IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Gabinet prof. C. Kuragina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

PisanieGabinet prof. C. Kuragina   Sob Maj 07 2016, 01:48

Gabinet prof. C. Kuragina

Gabinet prof. Cyrila Kuragina to jedno z wielu szkolnych pomieszczeń, które swoim wnętrzem nie wyróżnia się praktycznie niczym. Mieści się na drugim piętrze, a swoim widokiem z okna sięga w kierunku kaukaskich gór. Na niedużym, choć kunsztownie wykonanym z drewna biurku stoi globus – mogłoby się wydawać, że jest zupełnie zwyczajny, jednak czy aby na pewno? Oprócz niego, jedynymi śladami nauczanego przez Cyrila przedmiotu są mapy, które zostały przez niego złożone na nieduży stos na samym środku pokoju.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw Cze 16 2016, 09:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sob Maj 07 2016, 22:23

Póki co nie wyróżnia się niczym, ale już niebawem Ula weźmie w swoje rączki wszystko i zrobi tak, że padną wszyscy goście Cyryla z wrażenia. Obiecywała, obiecywała, że zaraz się tym zajmie, ale już mija czwarty dzień, a ona dopiero idzie w stronę gabinetu kuzyna. A do tego wcale nie w wyżej podniesionej sprawie, ale po to, żeby... sprawdzić, czy kuzyn nie ma trochę mocnego alkoholu schowanego po szafkach. Mogłaby przecież tak łatwo poprawić sobie swój tragiczny humor. Albo go kompletnie zniszczyć.
Puka do drzwi energicznie, a Cyryl otwiera, więc Ula się uśmiecha i chyba od kącika malarskiego przez łazienkę aż do gabinetu idąc, zdążyła zmienić swoją zapłakaną twarz na całkiem normalną i bladą. Więc na pierwszy rzut oka może wyglądać tylko na chorą. Przestępuje próg gabinetu i spogląda po ścianach, ale nic nie widzi.
Nie miała planu, nie wie, jak ma powiedzieć na co jej alkohol Kuragina, skoro on nie ma pojęcia o jej związku z panem Walewskim. Absurdalne wydaje się teraz Uli to, że nigdy się nie ogłosili oficjalnie. Gdyby tak zrobili, to wszyscy by jej współczuli, a nie zazdrościli i bagatelizowali sprawę ze ślubem.
- Cyrylku, czy masz... czy może masz trochę wina? Przysięgam, że kręci mi się w głowie od jego braku. - Stara się  symulować spadek formy Ula, ale nie wygląda najlepiej po czterech nieprzespanych nocach i z oczami zapłakanymi, chyba się zorientuje? A jak nie, to sama zaczyna szperać mu po szafkach.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sob Maj 07 2016, 23:14

Ostatni spokojny wieczór, tak powtarzał sobie Kuragin. Potem przyjdą sprawdziany, prace zaliczeniowe, ciągłe siedzenie i sprawdzanie wypocin, uczniów, którzy nie odróżniają wschodu od zachodu, a Suazia w ich uszach brzmi jak nazwa jakiejś zmyślonej krainy - to właśnie tych laików miał od jutra uczyć, miał im pokazać, jak się żyje. Patrząc na taką przyszłość, Cyril zaczynał martwić się o swoją psychikę, wiedział, że jeśli przeżyje ten rok to przetrwa już wszystko, co los mu przygotuje. Na jedną rzecz nie był przygotowany, z znowu zapomniał o swoim nowym, małym kłopocie. Ten stan rzeczy nie miał jednak trwać długo. Jego całe trzydziestojednoletnie życie nie przygotowało go odpowiednio do mierzenia się z problemami nastolatków. Cholera, mógł jej tłumaczyć liczenie całki, albo proces powstawania kwaśnych dreszczy, ale jak miał jej wytłumaczyć, że taki problem to nie problem, że są większe nieszczęścia?
Siedząc nas podręcznikiem do geografii społeczno-ekonomicznej świata, nie spodziewał się nawet, że zaraz przyjdzie mu stoczyć wielki bój ze skrajną ignorancją. Brał właśnie łyka swojej ulubionej zielonej herbaty, kiedy drzwi do jego gabinetu otworzyły się.
Widząc stan swojej kuzynki w pierwszej chwili chciał pisać wiadomość do szkolnych medyków, by przysłali tu coś na uspokojenie, szybko jednak  przypomniał sobie Kołowianki i tamtą rozmowę. Zrezygnował z orła, im mniej osób wie o stanie Uli tym lepiej.
- Na terenie szkoły nie nazywaj mnie Cyrylkiem, od teraz jestem twoim nauczycielem i nie możesz zwracać się do mnie w taki sposób - powiedział swoim cichym, smutnym głosem, a widząc przerażające spojrzenie swojej kuzynki podniósł się zamknął drzwi i posadził ją na krześle. - Co się znowu dzieje? - zignorował prośbę Uliany o wino, nie może przecież rozpijać swoich studentów. Prawda?


Ostatnio zmieniony przez Cyril Kuragin dnia Sob Maj 07 2016, 23:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sob Maj 07 2016, 23:26

- Racja - mówi i kiwa głową, zapamiętując sobie to, miejmy nadzieję, że na dłużej. Tylko jak ma się teraz zwracać do kuzyna, którego imię potrafiła zmiękczyć na piętnaście sposobów, per panie Kuragin - to będzie ciężkie, nawet bardzo mocno ciężkie. Ale skoro takie są zasady? Słowa Andrieja dźwięczą jej w uszach. Da radę, przecież tak została zaprojektowana podczas wychowywania. Jest typową następczynią swojej dynastii. Mruga szybko oczami, aby przegonić łzy, które chcą się pojawić.
Cyryl - pan Kuragin, prowadzi ją na krzesło a szkoda, bo już wyciągała dłonie do szafek, w których na pewno kryją się beczki węgierskiego wina. Kiedy zadaje jej pytanie, ona panikuje. Nie może mu odpowiedzieć, nie tak jakby chciała. Chciałaby powiedzieć: mój drogi, właśnie mnie rzucono, mam złamane serce, rzucił mnie Andriej, bo on jest Walewski, a ja Gárdonyi. Tak jakby wcześniej tego nie wiedział! Ale Cyryl nie wie nic, ale się domyśla, że coś się dzieje. Więc Uliana postanawia mówić o tym, co akurat jest jedną z bardziej prawdopodobnych chorób Węgrów.
- Nie wiem, chyba po prostu w przeciągu tych wakacji zamieniłam się w alkoholiczkę. Mam teraz głód i muszę się napić, bo zwariuję. - Dalsza ściema chyba nie miała sensu, bo przecież Cyryl dobrze się orientował, kto i jak umie ściemniać. A Uli nie szło za dobrze kłamanie.
Szczególnie, jeżeli jest się porzuconą młodą kobietą.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sob Maj 07 2016, 23:42

Ostanie tęskne spojrzenie do kubka z herbatą, kiedy do niej wróci będzie już zimna i nadawać się będzie już tylko do zlewu. Cyril cicho wzdycha, mentalnie przygotowuje się do tego, co go zaraz czeka, do poważnej rozmowy, albo przynajmniej do jej parodii.
Kuragin spokojnie przygląda się Ulci. Mimo kłamstwa domyśla się, że prawdziwym powodem takiego zachowania jest ten cały aranżowany ślub, albo coś, co jest jego konsekwencją. Czyżby winą za popadającą w alkoholizm Ulę trzeba obarczać tego całego Andrieja? Kim on jest i dlaczego...? Mimowolnie zaciska dłoń w pięści, gdyby tylko miał trochę siły to poszedłby do tego gówniarza i pokazałby mu wszystkie gwiazdy. Czemu dzisiaj, ten jeden raz nie mógłby być Katią, Katią, która po wszystko co nie mogła dostać po dobroci sięgała pięściami i swoją wewnętrzną siłą.
Kolejne westchniecie.
- Ulka! Naprawdę wyglądam ci na takiego debila? - mówi z cichym westchnięciem, po czym wolnym krokiem odchodzi od stołu i zaczyna przygotowywać młodszej kuzynce herbatę z melisy. Cyryl tak naprawdę nic więcej nie potrafi poradzić na ludzką głupotę, może jedynie trochę pomóc Ulianie się uspokoić.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Nie Maj 08 2016, 11:57

- Na debila ani trochę, kuzynie - poprawia mu humor, samej się starając zatracić w surrealistycznych rozmowach z panem Kuragin. O tym, że są albo i nie są pijani, o tym nie będzie już mowy. Wpada na kolejny autodestrukcyjny pomysł: - A gdybyś nauczył mnie palić? Nigdy nie umiałam tego, co ty na to? - A zadając to pytanie nie tyle chodzi o destrukcję swoich płuc, co zmasowany atak, jaki Cyryl przypuści na nią w związku z zatruwaniem powietrza poprzez dym. Posiadanie kuzyna ekologa miało czasami takie wesołe konsekwencje!
Jeszcze siedzi i patrzy na niego, chce uciec od tych myśli, które się przykleiły do jej głowy. Że od dzisiaj jest znów singielką, że ma narzeczonego, który nawet jej nie całował, że za rok będzie musiała zniszczyć jego reputację, uciekając sprzed ołtarza. Że nie będzie miała do kogo uciec, bo Andriej wszystko zrozumiał. Jak ma sobie sama z tym poradzić, przecież to nie ma sensu. I jeszcze tak męczy ją to racjonalizujące podejście, które zastąpiło morze łez, które wylewała przy Walewskim. Dlaczego nie może po prostu płakać no nstop, dlaczego już sobie zaczyna układać plany na to, jak zapomnieć myśleć o nim. A przecież wydaje się, że to niemożliwe.
Zresztą boi się, że to nie jest wszystko. Przecież widziała się z Andrzejem tylko ułamek czasu, może od początku wakacji chciał już ją rzucić? To dlaczego zawsze, kiedy się widzą pozwala jej na te chwile zapomnienia w swoich ramionach? Jest aż tak słaby, czy po prostu traktuje ją jak łatwy obiekt do pomacania. Uliana naraz zaprzestaje myśleć, bo doszła do porażającego wniosku, który ją zaraz wywróci.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Nie Maj 08 2016, 18:45

Kuragin nie patrzy na nią, w ciszy stara się skupić na wsypywaniu wysuszonych liści do naczynia. Do szklanki tak cienkiej, że z łatwością można przegryźć ją zębami, do szklanki w plastikowym czerwonym koszyczku, będącej żywym symbolem tamtej epoki  w każdym domu bloku wschodniego. Skoro całe ZSRR piło z nich, to dlaczego Akademia miałaby od nic uciec. Czy oni byli jacyś lepsi?
Cyril usilnie stara się skupić na tej czynności, słyszy jak Uliana sobie z nim pogrywa, chce by on zajął jej myśli, swoim ekologicznym usposobieniem odciągnął od nieprzyjemnej rzeczywistości. Przez chwilę ten fakt go irytuje, czuje się jak zabawka w jej szczupłych paluszkach. Już ma ochotę coś powiedzieć, zburzyć swoją maskę smutku i kazać twarzy pokazać tyle ekspresji ile tylko jest w stanie, kiedy jednak po chwili zmienia zdanie, a czemu by nie zagrać w jej grę. Urządzi jej taki wywód na temat szkodliwości nikotyny i obecnego w niej benzopirenu, że już nigdy w jego obecności nie będzie gadać takich durnot.
- Czy jesteś świadoma jakie szkodliwe substancje dostają się do twojego organizmu w chwili, w której palisz?  - Budując napięcie zostawia w tym moment przerwy, ale zanim jego kochana kuzynka zdążyłaby otworzyć usta, by cokolwiek powiedzieć on już wraca do przerwanego wątku ze zdwojoną siłą. - Oczywiście, że nie wiesz, bo was w tej szkole nie uczą niczego, co pomaga w prawdziwym życiu. W dymie, który wdychasz w czasie palenia, a nawet będąc tylko biernym palaczem, czyli nawet się nie zaciągając, powstaje pewna substancja. Jest to tak zwany w środowisku mugolskim benzopiren. Jest to bardzo szkodliwy związek, który według najnowszych badań naukowców jest odpowiedzialny za raka płuc. Jest to bardzo niebezpieczna śmiertelna choroba, na którą nawet czarodzieje nie wymyślili jeszcze leku. Chcesz umrzeć, głupie dziecko, to umieraj, sprzedaj nerki albo oddaj do transplantacji, a nie będziesz niszczyć sobie organy, na cholerę one potem będą komuś - skończył swoją wypowiedź. Gdzieś w połowie zapomniał o przygotowywanej herbacie i dopiero po chwili zorientował się, że kubek do którego wsypywał liście jest już wypełniony już do połowy. Westchnął cicho.
- Ula, co się dzieje? Czemu mnie podpuszczasz, zresztą jak naprawdę chciałaś mnie zagadać to było wspomnieć o Jeziorze Aralskim i monokulturze bawełny.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sro Maj 11 2016, 20:49

Więc podłapał haczyk, tak w każdym razie sądzi Uliana, która spogląda w bok, w pustą przestrzeń i w takt tonu wypowiadanych słów liczy sobie ile cierpienia właśnie zadaje jej świadomość, którą posiadła. Że to już koniec. Że nie ma szansy, że jest głupia, bo ona jeszcze nie wie tego co wie on. I że najprawdopodobniej nie zasługuje na zbyt wiele, skoro nawet nie mogła od niego otrzymać jasnej odpowiedzi. Dostała jedynie komunikat: nie masz szans na nic więcej.
Cyryl się produkuje, jego słowa jednak Uliana puszcza mimo uszu. Nie jest fanką tytoniu, jej bracia palą go za to namiętnie z ojcem. Ale ona? Ona nie widziała nigdy potrzeby palenia. Teraz jest w czarnej rozpaczy i może zacznie? A może zacznie od nowa uczyć się walki toporkiem? Może nauczy się grać na jakimś instrumencie. Na violi d'amore.
Ula patrzy na kolejne listki herbaty i z każdym kolejnym wpadającym do kubeczka jej spokój się wyrównuje. Musi być spokojna, skupiona i pewna siebie. Musi odpowiadać na pytania Cyryla powoli, przemyślanie. Żeby nie zorientował się... och, do licha z tymi tajemnicami! Unosi spojrzenie na kuzyna i kręci głową, a oczy jej zaczynają moknąć.
- To może opowiesz mi o tym jeziorze? - prosi go ładnie, a wszystko po to, żeby jeszcze przez chwil kilka zamknąć głowę. Może ból przejdzie, może jeżeli nauczy się myśleć o szkole, o badaniach, to serce przestanie ją boleć? Raczej mało prawdopodobne, ale już lepiej, żeby słuchała o tym jakie duże jest Jezioro Aralskie, niż widziała twarz Andrieja przed oczami i słyszała jego głos, którym oświadcza jej, że teraz ma być szczęśliwa z Yurim.
Bo to przecież właśnie tak się załatwia: przez innych ludzi, przychodzi się na gotowego kochającego chłopca i oddaje mu się identyczne uczucie. No tak, jak mogła tak sobie utrudniać życie i męczyć się pokątnie spotykając z kimś kogo kocha naprawdę - przecież wystarczyło poczekać na błogosławieństwo Andrzeja i wkład rodziców.
- Na pewno nie masz?
Na pewno ma!
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sro Maj 11 2016, 21:32

Powoli odsypuje większość liści, zostaje cienka warstwa na dnie szklanki. Przez chwilę patrzy się na nie i dodaje jeszcze jedną łyżkę, tak na wszelki wypadek. Cierpliwie przygląda się szklance i jej zawartości, po czym powoli odwraca się i spojrzenie swoich niebieskich oczy umiejscawia w Uli. Małej biednej Uli, która w swoim nastoletnim umyśle ustaliła, że cały świat nagle zebrał się przeciwko niej, postanowił zabrać jej wolność i wszystko co kocha. Ślub z człowiekiem, którego nie darzy miłością wydaje się jej być czymś przerażającym, Cyril nie wie jak sam zareagowałby postawiony przed taką sytuacją. Czy też załamałby się, a może stwierdziłby, że to nie jest takie złe. Nie wie i już nigdy się nie przekona jakby to było.
Patrząc na smutne, bliskie płaczu dziewczę Kuragin stara się wymyślić jakąś linię oporu, znaleźć coś co pozwoli mu odciągnąć myśli dziewczyny od nieprzyjemnych torów. Pomóc jej przetrwać ten problem. Wzdycha, po czym odruchowo przeciąga rękę po włosach, tak jakby ten gest miał rozwiać chmury, które zasłaniają mu wszystkie dobre rozwiązania.
- O jeziorze Aralskim, potocznie błędnie nazywanym morzem, porozmawiamy sobie innym razem. Powiedz mi, co się dzieje. - Przygląda się jej i stara się wykrzywić usta w pokrzepiającym uśmiechu, kiedy jednak czuje, że znowu bardziej niż pocieszyciel wygląda jak szalony pedofil rezygnuje i posyła jej smutne spojrzenie.
- Jeśli nie chcesz mi powiedzieć, to nie mów, ale w takim razie czy mogłabyś mi pomóc w jednej sprawie. - Nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź ze strony dziewczyny, wskazuje jej stertę map leżących na środku pokoju. - Widzisz te mapy? Czy mogłabyś je posegregować ze względu na rok wydania? Będą mi potrzebne do zajęć. Więc jakbyś była tak miła i zrobiła to dla mnie byłbym bardzo szczęśliwy. - Cyril szczęśliwy, ale mu się dowcip udał.
Tak samo jak ona nie słuchała jego wykładu, tak samo on teraz bez słowa puszcza jej wypowiedź o winie. Jest nauczycielem i nie chce wylecieć za coś tak głupiego jak upijanie się z uczennicą. Za zgubienie wycieczki, za wysadzenie klasy w powietrze albo za bycie animagiem tak, ale nie za coś tak bezmyślnego jak upijanie nastolatki. Zalewa melisę ciepłą wodą, po czym stawia szklankę na biurku. Cudem udaje mu się nie wylać więcej niż parę kropel. Kiedy w końcu jest przy swoim biurku bierze na nowo książkę do ręki i zaczyna czytać. Gdzie to on skończył, ano tak, najczęstsze powody migracji ludności.
Bardzo interesujący temat.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sro Maj 11 2016, 22:53

Osobiście nie mam pojęcia co mam sądzić o tym całym małżeństwie. Bo mnie bawi to, że mi rodzice chcieli pomóc. Teraz potrafię właśnie zauważyć w tym tylko coś zabawnego, bo widzę, że oni nie wiedzą, że ja mam kogoś, kogo darzę uczuciem. Na pewno, jeżeli im bym teraz to powiedziała, to odwołaliby ślub, albo po prostu podali, że innego mam jednak narzeczonego. Tak, musze im zdecydowanie powiedzieć o tym, że kocham, że mam innego na oku... no własnie, tylko, że od kilku dni nie mam tego drugiego, a właściwie jednego jedynego. Bo mnie zostawił i nawet już się nie umiem dalej śmiać ze swojej dziwnej sytuacji.
Wzdycham ciężko, ciężko jakbym wniosła na swych barkach na ósme piętro lodówkę pełną butelek szklanych Coli. Cyryl mnie naciska, a ja nie jestem taka trudna, daję z siebie wycisnąć to co mi leży najmocniej na sercu.
- Bo ja nie wiem Cyryl, co jest ze mną nie tak. Jeden mi mówi, że mnie kocha, a później wracamy po wakacjach i mówi, że to nie ma w sumie znaczenia. A drugi wcale mi nie okazuje, że coś odemnie by chciał, a potem jest moim narzeczonym. Czy to ja, czy po prostu trafiam na takich, którzy muszą mi mieszać w głowie - zadaję najcięższe pytania, nie wiem czy Kuragin będzie umiał na nie odpowiedzieć, lecz ja z nadzieją spoglądam w jego kierunku. No to jak będzie proszę pana Cyryla, pocieszy mnie pan?
- Myślałam, że jedna mapa by ci wystarczyła, mógłbyś na niej i tak wszystko pokazywać. Ale są pięknę, to pewnie dlatego masz ich tak dużo - rozmyślam nad ruchomymi mapami, które są super, bo pokazują dość dokładnie jak przebiegały granice państw w kolejnych wiekach. A później kiwam głową, bo serio chętnie się zajmę tymi mapami. Siadam na środku pokoju po turecku i zaczynam sprawdzać każdą mapę ręcznie. Żeby zajęło więcej czasu oczywiście.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sro Maj 11 2016, 23:38

Chciałby zatonąć w książce, odpłynąć chociaż na chwilę, słowa jednak zdają się ze sobą nie lepić. Czyta pierwsze zdanie raz, po czym mimowolnie spogląda na zasmuconą Ulę, szybko wraca spojrzeń do kartki, drugi raz przyswaja pierwsze zdanie i znowu ukradkowe spojrzenie w jej stronę. W końcu kiedy słyszy jej słowa odkłada książkę na biurko i słucha. Słucha bo co innego może w tej chwili zrobić więcej jak wysłuchać i postarać się zrozumieć, jednak czy on sam jest w stanie coś zrobić, może gdyby tu była Katia i Sonia to byłoby co innego, ale on? Przecież on nie zna się na ludziach, nie zna się na emocjach w nich szalejących, zna się tylko na starych papierzyskach, tak, to z nimi czuje się najlepiej. Teraz jednak jego kontakty interpersonalne wystawione są na ciężką próbę. Ostatnie tęskne spojrzenie za książką po czym powoli w myślach stara się prześledzić wypowiedź Uli.
Zacznijmy od początku. Jest ich dwóch, pierwszym jest pewnie ten cały Andriej, a drugim panicz Aristov. Skoro ten cały panicz numer jeden najpierw mówi, że ją kocha po czym po czterech miesiącach zmienia zdanie to znaczy, że coś musiało się stać, a może to zwykła nadinterpretacja, chociaż dzieci w tym wieku lubią być z kimś dla samego bycia w związku, więc może po prostu znalazł kogoś innego, a może cała sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Coś mu jednak w tym wszystkim nie pasuje, dlaczego Ula nie powiedziała nikomu, że ma chłopca?
Cyril przygląda się kuzynce, jest normalnym, trochę zbyt nadpobudliwym dziewczęciem, dlaczego nie wykrzyczała całemu światu, że jest zakochana i ma chłopaka? Dlaczego, czyżby mezalians? Mezalians jak to słowo okropnie brzmi, ale może coś w tym jest. Kuragin patrzy na Gardonyie z wielką nadzieją, że obiekt jej westchnień nie jest tym kogo obawia się najbardziej. Niech będzie nawet z jakiegoś waśnionego rodu, wszystko tylko niech nie będzie mugolakiem. Cyril stara się znaleźć w oczach Uli jakieś zaprzeczenie jego najgorszych przeczuć. Zanim jego myśli popłynął zbyt daleko, Cyril ucina je i wraca myślami do drugiego kawalera. Tutaj sprawa wydaje się być prosta, chłopak nie ma nic do gadania i jest na tyle inteligentny by nie histeryzować i robić dobrą minę do złej gry.
-Może to i dobrze, że tamten... kolega postanowił zerwać kontakt, życie z wielkim nazwiskiem nie jest łatwe, może wolał nie wchodzić do polityki wielkich nazwisk, a może po prostu spotkał kogoś do kogo jego serce zabiło mocniej. Jesteście młodzi, nie świadomi czego naprawdę chcecie od życia, może te cztery miesiące uświadomiły mu, że życie w cieniu rodziny Gardonyi to nie jest to czego pragnie. A co do panicza Aristova, to zamieszanie nie musi być wcale jego winą, wiesz polityka i gra, nasze życie jest tylko grą, a twoi rodzice jak i jego chcą w niej jak najwięcej ugrać.- Mówi w pewnym momencie sam gubi się w swoich słowach. Jak ma ją pocieszyć? Skoro obecnie sam zaczyna się cieszyć, że jej kontakt z tym Adriejem o domniemanym nieciekawym pochodzeniu się urwał, dzięki temu sam nie będzie musiał cierpieć widząc ją z...
Oj samolubny Cyrilku, samolubny.
-Jak ma mi wystarczyć jedna mapa skoro świat nieustannie się zmienia, żadna z map, którą przeglądasz w tej chwili nie jest aktualna, we wszystkich dane są już dawno przestarzałe. Świat moja droga kuzynko zmienia się w tak zastraszającym tempie, że mapy, które powstają dziś, od wczoraj są już nieaktualne. Świat pędzi ku zagładzie i nic nie jest wstanie go zatrzymać.- Ostatnie zdanie wypowiada ciszej, tylko do siebie, nie wszyscy muszą słyszeć o jego skrajnie zielonych poglądach na temat polityki. Na szczęście w następnym roku ma być szczyt klimatyczny w Tokio na temat zmniejszenia emisji CO2. Jak dobrze, że ktoś wreszcie przegląda na oczy.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Czw Maj 12 2016, 20:16

Niestety słowa Cyryla mnie nie pocieszały. Działały wręcz odwrotnie. Gdybym wykrzyczała że kocham innego, cóż, powinnam była to zrobić, to prawda! Ale zeżarło mnie zaskoczenie, nie mogłam wydusić z siebie słowa ani jednego!
- Mam nadzieję, że nie jest tak jak mówisz. Wiesz jakie to by było upokarzające, gdyby jego serce zabiło mocniej do kogoś innego? - nagle przecież sobie to wyobraziłam i pojęłam, jak bardzo. Wyszłabym na kompletną idiotkę. Ale czy nie wyszłam trochę? W sumie nie odzywał się do mnie połowę wakacji, a ja zamiast zrobić mu burdę to się głupio do niego uśmiechałam i na wszystko kiwałam głową jak jakiś piesek chińskiej roboty.
Zagryzam dolną wargę i zastanawiam się. Och, życie tak ciężkie jest niekiedy.
- Chyba nie wiedziałam, że jestem ich pionkiem. Sądziłam, że jeżeli już, to będą ingerowali w ślub mego starszego brata, ale mnie zostawią w spokoju. Cóż na tym mogą zyskać, Cyrylku? - bo ty jesteś mądry, to mi powiesz!
- Zdajesz się wyznawać katastrofizm, kochany kuzynie. Więc czas odnaleźć ci inną panią twego serca niż planeta Ziemia. Żebyś się zajął sprawami, które są przyjemniejsze
Tak właśnie ja, ażeby zapomnieć o swoich niepowodzeniach życiowych, postanowiłam, że się skupię na życiu i ustawianiu życia mojemu kuzynowi, Kuraginowi.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pią Maj 13 2016, 19:30

Ile razy Cyril sam miał nadzieję, że jego słowa są zwykłym czarnowidztwem, ale starość oprócz strzykających stawów charakteryzuje się tym, że człowiek coraz częściej ma racje. To się nazywa doświadczenie, a może po prostu zwykły realizm, w pewnym momencie bańka mydlana pęka i zostaje tylko pesymizm albo przyjmowanie rzeczywistości taką jaką jest.
- Upokarzające, kochana Ulu, co ty mówisz, upokarzające? Serce nie jest sługą, nie można zmusić kogoś do kochania. Jeśli naprawdę czujesz coś do tego swojego chłopca to pozwól mu odejść, kiedy uświadomi sobie, że popełnił błąd sam do ciebie wróci. - Cyril dobra rada, pierwszy raz w życiu on musi komuś dawać rady w sprawie miłości, świat się kończy, naprawdę, on wieczny kawaler, który swoje serce oddał jedynej wartościowej istocie we wszechświecie, Planecie Ziemi.
- Sojusz z Aristovami, wydawanie córek służy tworzeniu korzystnych relacji z innymi rodzinami, synowie biją się o sukcesje, a córki tworzą linię poparcia, dzięki wydaniu cię za młodego Aristova, obie rodziny ustalają, że przy różnych koncepcja będą się nawzajem popierać. Ulka, czy ty w ogóle chodziłaś na zajęcia z historii?
Słysząc kolejne słowa Uli ma ochotę się zaśmiać. Poprawianie humoru poprawianiem humoru, ale szanujmy się, nie pozwoli, żeby w jego nieistniejące życie uczuciowe wplątała się jego osiemnastoletnia kuzynka. Zresztą obecny stan rzeczy podobał mu się, zero zobowiązań, do żadnego miejsca nic go nie trzymało, mógł rzucić wszystko i po prostu uciec w siną dal.
- Widząc twoje problemy, droga kuzynko, chyba spasuję, Ziemia jest dużo spokojniejszą kochanką - odpowiada, po czym jego wzrok mimowolnie spogląda na zegar stojący na biurku. - Powinnaś wracać już do skrzydła dziewcząt, bo zaraz ktoś wlepi ci szlaban za włóczenie się po szkole po ciszy nocnej. - Wraca spojrzeniem do książki, a kiedy widzi, że Gárdonyi się podnosi jeszcze raz spogląda na nią i mówi. - Prześpij się, Ulciu, to ci dobrze zrobi, jak się jutro obudzisz spójrz na to jeszcze raz, perspektywa zawsze dobrze robi.

Cyril i Uliana z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

półkrwi

18 lat

VIII klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks, rozgrywający i kapitan w Zmorach

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Nie Cze 05 2016, 22:59

Nigdy w życiu człowieka nie widziałem i właśnie dlatego nada się idealnie.
Gdyby spojrzeć na to trzeźwo, to ze znaczną większością kadry nauczycielskiej mam na pieńku. Od kiedy tylko szkolny orzeł przyniósł ten niepokojący list od Zuli, główkowałem, od kogo by też można wydębić przepustkę.
Na początek pomyślałem o Aristovej. Tej, co się wszystkiego boi. Niby nigdy jej nie podpadam, na zajęciach jakoś sobie radzę, ale. Gdyby tylko usłyszała cokolwiek o Moskwie, złapała by się za głowę, przeżegnała, wymieniła około czterdziestu dwóch możliwych zagrożeń, które tylko czekają na takich młodzieńców jak ja i kategorycznie odmówiła. Jej siostra odmówiłaby kategorycznie nawet i bez tego. O Ilyasovie nie ma co wspominać, a o tym młodym nowym to nawet nic nie wiem.
Ale o Kuraginie słyszałem kilka rzeczy i, wprawnie wchodząc w rolę, pukam do drzwi jego gabinetu. Im szybciej wyrwę się stąd i pójdę z Zulą do tej pieprzonej Arkadii, tym mniejsza szansa, że sama tam polezie i jeszcze krzywda jej się stanie.
Ale pukam elegancko, dwa razy i grzecznie czekam.
- Panie profesorze...?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Nie Cze 05 2016, 23:12

Spokojny wieczór, a przynajmniej miał na taką nadzieję. Już przygotował sobie stosik prac do sprawdzania w tym wypracowanie panny Bregovic ze szlabanu, jakoś nie bardzo kusiło go zaglądanie do tego skrawka papieru, nie tylko dlatego, że obawiał się jakiś herezji, które młoda i niedoświadczona głowa Livii mogła stworzyć, bardziej przerażał go charakter pisma, i fakt, że na odszyfrowaniem każdego jednego słowa będzie musiał siedzieć z godzinę. No dobra czas zacząć, podnosi się na duchu, jeszcze żegna się do Matki Ziemi i zaczyna czytać, a raczej rozszyfrowywać hieroglify.
Nie miał jednak zbyt dużo czasu na przyjrzenie się kartce bo już po kilku minutach słyszy pukanie do drzwi. Wzdycha z ulgą, z serii uratowany przez interesanta.
-Proszę.- Mówi swoim zwykłym zbolałym głosem, jakby każde słowo sprawiało mu przeogromny ból i rozdzierało mu duszę na wskroś. Kiedy w drzwiach pojawia się głowa Antona przez chwilę na twarzy Cyrila maluje się wyraz konsternacji. Czy on tego młodzieńca już kiedyś na oczy widział? No nie, jak nic nie pamięta go z żadnych zajęć, nie dając jednak po sobie poznać, że nie wie kim jest uczeń spogląda na niego tym swoim zmęczonym spojrzeniem, które z założenia ma łamać ludzi i sprawiać, że odechciewa im się męczyć go głupotami.
-W czym mogę pomóc panie...- Robi chwilę przerwy by Anton mógł mu podsunąć swoje nazwisko. Jako młody nauczyciel miał prawo nie znać wszystkich swoich uczniów, nie mówiąc już o tych, których nie uczył.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

półkrwi

18 lat

VIII klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks, rozgrywający i kapitan w Zmorach

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Nie Cze 05 2016, 23:41

Śmiało wchodzę do gabinetu, skoro Kuragin już teraz oferuje mi pomoc. Sprężysty krok i pogoda, jakby to moja osoba stanowiła najlepsze i jedyne lekarstwo na jego życiowe bolączki. Bo, swoją drogą, zdarzało mi się zasłyszeć, że nie byle jaka z niego fajtłapa, więc może dla kontrastu przydam mu się taki ja.
- Valeriev, profesorze, Anton Alekseevich Valeriev. Z ósmego roku.
Sposób na takich jak Kuragin jest jeden: zgrywać chłopka-roztropka, nieco tylko głupszego niż on sam był za młodu. Takiego, co to jak sobie coś wymyśli, to najpierw nosi się z tym jak kwoka przez tydzień, a potem wybąka wstydliwie przed kimś, kto może więcej od niego.
- Bo ja... Ja to nie chodziłem wcześniej na geografię, za to zawsze, ale to zawsze leżało mi na sercu dobro naszego środowiska.
Oto niby ten haczyk na Kuragina. Podobno gość ma bzika na punkcie Matki Natury i przywiązałby się do drzewa łańcuchami, byle tylko go nie ścięli.
- Nie wiem, czy pan słyszał, ale jest taka akcja, sadzenie nowych drzew przy Prudach w Moskwie i ma być jeszcze mecz, taka atrakcja. Bo widzi pan, ja gram w quidditcha, jestem kapitanem, może pan widział na meczu? I ten mecz to organizuje mój kuzyn i strasznie mnie prosił, bo jak zagram to więcej ludzi przyjdzie oglądać, więcej kupi bilet.
Jąkać się, mówić dużo i gorączkowo. Nie żebym był zwolennikiem stawiania wszędzie bloków z betonu albo polowania na rysie, ale jakoś szczególnie nie leży mi na sercu los naszej planety, coś się zawsze wymyśli.
Ale niech Cyril tylko zobaczy, jak to się Anton rwie, by bronić natury.
- Bo te pieniądze z biletów, profesorze, to pójdą na szczególnie zagrożone w Rosji gatunki.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pon Cze 06 2016, 00:27

Przygląda się młodzieńcowi, temu jak wchodzi do klasy, w sumie to nie wiedział czego się spodziewać po jego przybyciu. W pierwszej chwili pomyślał, że to może wici, które zaczął rozpowszechniać przez osobę swojej kuzynki już zaczęły działać i o to ma przed sobą pierwszego chętnego na jego wycieczkę, już miał się ucieszyć, a przynajmniej zmartwić trochę mniej, że będzie mógł udzielić jakiś informacji kiedy chłopak zaczął do niego mówić. Co? Jego wypowiedź nie dotyczyła wycieczki, to znaczy też chciał gdzieś jechać, ale nie z nim, czemu mój młody przyszły ekologu tak bardzo ranisz zielone serce Cyrila, dlaczego, rozumiem, że nie jest kobietą, że nie ma długich włosów i nie wygląda jakby miał zaraz wpaść w jakieś kłopoty, no ale mu też trzeba dać szansę, on też może być dobrym towarzyszem wyprawy.
Wspomnienie o akcji było testem czy Cyril potwierdzi, żeby nie wyjść na niedoinformowanego czy zaprzeczy i w tym wypadku zostanie złapany na haczyk Antona. Co robić, co robić? Myśli w głowie Kuragina przesuwają się z prędkością światła, spokojnie na pewno sobie poradzisz.
Lekko zdenerwowany, a raczej poruszony Ekolog spogląda na ucznia, jeszcze nikt nie prosił go o pozwolenie na wyjście, wydawało mu się, że jeśli do tego dojdzie to będzie to ktoś z rodziny Ula albo Elijah, a nie jakiś randomowy uczeń, jakie były procedury, a pozwolenie rodziców, coś wydawało mu się, że o tym było.
-Rozumiem, że pańscy rodzice wiedzą o tym wyjeździe i ma pan przy sobie zgodę?- Połknął haczyk, oj głupiutki nauczycielu, twoje dni są coraz bardziej policzone.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

półkrwi

18 lat

VIII klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks, rozgrywający i kapitan w Zmorach

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pon Cze 06 2016, 18:41

Przesadziłem, cholera, myślę gorączkowo widząc zmieszanie Kuragina, na pewno facet dobrze się orientuje - z tego co mi wiadomo, nawet sam organizuje jakieś festyny czy inne happeningi dla "zielonych" - i wie, że w Moskwie nie szykuje się żadne sadzenie drzewek, a co dopiero jednocześnie z dobroczynnym meczem quidditcha. Zaraz się połapie i wlepi mi szlaban, co i tak będzie rekordowo długim czasem: prawie cały miesiąc, a ja oberwałem tylko dwa, a tylko jeden szczególnie parszywy.
Mogło być gorzej.
Ale lepiej to chyba już nie, bo oto (dzięki, dzięki Welesie, zapalę ci z pięć świeczek na ołtarzu przy najbliższej okazji) Kuragin łyknął mój blef. Czyli jednak znam się na ludziach!
- No pewnie, że wiedzą. Ale interesy zatrzymują ich w Petersburgu i nie mogą sami mnie tam zabrać.
Mateńka nie lubi jeździć do Moskwy, w ogóle mało lubi wyjeżdżać. Dosyć miała w młodości niepewnych lokum i nocy przespanych na nierozpakowanej walizce. Choćbym chciał to nawet do wspaniałych pałaców by ze mną nie pojechała.
Cholera jasna, gdzie ten formularz? Pamiętam, że ktoś mi coś o nim wspominał, nawet dał wzór, jak wypełnić, a ja go wypełniałem, nawet mam jeszcze na ręce plamy od atramentu. Tylko gdzie go wsadziłem?
W końcu znajduje się w tylnej kieszeni spodni, złożony na czworo albo i więcej. Z pietyzmem składam zgodę na biurku Kuragina.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pon Cze 06 2016, 19:09

Przygląda się Valerievowi, który zdaje mu się, że przez chwilę zrobił się jakiś bledszy, a może tylko mu się wydawało? Cyril jakoś nigdy nie umiał dobrze interpretować zachowań innych ludzi, zawsze coś mu umykało. Powodem tego mógł być fakt, że każdy stereotypowy Kowalski myślał na większej ilości płaszczyzn niż Kuragin, który swoje rozważania ograniczał do dywagacji na temat następnej lekcji albo lepszego sposobu wykorzystywania energii, zastanawiania się w jaki sposób dałoby się ograniczyć pył zawieszony albo tego które pozbawione serca dziecko śmiało wyrzucić papierek na trawnik. Życie Cyrila było jak widać nie skomplikowane, wręcz ufne bo skoro sam nie kłamał to nie widział powodów, dla których reszta świata miałaby to robić. Cóż jak widać praca w szkole może się okazać lepszą lekcją życia niż wszystkie podróże, których wziął był się dopuścić.
Kiedy chłopak wykłada przed niego zmiętą zgodę rodziców Cyril ogląda ją przez chwilę. Za czasów jego szkolnego życia za coś takiego Anton dostał by po palcach linijką i kazano by mu przynosić ją jeszcze raz prostą i równiutką. Nie były to jednak ulubione czasy nauczyciela więc już po chwili trzyma w dłoniach zgodę i zaczyna ją czytać. Wszystko wydaje się względnie dobrze, nie wiedząc na co powinien szczególnie zwrócić uwagę Cyril mentalnie wzrusza ramionami po czym rozgląda się za czymś co przypomina czystą kartkę papieru. W końcu znajduje jakąś, wyjmuje pióro i zaczyna myśleć. Co w zasadzie powinien napisać? "Ja Cyril Kuragin, wyrażam zgodę na pobyt..." w tym momencie zerka na zgodę "Antona Alekseevicha Valerieva w charytatywnym meczu, który odbędzie się w Moskwie dnia tego i tamtego. Oddaję go pod opiekę..." Znowu się zastanawia pod czyją tak właściwie opiekę.
-Jak się kuzyn nazywa.- Przerywa pisanie i spogląda na ucznia.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

półkrwi

18 lat

VIII klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks, rozgrywający i kapitan w Zmorach

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pon Cze 06 2016, 19:35

Mateńka na przemian powtarza mi: synek, ty jesteś w czepku urodzony, nie zmarnuj tego i ja nie wiem, jak taki szantrapa jak ty uchował się niepołamany przez te wszystkie lata, musisz być naprawdę głupi, z takim szczęściem. Ale to drugie tylko, jak jest już zmęczona albo piąty raz z rzędu ukłuje się igłą.
Swoją drogą jednak, ma rację - dużo wybryków uchodzi mi płazem i to pewnie niedobrze: rozbestwię się jeszcze i w przypływie brawury pojadę polować na smoki. Założę się o flaszkę albo zdecydowanie za małe pieniądze i wetknę któremuś z nich ołówek do oka podczas snu.
Możliwe, że tak właśnie będzie wyglądał widowiskowy przedwczesny koniec Antona Valerieva.
- Nazywa się Kiryll Danielewicz Zaytsev. - wypalam z miejsca, każdy człon nazwiska biorąc od innego z licznych znajomych. Ważne, by ani przez chwilę się teraz nie zawahać. - Skończył akademię dwa lata temu i uczy się na aptekarza.
Komu jak komu, ale przyszłemu aptekarzowi pewnie bliskie są wszelkie roślinki i w ogóle szeroko pojęte zdrowie.
- Jak byłem mały, wieszał mnie na trzepaku do dywanów za pasek. - taki bonus, uwiarygadniający szczególik: wszyscy wierzą w historię, w których ktoś sam się ośmiesza, bo kto by zmyślał takie głupie rzeczy?
Poza tym, takie chłopki-roztropki, do których teraz należę pewnie bardzo lubią się zwierzać profesorom z absolutnie wszystkiego.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pon Cze 06 2016, 20:16

Chciałoby się powiedzieć, że stało się jasne gdzie wyparowało całe życiowe szczęście Kuragina, który to ciągle chodził albo chory, albo połamany, winą za to można było obarczyć ludzi pokroju Antona, którzy żyjąc w swojej czasoprzestrzeni, niczym pijawki sączyły całe otaczające ich szczęście.
Ach gdyby Cyril miał trochę więcej obejścia z uczniami pewnie nie dałby się na to wszystko nabrać. Pisząc brakujące nazwisko wymyślonego kuzyna, Cyril wyłączył się na chwilę w ogóle nie słuchając dalszej części bajki tworzonej przez Valerieva. W jego głowie zaczęły się rodzić nowe myśli, gdybania na temat całej tej sytuacji, dlaczego chłopak nie poszedł z tą sprawą do opiekuna swojego kręgu? Odpowiedź nasuwała się sama od niego by jej nie dostał. Coś tu Cyrilowi nie grało, jednak było już za późno na wycofanie się, później postara się dowiedzieć wszystkiego.
Patrząc jak działała ta szkoła Cyril był szczerze zdziwiony, że wszystko tutaj działało. Była w tym na pewno jakaś siła wyższa, powinien podrzucić ten temat Tamarze na pewno spodobałyby się jej te dywagacje. Koldovstoretz jak działa i ile z tego jest zasługą Opaczności.
-Tak, tak. - Podaje chłopakowi zgodę na wyjście, ale za nim Anton jest w stanie na dobre przyjrzeć się kartce, którą dostał Cyril znowu się odzywa.- Proszę o szczegółowe sprawozdanie z wyjścia, ze zdjęciami i szczegółowymi informacjami na temat na co pójdą zebrane środki i ile ich zostało zebranych.- Spogląda na niego tym swoim smutnym spojrzeniem, w którym teraz pojawiają się jakieś niebezpieczne ogniki. Cyril coś wie, ale na razie nic nie mówi na ten temat.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

półkrwi

18 lat

VIII klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks, rozgrywający i kapitan w Zmorach

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pon Cze 06 2016, 21:36

- Oczywiście, oczywiście. - potakuję gorączkowo, dobrze, że i tak nigdy nie wiążę porządnie krawata, bo musiałbym go teraz luzować, żeby lepiej się oddychało. Nie wiem skąd ten stres, może to dlatego, że spieszy mi się, że już na jutro, pojutrze mógłbym umówić się z Zulą i naprawdę jej pomóc. Jakoś niepokoi mnie ta cała sprawa. Nie ufam lokalom, o których nie słyszałem, bo słyszałem o naprawdę wielu, a reszta musi być albo wybitnie słaba albo porządnie szemrana, a w żadnym z takich nie chciałbym panienki Lazarevej widzieć, taki już mój lwi instynkt.
- Dziękuję profesorze. Zaprosiłbym pana również, ale rozumie pan, pełno tam będzie dzieci, pełno histeryzujących matek, taka bardziej rodzinna okazja, nie każdemu by się spodobało.
Czekam z resztkami cierpliwości, aż Kuragin wręczy mi pięknie wypisaną przepustkę, to chyba pierwsza (i najpewniej ostatnia) tak łatwo zdobyta, bo coś czuję, że jeszcze kilka tygodni, a Cyril coś o mnie usłyszy i zorientuje się, że zrobił błąd, niewielki, bo niewielki, ale zawsze; nowych nauczycieli to chyba bije trochę po oczach, co?
- Tuż po powrocie wyślę panu orła z rozliczeniem, obiecuję. Do widzenia, miłego dnia!
Widać, jak palę się do wyjścia, rozochocony sukcesem. Teraz tylko wskoczę do dormitorium i napiszę do Zuli, ustalimy datę spotkania. A potem pójdę na obiad i może znajdę kogoś, kto słyszał o tej całej Arkadii...

z/t
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pią Cze 10 2016, 11:40

Ech ta młodzież ciągle gdzieś pędzą niczym wiatr okłamując przy tym wszystkich, żeby tylko spełniać swoje marzenia albo marzenia osób, na których im zależy. Młodość. W którym momencie życia on się tak postarzał, że zapomniał o tym wszystkim? Nie wiedział tego, nie pamiętał czasów kiedy był jak Anton, w sumie to nigdy nie był jak Valeriev. Cichemu, zaczytanemu Cyrilowi nigdy nie było po drodze do zostania szkolną gwiazdą, chyba, że w jakimś równoległym świecie gdzie zieloni byli czczeni jak gwiazdy rocka.
Na słowa ucznia tylko kiwa głowa, zdaje się mówić no pędź już, pędź.
Kiedy na powrót zostaje sam ze swoimi podręcznikami i pracami uczniów. Bierze czystą kartkę papieru i schludnym, drobnym pismem zaczyna pisać kilka słów do znajomego maga ekologa z Moskwy, żeby mu podesłał informacje na temat zbliżających się wydarzeń w stolicy. Niech Anton nie ma mu tego za złe, no ale jakąś kontrolę jego słów musi mieć. Wyraźnie piszę imię i nazwisko rzekomego kuzyna, żeby znajomemu nie umknęło i dopytuje się o jego rzekomą odpowiedzialność za zbliżające się wydarzenie. Kiedy list jest już napisany odkłada go na bok biurka i ze zbolałym wyrazem twarzy wraca do przerwanej pracy Livii, ech czemu on im nie mógł kazać segregować śmieci, no co mu się w tych śmieciach nie podobało, czemu akurat w tamtym momencie musiał pokazać, że nie ma serca, dlaczego?
Wzdycha i wraca do rozszyfrowywania Bregovicowych hieroglifów.

nmm
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pon Cze 27 2016, 23:44

po balu//

Od pamiętnego balu u Aristovów minęło już kilka dni, był to jednak zbyt mały interwał czasowy by wspomnienie tamtego wieczoru przykryła odpowiednio gruba warstwa kurzu. Nadal pamiętał tamte nieszczęsne tańce, szampana i późniejsze... ekscesy. To wszystko bardzo nie pasowało do starannie budowanej przez niego łatki nudnego człowieka, który interesuje się tylko jednym tematem. Czemu te wspomnienia nie chcą blaknąć szybciej, powtarza uparcie w swoich myślach nie mogąc skupić się na szukaniu wiadomości na najbliższe zajęcia, dużo łatwiej byłoby zrobić lekcję na temat jak nie zachowywać się na balach i innych imprezach masowych, przyspieszony kurs z prezentacjami, panelami i ćwiczeniami, co robić, a czego nie. Przez chwilę rozważał nawet zafundowania sobie zaklęcia niepamięci, było to jednak niebezpieczne i z jego umiejętnościami mogło skończyć się dość dużą migreną. Nic, najwyżej wspomnienie tamtego żałosnego wydarzenia z Lazarevem w roli głównej, będzie go prześladować do końca świata i jeden dzień dłużej. Miejmy nadzieje, że głupi pijany Cyrilu jesteś z siebie dumny.
Znudzony poszukiwaniem informacji dotyczących polityki zagranicznej Chin i Japonii odsuwa od siebie zakurzone książki i przez chwilę nieobecnym wzorkiem wpatruje się w okno, w majaczące przed nim góry, w ich piękne szpiczaste szczyty. Gdyby tak rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady Kaukaz?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

31 lat

zamożny

nauczycielka białej magii słowiańskiej / zaklinaczka

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Wto Cze 28 2016, 14:33

Tamara nie była na balu i ani przez chwilę nie przeszło jej przez myśl aby się tam pojawiać. Nie dlatego, że nie odnajdywała się w takich miejscach, choć wiedziała przecież doskonale jak się zachować, wpojono jej to razem z odojcowskimi bliznami, ale najzwyczajniej nie potrafiła powiązać tego domu tortur z zabawą. Nie była w stanie przechadzać się spokojnie po tym salonie, spoglądać na tańczących, na ich maski i dobrą zabawę, pamiętając jak ona i jej siostry wiele złych chwil tam przeżyły. Rozumiała obecność Lidy, ona zawsze była najtwardsza, zawsze wkładała taką maskę, jakiej wymagało od niej życie i potrafiła jej to wybaczyć. Jak i Zuzannie, uparcie trzymając na oczach klapki, aby tylko nie dostrzec kim naprawdę jest ich najmłodsza, kochana siostrzyczka. O Arinie nie myślała. Nie rozumiała jej i nie lubiła chociaż zdawać by się mogło, znając Tamarę, że było to nie do pomyślenia. Może to dlatego, że z nią zawsze była najdalej, pomimo niewielkiej różnicy wieku. Nie miały ze sobą wiele wspólnego, wręcz przeciwnie, wcale nie będąc skrajnie różnymi osobami, aby mogło się to przyciągać. Oprócz sióstr Tamara nie miała wielu osób zaufanych, do których mogłaby się zgłosić z problemami, a w zamku tym bardziej, było ich jeszcze mniej. Mając jednak na uwagę stworzoną przez samą siebie niewykorzystaną kartę przysługową u Cyryla, postanowiła się do niego udać, wymieniając projekt z windą na projekt, który wprowadził chaos na Dożynkach. Sojuszników na nadchodzące, mroczne czasy nigdy nie za wiele, a prawdę powiedziawszy jedynym sojusznikiem Tamary w akademii była Olga. Czas to zmienić. Małymi krokami, w końcu kontakty towarzyskie nigdy nie były jej mocną stroną.
Ze zdenerwowaniem zapukała do drzwi. Nie lubiła odwiedzać współpracowników. Nie czuła się pewnie rozmawiając z praktycznie obcymi osobami w przestrzeniach, których nie znała. W zaciśniętej pięści miała małą karteczkę, zdobycz dożynkową, która zdążyła już zwilgotnieć, skryta w jej dłoni i choć wiedziała, że Lida musi się o tym dowiedzieć, to miała szczerą nadzieję, że nie stanie się to w najbliższym czasie. Z jakiegoś powodu Tamara czuła, że grono pedagogiczne musi się przygotować.
- D-Dobry wieczór Cyrylu. Jesteś bardzo zajęty? – Odezwała się w końcu niepewnie, kiedy właściciel gabinetu stanął w drzwiach.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet prof. C. Kuragina
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: