IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Taras

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieTaras   Pon Maj 16 2016, 22:15

Taras

Widoczny jedynie dla właścicieli, znajdujący się naprzeciw scen, skąd ma się świetny widok na salę. Ulubione miejsce Aleksandra i poniekąd jego dzieci, z którego można bez przeszkód obserwować zachowania gości. Na tarasie znajdują się wygodne pufy i kanapy oraz coś na wzór tronu, na którym pod nieobecność Lebiedieva urzęduje najczęściej rudy kocur Joachima. Z inicjatywy Mirki posadzono tu różane krzewy.
Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

błękitna

51 lat

dyrektor prikazu spraw wewnętrznych

PisanieRe: Taras   Czw Cze 09 2016, 08:59

Niejaką dumą napawa mnie fakt, że zostałem osobiście zaproszony na taras właściciela. Jak mniemam właścicielem tak zacnego przybytku w sercu Moskwy musi być jakiś tajemniczy, ale znany mi jegomość, skoro w taki sposób postanowił uczcić mój nadchodzacy ślub.
Czy byłem lekkomyślny, przychodząc tu bez obstawy, która zwykle posiadam? Nie sądzę. Mężczyzna powinien być odważny, przygotowany na okoliczności i w razie ich zaistnienia, powinien wiedzieć jak się bronić i jak wyjść z twarzą. Co mogło mnie spotkać w domostwie uciech jak nie uciechy?
Nie mogłem się wybrać wcześniej, więc zdążyłem przyjrzeć zaproszeniu. Było poniekąd nietypowe, chocaż nie do końca. Przedstawiały dwie postacie pół kobiety pół mężczyzny pół szkieletów, które w haniebnym Danse Macabre przeskakiwały przez pola i lasy. Podpis nie był czytelny, a literka A niewiele mi mówiła. Kim był A. Kim była A.
Pomyślałem przez chwilę o nim, ale wiedziałem że to nie może być do końca prawda. Zaproszenie do tak luksusowego miejsca nie mogło nastąpić od mego syna, tfu.. tego bękarta co dwadziesia ileś lat jadł przy moim stole i za moje pieniądze był chowany.
Przechadzam się od drzwi do balkonu i czekam aż ta miła dziewuszka, która się tutaj kręciła przyniesie mi mleko, o które ją prosiłem.
Nie alkohol, mleko. Stary Dima ma swoje przyzwyczajenia.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Czw Cze 09 2016, 21:00

Impulsy. Wpędzą one go kiedyś do grobu. Był na górze kiedy otrzymał wiadomość z dołu o pojawieniu się Sorokina. Jedyna osoba, która miała kiedykolwiek nad nim jakąś władzę.
Przebierając się w swojej garderobie w elegancki garnitur nie sądził, że jeszcze poczuje kiedykolwiek ten sam ucisk w żołądku, który towarzyszył mu za każdym razem, gdy miał tłumaczyć się przed ojcem z tego co przeskrobał lub osiągnął. Dimitri był jego idolem.
Wielbił go tak jak tylko może syn tatę. Ślepa wiara i bezgraniczna miłość wymieszana z podziwem. Co ta Mavra zrobiła? Czemu Dymitrze przekreśliłeś wspólnych dwadzieścia sześć lat tak łatwo, jakby to nic dla ciebie znaczyło? Stał chwilę wpatrzony w swoje przystojne oblicze. Przyczesał złociste loki, które żyły własnym rytmem. Zszedł na dół.
Spięty i nerwowy, jakby tam na tarasie miał pocałować trującą ropuchę.
Odbiera w drodze zamówienie od Katiuszy. Mleko. Nic się nie zmieniło.
- Dalej pomaga dobrze spać?
I o to się pojawił. Syn i zarazem nie syn. Wysoki, złotowłosy dowód zdrady i upokorzenia przez Mavrę. Pamiętasz jak mały Aleksander przynosił ci szklankę mleka do gabinetu?
Zwłaszcza po częstych kłótniach jakie toczyłeś z małżonką. Pamiętasz jak siadał ci na kolanach interesując się tym co robisz? On pamiętał.
Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

błękitna

51 lat

dyrektor prikazu spraw wewnętrznych

PisanieRe: Taras   Czw Cze 09 2016, 22:13

Sześć lat? Tyle minęło od ich ostatniego spotkania? Które wyglądało jak jeden wielki pogrzeb. On siedział przy stole i nie patrzył w stronę swoich dzieci. Te czekały za drzwiami, chodziły pod nosem, nie wiedziały co siędzieje. Aleksander wbijający zdumione spojrzenie w ojca. Jego matka. Szalejąca wciąż, odciągnięta przez któregoś z synów. Cyrk na kółkach i oto oni. Sorokiny, jedni z bardziej wyrozumiałych wobec odmieńców. Szczycą się tym, czym nie powinii się szczycić, więc jako jedyni akceptują Cieni. A co z Demonami, czy nawet pół demonami? Czy ich nie może zaakceptować?
On nie umiał. To nie ważyło już tylko na jego honorze, ale na honorze rodziny. Przyłożnik. I puszczalska żona. Jak ją nazywał w głowie, to tylko on wie, bo większości przekleństw na swój temat nie słyszała, uciekając z synem daleko z Syberii.
- Widzę, że w tym przybytku uciechy obsługa jest taka, że zna wszystkie preferencje swych gości - Dima przygląda się temu, który przyniósł mu mleko. I nagle go olśniewa, a nie trwało to długo, bo już pod koniec zdania wiedział z kim ma do czynienia. Poznałby go pewnie nawet za dwadzieścia lat, z brodą i zmarszczkami (gdyby takowe mógłby odziedziczyć po prawdziwym przyłożniku). - Co to za żarty, ty to wszystko ustawiłeś Aleksandrze?
Rozdygotane ma serce, bo raz stoi, raz znów biegnie, nie pasuje mu ten rytm, oj oj lepiej żeby nie miał zaraz zawału.
Nie wie czy może przyjąć mleko, ale nie, nie boi się, sięga po szklankę. Mierzy spojrzeniem swojego syna-nie-syna. Co on znów kombinował?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Pią Cze 10 2016, 03:00

- Nie przybytek uciech, a Arkadia - odpowiada, brakuje tego Ojcze na końcu, ale Aleksander się nie odważy. W osobie Dimitriego było coś co hamowało rozpasaną duszę demona. Tak jakby stanowił przypomnienie dawnego świata, gdzie udawało się zachowywać równowagę pomiędzy wymaganiami przyszłego dziedzica, a kultem Mavry. Przygląda się Sorokinowi, widzi jak posunął się wieku przez te sześć lat rozłąki. Zmarszczki i jeszcze więcej białych włosów. Zachował jednak swoją przystojną twarz. Aleksander zaprasza go gestem do zajęcia miejsca w wysokich siedziskach. Nie przystoi tak stać i poburkiwać.
- To co tu widzisz jest moje - mówi odpinając guziczek marynarki przy siadaniu, trochę tym tonem syna, który chce zyskać podziw ojca - Więc tak, jesteś tu bo cię zaprosiłem.
Popatrz papo co bez ciebie zdołałem osiągnąć. Czyż nie spodziewałeś się czego innego? Biedy? Nieszczęścia? A może posądzałeś mnie w myślach o zarobek piękną twarzą? Nie powinieneś być rozczarowany. Zawsze spadam na cztery łapy.
- Dowiedziałem się o twoim planowanym ożenku. Gratuluję - starał się być sobą, tym samym Aleksandrem, którego widzieli inni. Chłodny, dumny i nieosiągalny. Trudna rola, kiedy wracają wspomnienia.
- Chciałem ostrzec cię przed matką i rozwiązać pewną kwestię.
Musi się pilnować, aby nie kończyć zdań zwrotem per Ojcze.
Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

błękitna

51 lat

dyrektor prikazu spraw wewnętrznych

PisanieRe: Taras   Pią Cze 10 2016, 14:28

Sytuacja dość groteskowa, biorąc pod uwagę fakt, że Aleksandra Dimitrowicza postanowiłem wymazać z mej pamięci na dobre. Rzecz niemożliwa, bo jak wymazać z pamięci kogoś, kto był oczkiem w głowie. Mawiają że od miłości do nienawiści tylko jeden krok, mi to zaś zajmowało nieco więcej czasu, ale w końcu udało mi się poniekąd zapomnieć jaki był mój syn. Dziś nie jest moim synem, bo mój syn u m a r ł. Taką wersję podałem do prasy, co także rzucało niejasne światło na powody mego rozwodu z matką tego chłopaka. Zakopane tajemnice, trupy w szafie.
I oto jesteśmy teraz w jednym pokoju sam na sam. Przełykam mleko i unoszę brwi. A więc tak skończył Aleksander. Jako własciciel przybytku rozkoszy.
- Mogłem się spodziewać, że tak skończy dziecko demona - sprawdzam go, jestem niemiły i lekceważący. Chyba nie myślał, że mu pogratuluję tego, że jest właścicielem burdelu. W domyślę pozostaiwam jednak resztę obelg, bowiem nie wypada widać dawno niewidzianego nie-syna pytaniami o to, czy sam dogadza klientom.
Dalej jednak postanawiam być już elegancki, bo Sorokiny są z reguły eleganccy.
- Więc ta Arkadia , czym jest jeżeli nie nazywać mam tego przybytkiem uciech? Rzeczywiście słyszałem conieco o tym miejscu, lecz same gorszące historie
No tak, bo taki z ciebie grzeczny mężczyzna, Dimka.
- A dziękuję, rzeczywiście ślub już niebawem - i pora na rozpoczęcie nowego życia, w którym nie będzie ani twojej matki, ani ciebie - dodaję sobie w myslach obrysowując szklanki brzeg palcem na którym świeci sygnet, jeden drugi trzeci kamień. - Myslałem że w takim razie chcesz mi zorganizować wieczór kawalerski, miejsce mamy do tego wyborne, czyż nie? - ni to złośliwie, ni to żartobliwie
- No cóż, Twojej matki się nie boję, ale mów - pozwalam mu przechodząc do zasiadania w miękkim fotelu. Pięknym, wykonanym tak solidnie, że mógłbym podobny mieć w swoim pałacu. Palcami pocieram skórę pod dłonią i nagle odkrywam, że już mam taki w domu. Dokładnie w moim salonie ulubionym (bo mam ich kilka oczywiście). Łapie mnie konsternacja, czyżby to także było zamierzone? Nie chce dać sie wyprowadzić z równowagi, przenosze skupione spojrzenie na nie-syna. Niech mówi, ja słucham.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Pią Cze 10 2016, 15:03

Im bardziej chciał zapomnieć o dawnym życiu tym częściej wypływało na powierzchnie wszystko to o czym nie powinno się już mówić. Aleksander Dimitrowicz Sorokin! Jak to dumnie brzmiało! Na rodzinnych balach, podczas nauki w Akademii i licznych turniejach, gdzie godnie reprezentował ród wygrywając w większości konkurencji. Patrzył na ojca przyjmując nieokreślony wyraz twarzy, mimo, że w środku rozgorzały ponure emocje. Postanowił już dawno jaką postawę przyjmie wobec swojej nie-rodziny. Jaki będzie dla Dimitriego, Oleny i Elijaha. Nie zamierzał tego przekreślać przez kilka obraźliwych uwag, nawet jeśli wychodziły one z ust bliskiej mu osoby. Zniewagi należało przyjmować godnie. Pierwsza lekcja starego Sorokina kiedy mały Aleksander pobił się z dzieciakiem służby. Wszystkie ojcowskie nauki zachował w swoim smolistym sercu stając się przykładem tego jak ważniejsze jest wychowanie od pochodzenia. Co mu dał demon? Coś cenniejszego od tego co ofiarował Sorokin, a potem bezlitośnie zabrał?
- Interesem. - odpowiada spoglądając z tarasu na salę pełną gości - Przynoszącą co tydzień kilku milionowe zyski i znajomości. Po lewej stronie przy palmie siedzi dyrektor jednego z prikazów... Dementiev. Tam, Kolebov z kolegami. - wskazuje głową nie dodając na głos tego o czym na pewno oboje pomyśleli. Idealne miejsce na zbieranie "haków" na przeciwników. Szantaże. Porozumienia. Dyplomacja. - Gorszą się na powierzchni, ale zawsze wracają.
Naprawdę Dimitri myślał, że Arkadia to jedynie alkohol i ponętne kobiece ciała? Wieczoru kawalerskiego nie skomentował, ale gdyby Ojciec naprawdę chciał, to czemu nie?
- Nigdy jej nie doceniałeś - złośliwa uwaga? Nie, raczej stwierdzenie faktu. - Bądź po prostu... Czujny. A tu... - sięga za pazuchę po kopertę i podsuwa ją mężczyźnie - To co mi dawno temu pożyczyłeś. Z odsetkami. Postanowiłem, że zainwestuję tę kwotę w posag Oleny skoro ponownie się żenisz.
Koperta zawierała w sobie kopię pisma w którym młoda Sorokinova wraz z ukończeniem nauki w Koldovstoretz będzie miała własne bogactwo. Co z tym zrobi to już zależało od niej.

Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

błękitna

51 lat

dyrektor prikazu spraw wewnętrznych

PisanieRe: Taras   Pią Cze 10 2016, 16:12

Spoglada po sali, dostrzega znajomych.
- Stąd nas nie widać, prawda? - upewnia sie, wszak nie chce byc rozpoznany.
Złosliwa uwaga? Skadze, wcale tego tak nie odebral, zbyt wiele czasu minelo, zbyt wiele wlozyl pracy w powrot na stanowisko, zeby przejmowac sie wracaniem do przeszlosci. Zdobywa sie nawet na lekki usmiech.
-Co wiecej, nawet ja przecienialem - zarciki, nie, to jeszcze nie ten moment, nie czas na zarciki - Znasz dewizę naszego rodu - pomyliłem się i zamiast mówić o swoim rodzie, mówię o naszym. No cóż, można się pomylić czasami. - Nawet zima nas się lęka, co znaczy, że nie brałbym złożeczeństw tej wariatki na poważnie - otwarcie sygnalizuje synowi w jakim stanie jest jego nastawienie akutualne do matki jego dzieci. I dziedzica! No i matki tego odmieńca, którego nazywał swoim ukochanym synem, jeszcze klka lat wstecz
- Skoro ponownie się żenie... czy podejrzewasz, że nie będę miał z czego wypłacić jej posagu? - czy to nie było nieco obraźliwe, jak sądzisz Olku? Sprawdza go dalej, lecz pieniądze przyjmuje i wsadza je za swoją pazuchę. -Widze, ze dotrzymujesz zobowiazan, to sie ceni, w twoim przypadku jest to chyba dosc rzadkie? - dopytuje sie, dalej go sprawdza, a nuz widelec, on mu wyzna wreszcie ze ma niesamowity pociag seksualny bo... w sumie Dima niewiele wie o przyloznikach jak na to, ze jednego wychowywal pol zycia.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Sob Cze 11 2016, 02:26

- Nie widzą nas- przyznaje. Siedzą teraz w miejscu o którym wiedzieli nieliczni. To tu przesiadywał Aleksander, gdy nie miał zbyt wielkiej ochoty na udzielanie się, a nie mógł pozostawić Komnaty bez nadzoru. Doceń to Dimitri. Przekrzywia nieco głowę zastanawiając się czy właśnie się przesłyszał czy może naprawdę z ust Ojca padło hasło naszego rodu. Aleksander jednak nie stracił na czujności. Oczekuje kolejnych przywar, złośliwości, które przypominały rzucanie kamyczkami w śpiącego niedźwiedzia.
- Doszczętnie dała się pochłonąć swoim rojeniom. - mówi cicho, nie jest mu łatwo mówić tak o kobiecie, która wydała go na świat i wychowała, ale zdołał przejrzeć na oczy. Mavra zwariowała.
W swoim szaleństwie była gotowa zrobić wszystko dla demona, jakiemu stawiała ołtarzyk. Mnie. Aleksander odwraca wzrok od Sorokina patrząc jak beztrosko żyje się innym. Od drinka do drinka, od cycka do cycka. Słysząc pytanie wykrzywia wargi.
- To tylko zabezpieczenie. Na wypadek gdyby nie wszystko poszło po twojej myśli. - kto tu kogo badał? Lebiediev też potrafił w to grać. Dimitri też musiał o tym myśleć. Mało było historii, gdzie młode i piękne kobiety pokazywały swoje prawdziwe oblicza po ślubie, zawłaszczając majątki?Nie życzył mu tego, nie. Po prostu najbardziej martwił się o Olenę, która od dziecka była wrażliwa i podatna na nieszczęścia. Mruży oczy o te milimetry kiedy Sorokin robi podchody.
- W moim przypadku? Nie przypominam sobie, żebym w przeszłości nie dotrzymywał słowa. Za dobrze mnie wychowano.
Odbita piłeczka.
- Napijesz się czegoś oprócz mleka?
Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

błękitna

51 lat

dyrektor prikazu spraw wewnętrznych

PisanieRe: Taras   Pią Lip 08 2016, 10:14

-Powiesz mi co to za urojenia?- znudzony, ale zainteresowany spoglada na człowieka, którego wychowal. Jak może go nazwac? I co za nazwa odda prawde. I po co nazywać rzeczy czy relacje. Kto tak robi. Nie on, nie Dimitr. Za dużo ma w sobie przemyśleń odmiennych, żeby sie skupiać na nazywaniu tych mniej ważnych. Bo liczy sie nie nazwa, prawda? Tylko, że idąc tym tropem mógłby zaakceptować Aleksandra Dimitrowicza a nie wydaje sie, jakby mogło to mu tak przyjść z łatwością.
-Nie musiałes sie o nią troszczyć. To już nie jest twój obowiązek - odpowiada sucho, beznamiętnie. Niszczy ten moment, który mógłby być przełomowym. Aleksander mówi, że został dobrze wychowany, co chociaż nie chce tego przyznać, nieco go napawa dumą. Jednak nie jest tak bezwartościowy i nie zapomniał kto dawał mi dach nad głową. -Natury jednak nie oszukasz, to musi być trudne, żeby umieć trzymać sie na baczności.
Sugerowanie przez ojca rzeczy nie były aż tak oburzające, jeżeli przypomni sobie jak w młodości ostro go traktował. Nie było miłosierdzia, od tego była nawiedzona matka.
- Nie mogę pić wódki, Minala zaraz by wyczula, a troszczy sie o moje zdrowie. Chcemy mieć dzieci- odmawia na głos, ale marzy mu sie Malibu z mleczkiem.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Pią Lip 08 2016, 21:38

Nie powiem. To i tak nie wpłynęłoby na nasze relacje więc zachowam tą wiedzę jeszcze dla siebie. Może kiedyś Ci powiem co planuje moja matka, a twoja była ukochana. Jaką przewrotną zemstę szykuje i o czym marzy.
- To zawsze będzie mój obowiązek - odpowiada chłodno - Olena nadal jest moją siostrą, a Elijah bratem.
Najwidoczniej należało o tym przypomnieć. Aleksander tak łatwo z tego nie zrezygnuje, może to ta ludzka część jego natury, która nakazuje mu troszczyć się o nielicznych bliskich. Dla diabła za skórą są obojętni, bez jakiegokolwiek wyjątku. Są takie dni, takie chwile, gdzie nawet ojcowska relacja nie ocaliłaby życia Dimiriemu.
- Nie rozumiem do czego zmierzasz. - spokojne, wyważone spojrzenie wbiło się w niemłodą już twarz Sorokina - Dotrzymywanie słowa nie sprawia mi trudności, nie muszę się mieć również na baczności. Zapominasz, że pomimo krwi demona jestem również tylko człowiekiem. - uśmiechnął się jednym kącikiem ust jakby poruszany temat wcale nie był nieprzyjemny.
Słów o piciu wódki, ani o tym, że pojawią się małe bękarty nie skomentował. Jedynie otworzył przed Dimitrim mini barek, gdzie można było skosztować wszystkiego na co miało się ochotę.
Lekko drwiące spojrzenie Aleksandra stawało się wyzywające. Czyżby Minala stawała się kolejną Mavrą zakazującą ukochanemu porcyjki należnego relaksu?
Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

błękitna

51 lat

dyrektor prikazu spraw wewnętrznych

PisanieRe: Taras   Pią Lip 08 2016, 22:49

- Jeżeli nie zamierzasz mi mówić, to po co mnie tutaj zwabiłeś. Na mój wieczór kawalerski? Daj spokój, trzydzieści pięć lat temu go miałem i wystarczy mi do dziś pamietam - zdenerwował się, że nie dowie sie niczego. A Mavra nagle zaczęła na nowo wchodzić do jego głowy. Gdzie podziewa sięta wariatka?
Dimitri nie umial się dalej już kłócić o rodzeństwo. Niestety taka była prawda, bo całą trójkę urodziła ta wiedźma, Mavra.
- Ona zmusza was do kontaktu? - rzuca wyzywająco, zdając sobie sprawę, że Mavra postradała zmysly, skoro Olenę kontaktuje z tym potworem.
- No własnie, słabym człowiekiem targanym przez demonią naturę - wypowiada wreszcie to oskarżenie, które leżało mu dziesięć lat na języku. Marszczy czoło. - I co, może jeszcze mi powiesz, że pozbyłeś się już swoich nawyków i odnalazłeś swoją jedną kobietę - rzuca z powątpieniem. Najciekawsze jest to, że jest niezwykle surowy. Jak zawsze dla dzieci, ale jak niesprawiedliwy! Sam chciałby mieć pięć kochanek. I uważa, że posiadanie ich jest dobre. Ale kiedy przychodzi do kogoś, kto ma demona za duszę, od niego wymaga momogamii i trzymania się na smyczy.
Sprawdza go. Cóż innego mógłby robić, mineło wiele lat, za dużo nie mają tematów.
- Zostanę przy mleku - wznosi toast, ale nie za swojego niby syna, ale za to, by dobrze się tym napoił. I bez słowa patrzy, jak Olek przesuwa dlonią wyszukując najlepszego połączenia do mleka. Nie kuś demonie, myśli, ale dobrze wie, że ten demon nie skusi go na nic. Bo nie jest kobietą. A on na kazirodcze homo związki nie umiałby pójść.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Sob Lip 09 2016, 00:19

- Zaprosiłem, nie zwabiłem - zauważył grzecznie szukając dla siebie jakiegoś trunku. Robił to leniwie i zwodząco, żeby Dimitri miał czego żałować. - Po prostu nie myśl, że z Matką już wszystko pokończone.
Proste prawda? Żyj w strachu, nigdy nie wiadomo co odbije zazdrosnej, zdradzonej i chorej z miłości do demona kobiety. Kuragina była mało przewidywalna, zaskakiwała pomysłowością.  Aleksander podniósł wzrok na ojca w momencie gdy wspomniał o zmuszaniu.
- Nikt nas do niczego nie zmusza - co to mogło dla Sorokina znaczyć? Domyśli się, że przez lata jego słodkie dzieciaczki wiedziały o tym, że starszy brat jednak żyje i utrzymywały z nim kontakt? Nawet Elijah? Atmosfera na tarasie powoli gęstniała, starszy mężczyzna wchodził na grząski grunt.
- Nie jestem słaby - pochyla się w jego stronę Lebiediev z nutką złości, którą najbardziej widać w pięknych, lazurowych oczach. Po kim je odziedziczył? Żałuje tego wybuchu, odchyla się na oparcie przenosząc spojrzenie na Czerwoną Komnatę. Dimitri chcący lub nie chcący dotknął jednego z czułych punktów swojego syna nie syna. Od pewnego czasu sam sobie zadawał to pytanie. Czy istnieje na tym świecie kobieta, która pokochałaby demona? Och, jak bardzo cię w tej chwili Aleksander nienawidzi Dimitri!
- A cóż jest złego w posiadaniu wielu kobiet, ojcze? - ileż wysiłku włożył w to zdanie! Jak starannie dopracowywał swój wyraz twarzy, aby nie zdradzić prawdziwych emocji. - W czym moje nawyki są złe? W robieniu tego na co mam ochotę? Po co się poskramiać? Nie wszyscy muszą mieć nad sobą kobietę, aby wskazywała im sens życia. - tak jak ty. Najpierw matka, a teraz młodziutka, łasa na stosy rubli kochanka.
Ostatecznie z barku wyjął rzadką butelkę starego koniaczku. Polał sobie hojnie. Niechajże Dimitri pije swoje mleczko, jak dziecko!
Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

błękitna

51 lat

dyrektor prikazu spraw wewnętrznych

PisanieRe: Taras   Nie Lip 10 2016, 23:12

- Siedziała cicho ostatnio, co znów jej odbiło? Nie doszły do niej pieniądze, czy dowiedziała się o Innie? - znudzony Dimitri mówi niechcący o swojej córce, która siedzi pod opieką Reginy. Historia, której Olek nie zna, bo nie orgientuje sie w sprawach Sorokinów, czyż nie?
Można nawet powiedzieć, że się przestraszył tych lazurowych demonich oczu. Nigdy nie były oczami tej samej barwy co oczy jego, nigdy nie przypominały oczu matki. Były obce. Ale zauważył to dokładnie dopiero teraz. Aż ciarki go przeszły.
Dimitri zdębiał, kiedy Aleksander nazwał go ojcem. Parsknął wprost do mleka aż mu na wąsach sie zatrzymało. Ostawia szklankę i wyciera się, groźnie spogląda na syna. Gdyby Minala nie miała swoich pieniędzy, wcale nie byłaby aż taka atrakcyjna. Chciała władzy, znajomości. Pieniędzy miała pod dostatkiem, ale to nie wszystko. Używając ich zaś mogła się wybić, pokazać z lepszej strony. Właściwie jaki był jej cel? Dimitri wiedział tylko tyle, że z taką pięknością przy boku podbije salony Moskwy.
- Daruj sobie te złośliwości, Aleksandrze - troche sie śmieje, troche wciąż przeżywa, że syn właśnie uznał, że do niczego sie nie nadaje bez kobiety. - Przecież właśnie dlatego cię pytam o szczegóły, a ty jesteś przekonnay, że wszyscy zachowują się tak jak ty i gwałcą po nocy wszystko co chodzi - powiedział z niesmakiem, po czym chyba troche pożalował co powiedział. Bo mruży oczy i patrzy w Aleksandrowe - Umiesz nad tym zapanować?
Ale co z tego, że powie ojcu, że tak, jak ma już pięćset dzieci.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Taras   Pon Lip 11 2016, 20:17

- Oho, czyżby do tej opowieści dołączyła nowa bohaterka? - zapytał na pograniczu kpiny i ironii. Jaka znowu Inna? Aleksander doskonale wiedział, że Sorokinom daleko było do cnotliwego życia. Dimitri nie był wyjątkiem, a Matka wielokrotnie powtarzała, że ten stary buchaj nieustannie zdradzał ją z sekretarkami i innymi ladacznicami, oj tak. Słyszało się wiele, Mavra nigdy nie lubiła tej więzi między mężem, a złotowłosym chłopcem. Wielokrotnie sabotażowała mężczyznę w oczach syna, ale ten nie ulegał jej namowom. Może źle robił, teraz byłoby mu łatwiej żyć z wiedzą, że gdzieś po świecie włóczy się jego prawdziwy ojciec, a ten tutaj to nędzna, śmiertelna podróbka. Dalsza część rozmowy wywoływała u Lebiedieva nieprzyjemne skurcze, jakby znowu miał tłumaczyć się ze swoich czynów. Też sobie Dimitri temat znalazł, aż tak bardzo go interesuje życie przyłożników?
- Jeszcze żadna się nie skarżyła - ucina posyłając mu parodię uśmieszku, szybko nuży usta w chłodnym koniaku. Mięśnie szczęki drżały, chciał całkowicie inaczej potoczyć tę rozmowę. O czym miałby mu opowiadać? O tym, że to lubi, ale są momenty w których się sobą brzydzi? Że na zawsze będzie miał w sobie cząstkę demona, która będzie pchała go w zepsucie? Aleksander mógł osiągnąć bardzo wiele, był zdolnym młodzieńcem. Dimitri aż pękał z dumy za każdym razem, gdy syn brylował w towarzystwie.
- Z biegiem lat jest łatwiej - odpowiada po dłuższej przerwie wpatrując się w napój w swojej szklance. - Za młodu... Robiło się rzeczy, które zgorszyłyby nie jednego liberała. Niektóre dziedziny magii pomogły mi okiełznać pragnienia - miał tu na myśli w szczególności oklumencję - No i dzieci. - uśmiechnął się delikatnie sam do siebie na wspomnienie Ani i Samuela.
- Nie sposób pozbyć się czegoś co płynie w twojej krwi. - zauważył mądrze, podniósł wzrok na ojca. Dwojaka natura będzie mu towarzyszyła aż do ostatnich dni na tym padole. Dar i zarazem przekleństwo. Smętnie pomyślał o Zosji, ale zaraz odgonił tą niewygodną myśl skupiając się na Sorokinie.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Taras   

Powrót do góry Go down
 
Taras
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: