IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Taras

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieTaras   Czw Cze 02 2016, 16:49

Taras

Miejsce niewidoczne dla mugoli, stworzone przez jednego z najlepszych, czarodziejskich architektów i zaczarowane tak, aby osoby przebywające na tarasie nie odczuwały niedogodności związanych z pogodą.
Po lewej strony znajduje się wnęka z gniazdem Skadii, po prawej wygodne siedziska z metalowym stolikiem o szklanym blacie. To co na pewno zachwyca to roślinność oraz widok Moskwy. Za sowitą opłatą zamontowano tu czarodziejską kulę, która zgodnie z wypowiedzianym życzeniem w głowie zmienia krajobraz roztaczający się z tarasu.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Sob Cze 04 2016, 01:12

/ z Arkadii

Trzymał ją cały czas za rękę, bawiąc się kciukiem po jej wewnętrznej stronie dłoni. Szli przez wilgotne korytarze, mijali jasno oświetlone stacje, aż ostatecznie dotarli na miejsce. Ciemne zarysy ścian i przemykający mały kształt, to Roman usłużnie wypełniał niewerbalne rozkazy swojego pana. Chustkę z oczu zdjął jej dopiero gdy przeszli do sypialni. Nie pozwolił Zosji na żadne pytanie, ani na okazanie czegokolwiek, bo kontynuował to co zaczęli pod ziemią. Pająk złapał muchę i teraz ją zje. Demoniczna krew zawrzała odganiając ostatnie resztki sumienia. Zdominował to spotkanie narzucając swoją wolę i tempo. Strzęp po strzępie sycił się Zosją nie dając jej powodu do protestów. Wystarczył dotyk, pocałunek i pieszczota, aby zgasić wszelkie protesty. Chłód wyścielonego aksamitu łagodził ból skóry, chłodził rozgrzane ciała odzwierciedlając ich odwrócone odbicie w lustrzanej tafli na suficie. Mogła dostrzec skrywany tatuaż i sama się przekonać co do prawdziwości jego słów. Swoją duszę. Zmęczenie kobiety zawsze podpowiadał mu kiedy należy skończyć. Tak też było i teraz. Do sypialni wpadały pierwsze, nieśmiałe promienie słoneczne. Leżał obserwując śpiącą Zosję. Nigdy nie potrafił przy żadnej zasnąć. Odchodził, albo się ich pozbywał w zależności od okoliczności oraz humoru. Z nocnego stolika wyjął nożyczki po czym odgarniając kilka brązowych kosmyków, uciął niewielki pukiel. Piękny, brązowy odcień. Schował go w swojej zaczarowanej toaletce zabierając z niej flakonik. Powinna to wypić dla swojego dobra. Przelał przezroczystą ciecz do szklaneczki i wyszedł z sypialni nakładając na siebie biały szlafrok.
Pozwoli jej pospać, a potem się pożegnają. Tak jak zawsze. Rozsiadł się na jednym z krzeseł z papierosem. Przymknął oczy chcąc delektować się cichą Moskwą, która za trzy godziny obudzi się do życia.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Taras   Sob Cze 04 2016, 12:51

Ach Zosja nie zamierzała protestować ani przerywać, czegoś co zapowiadało się na ekscytującą przygodę. Całkowicie zauroczona towarzystwem Aleksandra, dzięki jego osobie spychała podświadome ostrzeżenia i pytania o to co ona wyprawia. Zachowanie zupełnie inne od jej standardowego, podobało się jednak Zosi, tak jak podobało spojrzenie Aleksandra, jego pocałunki i pieszczoty. Nie mogąc odmówić sobie przyjemności, czerpała z niej pełnymi garściami, odwdzięczając się dotykiem i pocałunkiem, który miał nieść satysfakcje kochankowi.
Pozwalając sobie na szaleństwo, obudziła cząstke bestii, jaką skrywała, dzięki czemu nie można było mówić o nudzie.
Demon na plecach Aleksandra mógł straszyć, chociaż Sokolova widziała w nim element, wywołujący kolejne dreszcze podniecenia. Tatuaż pasował do mężczyzny, który nie był tylko właścicielem Arkadii. W jego spojrzeniu kryło się coś niebezpiecznego i przyciągajacego.
Zosia najchętniej nie odwracałąby od niego oczu, ale wykończona szaleństwem w pościeli, w końcu zasnęła. Głęboko, nie śniąc o niczym i nieświadomie ofiarując mężczyźnie pamiątke po sobie.
Obudziła się o świcie. Przyzwyczajona do wczesnego wstawania. Budząc się powoli, przeciągając na łóżku, rozejrzała po sypialni i podniosła się, dostrzegając szklankę z napojem.
Ignorując ją jednak, zsunęła się z łóżka, w poszukiwaniu swoich ciuchów. Musiała obejść cały pokój by pozbierać rozrzucone części garderoby. Zakładając je bez pośpiechu, spojrzała w końcu w kierunku tarasu. Juz ubrana, skierowała swe kroki ku Aleksandrowi.
- Dostanę papierosa?
Odezwała się, przypominając Zosię z samego początku spotkania. Chłodną i zdystansowaną. Przybierając postawę, która miała jej pomóc opuścić Moskwę z podniesioną głową.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Sob Cze 04 2016, 13:08

Wygrzewał się na plaży w blasku słońca przywołując obraz z podróży. Czarodziejska kula spisywała się na medal wiernie odzwierciedlając krajobrazy. Rozbudziła się w nim tęsknota za gorącem, za przyjemnym ciepłem pieszczącym ciało. Może to wina Zosji, która zaczęła mu się kojarzyć z czystym piaskiem bez ani jednego kamyczka? Pozwalał błądzić myślami między wydmami. Słyszał jej kroki, ale nie podniósł głowy. Dopiero gdy usłyszał pytanie, chłodne i odległe otworzył oczy. Nastroszył brwi zastanawiając się nad zmianą w jej zachowaniu. Powinna być rozanielona, podekscytowana i...
- Wypiłaś? - zapytał posuwając papierośnicę po szklanym blacie w jej stronę. Nie zabrał jednak dłoni póki nie odpowiedziała. Powinna wypić. Nie chciał komplikacji, tak samo jak nie chciał żadnych dramatycznych zwrotów w tej znajomości. Postawa Zosji ciekawiła go, a zarazem była jak podszczypywanie. Strząsnął popiół do donicy najbliższej rośliny. Czego się spodziewała? Śniadania do łóżka? Jakichś zapewnień? Zdarzały się już takie, które myślały, że miłosne igraszki to wstęp do czego poważniejszego. Zachłystały się jego przystojnym obliczem i bogactwem.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Taras   Sob Cze 04 2016, 13:27

Podeszła bliżej i wyciągnęła rękę, milcząc z nieco pytającym spojrzeniem. Sięgnąwszy po papierosa, obróciła go w palcach, patrząc na Aleksandra, jakby oczekując, że powie jej co znajduje się w szklance. Swym upartym milczeniem wyzywając go do głośnego podsumowania tej nocnej, jednorazowej przygody.
Mogła przyjść na taras, okręcona prześcieradłem, z uśmiechem i oczekiwaniem na przytulenie.
Ale już sam fakt zbudzenia się w pustym łóżku, wiele znaczył.
Zosia złapała za zapalniczkę i odpaliła płomień, podsuwając go pod papierosa. Nie oczekiwała pierścionka po upojnej nocy. Gdyby ktoś jej to podpowiedział, wybuchnęłaby śmiechem.
Nie, nie. Bliskie relacje wymagają rozmów, szczerości i dzielenia się tajemnicami. A Sokolova nie zamierzała się nimi dzielić. Może dlatego opuszczała towarzystwo Zuli, nim czas podpowiedział, że pora na zwierzenia. Zaciągając się papierosem, Zosia spojrzała w niebo.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Sob Cze 04 2016, 13:50

Poruszył się na krześle przybierając normalną postawę. Znowu był w Moskwie. Chłodnej, wilgotnej mieścinie, która odżywała z każdą minutą. Nie wypiła. Jej postawa wyzwalała w nim ochotę na ukaranie albo utarcie nosa. Niech nie pije, to ona będzie cierpiała przez najbliższe miesiące, a potem długie lata o ile bogowie będą na tyle litościwi. Zmrużył nieco oczy patrząc jak sobie radzi z zapalniczką. Kogo tak właściwie sprowadził do swojego domu? Pstryknął palcami gasząc resztki tytoniu w dużej, okrągłej popielniczce. Między nimi zmaterializował się brodaty krasnoludek z szklanką w ręku. Aleksander wziął od niego naczynie i postawił na szklanym blacie.
- Pij. To nie trucizna - zapewnił w nadziei, że tego się obawia. W końcu był bogatym nieznajomym, a tacy lubili robić złe rzeczy. Sokolova szczypała jak ten nieszczęsny piasek w oczach. Wolał już wersję szczęśliwej, świergoczącej kochanki niż widok zaciętej twarzy, która wykonała zadanie bo tak trzeba. Na tą myśl parska śmiechem sam do siebie i od razu mu weselej.
- Źle się czujesz? Może chcesz zjeść ze mną śniadanie, czy już mną wzgardzasz? - uśmiecha się tak jak przedtem. Zaraźliwie, nie sposób nie odwzajemnić takiego gestu. Aleksander budował iluzję wokół swojej osoby tworząc pozory: potrafił być dobrym przyjacielem, kolegą, pracodawcą i kochankiem. We wszystkim zostawiał jakąś cząstkę siebie, ale to co widziała na suficie wskazywało na tajemnice. Wiele tajemnic, które rodziły wiele pytań. Tak jak wiele twarzy Aleksandra, który wolał utrwalać u innych fałszywą maskę niż pokazywać Sorokina - odrzuconego i samotnego.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Taras   Sob Cze 04 2016, 14:06

Opuściła spojrzenie i zerknęła na krasnoludka oraz szklankę. Sama nie wiedziała czego spodziewa się po zawartości. Nie była durną dziołchą i miała świadomość konsekwencji tej upojnej nocy. Może chciała dorzucić sobie ostrych kamieni na drodze życia? W końcu mogłaby myśleć o czymś innym, niż comiesięcznej przemianie.
Przez chwilę się wahała, wypuszczając dym z ust. Siegnęła jednak po szklankę i duszkiem wychyliła napój do ostatniej kropelki. Oblizała z nich usta i uśmiechnęła się do towarzysza, skuszona jego gestem.
- Shoshanna już mnie wypatruje.
Stwierdziła, nie odpowiadając na pytanie i przypominając Aleksandrowi, że nie przyjechała tu dla przyjemności. I chociaż oboje ją właśnie sobie ofiarowali, to jednak czas był przeszkodą, której nie mogli przeskoczyć. Zosia walczyła z tym magnetyzmem, bijącym od Lebiedieva. Oboje nosili w sobie tajemnice i oboje strzegli ich dzielnie już tyle lat.
Patrząc na mężczyznę, Sokolova miała wymalowany upór na swej twarzy. Upór, którego nie potrafił zmazać nawet uśmiech, jaki pojawił się pod wpływem uroku przyłożnika.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Sob Cze 04 2016, 14:52

Grzeczna dziewczynka. Ulżyło? Może trochę, nawet jakby tego nie wypiła nie zmieniłby swojego nastawienia. Powinna być... Wdzięczna. Spoglądał na nią z cierpliwością i zaciekawieniem oczekując odpowiedzi. Trochę się zawiódł, czas był przecież elastyczny można było go nagiąć... On to robił.
- Szkoda - zamruczał przeciągając się i poprawiając poły szlafroka, które rozchyliły się ukazując nagą pierś. Naprawdę wielka szkoda. Mogliby spędzić ze sobą jeszcze trochę czasu, godzinę, dwie, a może nawet trzy. Zmierzwił złote włosy, które tej nocy Zosja zdążyła kilkukrotnie dotknąć. Szczęściara. Wstał, wyjrzał zza balustrady. Ruszył w stronę Sokolovej, leniwie jak drapieżnik.
Pożegnania jeszcze nigdy nie wydawały mu się tak... Niechciane. Mógłby ponownie ją zniewolić i trzymać tu nawet tydzień. Ta myśl była kusząca, ekscytująca. Stał blisko, na wyciągnięcie ręki.
- Nie będę więc cię zatrzymywał. - teraz jej oczy miały orzechową barwę, ładne, błyszczące. I włosy o ziołowym zapachu. Bez pytania ujął ją za rękę i zaprowadził do przedpokoju. Tam czekał już na nią plecak. - Po wyjściu z klatki skręć w lewo. Za rogiem znajduje się przystanek autobusowy. Możesz też sobie zaoszczędzić czasu i przejść przez lustro. - wskazał głową na salon.
Bez względu na to co wybrała, zanim jeszcze opuściła mieszkanie pożegnał ją optymistycznym akcentem.
- Do zobaczenia.
Wkrótce.
z.t x 2
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Taras   

Powrót do góry Go down
 
Taras
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: