IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Zuzanna Aristova

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieZuzanna Aristova   Pon Kwi 25 2016, 11:33

Меня зовут
Shoshana Grigorevna Aristova



DATA URODZENIA: 05.04.1970 / NAZWISKO MATKI: Vasilchenko / WIEK: 26
MIEJSCE ZAMIESZKANIA: dwór / STATUS KRWI: błękitna
STAN MAJĄTKOWY: bogata / ZAWÓD: stażystka w szpitalu / KORGORUSZ: kruk


ALCHEMIA: 10 / FAUNA I FLORA: 10 / LECZNICTWO: 20 / MAGIA KREATYWNA: 5
MAGIA ZAKAZANA: 13 / OKULTYZM: 13 / SIŁA: 7 / TRANSFIGURACJA: 10
WIEDZA MAGICZNA: 10 / ZAKLĘCIA I UROKI: 10 / SZCZĘŚCIE: 5 / TALENT: 7


Urodziła się podczas burzy.
Była zaledwie dzieckiem, gdy przyjmowała kolejne razy za potargane warkocze. Nie miała nawet pięciu lat gdy dostawała kary za źle zawiązane buty. Jest jedną z najmłodszych sióstr, jednak wiek wcale nie uchronił jej przed tyranią ojca. Żadnej z nich nie ocalił. Oznaczone spartańskim, twardym wychowaniem, niczym bydło metalowym, rozżarzonym znakiem, każdego dnia czuły piekący ból bezradności. Jak tresowane psy, wszystkie wstawały, siadały, wyrównywały krok na krótkie polecenie. Przy ojcu na rozkaz dawały głos.
W oczy ojcu patrzeć nie było wolno, lecz ona na przekór, musiała - wzrok podnosiła by spojrzeniem się z nim wymienić. Rajstopki ze dwa razy celowo podarła, szybko nauczyła się, że tak nie wolno. Nie wiedziała jak wygląda normalne życie. Domowe zimne ściany, kary i wyrzeczenia były tym co znała.

Nie garb się Zuzanno.
Inaczej trzymaj widelec, Zuzanno.
Nie biegaj.
Nie skacz.
Nie oddychaj.
Nie żyj
.

Pierwsza z domu zniknęła Lida. Poszła do szkoły, zostawiając je. Wtedy pierwszy to raz ogarnął Zuzannę gniew. Zostały w piątkę, a cząstka ich została wyrwana. Lida poznała jak wygląda inne życie. Wróciła na wakacje, odmieniona. To było widać, choć przecież próbowała ukryć nabyte doświadczenie. Rychło do szkoły wyjechała Olga, zaraz po niej Tamara. Była za mała żeby zrozumieć. Z każdym razem w Zuzance rosła złość. Im większa była, tym trudniej było ją ukrywać. Gniew wrył się w jej duszę tak mocno jak zakorzeniony był strach. Każda wracała inna, z jakimś blaskiem w oczach. Szkoła poczęła się jawić więc dziewczynce jako niesamowite sanktuarium obrośnięte legendami, które sama sobie wymyślała.

Ten dzień na zawsze zapisał się w jej pamięci. Kimże jednak musiałaby być, aby o czymś takim zapomnieć? Po latach dowiedziała się, że opętał ojca demon. Wcześniej była zbyt mała by to zrozumieć. Miała osiem lat gdy wszystkie sześć sióstr mu się postawiło. Jego twarz jeszcze długo odwiedzała i będzie odwiedzać ją w snach. Nie była pewna za co chwyciła. Jej dziecięce wtedy ciałko wykrzesało jednak z siebie siłę, była w stanie zadać cios. Wszystkie potargały sobie misternie plecione warkocze. Tego dnia córki wielkiego, groźnego i strasznego Aristova zabiły go własnymi rękami. Zginął opętany przez demona, zatłuczony przez własne dzieci.
Jak twierdził Freud - dzieci z natury są złe.
Wydarzenie to pozornie połączyło dziewczęta jeszcze bardziej. Wspólne tajemnice jednoczą w końcu najbardziej, prawda?
Minął stres związany z gniewem ojca. Pojawił się kolejny- strach przed tym, że ktoś się dowie. Miały jego włosy. Starsze siostry zmieniały się gdy było trzeba, żeby inni myśleli, że nic się u Aristovów nie zmieniło. Przy stole siadały prosto, warkocze plotły sobie ciasno, uważały by się nie pobrudzić. Trwały w tej rutynie przyzwyczajone do wypracowanego już rytmu dnia kolejne dni, potem tygodnie. Im bardziej w tym trwały tym większą Zuzanna czuła złość, gniew i niechęć w stosunku do sióstr.
W dniu swoich dziewiątych urodzin, podczas obiadu zaczęła krzyczeć. Krzyczała długo, głosem dziewczęcym, piskliwym, wżynającym się boleśnie w uszy. Krzyczała tak długo, aż pękły najbliższe szklanki. Zdradziła w końcu swoje zdolności magiczne. Rok później i ona mogła doświadczyć innego życia.

Czas mijał, tak jak i mijały lata nauki w szkole. Kolejni ludzie, kolejne twarze. Kolejne doświadczenia, zrywy wolności, pierwsze wybory i pomniejsze przyjaźnie. Jeszcze bardziej potargane włosy i podarte rajstopy. Kolejne koleżanki, z którymi szarpała się za włosy. Lida w wakacje zaklejała plastrami obtłuczone kolana, wysłuchiwała szkolnych opowieści. Była im jak matka, choć wyraźnie jej to ciążyło - wciąż nie mogła zacząć żyć własnym życiem. Gniew Zuzanny rósł cały czas, a źródła jego nie potrafiła wytłumaczyć. Nie mogła wytrzymać dłuższej obecności sióstr przy sobie. Zrzuciły to na karb dorastania. Od dziecka psychika każdej była spaczona, łączące je na zawsze Wydarzenie zniszczyło je jeszcze bardziej. Na zawieszonych ścianach półkach połyskiwały flakony ziół zbieranych jeszcze przez ich matkę, pochodzących z dalekich regionów świata, wyrastających nie tylko z czeluści puszczy ale i z najgłębszych otchłani dusz ludzkich.
Jak ma wyglądać psychika kogoś, kto w tak wczesnym wieku dokonał czegoś tak okropnego? Dla własnego dobra. Decyzja była przecież oczywista. Albo on albo one. Nie bała się wtedy, nie czuła strachu. Nie czuła też ulgi. Nie czuła nic. Wychowywały się same sobie, niewłaściwie, choć przecież te najstarsze chciały jak najlepiej. Shoshana miała jednak spojrzenie po ojcu. Patrzyła jak on, czasem mówiła jak on. Niekiedy i chód podobny miała, władczy, pewny siebie. Poniekąd wdała się w niego, ale daru nie odziedziczyła. Może i była w jakiś sposób o niego właśnie zazdrosna. To nie ona, a Olga posiadła możność jasnowidzenia.
Po kryjomu interesowała się czarną magią, rytuałami, zabobonami, książkami traktującymi o runach. Popadała w szał szarpiąc się i krzycząc. Budziła się w środku nocy widząc twarz zabijanego ojca. To było coś, czego nigdy nie miała zapomnieć. Kolejny wypalony na ciele i duszy znak. Wydarzenie spłynęło po niej i jednocześnie zagnieździło korzeniem, wspomnieniem w umyśle.

Pieprzę ciebie, i twojego boga, Tamaro!
- Gdyby twój bożek istniał, nigdy by nie pozwolił na to, co nas spotkało!
Jeszcze kilkanaście lat temu, jako dzieci zmawiał razem paciorki klęcząc obok siebie przy łóżkach. Modliły się o co tylko mogły, co tylko im do głów przyszło. Zmęczona koszmarami przestała wierzyć w cokolwiek już dawno temu. Pozostawał tylko jej święty gniew, który hodowała w sobie niczym magiczne drzewo życia. - Pieprz się z tym swoim szmatławym bogiem, bo tylko tyle jest wart!

Jesteś mi cenniejsza niż matka, Lido.
A jednocześnie wydajesz się szmatława jak ona. Przypominasz mi ją. Zniknęła któregoś razu, a potem i ty znikałaś. Czy wiesz, jak źle nam było bez ciebie?

Wiatr szumiał leniwie w jęczmieniu. Pola znajdowały się za miastem, czasem tam bywała. Choćby na złość Oldze, by odprawiać nocą pogańskie rytuały. Sprawiała problemy gdy tylko mogła. Jakiś sczerniały chochlik w niej siedział szepcąc do serca bałamutne słowa podsycające pogardę do sióstr i tego co ją otaczało. Walczyła z nim niekiedy we śnie budząc się w środku nocy zlana zimnym potem, wyrywając z koszmarów o przeszłości i przyszłości. Niekiedy zdarzało jej się w ferworze wściekłości i strachu rozerwać poduszkę, miotać się pomiędzy górami, białymi pasmami unoszącego się w powietrzu pierza które gotowa była wepchnąć pobożnej Tamarze do gardła, ostrymi końcówkami wydrapać widzące oczy Olgi, udusić w miękkości pierza Lidę, zasłonić nim na zawsze młodsze siostry.  

Lata mijały, zabawy w przebieranki i eliksiry wielosokowe dawno się skończyły. Po oficjalnej śmierci ojca Zuzanna coraz częściej spełniała swoje zachcianki, na które nigdy wcześniej pozwolić sobie nie mogła. Spodobała jej się lalka? Kupowała ją, choć już dawno z lalek wyrosła. Buty, świecidełka, koronki, niepotrzebne bibeloty. Bywała próżna. Zaczęła edukować się w kierunku magicznej medycyny. Nie zaprzestała jednak zaglądania do ksiąg ojca. Zaszywała się w jego gabinecie, obok którego kiedyś panicznie bała się choćby przejść. Starszych sióstr nie było w domu. To ona była teraz panią w włościach. Czy ktoś pojawiał się w progu by poprosić o pożyczkę? Pożyczała, ale nie za darmo. Oczywisty procent to było jedno. Można go było jednak zastąpić obietnicą. Można pożyczkę zmniejszyć o przysługę. Zuzanna zbierała je wszystkie skrupulatnie, każdy weksel magiczny krwią był podpisywany.
- Rzecz nie zostanie zapomniana. Przysięga magią jest zawiązana. We właściwym czasie nasza rodzina zgłosi się po swą należność. Może jutro, może nie za twego żywota.
Shoshano, czy na swój sposób zbierasz martwe dusze?
Wciąż budziła się z płaczem w nocy, wciąż pożerało ją poczucie winy, jakiś strach przed odkryciem tajemnicy.
Równolegle z księgami ojca uczyła się magicznej medycyny, aby w końcu dostać się na staż do szpitala Hotynka, rozpoczynając go na wydziale Pierwszej Pomocy. Była wytrwała, niewiele robiło na niej wrażenie. Niekiedy widoki mieszały się ze wspomnieniami, a niekiedy wyrzucała je z myśli, wyrzucała z głowy rutynowo traktując każdego kolejnego pacjenta. Gdzieś głęboko cząstka jestestwa Zuzanny wołała rozpaczliwie chcąc przypomnieć jej o tym, co dawno w sobie schowała. O człowieczeństwie, przelanych dziecięcych łzach, zachwytem nad światem, przerażeniem nieznanym, prostocie i jednoczesnym skomplikowaniu. Za tęsknotą za życiem takim, jakie mogłaby wieść.
Choć Zuzanna się stara brnąć jak najgłębiej w dziedziny uzdrowicielstwa, to nie jest w stanie całkowicie się mu poświęcić. Zasiedziana w okultystycznych i czarnomagicznych księgach ojca, pilnująca kolejnych podpisanych przez biorcę pożyczek, kolekcjonując przysługi nie jest w stanie oddać się medycynie całkowicie. Nie znaczy to przecież jednak, że na niczym się z tej dziedzinie nie zna. Zapewne nie zwiąże z tym swojej przyszłości. Nie, kiedy tak ludzie tak chętnie decydują się na jej magiczne weksle, na których przecież można zaoszczędzić nawet i pół kwoty?

Jeśli masz ochotę, to garb się Zuzanno.
Trzymaj widelec jak chcesz, Zuzanno.
Biegaj.
Skacz.
Oddychaj.
Krzycz.
Ż y j.



Powrót do góry Go down

PisanieRe: Zuzanna Aristova   Czw Kwi 28 2016, 19:48

Здравствуйте!

Dramatyczna jest historia życia sióstr Aristov. Każda jedna karta przerasta swą poprzedniczkę odkrywając mroczne tajemnice, które dziewczęta urywają w sercach. Zuzana wydaje się być tylko naczyniem, pełnym gniewu i złośliwości; aż strach pomyśleć co też się stanie, gdy miarka się przeleje.

Bonusy za kartę postaci

Po krótkim namyśle postanawiam przyznać Ci:
+3punkty do okultyzmu, bo pewna jestem, że ojciec uzbierał wiele ciekawych ksiąg,
+3 punkty do magii zakazanej, gdyż z pewnością demon w nim żyjący podpowiadał mu różne plugastwa,
+2 punkty do wiedzy magicznej, bo pochłanianie trudnych ksiąg na pewno wyrobiło w Tobie wrażliwość na informacje,

W prezencie, byś mogła sobie wszystkie rachunki równo podliczać, otrzymujesz ode mnie magiczny kalkulator. Nie lada gratka dla takiej interesownej damy. Ponadto otrzymałaś od pewnego szemranego przyjaciela wahadełko. Nie jest to jednak zwykła przywieszka, a ususzony język ponoć samej Baby Jagi, którym gdy potrzesz krwawy podpis na wekslu, jesteś w stanie odszukać na mapie miejsce pobytu swojego dłużnika.

Na zakończenie

Stworzona przez Ciebie karta postaci została zaakceptowana, w związku z czym otrzymujesz na start 800 punktów fabularnych do wykorzystania w punkcie Mistrza Gry. Możesz już bez przeszkód zacząć rozgrywkę na forum, lecz przed rozpoczęciem fabularnych przygód Twojej postaci prosimy o skrupulatne uzupełnienie pól w profilu. Warto również wnikliwie zapoznać się z tematami zamieszczonymi w dziale fabularnym. W razie jakichkolwiek wątpliwości, problemów lub sugestii odnośnie rozwoju naszej magicznej społeczności, zachęcamy do kontaktowania się z administracją forum. Życzymy wielu ciekawych rozgrywek w grze i przyjemnego spędzania z nami czasu!
Powrót do góry Go down
 
Zuzanna Aristova
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: