IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Stodoła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
avatar


Orsza, Białoruś

półkrwi

wilkołak

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 27 2016, 22:51

Czuje, oczywiście, że czuje ten chłód, choć sweter ma ciepły bardzo, a pod nim podkoszulek, na wierzchu, na wszystkim, jeszcze płaszcz porządny, bo w takim miejscu, przy tak szałowej okazji to nie wypada pokazywać się niechlujnie ubranym. Te wszystkie warstwy jednak wcale nie pomagają, jakby panujące w pomieszczeniu zimno nie było spowodowane niczym naturalnym, na wskroś przenikając skórę, mięśnie, kości, wnikając w krwiobieg i mroźnymi splotami łącząc każdą krwinkę, hamując możliwość swobodnego oddychania.
(czujesz już, jak kleszcze zaciskają ci się wokół piersi?)
Bicie serca wzalnia do niemożliwości. Każdy dźwięk staje się zabójczo wyraźny - słyszy przyspieszone oddechy osób stojących po drugiej stronie stodoły; chrzęst żwiru na alejce prowadzącej do miejsca odprawiania Dziadów; szelest papierków w kieszeni jednego z uczniów, kiedy ręce próbuje z nich wyciągnąć; dudnienie w każdej z otaczających go klatek piersiowych. I odgłos pękającej na karku skóry, tak znajomy, tak nie na miejscu, tak nie w porę, o kilkanaście godzin za wcześnie. Tylko strach wciąż nie nadszedł, jak zazwyczaj, jakby nieprzyzwyczajony do tak niecodziennych sytuacji. Fiolka z wywarem tojadowym już nie parzy, może wcale jej nie było, jak nie ma tu tych wszystkich ludzi? To jedynie duchy, wszędzie mleczne postacie wirujące w szaleńczym tańcu, jak rusałki zapraszające do kręgu zabłąkanych wędrowców, by wycieńczeniem odebrać im ostatnie tchnienia.
- Schowaj się, kretynko - warczy na nią, dłonią upstrzoną już pazurami odpychając Kanię jak najdalej od siebie, nadal jednak niewystarczająco, bo to tylko kilka metrów - ciasnych, pełnych ludzi porażonych strachem, nie próbujących choćby ruszyć się z miejsca, zrobić mu więcej przestrzeni i sobie dać jakąkolwiek opcję na ucieczkę.
(im ich więcej tym lepiej, nie narzekaj tak.)
I znów, opada na kolana, mocniej niż zazwyczaj, jeszcze tą ludzką częścią świadomości chcąc wniknąć w glebę jak najgłębiej, jak struś schować w niej głowę, byleby nikogo nie widzieć, byleby kłami rozorywać betonową posadzkę, czuć pod ozorem nieprzyjemny gruz, między zębami wdzierający się pył. Kolana jednak nie grzęzną ani odrobinę bardziej w ziemi. Huk łamanych kości dudni mu w czaszce na przemian z odgłosem rozrywanej skóry, jej płaty w szaleńczym tempie zrywa z twarzy, z ramion, z ud, razem z kawałkami poszarpanych ubrań. Z kolejnym trzaskiem kręgosłup wygina mu się w koślawy łuk, przybierając niezgrabne, zwierzęce kształty. Pysk wydłuża się, patykowate kończyny chwieją, starając utrzymać ciężar reszty ciała. Dużo tu jednak podparcia ma. Zbyt wiele do wyboru.
(od kogo zaczniesz ucztę, psie?)
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Stodoła   Sro Lis 02 2016, 14:15

Baryshnikov rozkojarzonym spojrzeniem wodził po wszystkich zebranych. Kolejno obserwował tych, którzy jeszcze tak jak on dzielnie trzymali się na nogach, a później tych którzy za bardzo wzięli sobie do serca sprowadzenie się do parteru, aby obłaskawić zgromadzone, niezadowolone z obrotu sytuacji duchy, próbujące wykraść z nich resztki życia. Ten z którym nie zamienił najprawdopodobniej nigdy słowa, ten którego tylko widywał przelotnie na korytarzach nigdy nie mając ochoty się odzywać – z nim w szybkim tempie zaczynały dziać się nie do końca normalne rzeczy. Niebezpieczeństwo.
- To Ty... To o Tobie nie raz już słyszałem, Wilku? - Guślarzu, czy to Twoja sprawka? Syknął. Wypowiadał słowa pod nosem, nie przemyślanie, aby nie zwrócić na siebie zbyt dużej uwagi. A zwrócił. Głupiec. Ale pamiętał. Wszystkie te niewyjaśnione historie które pojawiały się w prasie. Szczątki, których nigdy nie chciałoby się widzieć. Plotki. Wszyscy, nawet Timon swego czasu kiedy jedna z takich sytuacji była nagłaśniana dociekali tego, gdzie mogła czaić się ta bestia. Czy była tylko bezmyślnym zwierzęciem, mającym w sobie nieograniczone pokłady agresji. Poczekałby jeszcze chwilę, ale instynkt podpowiadał mu, aby w trybie natychmiastowym wydobyć z kieszeni różdżkę, ściskając ją w dłoni mocno, z podenerwowaniem. - Kryśka. Chodź tu. Szybko. - Zarządził. W końcu to z siebie wydusił, kiedy pośpiesznie, gdy podchodził wyciągnął w kierunku dziewczęcia jedną z wolnych dłoni.
- Czułem, żeby temu Dziadowi nie ufać. On nas prędzej czy później ZABIJE z pomocą tego... Zwierza. - Przeklinał. Musiał. Musiał powiedzieć na głos to przed czym teraz się wstrzymywano. Chwycił wyraźnie osłabioną Kryśkę za rękaw. Adrenalina zrobiła swoje, skoro teraz sam był w stanie podejść tak blisko, aby odciągnąć ją ten mały kawałek w tył. Widok tych zębów. Pazurów. Boże. Wyglądały na mocne, na ostre. Wzdrygnął się, na samą myśl o tym, że mógłby dotrzeć do każdego rozszarpując go jednym szybkim ruchem łapy. Kurwa. A mogliśmy zostać w domu, przy zupie z dyni. Najprawdopodobniej wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jeśli w trybie natychmiastowym nie zaczniemy czegoś robić, to spotka nas tu rychła śmierć ze strony przepoczwarzającego się ucznia.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Pon Lis 07 2016, 21:16

Duchy części z was odebrały magiczne zdolności, jednak nie zabrały wam logicznego myślenia. Wciąż posiadacie tyle wiedzy zdobytej w trakcie szkolnej nauki; wciąż do dyspozycji macie kilkunastu dorosłych przebywających w stodole wraz z wami; macie swojego nieporadnego nauczyciela astronomii; macie wiele przedmiotów, które posłużyć mogą wam za tymczasowy oręż albo, być może, receptę na rozwiązanie tej fatalnej sytuacji, w jakiej się znaleźliście. Pod ścianą, nieopodal wejścia do stodoły, za byle jak ułożonymi w piramidę snopkami siana znajduje się kilka skrzyń. Któreś z was zdążyło już je dostrzec? Może więc warto sprawdzić, czy nie znajdzie się w nich coś użytecznego. Na haku, na końcu pomieszczenia, zawieszony jest porządnie wyglądający sznur, a tuż pod nim przykurzone, obite na rogach lustro.
Yuri, czemu nagle tak pobladłeś? Czy to z powodu Serafimy tak intensywnie się w ciebie wpatrującej? Wyglądającej bardziej przerażająco niż reszta otaczających cię dusz, bo stojącej w bezruchu, z goryczą i nienawiścią sączącą się ze spojrzenia? Może czas rozliczyć się z przeszłością albo zrobić to zaraz po tym, jak teraźniejszość zostanie opanowana?
Wokół Uliany nieoczekiwanie kręcić zaczęło się całe stado widmowych kotów, zbyt natarczywie łaszących się do jej nóg. Poznajesz wśród nich swoją niedawno zmarłą kotkę? Nie wygląda już tak pięknie i okazale, jak mogłaś ją zapamiętać. Wychudłe, kościste ciałko chyba pragnie znaleźć się jeszcze bliżej żywej właścicieli, bo pazury – realniejsze nawet od stojącej tuż obok Jasminy – zatapiają się w twojej nodze i próbują piąć się wyżej z determinacją wywołującą jedynie strach.
Bogna, czujesz się już lepiej? Masz w sobie jeszcze trochę odwagi? To zawróć i sprawdź, czy z wywaru, który tu przytargałaś, jeszcze coś się ostało, czy może komuś się przyda. Podczas przemiany Łaurysza wypadł mu znowu, leży teraz gdzieś pod ławą, znajdziesz go? A może zaryzykujesz i, wbrew wszelkiej logice, postanowisz w jakiś sposób wlać go w paszczę potwora, choć pewnie bardziej przydałby się guślarzowi. Czekać cię dziś kilka trudnych decyzji.
Ilona, a co z kwiatkami, które zerwałaś? Przypominasz już sobie nazwę? Wiesz, jak wykorzystać rutę, by chociaż odrobinę zapanować nad powstałym chaosem? Może udałoby się uzyskać z niej odrobinę soku? A może nie trzeba aż tak się trudzić? Jej antymagiczne działanie na tak przesiąknięta magia i magicznymi stworzeniami atmosferę na pewno zadziała. Tylko jak? Kogo nią poczęstować?

Do skrzyń zajrzeć może tylko jedna osoba. Decydując się na odkrycie ich zawartości, musi rzucić kością k6:
1 – W skrzyni znajduje się kolejna lina, pięciometrowa; zardzewiałe nożyce; pęk blekotu.
2 – Na pierwszy rzut oka skrzynia wydaje się pusta, dopiero po wnikliwym przyjrzeniu się znajdujesz w niej trzy okrągłe przedmioty. Czy tak wyglądają granaty?
3, 5 – Skrzynia pełna jest wszelkiego rodzaju drobnych narzędzi od łopatek poprzez niewielkie motyki i sierpy na kociołkach skończywszy. Może znajdzie się tu jakiś nóż albo wszystkootwierający scyzoryk? Albo coś bardziej przydatnego?
4, 6 – W skrzyni umieszczono parę wiekowo wyglądających tomiszczy, wszystkie jednak poświęcone są magii. Pod książkami znajduje się też kilka zasuszonych ziół – amber, kaczeniec, przytulia i bazylia. Za skrzynią znalazł się również wysłużony kociołek.
Powrót do góry Go down
avatar


Sosnowiec, Polska

półkrwi

18 lat

IX klasa

ubogi

Piromanci, szukająca w Bełtach

PisanieRe: Stodoła   Czw Lis 10 2016, 21:50

Zaniepokoiłam się słysząc jakieś podejrzane hałasy przy ławach. Z niepokojem zauważyłam, że to mój nowo poznany znajomy wbrew zapewnieniom zmienia swoją formę...
- A to chuj, okłamał mnie. Miałam mu oddać wywar na czas! - mimo strachu trochę się wściekłam. Chociaż to mnie trochę odblokowało i tak miałam problem wymyślić sposób na przeżycie.
A trzeba było myśleć szybko. Nie miałam zbytnio możliwości wpuścić tego dobijającego się do środka stwora, więc postanowiłam poszukać czegoś wewnątrz tej nieciekawej pułapki. Nie ma co ukrywać, ten do tej pory bajkowy, magiczny świat pokazał swoje drugie, nieznane mi oblicze...
W sumie musiałam stwierdzić, że chyba wolałam żyć tymi złudzeniami.
Miałam wrażenie, że w tym niebezpiecznym obszarze przy wilkołaku mignął mi jakiś znajomy kształt. Fiolka z wywarem? Okulary Krychy? Na pewno coś związanego ze szkłem, a cholera wie czy komuś nie wypadło coś równie albo i bardziej przydatnego.
Skoro i tak miałam zginąć postanowiłam zaryzykować.
Przez adrenalinę i strach nie było mi już tak zimno, więc korzystając z - być może  - jedynej okazji ściągnęłam pożyczone od chłopaka "ocieplacze".
- Mam pewien pomysł. Spróbuj wpuścić tu łapiducha, może zeżre zjawy - powiedziałam szybko do Adama i wcisnęłam mu jego własność do rąk nim zaczęłam przeciskać się przez tłum. Bałam się tego, co chciałam zrobić i źle się czułam zostawiając go bez wyjaśnienia, ale w sumie żadnego wyjścia ze stodoły nie było póki co...
Starając się nie zwrócić uwagi wilkołaka rzuciłam się pod ławy i - ze względu na ciemności - trochę po omacku grzebać za czymś przydatnym. Miałam nadzieję, że znajdę cokolwiek przydatnego szybko, nim pojawią się pierwsze ofiary. Ta myśl jawiła się szczególnie nieprzyjemnie gdy pomyślałam, że to ja miałabym jakąś się stać...
Trochę się bałam znaleźć kolejny raz wywar tojadowy - trochę słabo uważałam na dotyczących go zajęciach i nie byłam pewna czy użycie go na Guślarzu bądź Łaǔryšie będzie w jakikolwiek sposób właściwe i - co ważniejsze - pozwoli uniknąć katastrofy.
Bądź co bądź jednak lepiej spróbować jego działania na kimś niż nie mieć żadnej możliwości na działanie, czyż nie?
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

wieszczy

17 lat

VIII klasa

bogaty

Alrauna

PisanieRe: Stodoła   Sob Lis 12 2016, 15:13

Nie myliłem się. Moja intuicja mnie nie zawiodła. Od samego początku przeczuwałem, że podczas tegorocznych obchodów w Czyszkach coś się wydarzy, ale wyszedłbym na szaleńca, gdybym komukolwiek o tym powiedział. Zdążyłem jedynie napomknąć coś Ilonie i to by było na tyle. Czy ktoś wówczas wziąłby moje słowa na poważnie? Choć jestem wieszczem i nasza sytuacja w Rosji jest zdecydowanie inna niż w Europie Zachodniej, to mam niespełna osiemnaście lat, przez co większość ludzi nie odebrałaby moich słów na poważnie. W rzeczywistości wiedzą o mnie tylko nieliczni – poczynając od mojej cygańskiej familii, a kończąc choćby na Antonie czy Tündér. Nikt z nas jednak nie spodziewał się, że to właśnie Guślarz będzie stał za tym wszystkim. Ja w swoich snach widziałem ogień, który strawił tę lichą stodołę. Pamiętam też głośne bicie kościelnych dzwonów i denerwujące krzyki. Zupełnie jak teraz, kiedy niespodziewanie rozległ się przeszywający ryk uwolnionych z zaświatów duchów.
Ale zupełnie nie przewidziałem, że to będzie jego wina. Każdy z nas dobrze znał jego kolejny ruch, to w końcu nie były nasze pierwsze Dziady w życiu. Stało się. Niespodziewanie moją głowę zaczęły nawiedzać wizje. Wizje, których w żaden sposób nie mogłem okiełznać. Nakładały się na siebie. Mieszały się ze sobą. Każda gorsza od poprzedniej. Nie dawały mi spokoju nawet na moment. Nie byłem już w stanie określić, co jest rzeczywistością a co jawą. Z tego wszystkiego zacząłem krzyczeć, wydzierać się wniebogłosy, jakby miało mi to w czymś pomóc, bo nie potrafiłem dłużej wytrzymać tego bólu. Nawet nie wiem, w którym momencie wylądowałem na podłodze na kolanach, coraz mocniej łapiąc się dłońmi za głowę. Bałem się, że zaraz eksploduje, a zbyt skupiony na udręce i krwawych wizjach, straciłem kontakt z otaczającym mnie światem. Co się dzieje…? Dlaczego to tak wszystko boli?! Pomocy, pomocy… Zróbcie coś. Chciałbym, żeby to wszystko już się skończyło, bo nie mogłem tego znieść.
Powrót do góry Go down
avatar


Orsza, Białoruś

półkrwi

wilkołak

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie

PisanieRe: Stodoła   Sob Lis 12 2016, 21:58

(i na co było ci to całe przechwalanie się? po co tak sobie język strzępiłeś przez tych kilka ostatnich lat, skoro dopiero teraz, kiedy z bliska zobaczyć mogą, jak wygląda przemiana w wilkołaka, kiedy korygują posiadaną wiedzę z rzeczywistością, kiedy uświadamiają sobie, że przez cały ten czas wcale przecież nie kłamałeś, dopiero teraz są skłonni ci uwierzyć. jakbyś dla draki co miesiąc, co pełnię dawał się zamykać w Sali Wstydu. jakbyś tylko zgadywał, o czym twoi koledzy rozmawiali dwa pokoje dalej albo jak bardzo się denerwują, chociaż próbują uchodzić za niezlęknionych niczego cwaniaków, bo przecież niemożliwe, żebyś cokolwiek słyszał. i na co ci to wszystko było, skoro zaraz pewnie skończysz nadziany na jedne z wideł, jak mało wyszukany szaszłyk, bo nikomu nie przyjedzie do głowy, żeby czymś spróbować cię skrępować albo by postarać się czymś roztrzaskać może nie wrota stodoło, ale którąś z jej ścian.)
Do nikogo poza sobą samym nie może mieć pretensji o to, jak cała ta farsa ostatecznie się skończy. I chociaż widzi w oczach Timona ten lęk pomieszany z odrazą, wcale nie ma teraz do niego żalu. Gdyby był na jego miejscu, zatłukłby takiego zwyrodnialca jak psa, nie bacząc na nic poza bezpieczeństwem zgromadzonych na uroczystości osób. Tyle że teraz to już nie ma znaczenia, kiedy lodowato duszne powietrze rozdziera gardłowy warkot, odbijany od dziesiątek tłoczących się bezładnie sylwetek tych materialnych i perłowo przezroczystych, raz za razem przenikających przez wilcze ciało, by wstrząsnąć nim w spazmatycznych dreszczach. Przebiera nerwowo łapami, niespokojnie na lewo i prawo rzucając łbem i nie potrafiąc skupić się na jednym, konkretnym punkcie, bo wokół coraz więcej jest ruchu, coraz więcej dźwięków nieprzyjemnych, niepodzielnie przenikających się z tymi podrywającymi radośnie serce – przyspieszone oddechy, szaleńcze łomotanie w klatkach piersiowych, głosy podniesione, przeplecione grubymi nićmi strachu. I ten odór lęku przyprawiający zmysły o wariację. Kłapie zębami raz i drugi w stronę tego, którego jeszcze chwilę wcześniej mógł nazwać szkolnym kolegą, a który obecnie jest niczym więcej poza górą mięsa, jakie należałoby rozerwać na kilka mniejszych kawałków. Odwraca się jednak gwałtownie, gdy słyszy za sobą głośniejszy dźwięk. I znów, kawałek dalej.
Za dużo, za dużo dźwięków.
(może czas zmniejszyć ich źródło?)
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Stodoła   Czw Lis 17 2016, 20:14

Działo się coś dziwnego. Definitywnie działo się coś dziwnego. Nie trzeba było posiadać subtelnego talentu medium ani szczególnie wyostrzonych zmysłów, żeby to wiedzieć. Jeśli wcześniej było zimno, teraz zrobiło się przeraźliwie mroźno. Aż krew zamarzała w żyłach. A może to strach? Lęk powodował, że krew traciła ciepło, przestawała krążyć po organizmie.
Było zimno, a zarazem duszno. Tak jakby w pomieszczeniu znalazło się nagle o wiele więcej osób niż wcześniej. Zawłaszczały pozostałym przestrzeń i powietrze. Yuri z trudem wciągnął w płuca drogocenny tlen. Oddychanie niespodziewanie stało się męczącą, bo wymagającą wiele wysiłku czynnością. Jednak oddychał. Musiał oddychać, inaczej udusiłby się w tym tłumie ludzi. Nie, zaraz. Im dłużej nas tym myślał (albo próbował myśleć), tym mniej sensu w tym widział. Czuł obecność tłumu, lecz wokół niego nie było nikogo prócz Adama, Uliany i Jasminy. Skąd wziął się ten niewidoczny tłum? Uporczywe tętnienie i ból, który odezwał się gdzieś w skroniach, nie pozwalały mu jasno myśleć. Wiedział tylko tyle, że czuje się słabo, boli go głowa, zaś z guślarzem dzieje się coś niedobrego. Tyle zakomunikował mu jego zmęczony umysł. Yuri zmusił się do podźwignięcia się na nogi, chociaż nie odrejestrował momentu, w którym upadł na kolana. Po prostu; w jednej chwili stał, a następnej znalazł się na ziemi.
Nieważne.
Liczyło się to, żeby przywołać guślarza do porządku. Guślarz mógł nad tym zapanować.... cokolwiek to było. Yuri podszedł więc do starszego człowieka. Jeszcze nieświadomy tego, co w międzyczasie działo się z Tarsiukiem.
Podszedł do guślarza i wyciągnął rękę, aby potrząsnąć nim, uderzyć go albo zrobić coś, co wyrwałoby go z transu.
Jego wyciągnięta ręka zmarła w połowie drogi. Yuri zastygł w bezruchu, ponieważ dostrzegł ją nareszcie. W końcu ją spotkał.
- Wróciłaś do mnie - powiedział cicho, niemalże szeptem. Na pewno go słyszała. Nawet kiedy mówił szeptem. Odwrócił się od guślarza, całą uwagę skupił na niej. Gdzieś tam dalej narastał strach kolegów i koleżanek. Gdzieś tam dalej objawiało się niebezpieczeństwo. Gdzieś tam dalej. Yuri był tutaj. Razem ze swoją siostrą. Serafina zmieniła się. Nie wyglądała tak uroczo, jak wyglądała zazwyczaj. Za życia. Yuriemu jednak to nie przeszkadzało. Nie przejmowałby się jej wyglądem, choćby i objawiła mu się jako ziejącą ogniem i machająca nietoperzami skrzydłami istota. Bez względu na wszystko, Serafina nadal była jego najdroższą, starszą siostrą.
Tej nocy królował strach i szaleństwo. Ktoś krzyczał. Ktoś płakał. Ktoś coś mówił. Ale to nic takiego.
Yuri, jako jedyny poczuł się szczęśliwy pośród tego strachu i szaleństwa. Możliwe, że zwariował. Możliwe, że każdy z obecnych w stodole popadł we własny rodzaj szaleństwa. Jednak to była noc Dziadów, czyż nie? W taką porę każda rzecz, nawet najbardziej niewiarygodna i szaleńcza miała prawo się wydarzyć.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Panacea, Komitet Dyscyplinarny

PisanieRe: Stodoła   Pią Lis 18 2016, 15:13

Bliski płaczu wpatrywał się w swoją wspaniałą, specjalnie dopasowaną do niego różdżkę, którą dopiero po jego narodzinach wytworzył stryj Wroński, a która teraz okazała się zupełnie bezużyteczna. Dopiero kiedy Bogna wcisnęła mu w ręce podarowany jej kiedy jeszcze nic im nie groziło szalik i omal jej nie opuścił, Adam ocknął się nieco. Udało mu się skupić wzrok w jednym punkcie i wziąć głębszy oddech. Wciąż słyszał niewiele ponad jęki kłębiących się w stodole dusz, a nie unosząc ze strachu głowy, szarpnął mocno za skobel raz, dwa razy, w końcu kopnął w drzwi ze złością i odwrócił się, by znaleźć jakieś rozwiązanie. Przeciskał się przez tłum, raz po raz odczuwając mroźne zimno, gdy przemykała przez niego kolejna zjawa.
Nie mógł nigdzie znaleźć nauczyciela ani milicjanta, który odganiał uczniów, kiedy Tunder spadła z belki. Może zdążyli się ulotnić? Może zafascynowany nocnym niebem astronom nawet nie zauważył, że rytuał się nie odbywa. Adam widział tylko guślarza stojącego bezradnie wśród horroru. Widział, że Yuri podchodzi do starca i już chciał wołać, by nie zbliżał się do niego, kto wie, czy nie pogorszy sytuacji, kiedy wyrwie się go z transu.
Nie chciał zbliżać się do niego. Zamiast tego wrócił do drzwi. Łapiduch. To jedyne rozwiązanie, nawet jeśli niepewne, które mieli. Ponownie szarpnął i ponownie bez skutku. Dopiero wtedy zauważył skrzynie ustawione przy drzwiach. Snopy siana prawie całkowicie je zasłoniły, ale podczas siłowania się z drzwiami Adam niemal wpadł na nie.
Nie mogąc znaleźć znikąd pomocy, pootwierał skrzynie. Może znajdzie się łom albo chociaż jakieś widły?
A gówno. Adam znów poczuł nieodpartą potrzebę sypnięcia siarczystą kurwą. Skrzynia była pusta. A może nie? Adam pogrzebał wśród trocin i wyciągnął w końcu coś okrągłego. Na końcu miało druciane zawleczki i Adam zupełnie nie miał pojęcia, co to takiego jest. Nie przypominało (zwłaszcza, że nie mógł przyjrzeć się w ciemności) żadnych znajomych mu sprzętów, a i zapach miało zupełnie obcy. Może to jakiś mugolski wynalazek. Może Bogna będzie wiedziała.
Wbił sobie do głowy, że musiał ją znaleźć, ją i nikogo innego, chociaż wokół było tyle rozkojarzonych osób, które mógł poprosić o pomoc.
Co miał teraz zrobić?
Bogny nie było tam, gdzie ją zostawił, zresztą zaledwie po zrobieniu kroku Adam, zaciskający ręce kurczowo na tajemniczych przedmiotach wpadł na nauczyciela astronomii.
Teraz się znalazł.
- Człowieku, pomóż. - prawie wrzasnął mu w twarz, podtykając pod nos znalezisko. - Pan wie, co to jest? Drzwi są zaryglowane, niech pan coś zrobi, trzeba uciekać!
Dlaczego tak po prostu stał? Czy on też stracił zdolność magiczną? Zawsze był tak rozkojarzony, ale powinien chyba się zorientować, że czas ewakuować uczniów? Że duchy nie miały się wydostać i panoszyć bez kontroli? Nie trzeba chyba być do tego ekspertem od okultyzmu.


Ostatnio zmieniony przez Adam Wroński dnia Pią Lis 18 2016, 15:35, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Pią Lis 18 2016, 15:13

The member 'Adam Wroński' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Nie Lis 27 2016, 18:18

Pełna napięcia i nerwów atmosfera wcale nie poprawia sytuacji. Naprawdę sądziliście, że rozsiewając panikę pomożecie w rozwiązaniu panującego problemu? Cóż, oczywiście, że nie. Kilkoro mieszkańców Czyszek zaraz za Adamem dopadło wrót stodoły, próbując swoich sił w ich otworzeniu, lecz również ich wysiłek zdał się na nic – rygiel ani drgnął. Skoro więc drzwi nie nadają się do ewakuacji, należy czym prędzej znaleźć inne wyjście, szczególnie że seria gardłowych warknięć dobywających się ze strony, gdzie przebywa Tarsiuk, nieoczekiwanie przybrała na gwałtowności. Czyżby chłopiec-wilk zaczynał radzić sobie z bezmiarem wrażeń go otaczających i wreszcie dać upust targającymi nim żądzom? Jeśli tak, każdy z was ma jeszcze mniej czasu, niż mógłby przypuszczać.
Wygląda na to, że jednak niektórzy mają zgoła inne priorytety od ratowania własnej skóry. Twój spokój, Yuri, jedynie na chwilę sprawił, że tłoczące się wokół ciebie zjawy przestały się tobą interesować, wyraźnie łagodniejąc. Wpatrzony w widmową sylwetkę siostry, nie zauważasz jak zacieśnia się wokół twojej osoby krąg dusz.
- Wróciłam po ciebie – koryguje z uśmiechem, zbliżając się bardziej, do tego stopnia, że odnosisz wrażenie, iż jej postać urosła do niebotycznych rozmiarów, a ty sam jesteś nie większy niż ziarnko gorczycy. Jej zimne dłonie znikają w twoje ciało kurczowo zaciskając się na każdym organie, na kościach, na duszy. To chyba również one utrudniają ci oddychanie.
Kawałek dalej zaczepiony przez Wrońskiego nauczyciel toczy nieprzytomnie wzrokiem po znajdujących się w jego pobliżu osobach, zbyt przestraszony rozgrywającymi się wokół wydarzeniami. Chwytając chłopca kurczowo za ramię, stanowczo i z zaskakującą, jak na tak wątłej postury człowieka, siłą odciąga go na bok.
- Tak, tak, tak, tak, trzeba uciekać, trzeba się stąd wydostać – mówi gorączkowo, z każdym słowem mocniej zaciskając palce. Ręka już ci zaczyna drętwieć, Adamie, uważaj tylko, by nie wypuścić z niej trzymanych przedmiotów. – Zostaw to, to tylko granaty, nie pozbędziesz się nimi duchów, a jedynie nas pozabijasz. Już, już, chodź, musi być tu jakieś sekretne wejście, poluzowana deska… Coś… – Snując swoje domysły, ciągnie Adama za sobą, podchodząc do drewnianych ścian i w amoku wolną ręką siłując się z deskami. Jeszcze chwila, a tak nieodpowiedzialne zachowanie nauczyciela doprowadzi do tragedii – wygląda na to, że nikt nie zwraca uwagi na Milana, który przez nasilające się wizje coraz prędzej traci świadomość. Timonie, twój wzrok przyciągnął trzymany przez Ilonę kwiatek. Świta ci coś na jego temat? Masz pomysł jak go wykorzystać, by pomóc nieoczekiwanie przemienionym koleżankom i kolegom i reszcie gości? Czy może zbyt jesteś przerażony taką ilością magicznych odmieńców, że do żadnego nie chciałbyś się zbliżyć?

Kośćmi rzucają Adam Wroński i Łaǔryš Tarsiuk.
Rzuty dla Adama:
Parzyste – Nikt nie mógł przewidzieć tego, co właśnie się stało. Uścisk nauczyciela okazał się na tyle silny, że trzymane przez ciebie granaty wypadają ci z dłoni, a jeden z nich zostaje pozbawiony zawleczki.
Nieparzyste – Wszystko w porządku. Dłonie nie drętwieją ci na tyle, byś wypuścił z nich granaty. Nie zamierzasz jednak ryzykować pozostawania w zasięgu wzroku profesora. Weźmiesz sprawy w swoje ręce czy zwrócisz się o pomoc do kogoś innego?

Rzuty dla Łaǔryša:
Nieparzyste – Twoje warczenie nie jest spowodowane przystosowaniem się do panującego wokół rozgardiaszu. Wygląda na to, że utknąłeś pomiędzy wilkołaczą, a ludzką naturą i nie jesteś w stanie poradzić sobie z tą kakofonią. Jeszcze chwila, a oszalejesz. Tylko czy wówczas uda ci się wrócić do właściwej postaci?
Parzyste – Przejmujący strach znajdujących się w twoim pobliżu ludzi sprawia, że możesz wyprzeć wszystkie inne docierające do ciebie wrażenia. Tak długo byłeś wygłodniały, że rzucasz się na stojącego kilka metrów dalej mężczyznę. (2 – Pech chciał, że ofiara zdążyła ci umknąć. 4 – Udało ci się zaledwie drasnąć mężczyźnie udo. 6 – Dopadasz go w samą porę, zatapiając zęby w ramieniu mężczyzny, odciągając go od stołów, pod którymi mógłby się schować.)
Powrót do góry Go down
avatar


Orsza, Białoruś

półkrwi

wilkołak

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie

PisanieRe: Stodoła   Pon Lis 28 2016, 17:54

no to jak bardzo sytuacja będzie zjebana?
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Pon Lis 28 2016, 17:54

The member 'Łaǔryš Tarsiuk' has done the following action : Kostki


'k6' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Stodoła   Wto Lis 29 2016, 17:29

Jak ja, kurwa, nie znoszę takich świąt. Zupełnie nie wiem, co tu zaczęło się odpierdalać, ale już dłużej nie mogłem na to patrzeć. Moja wiedza z okultyzmu ograniczała się do minimum, jednak czułem, że coś jest nie tak. Nie jestem naiwnie głupi, potrafię dostrzec pewne nieprawidłowości jak przystało na przykładnego milicjanta. Z każdą chwilą atmosfera w zatłoczonej stodole robiła się coraz bardziej nieciekawa – dało się to nie tylko dobrze wyczuć, ale i gołym okiem zobaczyć, gdy zgromadzeni tu ludzie zaczęli panikować. Na prędko wzrokiem próbowałem znaleźć mojego przyjaciela Mikhaila, jednak nigdzie go nie było. Podejrzewam, że najprawdopodobniej zajął się tą dziewczyną i nie wrócił. Szlag by to trafił. Trzeba było sprawy wziąć w swoje ręce, ale w momencie, gdy Guślarz stracił kontakt z rzeczywistością, nagle poczułem jakby coś ze mnie ulatywało. To było cholernie dziwne uczucie, nad którym nie chciałem się długo zastanawiać, dlatego od razu chwyciłem różdżkę w dłoń, by spróbować otworzyć drzwi od stodoły, ale żadne czary nie chciały działać. Co się, kurwa, dzieje? Chwila przerwy, głęboki oddech i wciąż nic. Niedaleko mnie stał jeden z nauczycieli, którego zdążyłem poznać przez Mikhaila.
- Co się stało?! – Już chciałem głośno przekląć, ale w ostatniej chwili się powstrzymałem, gdy spostrzegłem obok niego jakiegoś chłoptasia. W takich szczególnych sytuacjach emocje należy opanować, mimo że to wcale nie jest takie łatwe. – Magia nie działa. – Nie mam pojęcia, czym to jest spowodowane, ale w ogóle mi się to nie podoba. Musimy się stąd wydostać, trzeba znaleźć wyjście i wyprowadzić stąd tych wszystkich czarodziejów zanim stanie się coś poważniejszego. Jeszcze raz próbowałem rzucić zaklęcie, lecz bez skutku. Zdaje się, że jesteśmy zdani sami na siebie niczym mugole.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Wto Lis 29 2016, 17:29

The member 'Boris Drasković' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Panacea, Komitet Dyscyplinarny

PisanieRe: Stodoła   Wto Lis 29 2016, 20:20

za chwilę będzie eksplozja?
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Wto Lis 29 2016, 20:20

The member 'Adam Wroński' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   

Powrót do góry Go down
 
Stodoła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4


Skocz do: