IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Pub Zaspane Mrucki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisaniePub Zaspane Mrucki   Sob Lip 16 2016, 16:13

Pomnik rusałki

Podobno najlepsza oberża czarodziejów, do której chętnie uczęszczają mieszkańcy Petersburga. Obecną właścicielką tego pubu jest Madame Irina, wielbicielka wszystkich mrucków na świecie, stąd też nazwa jej pubu. Można tu kupić między innymi kremowe piwo, wodę goździkową, grzany miód z korzeniami, lemoniadę estragonową, syrop wiśniowy z wodą sodową czy też rum porzeczkowy. Ceny są jednak dużo bardziej wygórowane niż w innych lokalach, jednak zarówno obsługa, jak i wystrój stoją na znacznie wyższym poziomie.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Czw Wrz 08 2016, 00:07

Pisząc list do Vita jakieś dwa tygodnie temu, Anna kierowała się w znacznej mierze potrzebą usatysfakcjonowania własnego sumienia, które jak ten świerszcz zdawało się wciąż cykać jej w uchu i przypominać o... zajściu, które miało miejsce z jego udziałem. Oczywiście, nie o żadne metaforyczne zajście chodzi, problem tkwi raczej w tym, że Anna ze wstydem myślała o ostatnich dniach wakacji i czasie niespodziewanie spędzonym z dawnym szkolnym "kolegą". Szczerze mówiąc, teraz, po dwóch drinkach z porzeczkowym rumem, nie myślała o nim wyłącznie ze wstydem, bądźmy sprawiedliwi.
Nie znała nawet adresu. Po wypisaniu zaledwie kilku słów na kartce papieru (nie wyciągała nawet na tę okazję pergaminu z szuflady) po prostu opatrzyła kopertę imieniem i nazwiskiem adresata i powierzyła sprawę Esmeraldzie. Nawet gdyby wiadomość nie dotarła, Ania mogłaby już poczuć się odrobinę lepiej; przecież próbowała, podjęła się pojednania i uratowania nadszarpniętej godności.
Nawet napić się przyszła w miejsce, które przystoi bogatym pannom.
Choć wieczór nastał już dawno, a październikowa pogoda dawała popis dmąc wiatrem w szczelne okna, w środku było ciepło, jasno i gwarno. Z pubem było tak, że wszyscy wciąż narzekali na wygórowane ceny, ale wciąż przychodzili: albo z przyzwyczajenia, albo przez wzgląd na prestiż.
Wszyscy znacie małą Anię - wiadomo, że zwyczajnie strach by ją obleciał, gdyby to Vit wybrał miejsce spotkania i przyszło jej pójść do jakiejś speluny, która nie serwuje smakowej wódki. Anna zresztą nie planowała pić, gdy kreśliła ten głupi list. W międzyczasie jednak szkoła zdążyła ją zdenerwować, i to tak jak nigdy nie zdarzało się to, gdy była jeszcze uczennicą. Afera dotycząca Zaharkova, utarczka z paskudą-Kuraginem, a wszystko skumulowane w jednym tygodniu. Na domiar złego, zbliżała się data urodzin matki, czy tam innej bliskiej krewnej narzeczonego Anny i ani chybi czekały ją godziny męczarni u jego boku. Jeśli, rzecz jasna, łaskaw był już wrócić ze swoich dziecinnych podróży.
W porównaniu z tym, przez co właśnie przeszła, a tym, co jeszcze ją czekało, niezdefiniowane chwile oczekiwania na Vita w towarzystwie rumu porzeczkowego były doprawdy błogie.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Czw Wrz 08 2016, 11:20

Vit w przeciwieństwie do większości ludzi lubił, kiedy dni stawały się coraz krótsze i zmierzch pochłaniał świat w godzinach popołudniowych. Lubił widok świateł miast odbijający się w kałużach, wilgotność powietrza, zaczerwienione nosy dziewcząt, wysokie buty sięgające kolan. Zimne pory roku najpiękniejsze są po ciemku. I choć nigdy nie miał problemu z poruszaniem się na swoim rowerze podczas mroźnych wiatrów czy nawet opadów deszczu, to jakiś czas temu rower stał porzucony w piwnicy. Osiągnął ten etap, kiedy ze środka transportu stał się po prostu pojazdem rekreacyjnym. A Vit, jak wielu innych jemu podobnych młodzieńców poruszał się pieszo, bądź komunikacją miejską, wiedząc, że to tylko kwestia czasu, nim odłoży odpowiednią sumę na solidniejszy pojazd. Marzył mu się taki jeden, ale wciąż się wahał, mając na uwadze wszystkie spontaniczne wypady, których się podjął, wskakując do pociągów.
A ten twój dziecinny narzeczony, to czym podróżuje, kochana?
Pewnie Royce Rollsem z maginapędem.
Anny wiadomość zaskoczyła Vita, bo szczerze powiedziawszy nie spodziewał się od niej już żadnego odzewu, co nie można ukryć, było dla niego z początku rozczarowaniem. Musiało ją jednak bardzo gryźć sumienie, skoro postanowiła całą tą gorycz, którą sobie nawarzyła przełknąć i zdecydować się na spotkanie. Niech będzie zatem, ale Vit wiedział, że jeśli tylko usłyszy dziewczęcy bełkot o tym, jaki to popełniła błąd to zwinie manatki. Nikt nie lubi być traktowany jak czyiś błąd, a Vit bawił się dobrze, z tego co pamiętał Anna też. Szkoda, mogli bawić się jeszcze lepiej, ale pokutować nie zamierzał. Żalu jednak nie miał, bo i dlaczego miałby mieć? Mało to się takich sytuacji zdarzało?
Zaspane Mrucki wcale nie kojarzyły mu się dobrze, wcale nie ze względu na ceny. Nie rozumiał prestiżu lokalu, bo wydawał mu się… smutny. Spokojny, zaspany. Atmosfera leniwego popijania słodkich nalewek i wodzenia dłonią po zrobionych na szydełku, pięknych, ażurowych obrusikach. Nietrudno w knajpie znaleźć rudą, piękną i samotną dziewczynę, toteż Vit wszedłszy do Mrucków odnalazł Annę wzrokiem od razu.
- Wiesz, jak mówią na picie samemu? – Uśmiechnął się szeroko ściągając skórzaną kurtkę i odsuwając sobie krzesło. Zazwyczaj niesforne, trochę za długie włosy miał gładko zaczesane, a w ciemno zielonej koszuli brakowało wąskiego krawata, żeby wyglądał jakby szedł na spotkanie towarzysko-biznesowe. Chyba trochę za sprawą Elodii, a trochę za świadomością, że bliżej mu do trzydziestki niż wieku nastoletniego dodał swojej garderobie odrobiny klasy. Matka by się ucieszyła, w końcu wkładał koszule w spodnie jak mężczyzna.
Odwiedź ją w końcu, a jak już będziesz na Słowacji to wpadnij do Polski i odwiedź mnie, koniecznie w tej koszuli.

Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Czw Wrz 08 2016, 14:23

Anna zrobiła w ostatnich dniach dość błędów, by rozpamiętywać jeszcze sprawy sprzed miesiąca albo i dłużej i nad nimi się rozwodzić. Napisała w końcu do Vita, bo za swoje niegrzeczne zachowanie należało zwyczajnie przeprosić, przejść nad sprawą do porządku dziennego i zakończyć ten rozdział w swoim zabałaganionym już coraz bardziej życiu. Zbliżała się do pewnego definiującego zakończenia: zostało jej zaledwie kilka miesięcy studiów zanim bezpowrotnie straci status ucznia i równoznaczny mu immunitet na robienie błędów. Przecież dopiero się uczy.
A gdyby chciała usunąć obecność Vita z tego bałaganu, który leży rozgrzebany, a Ania tylko zasypuje go kupowanymi impulsywnie parami skórzanych butów i rękawiczek (przecież idzie zima. Chciała już nawet założyć wysokie ciepłe buty, Vit pewnie by to docenił, a jej małe ciałko nigdy nie produkuje wystarczających ilości ciepła. Ale koniec końców jeszcze zbyt wcześnie na kozaki, chłopak musi się zadowolić widokiem zwyczajnych nieseksownych botków), napisała by w liście tylko przepraszam, czyż nie? Nie prosiłaby go o spotkanie, by tylko to powiedzieć mu w cztery oczy. Przecież kichał na etykiety, a grzeczności zdarzały się mu z częstotliwością, z jaką zdarza się nabój w rosyjskiej ruletce.
Korzystając z ciepła, ciszy i spokoju, Anna sama nieco ochłonęła i na przybycie kolegi (bo chyba właśnie tym uniwersalnym i paskudnym słowem wypada go określać) zareagowała już uśmiechem.
- Nie wiem, jak? Nie zdarza mi się to zbyt często.
Przyjrzała mu się, zaskoczona. W porównaniu z wyglądem, jaki prezentował wtedy nad jeziorem, jakby tornado nad nim przeszło, odwracając cały ten nieład w wizerunek tak zgrany, że aż mu nie pasował.
- Ładnie wyglądasz. - oceniła po jakimś czasie spierania się wewnętrznie, czy wypada jej to powiedzieć. Ale przecież właśnie to nudnawe słowo tak do niego, nareszcie, pasuje, na co Anna w żaden sposób nie zamierza narzekać.
Prawda, młodzi ludzie rzadko ostatnio chadzali do Zaspanych Mrucków. Panowała moda na głośne kluby i obskurne puby, w których oczywiście zdarzało jej się bywać ze znajomymi. Z niewiadomych powodów jednak zdecydowała się przyjść tu, i teraz ma. Zamiast jednej młodej i atrakcyjnej osoby są dwie. I będą pić alkohol (zapewne). Zaraz zlecą się gapie, jak nic.
Aha, Vitek. Jakbyś zgadł. Ostatnio jeździł Rolls Royce'em.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Czw Wrz 08 2016, 19:39

Być może, ale Anna nie wyglądała na pannę, którą uspokoi papierowe przepraszam. A przynajmniej Vit tak o niej myślał, aczkolwiek nigdy nie wiadomo, zdążyła już rozproszyć kilka cech, które jej przypisywał. Tak jak teraz, nie posądzałby jej przecież o to, że będzie sama pić smakową wódkę w miejscu publicznym. W domu owszem, kto z nas czasami nie funduje sobie wesołego, względnie smutnego pijackiego wieczoru w swoim własnym, doborowym towarzystwie. W odpowiedzi uśmiechnął się jedynie, pozwalając aby tkwiła w błogiej nieświadomości, lub być może później, wiedziona ciekawością jak nazywa się ludzi pijących samemu odkryła określenie alkoholicy. Oczywiście, jeszcze raz, tyczy się to jedynie picia wśród ludzi, w zaciszu domowym się nie liczy, bo jesteśmy ukryci.
Ładnie. Nie można powiedzieć, żeby był zaskoczony z komplementu, ale to słowo zgrzytało mu, nie pasując ani do tego kim był, ani jak swoim zdaniem wyglądał. Ładnie, Vitek i ładnie. Schludnie, inaczej, to tak. Przechylił nieznacznie głowę, niech będzie, co ci tam w głowie siedzi Anno, przyjmie wszystko, jaki ma wybór.
Podobno za komplementy powinno się dziękować, ktoś mu to ostatnio powiedział, tylko kto. Albo nie, odwdzięczyć się, tak. A, ta mała. No tak. Nie ważne. Złapał wzrok jednej z kelnerek i uniósł dłoń, aby podeszła, zamawiając to samo, co Ania, ale od razu w liczniejszym wydaniu. Skoro już zaczęła, a mieszać nie można. Tak mówią.
- Nigdy takiej nie piłem. – Vit nie uznawał podziału alkoholi na babskie i męskie, nie było przecież nic złego w smakowych rumach i wódkach. Jedyne, czego nie był w stanie zaakceptować to soku dolanego do piwa.
Rozsiadł się wygodniej, splatając dłonie i kładąc je na stole, lustrując przy tym Annę, której oczy już zdążyły zajść pierwszą warstwą błyszczącej powłoki.
- Możesz mi postawić kolejkę zamiast tej kawy. – W normalnych okolicznościach chyba dodałby, że ewentualnie kawę może mu zrobić jutro rano, ale nie chciał by wyszło to złośliwie, bo jeśli wyszłoby tak, jak ostatnio to nawet nie zdążyłby jej wypić.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Czw Wrz 08 2016, 20:14

Alkoholizm. Błagam, Vit, przypatrz się jeszcze raz tej małej twarzy, ładnie złożonym na stoliku rączkom i pomyśl, czy to słowo nie jest w ogóle za długie, by ją opisać. Zmieści się przecież w jednej dłoni, taka skulona i przygnieciona obowiązkami, spod których - jak już jest pewna - nie da się tak po prostu wyjść, jak z Mordoru. Boromir to był jednak bardzo mądry człowiek.
Ale wróćmy do przytulnego pubu, w której jedyny pierścień z wielką mocą to ten, którego Ania nie ma na palcu. Oczywiście, że go nie nosi, na wszelki wypadek jest tylko nawleczony na łańcuszek tuż obok wisiorka z trybikami. W wisiorku Ania w przypływie niewyjaśnionych emocji ukryła kilka wspomnień z czasu spędzonego z Vitem poprzednim razem, nad Ładogą. Pewnie jeszcze stracą na znaczeniu i przesypie je do fiolki. Obejrzy jeszcze raz po kilku latach, poczuje swąd dymu i palonego plastiku i zrobi jej się niedobrze.
Dziewczyny takie jak Anna nie zostają alkoholiczkami. Dziewczyny takie jak Ania mają problemy, a potem od razu jakimś cudem zostają ciotkami, które rujnują święta po wypiciu z gwinta butelki wódki, wyciągając na wierzch dawno zagrzebane spory, wsadzając zaostrzony pazur pomalowany na bordowo w ledwie zabliźnione rany najbliższych.
Ma jeszcze kilkanaście lat, by nazbierać wystarczająco dużo goryczy.
Ania zaśmiała się dziwnie. Nie sposób było stwierdzić, czy uwaga Halićka ją rozbawiła, czy po prostu postanowiła odstawić małe przedstawienie na temat własnej beznadziejności.
Oto i ona potrafi dostarczyć mu nowych doznań, czy to nie wspaniałe?
- Jak chcesz. - zamówiła jeszcze po dwa i oto prawie cały stolik zastawiony był fikuśnymi kieliszeczkami. Anna widziała takie tylko w domu, głęboko w przeszklonej szafie. Wyciągano je tylko gdy w odwiedziny przyjeżdżały marudne ciotki i musiały się z nich napić nalewki z jeżyn.
Anna odgarnęła włosy z twarzy, odrzuciła je z ramion na plecy i, odchrząknąwszy znamiennie, zabrała się za załatwianie sprawy, którą w ogóle przyszła tu załatwić.
- Vit, przepraszam.
I tyle. Wie przecież, za co. A Anna wie, że nie ma co zapewniać, że to się nie powtórzy. Myślała, że dobrze radzi sobie w szkole, a tu - koszmarna klapa, którą trzeba zapić i wycieńczenie. Nie ma co myśleć, że czeka ją cokolwiek pewnego.
Ech, Vitek, trzeba było mówić, co masz do stracenia. Tak ładnie wyglądasz, że zrobiłaby ci tę kawę.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Pią Wrz 09 2016, 09:59

Ciocia Ania, dla nienawidzących jej szkrabów Ciotka Anna, ewentualnie innymi epitetami poczęstują, których już nie wypada cytować tutaj. Masz rację, takie ciotki w rodzinach nigdy nie są nazwane alkoholiczkami, po prostu mają do alkoholu słabość, albo jak mówią lubić mamy – problemy. Każdy ma problemy, ale ciocie z pomalowanymi paznokciami mają na swoje uniwersalne lekarstwo. Swoją drogą na jaki kolor ma pomalowane paznokcie Anna? Utarło mi się w głowie, że to nierzadko nakreśla nastrój bądź charakter, moja mama nosi się naturalnie, bardzo rzadko traktując je jasnymi lakierami, kiedy jej znienawidzona szwagierka Miss Grażyna zawsze miała długie, krwistoczerwone szpony. Miss Grażyna jest właśnie jedną z tych ciotek z problemami.
Chyba Vit nie chciałby cię wtedy widzieć, Aniu, zwłaszcza, że w takich okolicznościach kobiety puchną. Nawet nie przybierają na wadze, w ten przyjemny sposób, że mają więcej centymetrów w biuście, brzuchu czy udach, ale po prostu  p u c h n ą. A on nie należy do osób, które wrzucają wspomnienia do fiolek, więc ten wspomnienie tego widoku zostałoby z nim na zawsze, powoli przysłaniając blednące już kadry z tej jednej, miłej nocy.
Vit uniósł kryształową literatkę przyglądając jej zawartości, przytykając ją następnie do nosa. Smakowe alkohole zazwyczaj pachną intensywniej niż rzeczywiście smakują. Rzucił przy tym spojrzenie Annie znad kieliszka. Bez sensu z tą Anną. Ilekroć ją widzi jest sama, albo to Vit takie miał szczęście, względnie pecha, że za każdym razem gdy ją spotykał nie miała wokół siebie wianuszka przyjaciółek, koleżanek z pracy albo, co chyba najważniejsze narzeczonego? W ciągu tego miesiąca spotkał się z kilkoma kobietami to tylko jedna nie potrafiła mu wyjść z głowy, bez sensu z tą Anną. Ciekawe czy każdej kobiecie w życiu pisany jest choć jeden mężczyzna, który nieracjonalnie wbrew temu co w życiu wyznaje będzie łamał sobie kości, jeśli sobie tego tylko ukochana zażyczy. Chociaż Annie daleko jest do Avy Lord. Ale Vitowi bliżej do zostania takim Ani pachołkiem. No co, Vitunio, na twoje serce przyszła też w końcu pora?
Uśmiechnął się słysząc te przeprosiny, przecież nie byli dzieciakami. Dawno już nie byli, a mimo wszystko trochę się jeszcze tak zachowywali oboje.
- Aniu. W porządku. Nie jesteś pierwszą kobietą, która wyrzuciła z rana faceta za drzwi. W zasadzie nie było w tym niczego złego, to ja po prostu miałem nadzieję na coś innego. – Już można pić.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Pią Wrz 09 2016, 23:34

Ciocia Ania, babcia Ania, zwyczajnie Ania - wszystko jej pasuje, czym prędzej powinno się ją chyba zamknąć w domu i obarczyć dużą rodziną. Taką, która zwala się na kark całymi pułkami, i to bez słowa ostrzeżenia, bo przecież mają dość, mogą przechować na trochę krewniaków. Grażyny w jej otoczeniu zawsze malowały paznokcie na paskudny, zgniły kolor mchu. Albo używają brązowej szminki, która powoduje, że ich usta wyglądają na rozlazłe jak u żab. Zresztą dźwięki, które Grażyny z siebie wydają również dość mocno przypominają odgłosy ropuchy.
A jaka rola przypadłaby Vitowi w takiej groteskowej rodzince? Na pewno próbowali by wlepić go jej w charakterze towarzyszącego Janusza. W końcu takie ciotki z problemami odszczekujące swoim wąsatym mężom, że w domu skończyła się musztarda upierają się, że to właśnie ich rady są najcenniejsze w wyborze partnera, a w każdym - byle tylko był względnie młody i szczupły, albo przynajmniej bogaty - uda im się znaleźć coś, co z kandydata czyni ideał.
Ale z drugiej strony, zupełnie to do niego nie pasuje. Wujek Vit? I to na dodatek nie mógłby nawet spijać się do nieprzytomności, to zaklepała już Anna. Może mógłby łapać młodziutkie kuzynki za tyłek śmiejąc się przy tym obleśnie. Do tego zadania musiałby jednak przytyć, zapuścić wąsa. Przy odrobinie szczęścia, wyłysieć na czubku głowy, by odbijało się od niego światło z lampy.
To nie zadziała. Nie da się ich ułożyć w żadnym spójnym środowisku; jest świat jego i świat jej, nie tyle oddzielone murem, co po prostu zbyt dalekie od siebie, by konno nawet dojechać. Jakoś dziwnie się działo, jakby wrzucało ich w teleporty i wyrzucało w tym samym, uniwersalnym i mistycznym miejscu, jak postój ciężarówek przy autostradzie; tam, gdzie zagina się czas i nie da się określić miejscowości.
Bez sensu z tym Vitem. Na co się tak patrzysz, Halićek? Ania nie maluje paznokci. Nawet nie umalowała się specjalnie na spotkanie z nim, rumieniec pojawił się za sprawą opróżnionych kieliszeczków, a wargi zrobiły się dziwnie czerwone od ciągłego przygryzania w nerwach.
I co może mu na to powiedzieć, by nie urazić chłopaka. Że owszem ona nie jest pierwszą, która wywaliła, ale on jest pierwszym, który został przez nią wywalony? A może zapytać, na co zatem miał nadzieję? Tego mogła sama się domyślić. I nie miała zupełnie pojęcia, co z tym wszystkim zrobić.
- Nie znasz jakichś pijackich gier? - po chwili ciszy podjęła najbliższy jej ręce temat. Racja, można pić. A jej koleżaneczki zawsze nalegają, by zająć się jakąś grą w międzyczasie. Nie musisz wcale oglądać ich razem, Vit, Ania wystarczająco już nimi nasiąkła. Zresztą, do takich widoków potrzebna jest lornetka i duża odporność na hałas; nie ma co zaprzeczać, że zebrawszy się w większym gronie młode kobiety po kilku drinkach mają tendencję do przeistaczania się w hałaśliwe stadko kolorowych ptaszysk. - Już nie umiem się upijać bez odpowiadania na kompromitujące pytania.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Sob Paź 01 2016, 21:50

Potężna. Wichura.
Ile wy już tutaj tak siedzicie w tej knajpce nad kieliszkami? Prawie miesiąc minął, trzeba ruszać, do przodu i szybciej, ile tchu, przecież Vit nigdy nie siedzi w miejscu, przecież podobno nigdy nie za długo z tymi samymi ludźmi, ty się Aniu nie obawiaj, że będziesz go miała na sumieniu, da ci przecież spokój, nie zrobi wielkiego wejścia przed ołtarz, przecież nie o to mu chodziło, nie to mu głowę zaprząta, bez względu na to, co sobie właśnie pomyślałaś. Nie jest chyba wielkim grzechem chętne spędzanie czasu z kobietami, z którymi weszło się w relację intymną. Takie tygodnie wszystkie Miss Grażyny wspominają potem do końca życia nadymając pomalowane na brązowo żabie wargi.
A gdzież tam wujek Vit, sam za małą ma rodzinę i zbyt lichy kontakt z kuzynostwem by robić sobie wstyd na imprezach Halićkowych podczas kryzysu wieku średniego, własnego, oczywiście. Vitunio, co ty będziesz sobie kupował jak już dobrniesz do tego momentu w życiu? Przecież nie samochody, a motor będziesz miał lada chwila, co ci pozostaje? Świecące felgi? Wagon? Pociąg. Pociąg może być, od razu kupiłbyś też jeden Słowackiemu, taki z jacuzzi i panienkami, niech chłopak ma, za wieloletnią przyjaźń.
No to chlub, do buzi, jak to mówią francuzi. Pustą literatkę odkłada na stół, wcale nie z mocnym stukiem, jak to zazwyczaj robią mężczyźni. Bez sensu z tym stukaniem.
Słodkie, bogowie.
- Aniu, poważnie. – Gry? Kciukiem wyciera szybko kropelkę, która uciekła w kącik ust, chcąc Vitowi najwyraźniej oszczędzić aż takiej dawki alkoholowej słodyczy. Prawie zaczyna żałować, że z własnej woli zamówił to samo. Tym powinno się polewać lody, a nie zalewać smutki. Zalewać. Kropka.
- Znam. Ale żadne z nich nie nadają się do grania w takim miejscu, oczywiście. – Oczywiście. Pijackie gry były zabawne tylko jeśli obejmowały obnażanie się fizyczne i psychiczne, które też doprowadzało do tego pierwszego, a w Mruckach trochę nie wypada. Nie ta klientela, nie ta okazja, zupełnie nie ten wieczór.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Sob Paź 01 2016, 22:58

Słodkie, słodkie aż do obrzygania. Zupełnie jak Ania, spójrzcie tylko na nią. Gotowa podążać według utartych schematów. Kobieta, więc nie lubi alkoholu. Pije kolorowe drinki albo smakowe likiery, w których nie czuć procentów. Albo wrzeszczy przy tym z koleżaneczkami albo wybucha płaczem w domowym zaciszu. Ewentualnie robi się bardzo, bardzo samotna i zarzuca sieci na Bogu ducha winnych chłopców, którzy wietrzą okazję.
W końcu od tego ma tak zwyczajnie na imię. Być typową Anią i móc w razie potrzeby schować się za stereotypami.
Nic nie musisz sobie kupować, Vit, kiedy przyjdzie już na ciebie ten czas i popadniesz w kryzys. Pójdź sobie wtedy do pubu, może mniej nudnego niż ten i wypatrz sobie kolejną typową Anię. Ta, z którą dzisiaj tu siedzisz będzie już kimś innym. Matką dzieciom, matką smokom? Się zobaczy.
- To głupie, wiem. - kiwnęła głową i skrzywiła się nieznacznie. Przecież chciała się właśnie z nim zobaczyć, nie z kimś, z kim już umie przebywać. I co teraz? Aniu, wstyd, uciekasz bez namysłu w głupoty. Co sobie pomyśli o tobie? Przecież zależy ci, co ludzie powiedzą.
Wypadałoby może teraz poruszyć temat zastępczy. Pogoda? Stan dróg? Polityka? Takie rozmowy z Vitem to jak wskoczyć z patelni w ogień. Postukała paznokciem w stół, nie bardzo wiedząc, co teraz. Pić przecież można w ciszy, a skoro już przeprosiła...
- Pożarłam się ostatnio z uczniem. - zdecydowała się w końcu być może obnażyć mu powód, dla którego spotkali się tu, a nie gdzie indziej i dlaczego Ania już jest w stanie takim a nie innym. - Chłopaczek trochę jak ty. Wredota.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Czw Lis 03 2016, 23:39

O czym śni Vit Halićek jeśli nie o kobietach? Oczywiście, zdarza się o podróżach, o wielkich eksplozjach, o ogromnych wazonach z kwiatami, ale wszystko to zwykle tłem jest dla tych pięknych bohaterek halićkowych snów. Ba, sny jak sny, będą ładne i przyjemne, ale wkrótce przepadną zapomniane w większości, poza tymi, które nawracają co jakiś czas, cyklicznie, zapadając w pamięć jak realne wspomnienia. Vit w swojej kolekcji miał właśnie taką marę, która marą była nie ze względu na swój negatywny charakter, ale to, że nie dawała mu spokoju. Mara była drobna, o opalonej, karmelowej skórze, ciemnych włosach i skośnych oczach na twarzy, która nigdy nie utrwaliła mu się w pamięci. Poza kształtem oczu, oczywiście. Sen zawsze był ten sam, zawsze toczył się nad morzem, zawsze obejmował skok z okna z pierwszego piętra budyneczku, w którym Vit pokój wynajmował wraz z szalonym ni to wynalazcą, chomikarzem i łamagą bardziej. Na ich drodze zawsze stawał pies z firanek, rozlana szklanka wody i zatrzaśnięte drzwi. Dziewczę nigdy nie miało imienia, a Vit pewien był, że pomimo teorii, że śnimy zawsze o osobach, które już spotkaliśmy, ona była stuprocentowym tworem jego wyobraźni. Przecież by ją zapamiętał. Albo zląkłby się przy spotkaniu. Powtarzające się sny nigdy nie miały charakteru erotycznego, wręcz przeciwnie, pomimo miłego przebiegu zdarzeń po każdym przebudzeniu Vita nie opuszczało lekkie uczucie niepokoju.
Z jakiegoś powodu dopadło go ono teraz, chociaż urocza towarzyszka nie zrobiła przecież nic, żeby je wywołać. Wręcz przeciwnie, starała się przecież bardzo, by to spotkanie miało towarzysko ręce i nogi, chociaż pochłonięty myślami Vit wcale nie zauważył jego niezręczności.
- Hm? – Wróć na ziemię, jesteś w Zaspanym Mrucku, nie nad morzem, zaspany mrucku.
Wredota? Prawie się uśmiechnął usłyszawszy to. Ale jednak nie. Niech będzie i wredotą, skoro takie miała zdanie. Moduł podłączony.
- To dlatego tyle dziś pijesz? Spodobał ci się i masz moralny dylemat? – Zdrowie cioci Ani, choć bez toastu, zawartość kolejnego kieliszka wlała się do Vitowego gardła. I wciąż była za słodka.
- Podziel swój wiek na pół, dodaj do tego siedem, wyjdzie ci najniższy próg wiekowy osób, które możesz spokojnie przelecieć. – To nie ten etap, ba, nie ten typ znajomości, aby zechciał spokojnie wysłuchać szkopułów i nawet starać się coś doradzić.
- Chyba, że jesteś już wierna narzeczonemu.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   Pią Lis 04 2016, 19:05

Tak to już jest, Vitku, kiedy się pięknie wygląda, trzeba się zamartwiać, albo chociaż bać się trochę. A taki elegancki dzisiaj jesteś, chyba wyrabiasz sobie normę na parę lat, co? Zamiast drobnej ciemnowłosej panienki w koszmarze nawiedzi cię zielona koszula.
Annie nie śnili się nieznajomi; w dorosłym życiu nader często poiła się przed pójściem do łóżka eliksirami powstrzymującymi powstanie marzeń sennych, w dzieciństwie ciągle miewała złe sny, budziła się z płaczem, choć teraz uśmiechnęłaby się tylko na powody do rozpaczy, które małej Ani wydawały się zupełnie oczywiste.
Pociąg nie przyjechał. Pod łóżkiem zalęgły się żaby. Vit, dwunastoletni i pryszczaty, podpalił jej włosy i chodziła łysa.
Może gdyby nasza Ania teraz akceptowała swój przydział koszmarów sennych, życie nie przerastałoby jej tak często. Nie przejmowałaby się utarczkami z nastolatkiem, nie rumieniła na głupawe żarty.
- Wstydź się. - odsunęła od siebie ostatnią pełną jeszcze literatkę, zawstydzona. Ona najada się tu nerwów po same uszy, drży o swoją karierę, o dyplom, będący w jej małym cichym życiu Najwyższą Świętością, a on śmie insynuować, że zaryzykowałaby jego utratę na rzecz przygody z krzywonosym paniczykiem.
Nic się jakby nie zmienił, miałaś rację Aniu: wredota. Mówią, że śnimy tylko o tych, których już znamy. Ciężko znaleźć dowód. Inni mówią, że liceum nigdy się nie kończy, a na to z kolei dowodem jesteście wy, jakże namacalni; Anna z rumieńcami i Vit z rękami sapera.
A może po prostu Anna wolałaby, żeby się nie kończyło. Żeby największym problemem był końcowy egzamin z alchemii, a uniwersalnym rozwiązaniem - kilka godzin nad książkami.
Koleżaneczki, w których towarzystwie piszczała nad drinkiem, nie odpoczywały już od książek, tylko od pracy. Od marudnych klientów, nadgorliwych księgowych, zakrwawionych pacjentów. Albo od pieluch, wózków i kołysek. Widoku męża tyjącego w oczach, od stert prania i prasowania koszul.
Wobec tego nie pozostaje już wątpliwość: Anna uciekła. Na swój mały i cichy sposób uciekła od spraw nowych, na siłę przedłużając stare, jak gdyby wchodząc coraz głębiej w historię nagle miała zostać zwolniona z przejęcia własnej dorosłości, zwłaszcza że dziś nawet Vita zdawała się opanować.
A co jemu zależy na wierności?
- Może. - magia niby taka wspaniała, mugole niby tak zacofani, ale wychodzi na to, że zwyczajność dopada wszystkich. A jak na tę zwyczajność zareaguje chłopaczek od bomb? - Spotkałam ostatnio Klarę. Wiesz, tę, z którą chodziłeś w ostatniej klasie. - po to chyba przeżyli wspólnie te dziewięć lat, by móc teraz plotkować bezkarnie. Dla Anny to też jakby praca badawcza: o ile ciekawi ją od czasu ich poprzedniego spotkania, co Vit myśli sobie o przeszłości, nie zapyta go przecież wprost; damy nie pytają wprost.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Pub Zaspane Mrucki   

Powrót do góry Go down
 
Pub Zaspane Mrucki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: