IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Sala z lustrem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieSala z lustrem   Nie Kwi 03 2016, 22:28

Sala z lustrem

Miejsce, w którym ustawiono Lustro, jest bardziej wnęką, niż pełnoprawną salą. Łukowate wejście jest bogato zdobione w wizerunki magicznych stworzeń, które spotkać można na terenach należących do Akademii, zaś po jego obu stronach umieszczono dwa potężne kandelabry, które zapalane są jedynie wówczas, gdy uczniowie przybywają do szkoły lub ją opuszczają. Pośrodku pomieszczenia znajduje się Lustro, będące przejściem łączącym Koldovstoretz z Petersburgiem. Zwierciadło wygląda identycznie, jak to w petersburskim sklepie: złota, misternie zdobiona we florystyczne wzory rama, której górną część stanowią skrzydła feniksa.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala z lustrem   Sob Maj 28 2016, 15:23

Wieść o rychłym przybyciu do Akademii nowego kandydata na stanowisko szkolnego dozorcy rozeszła się wśród profesorów szybciej niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Nie było się czemu dziwić: tak wąskie grono osób, z którymi można podzielić się zasłyszanymi nowinkami, sprzyjało błyskawicznemu rozprzestrzenianiu się wszelkich plotek. Na nieszczęście. Zinayida Vankhenko nie chciała nawet myśleć, co by się stało, gdyby któraś z bardziej poufnych wiadomości przez nieuwagę dotarła do uczniowskich uszu.
Lyov Kirilevich Osokin przybył o czasie. Punktualny, jak zawsze, takiego pamiętała go jeszcze, gdy w szkolnej ławie zasiadał na prowadzonych przez nią zajęciach z teorii magii. To dobrze o nim (oraz o Koldovstoretz) świadczyło – wyniesione za młodu nauki nie poszły w las, dzięki czemu obecnie świat cieszyć się może tak przyzwoitym, dobrze wychowanym dżentelmenem. Ponadto przesłane jej przez Kirilevicha kilka dni wcześniej referencje nie budziły żadnych zastrzeżeń odnośnie jego osoby – może poza faktem nieustannego trwania w ruchu, zmieniania zajęć zbyt szybko, by można było się do niego chociaż przyzwyczaić. A jednak. Czasy były trudne, każda para rąk, oczu i uszy jest na wagę złota – wszystko, by młodzież czuła się bezpieczniejsza. O nic więcej przecież nie chodzi. O nic.
- Witam, panie Kirilevich. Cieszę się, że zechciał pan przybyć tak szybko. Żadnych trudności? – wymiana uprzejmych uśmiechów, tuż przed ponownym nałożeniem blokady na Lustro. Miała nadzieję, że zwraca na wszystko uwagę. Jeśli ostatecznie rozwieje jej wątpliwości, już niedługo do jego obowiązków należeć będzie, między innymi, odpowiednie zabezpieczenie przejścia.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego

brudna

31

przeciętny

wolny strzelec

PisanieRe: Sala z lustrem   Sob Maj 28 2016, 17:18

Lyov nie spodziewał się zostać tematem plotek, wszak stanowisko, które chciał zająć nie należało do niesamowitych, wzbudzających zainteresowanie innych czy też pobudzających adrenalinę. Ot co, zwykła praca dozorcy. Napraw, sprawdź, zanieś, przynieś, sprawdzaj czy po ciszy nocnej dzieciaki przypadkiem nie latają po szkolnych zakamarkach.
Każdy inny powiedziałby, że to nie dla niego, ale Lyov przecież tego nie powie. Zawsze lubił majsterkować, a po ostatecznym powrocie do miasta chciał znaleźć swoje miejsce i nareszcie być przydatnym. Chciał robić coś, co pozwoli mu na osiedlenie się w tym miejscu na stałe, w gruncie rzeczy zaczynał mieć dość szukania swojego miejsca.
Na ten dzień nawet ubrał się przyzwoicie, koszula, ciemne spodnie, półbuty, ogolił się również. Zwykle uświadczyć go można było w wojskowych spodniach, traperach i zwykłej koszulce z plecakiem na plecach, gdyż Lyov zdecydowanie nie przepadał za eleganckim stylem ubierania, ale wiedział, że czasem wypada.
- Dzień dobry, pani dyrektor. Żadnych. Również się cieszę mogąc ponownie zawitać w Akademii Koldovstoretz - powiedział Lyov. Choć wydoroślał, widocznie zmężniał i wyglądał na takiego co już dużo widział, to jednak wciąż pozostawał punktualny, kulturalny, a także chętny do pracy, tak jak kiedyś do nauki.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala z lustrem   Nie Maj 29 2016, 13:58

W Akademii Koldovstoretz nie ma miejsca na niesubordynację. Przekonali się o tym zarówno uczniowie, jak i nauczyciele, krasnoludki oraz – o litościwy Welesie – stworzenia wykorzystywane na lekcjach zoologii magicznej. Lyov nie będzie w tym wypadku stanowił wyjątku – pięknie przyszykowany strój, nienaganna prezencja czy kulturalne zachowanie pierwszego dnia to nie wszystko. Ten cudny wizerunek utrzymać musi od tej chwili poprzez wszystkie następne dni aż do zakończenia przygody z technicznym nadzorowaniem Akademii.
Dyrektor Vankhenko gestem nakazuje skierować się w stronę wyjścia z sali z lustrem, na chwilę obecną nie muszą dłużej w pomieszczeniu przebywać. Zbyt bliska obecność jedynej, możliwej drogi przedostania się do Petersburga, do cywilizacji, może niekorzystnie wpłynąć na dalszą rozmowę, którą dokończyć mogą kilka metrów dalej.
- Tuszę, że pański pobyt w Koldovstoretz będzie dłuższy niż w poprzednim miejscu zatrudnienia – powiedziała, niemal całkowicie odsuwając na bok uprzejmości, jedynie w kącikach warg drgały resztki uśmiechu. – Zaopatrzył się pan w komplet szat roboczych? – zapytała jeszcze dla formalności.
Chociaż wcześniej nie wspominała, że stanowisko, o które się ubiegał, praktycznie już należy do niego, liczyła ze strony Osokina na zapobiegliwość i natychmiastową gotowość do podjęcia pracy, bez niezaplanowanych wycieczek do miasta po skompletowanie stroju roboczego. Pokazywanie się uczniom w typowo niemagicznym stroju mogłoby wzbudzić niepotrzebne kontrowersje i kolejną falę plotek.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego

brudna

31

przeciętny

wolny strzelec

PisanieRe: Sala z lustrem   Nie Maj 29 2016, 17:52

Jak nakazała, tak udał się za nią z dala od lustra. Wszak korcić go mogło na ucieczkę, gdyby coś potoczyło się nie tak... Nie, nie, to całkowicie nieprawda. Lyov nie zwykł uciekać od pracy, nawet tej ciężkiej i fizycznej. Gdyby kiedyś dostał zlecenie na pojmanie magicznego stworzenia, ruszyłby w drogę niezależnie od poziomu niebezpieczeństwa. Raz się żyje, trzeba z życia korzystać i próbować wszystkiego, przynajmniej z takiego założenia wychodził Osokin. Aktualnie chciał spróbować osiedlić się na stałe, dlatego praca w Akademii Koldovstoretz kusiła aż nadto. Z dnia na dzień nie musiałby opuszczać roboty, bo się kończy.
-Skończyłem z podróżami, chcę znaleźć tu swoje miejsce, tak więc pobyt będzie jak najdłuższy. - Nie wahał się ani przez moment, był pewny tego co mówi, nie miał wątpliwości. Po kolejnym pytaniu bez zastanowienia sięgnął do kieszeni spodni i wyjął z niej pomniejszony plecak. To że nie miał go na plecach, nie znaczy, iż nie miał go ze sobą. Uglemavane to całkiem przydatne zaklęcie transmutacyjne dla czarodziejów.
-Zwykłem nosić go na plecach, aczkolwiek w tym przypadku nie wypada... - odparł szczerze, po chwili pokazując swoją dłoń z zawartością. Wystarczyło jedno zaklęcie i mógł przebrać się w szaty robocze.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala z lustrem   Pon Maj 30 2016, 18:46

Kobieta z zadowoleniem pokiwała głową. Bardzo dobrze, że jest przygotowany, to wróżyło wcale owocną współpracę w przyszłości. Obecnie potrzeba jej było jak najwięcej tak zapobiegliwych ludzi, może dzięki temu co poniektórzy skorygują swój punkt widzenia na jej działania i zaprzestaną tych śmiesznych domniemywań… Ach, nieistotne! Dyskretnie odgania szwendającą się po korytarzu młodzież, ciekawską nowego gościa i prowadzonej rozmowy. Podczas kolacji Osokin zostanie oficjalnie przedstawiony całemu gronu pedagogicznemu oraz uczniom, choć do tego czasu powstanie zapewne mnóstwo teorii na temat jego niezapowiedzianego wcześniej przyjazdu. Jakim jednak musiałaby być potworem, by już na starcie ograniczać dziecięca wyobraźnię.
- Nie zaprzeczę, aczkolwiek to uprzejme, że pomyślał pan o zadbaniu również o takie detale – odrzekła, powoli kierując się wraz z Lyovem w stronę podziemi, gdzie czekało na niego jego nowe lokum. – Po kolacji otrzyma pan wykaz obowiązków, z którymi prosiłabym porządnie się zapoznać, ponieważ od jutra zacznie pan już swoją pracę. Odpowiada panu takie rozwiązanie czy wolałby pan jeden dzień poświęcić na odświeżenie sobie informacji o planie Akademii? – wyjaśnia jeszcze, ostatnie słowa wypowiadając z uśmiechem. Proszę bardzo, oto kolejny nowy nabytek wśród szkolnego personelu. Zinayida Vankhenko miała w tym roku wyjątkowy gest.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego

brudna

31

przeciętny

wolny strzelec

PisanieRe: Sala z lustrem   Czw Cze 02 2016, 15:16

Lyov już od dawna nie kontrolował tego, co się działo w Koldovstoretz. Nie słuchał tych wszystkich plotek, opowiastek, po prostu zajmując się sobą i podróżując po świecie. A gdy bywały takie sytuacje, że coś posłyszał, najprościej mówiąc - ignorował to. Wychodził z założenia, że większość plotek i opowiastek są jak wyssane z palca, dlatego też nie warto nawet zwracać na nie uwagi.
-Nie ma nawet takiej konieczności, pani profesor. Od jutra mogę na spokojnie zacząć pracę, wszak tyle czasu tu spędziłem, nie sposób nawet przez moment zapomnieć ośmiu lat w murach Akademii Koldovstoretz.
Lyov nie rozglądał się za bardzo po szkolnym korytarzu. Podążał tylko wolnym krokiem, nie zwracając większej uwagi na dzieciaki, które z zainteresowaniem spoglądały w jego kierunku. Pilnować by nie nabroiły zacznie od jutra.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala z lustrem   Czw Cze 02 2016, 22:04

Zdawkowo pokiwała głową na jego słowa. Ach, chłopcze, żebyś się tylko nie zdziwił, jak wiele można zapomnieć z czasów szkolnych, szczególnie gdy ma się do czynienia z placówką taką, jak ta. Ale zapewne i o tym dobrze wiesz, prawda? Raz na jakiś czas zmieniające się położenie niektórych pomieszczeń, wygląd – zarówno ten wewnątrz, jak i na zewnątrz – niektórych przyprawić może o zawrót głowy. Byle nie ciebie, taki mężczyzna nie powinien pokazywać żadnych słabości.
- W porządku. – Zatrzymała się przed zejściem do podziemi, podając Lyovowi dwa klucze. – W takim razie na pewno trafi pan do skrzydła nauczycielskiego. W środku czwarte drzwi po lewej prowadzą do pańskiej sypialni. – Już miała odejść, lecz odwróciła się jeszcze w stronę mężczyzny, unosząc nieznacznie dłoń, jakby chciała zatrzymać go przed zrobieniem jakiegoś głupstwa. – Kolacja zaczyna się o dwudziestej, proszę się nie spóźnić – przypomniała na odchodne, ostatnie słowa dodając jedynie pro forma, w końcu na punktualność ze strony Osokina można było liczyć jak na nic innego.
Do widzenia. Do jutra.
I już znika, zostawiając go samego.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego

brudna

31

przeciętny

wolny strzelec

PisanieRe: Sala z lustrem   Sob Cze 04 2016, 18:45

-Postaram się trafić tam jak najszybciej.
Skłonił się widząc, iż odchodzi. Już miał się odwracać i na własnej skórze przekonać jak wiele mogło się zmienić, dostrzegł ruch kątem oka i został na miejscu.
-Jak sobie Pani życzy.
Ponowny lekki ukłon w stronę Psorki i... pora na przygodę. Nie spodziewał się dziwnego zapodziania w drodze do pokoju. Skrzydło nauczycielskie, czwarte drzwi po lewej- powtarzał w myślach idąc do nowego lokum.
Powrót do góry Go down
avatar


Donieck, Ukraina

nieznana

18 lat

IX klasa

ubogi

PisanieRe: Sala z lustrem   Nie Lis 13 2016, 22:39

Lipka potrzebował troszeczkę świętego spokoju. Odrobinę. To zdecydowanie nie był jego dzień. Nie żeby miał zamiar jakkolwiek i komukolwiek dać to po sobie poznać. Nigdy w życiu. Prędzej się przekręci! Mimo wszystko wolał unikać wielkich spędów i angażujących zajęć. Ha, jakby kiedykolwiek się do tego garnął, co? Po prostu musiał odpocząć. Bolała go głowa i był jakiś taki osłabiony i niemrawy. Jakby niewyspany, a przecież spał całe cztery godziny, co jak na niego wynikiem jest naprawdę przyzwoitym. Ale tak to już był z organizmem Lipki i zdążył się do tego przez te wszystkie lata przyzwyczaić. Bycie Serhim ma też swoje zalety. Nie musiał wcale przejmować się tym, że już na jutro ma oddać esej, który długością przewyższyłby i jego, a przecież wysoki z niego chłopak. Większość jego rówieśników obecnie połykała łzy, modląc się do wszystkich bogów, by wreszcie napisać cokolwiek. A on? Miał to już gotowe od dawna. Dłuższe i doskonalsze niż było trzeba. Jak zwykle. Dlatego też z ulgą przechadzał się po zamku. Nigdzie się nie spieszył, niczego nie potrzebował. Na pewno też nie potrzebował towarzystwa niektórych osób, a jednak ciekawość i chęć zwycięstwa jak zwykle go pokonały. Czy on się kiedyś nauczy? Akurat tego pewnie nie. Zmrużył oczy, przyglądając się sylwetce Dolohovej stojącej niedaleko. To dobry moment, żeby rozpocząć wojnę czy podchody? Sam nie wiedział do czego potrzebuje więcej energii. Ale niech jej będzie, niech zacznie się dobrze. Niech zapamięta, że w chłopaku jest przede wszystkim dużo dobra i wcale nie dąży przede wszystkim do zniszczenia planety.
- Tylko mi nie mów, że uciekasz w cholerę. Zostań. Straciłabyś doskonałą okazję do... patrzenia - zaczął, zbliżając się do niej, by ostatecznie zatrzymać się tuż za jej plecami znad których spojrzał na swoje przystojne odbicie w lustrze. Kąciki warg drgnęły mu nawet w półuśmiechu. Ależ ta akademia była mądrze pomyślana! Miejsce tak przyjemne, a jednocześnie tak przyjemne. A przynajmniej z perspektywy Lipki. A żadna inna perspektywa go nie obchodziła.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

cień

18 lat

IX klasa

przeciętny

PisanieRe: Sala z lustrem   Pon Lis 14 2016, 17:53

Kto ci odda swoje zapatrzenie? Nikt tak kompletnie jak ty sama. Kiedy przyszedł, przymierzałaś właśnie nosy. Skończysz chyba z tym idealnie prostym, co? Skoro już znalazła się widownia. Prosty nos ładnie pasuje do zmyślonych kątów i krzywizn tej twarzy.
A twój esej gdzie, Rita? Gotowy? Owszem, tak jak ty - gotowy na wszystko. Tak jak ty zresztą też mocno zopiniowany, bo zawżdyś gotowa z czymś się nie zgodzić. A gdyby zmienić w nim słów kilka, dotyczyłby już czegoś zupełnie innego. Kiedy w tobie przemienić jedną czy dwie rzeczy, jesteś aniołkiem, jeśli nie Bozi, to chociaż Wiktorii.
Jak to jest z tobą, Rita, że od wszystkich chcesz uwielbienia a na adoratorów wybierasz sobie tych, co sami siebie tylko kochają? Skąd ci się bierze ta przekora, z którą się teraz uśmiechasz do Lipki?
Niech się dobrze zacznie? Źle kawaler wybrał. Twój uśmiech jest gotów na wojnę.
- W cholerę, w szkarlatynę, w brzuszny dur. Nie uciekam. A na okoliczność patrzenia, zawsze mam ze sobą lusterko.
Skoro tylko mrugnie zaskoczysz go nieco. Wystarczy ta chwila nieuwagi, by na jego oczach w niego samego się przepoczwarzyć i by stało go dwóch przed tym lustrem. Rzadko tu przychodzisz, nieprawda, królowo? Niezgrabnie ci przypomina, że koniec już ci bliższy niż początek i nie wiesz, co z tym fantem zrobić. Czy nie zabierzesz ze sobą więcej tęsknot niż przyniosłaś.
Zachłanna kwoko, zacznijże w końcu patrzeć, na co kładziesz łapska.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala z lustrem   

Powrót do góry Go down
 
Sala z lustrem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: