IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

Pisanieogród   Pon Kwi 11 2016, 17:49

ogród

Ogród od wielu lat utrzymywany jest w barokowym stylu francuskim, do którego elementów ozdobnych od wieków przywiązuje się ogromną wagę. Cechą charakterystyczną dla tego ogrodu i wielu jemu podobnych, jest symetria dwuboczną względem alejki głównej biegnącej przez środek ogrodu i regularność kompozycji. Nic tutaj nie rośnie przez przypadek. Lokalna roślinność, nie sprowadzana, w postaci drzew i krzewów jest przystrzygana równo, geometrycznie, posadzone w równych odstępach od siebie. W ogrodzie znajduje się sporo boskietów, ułożonych symetrycznie, ławek, fontann, rzeźb oraz dwóch parterów ogrodowych, znajdujących się tuż przy wejściu do pałacu, zakończonych wolutami ozdobionych kwitnącą roślinnością zielną.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Sob Paź 15 2016, 00:57

Kolejny, wspólny bal choć tym razem Zosieńka miała odpowiedni strój i oczywiście stópki obleczone w buciki z widoczną kostką przez co ilekroć Aleksander tam spojrzał miał ochotę zaciągnąć ją między sypialniane pielesze. Przygotowania do balu ruszyły kilka dni po ich ostatnim spotkaniu. Oddał Zosję w ręce doświadczonej Mirki żywiąc nadzieję, że panie się nie pozagryzają. Na szczęście musiały współpracować bo jak zobaczył ją na Arbacie to nie mógł wyjść z podziwu. Aż głupio było chwalić z podejrzeniem, że to jakiś test Sokolovej. Shoshana dotrzymała słowa i wypełniła swoją część umowy, dzięki czemu Lebiediev mógł przejść do drugiego etapu planu. Nagła śmierć Dimitriego nie byłaby mu na rękę, nie. Sztylet miał posłużyć do czego innego. Pojechał do Irkucka wraz z matką, która powtrącała swoje kopiejki nie mogąc się nadziwić sprytowi i determinacji pierworodnego. Odegranie scenki powrotu zaginionego przed laty młodego Sorokina nie sprawiło Aleksandrowi najmniejszych trudności. Prasa, media - wszyscy żyli niezwykłym wydarzeniem, a bycie w centrum uwagi mile łechtało ego mężczyzny. Zosja musiała się liczyć z tym, że od dzisiejszego dnia znajdzie się na językach wszystkich gości, jak nie okładkach. Już teraz wodzono za nimi wzrokiem, szeptano między sobą... Po kilku rundkach Aleksander powiódł swoją towarzyszkę na ogrody, dbając aby dobrze otuliła się futrzastym bolerkiem. Zaprowadził ich w ustronne miejsce, wyciągając srebrną papierośnicę. Musiał wybadać jak bardzo Zosieńka jest zła i zdenerwowana. Jej pierwszy bal, prawda?


Ostatnio zmieniony przez Aleksander L. Sorokin dnia Pią Lis 04 2016, 01:10, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Sob Paź 15 2016, 01:09

Miała ochotę zagryźć i Mirkę i Aleksandra oraz w diabły rzucić wszystkie przygotowania, by wrócić do garów. A im bliżej dnia balu, tym bardziej Zosja zaczynała się denerwować, chąc odwołać wszystko.
Jakimś cudem jednak jeszcze nie zwariowała i do czarnej sukienki dokładając amulet, była niemal gotowa na wyjście przed publicznością. Odmiana, jaka w niej zaszła, nie szła jednak w parze ze zmianą nastawienia. I mimo, że nowa twarz przyciągała innych, Zosja odpychała ich swym wyniosłym spojrzeniem. Niemal jak bogata i duma wysoka klasa!
U boku Aleksandra, z przyjemnością uciekła do ciemnego ogrodu, gdzie od razu sięgnęła po papierosa.
Jaka szkoda, że to był dopiero początek!
Zaciągając się papierosem, Zosja wbiła spojrzenie w Sorokina. Zdecydowanie wydrze z niego rekompensatę za ten cały cyrk. I mógł to wyczytać w jej oczach, które zerknęły w stronę sali balowej.
- Durni.
Krótko podsumowała towarzystwo, które można było spotkać.
Najwyraźniej nie zamierzała zawiązywać z nikim żadnych przyjaźni. Żałoba po Zuli trwała!
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Sob Paź 15 2016, 01:27

Poczęstował ją i zaraz sam leniwie odpalił czarnego papierosa czekając, aż Zosja wyrzuci z siebie to co ciążyło na sercu. On sam miał doświadczenie w takich przedstawieniach, za młodu brał udział w zjazdach przy boku ojca. Wrodzona pewność siebie i przerośnięte ego sprawiały, że nie przejmował się tym co inni gadają, znosił natarczywe spojrzenia oraz wzdychanie zadurzonych panien. Mając przy boku Sokolovą nie spojrzał na żadną niewiastę, wpatrzony w towarzyszkę jak w obrazek. Drobnymi gestami pokazywał innym mężczyznom, że jest jego. Nawet lepiej nie myśleć co by zrobił, gdyby jakiś odważyłby się podejść, a co dopiero zagadać. Uśmiechnął się do niej, wyciągając rękę aby pogłaskać te cudne piegi.
- Podziwiają twoją urodę - powiedział spokojnie, zmniejszając dystans. Musieli uważać na to co mówią. - Nie mogę cię spuścić z oka nawet na chwilę, żeby nie widzieć tych pożądliwych spojrzeń...
Nie widziała jaki biedny był? Może nie był to jej prawdziwy wygląd ale to ona go wykreowała.

Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Sob Paź 15 2016, 01:42

Przewróciła oczami, bo myśl o podziwie, skierowanym w jej stronę, nie robiła na niej żadnego wrażenia. Chociaż w pewnym sensie denerwowała. Poniekąd przechodząc chrzest bojowy, Zosja musiała się bardzo postarać, by go przejść z podniesioną głową.
- Och biedny ty.
Powiedziała z przekąsem, kierując rozbawione spojrzenie na Sorokina. Złośliwa Zosieńka. Zaciągnęła się drugi raz, doskonale wiedząc jaki wpływ będzie miał na nią trzymany papieros. I chciała go. Tylko używki pomogą jej przeżyć ten wieczór. No dobrze, Aleksander też!
- Tylko nie każ mi być dla nich miłą.
Dodała, przysuwając się do mężczyzny. Nie mając pojęcia, że czeka ją jeszcze jedna przeszkoda po drodze, wolałaby utrzymywać chłodny dystans w stosunku do każdego obecnego.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Sob Paź 15 2016, 02:42

Zadrgały mu wargi, skłonne zakrzywić się w uśmiechu. Lubił to sarkanie Zosji, dodawało to uroku ich relacji i tylko podkreślało jak bardzo zmienił się Aleksander. Na takie docinki oczywiście mogła sobie pozwolić wyłącznie ona, każdemu innemu zaraz przypomniałby gdzie jego miejsce. W jej ustach nawet słowo głupi, brzmiało jak rozkoszny komplement przez który obrastał w piórka. Młody wiek sprawiał, że również on odmłodniał, mówimy tu oczywiście o wnętrzu.
- Nie musisz - mruknął ugodowo, pochylając się już do malinowych usteczek, kiedy trzasnęła gałązka, a ciszę przerwał kobiecy głos. - Aleksandrze Dimitriowiczu! - należał on do kobiety średniego wzrostu o gęstych, rudych włosach sięgających pasa. Pomimo wieku nadal była atrakcyjna. Cóż przeszło Zosji na myśl, kochanka? Aleksander speszył się, rzucając papierosa na ziemię i odskakując.
- Mamo...- uśmiechnął się nerwowo. Sokolova mogła w duchu się śmiać z tej sytuacji, ale jak długo? Nie mówił Zosji o Mavrze, nie zagłębiali się w takie szczegóły. Tak samo nie wspomniał ani słowem matce o Zosieńce bo wpadłaby w szał, zwłaszcza, że planowała dla niego mariaż.
Mavra Kuragina skupiła swoje spojrzenie na blondynce, wyraźnie oceniając i szukając w pamięci twarzy.
- Mamo, poznaj... - no, niech Zosieńka się przedstawi, a nie tak stoi. I uśmiech jakiś ładny zaprezentuje. Tylko żadnego dygania. Spojrzenie rudowłosej kobiety było przenikliwe. W najgorszym razie weźmie ją za jednorazową zabawkę, choć zadowolona nie będzie tak czy siak. Żony przyszła synowi szukać!

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Nie Paź 16 2016, 22:06

Zosja już zauważała te nieznaczne, dobre gesty czy mimikę twarzy. Odgadywała myśli Aleksandra i teraz doskonale zdawała sobie sprawę, że jest rozbawiony. Łapiąc się na tym, że lubi, gdy mężczyzna się uśmiecha, sama popatrzyła na niego z rozbawieniem.
Gotowa oddać pocałunek, który był o krok, gdy damski głos, kazał jej spojrzeć ku nieznajomej kobiecie. Reakcja Aleksandra nie spodobała się Zosji, która w odróżnieniu od niego, nie zamierzała się peszyć. Gdy mężczyzna wyrzucał papierosa, Sokolova unosiła swój do ust. Mamo? Lekko zmarszczyła czoło, niezadowolona z braku informacji o spotkaniu.
Zaciągnęła się papierosem, dym wypuszczając tuż przed odezwaniem się.
- Ruslana Vasilievna, miło mi.
Odpowiedziała grzecznie, używając drugie imię i nazwisko panieńskie swej matki. Te zaś raczej nie było szeroko znane w takich bogatych sferach. Chociaż ktoś zapewne je kojarzył.
Czy matka Aleksandra, nie wiadomo!
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Nie Paź 16 2016, 23:44

Bo Zosja Mavry nie znała! A miała ona niestety zgubny wpływ na swojego syna. Przed Sokolovą stała kobieta czcząca demona, żyjąca wspomnieniem ulotnej, pełnej przyjemności nocy, której owocu kosztowała. Ówczesna Sorokina ukształtowała syna tak, aby był pyszny, charyzmatyczny i nieprzejednany w swoich czynach. Wywyższała go, stawiała na piedestale. Wyglądała na szaloną, ale należało jej nie lekceważyć. Sprytna i bardzo niebezpieczna. Nawet w tak niewinnej sytuacji jak ta.
Mavra zmarszczyła czoło słysząc nazwisko. Dosyć popularne w Rosji, mogła wymienić kilku w samym Sankt Petersburgu.
- A ojcowskie? - dopytała świdrując ją wzrokiem. Nie spodobała się. Widziała przy boku syna Aristovą, albo jakąś Wrońską. Coś z elit, a ta tu nawet nie wiadomo czy była czystej krwi, choć w tym przypadku hipokryzją było zwracanie uwagi na więzy krwi skoro sam Aleksander był w połowie nieziemskim bytem. Lebiediev na szczęście odzyskał rezon, modląc się jednak, aby Zosieńka tego papierosa wyrzuciła.
- Ruslana będzie mi towarzyszyła na zjeździe, Matko. Jej obecność jest niepodważalna.- objął Zosję rzucając matce wyraźne ostrzeżenie ale i wyzwanie. Potrafił się postawić choć zawsze, w pierwszych chwilach kierował się nawykami jakie nabył w dzieciństwie. Niestety lata ślepego posłuszeństwa już dawno minęły.
Rudowłosa kobieta zrobiła identyczną minę jaką robił Aleks gdy był niezadowolony. To już wiadomo po kim miał charakterek. Uśmiechnęła się do Zosji.
- Więc z pewnością Ruslano wspomożesz nasz ród w poszukiwaniu nowej Pani Sorokin. - kiwnęła głową uprzejmie i przy mijaniu syna szepnęła mu do ucha kilka słów w języku elit. Ostatnie spojrzenie na Zośkę, jeszcze sobie z nią porozmawia!
Aleksander odczekał dobrą chwilę, zanim zwrócił się do swojej Rusłaneczki.
- Powinienem był uprzedzić, że tu będzie... - zaczął, bo co tam, że jakieś żony będą szukane. Wiedział o tym wcześniej, ale się tym nie przejmował. Chciał odzyskać ród, a nie się żenić.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: ogród   Czw Paź 20 2016, 01:14

Czerwień szminki na śniadej skórze, jego i jej uniesione wargi, perlisty, egzotyczny śmiech. Była urocza, osobliwa. Nawet jeśli nie pasowała do otaczającego ją towarzystwa, nawet jeśli nie pasowała do jego jasnej, bladonijakiej karnacji i rudawych włosów, stanowili zamknięty wobec świata, dwuosobowy kolektyw. Z lekkością znaną, zdawać się, tylko w ich hermetycznym świecie, uniósł dłoń i mało nie odgarnął włosów kobiety, zatrzymując się niechętnie na własnej twarzy.
W sytuacji nadzwyczajnej, na okazje takie jak ta, bez osoby towarzyszącej przychodzić nie wypadało. Rodzina Kashibai, począwszy od głowy rodu po średnią córkę i najmłodszego syna, który łypał już wzrokiem na przekąski i raczył uprzejmymi uśmiechami młode czarodziejki, gościła u Lazarevów od tygodnia. Mieli ruszyć w drogę, na zachód, kilka dni po obiecanym zjeździe w peterburskim Pałacu Sprawiedliwości.
Trzymali się raczej w odosobnieniu. Rozmowa z Ayeshą pomagała Skandarowi oderwać się od nęcących go do tej pory myśli. Charyzma z jaką przyszło mu się spotkać uwolniła w nim pokłady entuzjazmu. U wejścia do ogrodu zaśmiała się z uwagi, jaką jej towarzysz niespłosznie powziął. Wtem zauważył coś, a raczej kogoś, kto nie mógł zostać przeoczony. Z tarasu kiwnął głową do kolegi. Naturalną w tym towarzystwie rzeczą było podejść, zagadać, wymienić uprzejmości. Szepcząc coś przy uchu towarzyszki, podjął niespieszny spacer w kierunku Sorokina.

NPC Ayesha Kashibai to Priyanka Chopra

Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Pią Paź 21 2016, 00:00

Zamiast odpowiedzieć rudej matronie, Zosja podsunęła papierosa do ust, wpatrując się w kobietę równie niechętnie. Nie zamierzała odpowiadać na każde pytanie, które miało paść tego wieczora.
Objęta przez Aleksandra, uniosła brew, uśmiechając się pod nosem. Niestety pani Sorokin najwyraźniej umiejętnie wiedziała jak wbić jeszcze jedną szpilę. Spojrzenie Zosji się zachmurzyło i odprowadziło Mavre w milczeniu. I cisza jej towarzyszyła, póki Aleksander się nie odezwał.
- I że szukasz żony.
Wtrąciła mu się w słowo, odsuwając od mężczyzny. Całkiem spokojnie, bo przecież nie miała powodu się gniewać, prawda? Zosja była taka cierpliwa i ugodowa! Chociaż może już papieros na nią podział? Mniej więcej!
Albo nadchodząca parka, na którą kobieta łypnęła.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Pią Paź 21 2016, 00:23

Nie oponował kiedy się odsuwała bo w tym samym momencie zauważył machającego do niego rudego Lazareva. Nie spodziewał się na takiej uroczystości akurat jego, jakby cały czas zapominając, że przecież kiedyś to właśnie Skandar ma szansę stanąć na czele rodu. Spojrzał na Zosję, która nienaturalnie spokojnie zareagowała na nowinę. Nie był zmieszany, ani zawstydzony.
- Już znalazłem - odparł za to, uśmiechając się do niej szelmowsko. Krok do przodu i zgrabnie przejął jej papierosa, którego dokończył, a niedopałek rzucił pod stopy zadeptując. Będą mieli towarzystwo wymagające nie lada prezencji. Towarzyszki Skandara o egzotycznej urodzie nie znał i do poznawania mu nie było spieszno. Objął Zosję po dżentelmeńsku szepcząc jej na ucho kto do nich idzie. Skandar Lazarev, najznakomitszy łowczy w księstwie. Aleksander był rozbawiony, o to wilk spotka myśliwego. Wiedzieć jednak powinna Zosieńka, że krzywdy nie dałby jej zrobić nawet jeśli na szali ważyłaby się długoletnia przyjaźń panów.
- Skandarze! - zawołał czarująco do zbliżającego się mężczyzny i jego towarzyszki.
Na Ayeshe spojrzał uprzejmie. Wrócił wzrokiem do Zosji, jakby chciał im pokazać jaką cudowną istotkę sobie przygruchał. Lazarev już na tyle go znał, że powinien być zaskoczony tym spojrzeniem pełnym uwielbienia jakim Sorokin obdarzył blondynkę.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: ogród   Sob Paź 22 2016, 00:57

Skandar przez chwilę nie mógł rozpoznać kto do niego pisze, ale szybko rozeznał się w mylących awatarach. Odpowiedział przyjacielowi powściągliwym, przeciągłym jak grzejący się przy piecu kot dachowiec uśmiechem. Wzrok miał czujny, co chwila wyłapywał znajome i obce twarze wbite we własne i ich oblicza. Ayesha szepnęła mu coś do ucha, musiał na nią spojrzeć, odpowiedzieć gestem na gest mocniejszego uchwytu pod ramieniem. Mimo to, uwaga jego dawno została skupiona na towarzyszącej Aleksandrowi kobiecie. Parsknął w myślach, ledwo wierząc w to co widzi. Zewnątrz zaś okazał mu nie tylko wymowne zrozumienie, ale i wyciągniętą prędko rękę do powitania. Uścisk był krótki, Lazarev objął zaraz w pasie swoją towarzyszkę. Przyszło im wymienić uprzejmości.
- Rodzina Ayeshi zmierza w kierunku Liechtensteinu. - rzekł po krótkiej prezentacji, jakby pokazywał im kawał dobrze przyrządzonego mięsa polanego dobrą oliwą. Z tym, że nie było w tym nic ze zwierzęcej łapczywości. Widać było od razu, że Skandar nie był ani zaborczy, ani bliżej skonszachtowany ze swoją śniadą partnerką. Ona zachowywała się podobnie, prezentując swoje na pozór wstrzemięźliwe zainteresowanie. Poprawność okołorodowa. Ach poprawność.
- Tatsächlich, mein Partner. - odparła Hinduska. Chyży odpowiedział jej szczerym uśmiechem.
- Zdaje się, że widziałem twoją... matkę, Aleks?
Przechodziła obok nich kelnerka. Zawinął szybko wzrokiem na całość jej postawy, a w szczególności miły wyraz twarzy, żeby odprowadzić ją wzrokiem, bogaty dwa pucharki jakiegoś alkoholu. Jedno z naczyń podał swojej "die Partnerin".
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Nie Paź 23 2016, 21:21

Nie uśmiechnęła się na odpowiedź Aleksandra, ale ten mógł zobaczyć w jej oczach znajomy błysk. Znaczący więcej niż szerokie uśmiechy! Zosja nawet nie zirytowała się odebraniem jej papierosa, dając się objąć i sama przenosząc swą dłoń na ramię kochanka. Takie gołąbeczki!
Z uwagą lustrując nadchodzącą parę, nie dała po sobie poznać myśli na temat Skandara. Brat Zuli nie poznałby jej pewnie, nawet gdyby stała tu w swej prawdziwej postaci.
Witając się z nim i jego towarzyszką, nieznacznie się uśmiechnęła. W duchu śmiejąc z Lazareva i jego okołorodowej poprawności. Ayesha to za wysokie progi na rude nogi!
- Co u pańskiej siostry, panie Lazarev?
Zagadnęła, ukrywając prawdziwą ciekawość i ukrywając ją pod maską serdecznego pytania, ot na podtrzymanie rozmowy, ukazanie zainteresowania czy coś. Zosja miała ochotę pytać, czy Zula również się pojawiła, ale zacisnęła usta.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Nie Paź 23 2016, 21:59

Powitani, przewitani. Towarzyszka Skandara miała zdecydowanie szczęście iż miał przy sobie Zosję, która skutecznie skupiała na sobie urok przyłożnika. W innym przypadku mogłoby dojść do kłopotliwych, nieprzyjemnych wariacji, które można byłoby sobie w tym momencie wyobrazić. Uwagi prezentacyjne Lazareva skomentował uśmiechem i kiwnięciem głowy. Akurat to go za bardzo nie obchodziło i wolałby, aby mężczyzna przywędrował tu sam. Bez towarzystwa śniadej niepiękności. Zerknął na Zosję, która zachowywała się bardzo ładnie. Zdecydowanie jest na dobrej drodze do zdobycia specjalnej nagrody, a Aleksander tak samo jak karał uwielbiał rozpieszczać niecodziennymi prezentami.
- Mavra nigdy nie odpuściłaby sobie takiego przyjęcia Skandarze. - odparł nie przejmując się w ogóle jej obecnością na Zjeździe. Za wiele zdziałać nie mogła. - Nadal się łudzi, że stanie na czele Sorokinów.
Na pytanie Zosieńki miał ochotę wywrócić oczami. Zula, Zula. Dlaczego to ich tak obchodziło? Lebiediev miał wobec niej własne plany. I to takie, które nie przypadłyby do gustu ani Zosji, ani Skandarowi. Po co zwlekał? Może to właśnie ta świadomość sprawiała iż zwlekał? Stratę Lazareva przeżyłby i ze sto razy, ale Zosja... Tej to nigdy nie pozwoli odejść. Nigdy.
- Z pewnością podbiją widownie na jednej z wielu scen w Sankt Petersburgu albo Moskwie - odparł więc dając znać innej kelnerce, aby podeszła. Zanim podał Sokolovej pucharek ze skrzacim winem przybliżył do niego swoją zaczarowaną monetę. Bezpiecznie.
- Może się przejdziemy, zaproponował? - wprowadzając ich w ruch. Miał ochotę na męską rozmowę z Lazarevem, a panie puścić przodem na plotki. Tyle, że to była Zosja i mogłoby się to skończyć katastrofą.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: ogród   Czw Lis 03 2016, 20:53

- Widzę, że sława prześciga twoją siostrę. – uprzedziła Skandara jego śniada towarzyszka. Nie mógł być na nią zły i choć komentarz mu się nie podobał, uśmiechnął się. Pokiwał głową, ciągnąc wzrok od Ayeshi po partnerkę Aleksandra.
- W istocie. – mruknął tylko do Hinduski. – Jestem Skandar. Możemy przejść na „ty”, jeśli ci to nie przeszkadza. – dodał zwracając się tym razem ku drugiej z dam, omijając ceregiele grzecznościowe. – Faktycznie, sława ją wyprzedza? – zapytał, z dziwnym przekąsem. – Ma się świetnie, niestety nie ma jej tutaj, na zjeździe. Nigdy nie lubiła podobnych… spędów.
Na zaproponowaną przechadzkę nie mogli nie odpowiedzieć. Lazarev, co więcej, nachylił się do Ayeshi i szepnął jej coś do ucha, niby poważnie, niby zachowując spokój. Ona odpowiedziała mu dziewczęcym śmiechem.
- Powiedz mi, Ruslano, skąd znasz naszą krnąbrną pannicę? – zadźwięczała i przybliżyła się do wybranki Sorokina. Hinduska puściła ramię Skandara i przyspieszając kroku ujęła blondynkę pod ramię. Lazarev włożył ręce do kieszeni i kontynuował przechadzkę.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Pią Lis 04 2016, 00:26

Mogła wierzyć, że Zula zdobywa świat na wielkich scenach, jak zawsze chciała. Jak zawsze marzyła, wieczorową porą, wpychając się do łóżka Zosji, która chciała ją przeganiać, ostatecznie jednak pozwalając się przytulić. Lubiła to, chociaż udawała, że nie.
Tęskniła za przyjaciółką.
Szczerze się uśmiechnęła, słysząc odpowiedzi. Chętniej nawet przystanęła na rudą propozycję.
Odbierając napój, podziękowała Aleksandrowi i miała zamiar ruszyć u jego boku, gdy towarzyszka Lazareva przyssała się do jej ramienia. Serio? Zosja spojrzała na nią kątem oka, mając ochotę zabrać rękę.
- Chciałam zrobić sobie tatuaż a skończyło się na seksie.
Wzruszyła ramionami, odpowiadając z nadzieją, że ma obok siebie babę, którą wystraszą takie słowa. Oburzą? Cokolwiek!
Unosząc kielich do ust, spojrzała przed siebie.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Pią Lis 04 2016, 01:05

Kiedy Zosja trzymała już w rączkach pucharek z winem, Aleksander pozwolił sobie na ukradkowe klepnięcie swojej dziewoi. Czasami zachowywał się jak jak zachowywał, ale która by się mu oparła?
Uśmiechnął się do niej spojrzeniem, maślanołobuzerskim i oddał w ręce hinduskiej towarzyszki Lazareva. Zwolnił nieco kroku chcąc zacząć temat nieprzeznaczony dla uszu byle kogo. Ściszył nieco głos gestykulując pucharkiem, na jednym z palców Skandar mógł dostrzec rodowy sygnet. Zmieniło się sporo od ich ostatniego spotkania.
- Co sądzisz o moim medialnym coming out? - zapytał pysznie przyjaciela. Rudowłosy doskonale wiedział, że samo się nic nie zrobiło. - Zamierzasz coś zmieniać w polityce rodu? Słyszałem, że również dostępujesz tego zaszczytu... Może jakaś wojenka? Te wasze neutralne podejście jest już nudne. - okrasił to uśmieszkiem. Mając pewność, że Zosja jest zajęta zabawianiem hinduski, spoważniał, a na twarzy pojawiło się pewne napięcie.
- Kontaktowałeś się ze Skaidrą?
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: ogród   Sob Lis 05 2016, 09:52

Towarzyszka Lazareva najzwyczajniej w świecie nie zrozumiała o co chodzi tej blondynie. Pytanie wszak dotyczyło Zuli, czyżby Mateczka Rosja pozwalała na tak wielką swobodę łącząc losy obu panien i tamtego, jakże czarującego, pana w jedno? Myśli podobnego kroju nie kłębiły się długo w głowie Hinduski. Wolała unieść brwi, chyłkiem spoglądając na Skandara, który koniec końców udawał, że komentarza nie posłyszał. Czy była zawstydzona? Jeśli tak, maskowała to doskonale pod policzkami, które nie zmieniły swojego koloru nawet o odcień. Zdziwienie natomiast odmalowało się w niej przez mimikę. Mimo uśmiechu na twarzy i lekkiego, figlarnego wyrazu, bez ochyby wyrażała zaprzeczenie naturalnej nonszalancji. W pewnym sensie Zosja dostała to, na co czekała.
- Aż tak krnąbrna? - uśmiechnęła się zatapiając usta w kieliszku. W tym samym momencie nastąpiło klepnięcie. Odzyskując rezon Ayesha roześmiała się, krótko i kpiąco. Czyli ma do czynienia z dziwką. Interesujące.
- Sorokina poznałaś w podobny sposób? - zagaiła. I Weles jeden wie czy miała na myśli Aleksa a może jego ojca, matkę, dziadka i pradziadka?
Zwolnił kroku. Alkohol gdzieś podział, ręce już wcześniej włożył do kieszeni, kołysząc się lekko i obserwując ukradkiem otoczenie. Lebiediev chciał porozmawiać. Lazarev również.
- Miejsce, pora, towarzystwo. - wymieniał unosząc brwi mimo, że nie wyglądał na szczególnie tym przejętego. - Może kiedyś zapiszą cię w jakiejś bajce.
- Neutralność nigdy nie jest do końca neutralna. - skomentował z lekkim uśmiechem. Miał zamiar coś dodawać? Nieważne, słysząc kolejne słowa przyjaciela szybko zmienił zdanie.
- Miałem zamiar ją odwiedzić, ale nie udało mi się ostatecznie. Wymieniliśmy parę listów. Dlaczego pytasz?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Nie Lis 06 2016, 22:44

Dostając klapsa aż się odwróciła, tak gwałtownie jakby miała się Aleksandrowi odwinąć. Śmiech Hinduski jednak jakby wytrącił ją z równowagi. Łypnęła więc tylko na Sorokina, spojrzeniem mu grożąc. Bezczelny!
- Oczywiście.
Odpowiedziała więc tylko, na wścibskie pytanie towarzyszki rudego. Nie zamierzała niczego prostować. Wręcz przeciwnie, może bawiło ją to, że będą gadać o Sorokinie i jego kochance? Ale Aleksander chyba plotkami się nie martwił. No chyba, że zaczął.
- A Ty? Zaliczyłaś już Lazareva?
Zapytała bezpośrednio, unosząc ton głosu, by uniemożliwić jakiekolwiek "niedosłyszenia". Sama udając, że wcale nie zdaje sobie sprawy z tego jak głośno pyta. Napiła się alkoholu i uśmiechnęła do Hinduski.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Pon Lis 07 2016, 01:11

Już to było zaznaczane, ale napiszę raz jeszcze: Aleksander uwielbiał odgrażającą się Zosję miną i spojrzeniem. To było takie... Ekscytujące! Nic sobie nie robił z jej powarkiwania oraz gróźb, biorąc to za najzwyklejszą kokieterię. Każda niewiasta miała swój styl i urok. Mejbelajn. Panowie zwolnili kroku nie chcąc obarczać kobiet ciężką tematyką rozmów. Poza tym Zosja niewiele wiedziała o prywatnym życiu Lebiedieva, który przekazywał jej wyselekcjonowane szczątki. Za taki przykład niechaj posłuży urocza Skaidra. Odstawił pucharek gdzieś na boku, żeby za przykładem rudego kompana schować dłonie do magicznych kieszeni.
- Ona jest... Ostatnio wymieniliśmy między sobą kilka słownych ciosów... - zaczął wyjaśniać ale jakoś tak bez lebiedievowego polotu, który go charakteryzował. Wkradła się niepewność. - Ona jest poważnie chora Skandarze i obawiam się, że nic dla niej nie możemy zrobić. Po części...- odchrząknął spuszczając wzrok na tyłek Zosji - To moja wina. Teraz Skaidra nie chce mnie znać, nie wiedziałem jej od kilku tygodni, może ty byś spróbował z nią porozmawiać? Mógłbym spróbować pomóc, łamałem wiele klątw i uroków... - nie potrafił z siebie wykrztusić, że ICH Skaidra umiera. O ile już nie umarła. Dlatego domyślcie się jak kontrastowo różniła się tematyka rozmowy panów, a pań. Na słowo klucz " zaliczyć - Lazarev" podniósł wzrok na przyjaciela, a potem a kobiety. Czeka go poważna rozmowa z Sokolovą, zero ogłady. Ale i tak ją kocha.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: ogród   Pon Lis 07 2016, 12:21

W stronach Ayeshi sprawy podobnego kroju załatwiało się w nieco inny sposób. Hinduska starała się jak mogła, żeby nie wyrobić sobie o Ruslanie błędnej opinii. W pewnym stopniu odgadywała co mogłoby się kryć za tymi pewnymi siebie sentencjami.
Uśmiechnęła się bez zawstydzenia.
- Masz śliczną sukienkę. - odparła wymijająco.
Pewnie ci ją kupił. Tak jak całą ciebie. Która kobieta nie chciałaby zostać zniewolona przez Sorokina?
- Kiedy bierzecie ślub? - zagadnęła, ot tak, popijając pytanie alkoholem.

- Kilka słownych ciosów. - prychnął. Znając Skaidrę wspomniana wymiana przypominała pewnie z perspektywy Sorokina obronę Częstochowy. Chytry uśmieszek niemal natychmiast zniknął z gęby rudego. Chrząknął i wbiwszy wzrok w grunt pod nogami, kopnął jakiś niewidzialny przedmiot.
- Próbowałem się skontaktować z... - zaczął, chociaż nie potrafił znaleźć słów. Nie chciał mu o czymś mówić. Z obawy, że jego marne starania były przecież prawdziwym niepowodzeniem. Przerwał i dobrze, że nie kontynuował.
- Po części? - uniósł głowę. Wzrok miał jak tuman z pierwszej klasy, który nie potrafi dodać dwa do dwóch. - Oświeć mnie Aleks, bo mam wrażenie, że jestem jak dziecko we mgle, a bardzo tego nie lubię. Widzę co się dzieje, ale utrzymuję jak cała pieprzona rodzina pozory neutralności.
Lazarev przystanął całkowicie. Mówił półszeptem, w tym momencie praktycznie nie słyszał uśmiechów Hinduski, ani tego o czym szczebiotała do jak zwykle urodziwej towarzyszki Sorokina. Uśmiechnął się pod nosem bardzo brzydko zanim ruszył.
- Ale może tutaj mnie nie oświecaj. Niezbyt jasno.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Wto Lis 08 2016, 00:06

Uniosła brwi i uśmiechnęła się, jakby gestem tym dziękowała za komplement. Oczywiście, że miała śliczną sukienką. Chociaż najchętniej by ją już zrzuciła... i wskoczyła w spodnie!
Spacerując niespiesznie, niemal nie zakrztusiła alkoholem, gdy padło pytanie o ślub. Tak sobie ciapata pogrywała?
- To nie ja szukam męża.
Uśmiechnęła się bezczelnie, pijąc do Ayeshy. Chociaż słabego kandydata wybrała! Mogła kręcić się wokół Lebiedieva. Kiedyś. Bo teraz Sokolova wydrapałaby jej te paskudne oczy. Zosja odstawiła gdzieś kielich i sięgnęła do torebki, by wyciągnąć tanie papierosy i zapalić jednego.
Zaciągnęła się nim głęboko, nie zamierzała nikogo częstować.
- Ale żeby rudego?
Zaśmiała się, wydmuchując dym w stronę Hinduski.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: ogród   Wto Lis 08 2016, 02:36

Chciałby się bawić tak jak panie na przodzie, ale zaczęty temat temu nie sprzyjał. Spojrzał na Skandara. Gdyby nie rozmowa o śmierci i umieraniu to wytknąłby mu na głos niezaliczenie ciapatej piękności. Lazarev nie powinien mieć trudności z dobraniem się do tego co skrywała pod swoją błyszczącą suknią, kto wie może zrobi to dzisiaj? W przeciwieństwie do Aleksandra, Skandar z pewnością był mniejszym entuzjastą kontaktów cielesnych z kobietami. Przy takim towarzyszu jak Sorokin musiało to być niezwykle dla niego... Drażliwe. Przystojniejszy, powabniejszy. Nigdy nie musiał się wysilać, żeby otaczał go wianuszek wielbicielek i kolegów, którzy chcieli grzać się w blasku chwały Olka. (Tutaj wyobraźcie sobie małego, rudego Skandarka muszącego obejść się ze smakiem)
- Badaliśmy starą świątynie i ona dotknęła klejnotu. A teraz umiera - wyrzucił z siebie jednym tchem dorównując kroku towarzyszowi. Oczywiście również szeptał. A przynajmniej starał się głos zniżyć. Wpatrywał się w Skandara poważnie i uważnie. Skrzywił się czując smrodliwy dym papierosów. Wolał palić swoje. Czarne. Niezwykłe. Śmiech Zosji był dziwny, złośliwy. Czy kobiety normalnie w takich sytuacjach nie chichoczą o mężczyznach, nie wymieniając się nazwą najlepiej chłonnej i wygodnej podpaski, nie poruszają tematu zawartości bielizny dotychczasowych partnerów bla bla? Te przednimi to się zaraz sobie do gardła rzucą, a wtedy Aleksander będzie zły bo plotki dzisiejszej nocy były ich wrogami. Nie mógł sobie pozwolić na skandale.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: ogród   Sro Lis 09 2016, 00:44

Hinduska uśmiechnęła się tak sztucznie i plastikowo, że pomyślałbyś, dopiero co wyszła z cukierkowych bajek dla na wpół grzecznych nastolatek. Nie przypadły sobie do gustu. Ruslana z uporem maniaka starała się odsunąć od siebie w głównej mierze zainteresowanie. Atakowała ją tak, jakby miała wobec śniadoskórej osobisty zatarg.
- Oczywiście. - zaawizowała, kiedy tylko otrzymała swoją odpowiedź. Potworna lwica, gotowa wyszarpnąć serce z bezbronnego ciała ofiary. Tyle, że obie były drapieżnikami.
- Nie zrozumiesz. - rzuciła. - Nieważne zresztą. Twojego wybranka ogląda się w rzeczy samej, przyjemnie. - wzruszyła ramionami. Blondynka zaczynała ją nudzić. Pusta w środku lalka do pomiatania.

Skandar milczał przez chwilę. Skandar, jest ze mną źle. Nie mówiła tak? Czy wyglądała jak żółknące pod naporem ciemnych chmur i deszczu, jesienne liście? Dlaczego jej nie odwiedził? Lazarev, Lazarev. Milczał, ale przysłuchiwał się podpowiedzi kłębiących się w jego własnej głowie. Trawił słowa przyjaciela.
- Klątwa? - spojrzał na niego. - Tylko pozornie nie da się tego odczynić? - pytał nadal. W chwilę później spojrzał na ludzi, którzy przemykali obok nich, w przeciwnym kierunku.
- Kiedy zaczyna się część główna? - zapytał zachmurzony.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: ogród   Sro Lis 09 2016, 22:50

- Nie mam zamiaru.
Odpowiedziała i zaciągnęła się papierosem, jakby w okóle nie toczyła żadnej wojenki z ciapatą towarzyszką. Coraz bardziej znudzona, ponieważ Hinduska chyba nie umiała w kłótnie.
Cóż za beznadziejne przyjęcie.
Zosja miała ochotę wrócić do swego wyglądu, czując się jakby w tym fałśzywym tkwiła już miesiąc. Łypnęła na panów oczami, podkreślonymi ciemną kredką. Chyba się do niej przekonała. Spojrzenie nabierało charakteru.
- Daleko jeszcze? Długo jeszcze?
Odezwała się do Sorokina, mając w nosie to, że chcą porozmawiać o innej babie.
Zatrzymała się, nie zamierzając w dalszym ciągu spacerować jak gówniany francuski piesek w towarzystwie paskudnego pudla.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: ogród   

Powrót do góry Go down
 
ogród
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: