IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Salon z kuchnią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Czw Paź 06 2016, 23:24

Słabości innych, podane jak na talerzu, podbudowywały ego Sokolovej, która tak naprawdę miała bardzo niskie mniemanie o sobie. Pozycja, jaką zajmowała, nie pomagała w walce o swoje. Gdyby Zosja była kimś innym, najpewniej nie wypuściłaby Aleksandra z rąk.
Tym czasem chyba sama sobie na złość robiła. Patrząc na Lebiedieva, dałaby sobie przypalić dłoń, twierdząc, że mężczyzna nie powalczy o jej utrzymanie. Tymczasem jeszcze jeden krok postanowił zrobić.
Powieki jej opadły, gdy poczuła pieszczotę na skórze. Na oślep wcisnęła niedopałek w parapet, gasząc żar, bo zaczynał się on rodzić gdzie indziej.
- Potrzebujesz pozwolenia?
Zapytała, przysuwając się bliżej Aleksandra. Każdy pojedynczy gest, działał na nią jak magnes i nawet jeśli wcześniej chciała uciekać, teraz wolała zostać.
- Sorokin nie pyta.
Dodała, łapiąc twarz mężczyzny w dłonie i siłą zmuszając go, by podniósł głowę i spojrzał jej w twarz. Oboje nie chcieli mówić co czuli. Zosji wydawało się to tak banalne. A przecież nie była banalna.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Czw Paź 06 2016, 23:54

I jak tu nie zwariować. Tyle zmiennych mogła zaserwować mu jedynie Zosja. Żadna inna nie dożyła takich chwil jak ta. Dekoncentracja, dezorientacja i to piekielne pożądanie z którym musiał nauczyć się żyć od schadzki do schadzki. Myśli o niej pojawiały się o każdej porze dnia marząc o szybkim zapadnięciu zmroku. Apetyt wzrastał wraz z każdym kęsem. Chciałby ją mieć wyłącznie dla siebie, ale z pewnością, której nie potrafiła mu zapewnić. Czuł się niepewny co do jej uczuć, peszyły go takie rozmyślania. Oboje na tyle uparci, że nie potrafili, a właściwie nie chcieli nazwać tego co było między nimi. Strach przed nieznanym. Chciał capnąć ustami szyję, gdy zmusiła go do spojrzenia w oczy.
Nie wiedział jak odebrać jej słowa. Były mylące, zagadkowe i niebezpieczne.
- Owszem, ale zależy mi na tym abyś była... - odpowiedział po krótkiej chwili - Zadowolona.
Tak, to chyba właściwe słowo. Nie chciał samoistnie podejmować decyzji. Zaczynało mu zależeć na jej zdaniu, na samopoczuciu na... Dość. Biła od niego szczerość, ani śladu po uśmieszkach typowych dla bawidamka chcącego zabawić się kosztem biednej sierotki. Po tych słowach czuł się nieco głupio, jakby Zosja miała zaraz mu parsknąć prosto w twarz. Nienawidził tego uczucia, podpowiadało mu zwijanie żagli i chowanie się za swoim własnym murem lubieżnego kochanka.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Pią Paź 07 2016, 21:51

Zaskoczył ją, co odmalowało się na twarzy Zosji. Patrzyła na Lebiedieva, jakby nie dowierzając. Zalezało mu. Pragnął jej zadowolenia. Brzmiało to jak bajka. Mogłaby odtrącić ją jeszcze raz, ale czy aby na pewno chciała w taki sposób... się żegnać?
Odetchnęła, marszcząc czoło, które pochyliła.
- To zrozum, że nie mogę zostać tu.. sama.
Przymknęła oczy i przysunęła się, by stęskniony pocałunek złożyć na ustach Aleksandra. Dzieląc się ciężkim westchnieniem, mając ochotę podzielić bagażem na ramionach.
Jednak to co chciała, było teraz najmniej istotne. I chyba pierwszy raz Zosja postanowiła okazać niesamolubne pragnienie. Chociaż serce ją bolało, uśmiechnęła się do Aleksandra.
- Odnajdź swe szczęście, gdziekolwiek będziesz.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Pią Paź 07 2016, 22:31

Uwielbiał mimikę twarzy Zosji, zwłaszcza za drzwiami sypialni ale zaskoczenie było czymś mile odmiennym. Przeważnie gościł tam wyraz upartości i buntu z jakim zawsze musiał wojować. Oczekiwał, że się odsunie. Rzuci do ucieczki zamykając w swojej skorupie jak w momentach w których  zapuszczał się za daleko, nękając niewygodnymi pytaniami. Nie mogę tu zostać sama. Dlaczego nie wziął tego pod uwagę? Gdy padły te słowa, wydawało mu się teraz oczywistością skąd ta uparta odmowa przyjęcia podarku. Chciał się z nią żegnać jak ze zwykłą kochanką, której płaci się z uprzejmości albo dla zwykłej przyzwoitości. Był przekonany, że mieszkanie w spadku okaże się dla niej przynętą. Mógłby wtedy pomyśleć o niej źle. Może byłoby łatwiej. Niestety z każdą chwilą Zosja mu to utrudniała. Pocałunek był inny. Naładowany odmiennymi uczuciami niż do tej pory. Przymknął oczy przejmując od niej to ciężkie westchnięcie. Co miał z nią zrobić? Podniósł spojrzenie. O czym ona mówiła? Nadal trzymając ją w ramionach przyciągnął do siebie.
- Głupia. - syknął z gniewem, ale tego innego rodzaju. Nie był tak naprawdę zły, nie na nią. Jedną ręką obejmując kibić, drugą ujął czule jej podbródek. Szczęście. Stało przed nim i było kapryśne tak samo jak mityczna Fortuna.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Pią Paź 07 2016, 22:57

Przyciągnięta, utkwiła spojrzenie w oczach Aleksandra. Pierwszy raz była gotowa rozstać się w zupełnie innej atmosferze niż zawsze. Tymczasem jego gest podpowiadał, że żadnego pożegnania nie będzie. Nie teraz, może nie dziś. Epitet powinien ją obrazić, tymczasem wydawało się, że w ogóle nie zareagowała. Wydawało. Trzymając dłonie na policzkach Aleksandra, wpatrywała się w niego przez chwilę.
By w następnej chwili przytulić się, bez słowa. Chociaż mogła odpowiedzieć. Zsuwając dłonie na kark mężczyzny, oparła czoło na jego ramieniu, chcąc przez chwilę poczuć coś nowego.
Bez szaleństw i walki, normalnie odetchnąć.
- Co dalej?
Musiała spytać. Pierwszy raz. Oddając przewodnictwo Aleksandrowi.
A jeśli spyta co ona chce, to go chyba walnie.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Pią Paź 07 2016, 23:18

Nie wrzeszczy, nie kopie? Ktoś tu chyba dzisiaj podmienił Zosję. Zadziwiające jak długo utrzymywali się na nogach i to w pełnym komplecie garderobianym. Nawet język się nie plątał pod wpływem bliskości. Kiedy się do niego po prostu przytuliła poczuł się tak samo jak wtedy, gdy bezbronna Ania szukała u niego bezpieczeństwa. Odpowiedzialność... Tak, to chyba było to. Czuł się odpowiedzialny za Zosję, choć ta pewnie na sam dźwięk tego słowa zrobiłaby minę mówiącą "nic z tego". Tak bardzo bała się zawierzyć drugiej osobie swoje życie? Aleksander się bał, ale w tej chwili był na wygranej pozycji jako mężczyzna. Przytulił ją opierając głowę o jej brązowe włosy do których zapachu już na wieki będzie miał słabość. Co dalej? Tym razem był bardziej domyślny i nie zamierzał denerwować Zosieńki głupiutkim pytaniem o co jej chodzi. Zamilkł na dłuższą chwilę, którą naznaczał ich wspólny oddech. Co dalej? Miał ją wciągnąć do swojego prawdziwego życia? Pokazać tą twarz demona, która popchnęła go w machinę intryg, których nie mógł już przerwać?
- Zamieszkałabyś ze mną na Syberii? - zapytał zanim dobrze to przemyślał. Z drugiej strony lepsze to pytanie niż to drugie, które krążyło, wisiało w powietrzu.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Pią Paź 07 2016, 23:27

Sama nie wiedziała co chce usłyszeć. Napewno nie zapewnień o tym, że będzie dobrze. Obietnicy o odnalezieniu szczęścia? Zmiany decyzji? Dreszcz przebiegł jej po plecach, gdy padło pytanie.
Odpowiedź była prosta, ale Sokolova znowu poczuła się jak na uwięzi.
- Tak...
Wypowiedziała, przytulając się mocniej, chociaż nie było to pełna odpowiedź. Bo czarno na białym, Zosja była przywiązana. Na łańcuchu, którego nie zamierzano zwolnić.
- .. ale wiąże mnie weksel z Aristovą.
Oboje wiedzieli, że Shoshana nie wypuści Sokolovej z łap. Zosja podniosła głowę i spojrzała na Aleksandra. Nawet nie wiedziała co podpisała, gdy będąc na skraju załamania, poddawała się woli pracodawczyni.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Pią Paź 07 2016, 23:44

Ach no tak. Głupie stworzenie oddało swą duszę w zamian za coś co było warte kilka marnych kopiejek i dostępne w każdej czarodziejskiej aptece. Jego biedny, mały wilczek. Pogłaskał ją po plecach zdając sobie doskonale z tego, że Zosja z własnej dobroci serca nie pucowała podłóg w pałacyku Aristovych. Sokolovej mogło się wydawać iż weksel to przeszkoda nie do pokonania, ale znając Aleksandra... Zawsze dostawał to czego chciał, prawda? Spojrzał w twarz swojej oblubienicy z dziwnym błyskiem. Może właśnie narodził się w głowie pomysł?
- Każdy supeł kiedyś puszcza - potrafił być tajemniczy, prawda? Zawsze chował po kieszeniach złote karty, które ratowały go z sytuacji bez wyjścia. Poza tym ku ironii oboje teraz mieli dług u Shoshanny. Zosja się sprzedała za miesięczne dostawy eliksiru, a Aleksander jak to on, zażyczył sobie niemożliwego.
- Zamieszkamy więc w Sankt Petersburgu. - dodał badawczo przyglądając się jej reakcji. - Po pewnych wydarzeniach... Będę mógł czuć się tam w końcu jak w domu. - uśmiechnął się nieznacznie, co tam, że będzie trzeba ubić ojca i rozpocząć niezwykle delikatną grę w politykę.
- Wolisz centrum czy obrzeża?
Czyż życie z Aleksandrem nie zapowiadało się jak bajka? Sam myślał jak przyszły dom zabezpieczyć tak, aby Zosja mogła czuć się w nim komfortowo nawet podczas pełni. Chociaż w tym przypadku był zwolennikiem wolnego wybiegu, ale ćśśśś.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Sob Paź 08 2016, 21:57

Nie oponowała, nie chciała się wykłócać. Ten jeden raz poddając się stwierdzeniom Aleksandra. Ufność czy zmęczenie nią kierowało? Trudno było orzec, chociaż może nowy dzień miał wlać siły w kolejne walki, które Sokolova tak sobie upodobała?
Czy Lebiediev był pewny, że jego wybranka od dziś będzie wcieleniem wiary i spokoju? Myślał, że usiądzie z katalogami i zacznie meblować nowe mieszkanie? Na pytanie, uśmiechnęła się, jakby chciała je wyśmiać.
Podnosząc się nieco na palcach, spojrzała Aleksandrowi prosto w oczy.
- Nieistotne
Odpowiedziała, nie zamierzając wybierać. Nie, póki nie pozbędą się kagańcow nałożonych przez Aristovą. Tak, Zosja nie zapomniała o tym co mówił jej Lebiediev. A ona chciała wiedzieć...
- Co podpisałeś u Shoshany?
Zapytała więc, przesuwając dłońmi po męskich rękach, na końcu których zacinęła swe dłonie na dłoniach Aleksandra. On nie wypuszczał jej z mieszkania, ona nie zamierzała z rąk.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Sob Paź 08 2016, 22:12

Och. W Aleksandra wstąpiły nowe siły, które objawiały się poprawą nastroju, gadatliwością i skłonnością do większej swawoli niż zazwyczaj. Bez problemu mogła to wyczuć. Tak odmienny od ponurej Zosji, która żyła w strachu przed odkryciem swojej prawdziwej osobowości. Jaka była te kilka lat temu? Przed tym jak została naznaczona wilkołactwem? Tego nie wiedział i prawdopodobnie nigdy się nie dowie bo Zosja mu przecież nie zdradzi swojej przeszłości. Uśmiechnął się do niej, może nie jak głupi, ale uśmiech ten był nieco szelmowski. Ucałował jej usta zanim odpowiedział i ścisnął lekko paluszki aby zaraz złączyć je ze swoimi palcami. Och, czemu Zosieńka gnębi go wspominkami o Shoshanie. To i tak lepiej, że nie pyta o ich wspólną przeszłość.
- Weksel - odpowiedział bawiąc się dłońmi jak zakochany podlotek. - Potrzebuję starożytnego artefaktu do zabicia ojca. Wszystkie moje wtyki zawiodły więc została Aristova. Posłuży się pewnie swoimi dłużnikami i dotrzyma umowy. - wyjaśnił dając Zosji buziaka w czoło. Pociągnął ją w stronę kanapy, gdzie klapnęli. Przywołał Romana, nakazując mu przygotować kolację. Wyjątkową. Spojrzał na Sokolovą nie rozumiejąc za bardzo tej pionowej zmarszczki na jej czole. Powiedział lub zrobił coś nie tak? A może to ten ton pana sytuacji ją tak irytował?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 16:25

Może sama już nie pamiętała, jaka była. A może nie chciała, bo i tak do tego nie wróciłaby? Obserwując nakręconego Lebiedieva, miała ochotę wrócić do tego co było. Bo wcześniej wiedziała na czym stoi. A teraz? Miała się po prostu uśmiechać?
- Ojca?
Zdążyła tylko zapytać, nim nie znalazła się na kanapie, zaniepokojona myślą o długu Aleksandra. Nie wystarczył jej? Chciał być panem sytuacji? Sokolova obróciła się na kanapie i przełożyła nogę, by znaleźć się na kolanach mężczyzyny.
- Jaka ma być zapłata za pomoc?
Zapytała, nie mogąc znieść niewiedzy. Myśl o Aristovej, która wyciąga łapy po Lebiedieva... Zosja zacisnęła zęby, wpatrując się w wybranka. Była gotowa wydrapać oczy mu i potencjalnej kochance.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 16:44

Zdawało się, że Aleksander jest w głównej mierze beztroski. Rozkapryszony i rozpieszczony, dążący w życiu jedynie do zaspokajania własnych pragnień. Opierający swoją siłę na bogactwie, którego było w bród. Rzeczywistość była nieco inna, bo pod maską złotowłosego amorka krył się podstępny demon.
- Nie tego prawdziwego - wytłumaczył uśmiechając się do niej lekko, gdy postanowiła wgramolić się na kolana. - Tamten przepadł trzydzieści trzy lata temu. Mam na myśli przybranego ojca. Źle potraktował moją matkę, a mnie pozbawił nazwiska i wygnał... - jeśli na niego patrzyła, mogła przy tych słowach zauważyć coś niepokojącego w twarzy Lebiedieva. Bolało go to bardziej niż starał się nie okazywać. Pomimo udawania, że Dimitri i rodzina go nie obchodzi, nadal czuł złość. Na wszystkich.
Przy pytaniu o dług wzruszył ramionami. Szczerze powiedziawszy nie obchodziło go to jak będzie musiał spłacić swoje zobowiązanie.
- Pewnie jakaś przysługa. - odparł - Nie wiem. Nie musisz się jednak martwić. Aristova z pewnością wykorzysta to w interesach, a... - spostrzegł to niebezpieczne spojrzenie zazdrosnej kobiety i pewne informacje zachował dla siebie. Będzie musiał nauczyć się dobrze dobierać słowa.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 18:41

Był tak samo nierozważny jak Zosja, podpisująca weksel. I nie tylko przy popadaniu w długi u Aristovej. Także planując zabojstwo. Zosja nie mogła pozbyć się niepokojącego przeczucia.
Mimo zapewnień Lebiedieva, myślała o najgorszym. Nie chciała więcej kłopotów.
- Na pewno chcesz to odzyskać?
Zapytała, wpatrując się w oczy mężczyzny. Widziała i wiedziała, że ten jest zdolny do wszystkiego. Może właśnie to, a nie tylko cielesna powłoka, ją do niego ciągnęło?
- Możemy zniknąć. Teraz.
Dodała, nachylając się i szeptem wyznając swe pragnienie. Przy ustach Aleksandra, jakby chciała podzielić się swym stwierdzeniem i pozwolić, by to samo wypłynęło z ust mężczyzny.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 18:55

Był przekonany o swojej wyższości nad innymi. Zawsze panował nad wydarzeniami dookoła siebie, miał plan, który realizował. Jedynie Zosja nastręczała mu problemów. Teraz siedzieli w półciemnym mieszkaniu i tylko jemu dopisywał humor. Dlaczego Sokolova zawsze znajdywała wymówki na to, żeby było źle? Może naprawdę to on był nierozważny, a na kolanach siedziała kotwica na jego porywczość? Patrzył na nią nie za bardzo rozumiejąc do czego pije. Z oczu zszedł w okolice pełnych warg, których miał ochotę skosztować.
- Sugerujesz, że jako podmieniec nie odnajdę się w roli dziedzica rodu? - zmarszczył czoło wracając spojrzeniem do ciemnych oczu Zosji. Miałby uciec i pogrzebać szanse na odebranie tego co mu się należało?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 19:20

Zacisnęła usta i odsunęła się nieco. Zadała pytanie, w odpowiedzi otrzymując kolejne i zupełnie nie zwiąane z jej myślami. Kto powiedział, że tylko kobiety są skomplikowane, był skończonym idiotą.
- Nie znam historii twej rodziny. Twojej.. ale często nie warto wracać do przeszłości.
Ona nie wracała. Po śmierci ojca, jej noga nie stanęła w starym domu, ani pośród pól i łąk, które należały do jej rodziny. Nie chciała. Bo co miało jej to przynieść?
Podmieniec, który chciał stanąć na czele dziedzictwa z bestią w postaci Zosi?
- Czy jest jeszcze ktoś, kto stoi ci na drodze?
Wolałaby wiedzieć ile osób Lebiediev chce usunąć. Bo jeśli jego dłonie ma splamić krew, Sokolova pragnęła mieć świadomość jak bardzo.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 19:38

Nie rozumiała. Tego narastającego przez lata gniewu na brak sprawiedliwości. Dimitri potraktował go tak jakby dwadzieścia sześć lat w ogóle się nie liczyło. Aleksander był przecież jego dumą! Młody, piękny i inteligentny. Nie każdy ród mógł się pochwalić takim idealnym dziedzicem. Patrzył na Zosieńkę próbując zrozumieć co chce mu przekazać.
- Nie wiem, każdy kto mi w tym przeszkodzi... Ty nie rozumiesz. - w jego głos wkradły się wysokie nuty. Ścisnął ją mocniej jakby chciał przyciągnąć z powrotem do siebie, ale tego zaniechał. - Łatwo jest mówić: Zostaw przeszłość za sobą. To wszystko jednak wraca Zosju. Nie potrafię zapomnieć jak na mnie patrzy, z pogardą i strachem. Byłem jego ulubieńcem, wiesz? Diamentem Sorokinów, a on w jedną noc potrafił to wszystko przekreślić, obedrzeć mnie z rodziny i wypędzić skazując na zapomnienie. Dlaczego więc mam mu okazać litość? Chcesz, żebym wspaniałomyślnie o tym zapomniał? - pytał świdrując ją wzrokiem. Błądził między własnymi uczuciami. Kochał ojca. Szanował. Narodził się jednak między nimi ogromny żal. Odtrącenie przez tak bliskiego człowieka bolało.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 20:48

Dostrzegała wzburzenie i żal, który przebijał się w oczach Lebiedieva. Mogłaby go zrozumieć. Ba, nawet rozumiała. Ale ta cholerna kobieca intuicja podpowiadała jej, że to się źle skończy.
Słuchała, w końcu poznając. Aleksandra Lebiedieva... nie, Sorokina. Gdyby tylko postanowił wcześniej sięgnąć po to, co mu się należało, nie poznaliby się. Dzieliłoby ich zbyt wiele. Mogło podzielić.
- Dlaczego teraz?
Spytała, bo było to istotne. Dlaczego teraz? Wciągając ją w historie, w które nigdy normalnie by się nie wmieszała. Wystarczyło jednak tylko słowo, by Zosja stanęła u jego boku. Przez co była przerażona, ale nie potrafiłaby już odmówić.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 21:04

Dlaczego teraz? Pytanie na które sam chyba nie potrafił odpowiedzieć. Po prostu teraz. Idealna okazja, moment w którym mógłby się wtrącić i zaśmiać się innym w twarz. Uniósł dłoń do twarzy Zosji przemieszczając ją na włosy, ramię i dekolt, po którym przejechał paluszkiem.
- Pozycja Sorokinów jest słaba. Mój... Dimitri planuje ślub. W polityce szykują się spore zmiany. Wiesz pewnie o Raskolnikach. Słyszałem kilka plotek. Bal Starszyzny byłby idealnym momentem na przypomnienie światu o sobie. - wyjaśnił na tyle ile potrafił zabierając dłoń. Położył ją na jej udzie.
Gdyby tylko miała sukienkę... Albo chociaż spódnicę! - Po twoim spojrzeniu widzę, że coś jest nie tak. Gorszy cię to, że zamierzam pozbawić życia człowieka, który mnie wychowywał czy obawiasz się zmian w których może nie być dla ciebie miejsca? - w niebieskich oczach pojawiła się przenikliwość.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 21:16

Zastanawiała się ile osób chciałoby wykorzystać słabą pozycję Sorokinów. Czy Aleksander zdawał sobie sprawę, że nie tylko on może mieć chrapkę na ich dziedzictwo?
Miała ochotę porzucić trudne tematy, ale słowo już rzekła, a Lebiediev kontynuował rozmowę. Pokręciła głową na pytanie o zgorszenie. Kim by była, gdyby miała go osądzać, sama splamiona krwią? Jednak druga częśc pytania... Zosja odetchnęła i uśmiechnęła się złośliwie.
- Ja sobie radę dam.
Odpowiedziała, wskazując, że mimo wszystko była gotowa na wiele. Jak zawsze! Tym razem nie były to słowa, mające na celu uderzyć adresata. A raczej poinformować o zdecydowaniu.
Niepewność Zosji uwidaczniała się wielokrotnie, ale teraz. Wyglądała, jakby miała zawalczyć o to miejsce.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 21:28

Ścisnął to niewdzięcznie obleczone w kawałek jeansu udko. Czy dobrze widział, czy mu się Zosieńka rozpogadza i wypływa w nieznane, a przynajmniej próbuje? Dzięki temu przynajmniej atmosfera rozmowy zelżała choć udało się Sokolovej mimo wszystko zasiać w nim pewne wątpliwości. Zmiany w jego życiu miały się odbić na niej, na pierwszy rzut oka wydawało się, że to nic takiego. Będzie jeszcze bogatszy i wpływowy. Skradł Zosji całusa po jej słowach.
- Oh, doprawdy? - zapytał figlarnie odchylając głowę jakby chciał ją zlustrować wzrokiem - W sukni do kostek także? W garderobie mam kilka takich... - dalsze słowa zostały stłumione przez szyję Zosji, do której zaczął się dobierać. I tyle z powagi, polityki i ważnych rozmów. Może to jakiś znak, żeby nie porywać się na ród bo przy boku Zosji skończyłoby się dowodzenie zza drzwi sypialni. Jego słowa miały na celu ją podpuścić, ale z drugiej strony nie brzmiało to jak obietnica poważniejszego zaangażowania?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 21:48

- Nie..
Pokręciła głową, chociaż nie zdążyła nic dopowiedzieć, przez męskie usta, które przyssały się do jej szyi. Podbródek unosząc, by Aleksander miał łatwiejszy dostęp do jej zakamarków, westchnęła z przyjemności.
Lebiediev jeszcze nie wiedział, że najgorsze walki z Zosją, to jeszcze przed nim. Sokolova i sukienka? Kto to widział!
Przesuwając dłońmi, kobieta zacisnęła je na włosach Aleksandra. Zmuszając go do odchylenia, popatrzyła w oczy z błyskiem.
- Nie przebierzesz mnie jak lalkę.
Rzucała mu wyzwanie? Prosto w oczy! Zaraz potem całując, znudzona tym gadaniem.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Nie Paź 09 2016, 22:10

Zaraz ugryzie ją w szyję, wstrętna uparciucha. Chyba przeleje jej swoje wyobrażenia Zosji w sukience to może zmieni nastawienie. Widział ją w prostej, czarnej... Nie. W ciemnej, szmaragdowej sukni. Bosa z rozwianymi włosami bez grama upiększaczy na twarzy. Nie potrzebowała żadnego makijażu, zwłaszcza tego obecnie modnego wśród jej rówieśnic. Na samym początku miał taką ochotę, przebrać ją i dostroić do wymogów panującego świata. Z biegiem czasu zdał sobie sprawę, że podoba mu się taka jest. Oswoiła go ze zwyczajnością, która go przerażała i po części nudziła. Kiedy Zosja siłą go odciągnęła za biedne włosy poczuł przyjemny dreszcz. Doprawdy? miał ochotę zapytać ale zaraz zajęła go pocałunkiem wytrącając głosowy argument. Pociągnął ją bardziej na siebie chcąc aby zmieniła pozycję na znacznie wygodniejszą. Już on zaraz jej pokaże. Gdzie ta różdżka... Och tu. Postarał się, żeby wejście w umysł było najdelikatniejsze. Przekazał upartej oślicy swoją piękną, nieco świntuchowatą wersję wydarzeń tego jak może się skończyć ubranie przez Zosji sukni. A wyobraźnię, trzeba było przyznać miał bardzo... Bogatą. Oderwał się od jej ust patrząc na reakcje zaciekawiony. Paluszkami odepchnął od siebie dowód zbrodni. Skitrał różdżkę pod poduszkę wkładając obie dłonie pod bluzkę Zosieńki. Kto by się oparł takiemu uroczemu łobuzowi.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Czw Paź 13 2016, 23:39

Och ona tu go całuje, a ten zamiast do niej, to do umysłu się dobiera? Gdyby wiedziała! Tymczasem myśli zaczęły jej płatać figle i nim się zorientowała, już widziała siebie w sukni. A obraz jaki zaświtał jej w głowie, zaczął się podobać.
I chociaż sama była zaskoczona, Zosja uśmiechnęła się jakoś inaczej do Lebiedieva i złapała za dłonie, które bezczelnie wślizgnęły się pod materiał. Zsuwając je niżej, jakby pragnęła, by... nie, bo zaczęła złazić z kolan mężczyzny.
Zuchwale na niego patrząc, jakby chciała, żeby za nią podążył. A czy to zrobił? Zosja przemknęła do sypialni Aleksandra, odpinając po drodze guziki bluzki. Zsuwając ją z ramion i porzucając na podłodze. Rozbierając się pod drodze, stanęła przed szafą, całkiem naga. By sięgnąć po sukienkę i wsunąć ją na gołe ciało.
Czy tak mogłaby stanąć u boku Lebiedieva na balu? Nieumalowana, niepoczesana, bosa.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Salon z kuchnią   Pią Paź 14 2016, 00:17

Przez ułamek sekundy obawiał się odwetu w stylu złoszczącej się Zosji, ale najwidoczniej i jej przypadło to cudowne wyobrażenie jakie sobie wykreował od momentu w którym musiał nieustannie walczyć ze spodniami. Zdecydowanie wolał lata gdy jeszcze panny nosiły się jak kobiety, a męskie stroje były piętnowane. Już się pochylał do całowania i dalszego macania, gdy zaczęła mu uciekać z kolan. Dobrze, że nie z mieszkania! Odprowadził ją wzrokiem uśmiechając się zwycięsko. Chciałoby się tu zakrzyknąć: yes, yes, yes! Wstał mierzwiąc swoje złote loczki, dopił wino czy co tam wcześniej pili i jak na skrzydłach powędrował do swojej sypialni po drodze pozbywając się sweterka na rzecz śnieżnobiałej koszuli. Przystanął w drzwiach garderoby podziwiając zgrabny tył Zosji i jej przód w tafli lustra. Uśmiechnął się sam do siebie zadowolony z efektu. Wyglądała przepięknie, miał tylko nadzieję, że to będzie dla niej zachęta. Może ją umówić z Mirką na zakupy, albo samemu po oprowadzać po butikach. Pieniądze nie grały roli, mogła żyć jak pączek w maśle.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Salon z kuchnią   Pią Paź 14 2016, 01:13

Przesunęła dłońmi po swych biodrach, spoglądając na Lebiedieva w lustrze. No chyba go nie kusiła! Co tam było w tej wizji, którą wysłał za pomocą różdzki? Skandal! chciałoby się zakrzyknąć.
Tym bardziej, gdy Aleksander zniknął z pola widzenia. Zosja jednak zdawała się tym nie zmartwić, obracając się wokół własnej osi. Dziwnie się czuła w sukience, chociaż męskie spojrzenie rekompensowało wszystko.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Salon z kuchnią   

Powrót do góry Go down
 
Salon z kuchnią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next


Skocz do: