla drzewnego.
Powoli uspokoiła oddech, nie bywał przyspieszony, ale miała swoje schematy. Otworzyła książkę, czuła drżenie w opuszkach placów.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

31 lat

zamożny

nauczycielka białej magii słowiańskiej / zaklinaczka

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Pon Maj 09 2016, 13:11

Jeszcze popołudnie gdzieś graniczy z wieczorem, porą letnią ciężko to rozpoznać, bo jeszcze długo jest tak jasno. I dobrze, niech będzie, Tamara zawsze obawiała się chodzić po korytarzach ze świecą, no bo co jeśli wosk taki gorący wyleje jej się na dłoń, ona się przestraszy oparzona, upuści kandelabr, świeca upadnie akurat na coś z materiału, na dywan lub zasłonę na korytarzu, to zajmie się ogniem i spłonie, wszystko spłonie. Twoja sylwetka, widoczna co parę metrów na tle okien, ciemny zarys, pojawia się i znika, idziesz wyprostowana, jak zawsze szłaś, sama, z siostrami, z siostrami. Twoje życie pokazane na filmie składałoby się ciągle z takich samych kadrów. Modlitw, przemierzania starych korytarzy z ciężkiego kamienia, w ciemnych długich szatach i drewnianym krzyżykiem na szyi. Zazwyczaj strapiona, siostry winny się umartwiać, ale dzisiaj entuzjazm cię pochłania, aż przyspieszasz kroku, ale tylko odrobinę, aby się nie potknąć, stopy w lekkich mokasynach, które odsłaniają kostki, bo nie masz dziś rajstop, bo nikt już nie stanie ci przecież na drodze, poza tym, lato się kończy, może dziś ci wolno. Dziś chyba Bóg na ciebie nie patrzy, bo nie czujesz go wcale, ale zamiast modlić się gorliwie postanawiasz wyjść z zamku aby złapać ćmy. Najpierw jednak musisz złapać Olgę.
Klamki oczywiście nie ma, ale automatycznie wyciągasz dłoń, chwytając powietrze, znowu to samo. Potężne pukanie, głośne, w razie, gdyby akurat spała, należy ją obudzić.
- Olga, Olga wpuść mnie! - Olga uciekaj, na pewno jesteś w stanie usłyszeć tą lekką nutkę podekscytowania w głosie ukochanej siostry.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Wto Maj 10 2016, 19:09

Złapać ćmę, złapać Olgę, zgadzało się. Arystokratka, z rodowodem niczym czempion wystawowy, to prawie księżniczka, motylek. Tak, Aristovna każda kolejna to szara, nocna lepidoptera.
Przejechała dłonią po stronie, taki ludzki odruch, taki bez sensu. Księga nawet z najbardziej plugawą treścią nie będzie miała wypukłej czcionki wyjącej o krew. To naiwne podejście. Stąd niewiele poczuła pod palcami, papier był stary, miękki, czerpany. Było w nim dalekie echo zaklęć wplatanych dla bezpieczeństwa. Priorytet przy takich zabawach.
Nie podskoczyła na pukanie do drzwi. Świat poza gabinet nie istniał wyraźnie. Głos siostry było nieprzyjemnym brzęczeniem na granicy zmysłów. Zamknęła wolumin. Zastanowiła się krótko czy nie udać, że jej nie ma w gabinecie. Tamara pobiegnie do jej klasy, sypialni na dole, a potem biblioteki lub pokoju nauczycielskiego szukając jej. Jednak, gdy tam nie zastanie Olgi, to młodsza siostra gotowa zawiadomić o jej niby zniknięciu Lidę i patriarchę Aleksiejego.
- Przygotowuję konspekt na jutro. Spotkamy się później! - odkrzyknęła. Nie ruszyła się na ćwierć cala. Nie chciała wybijać się z rytmu, nie chciała teraz obecności innych ani entuzjazmu Tamary. Idź, daj mi się mierzyć z nieswoimi upiorami.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Nie Maj 15 2016, 16:06

Łapać ćmy? Naprawdę? Czy to wszystko, na co jesteś w stanie sobie pozwolić w ramach rozrywki, raz do roku? Łapanie motyli wieczorem w lekkich butach, niech cię ma, głupia gąsko, Bóg w swojej opiece. Olga, ty nierozważny łososiu, chcesz wypuścić młodszą siostrę samą w te tereny dzikie wokół Akademii, a samej zagłębiać sztuki tajemne, wchłonąć te ojcowskie księgi, odetchnąć nimi pełną piersią, ty kłamczucho mała, ty kocie przebiegły. Siostry przeklęte, skazane na porażkę. Tamara oddelegowana przyjmuje siostry odpowiedź bez sprzeciwu, nie tym razem, tym razem jej nie wyciągniesz. Biegnij dziewczę, biegnij, jak nie biegłaś nigdy, jak nie pozwoliłaś sobie biegać będąc młodą panienką, biegnij lekko łapać ćmy wieczorną porą, rzuć się w aurę poezji romantycznej, zapłacz cicho kładąc głowę na powykręcanym korzeniu starego drzewa, drżąc o swoją i sióstr niedolę, tęskniąc do ramion Ojca, który nie odpowiada ci nigdy, pomimo twoich dłoni tak mocno zaciśniętych w modlitwie.
Wraz z krokiem Tamary, w przeciwną stronę, w gabinecie Olgi okno otwiera się nagle, wpuszczając do gabinetu wiatr dziki jak skrywane głęboko w sercach marzenia sióstr z lat młodzieńczych. Framuga wywraca kałamarz, którego zawartość wylewa się na blat, na ułożone równo eseje uczniowskie, na ojcowską (dobrze, że zamkniętą księgę). Te, których atrament nie dosiągł pod wpływem podmuchu wzbijają się w powietrze jak wielkie białe ćmy, mącąc porządek gabinetu Olgi, osiadając na niemalże każdej wolnej powierzchni.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Nie Maj 15 2016, 22:21

Odeszła Tamara, a już pojawiły się kolejne trudności. Płomienie szaleńczo zadrgały, kilka zgasło. Olga zdecydowanie zatrzasnęła okno, wyjęła ściereczkę starła wylany atrament. Wystrzegała się nadmiaru magii w takich sytuacjach, zanieczyszczenie zaklęciami utrudniało koncentrację. Prace uczniów były niewielką stratą. Po kolei zebrała każdą wolną kartkę, wszytko razem wylądowało w drugiej szufladzie biurka. Powinna zrezygnować, ale nie nawykła do cofania się po swoich śladach. Zapaliła z powrotem świeczki, które zgasły. W myślach, nie chciała zmącać ciszy dźwiękami, zwróciła się do Welesa. Z czystego czarnowidztwa poprosiła Nyję o wstawiennictwo. Za często widywała rezydentów jej krainy, którzy postanowili nie być nimi, choć chwilę.
Wytarła raz jeszcze oprawę książki.
Wiatr był dzisiaj słaby, a jednak okno otworzył podmuch, ale Olgo przeczytasz ten wolumin. Przyjmujesz wyzwanie z przekory.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Sro Maj 18 2016, 00:08

Moje dziecko, Nyja cię dziś nie słucha, dziś zajęta jest innymi, kołysaniem ich do snu i opowiadaniem słodkich obietnic, których tobie poskąpiła. Może powinnaś była otworzyć siostrze drzwi? Pójść z nią szukać tych motyli i odrzucić samotność, powiedz, miła, zrobiłabyś to, gdybyś tylko wiedziała, że dzisiejszy wieczór do innych jest niepodobny? Może warto byłoby odłożyć te eseje uczniowskie, ba, wyrzucić, niech raz mają dobrą ocenę, ohydne bachory, to byłaby niezła impreza, z winy belfra sprawdziany zgubiono, w związku z czym każdy dostaje pozytywną ocenę.
Zapal te świeczki, dziecko, zapalaj jej do końca świata choćby i gasnąć miały z każdym najlżejszym podmuchem, skoro jeszcze cię to nie zaniepokoiło, skoro jeszcze ci to nic nie mówi.
Skupiona na woluminie jeszcze nie dostrzegasz, nawet kątem oka, siedzącej na krześle dla gości pod ścianą bladej istoty, w koronkowych skarpetach. Dłonie złożone ma na kolanach, plecy wyprostowane, czeka cierpliwie jak na panienkę przystało, ale chyba doczekać się ciebie nie może, bo w końcu chrząka.
- Przepraszam najuprzejmiej. Czy można? - Gdyby nie fakt, że uczniowska brać nie wejdzie tu bez twojego pozwolenia, z powodzeniem mogłabyś uznać, że to jakaś glista przypełzła, najpewniej z komitetu się podlizać belferce, tak żywo dziewczę wygląda. Choć z ust przy każdym oddechu wydobywa ci się już para wodna. Nawet nie podkręcaj ogrzewania, to nic nie da, dopóki dziewczęcie swojej sprawy nie wyłoży na stół.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Czw Cze 16 2016, 00:15

Bogowie nie słuchają, nie są od tego, to ludzie winny byli ich słuchać. Za zawracanie głowy, za zapełnianie dusznego świata swoimi modlitwami należy się złośliwość losu, igraszka łamiąca kości. Ludzie nie uczą się, Olga również. Czasem nawet ona liczy na odrobinę dobrej woli. Naiwność jest paskudną zarazą. Dlatego może powinna raz zrzucić dyscyplinę, ale nie Aristowna, nie ta z sióstr. Ścieżki wydeptane były wygodne, mimo, że wyślizgane i łatwo o upadki.
Olga walczy ze świeczkami, jedna uparcie gaśnie, ale w końcu to wiedźma ma więcej cierpliwości. Mogłaby spokojnie równać się z kamieniem, cóż za wyzwanie z takiego kawałka sznura i tłuszczu. Wraca do tekstu, ale nie na długo. Mogła się spodziewać, czemu coś może pójść dobrze, jeśli może źle. Ile mogła się nabierać na tą samą sztuczkę? Do końca życia, niekoniecznie tego Olowego, ale czyjegoś na pewno.
Na ugrzecznione pytanie podnosi wzrok. Olga zagryza usta, ta sztywna postawa, chłodna uprzejmość, wykrochmalone koronki i włosy z doskonałym upięciem. Obrzydliwie znajome, szybko tłamsi to odczucie, odsuwa, chowa, separuje drzwiami, murem. Żadnego poruszenia, ten chłód pomaga.
- Można, proszę bardzo. W czym mogę ci pomóc? - Ledwo się hamuje, żeby nie dodać tego "najuprzejmiej", żadnego przedrzeźniania, złośliwości, tylko czysty umysł.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Sob Cze 25 2016, 13:32

Ciemne włosy spięte w kok idealny i kołnierzyk pod samą szyję zapięty, kolana zakryte, choć gdybyś się przyjrzała Olgo, mogłabyś dostrzec jakieś blade echa siniaków, nic dziwnego, że do głowy ci takie myśli przychodzą, no bo powiedz szczerze, którą z sióstr ci to blade dziewczę przypomina? Niby żadnej konkretnie ale trochę każdą z osobna, prawda? Gdyby dokleić zjawę do zdjęcia z lat nastoletnich wszystkich panienek A. nikt by się nie zorientował, że jedna jest podstawiona. A może wcale nie? Może nie. Takim potężnym rodem jesteście, niewykluczone, że to twoja martwa krewniaczka, Olgo. Pewnie to dlatego do ciebie przyszła, a nie do żadnego innego medium w okolicy. Prawdziwego medium, oczywiście. Zjawa chrząka i poprawia rąbek spódnicy.
- Zdaje się, proszę Panią, że przez omyłkę zastosowano na mnie wysoką dawkę nieznanych mi substancji. - No, a reszta gdzie? Panienko, czy ty aby czegoś nie ukrywasz? Prawdopodobnie, ale jaki masz w tym cel? Graj sobie utratę pamięci, choć może chwilowo naprawdę to wszystkie informacje jakimi dysponujesz, przecież nie pojawiłabyś się tutaj, gdyby sprawa była wyjaśniona.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   Nie Cze 26 2016, 00:15

Te szczegóły, które dostrzega obserwując zjawę, powinna się zaniepokoić? Nie, przecież Olga ma doświadczenie. Nie zignoruje, nie zbagatelizuje, właśnie z tego powodu jest jeszcze żywa. Choć wielu powie, że niewiele warte jej życie. Na złość im będzie trwonić powietrze żyjąc w sposób wybitnie beznadziejny. Koniec tej filozofii dla biedoty za złamanego grosza. Duch czeka. Olga nie pomna już na swoją niechęć, na niechciane skojarzenia, bo wszystko już zamknięte, jakby Olga nie uczyła, to chyba powinna zamki i sejfy robić, taka jest dobra w zatrzaskach.
Zamyka, jakże inaczej (Aristova chyba jest tą legendarną ostatnią, co będzie gasić światło) książkę ojcowską w szufladzie, kluczyk gładko zaskakuje. Kończy równocześnie z tą sztywną postawą i na niewygodnym krześle przyjmuje bardziej swobodną pozycję, fizycznie niemożliwe, ale podobną niemożliwością jest zmiana w mniejsze zwierzę, w końcu co się dzieje z nadmiarową masą, a świat lubi zachować energię. Magia, drodzy państwo.
Opiera się wygodniej, ponieważ po pierwszych trudnych chwilach parę dekad temu, to z martwymi jej łatwiej. Duchów można się pozbyć, a ludzie lubią wracać, obrzydliwe.
- Jak się nazywasz. Wiesz kim jestem - dodała. - Omyłkę? Powiedz mi proszę, kto się tak fatalnie pomylił. - Proszę. Nauczyła się dawno, że obie strony łatwiej przełkną to, niż rozkazy. Nakazy są równie ohydne.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Gabinet prof. O. Aristovej   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet prof. O. Aristovej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: