IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Sypialnia nr 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

PisanieSypialnia nr 1    Pon Kwi 04 2016, 22:04

Sypialnia nr 1

Sypialnia chłopców urządzona jest z ogromnym rozmachem, tym samym nie odbiegając zbytnio od standardów panujących w Akademii Koldovstoretz. Pomieszczenie utrzymane jest w barwach granatu, gdzieniegdzie jednak można zauważyć również złote i czarne elementy. W przeciwieństwie do komnat dziewcząt – ich łóżka nie są zwieńczone zwiewnymi baldachimami, zdają się jednak znacznie bardziej zachwycać kunsztem wykonania. Z sufitu w formie kolebkowego sklepienia zwisa monumentalny żyrandol, jednak światła dostarczają również duże okna, przez które zwykle prześlizguje się błysk zachodzącego słońca; podłogę z kolei wyłożono lakierowanym parkietem, gdzie na samym środku leży okrągły, puchaty dywan. W sypialni dodatkowo znajdują się dwie ogromne szafy z wyżłobionymi w drzwiach ornamentami florystycznymi, a także fantazyjne rośliny w białych donicach, które ożywiają wnętrze pomieszczenia. Aktualnie sypialnię nr 1 zamieszkują: Andriej Walewski, Yuri Aristov, Timon Baryshnikov i X.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Wto Maj 24 2016, 19:53

Monstrualność i przepych sypialni sprawiały, że Andriej nigdy nie czuł się tu swojsko. Nie pomogło zaklejanie ścian plakatami, odkręcanie żyrandola ani inne sztuczki. Nawet typowa, chłopięca tendencja do brudzenia nie wpłynęła na postrzeganie tego pokoju. Dzisiejszy dzień zaczął się od zaspania na zajęcia, to siedzenie do późna zdecydowanie pogarszało zdolności poznawcze Walewskiego i coraz bardziej zaczynał przypominać zombiaka. Koniecznie musi wymyślić jak unikać Aristova lub pogodzić się, że w nocy oddychają tym samym powietrzem przez kilka godzin. Po zajęciach poszedł odwiedzić Livię streszczając jej co się działo, a potem poszedł pobiegać, żeby nie stracić formy jaką zaczynał wyrabiać odkąd rozpoczął trening z Bregović. Zdyszany, przepocony i zmęczony przeszedł przez Salon Główny do sypialni zaraz przy wejściu. Miał nadzieję, że zastanie Timona z którym miał do pogadania. Niestety pokój świecił pustką, czekała za to od niego wiadomość od rodziców. Pogłaskał czule Fraszkę po czym pozwolił jej odlecieć do woliery. Przysiadł na parapecie przy tej jednej z fantazyjnych roślin w ogromnych donicach czytając list. Wszystko było w porządku.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Sro Maj 25 2016, 00:09

/Po wykuszach i lekcjach botaniki? Tak dla określenia chronologii zdarzeń/

W przeciwieństwie do Andrieja, Yuriemu nie przeszkadzały przepych i monstrualność sypialni. Od najmłodszych lat mieszkał w dużym domu z dużymi pokojami.
Pokojami wypełnionymi pięknymi secesyjnymi meblami. Obrazami w pozłacanych ramach. Szlachetną porcelaną i kryształami. Jedwabnymi zasłonami.
Pomimo starań matki, która robiła wiele, by dom był przytulny, zarówno dla mieszkańców, jak i gości, czasami ciężko było wyzbyć się wrażenia, że po przekroczeniu progu trafiło się do muzeum. Chodziło się po nim ostrożnie, aby przypadkiem nie strącić z szafki wiekowego wazonu, w którym babka Aristova trzymała bukiety kwiatów otrzymywane od dziadka Aristova.
Cóż. Odkąd spędzał większość roku w Akademii, zmieniło się jego spostrzeganie rodzinnego domu. Przyjeżdżając na wakacje, czuł się bardziej gościem niż domownikiem. Obcym w rodzinnych stronach.
Jego dom i tak wypadał blado przy głównej siedzibie Aristovów. To był pałac z prawdziwego zdarzenia. Nie powstydziliby się go nawet rosyjscy carowie. Wygląd siedziby wywoływał szybsze bicie serca albo błysk zazdrości w oczach odwiedzających. Symbol bogactwa oraz potęgi rodu, mawiano.
Sypialnię w Akademii urządzono bogato, ale to, że zamieszkiwali ją nastoletni chłopcy, jakby odbierało jej nieco majestatu. Nie dało się utrzymywać majestatu, kiedy po podłodze walały się stare skarpetki. Albo ściany zdobiły te andrzejowe plakaty z mugolskiego świata.
Bałagan. Chaos. Nieporządek. Określenia idealnie obrazujące stan, w jakim najczęściej znajdowała się ich sypialnia. Yuri nie miał nic przeciwko temu nieuporządkowaniu, chociaż zdarzało, że nieźle się naszukał nim znalazł jakąś potrzebną rzecz. Rzeczy w tym pokoju wykazywały dziwną tendencję. Gdy nie były potrzebne, spokojnie leżały sobie na widoku. Gdy nagle były do czegoś potrzebne, tajemniczo zmieniały miejsce swojego położenia. Bałagan w szkolnej sypialni podobał mu się jednak bardziej niż przesadny porządek w rodzinnym domu. Przynajmniej nie martwił się, że zniszczy coś unikatowego.
Tego dnia zastał w salonie paru kolegów. Dwóch w najlepsze grało sobie w karty, a reszta głowiła się nad wypracowaniem z teorii magii. To postawiło go przed poważnym dylematem. Z radością oddałby się słodkiemu nic nie robieniu. Ot, zasiadłby sobie w fotelu i popatrzył jak kumple rozgrywają partyjki, tudzież za ich zajętą i namową dołączyłby do gry. Niestety pracowitsza część uczniów swoją pracowitością przypomniała mu, że powinien przeczytać nowy rozdział z podręcznika transfiguracji.
Wahał się, rozważał wszelkie za i przeciw. W końcu zwyciężyło poczucie obowiązku. I niechęć do wysłuchania na kolejnej lekcji zrzędzenia nauczyciela, który na pewno odkryłby jego nieprzygotowanie do tematu zajęć. Westchnął bezgłośnie i skierował kroki do sypialni. Nie spodziewał się, że kogoś zastanie w środku. Nie o tej porze.
Zaskoczył go widok siedzącego na parapecie i pochłoniętego czytaniem Andrieja. No, nie tyle zaskoczył, co zbił z tropu. Andriej budził się bardzo wcześnie i bardzo późno chodził spać. Tak wywnioskował po zmiętej pościeli na jego łóżku. Gdyby nie ta pościel, mógłby pomyśleć, że Andriej wyprowadził się z pokoju.
Bogowie raczyli wiedzieć, gdzież też się szwendał. Co robił. Ostatnio Yuri widywał go wyłącznie na lekcjach. Przelotnie podczas przerw obiadowych.
- Cześć - rzucił zdawkowo. Widywali się rzadziej i mało ze sobą rozmawiali.
Rozmowa staje się istnym wyzwaniem, kiedy coś się w niej nie klei. A pomiędzy nim i Walewskim nie kleiło się od początku roku szkolnego. Łatwiej byłoby mu to zrozumieć i zaakceptować, jakby znał przyczyny nagłego pojawienia się dystansu. Owszem, próbował się czegoś dowiedzieć. Próbował i wiele wskazywało na to, że będzie próbować sobie jeszcze przez długi czas. Bo Walewski komplikował sprawę, jak tylko potrafił.
Cierpliwości. Cierpliwości. To twój kolega.
Yuri podszedł do swoich niezbyt dbale ułożonych podręczników. Podręcznik od transfiguracji wyjątkowo leżał na samych wierzchu. Pozornie nie zwracając uwagi na Andrieja, przerzucił kilka stron. Uczyć się w pokoju czy w sypialni?
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Sro Maj 25 2016, 18:29

Twój ojciec otrzymał awans i prawdopodobnie będziemy się przeprowadzali, a mieszkanie w Wilnie chciałabym sprzedać jeśli nie masz co do niego planów. Może chciałbyś zamieszkać tam z Ulianą? Pozdrów ją od nas i koniecznie odwiedźcie nas na pierwszej przepustce.... - cieszył się z każdego listu matki odkąd rozpoczął naukę w Koldovstoretz. Ojciec nigdy nie przekonał się do pisania listów i wysyłania ich orłami. Awans oraz przeprowadzka to dobry znak na przyszłość. Z chęcią zamieszkałby w wiecznie mglistej Wielkiej Brytanii lub słonecznej Hiszpanii, a nawet dalekiej Kanadzie. Byleby zapewnić rodzicom bezpieczeństwo. Na obcym terytorium czarodzieje z Unii Słowiańskiej na pewno nie mogą czuć się bezkarnie. Dotarł do końca listu kiedy do sypialni zawitał Ten-O-Którym-Wolał-Nie-Myśleć i Ten-Na-Którego-Widok-Miał-Ochotę-Mordować. Yuri Aristov. Jeszcze kilka miesięcy temu zastanawiał się jak spędzą ostatni rok, a teraz najchętniej rozwaliłby mu łeb albo wypchnął przez okno. Byleby trzymał się z dala od (nie) jego Uliany. Może gdyby nie pokazywali się razem, gdyby Yuri wyglądał na przybitego lub działoby się cokolwiek co sprawiłoby, że uwierzyłby w słowa Uli z początku roku... Tak się jednak nie stało. Walewski był rozdarty pomiędzy swoim chłodnym, analitycznym umysłem, a emocjami, które były nieustannie podsycane.
Dochodziło do niego tyle sprzecznych informacji od Erdene, Livii i samej Uliany, że najchętniej utopiłby się w Magicznym Źródełku, które koiło poszarpany ochłap zwany sercem na ulotne chwile.
Nie odpowiedział dawnemu koledze udając, że list go pochłonął. Znacie sytuacje, gdzie chce się nawet coś powiedzieć, głupie cześć, dzień doby, ale język staje kołkiem? Tak też było w tej sytuacji. Rozum podpowiadał, że należy dać sobie spokój - Andriej miał od początku świadomość, że czarodziejski świat rządzi się swoimi prawami. Nigdy im nie dorówna choć nie byli wcale lepsi od niego. Serce z kolei nie mogło się pogodzić z faktem, że teraz Aristov całuje Ulę i będzie z nią związany na całe życie. Cierpiała tu duma i godność, a to z kolei napędzało niechęć oraz wrogość, która coraz częściej chciała wypełznąć na zewnątrz. Andriej jeszcze nigdy nie przypuszczał, że zniszczy męską relację na rzecz dziewczyny... W końcu mężczyźni powinni być ponadto. Pozornie wpatrzony w list wpatrywał się w Yuriego zastanawiając czy jest jej z nim dobrze. Musiało skoro nadal z nim była. Zacisnął dłoń na krawędzi parapetu aż mu knykcie pobielały.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Sro Maj 25 2016, 23:09

Istniała pewna granica. Określająca co wypada, a co nie wypada. Nie wypadało kopać leżącego. Bekać przy stole. Niszczyć cudzej własności. Nie wypadało również traktować ludzi, których dobrze się znało jak powietrze. Yuri nie należał do tych, co ściśle przestrzegali wszelkich zasad grzeczności oraz posiadali  niezwykłe poczucie taktu. Nie obrażał się z miejsca, gdy był przez kogoś pomijany albo ignorowany. Dało się to wyjaśnić w prosty, przejrzysty sposób. Ten ktoś był rozkojarzony. Nie dostrzegał znajomej twarzy w tłumie osób. Tudzież był zwyczajnym, złośliwym draniem. Pies z takimi tańcował.
Jednak przebywając w pustym pokoju z kolegą nie mógł szukać wyjaśnienia dla czegoś, co wyjaśniało się same. W jednoznaczny sposób.
Tutaj nie było tłumów, które ograniczałby pole widzenia.  
- Problemy z wysłowieniem się? Przez te długie wakacje zdążyłeś zapomnieć rosyjski? Polskiego też nie pamiętasz? - gwałtownie zamknął podręcznik - Nie, nie sądzę. Rozmowa w klasie nie sprawia ci trudności - mówił z namysłem. Bardziej do siebie niż do Andrieja. Wreszcie podniósł wzrok i wbił chłodne spojrzenie w kolegę - A może ćwiczysz na mnie siłę woli? Bo zdecydowałeś, że wkrótce złożysz śluby całkowitego milczenia.
Gdyby to byle chłystek tak się wobec niego zachował, Yuri machnąłby na niego ręką. Zgarnąłby książkę i wyniósł do salonu. Tam przynajmniej przebywało milsze towarzystwo. Jednak mieszkał z Andriejem pod jednym dachem przez te kilka lat. Nie stali się serdecznymi przyjaciółmi, ale nawiązała się pomiędzy nimi nić porozumienia, koleżeńska więź. Wystarczająco silna więź, by otwarcie rozmawiali ze sobą na różne tematy. Także te ciężkie. To był powód dla którego Yuri nie machnął ręką. Ani pierwszego dnia szkoły. Ani pierwszego tygodnia szkoły. Nie machnął ręką i w tej chwili. Uzbroił się w cierpliwość.
Jednocześnie był zmęczony tymi gierkami i podchodami. Wystarczyło mu, że członkowie jego rodu lubowali się w takich wyrachowanych zagrywkach oraz niedomówieniach. Nie musiał znosić tego w Akademii i to ze strony wieloletniego kolegi. Jeśli do Andrieja nie docierały normalne słowa, może dotrą te mniej grzeczne, jawnie prowokacyjne. Yuri wolał się z nim sprzeczać niż grać z nim w te dziwne gry z unikaniem i milczeniem.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Sro Maj 25 2016, 23:58

Za dawnych czasów czyli kilka lat wstecz był takim samym dzikusem jak Bregović. Zaraz okładałby Yuriego po mordzie, ale dwa lata z Ulianą odcisnęły na nim piętno. Ugrzecznił się i zmądrzał. To samo spotkało chyba Aristova, niegdyś stałego oponenta korytarzowych bójek. Odsiedzieli razem rekordową liczbę szlabanów dorabiając się tysięcy wyjców od rodziców. O co wtedy darli koty? Pochodzenie, krzywe spojrzenia i złośliwe komentarze, a teraz? Przygryzł policzek od wewnętrznej strony, aby ocucić się z tej żądzy mordu. Przemoc to przejaw słabości, ale o niczym innym nie potrafił myśleć gdy go widział. W Koldovstoretz roiło się od rówieśników z wyższych sfer, a on musiał koniecznie żenić się z Ulianą. O ile łatwiej byłoby nienawidzić randomowego typa niż Aristova. Razem pewnie siedzieliby teraz przy jakimś trunku obmyślając zemstę. Powinien był powiedzieć mu o Ulianie dwa lata temu, może teraz potoczyłoby się inaczej... Za dużo było tego gdybania i może. Ona też mogłaby mu wyznać prawdę. Andriej odwzajemnił spojrzenie kolegi dodając jeszcze więcej chłodu oraz jawnie widoczną niechęć.
- Chcesz rozmawiać? - zapytał po polsku - To rozmawiajmy.
Szkoda, że nie był kobietą bo złapałby ten ładny wazon Timona i rzucił nim w pyszałkowatą twarz Yuriego. Mężczyznom nie wypadało tak histeryzować.
- Jak tam przygotowania do ślubu roku? Jedyna szansa, żeby zaliczyć? Musiałeś prosić o pomoc rodziców?
To było złe, słabe i niewłaściwe ale złość nie zna czegoś takiego jak kultura wypowiedzi. Sugerowanie Yuriemu braku doświadczenia w wiadomych sprawach było dziecinne. Łudził się jednak, że go sprowokuje. Tego teraz najbardziej chciał, zwolnić blokadę. Złożył starannie list i odłożył na parapet, a sam się nieco poruszył nie przestając uraczać przeciwnika nieprzychylnym spojrzeniu. Należało zapytać: "Andrzeju, co ci się stało?"
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Sob Maj 28 2016, 21:18

Co za ulga! Andriej nie pozapominał przez wakacje języków. W ogóle nie zapomniał, jak się posługiwało mową. Wypowiedział do niego aż cztery pytania i jedno krótkie zdanie oznajmiające. Toż to powód do świętowania. Trzeba to opić. Oby tak dalej! Może do końca roku szkolnego da się z nim pogadać przez co najmniej godzinę.
Oczywiście, że to przykre, iż wypowiedziane słowa były takie nieprzyjemne. Przykre, że zaufany kolega najwyraźniej próbował mu dogryźć. To było zupełnie do niego niepodobne. Gdyby wydarzyło się to parę lat wcześniej, Andriej wylądowałby na podłodze, zanim jeszcze przebrzmiałoby jego ostatnie pytanie. Młodszy Yuri nienawidził, kiedy obrażano jego rodzinę. Mordo bitkom oraz awanturom nie było końca. Starszy Yuri był mądrzejszy. Wyćwiczył w sobie więcej samokontroli. Pomogło mu w tym wiele czynników. Jednemu z tych czynników na imię było Kasjan. Utarczki słowne z Karamazovem wyćwiczyły w nim cierpliwość. Nauczyły czegoś o pasywnej agresji oraz dwuznacznych komentarzach. Zdarzało się, że były one równie skuteczne jak pięści. Nauczył się a jednocześnie uodpornił na złośliwe teksty. Ileż to razy miał ochotę dać w gębę Kasjanowi, ale hamował się i zmuszał do kulturalnego zachowywania się. Podszytego grubymi nićmi sarkazmu.
- Dowiesz się wszystkiego, jak sam będziesz się żenił. Uświadomisz sobie ile normalnie czasu zajmuje dobranie obrusów pod kolor kwiatów. Przekonasz się czy jest potrzeba czy nie jest potrzebna pomoc rodziców w tym, jak to się wyraziłeś "zaliczaniu". Tak swoją drogą, poszukaj bardziej poetyckich określeń. To źle, że mąż myśli w kategoriach "zaliczyć żonę". Jakiś szacunek kobiecie się należy - opowiedział sucho Yuri, przesunął się nieco w prawo - Przestań więc dopytywać się jak napalony czwartoklasista i leć się którejś oświadczyć. Skoro nie wytrzymujesz z ciekawości...
Był zły, jednak to nie osoba Andrieja była głównym powodem złości. Była to wzmianka o pomocy od rodziców. Ta cholerna jasna. Rodzice bardzo mu dopomogli. Tak bardzo, że krew go zalewała na wspomnienie tego mu się ostatnio "przysłużyli".
Niemniej zachował wystarczająco przytomności umysłu, żeby pouczać kolegę o stosowaniu ładniejszych zwrotów w języku. Nie mógł też zignorować płynącej od Walewskiego wrogości. Wymierzonej w niego. Sypialnia jakby skurczyła się i zamknęła do nich dwóch oraz tego odczucia - wrogości. To chyba nie była najlepsza pora na ciągniecie rozmowy.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Nie Maj 29 2016, 02:25

Jak chłopak chciał to potrafił. Po prostu dłużej już się nie dało uniknąć konfrontacji. To i tak cud, że nie doszło do żadnego incydentu od rozpoczęcia roku szkolnego. Wytrzymali prawie miesiąc i trzeba przyznać, że Andriej to mistrz w unikaniu drugiego człowieka. Jak nie Erdene to współlokator. Tak, jeszcze kilka lat wstecz, a znowu godziliby się po setnym, wspólnie odrabianym szlabanie. Walewski również miał swoje za uszami może nawet więcej od Aristova, a zmienił się dzięki tej nieszczęsnej Ulianie. Najwidoczniej każdy hultaj spotyka kiedyś na swojej drodze kogoś kto go w porę utemperuje. Jest więc nadzieja dla Bregović.
Andriej doceniał sztukę dyplomacji i operowanie słowem tak, aby zranić przeciwnika bez rozlewu krwi. Dzisiaj jednak to nie był jego dzień. Wolał własnymi rękoma sprowadzić na Yuriego cierpienie. Widzieć jego ból, upuścić tej błękitnej krwi. Zapomniał o ostrzeżeniach Livii, zapomniał jak zabraniała mu wszczynania bójek z Aristovem. Bił się z nim nie raz, oboje dorośli i już nie byli trzynastoletnimi chucherkami. Choć nie brał tego pod uwagę to mógł nawet dostać wpierdol, oby się tylko wyżyć i oczyścić z tej złości. Mógłby wtedy przed samym sobą przyznać, że się starał. Na słowa kolegi zareagował grymasem człowieka, który chciałby się zaśmiać, ale nie może. Dowie się jak sam będzie się żenił? A to dobre! Takie miał plany. Pod koniec ósmej klasy w przypływie optymizmu rozmyślał o swojej przyszłości z Ulianą przy boku. Nigdy się jej do tego nie przyznał, nawet gdy ona sama przedstawiała swoje pomysły na wspólną przyszłość. Chciał z nią zamieszkać na wsi, gdzie oboje prowadziliby skromne lecz dobrze prosperujące gospodarstwo. Uliana zajmowałaby się zielarstwem i miałaby własny ogród, a on skupiłby się na alchemii. Po odłożeniu odpowiedniej ilości pieniędzy pojawiłyby się na świecie mali Walewscy. Najlepiej to syn i potem córka. Boże, planował wszystko nie gorzej od niejednej baby! Naprawdę kochał Gardonyi, mimo, że nigdy tego przed sobą nie przyznał.
- A wiesz… To nawet zabawne, bo pozbawiłeś mnie tej szansy swołoczo.
Też się poruszył. W ten sam magiczny sposób w jaki zmniejszyła się sypialnia, która już po brzegi wypełniona była gniewem, złością i męskim testosteronem. Zdrowy rozsądek nadal pozostawał zakładnikiem negatywnych emocji, więc wszystko mogło się wydarzyć.
Andriej mógł uderzyć Yuriego, Yuri Andrieja i takby sobie oddawali, aż może przyszedłby Timon i im przerwał.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Wto Maj 31 2016, 22:31

Co on powiedział?
Że Yuri pozbawił go szansy... na oświadczyny? Gdyby nie to, że odżyła w nim złość na rodziców, parsknąłby śmiechem. Tak, Andriej miał całkowitą rację. To było zabawne. Takie śmieszne, że nic tylko pęknąć ze śmiechu.
Dzisiaj ponosił winę za odebranie szansy na oświadczyny, a jutro? Co będzie jutro? Andrzejek zmoknie na deszczu i uzna, że Yuri ponosi za to winę, bo wcześniej nie przypomniał mu o założeniu kurtki? Nauczyciel na niego krzywo spojrzy i to również będzie wina Yuriego, ponieważ... No, właściwie po co szukać powodów. To będzie po prostu wina Yuriego. I tyle.
- Zwariowałeś?! Co za głupoty znowu wygadujesz? - zapytał.
Nie, nie zapytał. Zażądał odpowiedzi. Natychmiastowej odpowiedzi. Takiej, która wyjaśniła ową dziwną sytuację. Rzuciła nieco światła na absurdalne zachowanie i słowa Andrieja.
W paru krokach zmniejszył dzielący ich dystans. Zatrzymał się przed kolegą, w pewnej niewielkiej odległości. Za wcześnie na wyciąganie ręki na zgodę. Wpierw chciał dokładniej mu się przyjrzeć. Upewnić się czy w andriejowych oczach tlił się rozsądek. Może naprawdę zaczynał wariować. Albo upił się trunkiem sprytnie przemyconym przez kogoś do Akademii.
Omiótł go wzrokiem, jakby szukał jawnego dowodu na to, że jego rozmówca sam nie wiedział, co mówił. Chociaż kusiło go, żeby ulec impulsowi nakazującemu dopaść Walewskiego, ściągnąć go z parapetu i porządnie nim potrząsnąć. A jak zajdzie potrzeba, to i dać po mordzie. Tak na otrzeźwienie.
Swołocz, tak?
Chyba daruje sobie samodyscyplinę.
Najgorszej, że Andriej wcale nie wyglądał na pijanego czy cierpiącego na jakąś straszliwą gorączkę. Owszem - bredził. Co do tego nie było żadnych wątpliwości. Bredził, ale był przekonany, że to co mówił miało rację bytu. I jak tu takiego szybko przekonać, że mylił się kompletnie. Bo niby jak sposób Yuri przeszkodził mu oświadczyć się wybranej pannie? Tak w ogóle, jakiej pannie planował oświadczyć się Walewski?
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Sro Cze 01 2016, 21:12

PO SPOTKANIU Z BESO SIKVDILI

Spotkanie z Beso dobiegło mu końca, a więc najrozsądniejszym wyborem było wrócenie z powrotem do sypialni w celu sprawdzenia, czy z rośliną pozostawioną tu zaledwie kilka godzin temu wszystko było w porządku. Przekręcił klamkę, aby wejść do pomieszczenia i zwyczajowo zająć się swoimi sprawami. W tym przypadku, miał zamiar spryskać lawendę, wodą – oczywiście, a później znaleźć jej dogodniejsze miejsce na wyższej półce. Współlokatorzy czasami się z nim mijali. Zastanawiał się, czy Andriej nie będzie miał mu za złe tego, że ostatnio nie pojawił się na spotkaniu. Kiedy wszedł, mógł dokładnie przyjrzeć się rozgrywającej w tym momencie scenie z udziałem wspomnianych. Za Aristovem nigdy szczególnie nie przepadał ale tolerował te jego paskudnie wymuskaną nowobogacką twarz – chociaż marudził czasem Walewskiemu na tego rodzynka o którym niestety, czasami było w Koldovstoretz głośno jeszcze nie zebrał się w sobie, aby u dyrekcji poprosić o znalezienie na miejsce kogoś innego – bardziej pasującego do tych brudów pokroju Baryshnikova. Zamknął za sobą drzwi kiedy kłótnia zaczynała się nasilać. Wiedział, że powinno się takie sprawy prać w zaciszu czterech ścian – a więc w rezerwie gotowy do interwencji tylko zmierzył obu wzrokiem.
- Moglibyście mi powiedzieć, co tu się za przeproszeniem odpierdala? - Powitanie pierwsza klasa uciekło spomiędzy jego ust kiedy przemieścił się, o tych kilka kroków w kierunku donicy, aby wzrokiem pobieżnie omieść także ją. Trzymała się całkiem dobrze, co skwitował tylko niemrawym mruknięciem zaraz krzyżując ze sobą ręce, na myśl o nierozstrzygniętym konflikcie Aristova z Walewskim.
- Za moich czasów to się dawało po pysku. Krzesłem. A wy się w jakieś pierdolety inteligenckie bawicie? Yurija jeszcze rozumiem. Kurwą by nawet kulturalnie nie rzucił. Ale Ty, Andrieju? - Przewrócił w niedowierzaniu oczyma. Zmrużył podejrzliwie oczy, jeszcze nie bardzo będąc w temacie kiedy wsparł się, o jedną ze zdezelowanych szafek wypełnionych książkami.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Sro Cze 01 2016, 22:26

Pozbawił szansy... Jak to żałośnie brzmiało. Dlaczego jeszcze stał i patrzył na tą pyszałkowatą, arystokratyczną twarz? Dlaczego w ogóle wszczynał z nim jakikolwiek temat, po co poruszał kwestię małżeństwa skoro czuł się w tym jak ofiara, ktoś przegrany, ktoś komu pokazano drzwi kopniakiem?
Publiczne zaręczyny były dla Andrieja jak siarczysty policzek od Uliany i Yuriego. Zdradzony przez własną dziewczynę i dobrego kolegę z którym był na dobrej drodze do zawarcia przyjaźni. Wszystko potoczyło się nie tak, już nie wiedział kogo ma o to obwiniać ani co myśleć. Za częste kąpiele w magicznym źródełku sprawiały, że mieszało mu się w głowie. Tak to chyba przez to, albo po prostu za długo w sobie to wszystko kisił nie mając siły ani ochoty wyznać co czuje. Lubił Livię, tak samo jak Timona i Erdene, ale żył w przeświadczeniu, że go nie zrozumieją. Machną ręką na te nastoletnie dramaty. Z matką wstydził się poruszać ten temat. To było takie... Niemęskie.
Prychnął na słowa Aristova, który najwyraźniej miał trudności z łapaniem kontekstu. Zaraz mu Andriej wtłoczy do głowy odpowiednie słowa, ale pięścią. Poruszył się, mierzyli się wzrokiem. Górował nad Yurim, był wyższy, ale on za to szerszy, bardziej zbity.
- Nie powiedziała ci... - pchnął go ręką w pierś, od popchnięć zaczynają się wszystkie bijatyki, co nie? Samcze posapywanie, łypanie spod oka, postawa masz problem i takie tam.
W tym miejscu Walewski bardzo brzydko pomyślał o Ulianie czując się zawiedziony. Taka była wygodnicka, no proszę. Co zamierzała? Jak chce się tak bawić to proszę bardzo. Sam mu powie, może doda kłamstewko. Jedno tu, drugie tam po to, żeby nie patrzył już tak na Gardonyi jak dotąd.
Robiło się już gorąco kiedy do pokoju wparował Timon. Upuścił tym samym nieco pary między chłopakami, którzy w odruchu się od siebie odsunęli w obawie, że to nauczyciel lub członek Komitetu Dyscyplinarnego. Andriej spojrzał na przyjaciela zagniewany. Musiał tu przyjść akurat teraz?
- Kurwa. - rzuca jak na zawołanie. Stracił ochotę, to trochę tak jak matka przyłapuje cię z ręką pod pościelą. Przez pół roku dajesz sobie spokój mając przed oczami jej zszokowaną twarz. Teraz było podobnie. - Tłumaczyłem naszemu koledze, że żeni się z moją dziewczyną. - pauza - Właściwie to już byłą zważywszy na okoliczności. - posyła Aristovowi pogardliwie niechętne spojrzenie i wraca na parapet, do jednej z donic z botaniki, która na pewno nie jest jego. Zapaliłby.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Czw Cze 02 2016, 20:56

Później, po odzyskaniu wewnętrznego równowagi, Yuri na trzeźwo przeanalizował  przebieg rozmowy z Andriejem. A także to wszystko co zaszło w trakcie ich rozmowy. Słowa, gesty, nieoczekiwane włączenie w dialog nowych elementów - po prostu to wszystko, co sprawiło, iż rozmowa zakończyła się w taki, nie inny sposób.
W Andrieju narastała agresja. Zupełnie jakby rozdrażnił go brak zrozumienia ze strony rozmówcy. Owo rozdrażnienie rozbudziło w nim chęć do walki. Zeskoczył z parapetu i podszedł do niego, żeby w dobitny sposób okazać, że tak; był gotów w każdej chwili puścić w ruch pięści. Pomimo tej jawnej demonstracji złożonej z popchnięcia, krzywego spojrzenia i prychnięcia, Yuri nie zamierzał podjąć rzuconego mu wyzwania. Chyba nadal był zdziwiony całą tą sytuacją.
Pojawienie się Timona, odrobinę rozładowało napięcie. Odrobinę, bo Timon wcale nie pomagał. Przeciwnie. Podżegał do awantury. Jednak Andrieja opuścił zapał do ostrzejszych akcji. Jak gdyby nigdy nic, wrócił na parapet.
- To nie twoja sprawa, Baryshnikov. Więc nie mieszaj się do tego - Yuri kulturalnie poinformował współlokatora.
Kwestia wtrącania się i nie wtrącania Timona wkrótce przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Na ten moment, w którym Walewski "udzielał wyjaśnień" wiele rzeczy utraciło znaczenie. Istniały wyłącznie słowa wypowiadane przez kolegę. Pod ich wpływem na Yuriego wreszcie spłynęło olśnienie. Od razu zniszczyło kontrargumenty, że zaszła jakaś pomyłka. Że to bzdury. Andriej nie należał do tych, którzy uciekali się do kłamstw. Po co miałby kłamać? Mało prawdopodobne, żeby zaszła pomyłka.
Zaręczono go z tą dziewczyną. Tą samą, która...
Zdarzenia, które nastąpiły po festiwalu zaczęły nabierać sensu. Układać w logiczny ciąg przyczynowo - skutkowy. Ale zrozumienie nie przyniosło żadnej ulgi. Yuri nie wiedział co odpowiedzieć. Nie wiedział jak się zachować. Nie wiedział nawet co myśleć. Umysł zalało kłębowisko myśli. Chaotyczne kłębowisko myśli i emocji. Tak jakby wszystkie chciały jednocześnie do niego dotrzeć. Dyskomfortowe odczucie. Bardzo nieprzyjemne. Były sposoby, żeby z niego się wyrwać. Yuri skorzystał z tego prostego, a zarazem wielokrotnie sprawdzanego i niezawodnego sposobu. Dającego ujście takiemu natłokowi.
- Nie powiedziała mi   - potwierdził - Ważne, że ty mi o tym powiedziałeś. Dzięki. Za tą szczerość. Za ten pośpiech. Za to, że nie zwlekałeś do następnego roku, na przykład - mówił spokojnie. Był to spokój porównywalny ze złowieszczym spokojem, jaki panuje w przyrodzie tuż przed uderzeniem pierwszego pioruna. Przed nawałnicą i burzą.
Burza i nawałnica przyszły.
W jednej chwili stał sobie nieopodal okna, w następnej znalazł się przy Walewskim. Siła impetu z jakim przyskoczył do kolegi sprawiła, że nie wyhamował w porę i zderzył z krawędzią parapetu. To nic. Przypływ adrenaliny stłumił ból. Zacisnął palce na koszuli Andrieja i pociągnął. Żeby twarz bez problemu spotkała się z nadlatującą pięścią.
Mylił się ten kto rzekł, że gniew to niskie, złe uczucie. Gniew był dobry. Gniew był wspaniały. Wypalał wszelkie wątpliwości. Napędzał do działania. Dzięki niemu, Yuri po raz pierwszy od czasu tych feralnych Kołowianek poczuł się zupełnie wolny. Wyzwolony od wątpliwości, z pełną siłą trzasnął Andrieja w gębę. Do diabła z konsekwencjami. Bez znaczenia, co mu złamie czy wybije. Mniejsza o to, że może ucierpieć niewinna roślinka w doniczce. Mroczna satysfakcja płynąca ze świadomości, że skóra, mięśnie, kości przeciwnika odczuwają siłę ciosu i ulegają jej, była najistotniejsza.
- Dobrze się bawisz zgrywając pieprzonego męczennika? Odpowiadaj!
Wrzasnął, ale nic go nie obchodziło, że wrzeszczał. A niech zleciałoby się całe dormitorium. Niech obejrzałoby sobie widowisko. Nie obchodziło go również to, że z powodu krwi i bólu, tamten mógł mieć trudności ze sformułowaniem odpowiedzi.
Cofnął się, nie spuszczając z Andrieja pociemniałych od gniewu oczu.
Dlaczego?
Dlaczego on i Uliana nic nie powiedzieli? Uliany tu nie było, więc musiał zaczekać na jej wyjaśnienia. Andriej mógł z nim pogadać. Mógł wyjaśnić mu wcześniej. Zamiast powiedzieć, jak miały się sprawy między nim a Ulą, wolał raczyć go pogardliwymi spojrzeniami oraz pogardliwym milczeniem. Kierowało nim tchórzostwo? Brak zaufania? Przeświadczenia, że ktoś taki jak Yuri, kompletnie nie liczył się z czyimiś uczuciami? Nie brał ich pod uwagę?
Yuri sądził, że poznali się z Andriejem na tyle dobrze, że nawiązała się pomiędzy nimi pewna nić wzajemnego zrozumienia i zaufania.
Widać jego założenie było błędne. Wystarczyło poważniejsze nieporozumienie, a koleżeństwo złamało się niczym zapałka. Chociaż to co ich łączyło nie zasługiwało nawet na określenie koleżeństwo.


Ostatnio zmieniony przez Yuri Aristov dnia Sob Cze 04 2016, 17:16, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Czw Cze 02 2016, 20:56

The member 'Yuri Aristov' has done the following action : Kostki


'k6' : 6
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Czw Cze 02 2016, 21:30

Brak nikotyny zawsze dawał się mu we znaki w sytuacjach kiedy się denerwował lub adrenalina nękała skołowane serce. Tym razem miał ochotę zapalić po to, aby zdławić w sobie nieznośne uczucie straceńczego losu. Wiedział, że Timon liczył na sparing, na krew i demolkę. Tak bardzo przecież nie lubił Yuriego, to nawet zabawne przy zestawieniu poprzednich lat, gdzie Walewski był mediatorem pomiędzy chłopakami. Udawało im się tu w trójkę całkiem dobrze egzystować, aż do tej pory. Andriej zerknął na roślinkę koło siebie, czy to czasem nie ta Baryshnikova? Zanim Yuri przyszedł do pokoju, Walewski mógł je poprzestawiać bo rośliny potrzebują słońca. Timonie, Timonie co zrobisz jak twoja praca zaliczeniowa runie na podłogę z winy gwałtowności nielubianego współlokatora? Andriej odwraca wzrok od Aristova i to był błąd, bo po gorzkich słowach prawdy jakimi go uraczył udało mu się sprowokować przeciwnika.
Jakież to było proste i banalne, za późno zauważył ruch, ale zdążył zmienić nieco pozycję ciała więc ręka Aristova zamiast w oko trafiła w nos z którego momentalnie chlusnęła krew. Na metaliczny posmak w ustach nie musiał długo czekać. Najważniejsze, że z pomiędzy warg wydobywał się chichot, który zaraz przerodził się w śmiech zwieńczony nutką histerii. Uśmiechał się brocząc krwią. Patrzył na rozbitą doniczkę z rośliną, na Timona, patrzył na Yuriego, który w tym momencie wydawał mu się żałośnie maluczki i śmieszny. Z tej niezdrowej wesołości rozbolał go brzuch. Zaczął kręcić głową. Czy jeszcze bardziej zdenerwował rywala?
- Wyśmienicie! - rzuca wyzywająco, wyciera rękawem krew. Pulsujący ból nie umniejsza jego postawy.
On męczennikiem?
- Gówno wiesz. - tak było, oni wszyscy gówno wiedzieli. Gdyby nie to, że musiał walczyć o swoją rodzinę i zapewnić jej bezpieczeństwo to śmiało wkroczyłby na scenę na Kołowiankach ryzykując własnym życiem. Nie mógł jednak pozwolić sobie na taki przejaw egoizmu. Wolał poświęcić własną miłość niż żyć z wyrzutami sumienia odwiedzając rodziców na cmentarzu.


Ostatnio zmieniony przez Andriej Walewski dnia Pon Cze 06 2016, 02:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Czw Cze 02 2016, 21:30

The member 'Andriej Walewski' has done the following action : Kostki


'k6' : 4
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Pon Cze 06 2016, 11:33

Baryshnikov nie przepadał za jednym ze współlokatorów, więc sytuacja była mu bardzo na rękę. W końcu miał okazję skutecznie podjudzić Walewskiego do skancerowania ostrożnie stąpającego po świecie paniczyka – co tu dużo mówić, nie tylko wspomnianego świerzbiła ręka co do tego aby dokonać zadość uczynienia za jak się okazało, odbicie dziewczyny. Gdyby tylko ktoś właśnie w ten sposób postąpił z pewną znaną wszystkim blondyneczką z komitetu na pewno zareagowałby tak – a nawet bardziej agresywniej, nie mogąc pogodzić się z myślą o tym, że złoty chłopaczek sypiający na brylantach, a nie na węglu brałby w obroty niczemu winne dziewczę sprzedawane przez rodziców jak rajstopy na targu. Przyglądał się sytuacji, na razie nie zamierzał się wtrącać – w końcu tym razem nie był w sprawę wmieszany on, ale jednak jeden z najlepszych przyjaciół. Niestety, zawsze stał po stronie Walewskiego nie ważne kto w tym konflikcie miałby więcej racji. W końcu poczuł się w obowiązku interwencji. Szczególnie po tym kiedy donica rozprysnęła się z głośnym charakterystycznym stukotem tłuczonej porcelany, o twardą chociaż nie tak bardzo wysłużoną posadzkę. - Głośniej się drzeć nie potrafisz? - Wydaje się być spokojny, ma dość opanowany ton głosu ale złość momentalnie w nim wzrosła. Krew się w żyłach zagotowała. Donica była tak naprawdę tylko małym pretekstem. Przejął się. Przejął chrupnięciem jakie usłyszał, kiedy pięść Aristova zetknęła się z nosem wmieszanego w konflikt starszaka. Krew. Osobiście nie przepadał za tym widokiem. Musiał wykonać kilka kroków w przód. Wmieszać się w ten popieprzony, ale z tego co zauważył cholernie ważny konflikt w którym udział brały dwa większe od niego komary – jeden chudy i długi jak tyczka, zaś ten obok jakby go karmili z procy – ale sukcesywnie, że nie dostawał jedzeniem po czole kiedy próbował coś złapać.
- Nosz kurwa. Zgadzałem się na to, żeby po pokoju trzaskać MOJĄ rośliną?- Zauważyłem, że każdy z nas kładł doniczki w różnych miejscach. Jeszcze do niedawna moja znajdywała się całkiem blisko innej, a teraz po prostu przepadła tak samo jak moje dobre wyniki z botaniki. Chwyciłem w dłonie inną, samotnie pozostawioną i bez większego zastanowienia rzuciłem nią w podenerwowaniu w Aristova z nadzieją, że przynajmniej mu ziemia w oko wejdzie - a niech ma, menda społeczna zapalenie spojówek. Szczerze mówiąc, to jemu teraz najbardziej należał się solidny wpierdol. Nie Andriejowi. Powinienem zrobić coś więcej, ale w pewnym sensie obawiałem się – różnica wzrostu robiła swoje, a przecież miałem przy boku właśnie Walewskiego więc nie o to powinienem się martwić.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Pon Cze 06 2016, 11:33

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Pon Cze 06 2016, 12:18

Co do jasnej cholery?! Zarobił w pysk i jeszcze rechotał? W zwyczajnych okolicznościach Yuri martwiłby się o stan umysłowy Andrieja. Nikomu normalnemu nie było do śmiechu, kiedy rozkwaszano mu nos. Tak postępowali wyłącznie masochiści. Tacy tam zboczeńcy i różni dziwacy.
Nadal był wściekły. Wściekłość paradoksalnie pchała go do wyświadczenia koledze przysługi. Skoro Andrzejek zagustował w bólu, wyśmienicie się bawił, to Yuri postara się, aby bawił się znacznie lepiej.
Bez wahania poprawiłby cios. Specjalnie dla niego wyciągnąłby i Serafimę.
Serafima była równie piękna, jak i bezlitosna. Lubujący się w cierpieniach Andriej natychmiast by się w niej zakochał. Dzierżona w sprawnych dłoniach przysporzyłaby mu wiele bólu. Pasowałaby do niego bardziej niż Uliana.
Skrzywił się. Gówno wiedział. Otóż to. Trafił w samo sedno. W gruncie rzeczy nic nie wiedział. Nie przyszło mu na myśl żeby znaleźć sobie nauczyciela legilimencji. Opanować ową trudną sztukę i za jej pomocą zagłębić się w czeluści głupiej łepetyny Walewskiego. Kiedy zawodziły konwencjonalne środki bazujące na najzwyklejszym świecie dialogu, należało sięgać po coś niekonwencjonalnego. Byle odkryć gdzie leżało sedno tego narastającego konfliktu.
Pewnie, że mógł z uporem (odziedziczonym po Wrońskich) naciskać na Andrieja. Domagać się od niego szczegółowych wyjaśnień. Ale po co? W jakim celu? Żeby mierzyć się z kolejnym wzgardliwym spojrzeniem? Wysłuchiwać złośliwych komentarzy?
Nie.
Upór miał po Wrońskich, za to otrzymał po Aristovach dumę. Aristovie nie skamleli. Nie żebrali o niczyje względy. Starał się. Próbował. Aż osiągnął limit. Pora żeby Walewski się postarał. Pokazał, że chce znaleźć jakieś rozwiązanie.
Skupił się na Andrzeju. Niemalże zapomniał o świadku tej całej awantury. Nie obchodziła go opinia Timona. Co ten sobie o nim myślał. Jak powiedział mu wcześniej: ta sprawa go nie dotyczyła. Ignorował go przez co zbyt późno spostrzegł lecącą doniczkę. Dostrzegł ją kątem oka dosłownie w ostatniej chwili. Jedyne co mógł zrobić to odruchowo osłonić się ręką. Latające twarde obiekty były niebezpieczne. Ręka częściowo zamortyzowała siłę uderzenia, ale i tak poczuł rozlewający się po twarzy ból. Bolało. Będzie bolało także jutro. I pojutrze. Doniczka odbiła się od niego. Spadła na ziemię. Tyle w tym szczęścia, że była to nieduża doniczka.
Wydawało się mu, że trwało to bardzo, bardzo długo. W tej rozciągniętej przestrzeni czasu wdychał zapach ziemi, rośliny oraz oswajał z bólem. Uderzenie doniczką przypominało porządne walnięcie pięścią. Nawykł do bólu związanego z uderzeniem pięści. Wizja fruwającego Timona pomagała przyjąć to upokorzenie. Lubił rzucać przedmiotami, co? Ciekawe jak sam sprawdziłby się jako latający obiekt. Chętnie przeprowadziłby takie doświadczenie. Porzucałby kolegą po pokoju.  
- Tylko na tyle cię stać, Baryshnikov? -   zapytał. Widzisz? Jesteś słaby. - obwieszczał kpiący ton i jeszcze bardziej kpiący wzrok. Tak się Timonek chwalił, że u niego dawało się po pysku. Krzesłem. A jak co do czego przyszło, rzucał nędznymi doniczkami.  
Bez zbędnego pośpiechu otrzepał się z grudek ziemi. Ból pulsował w głowie. Żywy gniew szarpał się, domagał całkowitego wyzwolenia. Zachęcał do podjęcia bójki. Z przeciwnikiem, który śmiał się jak wariat. Z przeciwnikiem, który histeryzował i rzucał czym popadnie.
Sam żeś sobie winien usłyszał cichy głosik podobny do głosu starszego brata. Identycznie racjonalny i logiczny Tak kończy się spouchwalanie się z kundlami. Brudna krew nie ma żadnych zasad. Żadnego poczucia przyzwoitości.
- Świetnie - skończył otrzepywać rękaw - Odgrywaj sobie skrzywdzone niewiniątko. A do roli zimnego sukinsyna poszukaj sobie kogoś innego. Bo ja definitywnie wypisuję się z twojego przedstawienia. Udanej zabawy.
Musiał wyjść zanim zupełnie go rozniesie. Zanim zrobi coś, czego potem będzie głęboko żałował. Każdy kto wpadłby do sypialni uznałby, że trafił na oddział Hotynki dla umysłowo chorych, a nie na pole bitwy. Na dwóch wariatów przypadał jeden zdrowy.
Odwrócił się i wymaszerował z pokoju. Nie trudząc się, żeby cicho zamknąć za sobą drzwi.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Yuri Aristov dnia Czw Cze 09 2016, 17:07, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Pon Cze 06 2016, 12:18

The member 'Yuri Aristov' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Czw Cze 09 2016, 23:51

Dlaczego śmiał się tylko on? Ta farsa była przecież godna komedii. Wybuch złości Aristova, atak Timona, który stracił właśnie zaliczenie z botaniki. Czyja roślina się ostała? Czy to miało jeszcze jakieś znaczenie? I tak są w trójkę w tyle z projektem. Będzie trzeba ogarnąć ziemię i spróbować ratować to co zostało z roślinek. Chyba tak praktyczne myślenie otrzeźwiło trochę Andrieja, który ocierał krwawiący i bolący nos rękawem. Zaraz mu Timon nastawi, oboje potrafili żyć bez magii poza murami szkoły więc czym było nastawienie chrząsteczki? Nie odpowiedział Yuriemu, ani nie zareagował na jego teatralne wyjście. I bardzo dobrze, że sobie poszedł bo gdyby został to na pewno doszłoby do bijatyki, gdzie niechlubnie byłoby dwóch na jednego. Walewski kopie kawałek doniczki unosząc szczątki lawendy za łodyszkę.
- Było trzeba mu jebutnąć metalowym budzikiem, albo tą szklaną kulą - zwraca się do przyjaciela. Przykuca przy komodzie, maca dłonią trochę na oślep spód by zaraz ukazać oczom Timona truciznę zawijaną w ładne, białe papierki.
- Malboraski z Zachodu. - mruga porozumiewawczo, jakby przed chwilą nie było tu żadnych niesnasek. Ot, przeciąg i pospadało. Siada na łóżku Baryshinikova wyciągając w jego stronę paczkę fajek. Tego mu było trzeba. Papierosek i posmak krwi w ustach. Nawet pulsujący ból nie należał do tych uciążliwych. Po części Walewskiemu ulżyło. Chyba tak.
- No pytaj, bo widzę, że chcesz. Ale najpierw nastaw mi nos póki jest jeszcze na świeżo.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Pią Cze 10 2016, 10:32

Przeżegnał Jureczka jedynie nieprzychylnym syknięciem nie mogąc znieść cyrku jaki robił się, w trybie ekspresowym pod przewodnictwem wspomnianego który jeszcze, na domiar wszystkiego jakby mu wrażeń w życiu było mało trzaskał parszywie drzwiami które prawie, że z futryny wyleciały. Satysfakcja mimo wszystko przepełniała Baryshnikova, który w mało męski sposób odegrał się, za uszkodzenie bliskiego mu kolegi. - Żałuję, że nie wziąłem w porę, w obroty miedzianego kociołka którym na pewno wybiłbym mu wszystkie niedorzeczne pomysły z głowy. - Zwrócił się w kierunku Walewskiego, zaraz zabierając z jego brudnych dłoni nie za ciekawie wyglądającą lawendę. Ułożył ją na parapecie. Zapobiegawczo. W końcu nie chciał, żeby ktokolwiek mu na nią nadepnął – a co będzie z nią później? Zastanowi się. Podejrzewał, że będzie musiał wdrożyć plan podmiany rośliny, o którym opowiadał Beso. - Burżuju Ty. - Komentuje pojawienie się światowej sławy papierosów, które w tym momencie są jakby lekarstwem na wszystkie zmartwienia. Baryshnikov zapobiegawczo uchyla jedno z okien nie chcąc słuchać paplaniny o tym, że w pomieszczeniu śmierdzi tak bardzo, że można by trupa powiesić. Skinął na niego głową, nim nie zgarnął z opakowania fajki zaraz wkładając ją sobie za ucho. Jeszcze nie miał czasu na odpalanie. W końcu miał do roboty coś ważniejszego. - Mów Ty mi czy to nie o naszą Uleńkę chodzi? A nawet jeśli to czemuś Ty pozwolił, żeby taki brzydal Ci wszystko zabrał sprzed nosa? Czemuś mu nie wpuścił wpierdolu porządnego? Ostatnio wypisałeś się z Panacei. Czemu? - Trudno mi się powstrzymać przed zasypywaniem go pytaniami, a te które już wypowiedziałem są dopiero początkiem. Andriej musi mi wszystko co wie powiedzieć. Chciałbym, ale nie mogę zadowolić się tylko własnymi domysłami. Mrużę podejrzliwie oczy, kiedy z uwagą przyglądam się pogruchotanemu nosowi. Staram się przypomnieć, jak to się robiło. Zaciskam wargi w cienką linię, a później po prostu serwuję mu skuteczne, bardzo kulturalne przypieprzenie raz jeszcze z tym, że z drugiej strony. Krew która sączy się teraz z nosa, jest strasznie obleśna ale udaję, że mnie to nie rusza zaciskając mu palce na nosie, żeby sprawdzić mniejszymi ruchami na boki czy wszystko naszło z powrotem. W takich chwilach zastanawiam się nad tym, czy nie powinienem robić tego profesjonalnie za pieniądze. Uśmiecham się głupio, a to chyba znak, że jestem zadowolony ze swojej roboty. Chwytam go za kark, a później przechylam mu głowę w przód, żeby nie krztusił się spływającą do gardła krwią. - Kaleka. - Mruczę, a później odchodzę od niego na chwilę, żeby wygrzebać z szuflady materiałową chusteczkę. Przytykam mu ją pod nos, zaraz pozwalając, żeby przytrzymywał wszystko samodzielnie.
- A teraz mów. Co Cię z Aristovem łączy? - Wygrzebuję z kieszeni spodni zapalniczkę, zabieram zza ucha fajkę, jeszcze otrzepując ją z wszelkich niewidzialnych brudów – myję się za uszami, ale wolę mieć pewność. A później odpalam, zaciągając się powoli kiedy zawieszam na nim wyczekujące spojrzenie. Obracam w palcach zapalniczkę, a później nie czekając, aż o nią poprosi podrzucam mu ją na kolana. Gramolę się, na miejsce obok.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Pią Cze 10 2016, 13:44

Ich trójka była idealnym przykładem na to, że dwa światy nigdy się ze sobą nie z zasymilują. Yuri reprezentował archaizm jaką była arystokracja, a Andriej i Timon stanowili obraz nowego świata, gdzie młodzież nie miała nad sobą ojcowskiego bata. Mogli zostać kim chcieli. Policjantami, urzędasami, a nawet żołnierzami. Mogli wziąć za żonę sprzątaczkę albo Tajwankę. Co mógł zrobić Aristov? Co mogli zrobić jemu podobni? Nie, Andriejowi nie było ich żal. Już nie. Nawet Uliany. O Bregović nie myślał w tych kategoriach, ona była w jego odczuciu już tą wyzwoloną. Wierzył, że mogła wszystko bo kto zdołałby okiełznać jej niespokojnego ducha? Rodzina, która ukształtowała jej charakter i marzenia? Okazaliby się hipokrytami. Wypuścił z ust dym po czym rozstawił ręce, aby nie sparzyć Timona papierosem. Niech czyni swą powinność, ufał, że ten przywróci mu nos do właściwego stanu i obejdzie się bez wizyty na Oddziale Medycznym. Jeżeli spodziewasz się bólu to boli on o wiele mniej niż atak z zaskoczenia. Teraz też tak było, a mimo to musiał zdławić jęk. Gardło zalała nowa fala krwi. Mocniej to chyba bije już tylko Bregović. Zakaszlał wytrzymując tortury doktora Baryshnikova i z wdzięcznością przyjmuje materiałową chusteczkę. Wziąłby nawet skarpetkę sprzed tygodnia. Pochylił się do przodu czekając, aż najgorsze spłynie. Najważniejsze to nie pobrudzić pościeli Timona. Najwyżej się zamienią, bo Andriej zauważa kilka bordowych plamek.
I jak miał palić? Odstawia na chwilę chusteczkę i zaciąga się malboraskiem, żal, żeby marnować.
- Gdyby tylko chodziło o odbijanie dziewczyn to Aristov już dawno dostałby w ryj - zaczyna mówić, kiedy wszystkie funkcje życiowe są w normie - Dowiedzieli się, że spotykam się z Ulianą. Złożyli... Złożyli wizytę moim rodzicom podczas mojej nieobecności w te wakacje. - zdecydował się wyznać Timonowi wszystko bo po części miał już serdecznie dość duszenia w sobie każdego szczegółu beznadziejnego życia. - Potem te całe ich zaręczyny... Chciałbym myśleć, że to ona maczała w tym palce, ale sam wiesz jaka jest... Nie wiem co już myśleć. Zerwałem z nią zaraz na początku roku, żeby wyjść z tego z twarzą. Dlatego zrezygnowałem z Panaceii. Byłem tam głównie przez wzgląd na nią, a nie jest mi łatwo... No wiesz. - zakończył wzruszeniem ramion. Chłopcy też mieli uczucia. Nawet wrażliwość i duma, która nie pozwalała im na poświęcenia tak jak dziewczętom.
- Nasz kolega najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z wielu rzeczy. Oczywiście Uliana mu o nas nie powiedziała. - odwrócił głowę i posmarkał delikatnie w chusteczkę oceniając stan przegrody nosowej.- Było trzeba wybić mi z głowy romansowanie z arystokracją, Timon. Same są z tego problemy. Lepiej też w to nie brnij.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Pon Cze 13 2016, 10:15

Powinien podstawić mu skarpetkę, ale za bardzo bał się o to, że kiedy Walewski dostanie ją pomyśli, że zyskał także wolność jak wszystkie domowe skrzaty – a tego Baryshnikov nie chciał. Uśmiechając się głupio pod nosem, na myśl o prawidłowo przeprowadzonej operacji sam sobie zabił ciche, niemrawe brawo – ot, żeby mu się w przyszłości także udawało. Zaciągnąłem się. Trudno mi uwierzyć w to, że w końcu mogę w spokoju rozkoszować się trucizną jaką były papierosy. Aż na usta ciśnie mi się historia sprzed chwili, kiedy mi właśnie za to w bezczelny sposób punkty odebrano.
- Mówiłem, że w rodzinie Aristova siedzą same zawistne mendy! Puszy się, wymądrza – jedyne co robi to tylko z uśmiechem na ustach miesza w wasze prywatne sprawy swoich starych. - Wszystkich ich  z rodu kolejno w myślach przeklinam nie mogąc uwierzyć w to, że nadal z tak zdradzieckim lisem dzieliliśmy jedno dormitorium. Denerwuję się. Ale słucham. Pozwalam Walewskiemu powiedzieć wszystko co w tym momencie wie, a ja staram się łączyć ze sobą wątki. - Wiesz Ty co się robi w takich sytuacjach? Zrywanie to najgłupszy pomysł, jaki mógł Ci wtedy wpaść do głowy. Powinieneś Ulianę na osobności zaciągnąć. Anulowałbyś w ten sposób zaręczyny Yurija. - Patrzę na niego trochę spod byka. Zakładam, że też wychowywał się w podobnych stronach – zdążyliśmy się poznać na tyle, że oboje wiedzieliśmy doskonale o tym, że życie bez używania magii także miało rację bytu. A kiedy nie można było rzucić uroku na wieczny, męski zwis trzeba było uciekać się do starych tradycyjnych metod. W Archangielsku najpopularniejszym sposobem na dostanie tego, czego się nie miało było zmalowanie dziewczynie dziecka. Timon jednakże wiedział, że Andriej nie był w tym momencie gotowy na takie poświęcenia – więc po prostu zaproponował inną bezpieczniejszą formę. A jeśli nie uwiódłby Uliany swoim urokiem osobistym, a nie oszukujmy się, Walewski chociaż romantyczny jak rzut cegłą w czoło miał w sobie to coś co wabiło do niego dziewczyny jak pszczoły do kwiatów. Baryshnikov gotów w każdej chwili wparować przy jego boku na ślub, aby przerwać uroczystą ceremonię już snuł plany, które miały wkrótce nastąpić. - Wróć do Panacei. Przecież Uliana nie Tobie powiedziała, że nie chce Cię tam nigdy więcej oglądać. Przerwałbyś te amory, które są teraz pomiędzy nią, a Yurim. A nuż by się 'odkochała' od tego Fajfusa Wspaniałego. - Trzymając w ustach fajkę, klepię go wymownie po ramieniu, aby mu dodać odrobinę otuchy na te ciężkie czasy. - Co Ty na to, żeby mu wszystkie cenne książki zniszczyć? - Rzucam w międzyczasie. Cicho. Ukradkiem to spomiędzy moich ust ulatuje. Zemsta w każdym wydaniu teraz wydaje mi się odpowiednia. Wysłałbym nawet orła do Uliany. Orzeł.
- Hej. A gdybyśmy wysłali do Uliany list? Moim orłem, bo Twojego pewnie zna aż za dobrze. Moglibyśmy zerwać zaręczyny, udając Aristova. - Zamyśliłem się, głęboko kiedy wypuszczałem spomiędzy ust ciemne obłoki dymu. Wydawało mi się to dość skutecznym sposobem na wzbudzenie w dziewczynie mieszanych uczuć co do Aristova. - Powiem Ci to tak. Zostawianie arystokratycznych dziewczyn, w rękach wymuskanych chłopaczków dla których wyczynem jest złapanie jakiejkolwiek za rękę, to jak wyrzucanie na śmietnik całkiem dobrego tortu. - Przyglądam się jeszcze nieestetycznie wyglądającemu, a to dlatego, że nadal krew nie zyskała na wartości nawet leżakując na rozmówcy, nosowi. - Czemu nie byliście z Ulianą bardziej oficjalnie parą? Oczywiście, znalazłoby się kilka osób które patrzyłyby na was krzywo, ale... Jesteśmy teraz prawie, że w trakcie rewolucji jeśli chodzi o takie sprawy. Czasy się zmieniają. A moje i Karamazovej poparcie zawsze mieć będziecie. - Zapewniam.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Wto Cze 14 2016, 03:23

Pozwolił rozgadać się przyjacielowi. Nie przerywał mimo absurdalności niektórych pomysłów. Cały Timon, nie zawsze odbierali na tych samych falach i to co wydawało się proste dla niego, dla Andrieja oznaczało coś zgoła innego. Pochylił się do przodu opierając łokcie na udach. Jedną ręką uciskał nasadę nosa, a drugą lawirował między pustą przestrzenią, a wargami. Dużo zdrowia dla tego kto wymyślił papierosy. Zaciągał się powoli, jakby to miał być jego ostatnio wdech. Kręcił głową na coraz to nowsze pomysły Baryshnikova, a nawet kilkukrotnie parsknął śmiechem.
- Nie słuchałeś. - wzdycha karcąco - Gardnoyi zdemolowali mi mieszkanie i zastraszyli rodziców. Zagrozili, że jak nie zostawię Uliany to ich zabiją. Nie mam zielonego pojęcia jak się o nas dowiedzieli, zawsze starałem się wybierać takie miejsca, żeby nikt nas nie nakrył. Ktoś nas zdradził, widział albo to wszystko sprawka... Uliany. Może stałem się niewystarczająco bogaty i to jakaś gierka. Nie mogę narażać życia swoich rodziców i siostry dla własnego egoistycznego uczucia. Wiesz jak się czułem widząc mieszkanie wywrócone do góry nogami, przerażone twarze swoich rodziców?
Nie ma co więcej kombinować Timon. W Panacei dawałem sobie radę wyłącznie dzięki niej, nie kręcą mnie roślinki... A list to głupi pomysł, wystarczy, że porozmawia z Aristovem i wyda się nasze kłamstwo.
- patrzy na Timona cały pokrzywiony na twarzy - Żałuję, że tak to się wszystko potoczyło, ale nie sądzę, żebym mógł tu wiele zdziałać. Nie mogę publicznie okazać jej uczuć, bo zaraz doniosą o tym Gardonyiom, ma młodszych braci, a plotki w Akademii rozchodzą się w błyskawicznym tempie. Raczej wszystko jest już pozamiatane... - kładzie się na łóżku podziwiając teraz sufit.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Sypialnia nr 1    Sro Cze 15 2016, 15:45

Czasami zdarza mi się nie słuchać.Czasami opacznie odbieram niektóre informacje. Tak też tym razem, wydawało mi się, że rozumiem wszystko, a nie rozumiałem nic. Dopiero tłumaczenie Walewskiego sprawiło, że włosy zjeżyły mi się na głowie. Trudno mi było w to uwierzyć, ale nie miałem podstaw do nie wierzenia mu w jakiekolwiek wypowiadane przez niego słowo. Gardnoyi uchodzili za rodzinę dość dobrze wychowaną – przynajmniej ja tak myślałem, zważywszy na grzeczną, zawsze poukładaną Ulianę która nigdy nie sprawiała problemów, a na domiar wszystkiego była w tym sławetnym, a przeze mnie trochę znienawidzonym Komitecie Dyscyplinarnym. - To trochę do niej nie podobne, żeby tak Cię traktować tylko dlatego, że ostatnimi czasy mogłeś trochę zubożeć. Uliana nie wygląda mi na  materialistkę, ale skoro woli towarzystwo Arisova który prawie, że na pieniądzach sypia... - Chce, żeby to wszystko było tylko wierutnym kłamstwem. Zaczynam w nerwach kończyć papierosa, starając się znaleźć jakieś rozwiązanie. Coś, co nadałoby temu wszystkiemu więcej sensy. Dwulicowość dziewczyny po prostu do mnie nie przemawia. Chyba mam zbyt miękkie serce. A może to coś innego. Tylko co?
- Powinieneś z nią porozmawiać. I wszystko wyjaśnić. Przecież nikt nie ma prawa terroryzować Twojej rodziny. - Rzucam. Tym razem to nie jest błyskotliwa odpowiedź, Andriej sam pewnie już próbował coś takiego zrobić ale zważywszy na fakt, że nadal dzielił się ze mną podejrzeniami uznałem, że może jednak nie powiedzieli sobie wszystkiego. Atak osobisty, a atak na rodzinę – tego było po prostu za wiele, a gdzie w tym wszystkim przynajmniej odrobina szlachetności którą chwili się błękitnokrwiści? Przygryzam koniec własnego języka, a później mimochodem rozglądam się po pomieszczeniu.
- Gdybyś miał dobre stosunki przynajmniej z częścią Gardonyi, młodsi robiliby wszystko, żeby rodzice się nie dowiedzieli. Przynajmniej ja tak to widzę. Chociaż... Jestem w podobnej sytuacji. Ale ukrywam się lepiej od Ciebie. - Marudzę co nieco pod nosem, a w sumie nie ma w tym dużo prawdy, bo to co jest pomiędzy mną, a Karamazovą nie jest nawet prawdziwym związkiem. My nie jesteśmy razem. My się przyjaźnimy, a ja muszę trzymać się tego, że to tylko przyjaźń – chociaż serce podpowiada mi zupełnie inaczej, a ja się w tym wszystkim duszę. Przymykam na chwilę oczy. - Czemu nie powiedziałeś mi o Tobie i Ulianie wcześniej? - Wbijam mu lekko palce jednej dłoni pod żebra. Powinienem być na niego zły, ale w tej chwili chyba mnie też dopadła udzielająca się w pomieszczeniu nostalgia.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sypialnia nr 1    

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia nr 1
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: