IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Salon Główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieSalon Główny   Wto Kwi 05 2016, 16:51

Salon Główny

Salon to niezwykle przestronne pomieszczenie umieszczone w końcowej części skrzydła dziewcząt. Ściany pokryte są granatowymi tapetami z ornamentami roślinnymi, które poprzecinano czarnymi pilastrami ozdobionymi złotym, delikatnym reliefem. Ciągnie się on aż do sufitowego sklepienia kolebkowego w odcieniu ciemnego brązu, na którym uwiecznione zostały metodą fresku najpiękniejsze boginie z mitologii słowiańskiej. W salonie znajdują się głównie sofy, długie szezlongi i stoliki, mające sprzyjać zarówno odpoczynkowi, jak i pracy. Wszystkie meble za to są wykonane z lakierowanego drewna, a ich obicia mają odcień szafiru. W wazonach zawsze są świeże kwiaty, a obrazy w złotych ramach przedstawiają najważniejsze kobiety zasłużone Akademii Koldovstoretz. Przy jednej ze ścian znajduje się również sporych rozmiarów lustro, w które nie sposób nie spojrzeć.
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Pon Maj 02 2016, 19:39

Po obiedzie Aliszka udała się do skrzydła dziewcząt - zaczęła rozpakowywać kufer, książki, niektóre podręczniki położyła na stoliku nocnym obok swojego łóżka, na którym spędzała noce już od siedmiu lat. Teraz rozpoczynała ósmy rok w Akademii. Naprawdę nie wiedziała, jak ten czas zleciał - przemykał przez palce jak piasek. Na szczęście to nie było jej ostatnie dziewięć miesięcy w murach Koldovstoretz, dlatego nie musiała przejmować się egzaminami tak bardzo jak Ula albo Timon. Kiedy pomyślała o Timonie, na jej policzkach zakwitł rumieniec - dlaczego? Widziała go w czasie uczty, rozmawiał z kolegą, pewnie jej nie zauważył. Szybko wyrzuciła z głowy rozmyślania o Baryshnikovie i z powrotem zajęła się rozpakowywaniem. Włożyła sukienki do szafy, fioletowe pudełko z kartami z czekoladowych żab znalazło się pod łóżkiem, zupełnie tak samo jak w domu. Specjalne kartoniki do swojego aparatu włożyła do szufladki szafki nocnej, tak samo jak zestaw czyszczący. Resztę rzeczy zostawiła w kufrze, ponieważ jej wzrok padł na Kliszę. Biedna krzątała się po klatce, piszcząc i stawiając łapki na prętach, dlatego Aliszka przysiadła na łóżku i otworzyła klatkę - smęd od razu znalazł się na jej  dłoni. Klisza stanęła na tylnych łapkach, piszcząc głośno, a Aliszka z uśmiechem podała jej małego krakersa. Kiedy Klisza usadowiła się na jej ramieniu i zaczęła chrupać ciastko, zostawiając na granatowym mundurku Karamazovej okruszki - będzie trzeba wyczyścić - dziewczyna wzięła w dłoń podręcznik do okultyzmu i udała się do salonu. Jeszcze na dobre nie rozpoczęła się nauka, a ona już brała się ostro do pracy - wiedziała, że w tym roku musi solidnie popracować nad tym przedmiotem; w siódmej klasie ledwo zdołała wyciągnąć się na zadowalającą ocenę. Usiadła na kanapie obitej szafirowym materiałem i otworzyła książkę na jednym z pierwszych rozdziałów. Założyła nogę na nogę, wzdychając ciężko, a Klisza nadal siedziała grzecznie na jej ramieniu i konsumowała krakersa, niesamowicie bałaganiąc, co nieco irytowało Aliszkę. Jeszcze była sama w salonie - niedługo zbiorą się tutaj dziewczęta, prosto z uczty, dlatego musiała wykorzystać każdą chwilę ciszy.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Pon Maj 02 2016, 21:26

- Alisa - Uliana staje w drzwiach nieco zaskoczona tym, że nie będzie jednak sama w salonie. No i kultura nie przewiduje, żeby zaraz wskoczyla do swojego pokoju. Teraz musi usiąść obok koleżanki i znieść kolejne dwadzieścia minut do dwóch godzin rozmowy. Nie ma na to siły, jest zmęczona i nawet jeżeli bardzo lubi Karamazovą, to wolałaby jutro się zająć rozmowami. Ale niestety, nie tak została nauczona.
Zakłada włosy za ucho i uśmiecha się niepewnie. - Szybko skończyłaś jeść - no tak, jakby się może nie wałęsala po szkole w poszukiwaniu Walewskiego, to by przyszła przed Alisą i mogłaby już iść spać. - Wciąż myślę o Sergeyevichu, bardzo się zasmuciłam tą wiadomoscią o jego wypadku. Nie miałam pojęcia, że będzie jakakolwiek zmiana w kadrze, szczególnie w Panacei. Byliśmy bardzo związani ze sobą, wszyscy. Myślę, żeby wysłać do profesora list, ale może jak się lepiej poczuje - mówi, mówi, mówi, woli mówić niż czekać na pytania, które mogą niestety nadejść. Boi się swoich odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Pon Maj 02 2016, 23:03

Zbliżała się siedemnasta. Aliszka nadal siedziała z buzią w książce, nie bardzo rozumiejąc, o czym właściwie czyta, ale niewątpliwie było to związane z okultyzmem. Jednak... komu to było potrzebne? Gdyby okultyzm nie był przedmiotem obowiązkowym, nie uczęszczałaby na niego nigdy; nie była wieszczką, jasnowidzem ani chociażby wizjonerem, a wróżbiarstwo uznawała za zwykłą stratę czasu. Była istotką, która twardo stąpała po ziemi i nie poświęcała czasu na bzdury - nawet w słowiańskie bożki nie miała czasu wierzyć. Bardzo szybko jej entuzjazm związany z nowym rokiem szkolnym opadł na sile, siedziała sztywno wyprostowana na kanapie, i wodziła jedynie oczami po literach, nie mogąc zrozumieć żadnego słowa. Klisza schrupała już całego krakersa, dlatego Aliszka strzepnęła z ramienia wszystkie okruszki i pozwoliła myszce ugościć się na swojej spódniczce. Nagle w salonie znalazła się Ula - Karamazova uśmiechnęła się do niej cieplutko z zaskoczonym wyrazem twarzy. Przesunęła się na kanapie, żeby zrobić miejsce koleżance.
- Uliana - odparła w ramach przywitania znad książki, którą zaraz zamknęła i odłożyła na stolik. Wszystko było lepsze od okultyzmu. Nawet rozmowa. Zaczęła głaskać Kliszę, która była nad wyraz spokojna i posłała Uli spojrzenie pełne zainteresowania. - Wszyscy opowiadali o swoich wakacjach... Ja nie miałam na to ochoty - odparła cichutko, pozwalając Kliszy z powrotem wdrapać się na jej ramię. Westchnęła ciężko. Wszyscy wydawali się być tacy podekscytowani nowym rokiem szkolnym, ale Aliszce daleko było do tego nastroju. Po wczorajszej rozmowie i spotkaniu z Timonem ogarnęła ją dziwna melancholia, która nie opuściła jej nawet w momencie, gdy ponownie wdychała zapach swojej pościeli, starych książek i zakurzonych szaf. Nie było ich w Akademii zaledwie cztery miesiące, a już zdążyła zapomnieć, jak to jest wstawać codziennie rano na zajęcia, jeść śniadanie razem z rówieśnikami i... pozwalać Timonowi na noszenie własnej torby. Spojrzała swoimi brązowymi oczętami na Ulę. - Musi ci być trudno. W końcu jesteś już w ostatniej klasie, zmiana nauczyciela może źle wpłynąć na twoje egzaminy - zauważyła, wzruszając ramionami i układając grzecznie dłonie na kolanach. Utkwiła wzrok w jednym z obrazów, których było tutaj mnóstwo. Kobiety. Portrety kobiet zasłużonych dla Koldovstoretz. Czy ona też kiedyś się tam znajdzie? - Jednak uważam, że nowy nauczyciel botaniki jest przystojny - dodała z chytrym uśmieszkiem, po czym nagle odwróciła głowę w stronę Uli. - Uliana. Nic mi nie napisałaś o zaręczynach! Byłam... zaskoczona. Nic nie wskazywało na to, że ty i Yuri... Ale... Gratulacje - wydusiła z siebie Aliszka, powoli składając do kupy wszystkie fakty. Czyżby małżeństwo Uli i Yuriego było aranżowane? Owszem, przyjaźnili się, ale tylko tyle. Ula nie wyglądała na zakochaną w Aristovie. Gdyby ktoś zmusił ją, Aliszkę, do małżeństwa - uciekłaby. Bez wahania.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Pon Maj 02 2016, 23:45

- Nie miałaś udanych wakacji? - dziwi się Uliana, mając może nadzieję, że ktoś miał gorszy od niej początek roku szkolnego. Co zaś tyczy sie pana Timona, to magicznie chyba zapomniała o niego spytać, chociaż to bardzo nieeleganckie. Ale już nie oceniajmy węgierki.
- Tak. Ciekawe jaki będzie ten nowy nauczyciel, zapomniałam nazwiska - zaciska szybko wargi i chce się skoncentrować, może uda jej się wymyślić to nazwisko? To nie może być takie trudne, przecież to jej nowy opiekun Panacei, będą mieli przynajmniej te same zainteresowania. Wzdycha lekko i kręci głową. - Jestem pewna, że jeżeli będę dalej uczyła się tyle co zawsze, to egzaminy zdam wspaniale - nie kryje się wcale z tym, że jest praktycznie kujonką, boi się jednak, że w związku z zaistniałymi sytuacjami, wcale nie będzie miała ochoty sie uczyć. I zawali nie tylko rok, ale swoją szansę na ucieczkę z tej rzeczywistości w której pozostało jej jedynie ładnie wyglądać na zdjęciu. slubnym.
I wtedy właśnie Alisa przechodzi do momentu, do którego Ula nie chciała dopuścić. Pytanie padło niespodziewanie, właściwie to już nie było pytanie, tylko gratulacja, od początku do końca akt bardzo niezręczny. Po pierwsze dlatego, że dziewczyna, która składała gratulację, nie miała pojęcia o tym, że Uliana kocha się w Walewskim - bo nie mogła mieć takiego pojęcia. A niby były przyjaciółkami. W takiej sytuacji Ula nie mogła przewrócić oczami i spytać, czy koleżanka sobie żartuje. Mogła tylko unieść na nią spojrzenie i skinąć powoli głową.
- Dzięki, chociaż ja też... jestem zaskoczona - słaby uśmiech wynikiem szybkiej oceny sytuacji. Nie ma co dramatyzwać, niby nie może powiedzieć jej o Andrieju, ale przecież może w tajemnicy wyznać, że tak na prawdę to było ustawione małzeństwo. Zaslania twarz rękami, jakby chciała się rozpłakać, ale trzyma sie w sobie. Przesuwa nimi w dół, odsłaniając twarz i wzdycha: - To był ciężki dzień, Alisko. Pełen nowości i zaskoczeń. Tylko proszę nie mów nikomu, że jestem w takim stanie - spogląda na koleżankę porozumiewawczo.
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Wto Maj 03 2016, 01:05

Wakacje. Cztery miesiące spędzone w domu, nad Bałtykiem albo u rodziny w Samarze, spędzone na rozmowach z Amisą i Nikolai'em, kilka razy zobaczyła się też ze Slavą. Pisała listy z Tymonem, z Ulą, z Maksem. Na pewien sposób to były udane wakacje, ale ich ostatni dzień sprawił, że zapragnęła więcej. Zapragnęła więcej wolnych dni, z dala od domu, szkoły, arystokracji, Starszyzny. Z dala od wszystkiego. Dlatego z pewnym smutkiem przekroczyła dzisiaj granicę lustra, mając wrażenie, że zostawia za sobą coś bardzo ważnego. To uczucie pustki wypełniło ją w momencie, gdy rozstała się z Baryshnikovem, ale nie wiedziała, czy miało z nim cokolwiek wspólnego. - Były udane. Większość czasu spędziłam na plaży i czytałam książki. A twoje wakacje? - spytała grzecznie Aliszka, ponownie odwracając głowę w stronę swojej towarzyszki. Czy interesowało ją, jak Ula spędziła wakacje? Może trochę, ale pytała z czystej grzeczności. Ot, standardowe odbicie piłeczki, które matka wpajała jej od najmłodszych lat. Jak się miewa twoja matka? Dobrze, dziękuję, a twoja? Wszystko polegało na sztucznym zainteresowaniu, sztucznych uśmiechach i sztucznych stosunkach. Aliszka tego nie lubiła, mimo że ciągle stosowała. Machinalnie. - Świerszczowski? Świerszczawski? Jakoś tak. Na imię ma Łukasz - odparła na kolejną wzmiankę Gardonyi na temat  nowego nauczyciela. W gruncie rzeczy była ciekawa, jakim belfrem okaże się nowy nauczyciel botaniki. - A drugi? Cyril Kuragin, prawda? To twój kuzyn? - dodała po chwili Aliszka, wspominając swoje pierwsze spotkanie z wyżej wymienionym. Zapewne nie zrobiła na nim zbyt dobrego pierwszego wrażenia, a tak uwielbiała geografię! Jednak bardziej od samej geografii uwielbiała Kristova Nofelovicha, sympatycznego staruszka, który uczył ją przez okrągłe siedem lat o położeniu różnych państw, o stosunkach międzynarodowych, o glebach, skałach. Było jej troszeczkę przykro, że odszedł na emeryturę, nie uprzedzając wcześniej o tym swoich uczniów. - Będę trzymała za ciebie kciuki - uśmiechnęła się do Uli, zabierając Kliszę z ramienia i kładąc ją na swojej granatowej spódniczce. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Westchnięcie Uliany, jej niemrawe tłumaczenia, troszeczkę drżący głos. Aliszka była dobrą obserwatorką, i mimo że nie znała Gardonyi zbyt dobrze, uznała, że coś jest nie tak. Ulianka powinna się cieszyć - w końcu miała teraz na rączce śliczny pierścionek zaręczynowy. Chyba. - Nikt się nie spodziewał, Ula. Ty i Yuri, owszem, wydawaliście się być dobraną parą, ale byliście... tylko przyjaciółmi. Każdy to wiedział - powiedziała nagle Aliszka, sadowiąc się wygodniej na kanapie i licząc na to, że Uli otworzy się język i powie Karamazovej nieco więcej. Kiedy Aliszka zdała sobie sprawę z tego, co powiedziała, w jej głowie echem zaczęły się odbijać dwa słowa. Tylko przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi. Podczas wczorajszej rozmowy z Timonem równiez pomyślała sobie coś podobnego. Ona i Tymon byli tylko przyjaciółmi, mimo że co najmniej jedno z nich liczyło na coś więcej. - Nikomu nie powiem - kiwnęła głową. Kierowana empatią, objęła Ulę ramieniem, mimo że czuła się nieco niezręcznie w roli pocieszycielki. O ile Ula chciała być pocieszana.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Wto Maj 03 2016, 10:45

- Wiesz, wesela, pogrzeby, zaręczyny.. - wzdycha cieżko i unosi spojrzenie na koleżankę - Właściwie były wspaniałe, bardzo wypoczęłam - zdobywa się na okazanie tego w uśmiechu, który najchętniej trzymałaby nonstop na twarzy, bowiem to jej naturalna mina. Ona prawie nigdy nie jest taka nieszczęśliwa jak teraz.
Zareagowała śmiechem, może nie tak radosnym, jak zwykle, ale wciąż to śmiech - słysząc nazwisko nowego nauczyciela. - Hahha, jakie zabawne nazwisko, czyżbyśmy w końcu mieli zagranicznego nauczyciela? Jestem ciekawa jego zdolności, przecież tak trudno będzie dorównać naszym oczekiwaniom po profesorze Sergeyevich - prostuje się z bólu o to, że jeszcze nie może leżeć w miękkich poduchach, ale wręcz odwrotnie, musi siedzieć na fotelu i zabawiać przyjaciółkę. No cóż, może zaraz przyjdzie ktoś kto ją zastąpi? Marzenie! Tak czy siak, napiłaby się jeszcze herbatki, albo... wina, bo wino węgierskie było teraz tym na co chciałaby bardzo wydać pieniądze. Czy krasnoludki mogą podawać uczniom wino? Faktem jest, że Uliana ma kontakt z winem swojej rodziny odkąd skończyła dwunasty rok życia. Nie czyni to z niej bynajmniej pijaczki, bo w ich kulturze damy mogą pić wino tylko rozwodnione wodą sodową. I smakuje wtedy jak sok!
-Tak, Cyryl Kuragin to mój kuzyn, moja matka jest siostrą jego ojca. Zawsze byliśmy blisko, chociaż nie spodziewam się, by traktował mnie ulgowo dzięki temu. Ale zamierzam zapisać się na jego zajęcia, co tobie również polecam. To człowiek z pasją - zachęca nie dlatego, że chciałaby, żeby Cyrylowi było miło, ale żeby Aliska zdążyła, bo na pewno miejsc nie ma za dużo! Podziękowała za dobre słowa słabym uśmiechem, ale kolejne rzeczy wcale nie miały być nim okraszone.
No właśnie, pierścionek. Na pewno jakiś na palcu ma. Może już o nim zapomniała? Spogląda na dłoń, jakby umiała sobie przetłumaczyć, że to nie koniec świata, że mimo wszystko jest jeszcze szansa na zażegnanie tej farsy. Musiała go nosić w miejscach publicznych, przynajmniej na powitalnej wieczerzy w sali balowej. Może na lekcjach nie będzie musiała już go nosić?
- Nie jest zły - mówi w końcu z pustym wzrokiem - Mogłam przecież trafić na kogoś kogo nienawidzę. Na kogoś jak Bregowicz albo twój kuzyn Sasza - przecież nie będzie owijała w bawęłnę, nie przepada ani trochę za Saszą, szczególnie, że bardzo niegrzeczny z niego chłopak - Ale boję się okropnie, że on nie jest... że on będzie chciał tego ślubu tak mocno - nie wie jak ma wytłumaczyć swoją sytuację przyjaciółce. Dobrze, że zaoferowała jej ramię, to się Uliana na nim wsparła i schowała głowę na ramieniu Alisy. - Ja nie mogę za niego wyjśc Alisa - mówi te slowa słabe, których nie powinna. Nie powinna okazywać slabości. Ale to zawroty głowy i przemęczenie całym dniem... Będzie żałowac.
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Wto Maj 03 2016, 19:29

Wesela, pogrzeby, zaręczyny. Te trzy słowa odbijały się echem w głowie Aliszki bez wyraźnej przyczyny. W końcu to były zwyczajne uroczystości, na porządku dziennym, w których uczestniczyła odkąd skończyła pięć lat - teraz nie powinna zwrócić na to większej uwagi. W ostatnie wakacje zmarły jej dwie starsze ciotki ze strony matki, z kolei jeden z kuzynów ze strony ojca ożenił się z jedną Oneginą. Aliszka nawet nie pamiętała jej imienia, w końcu mieli taką dużą rodzinę - trudno było spamiętać imiona ich wszystkich, nawet jeśli okazywało się to być bardzo niegrzeczne. Jako mała dziewczynka spędziła wiele godzin na kolanach matki, która próbowała nauczyć córeczkę imion i nazwisk odojcowskich poszczególnych członków rodów Karamazov i Lazarev. Niewiele zapamiętała. Na wzmiankę Gardonyi o świetnym wypoczynku pokiwała jedynie głową, ponieważ Klisza uporczywie starała się ześlizgnąć z jej kolan i powędrować ku Uli, na co Aliszka nie mogła jej pozwolić. Ula nie wyglądała na taką, która lubuje się w myszkach wszelkiego rodzaju, poza tym Aliszka kojarzyła jej śliczną kotkę. Owszem, była śliczna - to był pierwszy kot, o którym Alisa wyraziła się w ten sposób. Jednak nie lubiła kotów i nic nie mogło tego zmienić, nawet piękna aparycja Ofelii.
- Prawdopodobnie pochodzi z Polski. Na obiedzie wyglądał na lekkoducha, ale nie ma co zapeszać - dodała Karamazova z leciutkim uśmiechem. Klisza ponownie wspięła się na jej ramię i zaczęła wychylać się w stronę Uli, ruszając wąsikami. - Od dwóch lat uczęszczam na geografię, w tym roku nie zamierzam się wypisać tylko z powodu zmiany nauczyciela. Może twój kuzyn okaże się lepszym nauczycielem? - zaśmiała się cichutko, strzepując ze spódnicy niewidzialny pyłek i ponownie zakładając nogę na nogę. Nie wiedziała, dlaczego zasugerowała, że Cyril okaże się lepszym nauczycielem od Kristova Nofelovicha - całe swoje zamiłowanie do geografii zawdzięczała właśnie jemu. Zwiedził wiele państw, z każdym wiązała się ciekawa opowieść. Niektóre z nich opowiedział swoim uczniom, niektóre nie. Liczyła na to, że profesor Kuragin również będzie wprowadzał na lekcjach atmosferę sprzyjającą podróżom i interesującym historiom - Aliszka byłaby rozczarowana, gdyby zajęcia geografii od tej pory opierałyby się jedynie na wkuwaniu nudnych formułek.
- Sasza wcale nie jest taki zły, jak możesz porównywać go do jakiegokolwiek Bregowicza! - zaoponowała Aliszka z udawanym oburzeniem, prostując się gwałtownie i wywracając oczami. Sasza. Właśnie, co u niego? Mieli zobaczyć się na Kołowionkach - cóż, niewątpliwie by się na nich zobaczyli, gdyby całego czasu nie poświęciła Timonowi. Zastygła, słysząc kolejne słowa Uli. Nie mogę za niego wyjść, Alisa. Otworzyła usteczka, nieco zaskoczona. Nie sądziła, że koleżanka zaufa jej na tyle, żeby powiedzieć coś takiego - owszem, znały się siedem lat i zawsze darzyły się wzajemnie sympatią, ale Ula miała swoje przyjaciółki, a Aliszka Slavę. Czyżby w tym roku miało się to zmienić? - Ale... jak to nie możesz? - spytała w końcu Karamazova cichutko, zbyt oniemiała, żeby wydusić z siebie coś innego. Ramiona jej opadły. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw - do tej pory naprawdę miała wrażenie, że w wakacje między Ulą a Yurim doszło do czegoś poważniejszego. A tu się okazywało, że... Ula nie chce za niego wyjść? Dlaczego?
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Wto Maj 03 2016, 20:35

- Prawdę mówiąc, nie przyjrzałam się mu - Uliana nie była zainteresowana wtedy niczym innym, jak spoglądaniem w stronę stolika Walewskiego. Czemu Bregowicz tam z nim siedziała?
Uśmiecha się na wieść o tym, że jednak Alisa skorzysta z usłyg Cyrylka, a później już słyszy bronienie Saszy. No cóż, są gusta i guściki.
- E.. - Uliana nieprzekonana spogląda na swoją koleżankę, młodsza koleżankę, z lekkim politowaniem. Cóż, może to kwestia tego, że miała na prawdę fatalny dzień, a może rzeczywiście nie chce nawet wziąć pod uwagę tego, że Sasza jest lepszy od Bregowiczów. Wywraca oczami i wzdycha. - W każdym razie dobrze, że to nie on. Z całą sympatią jaką mam do ciebie, nie wytrzymałabym z Saszą więcej niż kilka minut spotkania
Zbyt wiele powiedziała. Widzi swój błąd, kiedy Alisa patrzy na nią swoimi brązowymi pięknymi oczami. łatwo wyczytać z nich niezrozumienie, zdziwienie, a nawet pytanie o powody. Ale powodów nie może Uliana zdradzić. Dlatego wymyśla na poczekaniu.
- Przecież jestem jeszcze za młoda, rodzice źle odczytali naszą relację, a teraz wszystko urosło do tak poważnych rozmiarów- wzdycha znów nieszczęśliwa i opiera się w poduszkach.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Salon Główny   Wto Maj 03 2016, 21:05

Zadowolona wkraczam do Salonu Głównego mijając znajome twarze koleżanek. Przy jednej się zatrzymuję bo chyba ma jakiś problem, a ja uwielbiam je rozwiązywać. Nie powinnam wykorzystywać swojej sławy do takich tanich uciech, ale młodziakom należało pokazać kto tu rządzi. A ja rządziłam jeśli chodzi o podziemne pojedynkowanie. Każdy to powie, tak samo, że jestem zarozumiała. Tylko troszeczkę. Obdarzam nieszczęśnicę uśmiechem trącając ją przy wejściu łokciem, a że wyrżnęła za drzwiami orła... Mówi się ups. W salonie nie ma zbyt wiele osób dlatego pierwsze co mi się rzuca w oczy to Gardonyi i Karamazova. Pogrążone w rozmowie chyba mnie nie zauważyły. Mam ochotę podejść, wskoczyć na kanapę i im przerwać, a zwłaszcza dokuczyć Ulianie wyznając jej jakąś sfabrykowaną andrzejową tajemnicę. Jestem ciekawa reakcji. Uderzyłaby od razu w płacz? Jak wtedy, gdy pokazałam jej dyndające w mojej ręce warkoczyki. Szukam jednak swojego kotka, miałam dla niego mięsko z udek, których Andrzej nie chciał zjeść. Jeszcze trochę, a go urobię. Byłam tego taka pewna, jak tego, że jutro nastanie nowy dzień. Idę do sypialni. Zaglądam w każdy zakamarek, może schował się w rzeczach Zhu Zhu. Miała zbawienny wpływ na mojego kocurka. Dzięki niej wiem, że po marchewce ma zaparcia, a po smędach biegunkę.
Kici kici cip cip zajrzałam do szafy, kuferka, półkę i pod łóżko, ale Brego gdzieś zwiał. Bez skrępowania przeleciałam przez inne sypialnie, aż dotarłam do tej dla panien z IX roku. Tam mój kocurek po bożemu przytulał jasną koteczkę. Ojojoj. Wybiegam, żeby powiadomić właścicielkę o swoim odkryciu.
- GARDNOYI TWÓJ KOT ZDECHŁ - krzyczę wyglądając zza framugi i macham do niej, niepotrzebnie bo już biegnie. Lecę radośnie z powrotem do sypialni.


Ostatnio zmieniony przez Lívia Bregović dnia Wto Maj 03 2016, 22:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Wto Maj 03 2016, 22:25

W czasie uczty Aliszka przyglądała się tylko jednej osobie - Timonowi. Nie mogła przestać myśleć o wczorajszej sytuacji, ciągle czuła na swojej szyi jego ciepły oddech. Myślenie o tym stawało się powoli obsesją. Nieważne, o czym rozmyślała, prędzej czy później jej myśli i tak znajdowały powiązanie z Baryshnikovem. Nawet w tej sytuacji - dlaczego myślała, że przez jej znajomość z Timonem jej ojciec mógłby zaaranżować jej małżeństwo? Dlaczego przyszło jej do głowy, że na miejscu Uli, gdyby ojciec kazał wyjść jej za Timona (co raczej niemożliwe), skakałaby z radości? Nie chciała patrzeć na to wszystko przez pryzmat chłopaka, ale wspomnienia były zbyt świeże i przyćmiewały jej umysł. Dziwne, że w ogóle była w stanie rozmawiać. - Sasza wcale nie jest taki zły. Gdybyś poświęciła mu trochę czasu, zrozumiałabyś, o co mi chodzi - stwierdziła Aliszka, uśmiechając sie leciutko na wspomnienie swojego ukochanego kuzyna. Ponownie zmieniła kierunek drogi Kliszy, która uporczywie chciała znaleźć się na kolanach Uli. Karamazova nic nie powiedzała na ten temat, ściskając smęda po prostu mocniej, żeby dał biednej Gardonyi spokój. Kiedy Aliszka usłyszała niezbyt satysfakcjonujące ją wytłumaczenie koleżanki, spoważniała. Nie wierzyła jej - powiedziała to zdanie zdecydowanie zbyt szybko. - Ula... wiesz, że możesz być ze mną szczera, prawda? - zaczęła Alisza cichutko, ale przerwała, ponieważ w salonie zaczęły pojawiać się dziewczęta. - Dokończymy tę rozmowę później, dobrze? - dodała w dobrym momencie, ponieważ nagle rozległ się wrzask. Na cały salon. Karamazova skrzyżowała ręce na piersiach, a Klisza wyszczerzyła ząbki w stronę korytarza prowadzącego do sypialni. Alisa posłała Livii - bo to ona we własnej osobie wychylała się zza framugi z grymasem na twarzy - nieco krzywe spojrzenie i uniosła brwi, słysząc jej słowa. GARDNOYI TWÓJ KOT ZDECHŁ. Aliszka przewróciła oczami. - Ula, chyba w to nie wierz... - zaczęła, ale urwała głos, ponieważ spostrzegła, że Gardonyi od razu zerwała się z kanapy i pobiegła w stronę sypialni. Westchnęła. Miała nadzieję, że tu jeszcze wróci. W jednym kawałku. Ponownie sięgnęła po podręcznik z okultyzmem, chwilowo zajmując kanapę samotnie. Klisza w końcu się uspokoiła i spoczęła w zagłębieniu nad obojczykiem Aliszki.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Wto Maj 03 2016, 22:44

No cóż, zapewne, gdyby rodzice zaręczyli Ulę z Walewskim, to wcale by teraz nie siedziała z Aliską w Saloniku, ale spędzała przemiło czas na kolanach Andrieja. Niestety, Walewski nie wchodził w grę, a do tego... no cóż, nie zamierzała tak szybko się poddawać, czy w ogóle nie zamierzała sie poddawać i dawać zabierać się na kolana Yuriego w podobnych celach... no bo nie!
- Mam nadzieję, że nie mówisz o tym, że w końcu dowiedziałabym się, że farbuje włosy - z przekąsem odpowiada koleżance, a później kręci głową. Jasne, że nie może jej powiedzieć wszystkiego, czy Alisa tego nie wie? No, nie wie, pewnie myśli, że chodzi o jakąś głupotę straszną. O to, że się boi małżeńśtwa, zachodzenia w ciążę i takich rzeczy. Ale przecież z Andrzejem to mogłaby zrobić wszystko na raz i jeszcze byłaby z tego zadowolona!
- Jasne, kiedyindziej - a wtedy Livia wystawia swoją piegowatą twarz i wrzeszczy coś o Ofelii, coś tak okropnego, że Uliana nawet nie odpowiada jej logicznym "co ty gadasz", nie słucha też Karamazovej odpowiedzi, tylko przeskakuje i biegnie. - Begovicz, co ty zrobiłaś - wkurzona leci do swojego pokoju i tam widzi co? - Jasna Perperuno, Simargłrze litościwy, co tu sie wyprawia - podnosi pisk patrząc jak napalony grubas Livii obskoczył jej Ofelię kochaną i jak kociaki się miziają może trochę zbyt namiętnie. Spogląda na Livię z niedowierzaniem, znów na parkę kociaków, znów na Livię i wybucha: - Zabieraj tego napalonego grubasa z mojej Ofelii, ale to już!
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Salon Główny   Wto Maj 03 2016, 23:11

Nucę sobie pod nosem patrząc jak mój kocurek sobie dogadza. Mam wrażenie, że cały pokój drży. Mrrru Mrrru Mrrrruuuu. Uśmiecham się do Uliany szeroko i zatrzymuję na wejściu, aby nie przerywała dzieła Welesa. Natury się nie oszuka, a grzechem ciężkim byłoby im przerwać uciechę.
Nie podzielałam zdania Uleczki więc zapobiegawczo trzymałam rękę z tyłu, aby w razie czego złapać ją za włosy i wywlec do przedpokoju.
- On jest puszysty i ma swoje uczucia. Nie mów do niego tak brzydko. - pouczam nie rezygnując z wesołego tonu bo to co denerwowało węgierską śliwkę, mnie bawiło - Nie uważałaś na lekcji Gardonyi. Daj im skończyć, patrz jaka ta twoja zadowolona. Trzymałaś ją całe lato w kufrze?
Całkiem możliwe, że jej kotka była tak samo sztywniasta jak właścicielka. Z roztkliwieniem spojrzałam na Brego, który spisał się na medal. Kocham tego sierściucha mimo licznych kup pod łóżkiem, ale Zhu Zhu uspokoiła mnie, że to z miłości. Zazdroszczę jej tej zdolności komunikowania się ze zwierzętami bo stworzyłabym sobie zwierzęcy borilački klub . Koty w ogóle nie przejmowały się naszą obecnością i jeszcze tak postałyśmy zanim mój słodki leniwiec się zsunął i otrzepał. Natychmiast wzięłam go na ręce.
- Ktoś tu zostanie tatusiem - zagruchałam robiąc mu gili gili pod pyszczkiem. - Co prawda mogłeś wybrać lepszą, bo dzieci będą riđokos.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Sro Maj 04 2016, 17:08

- Nie twoja sprawa - odpowiada przerażona widokiem Ula. Oglądanie tego zewu natury było dla Uli na pewno bardzo traumatycznym przeżyciem, za które będzie płacić kolejne dwa miesiące doglądając ciąży Ofelii, ale jeszcze po urodzeniu się kociaków. I zaraz zaczęła sięobawiać o to, że ojcostwo kota, którego tak spasła Bregovic niestety było nie do podważenia. I co teraz? Będzie musiała znosić Bregovic w najgorszym roku swojego życia i zamiast jej unikać ile się da, to będzie musiała sę z nią dzielić informacjami na temat kotków? Masakra!
- Moje bobo - zasłania oczy Uliana, kiedy Livia nie pozwala jej ratować Ofelii spod Brego. W końcu jednak udało się Garodnyi wydostać zza ramion i już się rzucała, żeby skręcić kark temu szaremu grubasowi, ale już go miała na rękach Livia.
- Co? - prycha, bo nie rozumie tego przekręconego słowa, tzn, może to miało znaczyć rudy, ale kto tam wie tę cąłą serbkę. Nauczyłaby się języka, a nie kaleczy go ile wlezie. - Wypluj te słowa, mam nadzieje, że moja kochana Ofelia nie została właśnie kolejną ofiarą twojego byka rozpłodowego. Ja nie mam czasu zajmować się kolejnymi kociakami, a tobie fiubździu w głowie - Uliana łapie Ofelie na ręce, chociaż ta to chciała chyba wrócić do spania. Ten kot to albo śpi, albo je, albo się bawi... W każdym razie wyprosiła gestem Livię ze swojego pokoju i zamknęła za sobą drzwi. A później wraca do salonu, mając jednak nadzieję, że pieguska wcale nie pójdzie za nią. No, ale poszła. Uliana wchodzi do Alisy i kręci głową, dając jej oczami do zrozumienia, że z tą całą Bregowicz to jak z dzieckiem!
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Salon Główny   Czw Maj 05 2016, 16:05

Roześmiałam się co chyba jeszcze bardziej rozdrażniło starszą koleżankę, ale na Welesa i jego liczne kochanki. Kto by się tam martwił kociakami. Na pewno znajdą dom, jak nie wśród mojego licznego kuzynostwa w Serbiii to w samym Koldovstoretz. Zamierzałam na tym zarobić czy to się Ulianie podobało czy nie. Sama powinna docenić trud jaki poniesie jej koteczka.
- Kolejnymi kociakami? - zapytałam idąc za nią, bo oczywiście nie mogłam tego nie wykorzystać! Szansa na dokopanie Uli swędziała i nie zaznałabym spokoju, gdybym poszła teraz do swojej sypialni.
- I kto tu mówi o byku rozpłodowym! - prycham - Mój kochany Brego dopiero zaczął się rozglądać za kobietkami. Jest jeszcze taki malutki - powiedziałam stłumionym głosem bo właśnie go wycałowywałam. Jego sierść jest taka mięciutka, że najchętniej zrobiłabym sobie z niej poszewkę.
- Hej Alisa! - rzucam na powitanie Karamazovej rozglądając się jeszcze za tą drugą, rudą. Mam ochotę zapytać, gdzie się Slava szlaja, ale miałam na głowie co innego. Darowałam sobie pytania jakimi raczyli się wszyscy dookoła. Jak tam wakacje, jak tamto i ciamto. Mnie interesowało co innego. Siadam koło Uliany z niewinnym uśmieszkiem, aby mój Brego mógł jeszcze sobie popatrzeć na Ofelię zanim zrobi się pękata jak balon.
- Tak w ogóle Ula, to wszystkiego najlepszego z okazji zaręczyn - naprawdę jej gratuluję! - Jak ten czas leci... Kto by pomyślał... - kręcę głową wracając wspomnieniami do lat kiedy to mama z uporem zabierała mnie na spotkania rodowe, bale i inne uroczystości. Jak kazano mi bawić się z innymi dziećmi, właściwie to tylko z dziewczynkami, ale i tak biegałam za chłopcami. Ula miała pewnie nie gorsze wspomnienia. Stratę długich warkoczyków na przykład.
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Czw Maj 05 2016, 18:36

Kiedy Ula zniknęła w korytarzu prowadzącym do sypialni, Aliszka pokręciła głową z niedowierzaniem i powróciła do lektury swojego podręcznika, podczas gdy Klisza siedziała sobie wygodnie na jej ramieniu i czyściła łapki. Przeczytała kilka zdań dotyczących wizji jakiejś wiedźmy z Archangielska, wywracając oczami na treść jej słów. Nie potrafiła uwierzyć w te bajki. Wszystko dotyczące przepowiadania przyszłości wydawało jej się surrealistyczne; nikt nie potrafił przewidzieć, co wydarzy się następnego dnia. Nikt. Jej rozmyślania przerwał krzyk Uli dochodzący z sypialni. Zacisnęła usteczka i pogłaskała Kliszę po łebku, zastanawiając się, co tym razem wymyśliła Livia. Pofarbowała futerko Ofelii na zielono? A może pozbawiła kotkę futerka? Albo wylała atrament na świeżą pościel Uli...? Opcji było wiele, ponieważ po pannie Bregowicz można było spodziewać się wszystkiego. Nagle do salonu wróciła Ula, ściskająca w objęciach swoją biedną kotkę, z dość zbulwersowanym wyrazem twarzy. Policzki miała całe czerwone. Jednak Ofelce nic się nie stało, więc Aliszka nie wiedziała, skąd te krzyki i złość? Tuż za Ulą dreptała Livia, trzymając w ramionach swojego burego futrzaka. Kiedy obie dziewczęta usiadły na kanapie obok Karamazovej, ułożyła sobie otwarty podręcznik na kolanach i złapała Kliszę w obie ręce, następnie wciskając ją delikatnie do kieszeni swetra. W towarzystwie tylu kotów Aliszka wolała być ostrożna - jeszcze jeden z tych okropnych kocurów rzuciłby się na jej uroczego smęda, i co wtedy? Zmierzyła Ulę wzrokiem. Nadal biła od niej pewnego rodzaju złość. - Stało się coś? - spytała ostrożnie Alisa, pilnując, aby z kieszeni wystawał tylko łepek Kliszy. Kiedy Livia rzuciła przywitanie w jej stronę, spojrzała na nią dziwnie. - Tak, cześć - odpowiedziała, krzywiąc się nieznacznie, po czym uśmiechając nieco sztucznie. Nie przepadała za Livią i naprawdę starała się to ukryć, ale cóż - nie zawsze jej to wychodziło. Gdy Bregowić zaczęła gratulować Gardonyi zaręczyn, Aliszka tylko modliła się o to, aby Ula nie wybuchła. Co - bacząc na jej stan emocjonalny - mogło nastąpić wkrótce. Naprawdę zaczęło interesować ją, co zaszło w sypialni ósmej albo dziewiątej klasy, nie była pewna, do której udały się dziewczyny. Zerknęła pobieżnie na kocury. Wyglądały, jakby wszystko było w porządku. W Alisie z chwili na chwilę zaczęła rosnąć ciekawość, ale wrodzone maniery zabroniły zadawania kolejnych pytań.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Pią Maj 06 2016, 20:00

- No mam Ofelkę, nie mam czasu zajmować się innymi kociakami, przecież na takie maluchy to trzeba non stop patrzeć - przewraca oczętami, idąc przodem. Niestety, nie wydaje jej się, a jej nemesis Livia Bregovic właśnie wkracza razem z nią do salonu - Bo nie ma opcji, żebyśmy wychowywały tak jak tego swojego wychowałaś. Bo będziesz musiała się połowę czasu ty nimi zajmować - ostrzega koleżankę, w mig pojmując jak okropną rzecz właśnie powiedziała. Aż jej się zarumieniają policzki od myśli, że ona i Livia będą się dzieliły jakimiś zwierzaczkami.
Wchodzą do salonu, a Ula odrazu patrzy na biedną Karamazovą, która nic nie wie. I nic nie widziała, szczęściara.
- Alisa, lepiej pilnuj Kliszy, bo jeżeli jej potwór sie spisał, to za dwa miesiące będziemy miały nie dwa, ale przynajmniej pięć kotków - Uliana z westchnięciem opada na kanapę i spogląda na sufit. I mogłaby przysiąc, że miała taką chwilę spokoju w swojej głowie. Taką przyjemną, jedyną, ale niestety przerwaną. W szale targających nią emocji nie uracza Livii swoim typowym spojrzeniem, ale przez chwile ma ochotę zacisnąć dłonie na jej gardle. Rzucić się na tę pyzatą koleżankę i ją po prostu raz na zawsze uciszyć. Bo przecież wpadka ich kotków to nie był wystarczająco przykry temat, należało jeszcze dowalić. Unosi lekko głowę i w całej sile jaką zgromadziła w niej złość, udaje jej się podziękować, ale musiała dodać coś od siebie, więc mówi: - Czas najwyższy dorosnąć - i myśli, że już wygrała, bo przecież Livia nigdy nie dorośnie, dlatego znów wygodnie opiera głowę i patrzy w sufit głaszcząc kotka, który chyba się po tych figlach ułożył do spania.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Salon Główny   Pią Maj 06 2016, 21:59

Zadawanie Ulianie "cierpienia" było czymś wspaniałym. Nie wiem dlaczego nasze losy tak się potoczyły, ani dlaczego tak lubię jej uprzykrzać życie bo przecież nie zrobiła mi nic złego. Za dzieciaka była taką pućką, co to jak popchnąć to upada i płacze. Może za mocno uderzałam... Wszyscy moi rówieśnicy byli ułożeni nie pozwalając sobie na bycie krnąbrnym, a ja skakałam po antykach, obgryzałam łakocie z czekolady i wspinałam się na drzewa, aby potem z nich zeskakiwać. Nikt za mną nie nadążał i dostawałam opieprz od rozwścieczonej matki. Ula była idealną ofiarą. Mała, idealna pućka. Pewnie stąd został mi nawyk wbijania jej szpileczek w tyłeczek. Teraz miałam idealną okazję. W końcu zdobyłam to co należało do niej, posiadałam pewną wiedzę i mogłam jej zaszkodzić lub wspaniałomyślnie nakłonić Andrieja do podjęcia rękawicy. To drugie i tak zrobię ale w innym celu. Nie przejmuję się Alisą, ani jej zachowaniem wobec mnie. Nigdy nie czułam się dotknięta spojrzeniami z ukosa, złe słowa również nie działały. Nie byłam taka jak Zhu Zhu, która przeżywała każde towarzyskie niepowodzenie. Pocieszałam ją, że w każdej chwili może nasłać na niegodziwca chmarę komarów albo pająków. Brrr! Pająki. Prawie wskoczyłam jej na głowę jak jeden z tych dużych, czarnych pojawił się w naszej sypialni. Głaszcząc zasypiającego Brego patrzę Uli w oczy choć ona unika spojrzenia. A ja chcę jej powiedzieć, że wiem! Znam sekret, który tak skrzętnie skrywała przed wszystkimi. I wiem to od samego Andrieja! Czy to nie potwarz? Mogę ci Ulu powiedzieć jeszcze wiele rzeczy. Co to ubarwić historyjkę z Czarodziejskiej Rusałki, albo z wizyty w Wilnie. Przecież musiała być ciekawa co tak nagle rozmawiam z jej Walewskim.
- No, Andriej na pewno dorósł. - rzucam pogodnie bez cienia złośliwości - Wyprzystojniał.
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Sob Maj 07 2016, 14:52

Aliszka z uniesionymi brwiami słuchała słów Uli, która nadal ściskała w ramionach biedną Ofelię. Nie, żeby Karamazova jej współczuła czy coś takiego - broń Welesie, w końcu nie lubiła kotów. W gruncie rzeczy to dobrze, że jej koleżanka trzymała mocno kocura. Jeszcze rzuciłby się na Aliszkę albo, co gorsza, na Kliszę, i nikt nie potrafiłby go powstrzymać przed wydrapaniem im oczu. - Więcej kotów? - spytała z niedowierzaniem Alisa, otwierając szeroko oczy i mimowolnie zaciskając palce na futerku Kliszy, która uporczywie starała się wydostać z kieszeni. Więc stąd te krzyki Uli - Brego i Ofelia starali się o małe kotki. Aliszka miała ochotę prychnąć ze złością, ale powstrzymała się i zamiast tego zacisnęła usta w cienką kreseczkę, posyłając Livii wściekłe spojrzenie. Pewnie to uknuła. Tworzyła sobie małą, kocią armię, aby pewnego dnia, kiedy Aliszka będzie pilnowała porządku na korytarzu, wtargnąć do sypialni numer jeden i urządzić kociakom zabawę w postaci małego polowania na biedną Kliszę. Spodziewała się po Bregowić wszystkiego, ale na pewno nie tego. W międzyczasie Ula i Livia zaczęły się przekomarzać. W normalnej sytuacji puściłaby Alisa te wszystkie słowa mimo uszu, uznając, że to nie jest jej sprawa, ale Livia powiedziała coś, co ją zainteresowało. - Kim jest Andriej? - spytała, niby od niechcenia, jednocześnie nadstawiając czujnie uszy. Livia nie wspominałaby o tym całym Andrieju, gdyby nie był istotny dla Uli, prawda? Posłała Bregović troszeczkę za bardzo zainteresowane spojrzenie, zaraz potem zerkając na Gardonyi. Chciała ocenić jej reakcję - zaoponuje czy wyręczy Livię i sama powie jej, kim jest ów tajemniczy młodzieniec? O ile młodzieńcem był, rzecz jasna. Równie dobrze mógł to być też kot, mysz, szczur albo ropucha.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Sob Maj 07 2016, 22:58

Tak się składało, że za każdym razem, kiedy niechcący rodzina Uliany pojawiała się na tym samym wydarzeniu co Bregovicze, to mała Uliana kończyła z siniakiem, obdrapaniem, albo jak tego jednego feralnego razu - bez warkoczyków. Livia była koszmarnym dzieckiem, do tego stopnia znienawidzonym przez Ulę, że od pewnego czasu ne wychodziła już się bawić z dziećmi, tylko zostawała przy stole dorosłych i denerwowała się tym, jak strasznie się przy nim nudzi. Ale już to było lepsze niż zabawy z Bregovic, której zawsze coś odwalało.
Węgierka siedzi i myśli, że to koniec, że nic gorszego niż pytanie o ślub jej nie spotka. Ale wtedy zmienia sięwszystko. Livia pyta o Andrieja. Mówi o nim. Ale dlaczego nagle zmieniła temat? Czy to przypadek, czy ona coś wie? Ula unosi głowę, sztywną głowę od zdenerwowania, które wywołała w niej uwaga Livi. Ten niepokój rósł, a Garodnyi miała tylko jeszcze milisekundy, żeby cokolwiek odpowiedzieć, by nie wyjść na kogoś kto jest przerażony tą informacją, że Andriej wyprzystojniał.
- Nie jesteś w jego typie... - mówi automatycznie, marząc, żeby to była prawda. A co jeżeli ona jest w jego typie? Alisa pyta i Ula łapie się tej myśli, żeby jakoś podtrzymać rozmowę.
-To kolega z mojego rocznika. Nie wiem czy możesz go kojarzyć. Nosi trochę dłuższe włosy i brodę. Jest z nami na zajęciach Werniksu, to ten.. - przestaje Ula mówić, bo musiałaby powiedzieć, że to ten z którym zawsze rozmawia na zajęciach, z którym zawsze robią jakieś projekty. Przenosi spojrzenie na Livię. Czy to możliwe, że skądś się dowiedziała?
- A skąd ty go znasz?
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Salon Główny   Nie Maj 08 2016, 14:40

Hasło podziałało. Imię Walewskiego otworzyło mi drogę ku rozkosznym dręczeniom mojej Pućki. Widzę to w jej twarzy, to zaskoczenie, że go znam. Oj Pućka, nawet nie wiesz co było mi dane zobaczyć. Jestem ciekawa jak daleko zaszliście, co takiego będziesz rozpamiętywała przed każdym zaśnięciem. Tylko pocałunki? Na twarzy przebiega mi lisi grymasik, jak nundu zwietrzyłam krew swojej ofiary. Na chwilę spuszczam wzrok na Brego, leniwie próbował dobrać się do kieszeni w której miałam kawałki kurczaka z obiadu. Dałam mu je głaszcząc po grzbiecie. Pochwyciłam zainteresowanie Alisy, która najwidoczniej nie była powiernicą Uliany i nie wiedziała nic o jej wielkim sekrecie. Mam ochotę się zaśmiać, zwłaszcza widząc minę węgierskiej śliwki, ale nie mogę. Nie przy ludziach. Powinnam być wiarygodna. Przekrzywiam głowę z przeogromnym zainteresowaniem słysząc, że nie jestem w typie Andrieja. Mój wzrok pyta: Czyżby?
- Jak można go nie znać - prycham - To on przecież bił się z Yurim w czwartej klasie, musieli ich siłą rozdzielać. No i to on robi dekoracje na te wasze werniksowe sztuki - tu zwracam się do Alisy - O, popatrz. Jak to zatoczyło koło.
Zrozumiesz to wyrażenie Uliano? Dopasujesz elementy? Tę życiową ironię? Andriej i Yuri? Chłopak bił się z twoim narzeczonym? Co zrobi teraz? Też się na niego rzuci?
- Spędziliśmy razem trochę czasu po Kołowiankach. Przez ten festyn trudno było o jakiś kąt do spania - wyjaśniam od niechcenia mierzwiąc sobie wolną ręką włosy.
Powrót do góry Go down
avatar

Trust is like a paper. Once it is crumpled it can not be perfect... again.

Kazań, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Odrodzenie, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Nie Maj 08 2016, 16:09

Dostała to, o co prosiła. Dostała odpowiedzi - układanka w końcu zaczynała przypominać całość, co przyjęła z satysfakcją. Alisza nie chciała na razie wyciągać pochopnych wniosków ze swoich rozmyślań. W końcu nie była doświadczonym detektywem, żeby po kilku włosach na spódnicy stwierdzić, że dana kobieta jest starą panną z kotami. Nie życzyła tego ani Uli, ani Livii, mimo że do tej drugiej sympatią nie pałała. Każdy zasługiwał na odrobinę miłości, nawet tacy ludzie jak Bregowicze, którzy nazywali innych Pućkami i ucinali im warkocze. - Ten Andriej? - znowu powtórzyła Aliszka, kiwając powoli głową ze zrozumieniem. Jak można go nie znać. No tak, nie można - Karamazova go znała, nawet bardzo dobrze. Nie przepadała za nim, zresztą z wzajemnością. Kiedy mogli, unikali siebie jak ognia, ale gdy zmuszano ich do rozmowy, prędzej czy później dochodziło do kłótni. Raz nawet Alisa załatwiła mu szlaban z jednym z nauczycieli - szkoda, że trafiła tam również Ula. Od tamtego momentu widziała ich razem nieco częściej niż przedtem, ale nigdy nie podejrzewała, że ktoś taki jak Walewski mógłby być istotny dla sprawy. Poza tym najwyraźniej Livia wiedziała coś, co Ula chciała za wszelką cenę ukryć. - Zatoczyło koło? A bili się dzisiaj? - mruknęła w odpowiedzi z powątpiewaniem, ciągle nie rozumiejąc, o co chodzi Livii. - Ula... nie przejmuj się kimś takim jak ten cały Andriej, skup się na Yurim - powiedziała cichutko Alisza blisko ucha Gardonyi, mając nadzieję, że tylko ona ją usłyszy. Jednak, jak to się mówiło w jednej gałęzi rodu Wrońskich - Nadzieja umarła pierwsza. Mimo że Alisza usłyszała dzisiaj o tym, że Ula nie może wyjść za Aristova - chciała uświadomić jej, że tak będzie lepiej. Dla niej, Yuriego, ich rodziny, Starszyzny. Wątpiła, czy Ula chciałaby wywołać skandal, uciekając spod ołtarza w białej sukni ślubnej. Myślała, że Węgrzy są twardymi czarodziejami i chciała pokazać Uli, co mogłaby stracić. Och, Aliszka. Jesteś taką hipokrytką. Westchnęła, podając Kliszy pestkę dyni, aby ułożyła się bezpiecznie w kieszeni jej swetra. Odgarnęła zbłąkany kosmyk z twarzy i zmusiła się do uśmiechu na widok przechodzących koleżanek z roku niżej.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Salon Główny   Nie Maj 08 2016, 16:31

Uliana unosi brwi i oczy aż jej się rozszerzają z niedowierzania. Kto jej powiedział? Skąd się dowiedziała? Czy to możliwe, że powiedział jej on? Nie, nie, nie, najgorszy scenariusz. Niestety bystra koleżanka Karamazov podłapuje temat i już szepcze rady wielkoduszne do ucha Uli. Ula kiwa głową.
- Nie przejmuje się - bo przecież wciąż wierzy w to, że Andriej ją kocha, zabierze ją sprzed ołtarza i ulokuje na jakiejś romantycznej wyspie. Może we Włoszech?
Ale cóż to za kolejne słowa Livi? Tego już było za wiele. Uliana już nie myśli nad tym, że powinna być poważna, wyniosła i wysłużyć się kimś innym, żeby utarł nosa tej całej Bregovic. Tym razem znalazła najbardziej czuły punkt u węgrzynki, a do tego na oczach młodszej koleżanki z Komitetu. Cóż takiego pomyśli sobie o niej Alisa, przecież jest z tak ważnego rodu! Przyjaźń przyjaźnią, ale jeżeli powie rodzicom, a oni będą krzywo patrzeć na węgrów? Nagle Garodnyi zaczyna rozumieć dlaczego to wszystko będzie tak trudne, takie nie do przeskoczenia. Ale najwazniejsze jest to, że zaciska piąstki i robi się czerwona na twarzy od uczuć, które teraz mogłyby wybuchnąć głowę Livi, gdyby tylko Ula umiała w niewerbalne zaklęcia. Ciskanie piorunami z oczu i ten wredny ton, kiedy mówi:
- No tak, przecież dla ciebie byle stodoła jest dobra do spania. Szkoda, że nie mieli tam zagrody świń, czułabyś się jak w domu - odpowiada złością nabuzowana Uliana wstając z kanapy aż Ofelia jej spadala na ziemię. Ula się schyla po kota i niedelikatnie łapie go i trzyma pod pachą. Wywraca oczętami i postanawia, że koniec tych pogaduszek.
- Dobranoc Aliso, zobaczymy się jutro na śniadaniu - pożegnała się z koleżanką, żeby zaraz zadrzeć nosa i przemaszerować do swojej sypialni. Alisa chyba wyszła w inną stronę, na korytarz? Nieważne co zamierzała robić Livia. Mogła iść gdziekolwiek, Ulianę to wcale nie interesowało. Teraz chciała się tylko schować w łóżku i nie odpowiadać na pytania Sviety i innych współlokatorek. Na szczęście jeszcze ich nie było. Zostawiła już ciężarną Ofelię samej sobie (nic większego niż ciąża z Bregovic nie zbroi), schowała się pod kołdrę i przepłakała całą noc i każdą kolejną aż do dnia w którym ona i Yuri porozmawiają sobie i nie będzie już chyba tak nonstop płakała?

[zt]
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Salon Główny   

Powrót do góry Go down
 
Salon Główny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: