IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 oj, Serhii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar


Donieck, Ukraina

nieznana

18 lat

IX klasa

ubogi

Pisanieoj, Serhii   Pią Maj 20 2016, 19:27

Serhii Lipka

Troszkę kujon. Troszkę szykanowany. Troszkę lubi ludzi. Troszkę lubi ich słuchać. Troszkę ma za uszami. Troszkę lubi piękne panie. Troszkę można pokombinować.

ZULA LAZAREVA
Trudno byłoby uznać, że Zula kiedykolwiek jego uwadze na szkolnych korytarzach umknęła. Nie ma co się oszukiwać, nie było tak. Bardzo szybko zaliczyła się w poczet dziewcząt, na które lubi patrzeć i postarał się, by dotarła również do grupy, której lubi słuchać. Namawiał ją, by opowiadała mu o marzeniach, o przyszłości, żeby sobie choć pod nosem nuciła i snuła te wszystkie plany. Nie żeby go jakoś pieruńsko jarały i fascynowały, ale lubił jej uśmiech z tych chwil. Nie nacieszył się nią długo na wyciągnięcie ręki, bo w końcu jakoś tę szkołę skończyła. Ale była tak miła, że wysłała mu wiadomość, że bierze sprawy w swoje ręce, że ma pieniądze, że będzie kabaret. Czuł w kościach, że coś będzie nie tak, ale jej tego nie mówił. Nie cieszył się też z jej nieszczęścia, nie miał powodu. Wręcz przeciwnie. Udaje do dziś, że do niczego nie doszło. W listach prosi ją, by opisywała mu swoje pomysły na spektakle i piosenki, gdy ma okazję wpada do jej rudery, by tam po prostu posiedzieć, pokontemplować, posłuchać jej zmęczenia. Czasem nawet pyta czy może tym razem nie powinien wejść na bilet, bo nie wypada tak po znajomości i modli się przy tym, by znowu odmówiła, bo przecież grosza nawet na ten bilet nie ma.

LOLA VASILCHENKO
Lola zdecydowanie nie jest kimś, kogo Serhii pokochałby z miejsca. Jednak to pochodzenie i ta krew troszkę odstraszają, to taki odruch z dzieciństwa, lepiej się czasami nie mieszać. Na szczęście akurat Leonidowi nigdy nie chciało się za bardzo męczyć Lipki, stworzył jakąś granicę tolerancji, którą i Lipka w końcu zauważył i zaakceptował. Okazało się to całkiem dobrym pomysłem. Zyskał dzięki temu kolegę, z którym da się czasem milczeć, a to istotne. Zyskał też koleżkę, który patrzy na kobiety z równie dziwną fascynacją i lubi je czarować na tylko sobie znany, durny sposób. Już dawno znudziły im się walki na własne spojrzenie, bo nikt nigdy nie wygrywał. Od czasu do czasu wolą inne zawody. Niezbyt często, bo jednak Serhii to spokojny człowiek, nie można przesadzać. Ale niewinny zakład o to, czyje metody są lepsze, jest w porządku. O którym będzie myśleć czy pisać w pamiętniku ta dziewczyna, która akurat obojgu przypadła do gustu? Który okaże się ciekawszy? Ot takie niby niewinne igraszki dzieciaków, a jednak czasami jednoczą, wiadomo.

TÜNDÉR SZENTGYÖRGYI
Lipka usłyszał o Tunder średnio przypadkiem podsłuchując rozmowę jakiejś dzieciarni. Rozmowa była strasznie durnowata, ale go zaciekawiła. Wedle ich opisu nie była w ogóle nastolatką, a jakimś tajemnym rodzajem białej damy, która zaświata ogarnia lepiej niż jawę, prowadzi za sobą chłód jak dementor, ma brzydkie sweterki, które się ciągle prują, wiec muszą być z jakiejś pomocy dla chorych i prawdopodobnie strzela z oczu seriami jak z karabinu, gdy ktoś przypadkiem ją dotknie łokciem na korytarzu. Lipka upewnił się nawet, że dobrze kojarzy czym karabin jest. Pamiętał. Nie wiedział czy po opisie bardziej mu jej żal, a może go totalnie rozbawiła, a może to jednak ciekawość? Trzeba było to sprawdzić. Znalezienie jej na terenie szkoły skomplikowane nie było. Podobnie jak sprowokowanie. Nie bał się, jak tamte dzieciaki. Nie miał powodu, by to robić. Założył, że ma przewagę, bo ona go przecież nie zna, a on już coś tam wie. Atak był prosty. Wykorzystało wykorzystać przeciwko niej wszystko to, o czym usłyszał, że się bała. I miało pójść gładko. Ale coś nie poszło. Palce zaciśnięte na jej nadgarstku i kpina nie zrobiły na niej aż tak wielkiego wrażenia jak powinny. Cos jednak o nim wiedziała. Też z plotek. A o nim nigdy nie krążyły opinie przyjemne. Wzięła jego atak za jakieś dziwactwo, za jakieś odreagowanie, za sposób na walkę z mrokami. Nie spodobało mu się to. Miała dużo racji, tym gorzej. Miał wygrać, a nie się poddać. Spróbował kolejnej prowokacji i jeszcze jednej. Chciał doprowadzić do wybuchu wulkanu, po prostu. Ale coś ciągle ją powstrzymywało. A on nie chciał się poddać, na pewno nie teraz. Uparł się, że wygra i tyle. A jego celem jest wywołanie u niej dzikiego napadu emocji. Szału. I wykorzysta całą swoją moc i intelekt, by tylko doprowadzić ją na skraj wytrzymałośc

MARGARITA DOLOHOVA
Serhii i Margarita to zażyłość, która nigdy nie powinna się pojawić. Dla bezpieczeństwa i wygody obojga. A jednak. Stało się. Tak to bywa jak ludzie są w jednej szkole i w jednej klasie, prawda? Z początku Lipce wydawało się, że dziewczę spełnia jego wymagania. Krew? Błękitna. Może i nie była perfekcyjną arystokratką, ale to już spora część sukcesu. Uroda? Nietypowa. Ale godna jego uwagi. Dobrze, że Rosjanka. Będzie ładniej mówić. Wystarczyło tylko zagadać. I tak też się stało. I miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Lipka szybko zrobił się rozdrażniony. Wyraźnie czuła się od niego lepsza. Ale nie tak jak inni. Nie wydawała się uważać, że to on jest gorszy. Po prostu ona była lepsza. Od wszystkiego i wszystkich. Niby dlaczego? I dlaczego nie myśli tak o nim, gdy patrzy na nią tymi zimnymi oczami i wyraża zainteresowanie? Cóż. Wydawało się, że Rita pomyślała o nim bardzo podobnie. Iskry nie doprowadziły do błyskawicznego romansu, ale do burzy z piorunami i pojawienia się gruczołów jadowych tuż pod językiem. Serhii nie jest jednak dobry w zemstach. Nie krzywdzi ludzi. Umie tylko mamić kobiety. Ale tę chce przecież rozszarpać. A jednocześnie wie, że najbardziej zaboli ją, gdy ten jad wstrzyknie jej w szyje pomiędzy pocałunkami. Ale skupić się ciężko na tym całym mamieniu, oj ciężko. Agresywna i dziwaczna ta ich relacja, ot co!


ALISA KARAMAZOVA
Alisa i Serhii poznali się właśnie wśród książek i tylko dzięki nim się polubili. Nic na to z początku w sumie nie wskazywało. Lipka wiedział kim dziewczyna jest, zapamiętywał to, co usłyszał na korytarzu. Nie podobało mu się, że nie jest byle kim. Wolał jednak takich. Coraz częstsze pojawianie się jej w bibliotece odebrał za zły omen. Uznał, że pewnie ma jakieś straszne problemy z nauką i wychodzi ze skóry, by wszystkim się wydawało, że się stara. Przez jakiś czas w milczeniu obserwował z daleka sposób w jaki przewraca strony, w jaki trzyma pióro, gdy notuje. Badał wzrokiem jej bladą skórę, bez problemu wychwytując dni, w których czuła się trochę marniej, bo pisała wtedy ciut mniej równo. Pod koniec roku dotarła do niego jednak prosta wiadomość. Wcale nie starała się na ostatnią chwilę, tylko próbowała być nim. Rok niżej. No dobra, ego sobie troszkę połechtał, ale w sumie czemu nie? Dopiero wtedy się do niej przysiadł, bez słowa zabrał od niej pergamin i zaczął coś na nim szybko skreślać i poprawiać. Machnął tylko ręką, gdy zaczęła na niego warczeć, kazał się zamknąć, gdy to nie pomogło. Podsunął jej wreszcie pod nos poprawioną pracę z alchemii, wzruszając ramionami, jak gdyby nigdy nic. Położył przed nią własną pracę z transfiguracji. Kazał zrobić jej to samo, co zrobił on, mówiąc, że zaraz wróci. I sobie poszedł. Ale też wrócił! Z kilkoma tomami, które uznał, że mogłyby ją zainteresować. I faktycznie zainteresowały. A ich prace wreszcie otrzymały perfekcyjne oceny, jak powinno być. On jej wybaczył, że nie była byle kim, ona mu wybaczyła, że był bardzo dziwnym byle kim i pozwolili się sobie polubić, proste!

VASILIJA MAKSIMOVIĆ
Oprócz tego Serhii oczywiście bardzo ją ceni, bo chyba i tak nie ma wyboru. I nie szkodzi, że wcale nie wpasowuje się w to wszystko, co go najbardziej ciekawi. Nawet lepiej! Ciekawi go nawet sam fakt dlaczego ona go w ogóle ciekawi. Dawno już za to przestał się zastanawiać dlaczego jednak jej słucha i łazi tam, gdzie sobie tego dziewczyna zażyczy. Po wyjściu z sali wstydu rzuca jej tylko czasem niezbyt przychylne spojrzenie, ale nie marudzi. Ba! Wcześniej nawet wychodzi z siebie, by im się jakoś upiekło, korzystając z faktu, że przecież jest takim dobrym i dzielnym uczniem. Próby wmawiania wszystkim naokoło, że chce ją wychować i nauczyć życia robią się coraz mniej przekonujące, ale warto zawsze próbować, nie? Pewnie, że tak. O ile tylko nie wypytuje go zbyt długo czy wszystko u niego w porządku, bo marnie wygląda i czy aby na pewno nie miałby ochoty wysadzić w powietrze tych wszystkich czarodziejów, których widuje we własnym domu, a raczej pod drzwiami matki w wakacje. Czasem też musi się jej za takie rzeczy dostać po łapach, w końcu Lipka do dzielny mężczyzna! Na swój sposób.

ANTON VALERIEV
Serhii zainteresowany tą całą antkowością jest, a jakże. Jak można być takim pełnym energii, pozytywnym i w ogóle nastawionym dobrze do życia? I zmuszać wszystkich dookoła, by cię lubili? Paskudna sprawa, a przecież w Valerievie tego pełno. I nie wiedzieć czemu za wszelką cenę chciał to przelać na Lipkę. A Lipka się tak łatwo nie daje, oj nie. Ale Anton się uparł i koniec kropka. Założył, że go sobą zauroczy, choćby nie wiem co. Tylko chyba nie przewidział, że akurat w tym sensie. Anton stawał się dla Lipki coraz ciekawszy, na lipkowej uwadze coraz bardziej zależało Antonowi. W ogóle się to Serhiemu nie podobało. Nie pasował mu do tych pięknych i eterycznych kobiet, które obserwował do tej pory. A jednak jego też chciał obserwować. Najpierw w naturalnym środowisku, potem, gdy to on zabiegał o jego uwagę, a nie na odwrót, aż wreszcie, gdy spał obok niego nago, kryjąc morze wściekłości w marszczącym się, śpiącym nosku. Nie zmienia to faktu, że Lipka nie daje w pełni za wygraną. Ich zbliżenia są szybkie, gwałtowne i emocjonalne. Masa dobra miesza się z falami jadu i paskudztwa, właściwie nie wiadomo dlaczego. Anton się wścieka, gdy Serhii o nim zapomina i znowu całą uwagę poświęca swoim ulubienicom (w taki sposób, by oczywiście Valeriev to zauważył i do niego dotarło). Lipkę szlag trafia, gdy Anton jest Antonowy i podbija świat po swojemu, przez co starszy kompletnie nie widzi tam dla siebie miejsca i czuje się kompletnie niepotrzebny. No i się tak bujają jak dwa głupki, nie mogąc się zdecydować czego chcą od życia. Prócz gróźb Lipki, że jak Anton komuś to wszystko wygada, to porzuci go pochlastanego na jakimś polu. Z połamaną miotłą. W dupie.

TIMON BARYSHNIKOV
Serhii poznał Timona już kilka ładnych lat temu. Poznał i zapamiętał. Nie wspomina zbyt ciepło początków szkoły, ale w tych wspomnieniach odnajduje też Timona. Zawsze wydawał mu się jakiś taki niepewny. Nigdy nie zaatakował Lipki, ale też nigdy go nie obronił. W głowie Lipki nadal pozostały obrazy malutkiej twarzyczki Timona, skrytej za filarem, gdy ten z przerażeniem i podziwem obserwował, co wyprawiają z Lipką starsi koledzy. Jak się szybko okazało, to był podziw dla Ukraińca, a nie jego dręczyciel. Widać Baryshnikov nie spodziewał się, że taki wątły maluch znajdzie w sobie tyle siły, by się ciągle i ciągle przeciwstawiać i robić wszystko, by wreszcie zostać najlepszym. Timonowi wydawało się, że całkiem nieźle radzi sobie z alchemią, do czasu aż posłuchał wypowiedzi Lipki na zajęciach, na których błyszczał jak mała gwiazdeczka. Serhii nie kojarzy kiedy i dlaczego zaczęli ze sobą rozmawiać. To najwyraźniej nieważne skoro nie pamięta. Nie dopytuje. Pamięta za to, że jakimś cudem Timon zdobył jego przychylność i sympatię. Podlizał się odpowiednio? Połechtał ego Lipki? A może jednak to ta dziwna wrażliwość i równie dziwne poczucie humoru? Tu też Serhii nie jest pewny, ale przynajmniej ma kilka opcji. Zawsze podobało mu się towarzystwo przyjaciela, zawsze go potrzebował, źle się czuje, gdy nie ma go zbyt długo pod ręką i wścieka się wtedy mocno. Potrzebuje też podziwu, który wciąż bije z oczu Timona, gdy ten obserwuje naukowe i damsko-męskie poczynania Ukraińca. Potrzebuje czuć się ważny i potrzebny, gdy pomaga mu czuć się dobrze samemu ze sobą tak na co dzień. Po prostu czuje taką swędzącą potrzebę Timona, trochę jak nikotyny





Ostatnio zmieniony przez Serhii Lipka dnia Nie Lis 13 2016, 22:46, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
avatar


Donieck, Ukraina

nieznana

18 lat

IX klasa

ubogi

PisanieRe: oj, Serhii   Nie Paź 23 2016, 22:55

#odświeżamsię
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: oj, Serhii   Nie Paź 23 2016, 23:10

Halo, jeszcze Ania tu była niech jest nadal
I jeszcze Ritę rzucam, do wspólnego zepsucia
Powrót do góry Go down
avatar


Litwa, Łotwa, Mandaryna, Polska, Kryśka z Szczebrzeszyna.

półkrwi

18

IX klasa

ubogi

Panacea, rozgrywająca w Bełtach

PisanieRe: oj, Serhii   Pon Paź 24 2016, 17:14

ELOCHA
Powrót do góry Go down
avatar


Donieck, Ukraina

nieznana

18 lat

IX klasa

ubogi

PisanieRe: oj, Serhii   Czw Paź 27 2016, 01:05

Anna, no pewnie, że była! Tylko powiedz jeszcze jako kto! Znaczy ja pamiętam, tak Cię tylko sprawdzam, nie?

Rita, no i tu to ja sama pięknie napiszę. Hm. Serhii i Margarita to zażyłość, która nigdy nie powinna się pojawić. Dla bezpieczeństwa i wygody obojga. A jednak. Stało się. Tak to bywa jak ludzie są w jednej szkole i w jednej klasie, prawda? Z początku Lipce wydawało się, że dziewczę spełnia jego wymagania. Krew? Błękitna. Może i nie była perfekcyjną arystokratką, ale to już spora część sukcesu. Uroda? Nietypowa. Ale godna jego uwagi. Dobrze, że Rosjanka. Będzie ładniej mówić. Wystarczyło tylko zagadać. I tak też się stało. I miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Lipka szybko zrobił się rozdrażniony. Wyraźnie czuła się od niego lepsza. Ale nie tak jak inni. Nie wydawała się uważać, że to on jest gorszy. Po prostu ona była lepsza. Od wszystkiego i wszystkich. Niby dlaczego? I dlaczego nie myśli tak o nim, gdy patrzy na nią tymi zimnymi oczami i wyraża zainteresowanie? Cóż. Wydawało się, że Rita pomyślała o nim bardzo podobnie. Iskry nie doprowadziły do błyskawicznego romansu, ale do burzy z piorunami i pojawienia się gruczołów jadowych tuż pod językiem. Serhii nie jest jednak dobry w zemstach. Nie krzywdzi ludzi. Umie tylko mamić kobiety. Ale tę chce przecież rozszarpać. A jednocześnie wie, że najbardziej zaboli ją, gdy ten jad wstrzyknie jej w szyje pomiędzy pocałunkami. Ale skupić się ciężko na tym całym mamieniu, oj ciężko. Agresywna i dziwaczna ta ich relacja, ot co!

Krystyna, no siema! Nieładnie nie dodać tak linka do karty w profilu. Proszę dodać :c Ale tego! Serhii o Krystynie z początku tylko słyszał. I nie był wcale zainteresowany. Co to w ogóle za imię? Kompletnie nie rozumiał gustu Polaków. Na dodatek nasłuchał się, że ona jakaś taka nieprzyjemna z aparycji i kontaktu. Nie chciał się męczyć, nie dążył do poznania. Poznanie przyszło do niego. Był akurat na boisku, gdy ona postanowiła poćwiczyć. Nie miał zamiaru jej przeszkadzać. Siedział w nieinwazyjnym miejscu, czytał książkę, popalał papierosa, nie obchodziła go latająca dziewczyna. Póki prawie nie stracił żywota przez tłuczek, który postanowił trzepnąć go w żołądek, o mało nie pokazując światu, co Lipka jadł na śniadanie. Wigilijne. Rok temu. A to babsko zamiast przeprosić, to jeszcze coś tam fuczało pod nosem z tym dziwacznym akcentem. Ale jakoś tak dziwnie. Była zawstydzona. Niepewna. Próbowała cwaniakować, ale Lipka wyczuł w tym postawę obronną. Zwykły przerost kompleksów? Okres? A może się jej spodobał? Musiał to wiedzieć, on przecież nie mógł czegoś nie wiedzieć. A najlepiej sprawdza się na własną rękę. Nie zrobił jej awantury, ale nie zachował się też jak aniołek. Oświadczył jej, że wiatr doszczętnie zepsuł jej włosy, że jej nietypowa uroda jest brzydka, a w ogóle to za bardzo ją znosi w prawo, gdy lata, bo nie umie się prostopadle wychylić. Szczerość jak najbardziej łagodna i spokojna, bez wyraźnej chęci upokorzenia. Dziwaczna znaczy się. Nie przyjął jednak żadnych kłótni, o ile w ogóle próbowała je wszcząć, zignorował ją. Wrócił do książki, ona do treningów. Kątem oka obserwował jak poprawia swoje odchylenie i mniej daje sobą miotać. Po kilku dniach podszedł, pochwalił schludne uczesanie się. Innym razem przypomniał jej, że jest brzydka, że ma brzydki akcent. Wszystkie te słowa wypowiadał jak najczulsze komplementy, niczym najbardziej romantyczny kochanek świata. Taki z niego dziwaczny człowiek. I to wszystko jak gdyby nigdy nic przeplatał zwykłymi, kulturalnymi rozmowami. Z rozbawieniem i zaciekawieniem obserwował jej wyraźne reakcje i wciąż analizował. Bo on przecież musi dowiedzieć się o co wtedy chodziło i o co nadal chodzi. Musi wiedzieć.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: oj, Serhii   Czw Paź 27 2016, 18:32

To co, panie Serhii, polubimy się?
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: oj, Serhii   Czw Paź 27 2016, 20:28

Bierz mje. Wszyscy Ci utrudniają życie tym, że nie piszą jakiej relacji chcą : a to ja nie będę inny. Uwielbiam Twój avatar. Zasłużyłem na miano naczelnego lizodupca, Lipko?
Powrót do góry Go down
avatar


Donieck, Ukraina

nieznana

18 lat

IX klasa

ubogi

PisanieRe: oj, Serhii   Nie Paź 30 2016, 01:30

Dionisie, w pewnym sensie! Serhii nigdy jakimś wielkim fanem szachów nie był. Gra jak gra. Nie żeby miał z nią jakieś problemy. Zazwyczaj partie są dla niego niezbyt skomplikowane. Przechodzi przez to gładko, ale nie jest w stanie poczuć tego dreszczyka emocji, który podobno niektórym towarzyszy, gdy wchodzi w nich niemal sam Napoleon. Do partii z Dionisie usiadł z czystej przyzwoitości. Usłyszał, że chłopak jest nie wiadomo jak dobry, chciał się sprawdzić. Gra faktycznie była niespotykana. Trudna, co już dla Lipki było sporym zaskoczeniem i wyróżniło w jego oczach konkurenta. Gry Eminescu zaczął ględzić, nie przerwał mu. Dał mu się nagadać o tych jego podróżach, o pięknych miejscach na świecie. Chłonął informacje z odruchowej ciekawości. Nigdy nie dość wiedzy, prawda? Dobre skojarzenia mu się po prostu wreszcie z nim połączyły. Rozgrywki były zawsze ciekawe, a towarzyszące im rozmowy niezbyt męczące. No nie mógłby obdarować go obojętnością czy brakiem sympatii

Timon, mówisz masz! Serhii też chciałby przecież chociaż jednego takiego, nie? Serhii poznał Timona już kilka ładnych lat temu. Poznał i zapamiętał. Nie wspomina zbyt ciepło początków szkoły, ale w tych wspomnieniach odnajduje też Timona. Zawsze wydawał mu się jakiś taki niepewny. Nigdy nie zaatakował Lipki, ale też nigdy go nie obronił. W głowie Lipki nadal pozostały obrazy malutkiej twarzyczki Timona, skrytej za filarem, gdy ten z przerażeniem i podziwem obserwował, co wyprawiają z Lipką starsi koledzy. Jak się szybko okazało, to był podziw dla Ukraińca, a nie jego dręczyciel. Widać Baryshnikov nie spodziewał się, że taki wątły maluch znajdzie w sobie tyle siły, by się ciągle i ciągle przeciwstawiać i robić wszystko, by wreszcie zostać najlepszym. Timonowi wydawało się, że całkiem nieźle radzi sobie z alchemią, do czasu aż posłuchał wypowiedzi Lipki na zajęciach, na których błyszczał jak mała gwiazdeczka. Serhii nie kojarzy kiedy i dlaczego zaczęli ze sobą rozmawiać. To najwyraźniej nieważne skoro nie pamięta. Nie dopytuje. Pamięta za to, że jakimś cudem Timon zdobył jego przychylność i sympatię. Podlizał się odpowiednio? Połechtał ego Lipki? A może jednak to ta dziwna wrażliwość i równie dziwne poczucie humoru? Tu też Serhii nie jest pewny, ale przynajmniej ma kilka opcji. Zawsze podobało mu się towarzystwo przyjaciela, zawsze go potrzebował, źle się czuje, gdy nie ma go zbyt długo pod ręką i wścieka się wtedy mocno. Potrzebuje też podziwu, który wciąż bije z oczu Timona, gdy ten obserwuje naukowe i damsko-męskie poczynania Ukraińca. Potrzebuje czuć się ważny i potrzebny, gdy pomaga mu czuć się dobrze samemu ze sobą tak na co dzień. Po prostu czuje taką swędzącą potrzebę Timona, trochę jak nikotyny
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: oj, Serhii   Sro Lis 02 2016, 13:17

Teraz to Timonowe ego tym pomysłem, a szczególnie ostatnim zdaniem zostało połechtane. Biorę. W jakiś dzień Cię ładnie do relacji wpiszę, a w przyszłości jak już zakończę te istniejące, koniecznie idziemy na fabułę robić złe rzeczy za zamkniętymi drzwiami. He.
Powrót do góry Go down
avatar


Donieck, Ukraina

nieznana

18 lat

IX klasa

ubogi

PisanieRe: oj, Serhii   Sro Lis 02 2016, 15:37

to czekam bardziej niż niecierpliwie <3
Powrót do góry Go down

PisanieRe: oj, Serhii   

Powrót do góry Go down
 
oj, Serhii
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: