IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Łukasz Świerszczewski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Wow.

Moskwa, Rosja

¾

28 lat

przeciętny

nauczyciel botaniki magicznej

PisanieŁukasz Świerszczewski   Czw Kwi 21 2016, 22:27


Меня зовут
ŁUKASZ Stefanovich
ŚWIERSZCZEWSKI

   
DATA URODZENIA
16 sierpnia
NAZWISKO MATKI
Krogulska
WIEK POSTACI
28
MIEJSCE ZAMIESZKANIA
Moskwa
STATUS KRWI
3/4
STAN MAJĄTKOWY
przeciętny
ZAWÓD
Nauczyciel w Koldovstoretz
KORGORUSZ
kuna


   
ALCHEMIA: 13
FAUNA I FLORA: 30
LECZNICTWO: 10
MAGIA KREATYWNA: 12
MAGIA ZAKAZANA: 0
OKULTYZM: 0
SIŁA FIZYCZNA: 12
TRANSFIGURACJA: 8
WIEDZA MAGICZNA: 13
ZAKLĘCIA I UROKI: 15
SZCZĘŚCIE: 4
TALENT: 3

Aloes – przyciąga zdrowie, dobrobyt i miłość oraz podnosi duchowe wibracje i siły.

Brzdęk tłuczonej porcelany, a raczej jej podróbki. Ciche przekleństwa, głośne szuranie krzesłem o podłogę. Powolne tykanie zegara. Tik tak. Tik tak. Na stoliku piętrzą się listy, wszystkie zaadresowane do niego sprawną dłonią ojca. Żadnego nie otworzył. Przeglądał je teraz z konsternacją, zwracając uwagę jedynie na kolor kopert. Jasnozielone. Jak aloes.
Nagle wstał i zbliżył się do brudnej okiennicy, wyjmując z kieszeni spodni zapałki i opakowanie mugolskich papierosów. Pociągnął jedną z zapałek wzdłuż draski, ale nie podpalił papierosa od razu. Wlepiał wzrok w niewielki płomyk zapałki, dopóki nie poczuł, że zaczyna parzyć go w palce. Potrząsnął końcówką zapałki, aby ugasić płomień, po czym rzucił ją na parapet. Wciągnął w płuca ostry dym i zakrztusił się. Rzadko palił.

Krwawnik – działa pobudzająco na świadomość, ochrania i wspomaga gojenie się ran psychicznych i fizycznych.


Wygląda przez brudną okiennicę, gasząc papierosa i krzyżując dłonie na piersi. Dopiero zmierzcha, ale na ulicy już palą się niemrawo latarnie. Nagle spostrzega małą dziewczynkę ubraną w czerwony płaszczyk, na oko siedmioletnią, idącą z ojcem za rękę. Obrazek ten przypominał mu pewną scenkę rodzinną. Dziesięć lat temu, siedmioletnia Łucja szła razem z ojcem na krakowski rynek, aby sprzedać świeże zioła. Spuścił wzrok, jakby sam ich widok powodował niewyobrażalny ból. Obchodzili go? Nie. Tak. Nie. Jeszcze raz zerknął na stół, na którym piętrzyły się listy od ojca, kilka prawdopodobnie było od Łucji. Na samym początku jego siostrzyczka pisała kilka razy w miesiącu; teraz nie pisała w ogóle. Nic dziwnego. Nie było go osiem lat. Osiem pieprzonych lat, które spędził na angielskim uniwersytecie, na podróżach do Węgier, Egiptu i Azji, na zabawianiu panienek nad Morzem Czerwonym i ciągłej nauce. Raz spędził nawet pół roku w mugolskiej wiosce, udając szamana i lecząc mugoli za pomocą wyciągów z różnych roślin. To było nawet zabawne. Mugole byli dość ograniczeni.

Kadzidla – pomaga wyciszyć umysł.

Był uzależniony od ziół? Nie, raczej nie. Leczył. Chronił. Sporządzał eliksiry. Pielęgnował rośliny, suszył ich liście. Wszystkiego nauczyli go rodzice, kiedy mieszkali jeszcze pod Krakowem - prowadzili wtedy plantację. Plantacja Świerszczewskich, najlepsza pod względem jakości, jednak niezmiernie droga, dlatego mało kto korzystał z ich usług. Lepiej było udać się do zielarza w Petersburgu. Tam było taniej. Czy bardzo na tym ucierpieli? Nie, raczej nie. Mieli siebie i to im wystarczało. Dopóki mogli utrzymać plantację i dom, wszystko było w porządku. Przed narodzinami Łucji był wychowywany na jedynego spadkobiercę plantacji, w planach miał poszerzenie wszystkich szklarni, współpracę z rosyjskimi hodowcami i odnalezienie wszystkich gatunków cennych roślin, o których usłyszeć można było jedynie w legendach. Siada przy stole, po czym wstaje. Podgrzewa wodę w czajniku i czeka, oparty o szafkę kuchenną. Rozcieńcza wyciąg z macierzanki z wodą, po czym dodaje miodu i z powrotem siada przy stole. Znowu wstaje, upija łyk. Znów siada. Wzdycha ciężko i małym nożykiem otwiera jeden z listów.

Łukaszu.
Nie wiem, dlaczego zostawiłeś nas w tak ważnym i smutnym dla wszystkich dniu. Może obwiniasz się o to, co się stało, ale nie cofniesz czasu. Wróć do nas. Łucja za tobą tęskni, dużo płacze. Nie radzę sobie sam z utrzymaniem domu. Hoduję zioła w doniczkach, sprzedaję je mugolom. Brakuje mi naszego domu pod Krakowem. Zaczynam wątpić, czy kiedykolwiek uzbieramy pieniądze na odkupienie plantacji. Leczenie mamy zabrało nam wszystkie nasze oszczędności... Myślałem, że jak tylko skończysz szkołę, to nam pomożesz. Jednak...


Oderwał wzrok od tekstu, rzucił list na stół i wypił jednym haustem przygotowany eliksir. Poczuł się lepiej...? Może trochę. Nie czuł różnicy. Jednak nic nie działało natychmiastowo, na efekty należało poczekać.

Nie zamierzał czytać tych listów. Już w pierwszym zdaniu je znalazł. Wyrzuty. Były wszędzie, w każdym słowie, w każdej literze, kropce. To nie była jego wina, ale nikt nie wiedział. Nikt.

Konitrut - niszczy czerwone krwinki.

Miał dziewiętnaście lat. Wrócił do domu po skończeniu ostatniej, dziewiątej klasy w Koldovstoretz. Zdał z wyróżnieniem, wszyscy nauczyciele twierdzili, że czeka go świetlana przyszłość. Był optymistą, podbijał świat, lubił się uczyć i miał nadzieję, że w czasie czteromiesięcznych wakacji zdoła zarobić troszeczkę pieniędzy na studia. Chciał zostać magomedykiem - bardzo szlachetny cel.
Tamtego dnia przysłano im dwie skrzynki z konitrutem zamiast pierwiosnków, ale list tłumaczący pomyłkę przyszedł zbyt późno. Łukasz już zdążył posegregować liście i wrzucić je do garnka, zalewając wodą i gotując. Długo gotując. Owszem, zapach rozchodzący się po krakowskiej kuchni był nieco inny niż zwykle, ale uznał, że może to być wina innej odmiany pierwiosnków. Gotowy wywar zamknął w szklanych fiolkach, kładąc w rzędach obok fiolek z wyciągiem z ostropestu.
Tamtego dnia Hannę - ich matkę - bolała głowa. Polecił Łucji przygotowanie jej naparu z ostropestu z solidnym dodatkiem wody i miodu. Łucja miała osiem lat, była dość rozsądna i stwierdził, że może jej zaufać.

Ostropest – chroni przed bólem.


Tamtego dnia Łucja pomyliła fiolki i otruła ich matkę.
Łukasz powiedział wszystkim, że to był jego błąd.
Wziął wszystko na siebie, żeby chronić swoją małą siostrzyczkę.

Pierwiosnka – ma ogromne właściwości ochronne, odpędza nieprzychylne duchy, wykorzystuje się ją w leczeniu szaleństwa oraz innych chorób psychicznych.

Najlepszy magomedyk w Polsce robił wszystko, co w jego mocy, aby uratować Hannę. Przepisał zioła, przepisał eliksiry regenerujące. Jednak Hanna bardzo szybko się na nie uodporniła. Napar z konitruta robił swoje - niszczył powoli organizm Świerszczewskiej od środka, pozbawiając ją sił z dnia na dzień. Stefan zaskarżył hodowców, którzy zamiast pierwiosnków przysłali mu konitrut. Dostał niewielkie odszkodowanie, ale nie wystarczyło na leczenie jego żony - byli zmuszeni sprzedać swoją niewielką plantację oraz dom, i przenieść się do Gdańska. Podobno morski klimat mógł opóźnić działanie konitrutu. Od tamtej pory relacje Łukasza z ojcem uległy pogorszeniu. Obwiniał go. Obwiniał go o powolną śmierć swojej żony, obwiniał go o stratę plantacji.

Binsuga – rozwesela, poprawia humor.


Rok po przeprowadzce do Gdańska Hanna zmarła. Jedynie z jej powodu nie wyjechał wcześniej, a planował to od dawna. Na szczęście zdążył się z nią pożegnać. Doskonale pamiętał słowa, jakie mu powiedziała tuż przed śmiercią. "Dbaj o Łucję". Tylko jak miał o nią dbać? Do tej pory potrafił. Zastępował jej rodziców, kiedy Hanna i Stefan ciężko pracowali. Jako jedenastolatek zmieniał jej pieluchy, czytał książki i smarował kolana dyptamem, gdy się przewracała. Uwielbiał ją, a ona uwielbiała jego. Dbaj o Łucję. Nie potrafił dłużej. Nie teraz, kiedy z jej winy zmarła ich matka. Musiał odetchnąć.
Nie pożegnał się z nikim, wyjechał przed pogrzebem.
Nigdy nie napisał.

Boswellia – odpędza negatywne siły, chroni przed złem i wywołuje metapsychiczne wizje.


Skończył studia. Nie było go stać na magomedyczne, dlatego studiował botanikę i alchemię. Przez rok pracował w aptece. Kolejne pół roku spędził na podróżach. Potem przez dwa lata udzielał korepetycji. Wynajął mieszkanie w Moskwie, starał się nawet otworzył sklep z ziołami, ale się nie udało. Brakowało mu funduszy. W międzyczasie poznał smak miłości. A nawet kilku. Kilkunastu. Pocieszał się kobietami, zmieniając je jak rękawiczki. Dopiero pół roku temu powiedział stop, kiedy jedna z nich próbowała podać mu eliksir miłosny. Jednak nie z nim te numery. To on był tutaj botanikiem, alchemikiem i zielarzem.

Anyż – wspiera medytację, oczyszcza i odświeża.

Pod koniec czerwca znalazł w gazecie wiadomość, że jest poszukiwany nowy nauczyciel botaniki magicznej w Koldovstoretz. Postanowił spróbować - miesiąc później dostał odpowiedź pozytywną. Była już końcówka sierpnia. Powinien szykować się do wyjazdu, ale nie potrafił się do tego zmusić.
Czy Łucja trafiła do Koldovstoretz?
A kogo to obchodzi...
A, no tak.
Jego.



Powrót do góry Go down
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Łukasz Świerszczewski   Sob Kwi 23 2016, 23:54

Здравствуйте!

Łukaszowi zabrakło pedagogicznego punktu widzenia, powierzając małej Łucji zadanie, z którym dzieci mierzyć się nie powinny, o czym szybko, nie tylko on, ale cała rodzina się przekonała. Ogromne nieszczęście, ogromny ból, zarówno ten, który towarzyszył Hannie, jak i ten, który rozrywał serce pozbawionego możliwości ratowania sytuacji Łukasza. Uciekł w hulaszczy tryb życia, aby zapomnieć, ale mam szczerą nadzieję, że zawróci i stawi czoła przeszłości.

Bonusy za kartę postaci

Po przeanalizowaniu informacji zawartych w karcie dostajesz ode mnie
+5 punktów do Okultyzmu, bo to minimum wymagane, aby zdać szkołę, a Łukasz podobno uczniem był wybitnym. Cóż.
+4 punkty do Alchemii ze względów wiadomych
+1 punkt do Lecznictwa, bo jest powiązane z dziedzinami, którymi Łukasz się zajmuje

Oprócz tego dostajesz ode mnie drewniane pudełko z samouzupełniającym się zapasem rumianku w torebkach oraz tajemnicze truchło kota, które znalazłeś na początku czerwca podczas spaceru. Zwróciłeś na nie uwagę, kiedy po ponad dwóch tygodniach mijania go, ciało kota nie uległo zmianie, nie gniło, nie wydzielało intensywniejszych zapachów. Tknięty instynktem postanowiłeś zbadać to zjawisko, wciąż jednak nie doszedłeś do tego, co sprawia, że kot zdaje się być wręcz wypchany (a uwierz mi, wszystkie wnętrzności ma na miejscu).
Na zakończenie

Stworzona przez Ciebie karta postaci została zaakceptowana, w związku z czym otrzymujesz na start 800 punktów fabularnych do wykorzystania w punkcie Mistrza Gry. Możesz już bez przeszkód zacząć rozgrywkę na forum, lecz przed rozpoczęciem fabularnych przygód Twojej postaci prosimy o skrupulatne uzupełnienie pól w profilu. Warto również wnikliwie zapoznać się z tematami zamieszczonymi w dziale fabularnym. W razie jakichkolwiek wątpliwości, problemów lub sugestii odnośnie rozwoju naszej magicznej społeczności, zachęcamy do kontaktowania się z administracją forum. Życzymy wielu ciekawych rozgrywek w grze i przyjemnego spędzania z nami czasu!
Powrót do góry Go down
 
Łukasz Świerszczewski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: