IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Sala balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieSala balowa   Pon Kwi 11 2016, 13:17

Sala balowa

Sala balowa znajduje się tuż obok lustrzanej i jest niemalże bliźniaczym pomieszczeniem. Z niewielką jednak różnicą, gdyż podłoga jest wyłożona bezpiecznym lakierowanym parkietem, nieprzyprawiającym gości o zawroty głowy i utraty równowagi, chyba że na bankiecie zdołali upoić się odpowiednią ilością trunku. Odbywają się tutaj najważniejsze uroczystości dynastii magicznej, jest to tym samym najczęściej odwiedzane pomieszczenie przez nich pomieszczenie. Z okazji większych balów sala zawsze przystrajana jest zgodnie z życzeniem gospodarza, nie ma więc tutaj również mebli, ani ruchomych dekoracji, bo zjawiają się one dopiero przy uroczystościach.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala balowa   Pią Wrz 30 2016, 19:15

Zjazd szlachecki w Pałacu Sprawiedliwości zwołano na jesień, dlatego w sali balowej królują kolory kojarzone z tą porą roku: brązowy, pomarańczowy, żółty i rdzawa czerwień. Barwy dobrano w odpowiedniej tonacji i zestawiono w we właściwej kompozycji dla charakteru spotkania. Dębowe stoły uginają się od potraw i trunków. Nie brakuje znamienitego jadła z kuchni rosyjskiej, ukraińskiej, polskiej, serbskiej czy choćby rumuńskiej – tak jakby szef kuchni postawił sobie za punkt honoru zadowolenie najbardziej wybrednego podniebienia. Podobnie sprawa ma się z alkoholem, gdyż oprócz tradycyjnie goszczącej na stołach wódki można sięgnąć po doskonałe wina, koniaki, likiery bądź nalewki. Wzrok przyciąga także ustawiona na mniejszym stoliku piramida kieliszków. Duma Starszyzny, czyli dobrze wszystkim znany Grigory Kuragin, wkrótce rozleje do nich szampana i wszyscy zniosą toast za pomyślny zjazd.
Każdy głodny szlachcic znajdzie swoje miejsce za stołem. Wystarczy, że odnajdzie metalową plakietkę w kształcie liścia, na którym wyżłobiono jego imię i nazwisko. Miejsca wyznaczono w niezwykle przemyślany sposób, gdyż nikt nie chce, aby przypadkiem usiedli obok siebie odwieczni wrogowie – chociażby Bregoviciowie i Gárdonyiowie czy Kuraginowie i Karamazovowie. Zastawa stołowa nie powinna urągać dobremu gustowi gości: porcelanowe talerze ozdobiono przy krawędziach ręcznie malowanym motywem liści i żołędzi. Całości obrazu z kolei dopełniają srebrne sztućce i pozłacane kieliszki. Tym, którzy nie chcą jeszcze zasiadać do posiłku i picia, pozostaje przechadzka po sali. Rozmowom towarzyszy spływająca gdzieś z góry sonata skomponowana przez jednego z wybitnych kompozytorów rosyjskich. Wzdłuż ścian poustawiano wazony z jesiennymi kwiatami: wrzosem, dalią i begonią, a zdobiony misterną rozetą parkiet czeka na pierwsze pary do tańca. Pytanie: kto z kim dzisiaj zatańczy?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

21 lat

bogaty

stylistka

PisanieRe: Sala balowa   Pią Wrz 30 2016, 21:39

Tej małej Bregoviciownie spinka nie pasuje kompozycyjnie do kreacji. Skoro już się uparła na stylizację ptasią, nie powinna dodawać do tego motyli.
Obserwowanie ludzi było zajęciem dość zajmującym, by zainteresować blondynkę na sam początek - zapewne niepomiernie długiego - wieczoru, spędzonego w cieszącym oczy i zaspokajającym jej wybredne gusta estetyczne Pałacu Sprawiedliwości. Siedziała na przydzielonym sobie krześle, prezentując się, co nie jest niczym zaskakującym, bo przecież panna Wrońska nigdy by sobie nie pozwoliła na choćby jeden nieregulaminowo odstający włos w swojej idealnej fryzurze, nienagannie. Wszystko, nawet kolor jedwabnej wstążki, elegancko wieńczącej mankiet rękawiczek, było dopasowane do aktualnie panującej mody oraz charakteru spotkania, jakby Dobrawa została po prostu wpisana ze swoją wystawną suknią w jesiennych tonach w wystrój sali balowej. Ale panna Wrońska zawsze ogromną wagę przykładała do swojego wyglądu, toteż nikogo jej ubiór nie dziwił bardziej, niż jest to absolutnie wymagane przez grzeczność, a wymagane jest: uprzejme zainteresowanie się kreacją Dobrawy i kilka pochwał. Regulaminowo, nienachalnie, a łechcząc mile ego wnuczki Ścibory i zajmując ją na kilka chwil.
Bo panna Wrońska w gruncie rzeczy czuła się niemożebnie znudzona. Przyjęcie dopiero się zaczynało, ale jakoś nie miała żadnego towarzysza do dłuższej rozmowy, toastu, a nawet - co było chyba w tym wszystkim najgorsze - do tańca. Jakby już przylepiono jej na czole plakietkę starej panny i obawiano się, że kontakt z nią niesie ze sobą niebezpieczeństwo klątwy niezamążpójścia w wieku lat dwudziestu jeden. Oby to się zmieniło w najbliższym czasie, bo inaczej... inaczej nie wiedziałaby, co powinna zrobić.
Na razie tylko przyglądała się innym gościom, wyprostowana jak struna i subtelnie, zgodnie z etykietą, uśmiechnięta.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Jugosławia. W roku szkolnym Akademia Koldovstoretz

błękitna

28 lat

przeciętny

Nauczyciel zaklęć praktycznych

PisanieRe: Sala balowa   Nie Paź 02 2016, 22:33

Do dnia dzisiejszego pamiętał swoją pierwszą wizytę w Pałacu Sprawiedliwości. Przekroczył jego progi w tym samym roku, w którym ukończył akademię. Ojciec najwyraźniej uznał, że jego syn był na tyle dojrzały, żeby godnie reprezentować swój ród na szlacheckim spotkaniu. Patrząc na to z perspektywy czasu, Dragan chyba nieco rozczarował go pod tym względem. Z zapartym tchem oglądał każdą ze wspaniałych, bogatych sal. Wytrzeszczał oczy na widok szlachcianek przechadzających się w swoich aksamitnych sukniach i błyszczących od brylantów koliach. Na swoim pierwszym zjeździe bardziej przypominał sprowadzonego na salony syna ubogiego rolnika niż potomka dumnej rodziny Bregoviców. Młokosa słabo obeznanego ze skomplikowanymi obyczajami panującymi wśród szlachetnie urodzonym. Po części winę za ten stan rzeczy ponosił ojciec. Osobnik, który sam nie cierpiał wyrachowanych konwenansów towarzyskich. Był szorstkim człowiekiem, nie owijającym niczego w bawełnę i jasno przedstawiającym sytuację. Tego samego wymagał od swoich rozmówców. Być może to było powody dla których nie został najbardziej popularnym Bregovićem na zjazdach.
W każdym razie, Dragan poczynił pewne postępy i na kolejnym zjeździe wypadł o wiele lepiej. Na tyle świetnie, że matrona z rodu Lazarevów przez cały czas uparcie wpychała mu w ramiona swoją młodszą córkę. Dotrzymywał dziewczynie towarzystwa i uśmiechał uprzejmie, udając, że kompletnie nie rozumie, do czego zmierza Lazareva. Zresztą; panienka na okrągło wygadywała jakieś bzdury i chichotała. Po co mu była taka żona?
W miarę upływających lat, zaczął spostrzegać Pałac takim, jakim był w rzeczywistości. Pojął, iż zgromadzone w nim bogactwo oraz artystyczne piękno służyło do podkreślania statusu Starszyzny. Ukazania, że Starszyzna była niezwykle bogata i potężna. Niczym rodzina cara w dawnych czasach. Carat całkowicie uległ ułudzie nieprzemijalności. Przypłacił to własnym upadkiem. Romanovowie, jeśli dać wiarę opowieściom dziadka, nawet po utracie władzy i bogactwa, żywili się złudzeniami. Zachowywali się tak, jakby nadal nosili na głowach carskie korony. Pogrążający się w długach i nędzy władcy Rosji. Zapłacili wysoką cenę za ten nadmiar dumy, oderwanie od rzeczywistości. Czy Starszyzna pójdzie kiedyś w ich ślady? Powtórzy te same błędy? Któż to wie.
Dragan przemierzał pałacowe korytarze i sale, aż któreś drzwi zawiodły go na salę balową. Przywitały go na niej iście jesienne kolory. Ktoś zdecydował, że na jesienny bal pasują jesienne aranżacje. Jak sprytnie. Niemniej sala prezentowała się niezwykle przyjemnie. Najprzyjemniejszym z przyjemnych widoków były suto zastawione stoły. A także młode arystokratki przechadzające się tam i z powrotem. Dragan grzecznie skinął damie w ciemnozielonej sukni. Głęboko skłonił przed Nestorem rodu Aristovów. Należało szanować swoich sojuszników. Zaś stary Aristov najbardziej na świecie nienawidził bezczelności i braku dobrych manier. Zaczekał aż Nestor odwróci od niego swój ostry wzrok, po czym skierował się do stołów. Miejsca przeznaczone dla Bregoviców znajdowały się na prawo, ale coś skłoniło go do zatrzymania się opodal młodej szlachcianki. Dawno nie widział kogoś uśmiechniętego, a zarazem sprawiającego wrażenie niebotycznie znudzonego.
- Pani tak bez towarzystwa? - zagadnął, niby to od niechcenia - Rodzeństwa? Kuzynek? Męża? - wyliczał dalej, aż wreszcie zakończył wyliczankę, łagodnym uśmiechem - Chociaż samotność też ma swoje dobre strony.
Jego spojrzenie powędrowało na plakietkę. Groń... Nie, Wrońska! Cudnie, dopiero pojawił się na bankiecie, a już rozmawiał z Wrońską. Ich rodziny kiepsko się ze sobą dogadywały. Nie lubiły się. Cóż. Niegrzecznie byłoby tak po prostu odejść, skoro rozpoczęło się rozmowę. Chyba żaden Wroński nie zapałała straszliwym oburzeniem, jeśli przez moment porozmawia z jego siostrą, kuzynką, ciotką czy kim tam jeszcze była w rodzinie.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

21 lat

bogaty

stylistka

PisanieRe: Sala balowa   Nie Paź 23 2016, 14:03

Niby niechętnie oderwała wzrok od przechadzającej się wzdłuż stołów pani Karmazovej, której kreację mogła ze spokojem nazwać śliczną (choć nie ładniejszą niż ta Dobrasi, oczywiście, a przynajmniej tak Brasia myślała), by zwrócić swoje spojrzenie na przystojnego dżentelmena, który postanowił ją zagadnąć. O, wreszcie jakieś towarzystwo! Co prawda nie prosił jej do tańca, ale nie śmierdział walerianą ani alkoholem i wyglądał bardzo elegancko, a to, jakby nie patrzeć, pierwszy krok ku uratowaniu tego wieczoru. Chociaż nie widziała go wcześniej (lub umknął jej w pamięci, tyle przecież mężczyzn kręci się podczas balów!), to samo to, że zdecydował się zająć jej uwagę, było czynem nagle bardzo podnoszącym go w osobistej hierarchii panny Wrońskiej.
Nie mam obrączki ani pierścionka zaręczynowego — powiedziała, unosząc nieco dłonie, by pokazać zdecydowany brak biżuterii na palcach — więc nie mogę przebywać w towarzystwie męża, skoro go nie mam. Rodzeństwo jest zajęte swoimi sprawami, a jeżeli chodzi o kuzynki, to szczebiotają do swoich mężczyzn. Tak oto zostałam samotna.
I uśmiechnęła się jeszcze szerzej, choć wydawało się to niemożliwe.
Wybaczy pan nietakt, ale muszę przyznać, że nie pamiętam pana z takich przyjęć. Wypadałoby się więc sobie przedstawić, prawda? — zasugerowała wesoło, zdejmując rękawiczkę i lekko wyciągając rękę. — Dobrawa Wrońska.
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

błękitna

39 lat

zamożny

alchemik

PisanieRe: Sala balowa   Wto Lis 01 2016, 20:22

Śmieszy cię ten teatrzyk, Yano. Te młode kobiety w wytwornych sukniach i eleganccy panowie we frakach. Zdaje się, że nie pasujesz do tego towarzystwa, nie czujesz się w nim dobrze, gryzie cię to wszystko jak te wełniane swetry świętej pamięci babci Miroslavy, których nie znosiłaś zakładać w dzieciństwie. Ale w końcu przyszłaś, ostatecznie uznając, że potrzebujesz krótkiej przerwy od swojej pracy. Zjazd szlachecki wydawał się być odpowiednią opcją – mimo że zwykle stronisz od tak pompatycznych zbiorowisk. Chciałaś się jednak pokazać, niech wiedzą, że nie zniknęłaś i nawet nie zamierzasz tego robić. Ale gdybyś tylko mogła to z dziką przyjemnością poderżnęłabyś im wszystkim gardło na dzień dobry. Nie byłoby nawet krwi widać, bo przecież nie mogłabyś nie odziać się w intensywną czerwień. Jesteś jak ogień, moja Yano, który wybucha w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Doskonale słyszysz, jak te przebrzydłe żmije o tobie rozmawiają, jak bez żadnych skrupułów plotkują na twój temat, choć nie mają ani trochę odwagi, aby do ciebie podejść, gdy tak wyjątkowo nierytmicznym i niespokojnym krokiem zmierzasz w kierunku bogato zastawionych stołów z jedzeniem. Kroczysz sama, bez towarzysza u boku, bo twój niewdzięczny synuś nie chciał się tutaj pojawić, mimo że chciałaś go przekupić garścią brzęczących rubli, a byłego męża nie zamierzałaś wyciągać z Chatangi na jedną noc. Gra niewarta świeczki. Ale lepiej ci bez niego, nie był wart twojej atencji, nie byłabyś w stanie dłużej słuchać tego wiecznie ochrypniętego głosu ani patrzeć na jego szkaradną twarz. Na tych szpetnych i nudnych ludzi, którzy tu są, też nie możesz więcej spoglądać. Mieszają ci się imiona i nazwiska, nawet nie pamiętasz do kogo powinnaś się uśmiechnąć, a kogo z premedytacją obdarzyć złowrogim spojrzeniem. Och, Yano, napij się tego alkoholu. Od razu zrobi ci się lepiej.


Ostatnio zmieniony przez Yana Dolohova dnia Wto Lis 08 2016, 02:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


mobilne

nieznana

35 lat

przeciętny

handlarz marzeniami

PisanieRe: Sala balowa   Sro Lis 02 2016, 06:12

Wyśliznął się z objęć Shoshany na chwilę, okazja była zbyt kusząca, możliwość rozplecenia swoich lepkich, pajęczych wici zbyt lekko podana na srebrzystej, luksusowej tacy. Mateczka fortuna wzięła go dziś na szerokie kolano i utuliła do obfitej piersi, z czego grzechem byłoby nie skorzystać, a on przecież był święty.
Pałeczkę obserwowania odchyleń od normy pozostawił Aristovej siostrze, tej o bystrym, jasnym wzroku i głośnym śmiechu przyprawiającym go o mdłości.
Przemykając się z cienia w cień, uzbrojonym w szklankę z jakimś wysokiej klasy obrzydliwym trunkiem, którym zapijali swoje rozpacze najbogatsi tego świata, przyglądał się maszerującej wokół masie oczu, sukienek, zwiewnych koronek, śledził chmury perfum maskujące odór strachu, widział chytre półuśmiechy, drobne skinienia głową kłamców ponad ramionami rozmówców, uściski dłoni pośród falujących szat i falban.
Polował na klienta. Miał dwie grupy, którym świadczył usługi. Ludzi, którzy sami do niego przypełzali ze swoimi marzeniami, zdesperowani, ze łzami w oczach widząc go jako zbawce, pragnienia łatwe i tanie, rzeczy, które robił niejednokrotnie... i tych drugich. Dumnych i bogatych, którzy chcieli rzeczy strasznych, pożądali tego co przewraca żołądek w brzuchu, co spędza sen z powiek i podaje w wątpliwość wszelką moralność przykazaną ludziom przez bogów. Tych lubił najbardziej, byli silni, świadomi, chcieli wszystko sami ale nie byli głupi. Dobrze przedstawiona oferta w obrotnych umysłach zawsze znajdywała żyzną glebę. Niektóre pragnienia przecież wykraczały poza możliwości śmiertelników i tu pojawiał się on.
Podążył tropem pełzających z ust to ust plotkarskich szeptów, ukradkowych spojrzeń, w kierunku sali balowej. Do tej, która była źródłem całego, cichego poruszenia.

- Zapraszam do tańca. - szeroka dłoń obcego mężczyzny zawisła wnętrzem do góry na wysokości Twojego biodra Yano. Z całym swoim demonicznym czarem wpatruje się w Twoje oczy pół skryte za kotarą rzęs. Niby się uśmiecha i jest czarujący jak wszyscy dżentelmeni obecni w dziś w Pałacu Sprawiedliwości, a jednak tu nie pasuje.
Powrót do góry Go down
avatar

Archangielsk, Rosja

błękitna

56 lat

majętny

hodowca zwierząt

PisanieRe: Sala balowa   Czw Lis 03 2016, 18:35

Nie zdążył nawet dotrzeć do drzwi sali balowej, a już docierały do niego. Pewne informacje, skargi, pochwały, tylko pogłoski. Tę Dolohovnę-inżynier znowu widziano razem z młodym Aristovem; i ten chłopak chce od razu zostać Nestorem... Za jego czasów mniej było wolno pierworodnym. Nie było przyjemnych rozmówek z kim dusza zapragnie, nie było zapraszania na bale i uroczystości panienek, co do których pochodzenia pozostawał choć cień wątpliwości ani upijania się do nieprzytomności.
Za odstępstwo od szablonu groziły razy - kara nie pozostawiająca złudzeń i prostująca tok myślenia. Nic zresztą dziwnego: skoro sprawdza się u psów, odpowiednio uwarunkowana zadziała również na ludziach. Zasady tresury są uniwersalne.
Nawet do głowy by mu nie przyszło, choćby będąc dwudziestolatkiem, pokazać się tylu ludziom i wierzyć, że jakiekolwiek posunięcie nie zostanie skrupulatnie zapamiętane. A tu proszę: Bregović nadskakuje Wrońskiej na wydaniu (nie wątpił, że nawet nim on sam to zauważył, Ścibora dostrzegła wnuczkę i nie omieszka jej upomnieć), Dolohova snuje się samotnie, co przeczyło obyczajowi.
Grigory wkroczył na salę balową w towarzystwie trojga innych Nestorów, prowadząc pod ramię Varvarę. Małżonka zatrzymała się na kilka kroków za nim, gdy wziął do ręki kieliszek ze szczytu piramidy i machnął różdżką, by napełnić pozostałe.
- Drodzy goście! - odezwał się donośnym głosem, nie wzmacniając go czarami, jak to zwykło się czynić na stadionach czy halach przy okazji spędów dla hałastry. Liczył na dobre wychowanie i milczenie zebranych. - Niezmiernie miło mi powitać wszystkich na dorocznym zjeździe szlacheckim. W świetle ostatnich wydarzeń i w obliczu wciąż nowych zagrożeń, to na nas spoczywa obowiązek podtrzymywania ładu w magicznym świecie. Szlachetna krew to jednak nie tylko brzemię obowiązku; to także powód do dumy, z którego zachęcam, żebyśmy wszyscy dzisiaj korzystali, bawiąc się do białego rana. W imieniu własnym i wszystkich Nestorów, których witam szczególnie serdecznie, życzę wszystkim wspaniałego wieczoru.
Skończywszy krótką przemowę wzniósł toast i napił się skromnie. Umiar musiał przede wszystkim jemu dzisiaj towarzyszyć.
Ukłonił się z uśmiechem, dając dyskretnie znać orkiestrze, że oto pora zacząć grać. Do pierwszego walca poprosił żonę, co miało zachęcić i pozostałych gości do tańca.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Sala balowa   Czw Lis 03 2016, 18:53

Ania, owszem, jak prawdziwa dama, uśmiechała się cały czas, gdyby nie miała aż takiej wprawy można by obawiać się, że rozbolą ją mięśnie twarzy. Czasem tak jest, gdy się zaciska zęby albo śmieje zbyt długo.
Szli od bramy powoli, a to z trzech powodów: po pierwsze - by dać wszystkim przyjrzeć się sobie na tyle, na ile mogliby mieć ochotę. Po drugie, z przyczyny czysto technicznej: na wysokich obcasach przejście brukowaną ścieżką mimo doświadczenia stanowiło wyzwanie. W końcu po trzecie: choć Anna miała nieodpartą potrzebę przyspieszyć i czym prędzej znaleźć się wewnątrz, w otoczeniu innych gości (jeśli szczęście dopisze - nawet znajomych) i pozbyć się dziwnego przestrachu, który ogarnął ją, kiedy zorientowała się, że idzie za nimi nieznajomy w cekinach.
Kiedy w przypływie rycerskości naprawił jej sukienkę, nie wiedziała nawet, co powiedzieć: stanowczo należało uznać, że jej nadskakuje i z tego tylko powodu usprawiedliwionym byłoby chłodno go traktować. On tymczasem na dodatek wtrącił się do rozmowy i w ogóle zachował się co najmniej dziwnie.
- Podejrzany typ, nie uważasz? - skomentowała, kiedy przechodzili przez próg sali balowej. Nestor Kuraginów wznosił akurat toast, więc i ona sięgnęła po wysoki kieliszek. Przez myśl przeszło jej spekulować, co to w ogóle za jeden, ale zważywszy na jego dwuletnią nieobecność Constantino z pewnością nie orientował się w towarzystwie w połowie tak dobrze, jak powinien.
- Jest Dobrawa. - Anna zauważyła kuzynkę narzeczonego i uznała jej towarzystwo za najbezpieczniejsze. Tuż po tym jednak, jak odstawiła kieliszek na jedną z lewitujących tac, parkiet zapełnił się tańczącymi parami i dotarcie do jej stolika wydało się nagle trudniejszym zadaniem, niż mogłoby się wydawać.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

27 lat

zamożny

magizoolog

PisanieRe: Sala balowa   Wto Lis 08 2016, 02:30

- Podejrzany to za mało powiedziane – mówi z niezadowoleniem w głosie, jednocześnie patrząc na Annę. Nie da się ukryć, że ten chłoptaś w ogóle mu się nie podoba, najchętniej cisnąłby w niego zaklęciem, gdyby nie fakt, że trwa jesienny zjazd w Pałacu Sprawiedliwości. W innym przypadku najprawdopodobniej nie miałby żadnych skrupułów, by coś mu zrobić. W końcu Constantino chce nadrobić stracony czas z narzeczoną, a ten śmie jeszcze perfidnie przeszkadzać. – Mam nadzieję, że nie pojawi się już przy tobie. – Wiedz, kochana Aniu, że Wroński nie zostawi tego w spokoju, jeśli go jeszcze spotka. Ale to nie czas, by teraz o tym myśleć. To pora, by przywitać się ze wszystkimi starymi znajomymi i pięknie wciskać im kity na zawołanie. Z jednej strony najchętniej wróciłby do swojego mieszkania, a z drugiej – cieszy się, że ma obok siebie Annę. Przyszła, choć miał wątpliwości do samego końca, czy akurat tak będzie. Może swoją obecnością obudził w niej jakieś uczucia? Może sprawdzi się powiedzenie, że stara miłość nie rdzewieje? O ile kiedykolwiek coś takiego między nimi było.
- Dobrawa? – powtarza pod nosem imię swojej kuzynki, bacznie rozglądając się po sali balowej, jednak ciężko mu ją dostrzec w takim tłumie ludzi, których nie widział od przeszło dwóch lat. – Gdzie? Aaa, już widzę. Jestem zaskoczony tym, jak wydoroślała. – zauważa z niezwykłą spostrzegawczością Constantino, uśmiechając się nieznacznie na jej widok. Już mają pójść w jej kierunku, lecz nagle zaczyna przemawiać Grgiory Kuragin. Po jego krótkim przemówieniu ludzie wychodzą na parkiet, a mała Dobrawa niespodziewanie znika im z pola widzenia. – Znajdziemy ją trochę później. Może najpierw zatańczmy. – Zgrabnie wyciąga rękę w stronę narzeczonej, tym samym oficjalnie zapraszając ją do tańca.
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

błękitna

39 lat

zamożny

alchemik

PisanieRe: Sala balowa   Sro Lis 09 2016, 01:17

Pijesz ten alkohol i nie przeszkadza ci jego mocny smak – nieważne czy to wino, czy wódka. Jesteś prawdziwą Rosjanką z krwi i kości, żyjesz na tym świecie wystarczająco długo, by się do tego przyzwyczaić. Stoisz w bezruchu tak ze szkłem w kruchej dłoni, wnikliwie obserwując wszystkich dookoła. Twoją uwagę nieoczekiwanie przykuwa Grigory Kuragin na scenie. Ten Grigory, z którym w rzeczywistości nigdy nie potrafiłaś się porozumieć. Obłudnik. Hipokryta. Krętacz. Znasz mnóstwo synonimów, którymi z przyjemnością mogłabyś go określić, bo nie darzysz go sympatią i nawet nie spodziewasz się, że cokolwiek mogłoby się w tej sprawie zmienić. Nie słuchasz więc jego sztucznych słów. Nie są dla ciebie w żaden sposób istotne. Patrzysz za to dalej na tych ludzi, których nie znosisz, lecz wtem zaczepia cię on. Wiesz, że nie pasuje tutaj; że powinni wywalić go na zbity pysk, ale instynktownie zgadzasz się na ten jeden taniec. To nic zobowiązującego, a ty, Yano, lubisz przecież typów spod ciemnej gwiazdy. Sama masz więcej za uszami niż mogłoby się wydawać, choć i tak jesteś skandalistką.
- Och. – Przestraszyłaś się? Nie. Ktoś nieoczekiwanie zaprasza cię do tańca, a ty udajesz wielce zaskoczoną. A może faktycznie taka jesteś? W obliczu ostatnich wydarzeń, twojego odseparowania się od magicznego społeczeństwa z powodu szalonych planów, nie masz zbyt wielu zaufanych znajomych. Prawda jest taka, że nie ufasz nikomu. Nawet samej sobie. Nie możesz, nie możesz, nie możesz. Z naturalną gracją podajesz mu swoją zimną dłoń i powoli dajesz się zaprowadzić na parkiet, jednocześnie nie dodając nic więcej. Po co słowa, po co masz cokolwiek mówić, Yano. Nie pytasz, czekasz, choć nie za długo, bo jesteś nieznośna i niecierpliwa. Czego chcesz? Co tutaj robisz? Kto cię tutaj wpuścił, łachudro? Nie jesteś stąd, dlatego wyznaj wszystkie swoje grzechy, mój drogi. Póki możesz.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Sala balowa   Nie Lis 13 2016, 22:28

Może najpierw zatańczmy. Jak gdyby nic się nie zmieniło, nie minęły dwa lata, a zaledwie dwa tygodnie, dwa dni, dwie godziny. Gdyby obudzić Annę w środku nocy, potrafiłaby z nim zatańczyć nie myląc przy tym ani jednego kroku.
Nawet tego oklepanego walca grają, jakby nie było na świecie, czy nawet choćby w Rosji innego kompozytora niż Shostakovich, a on skomponował tylko walc drugi. Nawet gdyby pierwszy zagrali (który istnieć musi siłą rzeczy), byłaby to już jakaś odmiana.
Może to dla was, gołąbeczki? Żeby łatwiej było się skupić na sobie, żeby nowa muzyka nie rozpraszała, żeby - brońcie bogi - nie postawić źle kroku.
Pięta-palce-palce-pięta, jak w zegarku, jak sprawna maszyneria. Nie jak dwie złożone na szybko zębatki, które zgrzytają po dwóch obrotach.
Stara miłość może nie, ale mechanizm w zegarku może już zardzewieć. A na dodatek trudno być może znaleźć w tej parze miłość, choć przecież tak mało miejsca między nimi dwojgiem.
Masz ochotę poskrzypieć, Aniu? Z czystej przekory, że twój luby nie chce cię ani na chwilę oddać nikomu innemu, nawet na krótką wymianę zdań wypożyczyć?
Może to przez tę brodę tak zdziczał, może to przez czas rozłąki włączył mu się pies ogrodnika.
Ale może to też jedno z twoich małych szczęść, nierealne bo nierealne, ale przynajmniej masz coś w ręku, wiesz gdzie stoisz, gdzie twoje miejsce.
Lewa ręka w dłoni, prawa - na ramieniu. Pięta, palce, palce, pięta.
W zasadzie prowadzi Constantino, tak jak się należy. Anna mimo to czuła, jakby to ona była jego przewodnikiem po sali. Kręciło się po niej już więcej par, a w każdej czyhał na Wrońskiego nieznajomy oczekujący wylewnego powitania i zorientowania w sytuacji. Anna oprowadzała go szeptem, gdy mijali kolejnych szlachciców.
- To nowa kochanka Onegina, Milena, Chorwatka; dziennikarka z Trybuna. A tam, z tą szaloną Aristovą, tańczy nowy zastępca ministra.
Trzymaj się, Aniu. Próbowałaś z niego wyjść, czy nie, to coraz bardziej twój świat. Do końca życia będziesz już tylko mniej lub bardziej zgrabnie wywijać walczyki ku uciesze innych.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

27 lat

zamożny

magizoolog

PisanieRe: Sala balowa   Wto Lis 15 2016, 01:19

Zatańcz z nim tak jak dawniej, Anno. Znowu jesteście na balu, wciąż młodzi i tacy piękni, widzicie te same nudne twarze, leci muzyka jak sprzed lat, a wy po raz kolejny razem. Chciałoby się rzec z obrzydliwą czułością, że takie z was papużki-nierozłączki, gdyby nie to, iż Constantino najzwyczajniej w świecie nie było przez ostatnie miesiące. Błędy za błędami, ale chociaż teraz się nie myli, bo tańczy perfekcyjnie, jak przystało na Wrońskiego. Zna na pamięć tego walca, Shostakovicha także, choć szczerze go nie znosi, ale z pięknie przyklejonym uśmiechem na ustach zgrabnie wiruje z Anną na parkiecie, raz po raz nieznacznie kiwając głową w kierunku ludzi, których powinien wreszcie pamiętać a nie pamięta. Łatwiej nauczyć mu się kroków niżeli imion i nazwisk zadufanych w sobie szlachciców – jakby on był od nich inny. Pan Wroński jest jednak hipokrytą i rzadko kiedy dostrzega u siebie jakiekolwiek wady, choć jest ich od groma. Ty je za to widzisz, Aniu, jako jedna z niewielu osób w tym towarzystwie.
- Nowa? A to Urszulka Zakharenko się znudziła? Przestało mu odpowiadać jej szaleństwo? – zapytuje z lekką uszczypliwością, zerkając kątem oka na niezbyt urodziwą Milenę. Przez moment Constantino chce się zdobyć na odrobinę złośliwości i zapytać ją o jej podboje miłosne, ale zdaje sobie sprawę, że Anna zapewne zrobiłaby to samo. Za bardzo nie wie czy powiedziałby wtedy prawdę, czy może by skłamał, ale szybko o tym zapomina; to przecież beznadziejny pomysł. – Zapewne minie trochę czasu, nim znów będę na bieżąco ze wszystkimi ploteczkami – śmieje się nerwowo, chociaż przeraża go wizja nadrabiania zaległości. Constantino jednak widzi, jaka jesteś zorientowana, Aniu. Jak przestajesz być taka dzika jak na początku; jak przesiąkasz tym hermetycznym światem. Ugrzęzłaś w nim na stałe. A przecież miałaś wybór, głupia. – Oo, czy to babcia Ścibora? – zauważa w pobliżu Nestorkę Wrońskich, z którą koniecznie będzie musiał później zamienić na temat nieobecności kilka słów.
Powrót do góry Go down
avatar


mobilne

nieznana

35 lat

przeciętny

handlarz marzeniami

PisanieRe: Sala balowa   Wto Lis 15 2016, 15:24

Borisov nie stroni od alkoholu, ba, on alkohol uwielbia - smutny skurwiel. Niestety, jego kondycja fizyczna utrudnia mu doświadczania najprzyjemniejszej części związanej z zażywaniem trunków wysokoprocentowych, a mimo to, przy braku upojenia, wciąż borykał się z objawami zatrucia. Choć trudno powiedzieć, czy nie bywały to po prostu moralniaki.
Kiwa nieznacznie głową, w przytakującym geście, obejmując wąską talię ramieniem jak wąż oplatający powoli i ostrożnie swoją słodką ofiarę. Czy będziesz ofiarą? Czy to on padnie twoim łupem, jak zawsze oddany sprawie, gnający za cudzymi marzeniami, pożądający niczego więcej, jak dogadzania. Tak silna potrzeba, niewspółmierna, nieobejmowana rozumiem, jak tlen, woda, jak krew w żyłach.
Pierwszy obrót w rytm muzyki, prowadzi Cię krokiem lekkim i pewnym, jakby przetańczył całe życie, a przecież niemal cuchnie od niego pospólstwem. Czy taki szemrany ktoś mógłby tańczyć na balach?
Nikomu nie można już ufać, ale o tym przecież wiesz dobrze. Chociaż może, tym razem, ten jeden raz nagnij swoje zasady. Twój jasnooki partner ma do zaoferowania prezent, jakiego nie możesz sobie nawet wyobrazić, nawet, jeśli śnisz o tym po nocach.
- Mam wrażenie, że choć to ja jestem tu nie na miejscu, a Pani zdaje sę być w swoim życiowe, jest zgoła odwrotnie. - rzuca półszeptem nawet na ciebie nie spoglądając jakoś specjalnie natarczywie, doskonały balans, w końcu trwa ten bal. Wszyscy noszą maski uśmiechów i uprzejmości. Jest nikim, a tak dobrze sobie radzi w Wielkiej Grze wyższych sfer.
- Nie śmiałbym nawet podejść, o tańcu nie wspominając, gdyby nie fakt - mówi nagle, w dziwnym zrywie, przy kolejnych dźwiękach chwytając Cię ciaśniej w objęcia- Że Twoje skryte, ciemne pragnienie olśniło mnie, jak rzadko które. - jasne oczy ukradły jedno uderzenie serca, wpatrując się w sam środek twoich źrenic, by za chwilę znów odpłynąć w klasycznych półobrotach i tanecznych krokach.
Brzmi prawie jak tani podrywacz, pachnący zbyt mocno wodą kolońską i wilgotnymi liśćmi tytoniu. Taki, jaki może skradłby Twoje myśli jeszcze w czasach szkolnych, w tej czarnej koszuli i onyksach w spinkach mankietów. A jednak, może tym razem nie jest zupełnie tak, jak mogło by Ci się zdawać. Spróbuj.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Sala balowa   Sro Lis 16 2016, 18:36

Po co w ogóle tu całe to jedzenie, skoro i tak wszyscy karmią się tu złudzeniami? Sami dla siebie tworzą iluzję wytworności i nieskończonego szczęścia, by w końcu samych siebie przekonać, że nie tylko nie chcą zmieniać nic na lepsze, ale taka zmiana jest wręcz niemożliwa.
Poza tym, w wytwornym towarzystwie nie wolno przestać dbać o linię - je się zatem przede wszystkim oczami.
- Są razem już około roku - wyjaśniła. Łaskawiej to brzmi, jeśli powiedzieć, że nie było go miesiące. Zdarza się, że ludzie wyjeżdżają na całe miesiące, ba, nawet pobyty wakacyjne trwające miesiącami to w tym towarzystwie nic dziwnego. Ale dwadzieścia cztery miesiące bez ani jednego znaku życia zaczynają już brzmieć jak wakacje bez powrotu. - Teraz niemodne jest dłużej trzymać kochanki.
To wcale nie byłaby złośliwość, gdyby zapytał o jej, wątpliwe zresztą, podboje. Zaledwie formalność, którą przyjdzie im załatwić, jeśli faktycznie zostaną już razem. Niemodne, ale wciąż poważane, ich mała klątwa, ich ofiara dla swoich rodzin. Żal byłoby teraz zorientować się, że rzeczywiście miała wybór, a jego zniknięcie nie było dla niej karą, tylko okazją.
- Tak. - Nestorki Wrońskich nie można było pomylić z nikim innym. Była jedną z nielicznych kobiet w szeregach Starszyzny, a przy tym na pewno najstarszą. Anna polubiła ją, jak zdawało się, z wzajemnością, co tyczyło się większości rodziny Wrońskich zresztą.
Walc skończył się szybciej, niż pamiętała z poprzednich tańców.
- Idź z nią pomówić. Zostawię was. Zanim pójdziesz na naradę, wyjdźmy jeszcze do ogrodu, dobrze?
Na odwagę zostawiła mu uścisk dłoni i przemknęła gdzieś na drugi koniec sali pogawędzić przy kawiorze ze starymi znajomymi.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

czysta

84 lata

bogaty

emerytowana aktorka

PisanieRe: Sala balowa   Sro Lis 16 2016, 19:03

Od dwóch godzin nic, tylko się jej kłaniali. Stała jak słup soli, a wszyscy goście markowali pocałunki na jej ręce, gdy tak tkwiła w drzwiach wejściowych u boku Grigorego Kuragina. Bez poszanowania dla jej artretycznych stawów i znudzenia, na tegoroczny zjazd zaproszono niewyobrażalnie dużo ludzi, z czego połowa nie powinna nawet zostać zatrudniona przy sklejaniu kopert, w których wysłano zaproszenia. Kryjąc niesmak na widok przedstawicieli pospólstwa, uśmiechała się łagodnie i zapewne tylko Dobrawa - piękna i niezamężna kochana Dobrawa spostrzegła, że nie jest to uśmiech szczery, że w ogóle nie przypomina tego, który ma dla wnuków na powitanie w rodzinnym domu.
Bogumił ciągle powtarza jej, że nie powinna się denerwować, a już na pewno nie pić alkoholu, niezależnie od okazji. Tymczasem Ścibora wypiła lampkę szampana, gdy Kuragin wzniósł toast, a zaraz potem kazała nalać sobie wina i zasiadła za stołem, młodym zostawiając tańce.
Obolałe kolana odpoczywały, a ona omiotała wzrokiem całą salę, szukając czegoś, co zasłuży na jej aprobatę; o to, co wołało do nieba o pomstę, nie było wcale trudno.
Dobrawa została usadzona z dala od niej, i dobrze. Choć to w dobrym tonie sadzać razem rodziny, w jeszcze lepszym jest posiadać narzeczonego w wieku lat dwudziestu. A osoba Ścibory, choć już nie tak jak kiedyś poważana, odstraszała adoratorów skutecznie.
Wśród tańczących, jak należało się spodziewać, byli przede wszystkim nuworysze niemający nic do powiedzenia prawdziwej arystokracji i goście wprowadzeni w towarzystwo po raz pierwszy. A jej się dziwiono, kiedy nalegała, by naradę przenieść w niepubliczne miejsce i na czas, kiedy głowy na karku będą mieć jeszcze tylko ci, którym powierzono obowiązek decydowania o losach kraju.
Wśród tańczących była też zjawa.
Nie chciano jej powiedzieć o jego wyjeździe, jakoby działało to lepiej na jej nerwy. Dowiedziała się dopiero po miesiącu i choć przez następnych kilka udawało jej się trzymać na niego oko, w końcu zniknął, a Ścibora uznała, że najwyraźniej za mało jej jeszcze zmartwień i poza sprawami politycznymi będzie ją nękał strach o wnuka.
Kiedy podszedł, zapragnęła rozpłakać się, albo przynajmniej wytargać go za ucho, jak to często robiła w dzieciństwie.
- Kostya. - jego matka może i była Włoszką, ale babcie mają swoje prawa. Ta akurat ze wszystkimi wnuczętami rozmawia po polsku. Wstała i ucałowała czoło Constantina (musiał się, oczywiście, nachylić, staruszka nie sięgała mu nawet do ramion. - Gdzieś ty był, synku?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

27 lat

zamożny

magizoolog

PisanieRe: Sala balowa   Wto Lis 22 2016, 21:25

- Dobrze, za moment pójdę z nią porozmawiać. Chyba mnie zauważyła, ale nie zajmie mi to zbyt długo – odpowiada Constantino niezwykle spokojnym głosem, uważnie spoglądając na Ściborę w tłumie roztańczonych ludzi. Ma nadzieję, że chociaż babcia nie będzie na niego zła. Wroński czym prędzej przystaje na propozycję narzeczonej, jednak nie obejdzie się w tym przypadku bez żadnych ostrzeżeń. – Tylko wracaj szybko i unikaj tego młodego, bo inaczej nie ręczę za siebie. Spotkamy się niedługo przy wejściu do ogrodu. – Kończąc te słowa, żegna się pocałunkiem z Anną i pozwala jej odejść w swoim kierunku. Podchodzi więc wolnym krokiem do swojej babci, której tak dawno nie widział. Przez moment jeszcze zamienia kilka słów z Dobrawą, zerkając kątem oka jeszcze w kierunku swojej narzeczonej. Czyżby Wroński był zazdrosny o tego młodzika? Kto wie, jednak bez wątpienia wolałby jej nie zostawiać zupełnie samej na pożarcie tym hienom. Przecież mogłyby ją rozszarpać na zawołanie.
- Babciu – zwraca się do niej nieoficjalnie, choć z czułością, bo przecież Ścibora jest jego najukochańszą babcią. Kostya. Jak dziwnie. Już odzwyczaił się od tego rosyjskiego zdrobnienia, gdyż cała rodzina najczęściej zwracała się do niego pełnym imieniem. Choć przez ostatnie dwa lata był nazywany zupełnie inaczej. Nie da się jednak ukryć, że Constantino stęsknił się za nią, gdyż Ścibora zawsze była dla niego autorytetem i to nie zmieniło się do dnia dzisiejszego. Myślał o tym, by ją o wszystkim poinformować, ale nie miał wystarczająco dużo odwagi, by się za to zabrać. Dlatego wita się z nią należycie, uśmiechając się jak najpiękniej w jej kierunku. – Wspaniale dziś wyglądasz. Dawno się nie widzieliśmy. – Nie wie, co ma powiedzieć, więc zgrabnie próbuje zmienić temat. Chociaż Wroński zdaje sobie sprawę z tego, że prędko się od tej całej sytuacji nie uwolni. – To bardzo długa historia, ale nie wiem, czy to odpowiednie miejsce, by to wyjaśnić. Może po prostu na ten moment darujemy sobie wyjaśnienia? Chciałbym nadrobić wszelkie zaległości. – A jest ich od groma, aż nie wiadomo czy się z tego wygrzebiesz, Constantino. Potrzeba czasu. Jak do wszystkiego, a w szczególności do Anny.
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

błękitna

39 lat

zamożny

alchemik

PisanieRe: Sala balowa   Wto Lis 22 2016, 23:33

Lubisz przecież alkohol, co? Może tylko piwa szczerze nie znosisz, szczególnie tej białej pianki, ale to pewnie przez to, że w Rosji niemal w ogóle się go nie pije. Wódki zazwyczaj nie odmówisz, wina również, choć bez wątpienia najbardziej lubisz czerwone wytrawne. Słodkie jest obrzydliwe. Mdli cię na samą myśl. Machinalnie dostajesz gęsiej skórki, a nienawidzisz, gdy tak się dzieje. Ze spokojem dopijasz napój, odkładając szkło na jedną z tacek, tym samym wsłuchując się w słowa tajemniczego mężczyzny. Trochę śmiejesz się w środku, bawi cię ta cała sytuacja, jednak nie dajesz po sobie czegokolwiek poznać. Stoisz więc niewzruszenie jak prawdziwa dama, nie drgniesz nawet przez moment, ale w końcu pozwalasz mu poprowadzić się na parkiet pełen ludzi. Dobra z ciebie tancerka, choć cholernie nie przepadałaś za zajęciami z baletu w dzieciństwie. Trzeba jednak przyznać, że został ci naturalny wdzięk, którego brakuje wielu dziewczętom. I tak tańczysz, tańczysz, tańczysz i tańczysz. Nie mówisz nic. Jakby w ogóle cię to nie interesowało. W końcu zamierzasz powiedzieć coś więcej niż tylko och.
- Ciemne pragnienie? – Słoma wystaje ci z butów, mój drogi nieznajomy. Ona to widzi, że tutaj nie pasujesz i nawet pięknymi farmazonami szeptanymi na dzień dobry do ucha jej nie oszukasz. To nie czasy szkolne, w których coś tak banalnego mogłoby na ciebie zadziałać, Yano. Jesteś wszak dorosłą i ukształtowaną kobietą. Wyrosłaś z tych dziecinnych gierek dawno temu. Nie w głowie ci niezobowiązujące romanse, kiedy masz ważniejsze sprawy na głowie. Może jednak kiedyś, gdy już będziesz nieśmiertelna i wiecznie młoda, przypomnisz sobie, że potrzebujesz kogoś takiego jak mężczyzna. Dziś może być, ale nie musi. To nie jest dla ciebie priorytetowa sprawa, zupełnie jak to, że musisz z kimś tańczyć. Nic zobowiązującego. – To zdecydowanie nie świat dla ciebie, skarbeńku. – Nie przekraczaj tych granic, bo możesz nie zaznać już spokoju. Nie rób tego, jeśli nie musisz. Uciekaj stąd.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sala balowa   Pią Lis 25 2016, 23:01

W końcu dotarli choć znacznie po czasie. Głównie dlatego, że Zosja wymusiła nagrodę na już teraz, a on nie śmiał jej odmawiać. Zboczyli z drogi lądując na półgodziny w mięciutkich pieleszach przekonując się wzajemnie, że tańce to dobry pomysł. Zawitali do sali razem, dostojnie zwracając na siebie uwagę najbliższego otoczenia. W końcu był cudownie odnalezionym dziedzicem Sorokinów!
Z galanterią wyprowadził Zosję na środek sali i pochwycił do tańca, uspokajająco przyciągając do siebie.
- Poprowadzę. - szepnął jej do ucha. Z dobrym partnerem Sokolova wypadnie jak rusałeczka. Piękna i wdzięczna. Zaczęła się gra pozorów.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

czysta

84 lata

bogaty

emerytowana aktorka

PisanieRe: Sala balowa   Sob Lis 26 2016, 23:01

Ścibora przyjrzała się wnukowi badawczo – choć wyrósł na przystojnego mężczyznę, nie widziała w nim nigdy podobieństwa do swego jasnowłosego męża i wątłych synów. Constantino był niebywale podobny do matki, a Caravaggio zawsze była (i pozostanie) dla nich zwyczajnie obca. Mimo nieufności wobec włoskiej rodziny, po której tyle odziedziczył, Ścibora udzieliła jedynemu synowi Lwa kredytu zaufania i zanim zniknął bez wieści rozważała nawet, czy nie nada się na jej następcę jako Nestor Wrońskich.
Jeszcze wczoraj oni wszyscy byli dziećmi, a teraz?
- Ania jest z tobą? – a teraz mają się żenić i zakładać własne rodziny. Wrońska chce dać im na to czas, chce żeby mogli choć chwilę pożyć z dala od wielkiego świata. Pożyć normalnie w swoich czasach, które ona już coraz mniej rozumie.
Ścibora była aktorką przez wiele lat – płacili jej za udawanie na scenie, a na scenie to trudniejsze niż przed kamerą. Mimochodem uczy się człowiek wyłapywać krętactwo i zakłopotanie. Łatwo rozgryzała zawsze wszystkie swoje dzieci i może dlatego tak niechętnie myślała o dopuszczeniu ich do świata pełnego intryg i rozczarowań.
- Jakże chcesz je nadrobić, jeśli nie wyjaśniając swoją nieobecność właśnie? Nie możemy przejść do porządku nad dwoma latami bez słowa. – miał wobec niej obowiązek, tak jak i wobec wszystkich, których zostawił; bliscy tęsknili za nim, niemal opłakiwali. Należy im się w zamian za to nawet dyskomfort i zażenowanie, które – jak sobie wyobrażała – powstrzymywały go od odpowiedzi.
- Siadaj, dziecko. – z łagodnym uśmiechem, jakby chcąc stworzyć pozory domowej atmosfery, wskazała mu krzesło obok swojego. Przy stole nie było prawie nikogo, wszyscy młodzi tańczyli, a wszyscy leniwi zebrali się przy kartach.
- Przykro mi, Kostya, ale będziesz zmuszony wytłumaczyć się dzisiaj, a jedyny wybór, jaki masz w tej kwestii to: tutaj przede mną albo podczas narady przed wszystkimi Nestorami. – położyła poznaczoną brązowymi plamkami dłoń na dłoni Constantina i uścisnęła ją lekko. – Nie można w naszym życiu zbyt wiele po prostu zachować dla siebie.
Też chciała uciekać, niejednokrotnie, zwłaszcza z początku, kiedy Przemysł przejął funkcję Nestora i bardzo oddalili się od siebie. Ale została, bo trzeba było wychować dzieci. Bo dobrze jej było z powrotem w Polsce. Próbowała w ten sposób wychować swoje dzieci i wierzyła mocno, że udało im się potem wpoić swoim dzieciom szacunek dla powinności. Powinna móc już odpocząć, ale tym się różni rola krewnego od Nestora rodu: musi do końca czuwać nad wszystkimi.
Powrót do góry Go down
avatar


mobilne

nieznana

35 lat

przeciętny

handlarz marzeniami

PisanieRe: Sala balowa   Pon Lis 28 2016, 09:34

Twoja gracja go urzeka, on tak uwielbia piękne rzeczy. Piękne kobiety o gibkich ruchach i smukłych nadgarstkach to nawet bardziej niż cokolwiek innego. Lawirujecie wdzięcznie pomiędzy ludźmi w rytm muzyki przygrywanej przez orkiestrę i choć oboje z łatwością odnajdujecie rytm i kroki zdaje się, że tylko jedno z was czerpie z tego tańca przyjemność.
Przygląda Ci się więc, skąd ta mechanika ruchów, widzi przecież, że choć ruch Twojego ciała jest niewymuszony, to robisz to od niechcenia. I palce go aż świerzbią. Uśmiecha się jedynie i krok za krokiem napawa tym dziwnym uczuciem, paleniem w stawach, powietrze, które wydychasz myśląc o sobie, wiecznie młodej i nieśmiertelnej działa na niego jak narkotyk. Tak bardzo tego pragniesz, że i on tego pragnie, choć wciąż nie umie sprecyzować jak spełnić Twoje marzenie. Musisz to przecież powiedzieć na głos, na tym polega cały trik rozgrywki.
- Zdecydowanie nie mój, Złociutka. - przyznaje z lekkim rozbawieniem. Cóż to za patronowanie uprzejmościami. Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo ten świat nie był jego światem. Ale muzyka gra, a bogaci pragną wielu rzeczy. Po kilku kolejnych, eleganckich obrotach odstępuje Cię na krok by z szarmancją pochylić się z ustami do Twej wypielęgnowanej dłoni. Nie potrzebował romansu - na jeden już sobie pozwolił i nic dobrego z tego nie wyszło.
- Zapraszam kiedyś do mojego świata. Prowadzę taki mały sklepik z cudami. Jestem przekonany, że mam coś co przypadnie Ci do gustu - kiwa głową z uznaniem i ponownie, miękko wtapia się między wszystkich tych pięknych ludzi.

zt
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala balowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala balowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: