IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Arena pojedynkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieArena pojedynkowa   Pią Kwi 01 2016, 01:28

Arena pojedynkowa

Arena pojedynkowa to nic innego jak stara sala balowa, która została przerobiona na potrzeby uczniowskich treningów. Przez wiele lat zapomniana, niegdyś zdobiona białymi kasetonami, z miedzianymi i złotymi ornamentami – to dziś czasy świetności ma dawno za sobą i wymaga porządnego remontu. Nikt zdaje się tym specjalnie nie przejmować, mając na uwadze fakt, że podczas pojedynków poszczególne elementy wystroju areny i tak ulegają zniszczeniu – poza lustrami, które znajdują się na suficie i jako jedyne z sali zostały zabezpieczone silnymi zaklęciami. Na arenę prowadzą trzy pary ogromnych drzwi, chociaż obecnie używane są wyłącznie jedne. Dla widzów po jednej ze stron została zagospodarowana empora, po drugiej – dobudowane loże balkonowe, do których można dostać się wyłącznie za pomocą magii.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Pon Lip 25 2016, 12:15

Pojawiałem się tutaj zdecydowanie zbyt rzadko, żeby przyzwyczaić się do imponującego, starannego wykończenia starej sali balowej na pozór przypominającej miejsce, w którym uczniowie nie zjawiali się z własnej woli. Elementy, które uległy zniszczeniu miały charakterystyczny, osobliwy urok – przypominały, szczególnie Baryshnikovi o tym, że Koldovstoretz nie było tak naprawdę pozbawionym destrukcji, a tym bardziej podstępnych spisków miejscem w którym przekazywano tylko najprostszą wiedzę o tym, jak w sytuacjach ekstremalnych skutecznymi sposobami w samym środku Syberii zaparzyć herbatę - z pomocą rozjuszonego niedźwiedzia, kawałka liny, a także rozgryzionego na pół cukierka.
Rozglądałem się po sali, aby przekonać się, czy nie ma w pobliżu przynajmniej jednej osoby, skrytej w najciaśniejszym kącie. Pusto. W tym momencie tylko ja – niepozorny, przemieszczałem się, wzdłuż sali niespiesznie badając zniszczenia, jakich dokonali tu wszyscy moi poprzednicy. Tup. Tup. Tup. Kilkanaście lat temu nie uwierzyłbym w to, że świat naprawdę nie był takim zwyczajnym, jakim dostrzegali go wszyscy. Wszyscy, których nie dosięgnęło przekleństwo posiadania przerażających umiejętności. Magia. Rodzina nie była do końca zadowolona. Wypierali się. Niektórzy, nawet do dnia dzisiejszego nie dopuszczali do siebie myśli, że ich Timon wraz z nadejściem roku szkolnego po prostu wyjeżdżał w miejsce, którego na oczy przedtem nie widzieli. Odchyliłem głowę, zapatrując się w zawieszone nad głową lustro. A może to wszystko było tylko jednym, naprawdę popieprzonym snem z którego nie mógłbym wybudzić się o własnych siłach? Zmrużyłem oczy, kiedy w kieszeniach nieco przetartych już w kolanach – a wszystkiemu winne eskapady z Andriejem – spodni, szukałem głęboko upchniętej, świerkowej różdżki. Obróciłem ją w dłoni. Zawsze o nią dbałem. Powiedzmy.
Trzymajmy się wersji, że przynajmniej o nią należycie się troszczyłem. Lata mijały, ubrania doprowadzałem do stanu nieużywalności. Rzeczy, które wydawały mi się mało znaczące też w pewnym momencie się rozpadały. A ten niepozorny kawałek drewna wytrzymywał wszystko – niewzruszony, jakby nie robiło na nim wrażenia nic, a nic.
- Ognit. - Mruknąłem. Entuzjazmu w tym nie było za krzty, w końcu nie były to szkolne zajęcia, a mnie nie oceniał tu nikt. Skierowałem różdżkę, w kierunku ramy jednego z dużych okien. Brakowało mi czegoś. Rozrywki. Strachu? Ostatnio w szkolnych  murach nie działo się zbyt wiele.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Pon Lip 25 2016, 12:15

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k6' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

wieszczy

17 lat

VIII klasa

bogaty

Alrauna

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Czw Lip 28 2016, 01:13

Płynie we mnie nie tylko płomienna krew Vasilchenko, ale i ogień Bregoviciów – to naturalne więc, że dobrze i pewnie czuję się z różdżką w dłoni; niestraszne są też mi magiczne pojedynki i rany bitewne, choć ostatnio coraz rzadziej pojawiają się na moim ciele. Tłumaczę sobie, że od rozpoczęcia roku szkolnego nie było jeszcze okazji, by nabroić, dlatego też postanowiłem wybrać się do starej sali balowej, aktualnie pełniącej funkcję areny pojedynkowej. Raz po raz nawet zdarzało mi się tu przychodzić, by sprawdzić swoją siłę i bez konsekwencji móc coś zniszczyć, lecz nie da się ukryć, że w rzeczywistości jest to jedno z niewielu miejsc w Koldovstoretz, gdzie – poza praktycznymi zajęciami szkolnymi – możemy w spokoju potrenować. Od przeszło godziny siedziałem już znużony w loży balkonowej, raz po raz rzucając proste zaklęcia, gdy po jakimś czasie zauważyłem Timona, przez co skryłem się za kotarą; sam musiał mnie nie spostrzec, skoro nawet nie odwrócił się w moim kierunku. Po kilku minutach obserwacji, ostatecznie zdecydowałem się zeskoczyć z balkonu, by stanąć z nim twarzą w twarz.
- No proszę, kto by się spodziewał. Baryshnikov – mówię z przekąsem do Timona, unosząc sugestywnie brwi i trzymając swoją różdżkę w dłoni. Jeśli mam być szczery to nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio mieliśmy okazję dłużej porozmawiać w cztery oczy. – Nie zabłądziłeś przypadkiem? – pytam po chwili namysłu, coby się jeszcze upewnić, robiąc kilka kroków w bok i uważnie rozglądając się po starej sali balowej. Nie spodziewałem się, że akurat właśnie jego tutaj zastanę, nigdy wszak nie wyglądał na entuzjastę pojedynków. Nie ukrywam jednak, że do głowy wpadł mi pewien pomysł, skoro już gwiazdy chciały naszego spotkania. W gruncie rzeczy myślę, że żadne z nas nie jest tutaj bez powodu.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Pią Lip 29 2016, 15:12

Z niemrawym, malującym się w kąciku ust uśmiechem, zapatrzyłem się w kraniec własnej różdżki z której w momencie wypowiadania zaklęcia, wydobył się niewielkich rozmiarów płomyczek. Strzepnąłem. Zgasiłem. Przyznam, że nie spodziewałem się wtargnięcia Vasilchenko na nie za dobrze znany mi grunt. Zmrużyłem podejrzliwie oczy, a później obróciłem się bardziej ku niemu, skinąwszy krótko głową, na znak tego, że mimo wszystko nie mam zamiaru wychodzić. - Vasilchenko. Dawnośmy się nie widzieli. - Parsknąłem. Zlustrowałem jego sylwetkę, szczególną uwagę zwracając na trzymany przez niego kawałek drewna. Czasami zastanawiałem się, co takiego skrywało się we wnętrzu wspomnianego.  Trudno mi było coś do niego przypisać. Chociaż nie. Żaba. Ropucha. Idealnie by to do niego pasowało.
- Nie. Nie tym razem. A Ty czego tu szukasz? Ileś się we mnie wpatrywał? - Wypuściłem spomiędzy ust świst powietrza, nim nie ruszyłem się, o kilka kroków tuż za rozmówcą. Miałem ochotę trącić go różdżką. W plecy. W końcu zaszedłem mu drogę, obracając różdżkę pomiędzy palcami.
- A co tam u Twojej siostry, Veroshki? Wszystko w porządku z jej kolanami? Mówiła Ci coś o tym? Powinienem w porę powstrzymać ją, przed klęczeniem na kamieniach. - Wyszczerzyłem się. Wrednie. A później odsunąłem się o krok. Przeszedłem się, wymijając Milana. Czekałem. Prowokowanie go powinno zostać moim zawodem – płatnym. Skoro już postanowił wyjść mi naprzeciwko, nie mogłem zmarnować okazji do zdenerwowania go. Dawno tego nie robiłem. Brakowało mi tego. Czego? Vasilchenko. Spojrzałem przez ramię, nie mogąc odmówić sobie widoku jego miny.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

wieszczy

17 lat

VIII klasa

bogaty

Alrauna

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Wto Sie 02 2016, 01:02

- Tak, Baryshnikov. Masz rację, dawno się nie widzieliśmy – potwierdzam niemal od razu, uważnie lustrując jego twarz. Nie da się ukryć, że za Baryshnikovem nieszczególnie przepadam, a o brak mojej sympatii naprawdę trzeba się postarać. W rzeczywistości nigdy nie potrafiliśmy ze sobą złapać jakiegokolwiek kontaktu, a każde próby kończyły się małymi złośliwościami i utarczkami. – Miałem nadzieję, że znajdę obiekt, na którym poćwiczę moje nowe zaklęcia. No i proszę, Perun wysłuchał moje prośby. – Przecież nie znaleźliśmy się tutaj bez powodu, dlaczego więc mielibyśmy się nie zmierzyć? Choć regulamin szkolny zakazywał wszczynania bójek, to arena pojedynkowa rządziła się swoimi prawami. Przynajmniej na moment. Kolejny szlaban nie był ważny, nie mogą wyrzucić mnie ze szkoły.
- Wiesz, Timon, powinieneś trzymać się od niej z daleka. – Chyba że wkrótce chcesz mieć do czynienia z całą naszą cygańską familią. A przecież nas, Vasilchenko, w Akademii Koldovstoretz jest wyjątkowo dużo. Zawsze trzymaliśmy się razem, bez względu na wszystko stając za sobą murem i pomagając sobie w każdej sytuacji. Rodzina jest najważniejsza. Nie mogę przecież pozwolić, by moja młodsza siostra bliźniaczka zadawała się z kimś takim jak Timon. Brałem pod uwagę też to, że jego słowa najprawdopodobniej są prowokacją, która nieznacznie wytrąciła mnie z równowagi i wywołała niesmak na mojej twarzy, ale i tak musiałem go ostrzec, by dobrze znał moje stanowisko w tej nieprzyjemnej sprawie.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Czw Sie 04 2016, 11:15

Ucieszyłem się, wewnętrznie na samą myśl o tym, że mógłbym w końcu w całkowicie legalny sposób – chociaż za nielegalnymi przepadałem równie mocno – zmierzyć się z Vasilchenko który słynął z tego, że kiedy sytuacja tego wymagała naprawdę potrafił dać z siebie wszystko. Plotki. Zaprzątałem sobie nimi głowę, zastanawiając się ile mogłoby być w nich prawdy, a chociaż za samym wspomnianym nie do końca przepadałem – acz za urodziwą siostrzyczką mógłbym nawet w przypływie heroizmu skoczyć z czwartego piętra – to tak naprawdę, nie umniejszałem we własnej wyobraźni jego umiejętnościom. Mimo tego zdradzieckiego wyrazu twarzy, rozmówca należał do elitarnej grupy błękitnokrwistych, którzy dbali o to, aby dorastające pociechy szybko weszły w świat zaawansowanej magii.
- A nie boisz się, że mogę zrobić Ci krzywdę? Nauczycieli nie ma w pobliżu, a więc to my ustalamy wszystkie zasady. I granice. Zgodzę się, ale pod warunkiem, że jeśli coś Ci się stanie nie powiesz nikomu najprawdziwszej prawdy. - Zastrzegłem. Powinienem dodać, że z wzajemnością – w końcu nie miałem zamiaru skarżyć nawet jeśli przypadkiem, a nie ze skutkiem zamierzonym odniósłbym poważniejsze rany. Zakładałem z góry, że jednak do tego nie dojdzie.
- Myślę, że to Ona powinna decydować, a nie Ty czy powinienem trzymać się z daleka. - Poprawiłem go. Zawsze wychodziłem z założenia, że nawet w takich rodzinach jak Vasilchenko kobiety miały prawo do decydowania. A to co pomyślałaby o nich reszta rodziny... Powiedzmy, że to już inna sprawa. Z Veroshką kontaktów nie miałem zbyt bliskich, ale nie oszukujmy się - oglądało się za nią liczne grono chłopców w moim wieku. A ja też ślepy nie byłem. A jeśli miałoby to jeszcze bardziej zdenerwować Milana, byłbym skłonny specjalnie zaprzyjaźnić się z dziewczyną. I byłoby jak w tym przysłowiu. Że owca cała, a przy tym wilk syty. O ile dziewczę charakter miało znośny, o ile wszystko to nie było tylko pozorami.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

wieszczy

17 lat

VIII klasa

bogaty

Alrauna

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Nie Sie 14 2016, 23:03

Żadne plotki. Potrafię dać z siebie wszystko, jeśli wymaga tego sytuacja. Nigdy jednak nie mieliśmy okazji zmierzyć się z Baryshnikovem w bezpośrednim pojedynku, pomimo kilku słownych utarczek. Z reguły nie jestem szczególnie konfliktowy, choć niektórym może wydawać się zupełnie inaczej – zwłaszcza że wszędzie mnie pełno i mam wyjątkową tendencję do pakowania się w przeróżne kłopoty, z których później Beso musi mnie wyciągać, nierzadko przez to samemu mocno obrywając. Właśnie, chyba nawet ostatnio coś mi napomknął, że widział się właśnie przez przypadek z Timonem, lecz nie zdążyłem zarejestrować o czym rozmawiali. Tak już mam – gdy coś mnie nie interesuje, zwykle nie przywiązuję do tego wagi, co skutkuje później zanikiem pamięci. Niemniej jednak nie powinien lekceważyć moich umiejętności, skoro niewiele o nich wie, a ja przecież pewnie czuję się w zaklęciach i okultyzmie.
- Mnie? – powtarzam ze zdziwieniem, śmiejąc się gardłowo pod nosem. Nie boję się żadnych ran czy blizn, niejedne już dumnie noszę na swoim ciele, więc w tym przypadku kolejne nie zrobią mi większej różnicy. – Proszę cię, Baryshnikov… Najpierw zastanów się nad tym, co do mnie mówisz. Ale zgoda, pod warunkiem, że tyczy się to także ciebie – dodaję, kiwając lekko głową, tym samym nie widząc powodów, dla których miałbym mu odmawiać. Jeśli już do czegoś się zobowiązuję, to nie zamierzam grać niehonorowo. W tej chwili jednak  mocno powątpiewam, czy Timona stać na to samo. – Nie powtórzę się już więcej. Trzymaj się od Veroshki z dala – rozkazuję stanowczym głosem, spokojnie robiąc kilka niedużych kroków do tyłu, by zachować odpowiednią odległość między nami. Żarty żartami, ale nie mogę przecież pozwolić na to, by właśnie ktoś taki jak on skrzywdził moją młodszą siostrę bliźniaczkę.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Wto Sie 23 2016, 12:19

Nie pozostało mi nic innego jak wzruszenie ramionami, na rozbawiony śmiech skromnego Vasilchenko. Oczywiście, że nie uważałem siebie za kogoś skrajnie niebezpiecznego. Raczej był ze mnie człowiek ''mało konfliktowy, który kiedy już nabroił - po prostu uciekał, aby nie ponieść poważniejszej kary, ani nie doznać uszczerbku na cennym zdrowiu”. Postanowiłem po prostu przemilczeć sprawę, związaną ze zgodzeniem się na warunki. Skoro je zaproponowałem, najprawdopodobniej zamierzałem przestrzegać ich do czasu, aż Vasilchenko nie postanowi odrobinę nagiąć zasad. Skinąłem na niego głową.
- Pogawędzimy przy innej okazji. Pokaż mi, drogi Milanie czy nie zapomniałeś mocniejszych zaklęć. Ostatni raz widziałem Cię w starciu... Hmm. Trudno mi sobie przypomnieć. Czy aby na Twojej różdżce nie osiadł kurz? - Zauważyłem. Odszedłem od niego tych kilka kroków, aby zapewnić nam odpowiednią odległość, a kiedy staliśmy już naprzeciwko siebie pomyślałem, ale tylko przez chwilę przeszło mi to przez głowę, że byliśmy jak te dzieci kilka lat wcześniej, które chciały udowadniać sobie rację pojedynkami. A teraz... Teraz nie udowadnialiśmy nic. Kiedy to się stało? Pojedynki pomiędzy takimi odmieńcami, jak my nie miały już głębokiego przekazu. - Obusne. - Machnąłem mocniej różdżką, w kierunku Milana z zamiarem powalenia przeciwnika na ziemię. Ostatni raz kiedy używałem tego zaklęcia, niestety, nie wspominam zbyt dobrze. Ale musiałem zaryzykować. - Jeśli Veroshka by zadecydowała, musiałbyś przyzwyczaić się do obecności brudnokrwistego w rodzinie. To by było... Interesujące. - Dodałem. Trochę ciszej, ale na tyle wyraźnie, aby chłopak mógł wszystko usłyszeć. A przynajmniej większą część wypowiedzianego zdania.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Wto Sie 23 2016, 12:19

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

wieszczy

17 lat

VIII klasa

bogaty

Alrauna

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Nie Wrz 04 2016, 19:53

- Nie bądź śmieszny, Baryshnikov. Poza tym, od kiedy jesteś taki gadatliwy? – pytam z lekkim niesmakiem, unosząc brwi i obserwując go uważnie. Nie mam ochoty z nim wdawać się w niepotrzebne dyskusje; prawda jest taka, że niewiele mamy wspólnych tematów do rozmów, które moglibyśmy poruszyć. Zdaję sobie sprawę, iż Timon chce mnie zwyczajnie wytrącić z równowagi, dlatego też postanowiłem skupić się na naszym pojedynku. Gdy tylko zdecydował się mnie zaatakować za pomocą Obusne, z niemałym powodzeniem rzuciłem jedno z prostszych, choć wyjątkowo skutecznych zaklęć – Abaronę. Nie mogłem dać się zaskoczyć. Musiałem na niego szczególnie uważać, wszak Baryshnikov jest przecież ode mnie o rok starszy i w swoim asortymencie ma znacznie więcej czarów niż ja. Niewiele myśląc, postanowiłem zrobić coś podobnego i z impetem wyrzucić go w powietrze.
- Ismesti! – krzyczę, celując w niego różdżką i chcąc wyrzucić go w dal. A przynajmniej taki miałem zamiar. Nie wiedziałem jednak, czy uda mu się obronić. – Nie zdecydowałaby się nigdy na kogoś takiego jak ty. Nie schlebiaj sobie. – Choć nie jestem przeciwnikiem osób o brudnej krwi, to moja cygańska familia nigdy nie zgodziłaby się na to, aby Veroshka poślubiła Timona Baryshnikova. Są określone zasady, których nie da się przeskoczyć. A moja siostra nigdy nie pozwoliłaby się wydziedziczyć. Znam ją  na wylot, jest w końcu Vasilchenko, a dla nas rodzina jest najważniejsza. Ponad wszystko.


Ostatnio zmieniony przez Milan Vasilchenko dnia Pon Paź 24 2016, 21:35, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Nie Wrz 04 2016, 19:53

The member 'Milan Vasilchenko' has done the following action : Kostki


'k6' : 5, 1
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Sob Wrz 17 2016, 15:22

Timon
Zaklęcia i uroki: 11
Milan
Zaklęcia i uroki: 14

Drogi Timonie, powiedz mi, czy ty przypadkiem nie przeceniłeś swoich umiejętności? Lubisz dużo mówić, ale myślę sobie, że i kurz na twojej różdżce osiadł. Pamiętasz, kiedy jej ostatni raz używałeś choćby do poważniejszych czarów, nie licząc szkolnych zajęć z praktyki? Zaklęcie Obsune okazało się istną, nieefektowną porażką, co tym samym oznacza, że powinieneś się bardziej skupić i przyłożyć, bo Milanowi udało je się odbić bez większego problemu. Masz jednak w tym momencie niebywałe szczęście, że Vasilchenko nie zrobił tego w twoim kierunku, gdyż w innym przypadku najpewniej zawisnąłbyś na jednej z trybun w starej sali balowej. Cygan z kolei również nie popisał się swoimi zdolnościami. Choć z powodzeniem rzucił Ismesti, to z niezwykle małą mocą. Teraz twoja kolej, Baryshnikov. Uda ci się odbić zaklęcie Milana? Mimo że to dopiero początek, to czas zacząć walczyć na poważnie.

Timon
Atak: 11 ∙ 1 = 11
Milan
Obrona: 14 ∙ 5 = 70
Milan
Atak: 14 ∙ 1 = 14
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Wto Wrz 20 2016, 19:14

- Dziwisz się? Ostatnio nie mam kogo wciągnąć do rozmowy, a Ty byś się do tego nadawał. - Prychnąłem. Wydawało mi się to nad wyraz oczywiste, ale najwyraźniej było to takie tylko dla mnie. Czasami zapominałem, że Vasilchenko miał zupełnie inny tok rozumowania. Zresztą, kto byłby na tyle niepoważny, żeby w trakcie pojedynku wdawać się w zawiłe konwersacje? Właśnie. Ale brakowało mi w tym wszystkim jakiegoś pazura. Wykrakałem, kiedy w końcu sprawiedliwość znalazła drogę, żeby do mnie dotrzeć, a co za tym idzie odrzucić mnie na dużą odległość. Różdżka nie pomogła mi się wybronić z tej sytuacji. Przekląłem. Ale dość szybko się pozbierałem, odpowiadając w kierunku przeciwnika szybkim, dość mocnym kontratakiem. - Hirus! - Oszczędzałem co lepsze zaklęcia na później. Zastanawiało mnie, czy w pewnym momencie zaczniemy używać tych samych zważywszy na fakt, że młodszy miał ograniczoną liczbę zaklęć mniej więcej o połowę.
- Veroshka chociaż jest bystra, na pewno nie umiałaby się wybronić. Nie mówię, że miałoby to być na poważnie. Myślisz, że by mnie od tak spławiła? Ona nie jest Tobą. - Trzymałem różdżkę, nie spuszczając z niego wzroku. Namierzyłem go nią. Wskazałem. A później ruszyłem się o tych kilka kroków w przód ciekawy, czy zaklęcie którego użyłem rzeczywiście zadziałało na tyle skutecznie.


Ostatnio zmieniony przez Timon Baryshnikov dnia Pią Paź 07 2016, 13:19, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Wto Wrz 20 2016, 19:14

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k6' : 1, 6
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

wieszczy

17 lat

VIII klasa

bogaty

Alrauna

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Pią Paź 21 2016, 00:42

- Cóż, nic dziwnego, że nie masz z kim rozmawiać – odpowiadam szczerze, posyłając mu przy tym złośliwy uśmiech. Dla mnie Timon nie jest nikim szczególnie ciekawym; nie sądzę też, by miał coś interesującego do powiedzenia, co byłoby godne wysłuchania. Pochodzimy z dwóch różnych, tak niewspółgrających ze sobą światów, stąd moje wyjątkowe uprzedzenie do jego nieprawdopodobnie zarozumiałej osoby. Tak go właśnie postrzegam – jako kogoś butnego, zbyt dumnego i niewartego złamanego rubla. Chcę mu więc utrzeć nosa i wierzę, że dzisiejszym pojedynkiem uda mi się tego dokonać. Byłoby znacznie łatwiej, gdybym miał czas się przygotować, ale kto by pomyślał, że tak to wyjdzie – dlatego też moje poprzednie zaklęcie Ismesti okazało się być niewypałem. Dało mi to jednocześnie do zrozumienia, iż najwyższa pora zacząć walczyć na poważnie, by pokazać Timonowi jego miejsce.
- Owszem, nie jest mną, ale jest moją siostrą bliźniaczką – zaznaczam dobitnie, by przypadkiem ten niezwykle istotny fakt nie umknął z głowy Baryshnikova. Mamy wyjątkową więź z Veroshką, zazwyczaj rozumiemy się bez słów i jestem przekonany w stu procentach, że nawet nie nabrałaby się na jego kiepski podstęp. Gdy tylko Timon rzucił kolejne, dobrze mi znane zaklęcie, to po raz kolejny zdecydowałem się odbić je prostą, choć efektowną Abaroną. Nie mogłem pozostać mu dłużny, więc kolejnym moim wyborem była właśnie Nirastra. W końcu gdyby tym razem udałoby mi się go rozbroić, to byłoby po pojedynku, a ja mógłbym wówczas go zgładzić i triumfować. Od początku wiedziałem, że nie będzie łatwo, gdyż Timon miał nade mną znaczącą przewagę – był o rok starszy i znał o wiele więcej zaklęć.


Ostatnio zmieniony przez Milan Vasilchenko dnia Pon Paź 24 2016, 21:36, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Pią Paź 21 2016, 00:42

The member 'Milan Vasilchenko' has done the following action : Kostki


'k6' : 5, 5
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Wto Paź 25 2016, 19:02

Timon
Zaklęcia i uroki: 11
Milan
Zaklęcia i uroki: 14


Ismesti wizgnęło w powietrzu i choć było mocy mizernej to obrona Baryshnikowa była kompletną klapą. Całe szczęście nie należysz do tych poddających się łatwo, mimo miernych wyników do tej pory Hirus wpada Ci do głowy i równie szybko i sprawnie wypada z końca wycelowanej w cygana różdżki. Perfekcyjne zaklęcie, jak na Ciebie, Baryshnikov.
Wszystko trwało tylko chwilę, bystry wzrok Milanie, refleks wypracowany zapewne przy dokazywaniu sobie z rodzeństwem w dzieciństwie, precyzja wykonywanego gestu... i zaklęcie Hirus, zwane zaklęciem pijaka, rozbiło się o Abaronę, choć mógłbyś przysiąc, że poczułeś następujące po nim wibracje w koniuszkach palców. Nie dasz mu się zastanowić, nacieszyć dobrze wyprowadzonym atakiem, rzucasz Nirastra, która ma wszelkie powody by z powodzeniem rozbroić przeciwnika, mimo jego starszego wieku i doświadczenia. Fortuna kołem się toczy. Co na to odpowiesz, Timonie?

Timon
Obrona: 11 ∙ 1 = 1
Timon
Atak: 11 ∙ 6 = 66
Milan
Obrona: 14 ∙ 5 = 70
Milan
Atak: 14 ∙ 5 = 70
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Pon Lis 14 2016, 12:10

Winien domyśleć się tego, że nie docenianie w pełni młodszego przeciwnika w walce, może się skończyć rychłym rozbrojeniem. Tak też się sprawy potoczyły, że różdżkę sławetne zaklęcie Nirastra wytrąciło z dłoni w nie delikatny sposób, aż strzepnięte palce zapiekły, kiedy wyrwały spomiędzy wspomnianych niepozorny kawałek drewienka – różdżkę, która bardzo łatwo, przez częste potyczki z podstępnym cyganem, mogłaby się złamać w pół. Wszelkie komentarze ucichły, jakby jak ten pies z podkulonym ogonem wycofywał się w kierunku w którym odrzucono broń. Powinien dać sobie spokój. Zrezygnować. Wszystko się skończyło, a więc po co było ciągnąć ten temat dalej? Podniosłem z parkietu różdżkę, która znajdywała się nie tak daleko od samego Milana, do którego w końcu podszedłem mrucząc nieco bardziej wyraźnie, niż zwykle to robiłem.- Gratuluję. - W myślach dopowiadając sobie ciche przytyki. Obdartusie. A sam tak naprawdę nie byłem lepszy.
Powinienem poważnie zastanowić się nad braniem u kogoś korepetycji z tego, jak zachowywać się w trakcie walki. A gdyby to nie był tyko Milan? Vlosynoe. Szepnąłem, kiedy mieliśmy się mijać, kiedy chciałem ruszyć w kierunku drzwi, wykonując ukradkowy ruch różdżki. Chciałem mu zrobić po przegranej psikusa. A niechaj mu się te hebanowe, gęste pukle zabarwią fioletem. Zielenią. Jasną. W najgorszym przypadku niechaj i będą białe – a niech mu się źle z nimi przez jakiś czas wiedzie. A kysz. A sio. Uśmieszek wkradł mi się na usta.


Ostatnio zmieniony przez Timon Baryshnikov dnia Pon Lis 14 2016, 12:33, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   Pon Lis 14 2016, 12:10

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k6' : 1, 4
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Arena pojedynkowa   

Powrót do góry Go down
 
Arena pojedynkowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: