IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Sypialnia nr 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieSypialnia nr 5   Pon Kwi 04 2016, 22:06

Sypialnia nr 5

Sypialnia chłopców urządzona jest z ogromnym rozmachem, tym samym nie odbiegając zbytnio od standardów panujących w Akademii Koldovstoretz. Pomieszczenie utrzymane jest w barwach granatu, gdzieniegdzie jednak można zauważyć również złote i czarne elementy. W przeciwieństwie do komnat dziewcząt – ich łóżka nie są zwieńczone zwiewnymi baldachimami, zdają się jednak znacznie bardziej zachwycać kunsztem wykonania. Z sufitu w formie kolebkowego sklepienia zwisa monumentalny żyrandol, jednak światła dostarczają również duże okna, przez które zwykle prześlizguje się błysk zachodzącego słońca; podłogę z kolei wyłożono lakierowanym parkietem, gdzie na samym środku leży okrągły, puchaty dywan. W sypialni dodatkowo znajdują się dwie ogromne szafy z wyżłobionymi w drzwiach ornamentami florystycznymi, a także fantazyjne rośliny w białych donicach, które ożywiają wnętrze pomieszczenia. Aktualnie pokój zamieszkują Sasha Karamazov, X, X i X.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

błękitna

cień

18 lat

IX klasa

przeciętny

Bobaki, Odrodzenie

PisanieRe: Sypialnia nr 5   Pon Sie 15 2016, 13:12

Saveli staje przed pokojem Sashy. Ale że przed pokojem stoi Saveli, wie tylko on sam. Wygląda zupełnie inaczej. Jest trochę niższy i smuklejszy niż zazwyczaj, jego włosy są długie i niemal mlecznobiałe, jego koszula akcentuje drobne piersi. W drzwi wpatrzone są duże, niebieskie oczy, na klamce do drzwi zaciskają się delikatne, dziewczęce palce. Jego oddech jest miarodajny, serce bije powoli i spokojnie. Być może to przyodzianie się w inną skórę dodaje mu odwagi, być może wątpliwości nadejdą dopiero po drugiej stronie drzwi.
Jednak w głowie kołocze jedna myśli, jedno raczej ogólnikowe pytanie: Co ty, kurwa, wyprawiasz, Saveli?
Saveli wyprawia następującą rzecz: zamienił się w dziewczynę, żeby poderwać chłopaka.
Wcześniej tego dnia Saveli wychodzi zdgruzgotany odrzuceniem z Sali Głównej i kieruje swoje kroki prosto w stronę toalet. Barykaduje drzwi, patrzy w lustro i postanowia po raz pierwszy skorzystać ze swoich umiejętności, żeby kogoś oszukać. Ale czyż uwodzenie nie jest zawsze oszukiwaniem?, tłumaczy sobie Saveli, bo przecież jakoś musi.
Postanawia skorzystać ze swojej potężnej umięjetności. Nad którą nie potrafi panować, której nie rozumie i której nigdy nie chciał.
Skupia się na lustrze i na swojej twarzy. Skupia się na cechach dziewczyn, które uwodził Sasha. Duze, niebieskie oczy. Jasne włosy. Drobne usta i nos, długie rzęsy, delikatne brwi. Zmiany przychodzą z łatwością, która zaskakuje samego chłopaka. Twarz zagubionego chłopaka staje się  twarzą zagubionej dziewczyny. Nie-jego-twarz obserwuje jak trochę niezręczne ciało nastoletniego chłopca staje się smukłym ciałem dziewczyny. Musi rozpiąć trochę obcisłą koszulę, która boleśnie naciska na jego drobne, okrągłe piersi. Rozpina koszulę dalej i przygląda się swojemu nowemu, nagiemu ciału, które nie jest jego ciałem.
I przez moment czuje się potężny. Przez moment rozumie trwający przez wieki paniczny lęk do Cieni. Czystki i polowania. Widzi wszystkie możliwości, które przed nim stoją. Mógłby żyć tysiącami żyć. Nieustannie zmieniać się, wykorzystywać, uciekać. Przyjąć wygląd najdostojniejszych członków Starszyzny. Decydować o polityce magicznego i mugolskiego świata. O upadku i powstawaniu królestw.  
Przemiana obdarza go wolnością, której nigdy nie czuł. Przez moment nie widzi swoich umiejętności jako klątwy, lecz jako dar. Oczywiście, za chwilę to pewnie się zmieni, ale teraz czuje się wspaniale.
Uśmiecha się do swojego odbicia w lustrze, które przecież jest jego odbiciem, odblokowuje drzwi i wraca na korytarz, znikając wśród tłumu jako jasnowłosa dziewczyna. Wkrada się jeszcze do damskich przebieralni do quiditticha, kradnie strój jakiejś nierozważnej dziewczyny. Jako Saveli wraca do męskich dormitoriów, bez problemu wraca do poprzedniej formy w swoim pokoju i przebiera się w skradzioną koszulę i spódniczkę.
I stoi teraz przed pokojem Sashy, bierze głęboki oddech i wchodzi do jego pokoju.
- Hej. Cała szkoła gada o tej sprawie z korkami. Jesteś pewien, że nie przydałaby ci się pomoc? - Saveli uśmiecha się.
Jego serce bije spokojnie.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

półkrwi

wieszczy

18

VIII klasa

majętny

PisanieRe: Sypialnia nr 5   Pon Sie 15 2016, 23:51

Perłowo czarny wilk z wyszczerzonymi, połyskującymi bielą zębami, ciemna, gęsta smoła sączy się z jego dziąseł, biegnie przed siebie, wyrywa słabo bijące serce, rozszarpuje na małe kawałeczki. Biel delikatnych włosów zamienia się w szarą, brudną popiel, błękitne oczy stają się puste, krzywo uśmiechnięta lalka na sznurkach. Krótkie włosy, jasne rzęsy, drobne ciało, jedyne źródło ciepła, które powstrzymuje od zamarznięcia. Oddala się, lód, pustka, ciemność, skok w spokojne głębiny wody, ciemne, niewzburzone, ciężkie. Brakuje powietrza, nie możesz wydostać się na zewnątrz. Ostatni oddech zamiera, patrzy na ciebie, z góry, jasne kosmyki włosów sypią się do oczu, przyklejają do zaczerwienionych policzków. Nawet jedna marna łza nie spłynie ku rozpaczy.
Wilczy rechot roznosi się echem wśród głębin wody, błysk uśmiechu kieł.
Otwiera oczy i siada gwałtownie z ciężkim oddechem, zaciskając mocno palce na klatce piersiowej. Zerka w dół i sprawdza, czy wszystko jest na swoim miejscu. Zimny pot pokrył jego ciało, drży, choć sam nie wie, czy to zimno czy emocje. Próbuje uspokoić pędzące serce, patrząc tępo przed siebie i starając się usunąć obrazy z głowy. Potrząsa powoli głową, przejeżdża dłonią po jasnych, krótkich włosach. Odchyla głowę i tak bardzo potrzebuje zapalić. I choć wie, że nie powinien, to wyciąga z szufladki przy łóżku małe pudełeczko, wyjmuje papierosa i odpala od różdżki. Zaciąga się, powoli, głęboko, czując, jak dym wypełnia jego płuca i to jedyne, co chwilowo utrzymuje go przy zdrowych zmysłach. Znajome, przyziemne uczucie, które jest w stanie kontrolować.
Wstaje z łóżka, uchyla okno i wydmuchuje kłęby dymu. Delikatna, chłodna mżawka pokrywa jego odsłonięty tors. Drży lekko, przymyka powieki, uczucie chłodu jeszcze bardziej go uspokaja. Przez chwilę zastanawia się, czy była to kolejna wizja, czy może zwyczajny koszmar senny. Czasem miewał dni spokoju, kiedy spał nie budzony co chwila przez przerażające obrazy. Zbyt szybko i zbyt łatwo się do nich przyzwyczajał. Po trzech dniach takich luksusów, każde kolejne wyrwanie z tej słodkiej rzeczywistości było dla niego jak upadkiem z dziesiątego piętra. I mimo tego, że wizje miewa od wczesnych lat swojego życia, dalej nie jest w stanie się z nimi pogodzić.
Nie chciał i często nie potrafił ich interpretować, nigdy nie będąc pewien, czy to przypadkiem nie jest wytwór jego umysłu. Podejrzewa, że gdyby się naprawdę skupił, byłby w stanie bardziej to kontrolować. Ale nie chce, odrzuca to od siebie, traktując to jak przekleństwo, a nie dar.
Jednak w głębi duszy czuje, że nie był to zwyczajny sen i to go niepokoi.
Z myśli wyrywa go nagłe otwarcie drzwi. Zerka w tamtą stronę, z uniesioną do połowy dłonią w której trzyma papierosa, nie będąc pewien, czy wyrzucać go przez okno, czy się zaciągnąć. W progu staje jednak ktoś, kogo się zupełnie nie spodziewał, i coś przez ułamek sekundy drga w jego sercu, z przerażeniem towarzyszącym mu podczas snu. Przyglądając się jednak dłużej jej twarzyczce, strach znika, choć podejrzenie i niepokój wciąż się w nim czają. Przechyla głowę i ogląda ją uważnie, zaciąga się w końcu papierosem. Milczy przez dłuższą chwilę, obserwując dziewczynę przenikliwie.
- Pomoc? - pyta zaciekawionym tonem, wstając i prostując się. Opiera się nagimi plecami o ścianę, nie wyglądając na specjalnie skrępowanego faktem, że ma na sobie jedynie cienkie, bawełniane popielate spodnie.
- Czy my się znamy? - mówi i zapomina chwilowo o tym, co mówiła dziewczyna po wejściu. Nie przypomina sobie, by kiedykolwiek widział ją, w szkole, czy nawet poza nią. Przymyka powieki i nieustannie przygląda się jej twarzy. To zapewne tego wzroku nie lubiła Tundra, zwierzęcego, napastliwego, ale jednocześnie uwodzącego.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

błękitna

cień

18 lat

IX klasa

przeciętny

Bobaki, Odrodzenie

PisanieRe: Sypialnia nr 5   Wto Sie 16 2016, 01:01

Saveli jest przekonany, że teraz nastąpi moment na wątpliwości. Na wstyd. Na lęk. Wszystkie
emocje, które powinny nachodzić każdego, kto dokonuje transgresji. Gdy pogwałca zasady
rządzące społeczeństwem. Wtedy, gdy po raz pierwszy spodobał mu się chłopak ze szkoły. Kiedy
zmienił formę na jakimś głupim przyjęciu urodzinowym i wszyscy patrzyli na niego z mieszaniną
odrazy i lęku.

Ale ten moment nie następuje, przynajmniej jeszcze nie teraz.

Jasnowłosa dziewczyna, którą jest teraz Saveli, wykonuje krok do przodu. Uśmiecha się lekko,
delikatnie, trochę nieśmiało, uśmiechem Savelego.

­- Wybacz, że nie zapu... zapukałam – Saveli używając żeńskiej formy początkowo czuje się
dziwnie, ale uczucie szybko przechodzi, w końcu jest jasnowłosą dziewczyną. – Ktoś się zbliżał i
nie chciałam dostać szlabanu.


Ale przecież to nieprawda, nawet nie pomyślał o tym, żeby zapukać. Dopiero teraz dociera do
niego pytanie Sashy. "Czy my się znamy?". Nagle wytrąca go to z transu, Saveli boleśnie zaczyna
sobie zdawać sprawę z tego, gdzie jest i co robi. Wparowuje do pokoju tego chłopaka, okłamuje
go, a przecież go nawet nie zna. Nie to, że można okłamywać ludzi, których się zna.Dowodzi, że Cieniom nie można ufać, że ich moc jest zbyt potężna, zbyt złowieszcza. Jakim prawem robi to wszystko, jakim prawem? Prawem szczeniackiego zauroczenia? Złota przypinka, która kontroluje jego umiejętności, drży niebezpiecznie. Saveli niejest jasnowłosą dziewczyną, jest ciemnowłosym chłopakiem i przy okazji kłamcą i idiotą. Ale ten moment lęku i wstydu wciąż nie następuję, bo Saveli widzi, jak Sasha patrzy na jasnowłosą dziewczynę, którą jest i nie jest. Zwierzęco. Drapieżnie. Uwodzicielsko.

Więc jasnowłosa dziewczyna bierze głęboki oddech i opiera się o drzwi do pokoju, zamykając je
bezszelestnie.

­- Nie znamy się. Ale o tobie krążą legendy, Sasho Karamazov. – na jej twarzy pojawia się niemal drapieżny uśmiech. - ­ Łucja Yefemov. Mistrzyni transfiguracji. Do usług.

Dziewczyna kłania się nisko, podnosząc spódniczkę.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sypialnia nr 5   

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia nr 5
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: