IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Gabinet prof. C. Kuragina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Sro Cze 29 2016, 14:46

Cyril nie ma jednak szansy na ucieczkę przed rzeczywistością, nie ma możliwości zniknąć, nawet w myślach, bo kiedy tylko wyobraża sobie jakby to było przyjemnie, jak by to było słodko po prostu wyjść i nigdy nie wrócić, jego marzenia zostają rozproszone przez pukanie do drzwi. Przez chwilę wmawia sobie, że sobie to wyobraził, że to nie może być prawda, bo przecież kto by chciał odwiedzać Pijaka Ekologa?
Dźwięk jednak się powtarza, a Kuragin zmęczony podnosi się do góry, ostrożnie omijając sterty książek leżące to tu to tam w jego małym gabineciku, który z powodu wszędzie istniejącego czegoś, wydaje się być jeszcze ciaśniejszy, a poruszający się w nim długi jak brzoza Cyril wygląda jeszcze bardziej irracjonalnie.
Otwiera drzwi i z lekkim dziwieniem przygląda się stojącej w nich Aristovie. Czy on wykupił ostatnio jakiś pakiet? Płacisz raz, a w prezencie dostajesz pakiet sześciu przerażających sióstr? Czy można go jeszcze wycofać? Nie ważne, może stracić pieniądze, to na prawdę nie wydaje się być taka zła opcja, jeśli dzięki temu uwolni się spod ich świdrujących oczu, które zdają się wiedzieć wszystko, a przynajmniej dużo za dużo.
W pierwszej chwili ma ochotę powiedzieć, że tak, w zasadzie sterta książek o Krajach Dalekiego Wschodu zdaje się potwierdzać te słowa, jest jednak coś w Tamarze co każe mu się powstrzymać. Wydaje się jakby coś ją przestraszyło, a przynajmniej bardzo zaniepokoiło. Świadomy swoich słabych zdolności w rozpoznawania ludzkich nastrojów, Kuragin ustala, że skoro bez podpowiedzi zauważył coś takiego to sytuacja musi być poważna.
-Nie, coś się stało?- Mówi i ma nadzieje, że zaraz nie usłyszy teorii o tym, że wypadałoby w każdej sali powiesić krzyżyk i wprowadzić lekcje religii do planu zajęć.
Przesuwa się na bok w progu i wpuszcza Tamarę do swojej małej graciarni, kiedy mija go, usilnie stara się by zachować między nimi jak największą odległość.
-Życzysz sobie coś do picia, filiżankę herbaty, kawy?- Pyta i podchodzi do małego samowara stojącego w kącie pokoju. Machnięciem różdżki zapala mały płomień i czeka aż woda zacznie kipieć.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

31 lat

zamożny

nauczycielka białej magii słowiańskiej / zaklinaczka

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Czw Cze 30 2016, 10:18

Gdyby mogła wybrać na pewno by się od razu wypisała z tego pakietu, chociaż chyba nie do końca rozumiała dlaczego obcowanie z każdą z sióstr, niewykluczając jej samej, może być dla kogoś koszmarem. Przecież poznawała mnóstwo ludzi i nie zauważyła nigdy, aby bardzo się od nich różniły. Z tym małym wyjątkiem sekretu, zalegającego na dnie serca. Pomijając fakt, że Tamara zdawała się nie dostrzegać, że jej własne siostry i z nią nie lubią przebywać, co chyba nie było nawet związane z jej fanatyzmem, a gapiostwem. Tamara w zasadzie niewiele mogła poradzić na swój wrodzony brak gracji, chociaż nigdy nie skarżyła się na to, że wiecznie coś przewraca i psuje, w przeciwieństwie do innych. Większość ludzi z jej otoczenia miało z tą kaleką przypadłością Tamary ogromny problem. Cyryl z pewnością niejednokrotnie był świadkiem jej karkołomnych popisów, a mimo to nierozważnie / odważnie wpuścił ją do gabinetu. To się dobrze nie skończy, to się nigdy dobrze nie kończy kiedy gdzieś pojawia się Tamara. Gdzie jest jej Anioł Stróż, w którego tak usilnie powinna wierzyć? Do gabinetu wchodzi w ogóle nie zwracając uwagi na to, że Cyryl dyskretnie od niej ucieka, co w zasadzie w jej przypadku jest dobrym posunięciem, bo nigdy nie czuła się swobodnie w towarzystwie mężczyzn, a jeszcze rzadziej zdarzało się, aby przychodziła do nich aby porozmawiać w cztery oczy. W zasadzie prawie nigdy, w ciągu 31 lat życia mogłaby na palcach policzyć takie spotkania. Oczywiście, ledwo wchodzi, chcąc tylko odpowiedzieć na pytanie o napój, już zahacza o jeden ze stosów ksiąg, które wywracają się z hukiem na podłogę. To niesprawiedliwe, że Cyryl ze swoim długim jak drabina ciałem operował sprawnie, niczego tutaj nawet nie muskając, a Tamara, ledwo zrobiwszy krok już zdążyła wszystko zepsuć. A przecież była bardzo przeciętnego wzrostu i zgrabnej budowy, żadnych dodatkowych centymetrów, których nie byłaby w stanie opanować. To na pewno znajomość przestrzeni tym razem ją zawiodła. Tak, na pewno to. Wcale nie bycie Tamarą po prostu.
- Przepraszam. – Kuca od razu, odkłada karteczkę i zbiera księgi, starając się je ułożyć tak, jak były, nie przejmując się, że ubrudzi sobie zieloną sukienkę, tym już dawno przestała się przejmować, odkąd może wyczyścić zabrudzenia w sekundę i odkąd za plamę lub dziurę w pończoszce nie dostaje solidnego lania. Chyba jej głupio, bo dopóki nie upewnia się, że wszystko już stoi w miarę stabilnie nie podnosi wzroku na Cyryla. Może to był głupi pomysł? Może nie powinna się w to mieszać, ani jego, ani poznawać jego stanowiska. To na pewno prowadzi do ogromnych kłopotów, dlaczego ona zawsze ściąga na siebie ogromne kłopoty? Nigdy nie miała tych maluczkich, to zawsze musiało być coś na skalę krajową. Wstaje w końcu i daje sobie jeszcze te pięć sekund do namysłu.
- Nie, dziękuję, może lepiej nie. – Na pewno by wylała. Na pewno na jakąś najcenniejszą z tych ksiąg. Stoi tak jeszcze i gapi się i nie wie od czego zacząć, chociaż doskonale wiedziała jeszcze chwilę temu.
- Aha. – Schyla się znowu i sięga po karteczkę, którą odłożyła na ziemię kiedy układała książki. Tak, od tego miała zacząć. I od stania w miejscu. Dla bezpieczeństwa świstek posyła Cyrylowi w powietrzu, aby przypadkiem podając mu ją niczego nie strącić. Nie jest pewna, ile czasu był na dożynkach i czy dotarły do niego już wieści o nieśmiałej propagandzie.
- Widziałeś to?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Czw Cze 30 2016, 20:17

Wszystko leży wszędzie, kupki zaścielają każdą przestrzeń podłogi, biurka, parapetu, a nawet kilka lewituje, w tym poskromionym chaosie jest kilka wytyczonych ścieżek, których trzeba się trzymać by przeżyć. Ze swą zwykłą ponurą miną Cyril przygląda przedzierającej się przez pomieszczenie Tamarze, która niszczy jego świat, która rozsypuje książki, która wprowadza do jego męskiego świata pierwiastek kobiecej bezradności. Kobiecego chaosu, tak różnego od tego, w którym mu przyszło żyć. Bo rodzajów szaleństwa jest bardzo dużo, jednemu właśnie się przygląda, ukrywa się on pod postacią Panny Aristov, która właśnie układa jego książki z powrotem na kupkę.
Na jej przepraszam tylko wzrusza ramionami, nic się przecież nie stało. Ani Tamara nie była winna wycinaniu Lasów Równikowych, ani nie zabijała zagrożonych wymarciem zwierząt, a to, że przewróciła kupkę książek, mówi się trudno, nic im się przecież nie stanie, zresztą Kuragin sam wszystko ciągle przewracał, jego roztrzepanie było porównywalne do tego Tamary, tylko mu się udawało w tym momencie lepiej to kryć.
-Coś się stało?- A zanim zdąży wypowiedzieć swoje słowa do końca już karteczka lewituje mu przed nosem. Przez chwilę nie wie o co chodzi, na jego twarzy maluje się wyraz konsternacji dopiero otwierając ją i czytając treść kartki uświadamia sobie o co chodzi. ONI.
Według większości Cyril w ogóle nie pojawił się na terenie Dożynek, nie była to jednak tak do końca prawda, on był tam cały czas przyglądając się zamieszaniu pod postacią czarnego kruka. Swoimi paciorkowatymi oczami przyglądał się nagłemu zamieszaniu i temu jak Dragan chciał mu zapobiec jak próbował przerobić całe zamieszanie w żart.
Przez taką a nie inną formę ominęła go możliwość dostania własnej karteczki propagandowej, może to i lepiej, co obrzydliwi poplecznicy mugoli, tych barbarzyńskich istot. Starszyzna, może nie we wszystkim miała rację, ale przynajmniej rozumiała na czym świat stoi i nie dopuszczała się tak obrzydliwych aktów barbarzyństwa jak te niemagiczne kreatury.
-Nie widziałem, ale słyszałem. Pozwalają sobie na zbyt wiele, skoro przeprowadzili taką akcję pod naszym nosem.- Zamyśla się na chwilę, jakim cudem udało im się wkraść na teren zamku. Przecież to nie możliwe, chyba, Cyril zastanawia się czy powiedzieć to na głos, zawsze ma opory przed stwierdzaniem rzeczy oczywistych, ale chyba czasami trzeba.-Jakoś wątpię, żeby wymyślili to sami uczniowie, ktoś z dorosłych, jakiś nauczyciel musi być w to zamieszany.
Oddaje Tamarze kartkę, a sam podchodzi do magicznego globusa stojącego na biurku. Stuka w niego trzy razy różdżką i na kulistej powierzchni pojawia się obraz szkoły. W tym momencie żałował, że nie może przybliżyć nauczycielskiego skrzydła, tak, żeby móc przez okna przyjrzeć się pracującym nauczycielom. Sama wizja szkoły musiała im wystarczyć.
-Tylko, który?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

31 lat

zamożny

nauczycielka białej magii słowiańskiej / zaklinaczka

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   Pon Lip 11 2016, 16:18

Dlaczego wszyscy mają taki nieporządek? Kogokolwiek by nie odwiedzić, na kogo by nie wpaść, wszędzie książki, papiery, ubrania, kubki, niepoczesane włosy, nieuprasowane koszule, przecież to nie jest trudne, przecież to wcale nie zajmuje wiele czasu, zwłaszcza magicznym. I nie chodzi o to, że Tamara należała do tego grona pedantów, którym ciężko znieść widok leżącego na stole papierka, ale wiedziała przecież, męczyło ją to, że każdy taki śmieć, każda rzecz nie na swoim miejscu zwiększa ryzyko zrobienia sobie krzywdy, a Tamara pomimo silnego skupienia zawsze zrobiła sobie krzywdę. I otoczeniu również. Jak był w stanie tutaj funkcjonować? Ona, choć bardzo chciała podejść i zerknąć ledwie na ten piękny globus nie mogła tego zrobić, nawet nie mając odwagi by go dotknąć, przecież na pewno stałoby się coś złego, na pewno, jeśli nie strąciłaby go, to całe przekleństwo rodu Aristov, które osiadło jej na barkach przelałaby w ten drogocenny przedmiot. Cyryl i tak za dużo już miał okazji obcować z siostrami, aby jeszcze przyjmować na siebie nieoficjalne klątwy.
Tamara oczywiście wypierała istnienie starych bogów, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc na Dożynkach pojawić się i tak musiała, nawet jeśli nie miałaby w tym czasie dyżuru. Skupiała się w końcu na uczniach, ręce głęboko wciśnięte w kieszenie zaciskała na różańcu i obrazku ze świętym Wojciechem, bo nigdy nie wiadomo, kto akurat i z jakiego powodu się na nią pogniewa. To tylko impreza szkolna, to tylko impreza szkolna, jak wiele innych, nad którymi ubolewała, które sama pamiętała z czasów, gdy była uczennicą, spędzając je w całkiem podobny sposób, jak teraz, ale nawet jej uwadze nie mogło umknąć zamieszanie, chociaż bardzo szybko się wycofała, jedną z karteczek zabierając dla siebie, bo nigdy nie wiadomo. Spodziewała się zebrania, spodziewała się jakiejkolwiek reakcji ze strony dyrekcji, ale nie niczego, a na to właśnie ku własnemu zaskoczeniu natrafiła. Obojętnie jak bardzo Dragan starał się obrócić wszystko w żart, komunikat żartem nie był.
- Nie mam pojęcia. Z nikim z grona nie utrzymuję bliskich relacji. – Oczywiście. - M-myślę, że, oczywiście, chociaż nie można potencjalnie uznać każdego za winnego, to byłoby bardzo nieładne z naszej strony, to chyba w tej sytuacji trochę trzeba. No bo. – No bo co? Ścisza głos, jakby z obawy, że ją usłyszy ktoś niepowołany, albo nie daj Boże Duch Święty, od razu by ją pokarało, że chce Bogu ducha winnych ludzi o coś podejrzewać. Tamara jednak miała świadomość jak poważna jest sytuacja i jakie mogą z niej wyniknąć konsekwencje, pomimo tego, że sama nigdy nie chciała mieszać się w politykę rodów.
- Sytuacja wygląda o wiele inaczej niż parę lat temu. Wielu ludzi, w tym nauczycieli z rodowym nazwiskiem wcale nie patrzy takim nieprzychylnym wzrokiem na, na krew ze skazą. Sama żyłam przez wiele lat pośród mugoli. – Przynosząc wstyd rodzinie. Wyznania, które kosztują ją więcej niż sądziła sprawiają, że spuszcza wzrok, jakby faktycznie czuła teraz to piętno i szepty, na które skazała wielką część rodu Aristov.
- Ale to nie ja! – Oczywiście, że to nie ty, Tamaro. Mało kto by ciebie podejrzewał, może dlatego byłabyś dobrą jednostką do grypsowania. Ale to nie w twoim stylu, nie po bożemu, siać ferment w społeczności, której jesteś częścią. Zresztą jakie miałabyś z tego profity? Żadnych. Ale ty nie potrzebujesz profitów, potrzebujesz tylko się umartwiać.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Gabinet prof. C. Kuragina   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet prof. C. Kuragina
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2


Skocz do: