IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Lodziarnia Moroz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Lodziarnia Moroz   Sro Wrz 21 2016, 18:52

Nie cieszy mnie nic – nawet zachody czy wschody słońca są dla mnie obojętne. Może nie potrafię doceniać piękna i z reguły jestem niewrażliwy, lecz prawda jest taka, że nigdy na to nie zwracałem uwagi i nic się w tej kwestii do tej pory nie zmieniło. Teraz nieoczekiwanie świat stanął mi na głowie, gdy tylko zobaczyłem moją byłą narzeczoną, Idę. Nie sądziłem, że jeszcze ją odnajdę – przecież zaginęła! Na dobre. A tu nagle zobaczyłem ją wśród ludzi na magicznym targu. Ukartowała swoje zniknięcie. Pozostaje jednak pytanie, dlaczego stąd nie wyjechała i ukrywała się przez ponad pół roku? Szukałem jej jak ostatni idiota niemal wszędzie, lecz nigdzie nie mogłem znaleźć. Ja, milicjant z Batalionu Specjalnego, który zna się na śledzeniu ludzi jak nikt inny. A jednak, jakimś cudem przechytrzyła mnie Ida Tanasevich, nic nieznacząca kompozytorka. Po raz kolejny zburzyła mój spokój, dodatkowo oskarżając mnie o śmierć jej ojca, Dragomira. Był moim mentorem, za którego oddałbym życie. Gdybym tylko mógł.
Wzdycham tylko ciężko na samą myśl, spacerując wolnym krokiem po zatłoczonej ulicy, gdy nagle zauważam lodziarnię Moroz. W czasach młodości lubiłem tutaj przychodzić – dziś już nawet nie pamiętam, kiedy tu byłem, by zakupić choć trochę słodkości. Bez większego zastanowienia ustawiam się w kolejkę, stojąc za jakąś elegancką ubraną kobietą. Spoglądam na nią uważniej, może przez moment nawet nieco zbyt namolnie, ale to tylko dlatego, że mam wrażenie, iż skądś znam jej twarz. Zaraz, zaraz, coś zaczyna mi świtać. Chwila, jak ona się nazywała? Viera Bregović? Moja koleżanka z lat szkolnych!
- Viera?


Ostatnio zmieniony przez Boris Drasković dnia Sob Wrz 24 2016, 01:17, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

33 lata

bogaty

właścicielka Czarnego Łabędzia (ros. чёрный лебедь)

PisanieRe: Lodziarnia Moroz   Sro Wrz 21 2016, 20:31

Trudno powiedzieć czy wschody i zachody słońca w jakiś sposób Vierę cieszyły… Prędzej zmuszały do refleksji nie tylko nad zmianami, ale również i przemijalnością. Wszystkiego. Czas… Czasami odczuwało się jak pędzi. Czasami płynął tak wolno jakby nagle stanął w miejscu. Od zawsze zastanawiała się w jaki sposób dawni starożytni odmierzyli czas, idealnie, co do sekundy. Słońce było tego wyznacznikiem - ale nawet cień sunący względem patyka nie był przecież tak idealny. Cierpliwość… Kto miał tyle cierpliwości, by to wyznaczyć? I nawet jeśli odpowiedź znajdowała się w którejś z ksiąg, nawet jeśli mogła udać się do jakiegoś mędrca znającego odpowiedź na to pytanie - nie chciała jej znać. Z jakiegoś powodu wolała, by pewne rzeczy pozostały nieodgadnione. Mające otoczkę… Tajemnicy. Enigmatyczności. Hermetyczności.
Viera nigdy nie miała narzeczonego. Nie myślała o tym, by kiedykolwiek wziąć ślub. Nawet o tym, by się z kimkolwiek związać. Dużo czasu spędzała - tuż po opuszczeniu Akademii - z Gabrijelem Nestorowiczem. Spekulowano, że ma z nim romans. Oskarżano o różne rzeczy. I chociaż Bregović zawsze robiono czarny pijar, to jednak nawet rodzinie nie spodobało się tak jawne pokazywanie się Viery w towarzystwie czarodzieja powszechnie uznanego za czarnoksiężnika. Miło wspominała spędzony z nim czas. Trudny i pełny umysłowego wysiłku. Nigdy jednak nie potrafiła… Pokochać go jak mężczyzny. Gabrijel był jej jak brat i mentor jednocześnie. Są różne rodzaje miłości. I niewielu zdawało sobie z tego sprawę. W pewnym momencie jednak on zniknął. Nie pożegnał się z nią. Czy zobaczenie go zmieniłoby w jej życiu cokolwiek? Nie, raczej nie. Spędzony z nim czas traktowała jako swego rodzaju naukę. Przekonał ją do magii zakazanej, ale ona nigdy nie używała jej w bezmyślny sposób. Gdyby choć raz coś takiego uczyniła… Zapewne już nigdy nie mogłaby powiedzieć o Nestorowiczu jak o swoim nauczycielu. Wówczas zawiodłaby go.
Przed nią stała jedna osoba w kolejce. Jakiś czarodziej zamawiający kilka pyszności, zapewne dla całej rodziny. Zdawała się być odłączona od rzeczywistości gdy nagle, zupełnie niespodziewanie odwróciła głowę w stronę dochodzącego dźwięku swojego imienia. Przez chwilę wpatrywała się weń swoimi zielonymi oczyma, ale potem jej kąciki warg uniosły się lekko ku górze w delikatnym uśmiechu.
- Borislav. - Przywitała go; zawsze używała pełnego imienia, nie przepadała za zdrobnieniami. Pamiętała, że wstąpił do milicji, tak jej kuzyn, Dragan. - Miło Cię widzieć. Co zamawiasz? - Może razem zasiądą przy stoliku, by zjeść jakiś deser lodowy, kto wie?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Lodziarnia Moroz   Sob Wrz 24 2016, 00:44

- Viera Bregović. Dzień dobry! – mówię na przywitanie z niemałym entuzjazmem w głosie, zastanawiając się w duchu, skąd nagle tyle się go tam wzięło. Jeśli mam być szczery to nie pamiętam, kiedy ostatnio się widzieliśmy, ale po ukończeniu Koldovstoretz nasze drogi niemal od razu się rozeszły. Nigdy nie byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, lecz zwykłymi znajomymi z tej samej klasy. Różniliśmy się bez dwóch zdań, gdyż pochodziliśmy z dwóch różnych światów – w przypadku Viery dynastia magiczna mówiła od razu sama za siebie, a ja byłem po prostu synem nic nieznaczącego milicjanta w świecie czarodziejów. Ale kto by pomyślał, że po tylu latach spotkam właśnie ją. Tutaj, w lodziarni Moroz, przez przypadek. Nie da się ukryć – zmieniła się diametralnie od czasów Akademii, jednak wyszło jej to na dobre.
- Jeszcze nie wiem. Może usiądziemy i pogawędzimy? – proponuję po krótkim namyśle, dłonią wskazując jeden z wolnych stolików w pomieszczeniu. Skoro już się spotkaliśmy, to przecież miło byłoby porozmawiać i powspominać okres szkolny. Taka okazja w końcu prędko może się nie powtórzyć, zwłaszcza że na co dzień jesteśmy zbyt skupieni na obowiązkach i zarabianiu pieniędzy. – Oczywiście, jeśli tylko masz chwilę. Akurat mam wolny dzień w pracy – dodaję z lekkim, choć serdecznym uśmiechem na przemęczonej twarzy, tym samym zachęcająco odsuwając drewniane krzesło przy pobliskim stoliku. To co, skusisz się na mały deser w towarzystwie znajomego ze szkoły? Nie daj się prosić.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

33 lata

bogaty

właścicielka Czarnego Łabędzia (ros. чёрный лебедь)

PisanieRe: Lodziarnia Moroz   Pon Wrz 26 2016, 15:49

Cóż, nie spodziewała się takiego entuzjazmu ze strony Borislava. Zwłaszcza, że pochodzili z różnych światów, nie wspominając już o odmienności charakterów. Nawet nie byli ze sobą zżyci w czasach szkolnych; zaledwie mijali się na korytarzu jak zwyczajni znajomi. Tych jego kędzierzawych włosów i tak charakterystycznych ust nie mogłaby pomylić z kimkolwiek innym. To niewątpliwie był Drasković. I chociaż Eva nie spodziewała się zastać tu kogokolwiek znajomego planując samotną degustację tutejszych deserów, to jednak cieszyła się ze spotkania, chociaż tego nie okazywała. W tej jednej rzeczy Viera się nie zmieniła.
- Dobrze. - Odpowiedziała lekko kiwając głową. Poprosiła kelnerkę o przyniesienie menu; oni w tym czasie będą mogli usiąść w wybranym przez siebie miejscu; nie oponowała też kiedy milicjant wskazał ręką wolny stolik. Nie miała tutaj jakichś szczególnych preferencji, by się wykłócać czy proponować inne miejsce. Obowiązki i zarabianie pieniędzy… To były rzeczy, które nieodłącznie towarzyszyły każdemu dorosłemu czarodziejowi. No chyba, że pochodził on z zamożnej rodziny, jak chociażby Aristov i nie musiał od razu iść do pracy. Jednakże, Eva lubiła swoją pracę. Uspokajała ją.
- U mnie zawsze jest coś do zrobienia, lecz nawet Ci, którzy cenią swoją pracę, potrzebują wytchnienia. - Odparła z lekkim uśmiechem. Mówiła oczywiście głównie o sobie, ale też i o tych, dla których robota była całym życiem. Takich ciężko było od niej oderwać; Borislav na pewno coś o tym wiedział. Podziękowała mu za odsunięcie krzesła; wcześniej zdjęła z siebie płaszcz, który powiesiła na stojaku i usiadła. W międzyczasie jej kolega zapewne skierował się na swoje miejsce i podeszła do nich kelnerka kładąc grube karty na stoliku. Kiwnęła jej głową w podzięce i sięgnęła po jedną z nich zaczynając poszukiwania lodów kokosowych z dodatkiem pomarańczy.
- Wciąż pracujesz w Milicji? Mój kuzyn, Dragan, odszedł, ale Ty zapewne zostaniesz do końca..?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Lodziarnia Moroz   Wto Wrz 27 2016, 01:36

W sumie to nie spodziewałem się, że zareaguję na jej widok entuzjastycznie – to przecież do mnie zupełnie niepodobne. Nigdy jednak nie ma się pewności, czy kiedykolwiek spotka się kogoś jeszcze z czasów szkolnych, zwłaszcza że wtedy zwykle każdy idzie w swoim kierunku, nie patrząc na starych znajomych. Może dlatego też tak ucieszyło mnie przypadkowe spotkanie Viery, pomimo braku szczególnych więzi w naszej relacji. Byliśmy tylko normalnymi znajomymi z tej samej klasy, którzy głównie widzieli się na zajęciach. Ale Bregović na pewno wie, co słychać u kilku osób, których dawno nie widziałem. Przyznam szczerze, że mało z kim mam teraz kontakt; jakby wszystko rozeszło się już po kościach.
- U mnie też, jeśli mam być szczery – wtrącam po chwili, wzdychając z rozbawieniem pod nosem. Ale nie chcę myśleć o tym, co dzisiaj powinienem zrobić. Wolę zostać tutaj i pogawędzić chwilę z Vierą – w końcu w domu czeka mnie stos papierkowej roboty. I Piorun, mój kochany pies, gdyby nie on to w ogóle bym tam nie wracał. Spoglądam uważnie na Bregović, po czym zdejmuję kurtkę i siadam przy stoliku naprzeciwko niej. – Tak, tak, pod tym względem nic się nie zmieniło. Widziałem niedawno nawet Dragana, z tego co wiem to pracuje w Koldovstoretz – tłumaczę spokojnie, w międzyczasie przeglądając menu, które przyniosła kelnerka. Zdecydowanie za duży wybór, aż nie wiem, na co powinienem się zdecydować. – A ty, co robisz na co dzień? – pytam z lekkim uśmiechem, zerkając na Vierę. Nim jednak zdążyła mi odpowiedzieć, spostrzegam jakąś bójkę za oknem. A więc już nici ze spokoju.
Czas zainterweniować.

Boris i Viera z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Lodziarnia Moroz   

Powrót do góry Go down
 
Lodziarnia Moroz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2


Skocz do: