IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Stodoła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Yuri Aristov


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Stodoła   Pon Paź 10 2016, 19:21

Cierpliwości, cierpliwości. Musiał być po prostu cierpliwy. W końcu dostanie to, czego chce. Byle zachował cierpliwość. Koledzy i koleżanki ze szkoły przepychali się, ustawiali naprędce, łamali szyk, nie potrafiąc zdecydować kto gdzie stanie. Guślarz zdawał się nie przejmować tym zamieszaniem. Najpewniej skupiał się na przyzywaniu duchów. Do pełnego dramatyzmu brakowało tylko porywistych wichrów, piorunów rozświetlających ciemne niebo i zakapturzonych postaci krążących po stodole. Nic z tego. Zamiast elementów tworzących odpowiedni do wydarzenia nastrój, w powietrzu utrzymywał się zapach pieprzu i mróz. Nieustannie. Było to dziwne, jednak Yuri porzucił próby zlokalizowania źródła zapachu. Oczekiwał rozpoczęcia rytuałów.
Bo ja się trochę boję.
Drgnął, zupełnie zaskoczony cichym głosikiem, który usłyszał tuż obok siebie. Uliana. Tak bardzo zajęło go obserwowanie, co dzieje się wewnątrz kręgu, że nie spostrzegł, kiedy dziewczyna do niego podeszła. Towarzyszył jej nikt inny, jak Jasmina.
- Moja kuzynka, Jasmina - Adam Wroński, mój kuzyn - naprędce dokonał prezentacji. Uli nie trzeba było przedstawiać. Jego kuzyni musieli ją znać. Jasmina najwyraźniej utrzymywała z nią znajomości, zaś Adaś uczęszczał do tego samego klubu co ona. No i byli na tym samym roku nauki. Przy obrzędach Dziadów nie uchodziło prowadzić rodzinnych pogaduszek. Duchy jeszcze rozgniewałoby jawne lekceważenie ich obecności. Yuri zdecydował, że dla upewnienia się czy z Ulą wszystko w porządku, zaryzykuje ściągnięciem na siebie gniewu dusz.
- Będzie dobrze. Guślarz wie, co robi - wyszeptał i pokrzepiająco ścisnął dłoń Uliany. Mogło mu się tylko tak wydawać przy przygasającym świetle, ale Jasmina zdawała się być o wiele bardziej przejęta uroczystością niż Ula. Nie miał pojęcia, co ją tak niepokoiło.
Trącił łokciem Adama, żeby ten skończył już gadać z Bogną i dał guślarzowi w spokoju odprawiać rytuały. Wrota stodoły zostały zamknięte, a światła zgasły. Od razu zrobiło się tajemniczo. W ciemnościach wiele przedmiotów nabiera fantastycznych kształtów. Traci się poczucie czasu i przestrzenni. Coś, co trwa krótko wydaje się wiecznością, natomiast stojące w kącie krzesło rośnie oraz przekształca w potwora. Ludzie od zarania dziejów obawiali się ciemności; tego co w sobie kryła. W starej stodole dochodziło do różnych, nie zawsze przyjemnych zdarzeń. Ktoś się w niej powiesił, komuś wsadzili kosę pod żebra. Stare budynki miały swoją historię i gdyby potrafiły mówić, zasypałby swoich słuchaczy weselszymi i smutniejszymi opowieściami.
Gdzieś z boku rozległo się polskie przekleństwo. Zaraz potem stojąca obok Adama, Bogna coś powiedziała. Nie dosłyszał co takiego. W sumie nie martwił go brak światła. Ani wciąż narastające zimno. Niepewność delikatnie zacisnęła pazurki na jego sercu, dopiero wtedy, kiedy spojrzał w nieruchome, martwe oczy guślarza.
Powrót do góry Go down
Uliana Gárdonyi


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Stodoła   Sro Paź 12 2016, 09:26

Uliana stoi i patrzy swoim niezaciekawionym spojrzeniem. No i co, teraz zaczną wywoływać duchy? O, jakie to niesamowite, co jej te duchy mogą zrobić. Ona ma piekło tu na ziemi i problemy z rodzicami i przyszłymi teściami. A jednak, kiedy pogasły wszystkie światła instynktownie przysuwa się do Yuriego. Oby Jasmina również się przysuneła, zresztą w jej stanie psychicznym to może nawet złapać Ulke za rękę dla pokrzepienia sie.
Bo tak naprawdę, to Ula wcale nie jest odważna. Ona udaje tylko, że ją to wszystko mało obchodzi. W ciemności zaciska usta w wąską linię i stara się nie zamykać oczu na zbyt długo. Jest ciemno, ale z zamkniętymi oczami czuje się jeszcze bardziej bezbronna.
I nagle uświadamia sobie, że jest całkowicie sama. Nawet ukochana koteczka już odeszła i jej nie pocieszy. Ofelka, jej urocza kotka, gdzieś tam na dusznym padole sobie bryka. Z Brego? Och, jeżeli z nim, to niechaj przynajmniej będzie szczęśliwa. Z ich rudymi kociakowatymi dziećmi.
Powrót do góry Go down
Margarita Dolohova


Petersburg, Rosja

błękitna

cień

18 lat

IX klasa

przeciętny

PisanieRe: Stodoła   Sro Paź 12 2016, 18:55

Rzadko kiedy masz zimne ręce, Rita. Jesteś dzisiaj taka mała, masz metabolizm jak ptaszek, maleńka puszysta kuleczka cały czas w ruchu. To do ciebie niepodobne, ale wiercisz się wciąż i wciąż, jakby chcąc umknąć z drogi nadchodzącym zmarłym.
Twoja ręka jest ciepła, spoczywa zaciśnięta w ręce twego Dionizego, twego rycerzyka z gałganków, ale ty drżysz. Ze strachu i z zimna, masz tylko płaszczyk, taki, który mała dziewczynka zabiera mamie, żeby poczuć się jak dorosła. Mogłabyś tylko go zapiąć, tylko dwa ruchy zesztywniałymi palcami i puf! już by cię tu nie było. Może gdzie indziej byłabyś bezpieczna?
Ale przyszłaś tu z nim, przecież podjęłaś już decyzję, że z nim nic ci nie grozi. Nie jesteś tu potrzebna. Nie masz kogo opłakiwać, wszyscy, co zasługują na twój smutek, Rita, żyją jeszcze.
- To nie tak jest. - mówisz mu do ucha. Stoicie z dala od Guślarza, przyszliście nieco za późno, żeby zająć miejsce z przodu. Nie trzeba było tyle wystawać nad grobami, nie trzeba było udawać, że ich pamiętacie.
Słyszysz, jak popiskują dzieci, Rita? Wszyscy słyszą. - Gdzie są podarki?
Jesteś na nie tak samo łasa jak zebrane tutaj duchy. Wolisz, żeby skupiły uwagę na darach niż na tobie, królowo. Co jeśli komuś z nich ukradłaś kiedyś twarz?
Powrót do góry Go down
Milan Vasilchenko


Kijów, Ukraina

błękitna

wieszczy

17 lat

VIII klasa

bogaty

Alrauna

PisanieRe: Stodoła   Sro Paź 12 2016, 19:51

Nie podoba mi się to wszystko. Może przez to, że miałem wizję, która wzbudziła we mnie wiele wątpliwości odnośnie tego wieczoru, przez co ostatnimi czasy w ogóle nie potrafiłem zasnąć. W dodatku nie widziałem nigdzie ani Antona, ani Veroshki; nie zdążyłem poważnie porozmawiać też na ten temat z Iloną i podzielić się z nią swoimi spostrzeżeniami, gdyż przypadkowe spotkanie przerwało nam niespodziewanie pojawienie się Bogny i Aleksandra. Zostałem więc sam. Tutaj, w starej stodole, z głową pełną myśli, która niedługo najprawdopodobniej eksploduje od ich nadmiaru. Teraz mam przed oczyma obce, zacienione twarze; zdaje się, że już nikogo nie potrafię rozpoznać w tłumie ludzi. Dopiero w pewnym momencie następuje przełom i dostrzegam gdzieś stojących w pobliżu Elznerowiczów, przez moment miga mi sylwetka Wrońskiego i Aristova, ale to byłoby na tyle. Gdzie są więc moi najdrożsi przyjaciele? Szybko jednak uświadamiam sobie, że może dobrze się stało, skoro ich tutaj nie ma. Są bezpieczni.
Zaraz potem całą swoją uwagę i skupienie zwracam w kierunku Guślarza, który nieoczekiwanie wchodzi do przepełnionej czarodziejami stodoły i rozkazuje głośno, by zgromadzić się wokół niego. Długo wyczekiwany i spóźniony miał rozpocząć ceremonię tegorocznych Dziadów – kulminacyjny moment, który wyjątkowo wzbudzał we mnie niepożądane emocje i obawy. Nagle więc czekanie zdaje się być wiecznością, każdy jego kolejny gest mocno spowolniony i podejrzany, a oczy – dziwnie nieobecne. Widzę coś, czego nie było w nim nigdy; coś, czego nie potrafię opisać słowami, ale wiem, że się nie mylę. Nie tym razem. Od lat sumiennie przeprowadzał tę rytualną część, ale tym razem coś było nie tak. Przecież nie powinien teraz stać w bezruchu. Zaraz zmaterializują się nad nami obce i niebezpieczne dusze, nad którymi trzeba będzie zapanować. Dlaczego nic nie robisz, Guślarzu? Nie mogłeś zapomnieć swojej kwestii. Jeszcze tylko moment, a ty wciąż nic, jakbyś zamienił się w posąg. Obudź się, Guślarzu.


Ostatnio zmieniony przez Milan Vasilchenko dnia Sro Paź 12 2016, 20:22, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Łaǔryš Tarsiuk


Orsza, Białoruś

półkrwi

wilkołak

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie

PisanieRe: Stodoła   Sro Paź 12 2016, 20:04

Co za szczęście, że nastrój Dziadów i zaistniałej sytuacji w ogóle nie bardzo skłania do śmiechów, bo niechybnie poważna atmosfera przerwana zostałaby kolejnym niepasującym do całości wydarzenia elementem. Na wszelkie śmiechy i żarty czas przyjdzie później, dlatego słowa Bogny chowa jedynie w pamięci, by przy pierwszej lepszej okazji znów dorwać Polkę i poważnie porozmawiać z nią na temat możliwości codziennego kontaktu z magiczną częścią świata. Obecnie każdy miał jednak zgoła ważniejsze powinności wobec wszystkich żywych i umarłych tłoczących się na ciasnej powierzchni stodoły. Myśli już dawno powinny być skupione na guślarzu, na dostojności wydarzenia, w jakim mogą uczestniczyć, na potrzebach zmarłych, których najwyraźniej postanowiono ignorować odkąd tylko więcej i więcej osób zbierało się w wiekowym budynku. Ten świst w uszach to już chyba nie jedynie wiatr wpadający do środka przez nieszczelne, drewniane ściany. To zimno obłażące człowieka jak stado olbrzymich, lodowych pająków też raczej wcale nie przez szeroko otwarte drzwi stodoły jest wywołane – wrota wszak zamknięte, płomienie świec, latarenek i pochodni chybocą się leniwie, bardziej przez zamieszanie i ruch wewnątrz pomieszczenia niż czynniki bardziej zewnętrzne.
(och no już, spokój, jakżeś taki niespokojny to waruj, a nie bawisz się w dyplomatę.)
(stosunki polsko-białoruskie nie ulegną poprawie za sprawą kilku pogawędek.)
Wzdycha ciężko słysząc, widząc i czując panikę, w jaką wpadła starsza koleżanka. Jak zawsze. Jak zawsze wszystko musi się popierdolić i to już nawet bez Tunder w pobliżu, choć to w sporym stopniu przez nią zaistniała sytuacja wygląda tak a nie inaczej. Chwyta więc Krystynę nieco mocniej, by mu przypadkiem gdzieś w tym tłumie nie uciekła, żeby , kiwając się w tę i z powrotem, nie rąbnęła w kogoś, kto mniej będzie miał cierpliwości niż on i wreszcie po to, by nieco się uspokoiła i zechciała powiedzieć, co tak ją wkurwia poza przykładaniem rąk do jej twarzy.
- Japa – mówi ostro, powstrzymując się jednak przed uciszeniem Kani dłonią. Ta gotowa pewnie jest zacząć gryźć i rękę całą odgryźć, a na takie cyrki nie ma miejsca i czasu. – Przestań kurwić, Kania, bo zaraz faktycznie coś zacznie się dziać, a wtedy już ci kurwy nie pomogą – syczy jej do ucha, dość uprzejmie postanawiając pominąć fakt, że już w tej chwili sytuacja nie maluje się w kolorowych barwach i to wcale nie przez ciemności, w jakich spowita jest teraz stodoła. Stając na palcach, podpierając się bezczelnie na Krystynie jak na płocie, stara się dostrzec, co dzieje się kilka metrów przed nimi, ignorując wciąż to zimno, które wdzierać zaczyna się już przez skórę, balansując nieprzyjemnie między włóknami mięśni. – Gdzie masz te swoje bryle? Zaraz ci je wyniucham – oferuje się wreszcie, znowu twardo stając na ziemi i kątem oka rozglądając się po zebranym tłumie. Co to będzie, co to będzie – to naprawdę dobre pytanie. I dlaczego odór strachu zaczyna robić się z każdą chwilą silniejszy. Co tam się z przodu dzieje i po cholerę ktoś tak natrętnie zaczyna szarpać go za szmaty. To nie czas na żarty.
- Co znowu?
(zimno, zimniej, lodowato.)
(berek!)
Powrót do góry Go down
Dionisie Eminescu


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 13 2016, 20:24

Przyszliśmy trochę późno, ale zdaje się, że niczego nie straciliśmy, bo Guślarz pojawił się dosłownie chwilę przed nami. Zmarznięci i lekko przemoczeni wtopiliśmy się w tłum ludzi, choć zdecydowaliśmy się pozostać z boku, gdyż nie było szans, by przedostać się na przód. W zamian za to wcześniej położyliśmy nasze skromne podarki na grobach zapomnianych dzieci – musieliśmy to zrobić w ten szczególny dzień, jesteśmy więc usprawiedliwieni z naszego spóźnienia. Spoglądam uważnie na Ritę, lekko pocierając jej zmarzniętą dłoń i przyglądając się poczynaniom starca. To nie tak, szepczesz mi z niepokojem do ucha. Musisz mieć rację. Skoro mówisz, że coś jest źle, to tak właśnie jest. Bo ja zupełnie nie znam się na śmierci i rytuałach, nigdy nie przywiązywałem do nich większej uwagi, choć jest to z pewnością dziedzina niezwykle fascynująca i rozległa, lecz przede wszystkim niebezpieczna i nieobliczalna.
- Co jest? – zapytuję ledwo słyszalnie, automatycznie kierując zdziwiony wzrok w stronę Dolohovej. Atmosfera w stodole zaczyna się robić napięta, słychać nerwowe szepty i widać konsternację niektórych ludzi. Wszyscy czekają na jego kolejny krok, ale on nie następuje. Co się dzieje? Ściskam trochę mocniej rękę Rity, nieznacznie robiąc krok do tyłu. Odwracam głowę w bok, szerzej otwierając oczy. To nie tak, to nie tak, więc powiedz mi, co jest grane. Jedno słowo i zaraz stąd wyjdziemy. Nie musimy tutaj być.
Powrót do góry Go down
Margarita Dolohova


Petersburg, Rosja

błękitna

cień

18 lat

IX klasa

przeciętny

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 20 2016, 20:01

Czy to duch jakiejś poważnej, powabnej hrabiny przemknął przez ciebie, Rita, że tak nagle się wyprostowałaś? Jak struna albo wietrzący coś pies? Psy podobno czują duchy, a że ta zdolność tyczy się kotów wiedzą wszyscy. Ale ty kichasz na koty, i w przenośni i dosłownie. Świat, a już na pewno twój pokój, jest za mały na dwie istoty, które chadzają własnymi ścieżkami, prychają na wszystko wokół i uparcie udają, że mają wszystkich w dupie.
A może to dlatego, że jesteś na ludzkim widoku i jesteś z nim. Nierozerwalnie jesteś teraz sobą, Rita, a w tłumie to dla ciebie obcy stan. Więc prostujesz plecy, unosisz podbródek: niech patrzą. Na ciebie, bo z Guślarza nic już nie będzie.
- Ktoś powinien... - a co ty wiesz o powinności? Obowiązkach? Najwyżej jeden dziennie. Napisz wypracowanie. Sprzedaj matki obraz. Zapal znicze na grobach dzieci. Nie pchaj się między te dusze, dla własnego dobra. - zająć się nimi?
Jeszcze przed chwilą miałaś ciepłe ręce, czułaś się bezpieczna, a półmrok był tajemniczy. A potem była "kurwa". Obce języki kuleją ci trochę, ale kurwę to akurat każdy rozumie. I wszystko się zmieniło. Ty też zmarzłaś, półmrok zmartwiał.
Nie potrzebujesz tego, nie potrzebujesz się bać. Strach monarchom nie przystoi. Monarchowie mają armie, które swoim strachom przeciwstawiają zbrojne armie.
Ty masz tylko chłopca z Rumunii i nie chcesz go narażać.
- Chodźmy stąd.
Może jeszcze wam pozwolą?
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 20 2016, 21:40

Myślicie, że łatwo będzie się wam teraz stąd wyrwać? Nie ma takiej opcji, moi drodzy. Żaden uczeń, żaden dorosły, żadne zwierzę, żadna dusza nie opuści stodoły, dopóki długi nie zostaną spłacone, póki dusze nie nasycą się do końca, dopóki nie odpokutujecie za zniewagi, jakich się dopuściliście. Czujecie już, jak ciężkie macie nogi? Nikt nie ruszy się ze swojego miejsca choćby o krok, zmarli już zaczęli swoje harce, pełne gniewu i chęci pozbawienia was człowieczej godności, wdzierając się w zakamarki najgłębiej chowanych wspomnień, wyciągając te najgorsze na sam wierzch, byleby się nasycić ludzkim strachem, by wyglądać spomiędzy oczu pełnych przerażenia. Myślicie, że zimno to jedyne, co strasznego was czeka? Skąd.
Łapiduchy, łapiduchy, ŁAPIDUCHY!
Zawodzenie zjaw wypełnia każde ciało, dreszcze przeszywają i Borysa, i Margaritę, i Ulianę, i Yuriego. Wszyscy, wszyscy wokół drżą, chociaż niska temperatura nie jest już tak odczuwalna. A może to wy umieracie, bliżej wam do tych dusz jęczących rozpaczliwie, wyszarpujących z was resztki magii, zagarniających dla siebie to, co wam najdroższe, jak brzytwy próbujących trzymać się tego świata. To na nic. Łomot w drzwi stodoły rozlega się tak nieoczekiwanie, że mógłby poderwać z ziemi góry, was jednak nadnaturalne siły nadal trzymają mocno w miejscu, do momentu aż nie odpadniecie z sił sami, by już się tak nie rwać do ucieczki, by nie myśleć nawet o tym, aby po różdżki sięgnąć.
A może jednak? Może jednak któreś z was spróbuje magię zwalczyć magią? To byłby wspaniały pomysł, gdybyście tylko jeszcze ją posiadali. Lecz większość z zebranych w pomieszczeniu osób już wyczuła, że nie jest w stanie czarować. Że z każdym kolejnym łomotem w drewniane wierzeje, z każdą duszą, która przenika ciało, coraz mniej jest magii.
Szkoda, że nie dotyczy to wszystkich. Margarita, Milan, Łaurysz, ten drobny jegomość stojący tuż za Guślarzem, wytwornie ubrana paniusia czająca się na skraju kręgu, posępny młodzian znajdujący się tuż przy Ilonie, ktokolwiek, kto dźwigać musi brzemię magicznej genetyki ma okazję pokazać swoim współtowarzyszom prawdziwą twarz. Nie ma mowy o tym, by zapanować nad swoimi zdolnościami. Margarita gwałtownie zmienia swój wygląd – byłaś już tyloma osobami, pokaż je wszystkie. Milan, tobie głowa zaraz pęknie od wizji, każda gorsza jest od poprzedniej. A ty, Łaurysz, może nauczysz się wreszcie przed pełnią zażywać wywar tojadowy, by nikogo nie straszyć tak niewyjściową mordą i niegasnącym pragnieniem rozerwania kilku gardeł. Ale może każdego z was da radę jeszcze uratować.
Jak poradzicie sobie z taką zbieraniną dziwaków, w większości będąc pozbawionymi czarodziejskich umiejętności? Już mogąc się poruszać, wciąż jednak nie mając możliwości wydostania się na zewnątrz? Myślcie, myślcie, myślcie jak obłaskawić dusze, jak pozbyć się łapiducha, który czai się tuż za drzwiami stodoły i prawie-prawie jest już w środku, pożerając kolejne duchy.

Poza osobami z genetyką, każdy rzuca kostką k6, by ustalić czy w ogóle i na jak długo został pozbawiony magicznych zdolności:
1 – Nie straciłeś magicznych zdolności.
2 – Straciłeś magiczne zdolności na pół godziny.
3 – Straciłeś magiczne zdolności na pięć godzin.
4 – Straciłeś magiczne zdolności na trzy dni.
5 – Straciłeś magiczne zdolności na tydzień.
6 – Straciłeś magiczne zdolności na miesiąc.

WAŻNE!
Brak zdolności magicznych wiąże się z niemożnością rzucania zaklęć, korzystania z teleportacji, latania na miotle – generalnie ze wszystkim, do czego w jakimkolwiek stopniu potrzebna jest magia.
Powrót do góry Go down
Dionisie Eminescu


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 20 2016, 21:43

Chodźmy stąd, Rito. Opuśćmy to miejsce jak najszybciej, bo coś tutaj jest nie tak. Nie mam najmniejszego pojęcia, co się stało z Guślarzem – wciąż stoi bez ruchu i nic z tym nie robi. Ktoś powinien natychmiastowo tym się zająć, lecz kto ma tyle wiedzy i doświadczenia co on? Chcę cię więc stąd zabrać, ale nie mogę. Stodoła została zamknięta na cztery spusty, choć przecież próbowałem otworzyć drzwi. Na próżno. Mam nieodparte wrażenie, że świat stanął przeciwko nam – jesteśmy tutaj uwięzieni, nad nami szaleją niematerialne byty, a ja… A ja patrzę na ciebie i nie dowierzam, bo zmieniasz swoje postaci w mgnieniu oka. Co się z tobą dzieje?! Chciałbym ci jakoś pomóc, ale nie wiem, co miałbym zrobić. O co w tym wszystkim chodzi? Mógłbym zadawać teraz mnóstwo pytań, lecz nie znalazłbym na nie odpowiedzi. Jęki dusz stają się nie do zniesienia, podobnie jak krzyki zgromadzonych tutaj ludzi. Próbuję zakryć dłońmi swoje uszy, ale nawet to nie pomaga w tej wyjątkowej sytuacji.
- Rito… – szepczę niespokojnie twoje imię, choć nawet nie mam pewności, kim za chwilę będziesz. To dzieje się zbyt szybko, a mnie sparaliżował strach i nie potrafię go przezwyciężyć. Staram się racjonalnie myśleć, wzrokiem rozpaczliwie poszukuję na horyzoncie jakichkolwiek nauczycieli, ale w tłumie czarodziejów nie widzę nikogo, do kogo mógłbym się zwrócić o pomoc. Czym sobie tej ponurej nocy zawiniliśmy, skoro położyliśmy podarki na grobach zapomnianych dzieci? Dziś mieliśmy świętować ten szczególny dzień, lecz jedyne, co w tym momencie przychodzi mi do głowy to chwycić swoją różdżkę w dłoń.


Ostatnio zmieniony przez Dionisie Eminescu dnia Pon Paź 24 2016, 01:12, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 20 2016, 21:43

The member 'Dionisie Eminescu' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
Yuri Aristov


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 20 2016, 22:21

A ja?
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 20 2016, 22:21

The member 'Yuri Aristov' has done the following action : Kostki


'k6' : 6
Powrót do góry Go down
Adam Wroński


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Panacea, Komitet Dyscyplinarny

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 20 2016, 22:55

Ledwie zdążył się odkłonić kuzynce kuzyna (ach, te powinowactwa starszyźniane, nawet wobec przeraźliwego zimna i przerażających pojękiwań należy wyjaśnić, kto tu z kim jest spokrewniony), a już się zaczęło. Nie dosłyszał nawet połowy z nawoływań Guślarza, bo nawoływaniami były chyba tylko umownie. Adam cofnął się odruchowo, kiedy byle stuknięcie w ziemię okazało się najgłośniejszym dźwiękiem w całej stodole.
Kiedy usłyszał gdzieś za sobą oddechy i jęki, jakiś pisk tuż obok i jeszcze jakby coś go szarpnęło za rękaw, Adam w pierwszej chwili obrócił się na pięcie i chciał rzucić do ucieczki, jednak wszędzie za nim już się kotłowało.
Usłyszał tylko przekleństwo w rodzimym języku i, zacisnąwszy na chwilę powieki w nadziei, że to tylko mu się zdaje, że zaraz wszystko się uspokoi, bo to tylko przedstawienie, zapragnął powtórzyć je siarczyście. Ale co to da?
Obrócił się raz jeszcze, stając u boku Bogny.
- Co to ma być?
Może trzeba było jednak kupić Dziady, póki miał okazję. Może Mickiewicz orientował się w zasadach rytuału lepiej niż on. Prawdopodobnie nawet kalarepa lepiej się orientowała.
Adam wyciągnął różdżkę i, ciągnąc Bognę za rękę, przepychał się wytrwale do drzwi stodoły.
Wokół zaczynał już widzieć dotąd słyszane tylko duchy i aż krzyknął, kiedy tuż przed twarzą przemknęła mu postać kobiety z nożem sterczącym z piersi.
- Adkriccio. - mruknął, celując różdżką w zdezelowany rygiel. Nie zadziałało.
- Co jest...? - zacisnął dłoń mocniej na rączce swojej różdżki i powtórzył zaklęcie. Znowu nic.
- Bogna, nie mogę rzucić zaklęcia.
Nie miał już w sobie na tyle determinacji, by udawać, że się nie boi. Uderzył w końcu pięścią w drzwi i rękami szarpnął rygiel. Drzwi ani drgnęły.
- Świetnie. Teraz tu wszyscy zginiemy.


Ostatnio zmieniony przez Adam Wroński dnia Nie Lis 06 2016, 21:50, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Czw Paź 20 2016, 22:55

The member 'Adam Wroński' has done the following action : Kostki


'k6' : 3
Powrót do góry Go down
Uliana Gárdonyi


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Stodoła   Pią Paź 21 2016, 11:18

to umiem czarować czy nie Neutral
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Pią Paź 21 2016, 11:18

The member 'Uliana Gárdonyi' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
Bogna Nicicka


Sosnowiec, Polska

półkrwi

18 lat

IX klasa

ubogi

Piromanci, szukająca w Bełtach

PisanieRe: Stodoła   Sob Paź 22 2016, 14:38

Chyba właśnie na Dziadach odkryłam co to znaczy "stać jak słup soli". To było w jakiś sposób przerażające patrzeć na nieruchomego tak jak wszyscy Guślarza i czuć, jak magia... przepływa mi przez palce? Jakoś tak to odczułam.
Ta chwila trwała dla mnie jak wieczność i chyba wreszcie mogłam zgiąć palec w momencie, kiedy coś jakby zaczęło dobijać się do drzwi. Czyżby łapiduchy?
Oby. Może jak zjedzą wszystkie mszczące się za nie wiadomo co zjawy to wszystko wróci do normy. Ewentualnie się pogorszy, ale poczucie, że nie mam jak czarować było już wystarczająco okropne.
- Nie mam pojęcia - powiedziałam Adamowi mając złe przeczucia.
Dałam mu się ciągnąć za rękę aż do samych drzwi. Strach dał mi się we znaki, kiedy zjawy zaczęły robić się widzialne i nie zdziwiłam się, że chłopak krzyknął.
Z niepokojem patrzyłam na nieudane próby otwarcia drzwi - w międzyczasie sama bez przekonania spróbowałam rzucić zaklęcie czując, że to i tak nic nie da.
- Też nie mogę rzucić... A liczyłam, że tylko mi się zdaje, że magia ze mnie wypływa - powiedziałam równie przerażona jak on.
- Nawet tak nie mów. Łapiduch może pozjada zjawy i uda nam się zwiać.


Ostatnio zmieniony przez Bogna Nicicka dnia Czw Lis 10 2016, 20:59, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Sob Paź 22 2016, 14:38

The member 'Bogna Nicicka' has done the following action : Kostki


'k6' : 6
Powrót do góry Go down
Timon Baryshnikov


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Stodoła   Nie Paź 23 2016, 12:15

Zdawał się do czasu nie ekscytować wszystkim tym, co działo się wokół. Wyłączył się na chwilę, jakby spał z zamkniętymi oczyma, więc informacje nie docierały do niego tak szybko jak do reszty. Z niewiadomych dla siebie przyczyn, nawet nie próbując z tym walczyć w pierwszej chwili posłusznie poddał się paraliżującemu strachowi, który nie pozwalał wykrztusić z gardła ani słowa. Ściskająca jego dłoń Ilona na pewno zauważyła, że nie było z nim najlepiej.
Obserwował Guślarza, ale nie widział żadnego sensownego wytłumaczenia tych dziwnych zachowań. Zapierał się, że to właśnie w ten sposób miało wyglądać do ostatniej chwili. Do czasu, kiedy spostrzegł reakcje innych nie-towarzyszy tego feralnego wieczoru. Zaniepokojenie. Szok. Niedowierzanie. Jego też zżerało to od środka. Odciągnął dziewczynę jednym szybkim szarpnięciem na bok, trochę dalej od kręgu, kiedy ten zerwał się, w przypływie emocji zgromadzonych. Ale nie mógłby jej uchronić. Sam siebie też nie. Prawda? Poczuł ukłucie wewnątrz, mniej więcej na wysokości mostka. Uczucie rozrywania, przesadnego wypełnienia powietrzem przechodziło do płuc stopniowo schodząc coraz niżej. Stop. Uspokoiło się. Dreszcz przeszedł mu wzdłuż kręgosłupa, kiedy przerażający chłód – jakby oddech, owiewał mu kark. Chaos zaczynał wkradać się na salony.


Ostatnio zmieniony przez Timon Baryshnikov dnia Sro Lis 02 2016, 13:36, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Nie Paź 23 2016, 12:15

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
Ilona Elznerowicz


Sosnowiec, Polska

półkrwi

18 lat

IX klasa

przeciętny

Werniks

PisanieRe: Stodoła   Nie Paź 23 2016, 15:01

Nie wiem czy z tym kwiatkiem to mam rzucać, ale rzucę na wszelki wypadek
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Nie Paź 23 2016, 15:01

The member 'Ilona Elznerowicz' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
Krystyna Kania


Litwa, Łotwa, Mandaryna, Polska, Kryśka z Szczebrzeszyna.

półkrwi

18

IX klasa

ubogi

Panacea, rozgrywająca w Bełtach

PisanieRe: Stodoła   Pon Paź 24 2016, 17:12

Japa, japa, japa, kurwa, kurwa, kurwa. Co ty Kania taka nerwowa jesteś, co ty czujesz jakie nastroje tu panują czy tylko denerwujesz się tym brakiem okularararów? Okularów. Stop. Co ten Tarsiuk się opiera tak na tobie, wcale nie na kłodzie, tylko jak na s i o s t r z e. Takiej, jaką chętnie byś była i dla swojego licznego rodzeństwa, gdyby ci wiecznie nie wypominano, jaka brzydka / chujkowa / nieutaletnowana / niekontenta jesteś, Kańka, czarna owca całej rodziny, wszystko po tacie. A jak tam z tobą jest, wilkołaku? Wszystko wporzo, czy masz coś po ojcu? Jeśli masz to słabo, wiadomo, że samce będące ojcami to wszystko z jednej wylęgarni. Chociaż krysiowy tato to jest spoko, a twój chyba nie? Krysiowy tato to by się tak na biednej córce nie opierał, a mimo wszystko jakoś jej to wcale nie przeszkadza, chociaż te okulary z palców, które robiłeś przed chwilą drażniły ją niemiłosiernie.
To chyba ten moment, w którym stwierdza się, że małe gesty rokują na podstawę solidnej przyjaźni.
- Kiedy ja nie wiem! – Gdzie te bryle ma. Nic nie widzi, ale czuje, nie gorzej niż ty sam, przecież wiesz i jej nie wkurwiaj, że nie czujesz, bo czujesz…
- Nie czujesz, debilu, tego chłodu. – Stwierdzenie, nie pytanie, choć taką ma trochę formę, ale już za późno, na takie pytań zadawanie, choć nie kończy, bo po zdaniu taka rozpacz ją ogarnia, że ze smutku myśląc, że to jedna z tych chwil depresyjnych żywot kończących myśli o mamie i tacie i braciach i siostrach, a to już szczyt, jeśli z tęsknotą o rodzeństwie Kania myśli, to znaczy, że dzieje się patos i czarny jest jak zimne serce bawole w smole zanurzone uprzednio spalone na węgiel.
Słabo mi, słabo mi, słabo mi.
No Kania, co się z tobą dzieje, taka silna dziewczyna, tak stabilnie trzyma miotłę, czego by się po niej nie spodziewał nikt, a teraz prawie pada jak płotka i słania się na nogach słaba jak trwa, jak trzcina przy podmuch wiatru (choć te ponoć podczas burz silniejsze są od dębów).
Z czubków palców jak krew spływa ci magia, schodząc jak nagły spadek ciśnienia, jak zmarznięte dłonie bolące kiedy wkłada się je pod strumień zimnej wody. I tylko palce szponiaste coraz bardziej zaciskają ci się na ramionach, więc z pytaniem odwracasz się do młodszego kolegi, chociaż wciąż nie widzisz nic.
-Łaurys nic ci nie jest? – Jakaż troska! Na nic ci się nie zda teraz, ale skąd możesz wiedzieć, biedactwo? Zwłaszcza, że wraz z magią chyba cała intuicja ci uciekła cichaczem. Co robią wszyscy i dlaczego niepokój uderza ci jak krew do głowy, gdy wisi się do góry nogami?
-… Tarsiuk?



Ostatnio zmieniony przez Krystyna Kania dnia Wto Paź 25 2016, 02:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   Pon Paź 24 2016, 17:12

The member 'Krystyna Kania' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
Margarita Dolohova


Petersburg, Rosja

błękitna

cień

18 lat

IX klasa

przeciętny

PisanieRe: Stodoła   Sro Paź 26 2016, 21:51

Jesteś brzemieniem, Rita. Spójrz tylko, ile osób przez ciebie szuka w nim oparcia. Lubisz przecież przeglądać się w lustrze, składać potulnie usteczka i wytrzeszczać oczy w wyrazie zadziwienia smutkiem świata. Możesz stworzyć sobie wszelkie warunki, by usprawiedliwić swą próżność. Mogłabyś z nią pójść na targowisko; może znalazłby się chętny na wszystkie twoje zady i walety.
Zwykle to jest proste. Wystarczy chwilę pomyśleć, wyobrazić sobie nawet z grubsza szczegóły wymarzonej fizjonomii, na moment się skupić i oto gotowa całkiem nowa Rita. Albo ktoś zupełnie inny, ktoś, kto nawet koło Rity nie stał na półce: przystojny oficer marynarki, babuleńka, co sprzedaje bukszpan na targu, typowe trzecioplanowe postaci, którymi umilasz sobie, królowo, czas.
To proste, przyjemne, twoje bardziej nawet niż włosy na głowie.
Nie przyszło ci nigdy do głowy, by zastanowić się: co będzie, jeśli kiedyś to wymknie ci się spod kontroli?
(Zawsze tylko to, nie ma innych słów; nie ma dar, nie choroba, ani przypadłość. Nawet cień się przy niej nie mówi, bo to tak jakby powiedzieć dupa przy stole.)
Trzęsiesz się, Rita, zasłaniasz rękami gdy przenikają przez ciebie. Zdaje ci się nawet, że czujesz smród zbutwiałych trumien. To ciebie wołają, ty, znowu ty, naraziłaś się komuś samą swą obecnością.
Znowu ty.
Ale co to ty? Teraz szczególnie trudno to stwierdzić. Czujesz, jak zmieniają się rysy twarzy, co chwila inny głos grzęźnie ci w gardle, czujesz nawet, kiedy buty robią się za ciasne.
- Dionisie, nie zostawiaj mnie.
Nie widział jeszcze, byś płakała. I teraz też nie zamierasz, prawda? Boisz się tylko, boisz i nie chcesz, aż boli. Mogłabyś płakać z niewiedzy, ale to nieszczególna okazja.
Może to zwyczajnie wreszcie twój koniec, Margarita.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stodoła   

Powrót do góry Go down
 
Stodoła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next


Skocz do: