IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Mikhail Lavrinenko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

¾

35 lat

bogaty

uzdrowiciel szkolny

PisanieMikhail Lavrinenko   Sro Maj 04 2016, 00:03

Меня зовут
Mikhail Afanaseevich Lavrinenko



DATA URODZENIA: 14 lutego 1961 / NAZWISKO MATKI: Novoseltzeva / WIEK: 35 lat
MIEJSCE ZAMIESZKANIA: Petersburg, Rosja / STATUS KRWI: ¾
STAN MAJĄTKOWY: bogaty / Zawód: uzdrowiciel szkolny / KORGORUSZ: wąż


ALCHEMIA: 15 / FAUNA I FLORA: 15 / LECZNICTWO: 29 / MAGIA KREATYWNA: 5
MAGIA ZAKAZANA: 5 / OKULTYZM: 5 / SIŁA: 15 / TRANSFIGURACJA: 10
WIEDZA MAGICZNA: 8 / ZAKLĘCIA I UROKI: 12 / SZCZĘŚCIE: 5 / TALENT: 10


Jeśli spojrzeć na wszystko z jednej strony, jest to historia pewnego uporu.
Osioł, osioł. Jak uparty, to osioł. Od małego uparty, od małego przekorny. Nie będzie grał z ciotką Galą na fortepianie ojca, bo tylko ojciec tak ładnie gra, a od ciotki śmierdzi ogórkami.
(Potem nauczył się odmawiać grzeczniej, chociaż nadal od niej śmierdziało. Ale z kobietami trzeba grzecznie.)
Nie pójdzie do szkoły muzycznej, będzie uczył się łaciny. Deklinacje zamiast nut.
Primum: non nocere.
Nie zgoli brody; matka może narzekać, ciotka może narzekać (ta, od której nadal śmierdzi), mogą narzekać kuzynki, nawet dyrektorka i ordynator. Zbyt wiele lat w Akademii spędził jako ten jedyny, który jeszcze się nie goli, żeby teraz znowu zacząć. Poza tym, nie ma na to czasu.
Wyprowadzi się, przestanie przychodzić na koncerty ojca, utrzyma się sam. Kupi pierścionek, chociaż bardziej nada się sztywna szpitalna opaska z plastiku.
Nie zdejmie zaklęcia podtrzymującego pracę płuc i serca. Nie zdejmie, bo wymyśli, co tu jeszcze zrobić.
Jeśli spojrzeć z drugiej strony, to jest historia o zazdrości.
Kiedyś, kiedyś. Pewnego dnia.
Patrzył zazdrośnie na klikę, do której należał w Koldovstoretz: Kuraginy, Aristovy, Sorokiny w kaszmirowych sweterkach, z uśmiechami z żurnala i karierami na najwyższym szczeblu czekającymi za rogiem. Przejęcie katedry, kancelarii, zakładu po ojcu. Praktyka jako asystent stryja w wakacje.
Nic nie dały zapewnienia Afanasego Lavrinenki, że i on coś synowi załatwi, bo poza operą, komu potrzebny dyrygent? Sam przecież nawet koncertów nie daje.
Nienawidził tych kaszmirowych sweterków, nienawidził swojego, jednego jedynego, w którym poszedł szew przy rękawie, trzeba było zaszyć. To był jedyny zaszyty sweter w tamtym kręgu.
Kiedyś, kiedyś. Niedługo.
Wymyślił sobie, że zrobi więcej niż ojciec ze sprawnością swoich rąk. Zamiast uderzać w klawisze, żeby zająć czymś ręce wiązał na nitce pętelki chirurgiczne.
Jeśli zamknąć oczy, to może nawet być historia o bohaterstwie.
Każdy szesnastolatek chce być bohaterem. Kilka wieków temu oznaczałoby to, że tatuś kupował zbroję i konia, szesnastolatek szedł wojować i czuł się bohaterem.
W latach siedemdziesiątych koń był już zbytnią ekstrawagancją, a nawet stratą pieniędzy, choćby i nawet tatuś miał ich dużo. A miał, grał wtedy w operze drezdeńskiej.
Jako szesnastolatek dostał więc dwie nader ważne rzeczy: atlas anatomiczny i kopa w dupę od największego słabeusza w Czarcich Włóczniach, do których dołączył razem z resztą arystokratycznej paczki.
Widać pogodzono się już w domu z jego ambicjami, które nijak nie pokrywały się z wyobrażeniem o dżentelmenie, który ziemię skupuje, potem nią zarządza a w wolnym czasie macha szabelką i szuka młodej, głupiej żony.
Chcieli zrobić z niego kogoś, kogo wezmą do koryta, chcieli wżenić go w Starszyznę – pieniądze na to były.
Ale on chciał zrobić z siebie coś innego – użytek.
Należy teraz otworzyć oczy: to historia o pracy.
Dziesięć lat Akademii. Setki godzin na spotkaniach Panacei. Cztery lata stażu (drugi powtórzony z racji sromotnej porażki na egzaminie z anatomii). Dyplom. Rok milicyjnego szkolenia i patron, któremu trzy razy ratował życie na szybko.
Bo jest to też historia pewnego błędu.
Błąd polegał na tym, że drzemie w nim potrzeba biegu, że dom i odpoczynek to słowa prawie obce, że pościg narzucony przez chęć dorównania tym najbardziej uprzywilejowanym po prostu nie znika. Zasada zachowania pędu.
Zabrakło mu po pierwszym roku pracy na oddziale Pierwszej Pomocy dreszczu, zabrakło nerwów, zabrakło krwi lejącej się po bruku i zaklęć świszczących nad głową. Werbowali medyków do składów w Milicji. Do Brygad, do drużyn pościgowych; duża prędkość – duże zagrożenie.
Nie chcieli go przyjąć, bo ledwo-ledwo zdał testy sprawnościowe. Za chudy, zbyt wypacykowany, po prostu słaby. Pół roku musiał czekać, pół roku zapierdalać jak wół, aż w końcu przyjęli go na dyżurnego magomedyka w jednej z Brygad.
Do dziś lata z nimi na akcje, z miesiąca na miesiąc było ich coraz więcej, aż w końcu zrobiło się pół na pół: Hotynka i Milicja, cały czas w biegu.
Skończyła się flegma sali koncertowej, zamienił pozłacane obicia krzeseł na surowy metal stołu operacyjnego. Wystarczy tylko jedna, dwie chwile ciszy, nic więcej. Potem trzeba dalej biec.
Ta historia to też trochę żart.
Bo mówi się, że to na Psychiatrycznym: nieuniknione jest, że się lekarz w pacjencie zakocha i wzajemnie, w zasadzie obojętnie, w której kolejności. Tak inwazyjna więź, całkowite odsłonięcie niczym innym nie może się skończyć. Ale gdzie miejsce na takie historie na Intensywnej Terapii? Pozornie brak. Ale się zdarzyło.
Imię wziął z plakietki, z opowieści rodziny. Nie przeżyłaby teleportacji łącznej, wysłali Milicję z medykami; była jakaś awantura, bitka, może coś na tle politycznym. Pół roku leżała w śpiączce, pierwsza pacjentka, którą sam prowadził. I nic, nic w ciągu minionych do tego momentu trzydziestu jeden lat nie było tak trudne, jak każde słowo decydujące o zmianie dawki, o podtrzymaniu terapii.
Obudziła się siedemnastego lipca.
Zaręczyny ogłosili drugiego grudnia.
Czternastego grudnia, o trzynastej pięć, ogłosił zgon.
Krwiaki podtwardówkowe to skurwiele. Przez długie lata siedzą cicho, a potem nagle masz ostatnie pięć minut życia. Jak się zorientujesz, może zaczniesz mówić chociaż komuś „do widzenia”.
Mój Boże, to żałosna historia.
Już dwa i pół roku, jak szpital poszedł w odstawkę. Złożył rezygnację i już nie chodzi po tych salach. W tych salach umarł w międzyczasie jeszcze ojciec-kompozytor i śmierdząca ogórkami ciotka. Pensja przestała starczać na niego i zostawioną samą sobie matkę.
Akademia złożyła ofertę, jakiś stary znajomy podesłał mu ogłoszenie: poszukiwany uzdrowiciel.
Wszystko jedno. Ktoś musi reperować młodzież, to też taka trochę pierwsza pomoc. Ktoś musi ich uczyć, jak się tamuje krwotoki na środku ulicy, jak poznać zawał. Równie dobrze może być i on, między jedną akcją a drugą będzie doglądał, żeby się uczniaki nie pozabijały.
Nie jest już taki młody, pojawiają się kurze łapki, czasem bolą plecy. Coraz więcej blizn. Przyda się trochę chwil spokoju.
Dalej będzie przecież gonił.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Mikhail Lavrinenko   Czw Maj 05 2016, 17:43

Здравствуйте!

Czy jesteś artystą? Czy ratownikiem? Czy facetem, który przeżył już wszystko? Jaka czeka Cię przyszłość, dlaczego wybrałeś akurat nauczanie, skąd we mnie to wrażenie, że jesteś bardzo zmęczony? Chciałabym być fabularną postacią, która mogłaby usiąść przy Michale i posłuchać raz jeszcze, jego słowami, historii jego życia.

Bonusy za kartę postaci

Po krótkim namyśle postanawiam przyznać Ci:
+4 punkty do lecznictwa,
+3 punkty do wiedzy magicznej,
+2 punkty do zaklęć i uroków,

W prezencie chcę podarować Ci tę oto butelkę wyśmienitej whisky, jednej z lepszych jakie można dostać, a co w niej specjalnego? To, że nigdy się nie kończy. Poza tym otrzymujesz lekarski niezbędnik, pełen przyborów oraz co najważniejsze, niezwykłych medykamentów sprowadzanych z różnych zakamarków świata. Są tu zarówno tabletki z binsugi, ostropestu, jak i różnej maści maści z szanty czy żywokostu. Jestem przekonana, że znajdziesz tu różne niezwykłości na każdą ewentualność (a być może nawet psychogenne grzybki na wypadek nudnego dyżuru w skrzydle szpitalnym).

Na zakończenie

Stworzona przez Ciebie karta postaci została zaakceptowana, w związku z czym otrzymujesz na start 800 punktów fabularnych do wykorzystania w punkcie Mistrza Gry. Możesz już bez przeszkód zacząć rozgrywkę na forum, lecz przed rozpoczęciem fabularnych przygód Twojej postaci prosimy o skrupulatne uzupełnienie pól w profilu. Warto również wnikliwie zapoznać się z tematami zamieszczonymi w dziale fabularnym. W razie jakichkolwiek wątpliwości, problemów lub sugestii odnośnie rozwoju naszej magicznej społeczności, zachęcamy do kontaktowania się z administracją forum. Życzymy wielu ciekawych rozgrywek w grze i przyjemnego spędzania z nami czasu!
Powrót do góry Go down
 
Mikhail Lavrinenko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: