IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Sypialnia Aleksandra

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sob Lip 02 2016, 12:24

Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sob Lip 02 2016, 13:41

Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sob Lip 02 2016, 14:26



zt
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sob Lip 02 2016, 14:59




z.t
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sro Lip 13 2016, 20:35

/ noc po spotkaniu z Panną Vikentijs

Droga do domu zajęła mu dłużej niż sama podróż na wyspę. Z każdym krokiem czuł się gorzej, a ból zamiast zelżeć przybierał na sile. Zdołał odszukać swoją skórzaną kurtkę w bałaganie jaki zapanował w stodole. Miał nadzieję, że żadne zwierze nie uciekło, a Skaidra dojdzie do siebie. Miał czas na rozmyślanie. Po raz kolejny kogoś zawiódł przysparzając cierpienia. W samotności był bardziej skory do przyznania się do własnej winy, ale nigdy nie powie tego na głos. Nie byłby jednak sobą, gdyby pogodził się z losem. Prędko porzucił pesymistyczne rozwiązania, szukając sposobu na naprawienie błędu. Był w końcu łamaczem klątw i uroków, do tego bardzo dobrym. Tyle razy udawało mu się uwalniać ludzi od cierpienia, dlaczego więc nie spróbować ze Skaidrą?
Nie obchodziły go negatywne opinie uzdrowicieli, nie jedno widział na własne oczy i to na tyle, żeby móc stwierdzić, że jeszcze mu Vikentijs podziękuje. Dla Lebiedieva nie było rzeczy niemożliwych.
Pojawił się w Moskwie około północy przy wtórze błyskawic, ulewy i porywistego wiatru. Tak późna pora i nieprzychylna aura sprawiła, że mógł dojść do swojej kamienicy we względnym spokoju. Na górę szedł powoli, trzymając się jedną ręką balustrady. Mokry, zmarznięty, umorusany i ranny co na pierwszy rzut oka było trudne do dostrzeżenia. Czuł jednak jak czarny materiał golfu podrażnia rany, ślady po pazurach na twarzy piekły, a nos bolał. Był już niemal na samej górze kiedy ją dostrzegł. Była akurat ostatnią osobą, przez którą chciał być w tej chwili widziany. Przystanął na chwilę, lustrując ją wzrokiem przy ciemnawym oświetleniu klatki schodowej. Bębniący w okna deszcz wypełniał przestrzeń. Normalni ludzie zaczęliby mówić coś w stylu: co tu robisz? hej, cześć, ale pogoda, co? Ale on ani ona nie byli normalni. Aleksander zaczął powoli pokonywać ostatnie schodki zatrzymując się o dwa niżej, które dawały Jej przewagę. Niech napatrzy się na niego z góry. Przez głowę przemknęło mu kilka myśli, najgłośniej krzyczała ta pytająca co ona tu robi. Ostatnie pożegnanie odebrał całkowicie inaczej, a przecież nie tknął sprawy Zuli, żeby mogła się tu teraz rzucić mu w ramiona w podzięce. Pokonał kolejny schodek. Widział jej twarz. Zmarszczył lekko brwi, miał ochotę podnieść rękę i przejechać palcami po krzywdzie. Normalny człowiek zaraz pytałby kto ci to zrobił?! Ale Aleksandrowi było daleko do takiej persony.
- Psia pogoda. - mówi bardzo cicho.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sro Lip 13 2016, 21:23

Bójka w barze nie przyniosła pożądanego uspokojenia. Rozdrażniła jedynie bardziej, gdy do głowy przyszły wyrzuty sumienia. Zosja wyklinała swój brak opanowania i emocje, jakie targały nią przed zdarzeniem i po nim. Ból fizyczny, którego doświadczyła, nie pomógł pozbyć się krążących myśli i poczucia samotności.
Burza była odzwierciedleniem stanu w jakim Zosja tkwiła. Porywy wiatru i bijące grzmoty, niczym walka z własnymi myślami, które popychały ją ku mieszkaniu, opuszczonego ostatnio w wielkim pośpiechu i złości. Pozwalając strugim deszczu przemoczyć ją do suchej nitki, Sokolova dopiero przed drzwiami Lebiedieva pomyślała, że błędem było przyjście tutaj. Dlatego nie zapukała. Tchórzliwie odwracając się na pięcie, zamierzała zniknąć po cichu. W końcu nie słyszała nic o spełnieniu warunku. Miała przyznać, że wcale żadnych nie chce stawiać? Wolała zbiec po schodach i znowu wypaść na deszcz.
Traf jednak chciał inaczej. W połowie drogi uświadamiając sobie kto właśnie wspina się po schodach, Zosia miała ochotę zapaść się pod nie. Przyłapana na gorącym uczynku, zatrzymała się na skraju schodka i wbiła spojrzenie w twarz kochanka.
Zmęczona i przemarznięta, wcale nie chciała udawać dumnej. Nie mając jednak pojęcia co rzec, nie wiedziała też jak się zachować. Przedstawiając obraz nędzy i rozpaczy, dostrzegła w końcu podobny stan u Aleksandra. Ba, gorszy. Bawili się tak samo nienormalnie? Mogłaby spytać co się stało, jednak coś podpowiadało, że nie ma miejsca na takie słowa na schodach zimnej klatki. Psia pogoda? Cały dzień do dupy. Czy noc mogła być lepsza? Zosja postąpiła na bok, schodząc jednocześnie te dwa schodki w dół, by stanąć obok Aleksandra i spojrzec na niego pytająco.
Była gotowa kontynuować drogę w dół. Przecież nawet nie wiedziała, czy Lebiediev pragnie jej towarzystwa. Może wcale nie chcial spełniać dla niej żadnego warunku, ciesząc się pozbyciem utrapienia?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sro Lip 13 2016, 21:49

Nie chciał bo coś mu podpowiadało, że będzie musiał odpowiadać na pytania mimo, że Zosja ich nie zada. Nie chciał bo nie spełnił jej ostatniego życzenia. Nie chciał bo nie wiedział co ma powiedzieć, jak odnieść się do ostatniej rozmowy. Nie chciał, żeby widziała go słabego. Nie chciał jej urazić swoimi negatywnymi myślami, które wywołała Skaidra. Nikt z nim nie będzie szczęśliwy, był jak zły omen któremu inni mogli zazdrościć powodzenia. Czego by nie tknął to zamieniał to w złoto, gdy inni próbowali tego samego, nawet z jego zachętą uzyskiwali gówno. Dzisiejszego wieczoru zaczynała mu jednak doskwierać samotność, ta najgorszego rodzaju do której nie chciał się przyznawać. Lęk sięgający głęboko w jego osobowość. Może dlatego prawą ręką ścisnął mocniej balustradę, a drugą musnął jej palce, brudząc je krwią. Przez chwilę na nią patrzył, ale zaraz ruszył do przodu bardzo delikatnie, niemal złudnie ciągnąc jej dłoń za sobą, nic nie mówiąc. Stał już przy drzwiach do swojego mieszkania, nie obracając nawet głowy, żeby spojrzeć czy Zosja zdecydowała się dołączyć. Chciał, nie chciał...
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sro Lip 13 2016, 22:12

Była gotowa zejść z oczu Lebiedieva, w ponurym milczeniu opuścić nie tylko kamienicę, ale takze ulice, miasto.. Delikatny dotyk na dłoni, szybko jednak podpowiedział, że wcale nie musi. Gubiąc się w pragnieniu spojrzenia na dłoń i utrzymywaniu go na mężczyźnie, tylko na krótką chwilę zerknęła w dół. Gdy Lebiediev ruszał do drzwi, Zosja przyciągana niczym magnezem, obróciła się za nim i podjęła drogę w górę.
Zgarniając przyklejone do policzka kosmyki, będąc pewna, że żadne słowa nie określą czynów lepiej. Przyjęła zaproszenie Aleksandra, drżąc już z zimna. Najchętniej zrzuciłaby mokrą odzież, tym razem nie mając na myśli nic niegrzecznego.
Dziś niczego nie chcąc, jednocześnie potrzebując niczym powietrza. Pozbawiona lekkiego, chwilowego dotyku, sama odnalazła męską dłoń, przystając na wycieraczce i zerkając z dołu na obitą, podrapaną twarz.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sro Lip 13 2016, 22:37

Uścisnął jej dłoń delikatnie, obrzucając spojrzeniem. Przy drzwiach mógł więcej dostrzec. Oklapłe, mokre włosy, które roztaczały wokół siebie ulotną, ziołową woń, a może było to tylko jego urojenie, rozcięta, niekrwawiąca już warga i brzydki, duży siniec pod okiem. Odwrócił pospiesznie głowę zabierając ich do środka. Powinien ją teraz napastować pytaniem kto, jak, kiedy i po co, jak bohaterowie wielu książek, gdzie występują dżentelmeni? Odczuwał niezadowolenie, ale może dlatego, że kobiety jawiły mu się jako delikatne i kruche istotki. O Zosji nie sposób było tego powiedzieć.
- W łazience w drugiej szafce od drzwi znajdziesz ręczniki i szlafrok - poinstruował nieco sztywno, ale bardziej zależało mu na przegonieniu jej do innego pomieszczenia, żeby nie widziała co mu naprawdę doskwiera. I tak już w tym świetle mogła dostrzec niezdrową bladość jakiej się nabawił z kontrastującymi pręgami po pazurach biegnącymi po prawym policzku po szyję. Puścił jej rękę i zniknął za drzwiami do sypialni mówiąc Zosji, żeby czuła się jak u siebie.
Z cichym jękiem zrzucił z siebie kurtkę na podłogę podchodząc do toaletki. Pożałował swojego wybuchu złości poprzednim razem ponieważ zrzucił z niej wtedy większość swoich eliksirów. Zapaliwszy magiczne światła przy lustrze uniósł materiał golfu. Delikatnie z przerwami na przetrawienie bólu dotykał trzech, płytkich ale obficie krwawiących miejsc po pazurach.


Ostatnio zmieniony przez Aleksander Lebiediev dnia Czw Lip 14 2016, 00:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sro Lip 13 2016, 23:15

Nie tylko uścisk dłoni poczuła. W tym samym momencie żołądek jej się skurczył, chociaż nie głodem, bo i oddechu także na moment jej zabrakło. Nie wydając się zawstydzona siniakiem pod okiem, dalej wydawała się równie butna co zawsze. Specjalnie przybierała taką postawę, nie przychodząc tu po współczucie i ochronę?
Weszła do środka, nie mając wiele czasu aby zastanowić się co się stanie wraz z przekroczeniem progu. Te proste instrukcje, jakie zaraz usłyszała, wydawały się tak zwyczajne. Zaskakujące nieco, ale nie pozostawiające miejsca na zakłopotanie. Zosia ruszyła do łazienki, może nawet wdzięczna. Było prosto. Na razie.
Zamykając drzwi za sobą, zrzuciła kurtkę, patrząc na siebie w lustrze. Powoli ściągając z siebie mokre ciuchy, miała ochotę po prostu się położyć. Nawet tu na podłodze. Zamiast tego jednak, wyciągnęła szlafrok i ręcznik. Osuszyła się jak mogła i założyła miękki, ciepły materiał, powoli odkladając moment opuszczenia łazienki. Jednak gdy to zrobiła, bez wahania skierowała się do sypialni. W dłoniach niosąc środki opatrunkowe, ktore wyciągnęła z szafki, podeszła do Aleksandra i wskazała na łóżko.
- Usiądź.
Niemal nakazała, chociaż dziś ton jej głosu wydawał się cieplejszy, czego sama nie zauważyła, chcac tylko zająć się raną, wyglądającą na głęboką i zabrudzoną.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Sro Lip 13 2016, 23:34

Zastanawiał się nad zaklęciem, które zagoiłoby rany ale nigdy nie miał do nich ani pamięci, ani umiejętności. W Koldovstoretz mógł liczyć na Skaidrę, potem życie okazywało się dla niego na tyle łagodne, że co najwyżej musiał ocierać krew z nosa. Po raz pierwszy zdarzyło mu się stracić panowanie nad sytuacją i doprowadzenie się do takiego stanu. Mogło być gorzej, gryfy były młode, a on zdążył poruszać się na tyle, że ich pazury nie przerwały mięśni. Kiedy w odbiciu lustra zauważył znajomą postać opuścił golf co było niepotrzebne bo ubranie również nosiło ślady walki. Zerknął na to co trzymała w dłoni. Jej nakazujący ton sprawił, że czekał na złość jaką zawsze wywoływały w nim takie odzywki. Nie lubił, gdy mówiono mu co ma robić. Tym razem jednak tego nie poczuł. Zrezygnowany i po części wdzięczny, posłusznie podszedł do łóżka zdejmując w drodze golf. Zosja mogła dostrzec w pełnej krasie jakich obrażeń się nabawił. Były kocie pazurki i ząbki, a nawet i psie! Największe jednak były ślady po gryfie z przodu i z tyłu, tyle, że te ostatnie były lżejsze. Usiadł z zaciśniętymi ustami nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Dzielny pacjent! Zaraz jednak drgnął jakby chciał się poderwać do góry.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Pią Lip 15 2016, 00:07

Mimowolnie zmarszczyła czoło, zaciskając usta, by bronić się przed pytaniami. Okazanie ciekawości, zmusiłoby ją do podzielenia się historią w której sama oberwała. A nie chciała rozmawiać o swym gniewie i konieczności upuszczenia go w najgłupszy sposób.
Przysiadając obok Lebiedieva, nasączyła gazik wodą odkażającą i przytknęła go do mniejszej ranki. Zaczęła delikatnie, chociaż przechodząc do śladów po pazurach gryfa, tknęła w czułe punkty. Zerkając z ukosa na twarz Aleksandra, zastanawiała się czemu został tak sponiewierany. Kolejne zużyte gaziki trafiały na stosik, a kolejne minuty mijały przy opatrywaniu kolejnych ran. W końcu Zosia przysunęła się bliżej i wyciągnęła dłoń, by obrócić twarz mężczyzny ku sobie.
Popatrzyła mu w oczy na moment i zerknęła na nos, którego złamanie poznawała. Zanim Aleksander mógł zareagować na jej plan, Zosja podniosła dłonie i nastawiła nos mężczyzny.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Pią Lip 15 2016, 02:29

Sytuacja w jakiej się znalazł urągała jego męskiej dumie. Pozapalał pobliskie świece, aby rozświetlić pokój skąpany w półmroku. Patrzył na nią niepewnie, czekając na pierwszy ból płynący z jej pierwszych czynności. Spiął mięśnie odwracając głowę, starał się przyjąć pozycję, która zapewni mu minimalny komfort. Siedział więc wyprostowany jak struna ze wzrokiem utkwionym w suficie. Odbijali się w tafli wiszącego tam lustra, bezlitośnie ukazując odniesioną porażkę na ciele Lebiedieva. Zasyczał  przez zaciśnięte zęby kiedy dłoń Zosji dotknęła najboleśniejszej rany. Zacisnął dłonie na szmaragdowej kapie, zbierając materiał do siebie. Wolałby, żeby cokolwiek mówiła, paplała o głupotach, a nawet zadała jedno z tych pytań jakie zadaje się rannemu. Zagryzł zębami dolną wargę przymykając oczy. Starał się oczyścić swój umysł, pozbyć emocji, ale środek odkażający skutecznie sprowadzał go na ziemię. Doceniał fakt, że Zosja tu jest i mu pomaga, ale samoistnie przybierał naburmuszoną postawę. Zaraz zacznie uciekać jej po pokoju dla przysłowiowych pięciu minut przerwy. Siedział jednak posłusznie, wpijając palce w materac, tylko co jakiś czas próbując się odsunąć. Przyzwyczajając się powoli do czynności swojej kochanicy ponownie przymknął oczy zaczynając bardzo cicho mamrotać pod nosem zbitkę słów mających za zadanie odwrócić uwagę od tego co się działo. Anonimowe słowa anonimowego poety.
- I niech miłosny pocałunek ust naszych nigdy nie opuszcza. Niech będzie tysiąc po sto razy i sto tysięcy jeszcze więcej. I niech miłosny pocałunek ust naszych nigdy nie opuszcza. Niech będzie tysiąc po sto razy i sto tysięcy jeszcze więcej. I niech miłosny pocałunek ust naszych nigdy nie opuszcza. Niech będzie tysiąc po sto razy i sto tysięcy jeszcze więcej. I niech miłosny pocałunek ust naszych nigdy nie opuuu... Au! - skupiając się na słowach nie zdążył przejrzeć zamiaru Zosji, czując jej dłonie na swojej twarzy otworzył tylko oczy i dał wyraz swojego niezadowolenia. Zmielił w ustach przekleństwo. Niczym obrażona panna dotknął ostrożnie swojego nosa z którego pociekło kilka kropel krwi. Tak go bolała reszta ciała, że o nim zapomniał.
Jak już wydobrzeje to na pewno doceni zaskakujący profesjonalizm dziewczyny, teraz miał ochotę ponarzekać o braku ostrzeżenia. Co sobie myślała?
- Nie musisz tego robić - mruknął dotykając miejsc, które opatrzyła. Tyle tego było... Zastanawiał się z której strony wygląda gorzej - przód czy tył i czy nie będzie musiał odwiedzić Hotynki. Albo prosić Zosji o zszycie ran. O nie. Straszna myśl okraszona posępnym grzmotem i bębnieniem deszczu o okna.
Ani tu być. Miał jeszcze Arinę, oznaczałoby to jednak kolejną sesje terapeutyczną na którą nie miał ochoty. Ale tu jesteś.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 14:57

Miała ochotę kazać mu się zamknąć. Tkwiła jednak w milczeniu, ignorując mamrotanie pod nosem. W końcu to był tylko głupi wiersz, powtarzany i powtarzany, jakby słowa miały sens.
- Nie muszę.
Odpowiedziała, zgadzając się z Aleksandrem. [i]Ale chcę.[/] Mogłaby rzec, chociaż takie słowa trudniej było wypowiedzieć. Odkrycie swych pragnień, nosiło ze sobą ukazanie prawdziwej twarzy. Ta dwójka jednak wolała dumnie nosić maski, jakie nałożyć musieli już dawno.
Odsunęła swe dłonie od twarzy mężczyzny i odchyliła nieco, jakby oceniając swe dzieło. Nastawiła prosto? Gdyby Lebiediev przyjrzał się w lustrze, stwierdziłby, że nos już nie jest taki jak kiedyś. Ślad pozostanie mimo wszystko. Może jednak widoczny tylko dla niego?
Opuszczając spojrzenie, sama nie pamiętała o swym podbitym oku i rozciętej wardze. Decydując, że to już koniec zabawy w pierwszą pomoc, zaczęła zbierać zakrwawione gaziki. Zajęcie pomagające uporać się z niezręczną ciszą między nimi.
Powinna się wytłumaczyć z obecności tutaj?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 15:18

Mamrotanie mu pomagało, choć zamiast dawno czytanej sentencji powinien wyrecytować rosyjski hymn od tyłu. Przy nauce oklumencji ta umiejętność okazała się niezwykle pomocna. Doprowadził swojego nauczyciela do takiej konsternacji, że w końcu odniósł zwycięstwo. Czuł się jak człowiek po którym przebiegło stado dzikich koni, każdy mięsień bolał, a głowa szukała sposobu na postawę, która zagwarantuje ciału wygodę. Jeszcze nie miał przed sobą lustra, żeby odkryć tą straszliwą prawdę jaką ukrywa przed nim Zosja. Zmarszczył tylko czoło widząc jak mu się przygląda.
- Dziękuję - powiedział cicho, coś za cicho dzisiaj konwersowali. przyglądając się jak zgarnia brudne waciki. - Zostaw - strąca je niedbale, w końcu nie on będzie je sprzątał. Poza tym jak tylko znajdzie swoją różdżkę to raz i dwa, będzie czysto. Zagryzając wargę do krwi wstał, powolnym krokiem podchodząc do toaletki. Poprzednim razem zastawiona flakonikami i pięknym bukietem czarnych róż, teraz świeciła pustką. Z jednej z szuflad wyjął blaszane pudełeczko oraz czarne puzderko i wrócił na łóżko.
- Mogę? - zagaił grzecznie kładąc swoje zdobycze na pościeli.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 15:49

Po krzykach i hałasach w barze, miała ochotę na ciszę i szepty. Łagodność i zrozumienie. Wydawało się, że w gwarze nie ma dla nich miejsc i tylko gdy mrok dopada kąty, jest szansa by poczuć coś miłego.
Słysząc polecenie Aleksandra, zawiesiła dłoń nad gazikiem i zerknęła jak ten zostaje zepchnięty na podłogę, w ślad za resztą mu podobnych. Unosząc spojrzenie na powstającego Lebiedieva, w pierwszym odruchu miała ochotę zrobić zupełnie coś innego niż ten by pragnął. Ale została w miejscu i gdy mężczyzna wrócił, kiwnęła głową.
Jakim cudem odzywała się rzadziej niż Aleksander, nie miała pojęcia. Lubiła milczeć, jakby czując, że gdy się odezwie, nie będzie potrafiła powiedzieć niczego miłego. Zerkając na puzderko, wydawała się nie ufać zawartości. Może dlatego wolała zawiesić spojrzenie na oczach swego towarzysza?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 16:05

Rozsiadł się wygodniej i teraz tylko jedną nogą dotykał podłogi. Przyjmując jej kiwnięcie głowy za werbalne tak, przystąpił do swojego zamiaru. Przywołał ręką jedną z świecących kul, zawieszając ją w takim miejscu, aby oświetlała twarz Zosji, ale nie raziła. Otworzył blaszane pudełko w którym znajdowały się najmożliwsze w domu zaklinacza różności - nitki, guziczki, wstążki, kilka suszonych ziół, tasiemki, igły, monety i wiele wiele innych. Przeglądał zawartość, ale po chwili przerwał i zajął się czarnym puzderkiem, które zawierało w sobie nieprzyjemną maź. Nabrał jej odrobinę na palce, a drugą ręką ujął delikatnie brodę Zosji. Wpatrywał się przez chwilę w jej oczy, ale tym razem nie było w błękicie tego do czego przywykła przy poprzednich spotkaniach. Dotknął delikatnie czubkiem palca rozbitej wargi, rozsmarowując maść. Chciał zapytać czy znowu ratowała mugoli, ale stwierdził, że rozgadana Sokolova równała się z trzaśnięciem drzwi, a mimo wszystko wolałby jeszcze ją przy sobie zatrzymać. Milczał więc poddając ją troskliwym zabiegom, które były dla niego czymś nowym. Nawet rany Ani czy Samuela były opatrywane przez Romana czy Mirkę.
Nabrał nowej warstwy mazi i rozsmarował ją pod okiem dziewczyny, które zaczęło brzydko wyglądać. Chłodzące właściwości maści powinny przynieść ulgę i zwrócić właścicielce urodę. Nie napastował jej wzrokiem chociaż czuł, że coś jest nie tak. Czy poharatany stracił swój urok? Albo to z nią było coś...
- Jak ty to... - zaczął ale zaraz urwał - Nieważne.
Wytarł brudne palce o spodnie i zaczął dobierać rzeczy z blaszanego pudełka.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 16:21

Miała ochotę przymknąć powieki, chociaż pierwsza zapatrzyła się w źrenice Aleksandra. Czuła się dziwnie, bowiem nie towarzyszyły im używki w postaci papierosów i alkoholu, niemal nie rozmawiali, a i zajęcie było tak inne od tego poprzednim razem.
Było tak zaskakująco zwyczajnie. Chociaż jednocześnie.. nie.
Niemal się skrzywiła, gdy mężczyzna dotknął zranionej i opuchniętej wargi. Uparta Zosja jednak nie zamierzała się skarżyć. Nosem wciągnęła powietrze i w końcu zamknęła oczy. Wolała mieć za sobą te zabiegi pielęgnacyjne. Drgnęla, gdy chłodna maź została położona pod okiem. Czym dostała? Denkiem butelki?
Słysząc pytanie, otworzyła oczy i spojrzała na Lebiedieva.
- Pytaj.
O dziwo pozwoliła na coś, przed czym zawsze się broniła. Coś się zmieniło czy Sokolova dostała mocno w głowę? Może jakaś rana albo guz, schowany pod włosami, pozostawal ukryty przed oczami Aleksandra?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 16:42

Wybrał złotą i czarną nitkę, suszony listek mięty, mały, srebrny guziczek i błękitną wstążeczkę. Rozłożył wszystko obok koło siebie w równym rządku. Wygrzebał z pudełka dodatkowe listki mięty, które podsunął Zosji do żucia, ale nie zjedzenia. Nie robił niczego bez planu. Nie chciał pytać, bo wydawało mu się to strasznie mierne. Miał pytać kobietę dlaczego jest taka dziwna bo nie reaguje jak tysiące innych kochanek? Długo zabierał się za mówienie, aż w końcu podczas plecenia dziwnego przedmiotu padło oczekiwane pytanie.
- Miałem wiele kochanek i jeszcze żadna tak się nie zachowywała jak ty - nie przebierał w słowach - Chcę wiedzieć dlaczego tak inaczej na mnie reagujesz. Nie... dziwniej. Na przykład teraz. Jestem brzydki?
Mówiąc to patrzył uważnie na jej twarz po czym ponownie skupił się na zaplataniu nitek w guziczek.
Właściwie powinien oznajmić, że jest demonem, a ona zwykłą śmiertelniczką, która powinna zachowywać się jak pacynka więc odmienne zachowanie go zarówno intryguje i irytuje. Mogła poczuć się zdziwiona doborem tematyki rozmowy, bo chyba spodziewała się pytania o sponiewieraną twarz.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 16:56

Otworzyła usta, pozwalając by listki znalazły się na języku. Smak mięty kochała od dziecka, chociaż przez pewien okres czasu, zapominała o przyjemnościach z lat dzieciństwa.
Zaskakujące było, że akurat dziś i akurat Aleksander, podsunął jej zielone listki. Powoli kosztowała je, żując delikatnie, jakby nie chcąc zbyt prędko utracić cudownego smaku. Niemal przestała, gdy usłyszała słowa Aleksandra. W pierwszej chwili nie wiedziała do czego zmierza. Ale kolejne sekundy również jej przyniosly pytania, wątpliwości.
- Może dlatego, że ty inaczej reagujesz..
Pozwoliła sobie odpowiedzieć. Może wyczuwając, że Lebiediev nie chce jej odejścia, chociaż ona sama czuła się rozdarta.
- Możesz mieć wiele kochanek...
Dlaczego nie chcesz, żebym zniknęła? Mimo właściwości mięty, nie oddychało jej się łatwiej. Znowu coś zaczęło uwierać, dusić i przeszkadzać. Rozmowa rozwijała się w kierunku, który mógł zacząć przerażać. Przynajmniej Zosję.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 17:24

- Mogę - przyznał. Mógł mieć sto razy tyle niż dotychczas miał. - Dopasowuję swoje reakcje do twoich, a przynajmniej się staram bo jest to do dla mnie czymś... Nowym. Powinnaś skończyć tak jak one. Odejść w zapomnienie, tęskniąc i zastanawiając się czy nasze spotkanie było snem, a mimo to... Jesteś inna. Łamałem już nie jedną kobiecą dumę, słyszałem wiele błagań i lamentów, a Ty z kolei trzaskasz drzwiami i wytrącasz mnie z równowagi - tłumaczył spokojnie, może lekko oskarżycielsko jakby rozprawiali tu o krnąbrnej pogodzie, która mimo zapowiadającego słońca przywiała gradowe chmury. Przez cały ten czas skupiał się na swojej pracy. Zręczne palce zgrabnie łączyły nitki z suszem mięty i wstążki.
- Czasami mam wrażenie, że... - zerknął w jej brązowe oczy - Że czegoś chcesz, ale boisz się wypowiedzieć to na głos, przez co wprowadzasz mnie w błąd.
A tego bardzo nie lubił.
- Po naszym ostatnim spotkaniu... Zastanawiałem się w czym tkwi problem. - kontynuował przyjacielską pogawędkę dodając do konstrukcji swój złoty włos. - Dzień i noc - na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. Męczyło go to jak czkawka. Sięgnął ręką do jej włosów przeczesując wilgotne pukle palcami. Wyłapany włosek dołączył do złotego, a błękitne oczy ponownie spoczęły na obiekcie pracy.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 18:11

Nie miała pojęcia czego Aleksander teraz od niej chce. Dopasowywał się? Rzeczywiście, zabrzmiało to oskarżycielsko, jakby całą winę chciał złożyć na jej barki. Nie bez powodu się wkurzała. Chciała być wolna, tymczasem w pewien sposób wpadła w sidla Lebiedieva. I jak zwierze rzucające się w klatce, tak ona musiała pokazać swe pazurki i zęby.
- Niczego nie chce.
Odpowiedziała od razu, a cierpliwość została zachwiana. Znowu balansowali na krawędzi, cienkiej linie. Byli o krok od kolejnych drzwi, ktorymi można trzasnąć.
- Nie wiem.
Kolejne cegiełki muru rosły na łóżku między Zosją a Aleksandrem. Pytanie, czy lepiej było burzyć je taranem, czy powolnym dłubaniem dziury u podstawy. Sokolova odwróciła głowę, by spojrzeć w szybę okna, zalaną deszczem i nie pozwalającą spojrzeć na świat normalnie.
Może chodzi o to, że sam nie chcesz mówić o swych pragnieniach?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 18:55

- O tym właśnie mówię - odpowiedział łagodnie obrzucając ją bystrym spojrzeniem. - Niczego nie chcesz, nic nie wiesz, a mimo to spotykamy się na tej samej drodze. Raz za razem.
Skrzywił się ale to dlatego, że zakuło go w boku. Wyjął z pudełka długą igłę i zaczął nacinać nią runy na guziku. Wydawać się mogło Zosji iż jest w tym pomieszczeniu jedyną osobą, która się denerwuje.
Aleksander zachowywał względny spokój, ale nieustanne natrafianie na mur Sokolovej wyzwalało irytacje na tyle silną, że miał ochotę siłą wedrzeć się do jej umysłu, pogwałcić prywatność wyłącznie dla zaspokojenia swojej egoistycznej ciekawości. Co takiego było w tej dziewczynie, że był skłonny jej iść na rękę niemal w każdym aspekcie. Poruszył się, a na opatrunku pojawiła się krew.
- Czy gdybym ci opowiedział o swoich pragnieniach, o tym czego chcę to byłoby ci łatwiej? - zapytał patrząc na Problem siedzący w jego szlafroku. Lubił monologi, naprawdę. Ale tylko w sztuce. Zmrużył oczy, a następnie to co robił cisnął do metalowego pudelka. Zosja nie była jedynym złośnikiem.
- A po co się z resztą starać. - wstał, chwilka na przyzwyczajenie się do bólu ale zaraz usiadł. Bariera opadła i spadła na niego ściana złości oraz dotkliwego uczucia w każdej ranie. Miał ochotę zedrzeć z siebie opatrunki. Irracjonalne.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 22:57

Ledwo powstrzymała się, by nie podnieść głosu w odpowiedzi. Tak, Sokolova czasem potrafiła opanować swój gniew, chociaż gdy cierpliwość była wystawiana po raz kolejny, nie mogła się już pohamować.
Wydawało jej się, że Lebiediev jest niezadowolony z jej wizyty, chociaż przecież sam gestem zaprosił do środka. Gdy zadał pytanie, spojrzała na niego, niemal zaskoczona słowami. Zrobiłby to? Z tym swoim stałym, cholernym spokojem, wywołującym ochotę na jego zniszczenie? O proszę! Wyraz złości był czymś nowym. Zosja aż wbiła w niego badawcze spojrzenie. Nie wierzyła, że Aleksander mógłby także trzaskać drzwiami. Może powinien?
- Musicie mieć odpowiedź na każde pytanie?
Zapytała, jakby mówiła o grupie do której nigdy nie będzie należała. Nie wiedząc, że została przez Aleksandra rozszyfrowana, nie miała świadomości kim był. Zamykała go w tej samej szufladzie co Zulę. Lgneli do siebie, ale czuła, że relacja zakończy się tak samo nagle co przyjaźń z Lazarevą.
- Cholerne pytania..
Dodała, zwieszając głowę i zerkając w stronę niedokończonego tworu Aleksandra. Sięgnęła po niego i złapała w palce, zastanawiając się po co to.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   Nie Lip 17 2016, 23:17

Dlaczego musieli przeprowadzać taką rozmowę w momencie kiedy Aleksander był jedną chodzącą raną? W lepszej formie postarałby się o lepszą otoczkę, albo w ogóle nie poruszyliby tego tematu.
Sam sobie winien jeszcze bardziej poczuł się zirytowany i wściekły. Który to już raz gnębiły go uczucia wywołane przez Zosję? Zacisnął dłonie w pięści, by po chwili je rozprostować. Uparcie wpatrywał się w punkt przed siebie przez co mogła go odebrać jako obrażalskiego.
- Cholerne pytania - przedrzeźnił ją - Normalni ludzie odpowiadają na pytania i się ich nie boją.
Wtedy można skłamać lub podkoloryzować prawdę. On tak robił, gdy musiał, ale zawsze mówił prawdę. Decydował się na szczerość, która klarowała sytuacje. Spojrzał na nią, jak sięga do pudełka.
- Przestań mnie dręczyć - złapał ją za rękę świdrując wzrokiem. Słowa zostały wypowiedziane cicho, ale z emocją.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sypialnia Aleksandra   

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia Aleksandra
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next


Skocz do: