IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Czerwona Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 01 2016, 22:01

Wydawała sie malutka, tak idąc blisko Aleksandra. Taka drobna. Delikatna. Nie ma mowy, żeby jakakolwiek bestia drzemała w jej ciele i umysle. Nikt nie pomyślałby, że gdyby Sokolova tylko chciała, mogłaby zmienić się w bestirę, która rozniosłaby pokoj, do którego ją prowadzono. Zosia jednak trzymała dzikość na uwięzi.
Za żadne skarby świata nie chciała poddawać się mrocznym instynktom. Nie patrzyła na zazdrosne spojrzenia. Wystarczyło, że je na sobie czuła. Z chytrym uśmieszkiem, dumna, patrzyła przed siebie, zadowolona z wizyty. Wchodząc do pomieszczenia, przesunęła spojrzeniem po jego ścianach i meblach. Bez pośpiechu podchodząc do fotela, dotknęła jego siedziska i bokiem klapnęła sobie na nim. uśmiechnięta.
- Zgadnij.
Odpowiedziała na pytanie, w cwaną się chyba bawiąc. Zmieniając pozycję na fotelu, usiadła prosto, opierając głowę i zerkając ku kulom światła. Przyciagały. A przynajmniej tak się Zosi wydawało. Robiło się coraz cieplej czy to też tylko ułuda? Sokolova nie zamierzała nad tym rozmyślać. Po prostu przeciągnęła koszulkę przez głowę i zgarnęła włosy na jedno ramię.
Przez materiał tatuażu nie zrobi nawet czarodziej hehe.
- Może na żebrach? - Zastanowiła się głośno.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 01 2016, 23:00

Czy gdyby wyznała mu swój włochaty sekrecik, to poczułby się rozczarowany? Czy na jego pięknej twarzy wymalowywałoby się obrzydzenie i pogarda? Czy Zosja miała kiedykolwiek taką obawę? Przed przyznaniem się innym o tym, że raz w miesiącu traci nad sobą kontrolę? Aleksander żył wśród wilkołaków, Jurko i jego wataha uważali się za wilcze dzieci. Potomkowie dawno zapomnianego bóstwa. Wilkozacy z dzikich stepów Ukrainy. Lubił słuchać ich opowieści, nawet jeśli niektóre z nich były mocno podkolorowane. Czy kiedykolwiek uwiódł wilkołaczycę? Nic mu o tym nie było wiadomo.
Słysząc jej zgadnij, uśmiechnął się pod nosem. Zadziorna lisica. Pora utrzeć jej nosa. Odwrócił się do niej, zdążył się napatrzeć na wilcze łapki. Miał dobrą pamięć do szczegółów.
- Zdejmij koszulkę - polecił podchodząc do szufladki przy fotelu - I połóż się na brzuchu.
Sam zadecydował i sam wybrał. Zignorował jej pomysł uważając, że żebra to tandetne miejsce na tatuaż. To artysta wybierał płótno.
- Na początku będzie trochę bolało... - a nawet bardzo, ale od czego jest magia. Poczekał, aż Zosja go usłucha po czym przystąpił do pracy. Bezceremonialnie osunął jej nieco spodnie w dół ukazując dołeczki na plecach. Dobrze, że nie widziała jego twarzy, ale za to mogła poczuć gęstniejącą atmosferę. Dołeczki... Po spodniach przyszła pora na stanik, który został rozpięty jednym, sprawnym ruchem palców.
- Nie ruszaj się - wyjął małe naczynko i dwa, ciemne flakony oraz tubkę. Wymieszał zawartość, wysmarował maścią dłonie po czym położył je na tych uroczych dołeczkach odczekując chwilę, aż ciało Zosji zaakceptuje jego dotyk. - Opowiedz mi o sobie - zagadnął, aby nie spędzili tego czasu w ciszy przerywanej jego poleceniami.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 01 2016, 23:18

Posłusznie wykonała część polecenia, bo koszulka już zrzucona, zawisneła na fotelu. Jednak pozycję zmieniła. Wygodnie się rozkładając, podparla brodę na przegubach rąk, na moment tylko głowę lekko odwracając, gdy Lebiediev zbliżał się do fotela.
Do bólu poniekąd przyzwyczajona, nie wystraszyła się wzmianki o nim. Chciała tatuaż i w myślach była przekonana, że decyzję podjęła już dawno. Chociaż kaprys mógł pojawić się także dopiero nad książką. Tak czy siak, okazja była i Zosia musiała ja wykorzystać. Zaskoczona nieco tym bezceremonialnym zsunięciem spodni i rozpięciem stanika, nie powiedziala jednak nic. Niech się dzieje! Oddech mogł przyspieszyć, ale Zosia nie poruszyła się, skupiając na dotyku Aleksandra.
- Miałam zostać zielarką. Jak moja mama.
Zaczęła, opierając policzek na rękach i przymykając oczy. Nie, nie była znuzona. Odnalazla wygodną pozycję, bo i tworzenie tatuażu musiało chwilę potrwać.
- Moja rodzina była zawsze liczna, chociaż czas nieco to zmienił. Dziadkowie zmarli kilka lat po moich narodzinach, rodzeństwa nigdy się nie doczekałam. Tęsknie za domkiem, w którym mieszkaliśmy... Na tyłach rosła okazała lipa. Kojarzysz ten zapach, letniej nocy, gdy niemal zasypiasz, a jednak pragniesz wrócić pod gałęzie drzewa i spędzić czas na czytaniu? Nie, nie kojarzysz...
Westchnęła, nie mając w zwyczaju o sobie opowiadać. Jednak Aleksander doskonale wiedział jak wywołać pragnienia. Jakiekolwiek.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Czw Cze 02 2016, 00:07

Sokolova zielarką. Naprawdę była zwyczajna. Może to nawet dobrze, stanowiła świeży powiew w monotonni Aleksandra. Za dużo przebywał z perfekcyjną Mirką i kobietami, które wiedziały czego chciały od życia. Cieszył się, że nie poprzestała tylko na jednym zdaniu otwierając się na niego bardziej niż przy pierwszym powitaniu. Spotkanie przy grafice bez pasji było chyba znamiennym pstryczkiem w nos od losu dla tej dwójki. Lubił słuchać jak inni o sobie opowiadali, sam się przed tym wzbraniał nie chcąc wracać do przeszłości i tłumaczyć, że prawdziwego ojca nie zna i nigdy nie pozna, a mężczyzna, który go wychował wydziedziczył bo prawda okazała się za gorzka do przełknięcia.
Własna przeszłość wywoływała w nim złość. Dotykał Zosji delikatnie, niemalże czule przykładając się do swojej czynności. Przejechał palcami wzdłuż kręgosłupa rozcierając to co miał na dłoniach.
Kojarzę Zosju, tyle, że moje pragnienia są inne. Ty chcesz letniej nocy, swojej lipy i domku, a ja błądzę po krętych ścieżkach. Szukam czegoś czego nie potrafię nazwać, prawie trzymam w dłoniach, ale zawsze mi to umyka.
- Czym się interesujesz? - zapytał chcąc ją nakłonić do dalszego mówienia - W czym jesteś najlepsza?
Wziął miseczkę zbliżając do niej koniec swojej różdżki wyłowił czarną kroplę, którą skierował między urocze dołeczki Sokolovej. Kropla opadła na bladą skórę przybierając formę jaką nadawał jej słowami Aleksander. Mamrotał pod nosem, a Zosja mogła poczuć nieprzyjemne pieczenie, jakby przyłożono jej czubek metalowego pręta. Spadały następne krople. Lewa, prawa, lewa, prawa.
- Przestać?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Czw Cze 02 2016, 21:02

- W wolnych chwilach lubię ratować mugoli i pływać nago w jeziorze.
Odpowiedziała nieco sennie, chociaż przebrzmiewała także nutka rozbawienia. Zosia uśmiechnęła się do siebie, rozluźniona nie tylko opium i alkoholem, ale także dotykiem dłoni na swej skórze. Podobał jej się ten przyjemny masaż, chociaż nie masażem był a koniecznością.
Jednak co dobre szybko się kończy i Sokolova otworzyła oczy, zaciskając zęby na ból, jaki poczuła. Przesunęła głowę i twarz schowała ramionach, opierając się czołem o dłonie.
- Nie.
Stłumiony głos zdradzał upór dziewczyny, niemal wciskającej głowę w fotel. Nie zamierzała jednak rezygnować. Podjęła decyzję i jej się właśnie trzymała. Licząc potem na coś dobrego. Rozgrzewającego. Może teraz słodszego? Alkohol oczywiście miała na myśl. Coż by innego!
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Czw Cze 02 2016, 21:23

Ciekawe zainteresowania jak na taką młodą lisicę. Gdyby tylko wiedział, że jednym z uratowanych mugoli jest jego drogi Cyryl to Zosja miałaby całe plecy w czarnych kropkach, a on zanosiłby się śmiechem człowieka, który zaraz miałby pęknąć. Pływanie nago z kolei wywołało rozbawienie na jego twarzy. Odważna i lubiąca ten dreszczyk przyłapania, może Aleksander zacznie odwiedzać petersburskie jeziora? Dał jej chwilę odpocząć po czym kontynuował torując sobie drogę środkiem pleców. Kiedy doszedł na środek odłożył miseczkę i różdżkę.
- Usiądź, tylko ostrożnie i napnij plecy - powiedział odchodząc do szafki na której znajdowała się książka. Chciał się upewnić i zarazem dać Zosji szansę na sprawny siad. Magiczne tatuaże były boleśniejsze od tych zwykłych, ale za to stanowiły jedną z najpiękniejszych ozdób ciała. Żywe, kolorowe o wielu właściwościach.
- Jeszcze trochę pocierpisz - Lebiediev pocieszyciel ponownie chwycił swoje narzędzia przystępując do dalszej pracy. Coś Sokolova umilkła, a powinna skorzystać z tej jedynej szansy i pytać, pytać...
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Czw Cze 02 2016, 22:16

Uparcie zaciskała zęby, aby czasem jedna mała skarga nie wydarła się z jej ust. Zosia nie lubiła się żalić a marudzenie na coś, co sama chciała, byłoby niezwykle dziecinne.
Czekała więc, nawet nie potrzebujesz przerwy. Raczej woląc mieć już wszystko za sobą, mogła godzić się na kontynuację. Podniosła się, zgodnie z poleceniem, jędną ręką przytrzymując stanik, drugą zaś podpierając się. Usiadła i wyprostowała plecy, aż coś strzeliło jej w ramieniu.
Umilkła?
- Masz tatuaż?
Obróciła głowę w bok i kątem oka zerknęła na swego towarzysza. Zosia nie należała do osób, które zadają zbyt dużo pytań. A te naszło ją w związku z zajęciem, jakie ich połączyło.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Czw Cze 02 2016, 22:56

Trochę żal mu było kalać tak gładkie plecy na których nie znalazł ani jednego pieprzyka. Może z przodu. Może na dole. Niesforne myśli przemykały przez jego palce drażniąc go, co przekładało się na większy ból Zosji przy następnych łapkach. Zwlekał z odpowiedzią na jej pytanie zastanawiając się czy pokazać.
- Mam dwa. Jeden z nich mogę pokazać. - pochylił się muskając oddechem jej ramię i ucho - A drugi wymaga innej... Aranżacji.
Przysiadł na fotelu wyciągając rękę, aby mogła widzieć jego palce.
Zaczął nimi delikatnie poruszać. Pojawił się ciemny kształt, który nabierał kolorów i rozmiarów, aż ostatecznie Zosja mogła ujrzeć pięknego motyla.
- Ornithopetra Alexandrae - wymówił nazwę niczym zaklęcie i na czubku palca wykwitł żywy, duży motyl o barwie oczu Lebiedieva. Taka sztuczka, której nikomu oprócz swoim dzieciom nie pokazywał.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Czw Cze 02 2016, 23:15

Gdyby tylko wiedział jak te gładkie, ładne plecy, nikną przy przemianie. Paskudnie się garbiąc, obrastając futrem i tracąc na uroku jak każdy inny skrawek Zosi.
Łapki będą ukrytą ozdobą, jakiej potrzebowała, na co dzień unikając błyskotek i pozwalając sobie jedynie na bransoletke z ruty.
Usmiechnęła się lekko pod nosem, na odpowiedź oddech Aleksandra. Intrygujące. Aż Sokolova poczuła pragnienie ujrzenia tego co schowane przed jej oczami. Na razie jednak zerkajac ku palcom Lebiedieva, uśmiechnęła się szerzej na widok motyla.
I nie mogąc się powstrzymać, wyciągnęła dłoń w jego stronę, oczarowana niczym dzieci, którym pokazywał swą małą umiejętność. I czy motyl zniknął, czy nie, Zosia spojrzała na Aleksandra.
- Co zakląłeś w drugim?
Mogła pytać o swój, ale na to jeszcze mieli czas. Ukryty tatuaż meżczyzny, wydawal się ciekawszy.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Czw Cze 02 2016, 23:40

Ania uwielbiała zabawy z motylem, a Samuel wyrażał swój podziw poprzez pytania: jak to działa, jak to zrobił i czy motyl cierpi. Akurat na to Aleksander potrafił mu odpowiedzieć bez irytacji czy też złości jak często bywało w przypadku wspominków matki chłopca. Pozwolił Zosji dotknąć motyla, aby przekonała się, że jest żywy po czym zamknął go w dłoni. Ornithopetra Alexandrae wróciła na swoje miejsce. Kiedy padło pytanie o drugi tatuaż, mogła zauważyć przemykający cień po jego twarzy.
- Swoją duszę - odparł po chwili zakładając Zosji brązowy kosmyk włosów za ucho. Piękny odcień brązu, którego jeszcze nie miał w swojej kolekcji. I lepiej, żebyś nie miał. Mrugnął do niej nie chcąc popadać w nastrój do nostalgicznych zwierzeń. Zgrabnie ześlizgnął się z fotela na nowo skupiając swoją uwagę na plecach. Jeszcze pięć łapek i koniec, potem będzie trzeba zakląć.
- Spluń tu proszę - podtyka jej miseczkę z tuszem - Ostatnia rzecz. Pomyśl o czymś przyjemnym.
Gdy zrobiła to o co prosił (a mógł przecież zażądać upuszczenia krwi) zamieszał różdżką w miseczce po czym Zosja mogła poczuć ostatnie ukłucie i pieczenie. Wilcze łapki pozostawały nieruchome do momentu w którym Aleksander nie ucałował ostatniej łapki.
- Gotowe - odsunął się do tyłu podziwiając swoje dzieło. Machnął różdżką w kierunku jednej ze ścian, aby mogła obejrzeć się w lustrze. Zaskoczona wyborem?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Pią Cze 03 2016, 00:20

Jej uśmiech zmienił się w nieco powątpiewający wyraz twarzy. Lebiediev jednak był na tyle nieodgadnionym typem osobowości, że Zosja nie mogła być pewna słów i czynów mężczyzny. Przyjemne przemknięcie palców przy skórze, podczas zakładania kosmyka, najchętniej zatrzymałaby na dłużej.
Tak jak i spojrzenie Aleksandra, który odsuwając się, zerwał ten hipnotyzujący kontakt wzrokowy i pozwolił Zosi wyprostować kark.
Odetchnąwszy, pozwoliła sobie na kolejne chwile ciszy. Poproszona, splunęła do miseczki, dopiero teraz zdając sobie sprawę, że nie wie jakie czary Aleksander nad nią wyczynia.
Ale już było niemal po wszystkim... Myśląc o dzieciństwie i rodzinnym cieple, poruszyła się dopiero, gdy poczuła pocałunek. Uśmiechnęła się, opuszczając głowę na moment.
Prostując zaś, obróciła się nieco i zerkając przez ramię, dostrzegła tatuaż na widok którego aż wstrzymała oddech i rozchyliła usta. Zaskoczona. Zafascynowana.
- Niesamowity.
Odpowiedziała, zgodnie ze swymi myślami. Zdecydowanie tatuaż jej się podobał.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Pią Cze 03 2016, 00:41

Uśmiechnął się emanując takim samym szczęściem jak dziecko surowych rodziców, którzy po raz pierwszy pochwalili jego starania. Lubił zadowalać innych (z pewnymi wyjątkami oczywiście), a jeszcze bardziej uwielbiał sprawiać radość tym na których mu chwilowo zależało. Dzisiejszego wieczoru padło na Zosję. To czy opuści Arkadię jeszcze szczęśliwsza zależy w głównej mierze od niej samej i od przypadku. Nawet to co sobie postanowi Sorokin nie zawsze idzie w parze z czynami Lebiedieva.
- Pomyślałem, że przyda ci się otucha i odwaga. - spoglądał na jej lustrzane odbicie - Gdy będzie źle, one przypomną ci o tym o czym myślałaś. Wzmocnią wspomnienie.
O mnie też nie zapomnisz. Nie powiedział tego na głos, po co psuć nastrój figlami. Lepiej, żeby Zosja nie łączyła swoich przyszłych snów z tatuażem. Schował księgę do szafki zamykając ją zaklęciem. Sprzątaniem zajmą się krasnoludki. Spojrzał na złotawy zegarek należący niegdyś do Olgierda Sorokina - było po dwudziestej drugiej.
- Pora na naszą umowę.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Pią Cze 03 2016, 22:44

Poczuła się wyjątkowo, szczególnie dzięki przeznaczeniu tych małych łapek na plecach. Uśmiechnęła się do Aleksandra, zdecydowanie wdzięczna za troskliwy podarunek.
Jakoś lżej na duszy się jej zrobiło, gdy pomyślała, że może jeszcze przyjazne dusze na swej drodze spotkać. Wrażenie jednak prędko zniknęło, gdy Aleksander przypomniał po co tu tak naprawdę przyszła. Odwracając spojrzenie z westchnięciem, zapięła stanik i złapała za koszulkę, którą ubrała.
- Nie zwlekajmy.
Odpowiedziała i zeszła z fotela, zwracając się przodem do Aleksandra.
I co teraz?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Pią Cze 03 2016, 23:03

Znowu przybrał twarz Lebiedieva biznesmena, może to zauważyła, a może nie. Więcej powagi, ale przecież w interesach nie należało pozwalać sobie na słabości. Przepuścił ją w drzwiach kierując do innego pomieszczenia, które okazało się gabinetem. Surowe ściany, gdzie nie gdzie plakat rosyjskich div, skórzana kanapa, dwa biurka i kredens ze segregatorami. W kącie zamontowane zostały takie same rury do komunikacji jak w Czerwonej Komnacie przy barze. Rozejrzał się jakby czegoś szukał.
- Poczekaj tu chwilę - rzuca najwyraźniej czymś niezadowolony po czym wychodzi. Wraca, już bardziej udobruchany obdarzając Zosję uśmiechem. Jeden z ochroniarzy wchodzi za nim niosąc napełniony po brzegi plecak. Kładzie go na kanapie i po niezdarnym ukłonie w stronę Sokolovej opuszcza gabinet.
- Chcesz sprawdzić czy wszystko jest zgodne? - pyta wyjmując z szuflady pergamin i szkarłatne pudełko. Zasiada za biurkiem z piórem w ręku sporządzając odpowiednie pismo.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Pią Cze 03 2016, 23:13

Denerwowała się? O dziwo nie, może upojona zbyt dużą ilością alkoholu, a może towarzystwem Aleksandra. Przeszła z nim do drugiego pomieszczenia, myśląc o swym tatuażu. Nieco z niedowierzaniem wspominając łapki na plecach, chociaż na myśl o nich, pojawił się niewielki uśmiech na kobiecych ustach. Do gabinetu wchodziła bez stresu, bardziej zaciekawiona i może rozczarowana, że jeszcze chwila i przyjdzie jej się żegnać z Lebiedievem.
Popatrzyła za nim, bez słowa patrzac jak na moment wychodzi. Zasiadając na podłokietniku kanapy, rozejrzała się po pomieszczeniu i nie wstała nawet jak mężczyzna powrócił.
Odpowiedziała podobnym uśmiechem i gdy padło pytanie, podniosła się.
- Oczywiście.
Nie zamierzała wierzyć na słowo, a dobrze znając treść listy zakupów, nie potrzebowała jej na ściągę. Gdy Aleksander przygotowywał pismo, Zosia szperała w plecaku, przekładając zawartość. Po chwili odsunęła się i zwróciła przodem do mężczyzny, podchodząc powoli w stronę biurka.
- Wszystko się zgadza.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Pią Cze 03 2016, 23:29

Skrzypienie ozdobnego pióra wypełniało gabinet, bo Aleksander kiwnął jej tylko głową. On też miał dobrą pamięć, więc bez problemu wymienił wszystko czego zażyczyła sobie panna Aristov. Ostatnie literki i pozostawienie miejsca na podpisy. Zdawał sobie sprawę, że wieczór zaraz się skończy i już Zosji nie ujrzy przez dłuższy czas. Nigdy nie wiadomo jak zareaguje na senne mary. Wydawało mu się momentami, że ma ją już w garści, rozszyfrowaną. Szybko jednak musiał nadpisywać swoją teorię, bo wyłapywał w niej pewne sprzeczności. Przy akcie była zdystansowana i kwaśna, w loży już bliższa i słodsza, ale tu się rodziło pytanie o to jaka była naprawdę. Czasami alkohol rozwiązuje ludziom języki pokazując jacy są, opium uspokaja i wprowadza w stan ukojenia. Wstał, może nieco gwałtownie. Obszedł biurko stając przy Zosji. Dopiero teraz zauważył jaka jest malutka. Położył przed nią umowę, a z szkarłatnego pudełka wyjął osobliwe, brzydkie pióro. Najpierw krew.
- Imieniem i nazwiskiem, zaboli, ale nie przerywaj. W dwóch miejscach. - wskazał odpowiednie miejsca wręczając jej pióro. Potem pocałunek.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Pią Cze 03 2016, 23:41

Patrzyła na Aleksandra, unosząc spojrzenie na jego twarz, gdy wstawał, przewyższając ją wzrostem. Zawsze lubiła tak wysokich mężczyzn czy dzisiaj zaczęła? Mężczyzn czy może tylko jednego?
Zabrakło jej powietrza, gdy Aleksander stanął tuż przed nią. Bez słowa jednak, z jakąś skrywaną złością, złapała za pióro i pochyliła nad pismem. Zaczęła podpisywać, chociaż po dwóch literkach na moment przerwała. Na sekundę ulotną, nic nie znaczącą. Bo upór był większy i gniew także. Zosia zacisnęła zęby i złożyła jeden podpis, potem drugi.
Oddychając szybko, z powodu bólu, który pobudzał i zamiast uginać nogi, dodawał kopa. Bo Sokolova nie chciała być słabą kobietę.
Postawiła kropkę na koniec ostatniego podpisu i wypuściła pióro, by zacisnąć dłoń. Odsunęła się od biurka i spojrzała na mężczyznę.
Teraz pocałunek
Zosia spojrzała na Aleksandra hardo i stanowczo. Nie cofa się przed niczym.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sob Cze 04 2016, 00:10

Umowa na pozór wydawała się rzeczą błahą, czym było złożenie kilku podpisów, uścisk i ostateczne potwierdzenie. Gdy skończyła wziął od niej pióro po to, aby samemu złożyć zamaszystym pismem swoje podpisy. Bolało za każdym razem, nawet gdy robiło się to niemal codziennie. Zosja zaskakiwała go swoją determinacją, kusiła, aby skłamać i móc się upewnić czy zrobiłaby naprawdę wszystko.
Zaraz zapyta czy jest coś czego nie dopuściłaby się za żadne skarby. Przygryza jednak wewnętrzną stronę wargi, ni to z powagą ni przez lęk spowodowany negatywną reakcją. Przyłapawszy się nad takim problemem ma ochotę się zaśmiać. Od kiedy martwisz się odrzuceniem Aleksandrze?
Wyciągnął w jej stronę rękę. Zimne palce zatopiły się w cieple, a krwawo wyżłobione dane zamieniły się miejscami. Puścił ją, przez chwilę podziwiając Zosja Sokolova na swojej prawej dłoni.
- Bez obaw, szybko się zagoi. - wyjaśnił podając jej swoją chusteczkę z haftem. Pocałunek. Nie wiedząc czemu miał opory i potrzebę zapytania czy tego chce. Co najmniej jakby miało się to skończyć na czymś więcej. Głupiec. Zbliżył się do niej. Przy tym świetle jej oczy wydawały się ciemne jak małe, błyszczące żuczki. Teoretycznie nie powinien przy zawieraniu umów korzystać ze swojego uroku. A w praktyce... Ujął jej podbródek zadzierając go w górę, gdzie przez chwilę mogła tonąć w błękicie jego tęczówek, a potem z przyjemności jaka na nią spłynęła, gdy obdarzył ją pocałunkiem.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sob Cze 04 2016, 00:21

Bez wahania uścisnęła dłoń Aleksandra, świadomie wyczuwając zmianę jaka nastąpiła na skórze. Unosząć dłoń, spojrzała na nazwisko wyryte na jej wnętrzu. Zabawne. Mimo bólu.
Dziękując cicho, Zosia odebrała chustkę i zacisnęła palce na materiale, wciskając go w zranioną skórę. Czekała na kolejny element umowy, na którą się zgodziła, nie mając pojecia, że w międzyczasie otrzyma coś więcej. Bez skrępowania, jednak z mocno bijącym sercem, pozwoliła Aleksandrowi na dotyk. Przesuwając spojrzeniem po jego oczach i ustach, uśmiechnęła się lekko, tuż przed samym pocałunkiem.
Dotyk ust Lebiedieva, przerwał kontakt wzrokowy, ofiarujac przyjemność zupełnie innego rodzaju. Zosia nie wahała się i oddała pocałunek, pogłębiając go i zdradzając, że nie czyni tego tylko przez wzgląd na umowę. Opierając dłonie na męskiej piersi, wyciągnęła szyję, by czasem wzrost Aleksandra nie stanowil przeszkody i nie odebrał jej przyjemności.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sob Cze 04 2016, 01:00

Odpowiedź sama do Ciebie przyszła Aleksandrze. Po raz kolejny potwierdzało się, że dostaje to czego pragnie. Wraz z posmakowaniem warg, które nadal nosiły ślady ambrozji i papierosa, przestał martwić się o to czy powinien i czy postępował właściwie. Rzadko kiedy odzywało się w nim sumienie, które na co dzień spało snem martwych. Nie było dla niego niespodzianką to jak zareagowała, to jak pożądała więcej. Każda zawsze chciała więcej i czuć mocniej, niczym narkoman z następną działką. Z żadną kobietą nie rozmawiał ani nie zagłębiał relacji na tyle, aby dowiedzieć się, że jest uzależniający. Jedną ręką objął ją w pasie, a drugą skierował na kark pod brązową czuprynę. Polubił jej zdecydowanie. Wcześniej wydawało mu się to głównie wadą, ale teraz? Przerwał pocałunek szczypiąc delikatnie zębami jej pełniejszą, dolną wargę. W tym geście kryła się obietnica. Możesz mieć więcej Zosju. W tym momencie kończyła się ich współpraca, powinna wziąć plecak, podziękować i opuścić Arkadię. Mógł jej na to pozwolić.
- Chodź - puścił ją, aby ująć za rękę. Opuścili gabinet przechodząc korytarzem do czegoś podobnego do windy. Jedno z tajnych przejść o którym Zosja nie powinna wiedzieć. Zanim się orientuje ma na oczach zawiązaną czarną chustę. Nawet tak urokliwa osobowość nie mogła stanowić ryzyka dla bezpieczeństwa Lebiedievów.

z.t x 2
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Wto Cze 07 2016, 00:20

WTOREK, 25 WRZEŚNIA, 12:47:08

Wnętrze Czerwonej Komnaty nie zmieniło się za bardzo od czasu wizyty Zosji, o ile nie liczyć rozbudowy i połączenia obu scen. Mirka przeszła samą siebie w zdobyciu rekwizytów oraz dekoracji, jak domyślił się Aleksander pożyczyła wszystko z Teatru Bolszoj dodając od siebie magiczne dodatki. Rzadko kiedy angażował w swoje przedsięwzięcia wspólników (żeby jeszcze nadążali...) to tak teraz rozbudził w Mirce zainteresowanie sztuką, a Joachim zwęszył zysk. W końcu wygrana w konkursie gwarantowała spory zastrzyk gotówki, który mógłby zostać spożytkowany na zbożne cele.
Rozwój nielegalnego handlu, zakup wymierającego gatunku lub zabawa nieruchomościami.
Teoretycznie teatr był kolejną fanaberią Lebiedieva, a w praktyce myślał już o tym od dawna oglądając wystawy w galeriach, przedstawienia w europejskich operach i operetkach. Podobało mu się, ale zawsze stwierdzał, że mogło być lepiej. Perfekcja poniekąd była jego narkotykiem, uzależnieniem wpojonym od małego dziecka. Wszystko powinno być idealne. Piękne.
Dzisiejszy casting był już drugim jaki został zorganizowany od czasu wypadu do Burleski i wszystko opowiadało się za zorganizowaniem trzeciego. Zgłoszone osoby... Tutaj Aleksandrowi pewnie zabrakłoby słów na opisanie tego jakie miernoty ogłaszały się aktorami. Jedynym który mu zaimponował był dziewięćdziesięcioletni staruszek prezentujący starą rosyjską szkołę. Mistrz i Małgorzata. Większość tańczyła, plotła trzy po trzy, a inni porywali się na obcojęzyczne utwory.
Trzy osobowe jury (Mirka, Joachim, Aleks) przesłuchało dziesięć osób i szczerze powiedziawszy jedynie rusałka się świetnie bawiła. Lebiediev westchnął już tego dnia kolejny raz błądząc myślami. Czuł się rozkojarzony więc tylko łapał za filiżankę kawy, podnosił do ust i odstawiał. Z czytaniem dokumentacji też nie było najlepiej, więc po prostu podpisywał wszystko co mu Joachim podsunął. Nawet serwetkę. Aleksander chciał prawdziwej sztuki, własnej trupy aktorskiej, która odnosiłaby sukcesy, a on miałby nad wszystkim kontrolę i poczucie, że dokonał czegoś wielkiego. Dobrego.
- Przerwa - zarządza, ale nie podnosi się z miejsca. Co z tego, że przerwał młodzieńcowi w połowie wywód Romea. Akurat tego dzieła Szekspira nie znosił. Banalne i bezsensowne.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Czerwona Komnata   Wto Cze 07 2016, 22:21

Czekając przy stacji metra Zula staje się żywym kłębkiem nerwów, na każdy świst, klakson albo krzyk reaguje podskakując ze strachu, a przestraszone zielone oczy rozglądają się dookoła, czy na prawdę nie miała nic do stracenia? Może jednak powinna zawrócić, jeszcze miała szansę, jeszcze była droga do tyłu. Wizytówka, którą dostała ciąży jej w kieszeni i sprawia, że jej niepokój z każdą chwilą rośnie, trzeba było zostać w Petersburgu.
Już chce się wycofać uciec w jakieś bezpieczne miejsce kiedy w zasięgu jej wzroku pojawiają się ciemne włosy Antona. Wydaje jej się, że prawie słyszy jak ciężki głaz spada jej z serca. Z najszczerszym uśmiechem w swoim życiu biegnie w stronę przyjaciela i uczepia się go niczym koła ratunkowego. Teraz już wszystko będzie dobrze, musi być, prawda?
Bez słowa schodzą do podziemii czekając na metro, które zdaje się ma nigdy nie przyjechać, pociąg numer 13, pytając się o niego przechodniów wszyscy pukają się w głowę, nikt nie wie o czym ta szalona dziewczyna mówi. Nagle na krótką chwilę po upływie godziny trzynastej na stację przyjeżdża czarne metro, jakaś tajemna siła każe jej do niego wejść. Zula spoglada na Valerieva, ale ten zdaje się niczego nie zauważyć, czyżby? Czyżby wizytówka była swego rodzaju kluczem? Czując, że magiczny środek transportu zaraz odjedzie Zula chwyta Antona za rękąw i ciągnie go do wnętrza pojazdu. Siada w środku, wagon jest pusty, wszystkie takie są, czyżby to była ich własna droga na śmierć?
Przy wejściu pokazuje ochroniarzom wizytówkę i Ci niechętnie puszczają ich dalej, mierząc ich przy pokazji nieprzyjemnymi spojrzeniami. O ile spojrzenie jej szefa budziło w niej odrazę i niesmak to, to którym została uraczona przez miśków było jeszcze gorsze.
We wnętrzu Arkadii Zula czuje się przytłoczona zapachami, kolorami, czuje się jakaś taka mała i nieistotna. Drogę w głąb lokalu pokonuje w cieniu chłopaka, mocno ściskając jego dłoń, jakby zaraz jakaś straszna i mroczna siła miała ich od siebie rozdzielić.
W końcu wychodzą na coś co w ostateczności można bybyło nazwać otwartą zamkniętą przestrzenią. Oszołomiona Zula rozgląda się dookoła, szukając kogoś kto wskaże jej dalej drogę, kogoś kto powie gdzie powinni iść. Sunąc tak spojrzeniem Lazareva dostrzega w oddali coś co przypomina scenę, a przyniej kręcących się ludzi, jakiś cichy głosik w jej głowie uparcie szepcze jej do ucha, że to tam powinni się stawić.
Ciągnie lekko dłoń chłopaka tak, żeby zwrócił na nią uwagę, a kiedy to robi kieruje jego wzrok w stronę wcześniej wspomnianej sceny.
-Mam wrażenie, że to tam powinniśmy iść.- Mówi cichym głosem, który ledwo przebija się przez panujący w Arkadii gwar.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

półkrwi

18 lat

VIII klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks, rozgrywający i kapitan w Zmorach

PisanieRe: Czerwona Komnata   Wto Cze 07 2016, 22:34

Nie wiem, kurwa, nic, ale za każdym razem, gdy próbuję zapytać Zulę, co się dzieje, skąd ona zna drogę i co to ma być w ogóle za dziwaczny pociąg, dopóki nie wciągnęła mnie do środka w ogóle jakbym nie był świadomy rzeczywistości, coś mnie dławi i nic nie mówię całą drogę. A może to się nie dzieje naprawdę, może wszędzie, gdzie Lazareva stawia swoje kroki rzeczywistość owija jakaś szorstka wełna rozpaczliwych snów.
Nie podoba mi się, jak kurczowo ściska mnie za rękę. Jak długo ją znam, to tylko śmiać się mogłem, jaka to jest malutka i bezbronna i dostawałem po łbie. Teraz niewiele brakuje, by chowała się za mną.
Jak już wspomniałem, nie wiem, co się dzieje i chociaż Zuli w życiu się do tego nie przyznam, pożałowałem nieco przyjścia tutaj. Zwłaszcza jak miśki na bramce łypały na nas i zacierały ręce.
Dalej było tylko gorzej, wnętrze jakby nie chciało nas przyjąć z tym niepokojem, z kurzem z ulicy na butach, w zwyczajnych ubraniach. Otoczony eleganckimi i, chcąc nie chcąc muszę przyznać, dość onieśmielającymi ochroniarzami wygładzam włosy.
Niedługo mam wątpliwości, że nie jesteśmy w burdelu: teatr nauczył mnie nosem wyczuwać wyuzdanie, nawet to dla klas wyższych. W powietrzu czuć aksamitem i opium, które gryzie w gardło. I odrobinę formaliną, bo nigdy nic nie wiadomo.
Mamy tylko minutę bezruchu, bym odzyskał rezon. Przecież Zula nie przyprowadziła sobie do pomocy tchórza.
- Jak uważasz.- skinieniem proszę, by poprowadziła. Jeszcze trochę, kilka chwil i oswoję się z nierealnością dzisiejszego dnia. Nie jesteśmy już w tłocznej i słonecznej Moskwie, gdzie jest pełno zwykłych ludzi i środek dnia.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Czerwona Komnata   Wto Cze 07 2016, 23:26

Zawsze do niego przychodzą. Zauważa kilka par niepewnych ślepi wpatrzonych w niego zza sztucznego drzewa. Podenerwowane panny i chłopcy marzący o wielkiej karierze, która pozwoli na wyjazd na Zachód. Aleksander poświęca im wszystkim zaledwie sekundę, bo wie, że nic z tego. Poznał ich na wstępie, po chodzie i po tym jak sztywno trzymali ramiona. Nie musieli otwierać ust, kaleczyć języka i klasyki, ale pozwolił im na próbę. Próby były ważne, zawsze można się wtedy usprawiedliwić przed samym sobą. Lebiediev szuka wzrokiem staruszka, ale to on pierwszy robi krok. Podchodzi niepewnie, a w jego oczach czai się coś co nakazuje Aleksandrowi wstać i traktować mężczyznę na równi sobie.
- Panie Lebiediev... - głos mu już nie brzmi tak pewnie jak na scenie, ale dzielnie kontynuuje. Opowiada o sobie, krótko, same najważniejsze szczegóły i Aleksander już się domyśla co będzie dalej. Rzadko spotyka się takie osoby, a odkąd rozpoczął praktykę zaklinania i odczynienia uroków przewinęło się ich kilka. Im pomagał naprawdę. - Rozumie Pan... Ja przyszedłem tu głównie w tej sprawie, a pomyślałem, że...
- Pomogę. - kładzie rękę na jego starszym ramieniu - I chcę cię drogi Osipie zatrudnić. Mów mi proszę po imieniu.
Potrzebował dobrych uczynków. Przypominały mu... Nie, one dawały nadzieję. Większą niż najzacieklejsze modlitwy do martwych bogów.
- Casting zaraz się kończy - to Mirka w akompaniamencie niebotycznie wysokich szpilek rusza w stronę niepewnej siebie parki. Przystaje i oni muszą zrobić to samo. Ocenia Zulę, a potem Antona posyłając mu rusałczy uśmiech. - Karta? - pyta wyciągając dłoń w ich stronę.
Aleksander poświęca im ledwie spojrzenie, zajęty rozmową z Osipem, ale za to Joachim przywołuje ich do siebie.
- Aleksandrze. - głos mugola jest suchy jak jesienne liście na wietrze.
- Koniec przerwy - o to chodziło prawda? Ale zaraz dostrzega Zulę i Antona. Nie poznał jej. Grupka, która nie została jeszcze przesłuchana ruszyła w stronę sceny. Patrzy na nich, poprawiając przypinkę w kształcie koniczyny na klapie marynarki. W pewnym stopniu niwelowała czar, pozwalając pannom na zachowanie trzeźwości umysłu.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Czerwona Komnata   Sro Cze 08 2016, 00:00

Co to za miejsce? Odpowiedź na pierwszy rzut oka wydaje się być aż zbyt oczywista. Dlatego nie zadowala ona Zulę i ta zaczyna myśleć głębiej, stara się zrozumieć dlaczego została tu zaproszona, dlaczego Aleksander chciał, żeby trafiła akurat tutaj. Przecież jeśli chciał kolejną tancerkę albo kelnerkę do swojego burdeliku to przecież ona nie była najlepszym wyborem, tutaj musiało się kryć coś innego coś co było nierozerwalnie związane ze sceną do której właśnie uparcie zmierzała.
Prawie nie słyszy odpowiedzi Antona po prostu idzie, ona ją przyciąga, zdaje się jej coś obiecywać, ale Lazareva jeszcze nie jest wstanie zrozumieć co, wie tylko tyle, że musi iść w jej stronę. Widzi grupkę zebranych osób i już chce się kierować w ich stronę kiedy ktoś zachodzi jej głowę. W pierwszej chwili Zula jej nie rozpoznaje, dopiero jej kiedy wypowiada to jedno słowo, uderza w nią pewność, że już gdzieś ją widziała, a ciąg przyczynowo skutkowy każe jej wierzyć że to ona była jedną z kobiet, w których otoczeniu był Lebiediev wtedy w Petersburgu. Sądząc po jej zachowaniu to nie była tą żałosną kreaturą, którą wtedy stała się również Zula. Ciekawe co miała w sumie takiego, że była odporna na zaklęcia mężczyzny. Nie ma czasu się nad tym zastanawiać bo już po chwili widzi jak jej towarzysz daje się nabrać na uśmiech Rusałki, jak rozpływa się w jej oczach.
-Proszę.- Podaje kobiecie kartę, a potem szybko idzie dalej nie wiedząc dlaczego, ale czując, że jak najszybciej muszą oddalić się od tej przeklętej kobiety. Dopiero zmierzając w stronę sceny Zula dokładniej zaczyna się przyglądać kartonikowi, który dostała od Aleksandra, wcześniej przez chwilę przyglądała się tylko obrazkowi, teraz pierwszy raz zaczęła doszukiwać się w nim czegoś jeszcze. Nie trzeba było być geniuszem by uświadomić sobie, że ta karta była potrzebna do tego, żeby w ogóle móc znaleźć Arkadię, ciekawe czy była też jednym sposobem na opuszczenie jej?
Nie zauważa w którym momencie zostają skierowani na koniec jakiejś dziwnej kolejki, zachowanie tych wszystkich ludzi przychodzi jej na myśl wszystkie przesłuchania na których była, co to kolejne casting? Tylko na co? Nawet nie spostrzega kiedy miejsce lęku i starchu zajmuje coś innego, ciekawość i fascynacja, co tu się dzieje i dlaczego ona została w to wszystko wplątana?
-Widzisz tamtego blondyna.- Wskazuje Valerievowi siedzącego przy stoliku sędziowskim Aleksandra.- To on.
Cały czas trzyma Antona by ten nagle nie zrobił czegoś głupiego, ilość ochrony jaka kręci się dookoła sprawia, że szansę wygrany Valerieva w walce z Lebiedievem spadają do smutnego zera.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Czerwona Komnata   

Powrót do góry Go down
 
Czerwona Komnata
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next


Skocz do: