IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieBar   Pon Maj 16 2016, 22:13

Bar

Bar znajduje się w Czerwonej Komnacie i zajmuje jeden z jej rogów. Przy długiej ladzie ustawiono rząd wysokich, osikowych taboretów. Za szynkiem usługuje Mirka, śliczna złotowłosa rusałka, która lubi komplementy, więc jak się nie postarasz przy składaniu zamówienia to z pewnością napluje ci do twojego drinka.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg

czysta

cień

35 lat

zamożny

nauczyciel transfiguracji / dorywczo szpieg, ale o tym ćśś

PisanieRe: Bar   Pon Lip 04 2016, 20:15

Arkadia, Arkadia.. Dawno tu nie byłeś, oj dawno. Chyba nawet od czasu, gdy Lebiediev przeniósł swój lokal do Moskwy. Nie przepadasz za tym miastem. Dlaczego? Nawet nie potrafisz logicznie odpowiedzieć. Ale czy to ma jakieś znaczenie? Po prostu coś tutaj jest; coś unosi się w powietrzu, które zwinnie przemyka między zabudowaniami stolicy, docierając we wszystkie jej zakamarki; także te, z którymi wiążesz czasem to nawet ciekawe wspomnienia. Kiedyś byłeś tutaj stałym bywalcem; oczywiście nie z własnej woli, ale raczej.. nazwijmy to, w interesach. Szemranych interesach magicznego półświatka, niegdyś bardzo aktywnego w Moskwie, w zasadzie to jeszcze przed kilku laty. A ty, jak to ty, zamiast szwendać się po świecie bez celu, wykorzystałeś okazję do łatwego obłowienia się w fortunę. Prawdziwy oportunista. Uśmiechasz się trochę krzywo, trudno stwierdzić, czy nie jest to czasem grymas. Stare czasy.. Poprawiasz skrzywiony kołnierz czarnego płaszcza, kierując się w stronę zejścia do metra. Nie zamęczaj się wspominkami. To miał być miły dzień. A właśnie; dawno go nie widziałeś, zwłaszcza jak na personę, którą nazywasz przyjacielem. Gdzie mieliście się spotkać, jak nie w Arkadii? Masz tylko nadzieję, że nadal pamiętasz, jak się tam dostać.
Nie przyszedłeś pod swoją twarzą; Aleksander nawet nie widział jej na oczy. Dlatego przybrałeś swoją ulubioną, odmładzając się o co najmniej dekadę; jasne, elegancko przyczesane włosy, zielone oczy i zupełnie gładka karnacja, pozbawiona jakichkolwiek skaz. Siadasz przy barze i ściągasz rękawiczki. Powinien cię poznać. Ach, na pewno cię pozna. Niemożliwe, aby nie zauważył cię w tłumie. Charakterystyczna tiara przyozdobiona białymi piórami już o to zadba.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Bar   Pon Lip 04 2016, 21:57

To był jeden z lepszych dni podczas, których udawało mu się skupić na swojej pracy bez myślenia o Niej. Od rana szło całkiem nieźle. List od dawno niewidzianego przyjaciela przyjął z ulgą oraz wdzięcznością. Chętnie spędzi trochę czasu w męskim towarzystwie, może udałoby się ściągnąć Cyrila i Kirilla. Ten ostatni nigdy nie odmawiał kieliszeczka, a Aleksander w ostatnim czasie potrzebował przebywania wśród ludzi o innych poglądach na życie. Może sam Vasili zdoła czymś zainteresować Lebiedieva na tyle, że spędzą wieczór w miłej atmosferze. Rozpoznał go od razu, intuicyjnie. Udałoby mu się to nawet bez tej fikuśnej tiary z białymi piórami. W Ilyasovie zawsze było coś co naprowadzało Aleksandra na właściwy tor. Może to mowa ciała, a może głos. Niegdyś Arkadia posiadała bliźniacze Cienie. Ich zdolności transformacji zawsze go fascynowały. Ruszył w jego stronę nonszalanckim krokiem boga, którym przecież był. Znajdowali się w jego podziemnym królestwie, gdzie alkoholu, opium i pięknych kobiet było pod dostatkiem.
- Tego nigdy nie podrobisz - ma ochotę strącić tą jego tiarę, nawiązując oczywiście do swoich złotych włosów skręcających się w delikatne loki. Mierzwi je z uśmiechem. - Na co masz ochotę?
Od czego chciał zacząć? Wino, wódka, szampan czy inne rarytasy. Miał wszystko.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg

czysta

cień

35 lat

zamożny

nauczyciel transfiguracji / dorywczo szpieg, ale o tym ćśś

PisanieRe: Bar   Pon Lip 04 2016, 22:39

Stanowczo za długo się nie widzieliście; zaskoczył cię, choć po tylu latach znajomości z tym jakże uroczym demonem powinieneś był przewidzieć jak się zachowa.
- Nawet nie próbuj. - Twoje oczy błyszczą, gdy rzucasz mu z pozoru groźne spojrzenie zaraz po tym, gdy o mały włos nie dotknął twojej tiary; wprawdzie jednak nic negatywnego nie masz na myśli. Droczyć się ma ochotę. Zresztą, chyba jak zawsze. Więc proszę bardzo. Mimo całej tej atmosfery, która jeszcze niedawno cię przytłaczała, teraz zaczynasz odzyskiwać dobry humor. Za jego sprawą, zapewne.
- I tu się mylisz - uśmiechasz się do przyjaciela. - Mógłbym ciebie całego podrobić, i to aż tak dokładnie, że nie będziesz już dłużej pewny, czy aby na pewno jesteś sobą. Ale jestem święcie przekonany, że nie masz ochoty bym ci to zademonstrował, mam rację?
O ile nie zmienił się diametralnie wciągu tych paru lat, to raczej nie chce; a jeśli odpowie inaczej, to dlatego, że chce kontynuować tą waszą gierkę. Oczywiście, że możesz to zrobić; nic prostszego. Wprawdzie mówiąc, to świetna sztuczka. Nie pamiętasz już nawet, ile razy była ci pomocna; szybko zauważyłeś, że ludzie dużo częściej mówią prawdę, patrząc na swoje własne oblicze.
Na co mam ochotę?
Powinieneś myśleć nad odpowiedzią? A nie, pierdolić.
- Polej coś mocnego, miałem paskudny dzień.
Co było w sumie prawdą; co z tego, że powody były błahe?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Bar   Pon Lip 04 2016, 23:15

Lubił towarzystwo przyjaciół, choć każdy z nich zapewne posiadał inną definicję tego słowa. Dla Aleksandra były to osoby przy których mógł nieco odpocząć i pobyć sobą, a zarazem obdarzyć cząstką zaufania. Nigdy jednak żadnemu nie ufał tak w stu procentach, może to cecha Kuraginów albo Sorokinów, a może własnego charakteru. Niemniej lubił Vasila, mężczyznom nie było potrzeba powodów do zawierania przyjaźni - ot dobry kamrat i do wypitki i do interesów. Nieraz już przecież przysłużyli się wspólnemu interesowi. Na twarzy Aleksandra zagościł stopniowy uśmiech, który został zakończony błyskiem zębów. Rzeczywiście, już nieraz to robili. Lebiediev chciał się przekonać czy Ilyasov naprawdę przekalkuje jego wygląd co do najdrobniejszych szczegółów. Wszystko się zgadzało, ale oczywiście brakowało tego blasku, który zawdzięczał swojej demonicznej krwi. Nie mniej patrzenie na samego siebie, mając siebie na wyciągnięcie ręki... Fascynujące! Czymże byłaby jednak męska przyjaźń bez droczenia i wytykania urojonych błędów.
- I tak wtedy wyglądasz zaledwie ładnie. - odpowiedział przechodząc za kontuar. - A ja jestem przecudowny.
Wyjął spod lady jedną z pękatych butelek z bursztynowym płynem. Polał im do szklaneczek po czym jedną z nich podsunął Vasilowi.
- Paskudne dni idą parami. Zdrowie - uniósł szklankę.
No to się zaczęło. Pytanie, gdzie się skończy.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg

czysta

cień

35 lat

zamożny

nauczyciel transfiguracji / dorywczo szpieg, ale o tym ćśś

PisanieRe: Bar   Wto Lip 05 2016, 11:34

Czyli jednak; jednak gramy dalej, niech będzie. Aleksander zdawał się powątpiewać w twoje unikalne zdolności; trzeba mu więc udowodnić, że jeśli chodzi o manipulację wyglądem, nie masz sobie równych. Z radością obserwujesz minę Lebiedieva, stopniowo przybierając jego własny wygląd. Lubisz się popisywać, prawda? Oj uwielbiasz, przyznaj się. Czymś przecież musisz karmić to swoje 'obłąkane ego', jak zwykła mówić Aglaya. Nie myślisz o tym często, ale masz przecież świadomość, że dziewczyna ma rację; wykorzystasz każdą okazję, żeby zaimponować wszystkim, co potrafisz; nie ważne nawet co by to było, byleby robiło wrażenie. A transfiguracja wyglądu, zwłaszcza ona, jest wyjątkowo spektakularna. Więc co z tego? Zresztą, kto nie lubi widzieć zachwytu w oczach innych ludzi, kierowanego właśnie ku tobie?
Ten charakterystyczny blask dostrzegłeś też i u Aleksandra, który uśmiechał się odsłaniając równe, bielutkie zęby; jednak zdaje się, że raczej chciał go zatuszować, żebyś go nie spostrzegł. No cóż, myślisz, trafił swój na swojego.
- Zaledwie ładnie? - unosisz brwi, demonstrując zdziwienie. - Żartujesz sobie, czy jak? Przecież jesteśmy identyczni.
Wiedziałeś jednak, że na pewno tak nie jest; mogłeś przenieść każdy, najbardziej dokładny element jego wyglądu, poza jednym istotnym szczegółem. Tym, która pozwoli każdemu o spostrzegawczym oku, odróżnić prawdziwego Lebiedieva od cienia, przybierającego identyczną postać. Wiesz, czyje ma geny; a tego podrobić póki co nie umiesz. Masz nadzieję, że pewnego dnia i tego się nauczysz. Nic nie jest niemożliwe, prawda?
Opierasz się łokciem o bar i rzucasz mu długie, udające zażenowanie spojrzenie.
- Mógłbym pokazać ci więcej, ale nie wiem czy mi się chce, bo mnie nie doceniasz. A w drugiej kwestii, to swoją drogą, muszę przyznać ci rację. Twojej przecudowności nie raczyłbym podważać.
Faktycznie jest cudowny, tylko cholera nie myśl o tym, bo ulegniesz temu nieodpartemu urokowi szybciej niż zakochana nastolatka. Ba, łatwo pomyśleć, trudniej zrobić.
- Czyli widzę, że nie jestem jedyny - chwytasz szklankę, którą postawił przed tobą Aleksander - Zdrowie, przyjacielu.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Bar   Wto Lip 05 2016, 13:22

Podszczypywanie ludzi słowami było czymś co zawsze rozbawiało Aleksandra. Lata wstecz pozwalał sobie na znacznie więcej nie okazując litości z niczemu winnych rozmówców, korzystał ze swojego uroku bałamucąc każdego w którym wyczuł słabość. A to uśmieszek, a to delikatny dotyk i żart z drugim dnem. Grzeszył w młodości jak sam diabeł, nie znając umiaru. W wyniku czego tak młodo został ojcem i tak szybko posmakował zakazanych owoców przez co teraz gorzkniał od środka, jeszcze o tym nie wiedząc. Aleksander rzadko chwalił innych, jedynie Ania mogła liczyć na te względy. Reszta mogła się wyłącznie domyślać czy mu się podobało, a może wręcz przeciwnie. Antromorfomiczne zmiany były czymś czego po części zazdrościł Cieniom. Każdego dnia mogli przybierać inną twarz i to dosłownie. Z chęcią zamieniłby się za swój demoniczny urok, przekonując się czy będzie tak samo wielbiony. Czy mógłby kogoś pokochać, a ktoś jego. Czy uczucia byłyby prawdziwe czy jednak sztuczne. Tyle zastosowań, a on się martwił o takie pierdoły. Starość nie radość! Stuknęli się szklaneczkami. Co więcej mógł mu pokazać Vasili? Przyjemnie było popatrzeć na własne ciało mając je przed oczami. Wyglądali identycznie, jak bliźniacy. Brakowało jedynie tego smaczku, który sprawiał, że były Sorokin był tym kim był.
- Gdzie się podziewałeś przez tyle czasu? Krążyły plotki, ale takie niedorzeczne, że z pewnością zmyślone. - wraca, zasiada obok. Zabawnie tak rozmawiać ze swoim odbiciem. Wszystko idealnie podrobione, nawet zaczątki odrastającego zarostu. Aleksander aż przejechał palcami po swojej żuchwie.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg

czysta

cień

35 lat

zamożny

nauczyciel transfiguracji / dorywczo szpieg, ale o tym ćśś

PisanieRe: Bar   Wto Lip 05 2016, 15:08

Zawsze gdy ktoś spotkany mówił ci, że zazdrości ci twoich niebywałych zdolności, miałeś ochotę go po prostu wyśmiać. Ba, nie raz tak robiłeś i później te zdezorientowane bidulki nie wiedziały, o co chodzi. Bo otóż, bycie Cieniem to nie zaleta. Ten rzekomy dar jest przekleństwem. Ale nikt nie chce w to wierzyć; nie wierzą, gdy widzą ciebie jak bawisz się zmieniając barwę włosów od ognistej czerwieni po śnieżną biel. Uśmiechasz się nonszalancko; żartujesz jak lekkoduch, który żyje z dnia na dzień, nie dbając co przyniosą kolejne tygodnie, lata, miesiące. Szkoda tylko, że nic z tego nie jest do końca prawdziwe. Grasz, każdego dnia grasz; udajesz, żeby jakoś zapomnieć, złagodzić ból i żal, który ciąży nad tobą bezustannie i prześladuje jak zmora, skrada się niczym cień, śledzi każdy krok. Przez te wszystkie lata doskonale nauczyłeś się ukrywać emocje. Przydatne, nie zaprzeczysz. Nie wiedzą, kręcisz głową, niczego nie wiedzą.
Znowu się rozczulasz, skończ w końcu, do cholery. Robisz głęboki oddech, wracasz do teraźniejszości. Wypijasz duszkiem całą szklankę, czując jak alkohol pali cię w gardle. Może to cię obudzi. Przecież nie jest źle, a przynajmniej nie teraz. Więc po jaką cholerę znowu wędrujesz? To miał być miły wieczór.
- Plotki? - wysilasz się, aby się zaśmiać, skupiając tym razem całą już uwagę na Lebiedievie - Jak bardzo niedorzeczne? Chętnie posłucham.
Nie da się ukryć, że zostałeś zaintrygowany; popełniłeś w życiu wiele głupot, o części z nich już pewnie nie pamiętasz. I dopiero z perspektywy czasu zauważasz, jaki to był idiotyzm; i że często nie warty nawet zaangażowania. Ludzie uwielbiają plotkować i wtykać nos nie w swoje sprawy, ech, taką mamy już skłonność. Mawiają o tobie naprawdę różne rzeczy, padają różnorakie opinie, to fakt. Wszystko jest wybitnie subiektywne.
Tak, o mnie mawiają, uśmiechasz się tajemniczo, kiedy przywdziewasz na twarz kolejną maskę. O którym mnie tym razem?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Bar   Wto Lip 05 2016, 18:42

Pochwyca spojrzenie ślicznej, złotowłosej Mirki, która patrzy na nich niemalże z matczynym potępieniem starszej siostry. Na szczęście nic nie mówi obsługując wierne stadko klientów wpatrzonych w jej rusałczą postać. Aleksander jeszcze przez chwile patrzy na Vasilia jakby zastanawiał się czy coś dodać, ale milczy obracając szklankę w zgrabnej, zadbanej dłoni. Pił z większą ogładą delektując się cieczą. Zazdroszczenie komuś czegoś czego się nie miało było czymś naturalnym. Dla Lebiedieva możliwość zmiany wyglądu oraz kształtu była niezwykła, pożądana ponieważ od razu jawiły się przed nim możliwości jakie mógłby osiągnąć. To nie było też tak, że nie doceniał swojej diabelskiej natury, ale nieustanne oddziaływanie na otoczenie swoją urodą bywało męczące. Dobrze więc jednak, że żaden z nich nie wypowiada na głos swoich życzeń. Kąciki ust drgają w uśmiechu, dopiero po napełnieniu szklanki Ilyasova zdecydował się podjąć wątek plotek.
- A takie tam. Podobno zrobiłeś bachora córce Ministra Magii, tej małej Jekaterinie, brzydula jak się patrzy. - zapił wesołość - Ukradłeś błyskotkę z Carskiego Sioła wartą pięć milionów dolarów, publicznie naraziłeś Pavla Haremkę* na potwarz, rozprawiłeś się w Archangielsku z tamtejszym bossem za co, jeśli to prawda jestem wdzięczny bo mogę w spokoju przejąć tamtejszy rynek. - dopił i znowu im polał.

*- jakiś tam bandziorek albo urzędas, wybierz sobie.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar   

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: