IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Malowidło Bogunki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieMalowidło Bogunki   Pon Kwi 04 2016, 21:30

Malowidło Bogunki

To obraz przedstawiający niezwykle piękną i długowłosą kobietę, która wyleguje się w mętnej, zielonkawej wodzie, a za oparcie służą jej wysokie oraz gęste szuwary. Chodzą pogłoski, że czasami się z niej wynurza, obnażając tym samym swoje ohydne, niemal owadzie odnóża, które zastępują jej nogi. Dodatkowo każdego przechodnia z przyjemnością raczy okropną, przypominającą krowie ryki pieśnią. Bardzo często się wścieka, kiedy uczniowie uciekają, nie wysłuchawszy jej wokalnych talentów. Próbuje ich wtedy ochlapać rzeczną wodą, co jej nie wychodzi – wszak jest wyłącznie obrazem.
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Wto Lis 01 2016, 20:34

Mętlik w głowie. To chyba najmniej, co można powiedzieć o obecnym stanie mentalnym Yuliyi. Westchnienia wychodziły z jej ust dość często, zwłaszcza, gdy zerkała w dół, na swoje dłonie. Od spotkania z jajem żar-ptaka minął tydzień. Codziennie rano odwiedzała doktora Lavrinenko lub panią Osyenę. Nawet ich trochę polubiła, w granicy tego, jak mógł polubić drugiego człowieka osobnik tak niepewny jak młoda Onegina. Unikała jednak rozmawiania o tym, co się stało. Na pytanie współlokatorek o to, co jej się stało, wybuchała płaczem tak rzewnym, że każdy rezygnował z drążenia tematu. Było jej źle. Źle na duszy, odrobinę mniej źle na ciele. Czy tak się da?
Wpadła w wir nauki. Co prawda dzięki pożyczonemu samonotującemu pióru nie omijała jej ta teoretyczna część lekcji, jednak z części praktycznej musiała zrezygnować. Wolała jednak wykorzystać ten dodatkowy czas na zatopienie się w książkach. Warto było nadrobić braki, a na kontakt z ludźmi nie miała najmniejszej ochoty. Oczywiście do teraz.
Jej myśli jakoś zawsze wracały do Dionisie. Był jedną z niewielu osób, które naprawdę ją lubiły. Przynajmniej takie miała wrażenie. W każdym razie ona lubiła go bardzo. Aż czuła się okropnie, że przez nią ten rumuński chłopiec najadł się strachu. Bo na pewno to był dla niego duży szok. Może nawet się obwiniał? Nie chciała o tym myśleć. Ale jednak myślała. Zdecydowanie za dużo czasu spędzał w jej głowie. Musiała coś z tym zrobić.
Obraz bogunki wydawał się idealnym miejscem. Po pierwsze - był obrazem. Sztuka. Sztuka połączyła ich na samym początku, więc może pozwoli jej jakoś rozwiązać ten problem? W końcu musi go przeprosić... W dodatku bogunka jeszcze śpiewała. Więc może jak palnie jakąś głupotę, będzie mogła na nią liczyć? Że zagłuszy idiotyzmy?
Na rękach miała parę jasnych, jedwabnych rękawiczek. Wolała zakryć dłonie, przynajmniej póki znajdowały się na niej także opatrunki. Te zatknęła w kieszeniach szaty, wyglądając zza rogu na korytarz. Dionisie nadal nie było. Ale to ona powinna zjawić się wcześniej. Dlatego westchnęła głośno, odgarnęła włosy z twarzy i ruszyła dumnym krokiem przed sam obraz.
Witaj, bogunko. Co tam u ciebie?
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Wto Lis 01 2016, 23:41

Od pamiętnego spotkania z magicznym żar-ptakiem minął tydzień, a może i więcej, choć zdawać by się mogło, że jego przemiana miała miejsce zaledwie kilka godzin temu. Wciąż żyłem tym wydarzeniem, nieustannie wspominając ten dzień i jednocześnie martwiąc się o Yuliyę, która wyjątkowo mocno poparzyła swoje delikatne dłonie. Czułem się za nią odpowiedzialny, dlatego też czasami odprowadzałem ją na oddział medyczny, przekazując w ręce doktora Lavrinenko czy pani Osyeny, a innym razem starałem się pomóc w szkolnych zaległościach, tłumacząc jej materiał, którego nie potrafiła przyswoić. Nie widziałem jej jednak teraz przez dwa dni – sam miałem nawał obowiązków i musiałem czym prędzej się nimi zajęć, nie mogąc sobie pozwolić na niesystematyczność. Ale nie ukrywam, Yuliya wciąż siedziała w mojej głowie, nawet jeśli niekoniecznie zdawałem sobie z tego sprawę.
- Yuliya! – odzywam się dość głośno z końca korytarza, radośnie kiwając w jej kierunku ręką na powitanie. Nie sądziłem, że spotkam ją właśnie tutaj, wracając z ostatnich zajęć tego dnia. Fakt o naszym dzisiejszym spotkaniu dotarł do mnie dopiero po chwili. Całe szczęście, w innym przypadku najprawdopodobniej całkowicie o tym bym zapomniał i nie zjawił się pod umówionym miejscem. – Jak się teraz czujesz? Już lepiej? Byłaś na zajęciach? – Standardowe pytania, które ostatnimi czasy zadawałem niemożliwie często, ale nie mogło się bez nich obejść. Lepiej się upewnić i spytać dwa razy niż niepotrzebnie gdybać. Uśmiecham się pod nosem, poprawiając swoją torbę na ramieniu i patrząc na Yuliyę.
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Sro Lis 02 2016, 15:21

Można powiedzieć, że jej ukryte gdzieś głęboko i raczej trudne do wydobycia zdolności z zakresu okultyzmu tym razem jej nie zawiodły. A może to po prostu normalne poczucie czasu? Wiedziała, o której godzinie może się go spodziewać, ale gdzieś pod skórą czuła, że jest coraz bliżej. Czy to przez bijące jak szalone ze zdenerwowania serce? Możliwe. Faktem jest, że na dźwięk swojego imienia wyjątkowo się rozluźniła. Bo już był i nie trzeba było czekać, a to właśnie czekanie zjada człowieka od środka i nie pozwala mu normalnie funkcjonować.
- Dionisie. - uśmiechnęła się w jego kierunku i nawet szarpnęła lekko ręką, chcąc unieść ją w górę i zamachać. Ale znów zwróciłaby uwagę na swoje dłonie, a tego przecież nie chciała. Jednak jeżeli przez większość tego dnia jej humor był raczej marny, w obliczu spotkania ze starszym kolegą cała ciemność jej duszy została rozproszona. Nie było po niej ani śladu.
Poczekała chwilę, aż chłopak zjawi się przy niej, nie chciała przecież krzyczeć o swoim samopoczuciu na cały korytarz.
- Tak, tak, jest dobrze. Czasem tylko piecze, gdy za mocno ścisnę rękę, ale jest lepiej, niż wczoraj. - ściszyła nieco głos, jakby obawiała się, że ktoś ich podsłucha. Kto wie, czy bogunka, przy której obrazie się znaleźli, nie postanowi uprzykrzyć im życia wyśpiewując tym razem temat ich rozmów. - Dziś mieliśmy zoologię magiczną. W sumie też mamy nadal, ale przez te zwolnienie profesor kazał mi iść i nie zawracać mu głowy. Więc zniknęłam i mu tej głowy nie zawracam. A ty? Nie jesteś zmęczony? - możne nie była najbardziej wylewnym człowiekiem, ale... widać było, że się o niego martwiła. W końcu spędzał z nią tyle czasu, może z poczucia obowiązku? Będzie musiała mu to naprawdę dobrze wynagrodzić...
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Sro Lis 02 2016, 18:24

- To klawo – cieszę się na jej odpowiedź, puszczając oczko w kierunku Oneginy. Całe szczęście, wszystko wraca do normy; w innym przypadku pewnie dalej czułbym się winny za to, co się stało. Przecież mogłem ją zatrzymać. – Rozmawiałem rano z doktorem Lavrinenko i powiedział mi, że za parę dni powinno być już w porządku. Niemniej jednak wciąż musisz stosować tę maść, którą dostałaś od pani Osyeny – mówię troskliwie po chwili, jeszcze raz poprawiając torbę przewieszoną przez ramię. Słyszę, że ktoś woła moje imię, odwracam się za siebie, ale nikogo nie widzę, więc wzruszam tylko ramionami, powracając wzrokiem do dziewczyny. – Racja, teraz musisz uważać na zwierzęta – odpowiadam żartobliwie, w międzyczasie przesuwając się na bok, gdy uczniowie zaczęli wychodzić z klas.
- Przyznam szczerze, że jestem trochę zmęczony. Wczoraj wyjątkowo późno poszedłem spać, bo czytałem Na szczytach rozpaczy Emila Ciorana, a z samego rana miałem sprawdzian z historii magii, ale chyba nie poszło mi za dobrze. Uczyłem się sporo przez kilka dni, a mimo to nie znałem odpowiedzi na niektóre pytania. Cóż, mam nadzieję, że chociaż dostanę czwórkę – tłumaczę z nieschodzącym uśmiechem z twarzy, zerkając ukradkiem na obraz po lewej stronie. Założę się, że byłoby o wiele lepiej, gdybym zdążył pospać choćby trzy godziny dłużej. Zmieniacz czasu mógłby też być dobrym rozwiązaniem, jednak nie jestem w jego posiadaniu, więc w rzeczywistości niewiele mogę zrobić. – Powiedz mi, wiesz może, kto jest autorem tego malowidła? – zagajam z ciekawością w głosie.
Opowiem ci, jeśli nie wiesz.
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Sro Lis 02 2016, 19:56

Czasami wydaje się, że przejmujesz się tym bardziej niż ja.
Na całe szczęście Onegina jeszcze panowała nad przesyłem informacji między mózgiem a resztą ciała i udało jej się nie wypowiedzieć tego na głos. To było... miłe, że się tak o nią troszczył. Ale z kolei poświęcał swój czas, mnóstwo czasu, by jej doglądać i jeszcze robił to w tajemnicy! Bo przecież ani Lavrinenko ani Osyena nie powiedzieli jej nic o tym, że młody Eminescu do nich przychodzi. Och, gdyby Yuliya wiedziała wcześniej...
- Podobno jak się ją dłużej stosuje to może odbarwić blizny i będą w prawie takim samym kolorze co zdrowa skóra - a na tym zależało jej najbardziej. Dziś w myślach przeklinała Potocką, tą pisarkę od "Gdzie jest żar-ptak?", bo to w sumie od niej po raz pierwszy usłyszała o tym stworzeniu. I jak na złość, wolałaby jego mocą spalić wszystkie wzmianki o nim. Poza tym dziennikiem babci Dionisie, bo on mógł jednak być okropnie przydatny. A poza tym to pamiątka.
Parsknęła cichym śmiechem na wzmiankę o zwierzętach. Tydzień to idealny czas, by przestać się boczyć i zacząć swe życie sprowadzać znów na normalne tory. Jednak zaraz także usłyszała imię chłopaka i wychyliła się nawet, by ponad jego ramieniem dojrzeć, kto to mógł go zawołać. Nie, że była zazdrosna. To tylko ciekawość, taka sama ciekawość jak w przypadku tego feralnego jaja. Szybko jednak wraca wzrokiem do swojego rozmówcy i kiwa głową w zrozumieniu.
- To jakiś mugolski autor, prawda? - głupio jej się przyznać, że o nim nie słyszała. A gdyby to faktycznie okazał się mugol, miałaby jakieś wytłumaczenie. W dodatku jego nazwisko brzmiało tak jakoś rumuńsko, pasowało do Dionisie, tak samo jak tytuł książki przynajmniej w jej odczuciu. - Ale zamiast czytać książki o rozpaczy powinieneś zakuwać. - dodała po chwili, śmiejąc się dość łagodnie. Właściwie to był jeden z tych niewielu momentów, w którym można było zobaczyć Yuliyę roześmianą, z oczami kształcie półksiężyców, zasłaniającą sobie usta dłonią w jasnej rękawiczce. Musiał być to całkiem uroczy widok, chociaż nie trwał długo. Zaraz jej oczy otworzyły się szerzej i znów złapała się na zbyt długim wpatrywaniu się w bogunkę. Tylko żeby jej nie zdenerwować, tylko żeby jej nie zdenerwować...
- To był... ten... - i ta pustka w głowie. Spojrzała na Dionisie ukradkiem, czując, że z nerwów zaczynają ją piec uszy. Na sto procent zaczęły się czerwienić. - Ech... zapomniałam... - westchnęła głośno, zwieszając lekko głowę ze wstydu.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Czw Lis 03 2016, 13:51

- Tak, Emil Cioran jest filozofem i eseistą, który pochodzi nawet z Rumunii – odpowiadam dumnie, choć prawda jest taka, że od czasu przeprowadzki do Paryża i wydania w 1949 roku Precis de decomposition, pisał wyłącznie w języku francuskim. Sam mógłbym kiedyś tam zamieszkać, nawet myślałem, czy nie porzucić Rosji na rzecz Francji, jednak podejrzewam, że ostatecznie i tak wrócę do Bukaresztu. Bo tęsknię za wieczornymi spacerami po Calea Victoriei, widokiem Ateneul Român i przesiadywaniem nad Dâmbovițą; za moim domem na wzgórzu, mamałygą na śniadanie czy sarmalami na obiad. – To bardzo ważna książka, dlatego chciałem ją wreszcie przeczytać. Inna sprawa, że tym razem kosztem nauki i ocen, ale przecież to nie one w tym wszystkim są najważniejsze – tłumaczę się, po czym wzruszam bezradnie ramionami, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Nic się nie stało, zaraz ci wszystko opowiem – dodaję od razu, uśmiechając się lekko pod nosem. Nie każdego wszak interesuje sztuka, a ja w wolnej chwili starałem się dowiedzieć jak najwięcej na temat zbiorów umieszczonych w Akademii Koldovstoretz, zapewne jako jeden z nielicznych uczniów w tej szkole. Malowidło Bogunki, bo tak nazywa się ten obraz, namalował właśnie Piotr I Wielki z dynastii Romanovów. Mało kto wie, że miał taki talent, biorąc pod uwagę jego zasługi reformatorskie. Generalnie niewiele zachowało się z jego dzieł, część z nich została zrabowana w momencie, gdy wymordowano Romanovów, a druga część najprawdopodobniej znajduje się w rękach prywatnych kolekcjonerów. Chociaż kto wie, co się z nimi stało. – Nie da się ukryć, że w tym momencie trochę się rozgadałem, ale mając jakąś wiedzę na ten temat, chciałem się nią podzielić z Yuliyą.
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Czw Lis 03 2016, 18:55

- Właśnie brzmi, jakby był z Rumunii. - rzuciła tak w międzyczasie, nie chcąc przerywać jego monologu. Cóż zrobić, że lubiła go słuchać? A dodając do tego jeszcze to, że mogła się czegoś nauczyć... Można było jednak połączyć przyjemne z pożytecznym. Pokiwała jeszcze głową, próbując przez to pokazać, że go słucha. Nie znała się jakoś bardzo dobrze na twórczości mugolów. Bo w końcu miała w swojej własnej rodzinie wielu artystów. Jej pradziadek na przykład, ze strony matki, świętej pamięci już Zakharenko, poza byciem mecenasem sztuki na stare lata, zawojował biblioteki w niejednym domu. Co prawda pisał raczej o tym, jak złoto może opętać człowieka, pokazując historie nieoczywiste, ale gdzieś z tym kruszcem czy pieniędzmi w tle. Yuliya sama znała parę z jego książek prawie, że na pamięć i cały czas rozpierała ją duma, gdy znajdując się w bibliotece Akademii, widziała parę egzemplarzy podpisanych nazwiskiem Zakharenko.
- Pożyczysz mi ją kiedyś? Jak już wydobrzeję... Albo na wakacje. - w jej jasnych oczach ukazał się znów zaciekawiony blask, jak wtedy, gdy Dionisie mówił jej o żar-ptaku, jeszcze przed przemianą pomnika. Chociaż, gdy tylko otworzył usta i mówił o "Malowidle Bogunki", jej pamięć wróciła niemal od razu. Czuła się, jakby czytała skrypt z jego wypowiedzią, słuchając jej jednocześnie. Jakieś pół sekundy wcześniej, wiedziała już, co powie.
- No tak... - dodała na sam koniec, kiwając głową w zrozumieniu. - Słyszałam też, że parę z nich może być schowanych po Akademii. - zagaiła, uśmiechając się lekko. Czy wiedziała coś więcej? Raczej nie, tylko plotki i ploteczki, usłyszane jeszcze w pierwszym roku nauki.
- A i Dionisie... przepraszam za to wszystko. Nie wiem, co mną kierowało, gdy podeszłam do tego żar-ptaka... musiałeś się bardzo przestraszyć... - powiedziała cicho, jakoś odruchowo spuszczając wzrok. Ale do odważnych świat należy, prawda?
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Wto Lis 08 2016, 01:41

- Brzmi, chociaż nie ma typowego rumuńskiego nazwiska. Zresztą, bardzo łatwo je rozpoznać po charakterystycznych końcówkach, np. Alexandrescu, Dumitrescu, Petrescu czy chociażby moje Eminescu, które swoją drogą jest związane z największym poetą w Rumunii. Podrzucę ci kilka kiedyś jego wierszy, jeśli lubisz poezję romantyczną. – Nie da się ukryć, że to wyjątkowo specyficzna epoka, za którą nie każdy przepada ze względu na ogromny patos; zawsze jednak była bliska memu sercu. To właśnie mój ojciec, pomimo tego że jest naukowcem i racjonalistą, umiłował sobie ten rodzaj literatury, a ja w dzieciństwie nierzadko podkradałem książki, zaczytując się w nich późnymi wieczorami. Nawet jeśli nie zawsze potrafiłem je zrozumieć. Dzisiaj jest zupełnie inaczej – w końcu jestem już dorosłym mężczyzną. – Na szczytach rozpaczy mogę ci podrzucić, gdy tylko skończę. Niedługo grudzień i święta, na pewno znajdziesz trochę czasu – wyjaśniam, porozumiewawczo puszczając jej oczko.
- To bardzo możliwe. Koldovstoretz wciąż ma w sobie mnóstwo miejsc, które nie zostały jeszcze odkryte, więc nieuniknione, że jego obrazy mogą gdzieś tutaj się znajdować. Zresztą, na pewno słyszałaś wiele legend, a ja, po ostatnich wydarzeniach i naszej przygodzie z żar-ptakiem, zacząłem baczniej rozglądać się po zamku, by czegoś przypadkiem nie przeoczyć. – A nuż czegoś nie dostrzegałem przez te prawie dziewięć lat spędzonych w Akademii? Nagle zachciałem więcej niż zazwyczaj. – Proszę, nie przepraszaj mnie. Nie masz za co. Najważniejsze, że wszystko wraca do normy. – Uśmiecham się lekko, opuszkami palców podnosząc głowę Oneginy. Owszem, mogło być inaczej, ale w tym momencie nie ma co już gdybać. Sam nie wiem jak bym postąpił, gdybym był tam sam.
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Pią Lis 11 2016, 18:19

Uniosła lekko brwi do góry. No tak, jej wszystkie wiadomości o Rumunii były na poziomie prawdopodobnie jedynie na poziomie domysłów i strzałów. Jednak gdy ta jej oczywiście marna wiedza ścierała się w boju z prawdą, jaką przekazywał jej Dionisie, nie mogła ukryć zdziwienia. Na całe szczęście chłopak szybko wszystko tłumaczył, a i Yuliyi nie brakowało chęci nauki.
Gdy tylko usłyszała "poezja romantyczna", jej oczy znów zaświeciły się, prawie maniakalnym blaskiem. O tak. To było to, strzał w dziesiątkę, prosto w serce gustów artystycznych. Sama Onegina była przecież postacią prawie wyjętą z tamtych czasów. Z nutką szaleństwa, łaknącą miłości, widzącą więcej niż inni, trochę przeklęta tym darem. Podczas podróży wgłąb siebie, przy tych wszystkich próbach odpowiedzi na pytanie "kim jestem?", twórczość tego nurtu była błogosławieństwem. Bo gdzie szukać odpowiedzi, jak nie w twórczości, która opisuje kogoś, kto jest prawie takim samym jak ty.
- Będzie mi bardzo miło, jeżeli dasz radę. - powiedziała w końcu, wytracając się z zamyślenia, w które wpadła przy okazji poezji. Ale można było równie dobrze podpiąć to także do "Na szczytach rozpaczy". Oj, jeśli jej się spodoba, Dionisie pewnie będzie zajęty ciągłymi rozmowami o rumuńskiej prozie. Przecież wystarczy tylko iskra, by wywołać pożar.
- Powiedz mi, Dionisie... Chciałbyś przeżyć przygodę? - rzuciła na razie wyjątkowo tajemniczo, posyłając mu długie, wręcz wyzywające spojrzenie. Ale tym spojrzeniem chciała go także uwieść, jak bogunka, przy której stali. Nie miała zamiaru śpiewać, ale chciała, by Eminescu jej zawierzył. Bo przecież już raz spełnili swoje marzenia, może z nieciekawym skutkiem, ale... ale to się wydarzyło.
Dopiero później jej wyraz oczu się zmienił, gdy uniósł jej głowę do góry. Posłała mu nieco zmieszany uśmiech, szybko odgarniając włosy z twarzy, co miało być pretekstem do zajęcia czymś dłoni.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Pon Lis 14 2016, 22:51

Tak naprawdę to nic dziwnego, że jej wszystkie wiadomości o Rumunii były na poziomie mocno podstawowym. Yuliya nie wyróżniała się za bardzo pod tym względem na tle innych ludzi, ale w tym też jest moja – by uświadomić i pokazać im, że Rumunia to nie tylko bloki komunistyczne, brud i pozostałości po krwawych rządach Ceaușescu; jak bardzo jesteśmy niedoceniani i spychani na margines. Może i moja ojczyzna jest tylko pestką z jabłka. Nie liczy się na arenie międzynarodowej. Niewiele o niej wiadomo. Nie ma większego znaczenia i prawdopodobnie nie będzie miała. Ale my, Rumuni, wciąż trwamy. Udało nam się przeżyć tyle lat, mimo że nigdy nie byliśmy najmocniejszym ogniwem. Zachowaliśmy język i kulturę, choć był czas, gdy poszukiwaliśmy swojej tożsamości narodowej. Nie byliśmy w tak korzystnej sytuacji jak Rosja. Rumuński świat czarodziejów nie jest aż tak duży.
- Przygodę? – powtarzam z niemałym zaciekawieniem w głosie. Słowo przygoda jest magiczne. Zawsze działa na mnie pobudzająco, biorąc pod uwagę, że uwielbiam odkrywać nowe miejsca czy choćby poznawać ludzi. Ciekawiło mnie więc, co kryło się za słowami Oneginy, zwłaszcza iż zachowywała się dość tajemniczo. Przyznam szczerze, że nie znałem jej od tej strony, ale to właśnie w niej mi się podobało. Potrafiła mnie zaskoczyć, stąd też chciałem z nią spędzać coraz więcej i więcej czasu. Nie miałem dość, pomimo tego, co ostatnimi czasy nas spotkało. – Brzmi kusząco – odpowiadam zadziornie, krzyżując ręce na klatce piersiowej i z niecierpliwością czekając na dalszy rozwój akcji. – Tylko już-już, mów mi od razu, co ci chodzi po głowie. – Chętnie wszystkiego się dowiem, gdy tylko uchylisz mi rąbka tajemnicy. Mnie możesz powiedzieć co tylko zechcesz. Przecież mnie znasz. Chwycę twoją delikatną rękę i pójdziemy sprężystym krokiem przez świat. Opowiem ci trochę o nim, jeśli tylko nie znudziło ci się moje nieustanne gadanie. Wiem, czasem po prostu za dużo mówię.
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Wto Lis 15 2016, 22:38

Różnorodność była potrzebna. Z tego założenia wychodziła Onegina, gdy tylko ktoś zadał jej pytanie z kategorii "co sądzisz o...". Oczywiście, miała swoje uprzedzenia i animozje, wyjątkowo kierowane także w kierunku swej własnej rodziny. Ale czasem potrafiła patrzeć ponad głowami dynastii i to było nawet dobre, że istnieją i Raskolnicy i Starszyzna. I wszyscy po środku, jak na przykład Yuliya właśnie. Tak samo dobre było to, że istniała Rosja i Rumunia. Choć różniły się diametralnie, tak jak dwójka uczniów stojąca przed obrazem bogunki, to to chyba było w życiu piękne. Znaleźć te różnice, nie trwać w marazmie, poszukiwać i być poszukiwanym. I choć te dwa światy różniły się zapewne diametralnie, Yuliya nie chciała, by z ich duetu tylko Dionisie mógł tej różnicy doświadczyć. W jej głowie urodził się ambitny plan - gdzie tam z byciem wynalazcą czy alchemikiem! Na pewno nie w Jekaterynburgu! Do Moskwy też nie zamierzała się wybierać. A gdyby zostać wędrownym sprzedawcą? Odwiedzić tę duszną Ukrainę, tam zrobić bazę wypadową i odwiedzić wszystkie ościenne kraje? Podróże kształcą, prawda, Dionisie? Jesteś tego idealnym przykładem.
- Przygodę. - powtórzyła pewnie, z nieco szerszym uśmiechem. Tak, udało jej się go zainteresować! Była z siebie wyjątkowo dumna, w końcu nie wiedziała, czy po tamtych przeżyciach z żar-ptakiem jeszcze kiedykolwiek zdecyduje się z nią w cokolwiek angażować. Ale to było miłe zaskoczenie, oby tak dalej. Uniosła lekko dłoń w białej rękawiczce, pokazując mu, by chwilę poczekał. Druga ręka zaś zawędrowała w kieszeń szaty, po chwili wyciągając z niej brzęczący pęk kluczy. - Widzisz te klucze? Znalazłam je już bardzo dawno na parapecie. Jeszcze nigdy ich nie używałam, ale jestem pewna, że otwierają jakieś ciekawe miejsca. - podrzuciła klucze w powietrze, zaraz łapiąc je sprawnym ruchem. Całkiem nieźle jak na kogoś, kto nadal leczy się z poparzeń. Teraz już trzymała je na otwartej dłoni, przyglądając im się z wyraźnym zaciekawieniem. Wyglądały na stare, więc... kto wie, czy przez przypadek Yuliya nie stała się posiadaczką czegoś ważnego.
- Chciałabym w końcu sprawdzić, jakie tajemnice mogą kryć te klucze. Powiedz, nie jesteś ciekawy?
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

czysta

18 lat

IX klasa

zamożny

Czarcie Włócznie i rozgrywający w Bełtach

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Czw Lis 17 2016, 23:31

Choć Rosja jest niewątpliwie ogromnym i potężnym organizmem, to nie wyobrażam sobie, by wchłonęła Rumunię, tak jak to było w przypadku ZSRR. Po jego historycznym upadku powstało wiele nowych państw, co – moim zdaniem – dobrze się stało, gdyż różnorodność w tym wszystkim jest potrzebna. Nie można dusić się w jednym tworze, jeśli niewiele ma się z nim w rzeczywistości wspólnego. A te różnice zawsze są niezbędne, nawet w tak szczególnym przypadku jak naszym. Uzupełniamy się, wymieniając poglądami i doświadczeniami. Z szacunkiem, bez ścierania się ze względu na odmienne zdanie. Mogę więc cię uczyć tego, na czym znam się najlepiej, droga Yuliyo. To właśnie podróże w głąb Rosji, Rumunii, Francji czy Austrii wykształciły we mnie wiele pozytywnych cech, nauczyły mnie mieć otwarty i chłonny umysł, a także  pozwoliły mi poznać świat z zupełnie innej strony. Od kuchni.
- Klucze. – To brzmi jak część jakiejś następnej zagadki, którą czym prędzej powinniśmy rozwiązać. Dziwię się, że jeszcze Yuliya nie zdecydowała się ich wykorzystać i posprawdzać miejsc, gdzie mogłyby pasować. Nic jednak się nie stało; mamy wystarczająco dużo czasu, a ja mogę być teraz za to częścią naszej wspólnej przygody. – Pokaż mi je, proszę – dodaję z niemałym zaciekawieniem, a gdy tylko dostaję je w ręce, przyglądam się im niezwykle uważnie. Tak naprawdę ciężko mi powiedzieć, czy pasują do jakiegokolwiek miejsca w Koldovstoretz, biorąc pod uwagę ogrom szkoły i ilość drzwi, za którymi do tej pory nie wiadomo, co się znajduje. Coś mi za to zaczyna świtać w głowie. Coś, co zaczyna układać się w plan. – Mam pomysł, gdzie moglibyśmy pójść najpierw – proponuję po chwili zastanowienia, chociaż jestem otwarty także na twoje pomysły, droga Yuliyo. To jak będzie, co najpierw robimy?
Powrót do góry Go down
avatar


Kryształowa Twierdza

błękitna

17 lat

VIII klasa

majętny

Czarcie Włócznie, Werniks

PisanieRe: Malowidło Bogunki   Pią Lis 18 2016, 21:31

Jak pięknie było mieć tak dobrego kompana jak Dionisie. Pokrewieństwo dusz, które za wszelką cenę chciały rzucić się w wir przygód. No i oczywiście tych dusz, które miały gdzieś to, jak mocno dostały po łapskach, gdy ostatnim razem wysunęły nosy przed szereg. Ale od czego było życie? Zwłaszcza w tych dziwnych czasach młodości, kiedy to człowiek nie myśli o tym, czego już nie może, ale o tym, co jest w zasięgu jego możliwości. Kiedy będą mogli realizować głupie pomysły, jak nie teraz? A może to nie były wcale takie niemądre przedsięwzięcia...? Może Onegina faktycznie miała rację i klucze mogły przed nimi otworzyć coś niezwykłego, do czego zwykli uczniowie nie mieli dostępu? Choćby była to specjalna sala obiadowa dla nauczycieli, kto z ich klas mógł się pochwalić tym, że był w takim miejscu? I choćby dostali solidne manto i po dwadzieścia punktów na minusie - nikt nie odbierze im satysfakcji i wspomnień. Chociaż oboje pewnie twierdzili, że lepiej byłoby obyć się bez manta i minusowych punktów.
Bez zbędnego ociągania się podała mu klucze. Ciekawość w tej sytuacji była naturalna, dlatego przestąpiła jeszcze jeden krok, znajdując się po lewej stronie chłopaka. Jej jasne włosy stworzyły swoistą zasłonę, gdy sama nachyliła się, by zobaczyć szczegóły, które mógł zauważyć Eminescu, a które jej mogły umknąć. Dopiero gdy usłyszała, że Dionisie ma pomysł, dokąd mogliby się udać w pierwszej kolejności, uniosła wzrok na niego, uśmiechając się ciepło.
- Chyba wiem, co masz na myśli - powiedziała niemal od razu, odwracając się jednocześnie na pięcie. Nie myśląc dużo złapała go za nadgarstek, nawet delikatnie, po czym ruszyła przed siebie, a on razem z nią.
Żegnaj, Bogunko. Miło było cię poznać.

Dionisie i Yuliya z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Malowidło Bogunki   

Powrót do góry Go down
 
Malowidło Bogunki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: