IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Sklep Złote Różdżki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieSklep Złote Różdżki   Wto Kwi 05 2016, 20:08

Sklep Złote Różdżki

Wszyscy dobre wiedzą, że to właśnie rodzina Wrońskich zajmuje się tworzeniem najlepszych różdżek w całym kraju. Niektórzy śmią nawet twierdzić, iż są zdecydowani lepsi od Ollivanderów. Ich lokal oznaczony migającym szyldem „Złote Różdżki” znajduje się w sercu Petersburga i niezmiennie od wielu lat przyciąga klientelę z całego świata. Nie jest bowiem tajemnicą, że Wrońscy w swojej ofercie mają wiele rzadko spotykanych i niemal niedostępnych rdzeni czy drewien, które umiejętnie wykorzystują przy tworzeniu różdżek. Cały lokal składa się z dwóch części: bogato urządzonego, choć niewielkiego sklepu i ogromnego zaplecza. Cechą charakterystyczną tego miejsca jest to, że prawie wszystko pokryte jest drewnem.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Sklep Złote Różdżki   Czw Paź 06 2016, 20:17

Korzystając z tego, że ma bardzo dobrego znajomego z Panacei - Lutogniewka, Uliana postanowiła wreszcie przyznać się światu jaką jest fajtłapą. Otóż jej różdżka się złamała. No wielkie mi halo, na prawdę. Nieważne w jaki sposób się to wydarzyło, lepiej nie opowiadać, nie spojlerować, chociaż na pewno Wrońscy będą ciekawi. Tak czy siak, miała szczęście, że w jej ulubionym klubiku szkolnym uczył się jeden z rodziny Wrońskich. Cała zarumieniona opowiedziała mu o tym, że bardzo by chciała wykorzystać swoją przepustkę do miasta, którą otrzymała dawno temu własnie z nim. Zbiegiem okoliczności, zaraz obok tej rozmowy znalazł się również drugi Wroński - Adam, który jest z węgierką na roku, więc dobrze wiedział, że ona coś tam chyba kłamie. No i Uliana nie mogła tak  po prostu stać przy obu Wrońskich i im kłamać w te ich młodzieńcze oczy, więc wzdychając cięzko wyznała, że potrzebuje ich obu, bo musi wyjść do Sankt Petersburga po nową różdżkę. Pomyślała pwnie, że oni jej najlepszą wybiorą, a może dadzą też jakąś zniżkę za to, że im załatwia wyjście do miasta. Któż by nie skorzystał z takiej możliwości!
Pojawiają się w magicznej dzielnicy w samym środku zawieruchy - niestety piękna pogoda nie była im pisana na ten jeden dzień wolności. Ula wchodzi do sklepu pierwsza, ale to chłopcy zostali wyściskani przez rodzinę na powitaniu. Ona zdązyła jedynie uśmiechnąć się radośnie i przygladać tej uroczej scenie. Przez całą drogę tutaj Lutogniewek i Adam raczyli ją rozmową, bardziej lub mniej potępiającą jej postępowanie z różdżkami. Aż jej się trochę przykro zrobiło, że jest taką gapą!
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Panacea, Komitet Dyscyplinarny

PisanieRe: Sklep Złote Różdżki   Czw Paź 06 2016, 23:12

Korzystając z okazji, by przemówić Lutogniewowi do rozumu, Adam zgodził się załatwić z nimi pewną sprawę w Petersburgu. Dwoje członków Komitetu Dyscyplinarnego, koledzy z Panacei, a wszystko w słusznej sprawie i zaufanym rodzinnym gronie? Nawet gdyby Uliana nie dysponowała już przepustką, sama dyrektorka z pewnością by im jedną podpisała i jeszcze złożyła na papierku pocałunek wieńczący zgodę śladem brzydkiej brązowej szminki.
Po drodze oczywiście nadarzyła się też okazja, by przemówić do Uliany, a jakże. Znali się przecież, jak nie z Panacei, to z Komitetu. A jak nie z Komitetu, to tak po prostu. Z klasy i z korytarza, nawet zamieniając jedno słowo na tydzień przez dziewięć lat trochę się im uzbierało przyzwyczajenia do siebie.
Lutek (albo Lutko, wszyscy Wrońscy, choć jednakowo do niego przekonani, mają problemy z ustaleniem ostatecznej wersji odmieniania zdrobnienia poważnego miana swego średniego brata) zajmował się odszczekiwaniem Adasiowi, zapewne rozgniewany jeszcze o ten list, co mu Adam wysłał. Kto to widział, żeby tak się odnosić do starszych, a do własnej matki już w ogóle.
Tak czy siak było dosyć przyjemnie, gdyby nie ta przeklęta pogoda. Adam nawet po trzech zaklęciach odpierających natarczywy deszcz nic nie widział przez mokre szkła. Nie zdążył nawet ich przetrzeć - wszystko poszło w kraciastą koszulę stryja Cierpisława, który zabrał się od razu za niedźwiedzie uściski swoich bratanków.
- Nie ma Niedamira? - wykazał szczątkowe zainteresowanie rozglądając się po tej mniejszej części sklepu, szybko jednak - jak to miał w swoim zwyczaju mediatora i gospodarza - przedstawił sprawę Uliany i sam zabrał się za przeglądanie półek.
Wszyscy Wrońscy znali się na drewnie i miewali momenty, w których traciło znaczenie, czy z drewna jest różdżka, trzonek od miotły czy łyżka.
Powrót do góry Go down
avatar

Kaliningrad, Rosja

błękitna

16 lat

VII klasa

bogaty

Panacea, kapitan i pałkarz w Bełtach

PisanieRe: Sklep Złote Różdżki   Pią Paź 07 2016, 17:06

Szkolne osiągnięcia Lutogniewa skutecznie za każdym razem eliminowały go z grupy uprzywilejowanych uczniów mogących skorzystać z codwutygodniowego wyjścia do Petersburga. Co zrobisz? Taki człowiek. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, los i tak zawsze postanawia się do niego w końcu uśmiechnąć, jak w tym przypadku chociażby. I Luto musiałby naprawdę porządnie z miotły zlecieć, żeby nie skorzystać z okazji, jaką podrzuciły mu pod nos Rodzanice. Jego planów nie zmieniło nawet towarzystwo Adama, który – no oczywiście – w magiczny sposób znalazł się akurat w trakcie omawiania z Ulianą całej eskapady, a do którego po ostatniej otrzymanej od niego wiadomości postanowił kolejny raz zastosować strategię „Nie-odzywam-się-do-ciebie-młotku”. Grożenie odjęciem punktów to jedno, ale zagrażanie niewinnemu stworzeniu to całkiem inna sprawa. Poza tym – rosół! Już mógłby się wysilić i postarać zrobić z magicznej kury coś… Godnego magicznej kury.
Wymiana rodzinnych powitań zawsze sprawiała, że Lutogniew czuł się wyjątkowo niezręcznie, zatapiając nos czy to w potężnych, czy w wyjątkowo kościstych ciałach niezliczonych wujków, ciotek i kuzynostwa, dlatego kiedy wreszcie pozwolono mu zaczerpnąć powietrza przepełnionego silnym aromatem drewna i środków do właściwej pielęgnacji różdżek, zaraz poczłapał do Węgierki, gotów służyć jej najlepszą radą. W końcu Wroński to Wroński, nieistotne ile liczy sobie lat, wiedzę o drewnach powinien mieć wyssaną z mlekiem matki.
- No to tak – zaczął, nerwowo oglądając się jeszcze na stryja i Adama. Praca w sklepie, z klientami, bycie miłym to zupełnie nie jego bajka. Po co, po co się znowu tak wyrywał, imponowanie Uli wcale mu nie w głowie, a rodzina już i tak doskonale wie, na co Luto stać. – Zarówno brzost, jak i leszczyna to jedne z drewien o zarąbistej giętkości, więc jeśli na przyszłość chcesz uniknąć takiego cyrku z różdżką powinnaś wybrać któreś z nich. – Kolejny zwrot w stronę rodziny, tym razem z uśmiechem prezentującym cały komplet zębów.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Sklep Złote Różdżki   Sro Paź 12 2016, 12:13

Kiedy Lutogniewek zaczyna opowiadać o drewnie, Uliana kiwa powoli głową, pokazując, że go słucha i zachęcając do rozwijania. Niepotrzebnie się stresował, bo mówił niczym prawdziwy znawca! Jak to dobrze, że wzieła sobie do pomocy obu Wrońskich, może Adam bedzie miał inną wizję? Wydawał się poruszać po sklepie pewniej i mieć w sobie to coś, co sprawia, że chce się go słuchać. A jednak, to młodszy z braci odezwał się wpierwej. Był najbardziej uroczym chłopcem jakiego Ula kiedykolwiek poznała, właściwie to nawet Timon nie był aż tak uroczy, jak Lutogniew. Może to też przez specyficzne imie, które Ulka sobie tłumaczyła na swój węgierski i uśmiechała się w myślach i na buzi za każdym razem.
- Jakie mają prócz tego właściwości? - dopytuje młodszego kolegę, może też z ciekawości wrodzonej, wszak trzeba pamiętać, że to różdżka i tak wybierze właściciela, nigdy na odwrót. Zresztą, to oni o tym wiedzą najlepiej. Chociaż własnie, co kiedy się złamie różdżka. Uliana postanowiła im pomóc, przypominając sobie, co miała jej poprzednia różdżka.
- Ostatnio w rdzeniu mojej różdżki był włos brzegini, które drewno będzie do tego pasowało? - spogląda na obu chłopców, znaczy sie, nie jednocześnie. Najpierw na jednego, następnie na drugiego. Adam odszeł, ale Uliana z chęcią posłucha co ma jej do powiedzenia drugi Wroński. To zabawne widzieć ich nie przy pracy w Panacei, ale podczas takiej ich prawdziwej pracy. Wydawało się, jakby weszła właśnie do domu Wrońskich i spytała o jakiś bzdet zawieszony na ścianie.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Panacea, Komitet Dyscyplinarny

PisanieRe: Sklep Złote Różdżki   Sro Paź 12 2016, 20:21

A co ty tam, Luto, wiesz. Dobry rosół - to dopiero jest prawdziwa magia, godna każdej kury. Adam robi dobry rosół i wystarczyłaby prawdopodobnie tylko obietnica, że go dla brata ugotuje (i zapewnienie, że na pewno nie z Mariolki), żeby młody przestał się na niego boczyć. Jest przecież uniwersalnie rozpoznaną prawdą, że każdy mężczyzna, zwłaszcza młody, podatny jest na wpływy jedzenia, i to bardzo.
Adam, upewniwszy się, że najstarsza latorośl Wrońskich nie wychynie zaraz zza rogu i nie zacznie wszystkich pouczać, zabrał się z większym entuzjazmem do wyszukania odpowiedniej różdżki. Krzątał się przez chwilę z dala od nich, zajrzał na zaplecze, by szybko zostać przegoniony przez stryja, który strugał właśnie wyjątkowo oporny kawałek drewna modrzewiowego na zlecenie ważnego klienta.
Zatrzymał się na chwilę w cieniu, udając, że nie może wydobyć pudełka z różdżką spod stosu innych pudełek i nasłuchiwał jednym uchem, jak Luto opowiada o giętkości drewna. Uśmiechnął się lekko, chcąc nie chcąc dumny trochę z młodszego brata. Mówił z większym sensem, niż Adam podejrzewał, a to znaczyło, że słuchał jednak czasem, co się do niego mówi.
- Dobrze by było, gdybyś wypróbowała teraz także inne rdzenie. Powinowactwo do różdżki zmienia się w ciągu życia, mniej więcej tak jak znak Zodiaku. - wtrącił wychodząc zza lady. Część z wybranych bez znajomości poprzedniego rdzenia pudełek odłożył, ale podsunął Uli dwa lub trzy. - Wszystkie są tutaj z brzostu, ale jedna, z włosem brzegini akurat, może być dość oporna na początek.
Nabierając więcej entuzjazmu, wlazł na stołek by dosięgnąć jednej z najwyższych półek.
- Młody, co powiesz? Skóry julka bym nie próbował, ale łuska żmija mlekowego? Chyba dobrze, co?
Co dwie głowy to nie jedna, a jak obie głowy Wrońskie - sukces murowany. Jeśli Adam z inicjatywy młodszego brata nie zleci z krzesełka.
Powrót do góry Go down
avatar

Kaliningrad, Rosja

błękitna

16 lat

VII klasa

bogaty

Panacea, kapitan i pałkarz w Bełtach

PisanieRe: Sklep Złote Różdżki   Pią Paź 14 2016, 19:33

No i zaczęło się to, czego z takim zapałem chciał uniknąć, a w co sam wpadł, jak ta śliwka węgierka w kompot. Już gotów był zmienić temat i jednak nie rozmawiać o różdżkach, o ich właściwościach, przeciwwskazaniach i innych strasznych rzeczach, od których boli głowa, kiedy jesteś dzieckiem, a których należy słuchać i potem czerpać korzyści z posiadanej wiedzy w sytuacjach takich jak ta. Więc tematu nie zmienia – zamiast tego w pamięci szuka informacji o brzoście i leszczynie, i o całej reszcie drzew, mogących pasować do Uli oraz jej czarodziejskich preferencji.  Bo to wcale nie taka łatwa sprawa dobrać komuś różdżkę, kiedy wzrokiem nie sięga się dalej niż do czubka własnego nosa.
- Brzostowa różdżka będzie bardzo niewymagająca, o ile aspirujesz do bycia wzorową panią domu i nie będziesz szalała z wymyślnymi zaklęciami. Za to leszczyna, hoho! – Tak się nakręcił, że z emocji aż rękawy zakasał aż do łokci, chodząc w tę i z powrotem wzdłuż półek, by raz za razem trącać jakieś pudełko. – Z leszczyną to mogłabyś podbić cały świat, bo nadaje się wyśmienicie do rzucania uroków, a w tym, zdaje się, że masz niezłą wprawę, bo ze swoim osobistym szalejesz wystarczająco – dodał jeszcze, choć ostatnie słowa przyćmione zostały wypowiedzią Adama, której sam z uwagą posłuchał, bo – o drogi Welesie – o czym on w ogóle mówił? To się tak w ogóle da, że można nie całe życie być taką rybą i jednak kiedyś mieć głos?
Przytaknął jednak skwapliwie, jakby doskonale wiedział, o co bratu chodzi i zgadzał się z nim w całej rozciągłości. Aż tak psuć wizerunku Wrońskich jako różdżkowych specjalistów nie zamierzał. Ostatecznie profity spływały również na niego.
- Niegłupi wybór – zgodził się, przypomniawszy sobie, do jakich osób pasuje i jeden, i drugi rdzeń, zaraz oczywiście musząc dorzucić dwoje trzy grosze. – A macka świetla? Albo ten… No, sierść mrucka? – Niech mu tylko Adaś nie mówi, że to też nie byłaby dobra opcja. Tylko czy Ulianie się spodoba.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sklep Złote Różdżki   

Powrót do góry Go down
 
Sklep Złote Różdżki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: