IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Jakov Yeromin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar


Moskwa, Rosja

¾

wilkołak

40 lat

ubogi

ubogi szlachcic

PisanieJakov Yeromin   Wto Cze 07 2016, 00:56

Меня зовут
Jakov Yeromin



DATA URODZENIA: 06.07.1956 / NAZWISKO MATKI: Lazareva / WIEK: 40
MIEJSCE ZAMIESZKANIA: ? / STATUS KRWI: ¾
STAN MAJĄTKOWY: ubogi / ZAWÓD: ubogi szlachcic / KORGORUSZ: wilk


ALCHEMIA: 6 / FAUNA I FLORA: 8 / LECZNICTWO: 8 / MAGIA KREATYWNA: 10
MAGIA ZAKAZANA: 5 / OKULTYZM: 3 / SIŁA: 22 / TRANSFIGURACJA: 10
WIEDZA MAGICZNA: 10 / ZAKLĘCIA I UROKI: 11 / SZCZĘŚCIE: 2 / TALENT: 5


Wysoki. Zdawać by się mogło, że wątły, choć to nieprawda. O kiedyś ciemnych włosach teraz  poprzetykanych siwizną i brązowych oczach ozdobionych niejedną zmarszczką, której mógłby jeszcze nie mieć. Rysy twarzy ma nietypowe, co wyróżnia go w tłumie. Nos nieco zakrzywiony; przypomina drapieżnego ptaka, do którego mu jednak daleko. Wszystkie życiowe zmartwienia można zeń wyczytać, jeśli jest się wprawnym obserwatorem.
Stara się być schludny, ale mieszkając w samotności rodzi się w człowieku pewna doza obojętności. Czasem budzi się zmęczony nocą, podczas której tylko uzupełniał zawartość szklanki whisky, czasem budzi się na fotelu, w bibliotece, przykryty starą książką. Nie obce mu zasady elegancji, odpowiedniego ubioru i innych, mało znaczących spraw, choć nie ma jednak wielu okazji, by z tej wiedzy w jakiś sposób korzystać.
Zwykle chodzi nieco przygarbiony, jakby wstydził się samego siebie, co w dużej mierze na pewno stanowi prawdę. Szara eminencja, nie tak ważna, jak by to powinno się wydawać. Ostatnimi czasy zaniedbany i zrezygnowany.

Ja, książę własnej bytności i niewolnik jestestwa zarazem. Od czasu wyburzenia pobliskiej, starej uliczki, która latem zachodziła ciepłymi promieniami sierpnia sprawiając wrażenie dawnej i majestatycznej, czuję się nieco gorzej. Często chodziłem tam na spacery wiedząc, że nie spotkam się z nieprzychylnym spojrzeniem. Opustoszała niemalże, zamieszkana jedynie przez czarodziejów nie takich jak ja, lecz pokroju mi podobnego była jednym z tych miejsc, które były "moje", które mogłem nazwać w taki właśnie sposób. Uliczka wyrzutków. Malała, pustoszała, cichła, zarastała i znikała jak majątek mojej rodziny, by któregoś dnia zniknąć na dobre. Już nikt mi na niej nie powie "dzień dobry, panie Yeromin!", albo "witaj, psie!". Będę za tym tęsknić, i zapewne to przez to od kilku dni toczy się we mnie wewnętrzny, nieopisany dramat. Naturalnie zrodzona kolejna pustka, jaka pojawiła się w moim życiu. Na swoje szczęście przywykłem już do tego i uczucia te zaczynam traktować jak przyjaciół.

Fundament zblazowanej markotności, maruderstwa i rezygnacji. Zgryźliwy, często poirytowany jak kobieta w okresie miesięcznicy. Burkliwy samotnik, który mimo to boi się odrzucenia i braku kogoś.
Kiedy się rodził, była burza. Pioruny co jakiś czas tłukły w ziemię, a deszcz soczyście spadał na wybrukowane uliczki i dachy domów. Wtedy jeszcze i dach dworu Yerominów cieszył się pełnią dachówek i całkowitą nieprzepuszczalnością wody bez potrzeby używania zaklęć. Wtedy jeszcze Yerominowie byli zapraszani na salony, a z ich zdaniem i opinią w towarzystwie jak najbardziej się liczono. Nic jednak nie trwa wiecznie, a wszystko co dobre, kiedyś musi się skończyć. Czysta polityka, kolejne zagrywki, umowy, znajomości... po kilku latach majątek zmniejszył się drastycznie. Ojciec zaczął pić, jednak miał problem pod kontrolą. Jeszcze.
Dzieci nie powinny być puszczane gdziekolwiek bez opieki. To wypominała sobie Anna do końca swojego życia, dopóki nie umarła ze zgryzoty za mężem. Podczas jednego ze spacerów, podczas zabawy w Wielka Włóczęgę kilkuletni Jakov zapuścił się w głąb rosnącego nieopodal lasu. Nie był to jego pierwszy raz, już wcześniej organizował sobie tam dziecięce wycieczki. Tym razem się przeorganizował, tym razem w swoim dziecięcym umyśle nie wziął pod uwagę tego, by nie oddalać się za bardzo. Szedł w głąb, dalej, w tę zieleń, w tę zieleń...! Mężczyzna, którego spotkał wydawał się być niegroźnym włóczęgą. Wydawał się. Nie był co prawda żadnym zboczeńcem, ale okazał się kimś równie niepożądanym: wilkołakiem. Wystarczyła chwila naiwnej rozmowy, by w kolejnej Mały Jakov poczuł wbijające się w jego skórę zębiska. Klątwa, zaraza i plugastwo dostały się do jego krwi. Nie wiedział nawet, że będą mu towarzyszyć już do końca. Z biegiem czasu fortuna Yerominów wciąż topniała, Boris wciąż pił, a Anna chodziła coraz bardziej załamana. Kwestią czasu było, aż głowa rodziny sama się wykończy. Oboje nie mogli pogodzić się z tym, co spotkało ich syna. W końcu Boris zakończył żywot, i może wreszcie, w grobie poczuł się choć przez chwilę spokojny. Żona jego dołączyła tam kilka lat później, pokonana przez bezsilność. Został już tylko sam Jakov, jego przekleństwo oraz puste, zimne mury dworu, który kiedyś przeżywał swoje najlepsze chwile. Zabezpieczeniem okazały się zamknięte w sejfie kosztowności, które został znalezione po śmierci Borisa i Anny. Cóż po nich jednak, jak reputacja do niczego? Zrezygnowany Jakov już jednak o nic nie dba, zamykając się raz w miesiącu w swojej piwnicy. Pełnia jest zawsze bolesna. Palący ból łamanych kości i rozdzieranych mięśni potrafi dać się we znaki. Mało tego, potrafi być również nie do wytrzymania bezlitosny. Nieludzka forma pozbawiona człowieczych instynktów, psi pysk pełen ostrych zębów, które są w stanie zmiażdżyć kość. Powstrzymują go kamienna piwnica i drzwi zamykane na wielki, doprawiony srebrem rygiel. Nie tylko to rani. Społeczeństwo również.
* * *
Ja, książę własnej bytności znajduję się na marginesie towarzyskim. Żal mi trochę z tego powodu, ale wiem, jakie zasady rządzą światem. Zamykam się w swojej bibliotece, w której przed laty często pojawiały się kolejne zbiory. Dziś zdobywam je rzadko, choć z tęsknotą oglądam w księgarniach i antykwariatach kolejne, opasłe woluminy. Nie mogę na nie trwonić roztrwonionej już fortuny. Wszystko, co znajduje się w moim domu już przeczytałem. Pozostały mi rozmowy z ludźmi. Z Marią. Jedyną osobą, która jeszcze mi została. I ona kiedyś odejdzie. Zamykam się w żałobnej szarości mojego domu. Niegdyś barwnego, dziś niemal pustego. Tylko gwieździste futro nocy zimowych sprawia, że pomieszczenia wydają się przyjazne. Przemykam po nich cicho, jak cień. Nikt z resztą mnie tu nie widzi, nikt mnie tu nie słyszy. Nawet Maria. Pozostałem sam sobie. Wszystko spowite letargiem pustych dni i nocy. Wpasowuję się w ten krajobraz.
Ja, niewolnik własnego jestestwa pogrążam się powoli, stopniowo, skutecznie w głębi siebie samego. Zajadam się żalem i rozczarowaniem, posiłkuję się z odrzuceniem, świadomością tego, kim się stałem i nazwiskiem, które w ostatnim dziesięcioleciu przestało już cokolwiek znaczyć. Czasem mam wrażenie, że stoję nad przepaścią. Że już wychylam się, że skoczyć próbuję, ale coś mnie cofa. Wola przeżycia, lub zakorzeniony gdzieś głęboko masochizm, o którego istnieniu do takich momentów nie mam pojęcia. Zamykam się w sobie, hoduję wewnątrz ból i złość do siebie i całego świata, w którym przyszło mi żyć. Jestem wynaturzeniem. Obiektem kpiny i pogardy. Wiem to, i zdają też sprawę sobie z tego inni. Podobno zdziczałem. Ale podobno przemoc jest grzechem. Zamykam się w piwnicy, za zaryglowanymi, ciężkimi drzwiami, by raz w miesiącu spędzić tam noc. I tak już do końca życia, przez które towarzyszyć mi będzie nie tylko ból fizyczny ale i ten psychiczny, ból istnienia. Czy boję się ciemności? Nie, już nie. Boję się jedynie siebie. Ja, książę samego siebie. Marudny, nieokrzesany w braku klasy jaką mieć powinienem. Ze skrzywionym poczuciem humoru i zgryźliwy od samotności. Zrezygnowany aż do niedbalstwa.




Ostatnio zmieniony przez Jakov Yeromin dnia Sro Cze 29 2016, 17:59, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Jakov Yeromin   Czw Cze 30 2016, 15:38

Здравствуйте!

Drogi Jakovie, wilkołacza bestio, jesteś tak niebywale zgorzkniały i markotny, jak więc potoczą się twoje dalsze losy? Przeżyłeś już prawie czterdzieści lat, ale jak odnajdziesz się w rzeczywistości, która dopiero nadejdzie?

Bonusy za kartę postaci

Postanowiłam przydzielić Ci następujące punkty:
+3 do siły fizycznej z racji genetyki wilkołaka
+2 do zaklęć i uroków
+2 do magii zakazanej

Oprócz tego w prezencie dostajesz ode mnie 10 magicznych tabletek, które pozwolą Ci lepiej przejść przez okres pełni, jak i dni następujące po niej. Nie nadużywaj ich jednak, ponieważ przedawkowanie mogłoby grozić konsekwencjami zdrowotnymi, a ze zdrowiem pewnie już nie najlepiej na stare lata, prawda?

Na zakończenie

Stworzona przez Ciebie karta postaci została zaakceptowana, w związku z czym otrzymujesz na start 800 punktów fabularnych do wykorzystania w punkcie Mistrza Gry. Możesz już bez przeszkód zacząć rozgrywkę na forum, lecz przed rozpoczęciem fabularnych przygód Twojej postaci prosimy o skrupulatne uzupełnienie pól w profilu. Warto również wnikliwie zapoznać się z tematami zamieszczonymi w dziale fabularnym.
W razie jakichkolwiek wątpliwości, problemów lub sugestii odnośnie rozwoju naszej społeczności, zachęcamy do kontaktowania się z administracją forum. Życzymy wielu ciekawych rozgrywek i przyjemnego spędzania z nami czasu!
Powrót do góry Go down
 
Jakov Yeromin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: