IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Constantino Wroński

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

27 lat

zamożny

magizoolog

PisanieConstantino Wroński   Sob Wrz 10 2016, 13:03

Меня зовут
Constantino Bożydar Wroński



DATA URODZENIA: 15 sierpnia 1969 / NAZWISKO MATKI: Caravaggio / WIEK: 27 lat
MIEJSCE ZAMIESZKANIA: Petersburg, Rosja / STATUS KRWI: błękitna
STAN MAJĄTKOWY: bogaty / ZAWÓD: magizoolog / KORGORUSZ: salamandra


ALCHEMIA: 10 / FAUNA I FLORA: 28 / LECZNICTWO: 13 / MAGIA KREATYWNA: 5
MAGIA ZAKAZANA: 5 / OKULTYZM: 5 / SIŁA: 15 / TRANSFIGURACJA: 5
WIEDZA MAGICZNA: 10 / ZAKLĘCIA I UROKI: 15 / SZCZĘŚCIE: 3 / TALENT: 6

Lew Wroński nigdy nie miał szczęścia do kobiet. Jego pierwsza wybranka serca zdradziła go z Karamazovem; druga z kolei z nieuleczalnej zazdrości wylądowała na Oddziale Psychiatrycznym w Hotynce, gdzie znajduje się do dzisiaj, a trzecia – o której najrzadziej wspomina, bo to przecież uwłacza błękitnokrwistemu czarodziejowi – postanowiła nagle porzucić swoje dotychczasowe życie dla mugola ze wsi bez rubla przy duszy, przez co Lew otwarcie gardzi biedakami. Niespodziewanie jednak w życiu Wrońskiego pojawiła się niezwykle piękna kobieta o imieniu Gaia, pochodząca z włoskiego, choć równie starego i szanowanego w Europie rodu Caravaggio, którą poznał w 1964 roku podczas Balu Zwycięstwa. Polepszenie relacji na arenie międzynarodowej poprzez małżeństwo wydawało się być rozsądnym posunięciem, stąd też szybko stanęli na ślubnym kobiercu. Mieli wówczas po dwadzieścia cztery lata i cały świat stał przed nimi otworem. Nikt jednak nie spodziewał się, że los nie będzie dla tego związku małżeńskiego zbyt łaskawy.
Prawda w tej historii jest jedna: mężczyźni stają się nieszczęśliwymi frustratami, gdy nie potrafią osiągnąć swojego celu – i tak też było w przypadku Lwa Wrońskiego, który bardzo chciał mieć gromadkę dzieci, jak przystało przecież na przedstawiciela swojego rodu, ale zwyczajnie nie mógł temu sprostać. Do tej pory nie wiadomo, czy to bogowie zesłali na nich okrutną karę za grzechy, czy to problemy z bezpłodnością, jednak nie pomagały ani modły do niebios, ani magiczne medykamenty. Ale pewnego dnia zdarzył się nieoczekiwany cud i z tego związku z trudem, gdy Lew i Gaia byli już na skraju kryzysu, codziennych kłótni i rychłego rozwodu, urodziło się dziecko. A dano mu na imię Constantino Bożydar, bo czymże był, jeśli nie wspaniałym prezentem od samego Stwórcy? Pojawiła się tym samym niewielka nadzieja, że w końcu może być lepiej, lecz nie było tak, jakby tego chcieli. To nie był koniec problemów, tylko ich początek, bo mały Constantino od zawsze stawiał ze wszystkim opór i nikt zdawał się w tym buncie go nie rozumieć.
Bo nie chciał uczyć się włoskiego dla Gai i jeździć do dziadków na letnie wakacje do Rzymu. Nie zamierzał też chodzić na bale ani inne wystawne uroczystości. W jego życiowych planach nie było też miejsca na różdżkarstwo – przekonali go jedynie do quidditcha, którym zajmował się od razu po ukończeniu Koldovstoretz, grając na pozycji szukającego w Niedźwiedziach z Moskwy, jednak niezwykle szybko porzucił swoją karierę sportową. Zapewne też nigdy nie znalazłby sobie przyszłej żony, ale we wczesnym dzieciństwie pojawiła się taka ruda Ania, z którą rodzice go zaręczyli i tak już zostało do dzisiaj. Lew Wroński mógł nawet stawać na rzęsach, lecz Constantino niemal nigdy nie chciał go słuchać. Być produktem oczekiwań – to przecież nie dla niego. W końcu ojciec sam podupadł na zdrowiu, nie miał więc siły, by dłużej użerać się z synem i namawiać go do swoich racji. A matula, jak to przecież matula, zawsze po stronie jedynego dziecka – chciała, aby był najszczęśliwszy, dlatego też pozwolili ruszyć mu w świat.
Constantino spełnił swoje marzenia z dzieciństwa i ostatecznie został magizoologiem. Z miłości do zwierząt i wyboru, a nie z przymusu. Dużo pracował i wyjeżdżał do innych krajów, ale zawsze wracał do domu. Do niechcianej narzeczonej Anny, z którą nie potrafił się rozstać. Do ojca Lwa, by pokłócić się z nim kolejny raz o głupoty i nie odzywać przez następnych kilka tygodni. Do Gai, której zawsze wysyłał kolorowe pocztówki z podróży. Ale pewnego razu Constantino nie wrócił. Nie przyjechał na święta bożonarodzeniowe, nie napisał już więcej żadnego listu, z nikim przez ten czas się nie kontaktując. Szukano go, lecz nigdy nie znaleziono. Wówczas przypadkiem zawędrował do Algierii, gdzie – zafascynowany powieścią algiersko-francuskiego noblisty Alberta Camusa i zwiedzony nową propozycją pracy – przeprowadził się do Oranu. Miasto pochłonęło go w całości. Dało mu możliwości, by rozwinąć się w zawodzie magizoologa. Constantino przybrał także inne imię i nazwisko, pod nimi regularnie publikując swoje badania i odkrycia. Pragnął w końcu zwyczajnie zacząć nowe życie. Nie było go niemal dwa lata.
Ale kilka tygodni temu Constantino niespodziewanie postanowił powrócić w swe rodzinne strony, gdy tylko algierscy uzdrowiciele przypadkiem odkryli, że niewiele z życia mu pozostało. By pozostawić coś po sobie, oprócz niezliczonej ilości badań, wniosków i odkryć związanych z magicznymi zwierzętami. Wroński ma przecież kompleks ojca i absolutnie nie chce być taki jak on. Marzą mu się dzieci, choć sam nie widzi siebie jeszcze w roli rodzica. Wie jednak, że zegar tyka coraz szybciej, a on chciałby to zmienić. Nie może być przecież wiecznym hedonistą; już zdążył zasmakować prawdziwego życia. Tik-tok, tik-tok – nieustannie brzęczy mu w uszach. Bo skończył się beztroski czas w Oranie i muzułmańskie orgie w brzydkich przytułkach – przyszła za to pora na stabilizację i rodzinę. Dojrzalszy i bogatszy o nowe doświadczenia, kilka dni temu przyjechał do Rosji. Do swojej rudej Ani. Choć ona jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, że Constantino wrócił, by wywrócić jej świat do góry nogami. Czy przyjmiesz go z powrotem, droga Aniu?
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Constantino Wroński   Sob Wrz 10 2016, 14:38

Здравствуйте!

Wiesz co, Constantino? Frajer jesteś i mam nadzieję, że Ania będzie kazała Ci spać na wycieraczce, jeśli w ogóle Cię z powrotem przyjmie, bo wcale a wcale na nią nie zasługujesz. Kobiecie nie robi się takich rzeczy. W ogóle nikomu. Ale Ty wiesz swoje, a kiedy życie pokazuje rogi, kiedy okazuje się zwierzęciem, z którym nigdy nie miałeś do czynienia, postanawiasz brać nogi za pas i wrócić z podkulonym ogonem. A może wystarczyło tylko przeczekać? Wszystko się przecież w końcu układa, gdy poleży wystarczająco długo.

Bonusy za kartę postaci

Po krótkim namyśle postanawiam przyznać Ci:
+ 4 punkty do talentu, bo skoro tyle opublikowałeś i udało Ci się zniknąć na dwa lata, talent niewątpliwie posiadasz;
+ 3 punkty do lecznictwa, ponieważ w kontakcie z magicznymi stworzeniami nieraz musiałeś zadbać o swoje rany;
+ 3 punkty do fauny i flory, bo jeszcze więcej wiedzy z tego zakresu na pewno Ci się przyda.

Ktoś z takim doświadczeniem podróżniczym i wiedzą o zwierzętach niejedno musi mieć też za uszami. I w piwnicy. Ty jesteś wyjątkowo paskudny, więc posiadasz bazyliszka. To tylko jajo, które przywiozłeś ze sobą z Oranu, a które tam otrzymałeś w ramach prezentu pożegnalnego od jednego ze swoich przyjaciół. Wiesz, jak się nim zająć i co zrobić, gdy bestia już się wykluje?

Na zakończenie

Stworzona przez Ciebie karta postaci została zaakceptowana, w związku z czym otrzymujesz na start 800 punktów fabularnych do wykorzystania w punkcie Mistrza Gry. Możesz już bez przeszkód zacząć rozgrywkę na forum, lecz przed rozpoczęciem fabularnych przygód Twojej postaci prosimy o skrupulatne uzupełnienie pól w profilu. Warto również wnikliwie zapoznać się z tematami zamieszczonymi w dziale fabularnym. W razie jakichkolwiek wątpliwości, problemów lub sugestii odnośnie rozwoju naszej magicznej społeczności, zachęcamy do kontaktowania się z administracją forum. Życzymy wielu ciekawych rozgrywek w grze i przyjemnego spędzania z nami czasu!
Powrót do góry Go down
 
Constantino Wroński
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: