IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Magiczny Kreml

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieMagiczny Kreml   Pią Kwi 01 2016, 03:47

Magiczny Kreml

Magiczny Kreml to prawdopodobnie najekskluzywniejsza restauracja w całej Rosji. Miejsce spotkań towarzyskich elit i najbogatszych czarodziejów, co świadczy o tym, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na ucztę w tym lokalu. Budynek z XIX wieku przypomina tytułową twierdzę, która znajduje się nieco na uboczu miasta, choć wciąż jego lokalizacja określana jest jako ścisłe centrum Petersburga. W Magicznym Kremlu można poczuć się jak w prawdziwym zamku. Wszystko jest tutaj wykonane z jak największą dbałością o szczegóły, biorąc pod uwagę specyfikę staroruskiego stylu architektonicznego i słynny carski przepych. Ściany ozdobiono pałacowymi fakturami tapet, kamienne podłogi najwyższej jakości skórami zwierzęcymi, fotele haftowanymi materiałami obiciowymi, co uzupełniono jeszcze ciężkimi, kunsztownie zdobione meblami i portretami wybitnych osobistości. Zjeść można tutaj dania na najwyższym światowym poziomie – poczynając od muli po prowansalsku, kremu rakowego, deseru z czerwonej fasoli, czarnego bzu i szparagów, poprzez tatara z suszonymi mrówkami czy wątróbkę żabnicy. Ekskluzywna kuchnia z pewnością oczaruje każdego wymagającego czarodzieja.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Magiczny Kreml   Wto Wrz 06 2016, 18:10

Magiczny Kreml był jedną z ulubionych restauracji Zuzanny, która bez mrugnięcia okiem potrafiła wydać tu nie lada pieniądz tylko dla małej przekąski. Zajmować zwykła niewielki stolik w kącie sali, z którego widać było całą resztę pomieszczenia. Siedząc tam lubiła przyglądać się otoczeniu. Sprawdzać kto jakie miejsca zajmuje, kto z kim się spotyka i co zamawia. Oceniać stroje bogatych żon i hojność ich mężów. Bez zbędnego motłochu, w otoczeniu ludzi równie nadętych jak ona sama, przy ryżowych kulkach z kawiorem i czerwonym winie.
Czasem rezerwowała stolik dla dwóch osób, jak dzisiaj. Kelner w czarnym fraku podchodząc cicho jak kot podał dwie karty menu i oddalił się szybko gotów jednak pojawić się na ledwie skinienie. Tutejsi pracownicy znali się na swojej robocie. Wszystko na życzenie klienta. Zuzanna nawet nie podziękowała. Zastukała paznokciami w przykryty białym, wykrochmalonym i wyprasowanym obrusem blat stolika. Sięgnęła po kieliszek z wodą, upiła niewielki łyk. Zaraz potem zainteresowała się kartą dań, choć już wiedziała co zamówi. Miała co świętować - ubiła niedawno wyjątkowo korzystny interes. Nie tylko dlatego tu jednak dziś przyszła.
Kontakt z dalszą rodziną miała Zuzanna równie marny co z siostrami, jednak zawsze zdarzają się wyjątki. Yuri, młodszy kuzyn był zdawać się mogło oczkiem w jej głowie. Czekała teraz właśnie na niego. W rzeczywistości stosunek jej do chłopca był dość luźny natomiast wielka sympatia pozorna. Ciekawiła ją jednak jego fascynacja Serafimą choć przyznać musiała, że i ona chciałaby dowiedzieć się o kuzynce paru drobiazgów. Czasem nawet żałowała jej śmierci.
Od rozmów z duchami była Olga, przeklęta, zakichana Olga. Jeszcze trochę, myślała Zuzanna, jeszcze trochę. Ruslan, gdzieś ty się podział? Skinęła na kelnera ręką by zamówić dwie lampki wina.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Magiczny Kreml   Wto Wrz 13 2016, 21:28

/Plac Dumy/

Magiczny Kreml. Idealna nazwa dla najbardziej prestiżowej restauracji w mieście. Jeśli nie w całej Unii Słowiańskiej. Kreml kojarzył się z najwyższą władzą, a że był to Kreml Magiczny, skojarzenie z czarodziejską elitą było jak najbardziej na miejscu. Wystarczyło spojrzeć na ceny samych przystawek, żeby zrozumieć, jakiego rodzaju klienci przychodzili tutaj na obiad. Jakimi zasobnymi dysponowali portfelami.
Restauracja wychodziła im naprzeciw, spełniała wszystkie ich oczekiwania. Szlachta oraz najznakomitsi przedstawiciele czarodziejskiego społeczeństwa odwiedzający lokal, napotykali się z tym, do czego byli przyzwyczajeni. Bogactwem, poczuciem dobrego gustu, elitaryzmem i odrobiną pompatyczności. Od samego wejścia gościom towarzyszył zapach drzewa agarowego i cicha melodia wiolonczeli. Wypastowane, marmurowe posadzki skłaniały do bardzo długiego, bardzo starannego wycierania butów na macie. Byłoby zniewagą pozostawić na tak czystych podłogach błoto, choć mało prawdopodobne, aby któryś z pracowników miałby zarzucać klientowi, że ten naniósł brudu z ulicy. Po przekazaniu uprzejmemu szatniarzowi płaszcza, przechodziło się przez hol, którego ściany pokrywała tapeta w rosyjskie wzory koronkowe. Mijało się ustawione pod ścianą krzesła i ciemne, lakierowane stoliczki na których stały porcelanowe figurki. Z holu wchodziło się do głównej sali restauracyjnej.
Yuri zatrzymał się na tym etapie swojej wędrówki przez Kreml.
Natychmiast podszedł do niego kelner, przywitał się i zaproponował, żeby szanowny pan zajął dogodne mu miejsce. Zapytany o konkretną osobę, bezbłędnie wskazał odpowiedni stolik, po czym oddalił się niemalże bezgłośnie w głąb sali.
- Dzień dobry - odezwał się Yuri, zasiadając przy stoliku - Dawno się nie widzieliśmy, Shoshano.
Bogowie, ależ to trywialnie zabrzmiało: dawno się nie widzieliśmy.   Jakby nadal był małym chłopcem, nauczonym grzecznie mówić dzień dobry i ładnie zachowywać przy starszych członkach rodziny. Postanowił zrehabilitować się i odpowiedział na wnikliwe spojrzenie kuzynki, swoim własnym wnikliwym spojrzeniem. Tak było znacznie lepiej. Przynajmniej nie zostanie uznany za zbłąkanego smarkacza, który tak właściwie, to nie wie czego chce.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Magiczny Kreml   Sob Wrz 17 2016, 01:23

Chwilę po tym, jak Yuri usiadł przy stoliku podszedł kelner. Niósł za srebrnej tacy dwa kieliszki z czerwonym, wytrawnym winem, które zamówiła Aristova. Widząc kuzyna uniosła lekko podbródek, jakby chciała wydać się wyższa niż jest. Ależ rósł ten chłopak, jakby go w tej akademii nie wiadomo czym karmili. Zerknęła też przelotnie na kelnera, jedno z wielu nic nie znaczących spojrzeń.
- Yuri - odpowiedziała, równie oficjalnym tonem.- Istotnie, minęło trochę czasu.
Naigrywała się z niego. Rzeczywiście, mógł zacząć inaczej. Sięgnęła po kryształowy kieliszek, żeby upić zeń niewielki łyk. Skinęła głową na znak, choć sprawa była oczywista, że ten drugi jest dla niego. Niech pije dzieciak, w szkole pewnie nie pozwalają.
- Jak mija początek roku szkolnego? - wciąż ten ton, poważny. Twarz Zuzanny zaczęła w końcu zdradzać rozbawienie, w końcu się do kuzyna uśmiechnęła. - Co słychać u narzeczonej?
W rodzinie, licznej, jakby nie patrzeć, nie był tajemnicą planowany ożenek Yuriego. Temat przewijał się od czasu do czasu, niekiedy od niechcenia podczas spotkań.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Magiczny Kreml   Czw Wrz 29 2016, 22:32

Uniósł lekko kieliszek w jakimś niewypowiedzianym głośno toaście. Za co mógł wypić? Chociażby za udane spotkanie. Za zdrowie i pomyślność. Za cokolwiek innego. Albo kompletnie za nic. To nie miało dla niego większego znaczenia. Upił wina. Tak jak się spodziewał. W Magicznym Kremlu serwowali wyśmienite, szlachetne czerwone wino. Wytrawne. Wziął następny łyk. Umiar, należało zachować umiar. Nie chciał przecież uchodzić za stereotypowego Aristova, któremu alkohol kompletnie zawracał w głowie. No i głupio byłoby ośmieszyć się przed kuzynką, pijąc bez umiaru i upijając się podczas dyskusji. Ojciec wpadłby w szał, gdyby przyszedł na proszony obiad podbity. Perspektywa ujrzenia wściekłej miny rodzica, prawie że skłoniła go do prędkiego opróżnienia kieliszka i zamówienia kolejnej lampki wina. Prawie że. Końcem końców zdecydował się zwolnić z piciem. Odstawił kieliszek. Może i rozdrażniłby ojca, ale narobiłby jednocześnie wstydu Uli. To było ważniejsze niż upijanie się, żeby zrobić komuś na złość.
W rzeczy samej, w Akademii nie częstowano uczniów takimi trunkami. Z wielu powodów: do tych głównych należało to, że uczniowie byli nieletni i wypadało dbać o dobre imię szkoły. Zadaniem placówki edukacyjnej było uczenie młodzieży, a nie rozpijanie dzieci.
- Nauczyciele od samego początku roku w niczym nie odpuszczają - wzruszył ramionami - To mój ostatni rok. Założę się, że chcą w ten sposób, jak najdłużej pozostać w moich wspomnieniach. Narzeczona... - zawahał się na moment, jakby nie bardzo wiedział, co odpowiedzieć. Wahanie jednak szybko minęło. Podjął wątek - Narzeczona miewa się doskonale. Zdrowie jej dopisuje. Humor też ma nie najgorszy. To chyba najważniejsze - mówił powoli, niemalże ważąc każde słowo. Wątpił czy Shoshana zrozumiałaby nastoletnie dramaty, całą tą powikłaną sytuację, w jaką wpakował się przez niechciane zaręczyny. Prawdopodobnie poradziłaby mu tym swoim chłodnym tonem, żeby nie przejmował się miłosnymi bzdurami i zajął się nauką. Miłosne zawiłości tylko odciągały od istotniejszych spraw, takich jak samorozwój. Kim niby był ten Andriej Walewski? Nikim. Brudnokrwistym czarodziejem bez pieniędzy i koneksji. Ktoś taki nie liczył się w poważnych rozgrywkach.
- To prawda, że moja siostra utrzymywała z tobą kontakty, po tym jak wyprowadziła się z domu? - zapytał cicho. Przyłapał się na tym, że jego dłoń mimowolnie powędrowała w stronę kieliszka. Otóż to. Wreszcie przeszedł do sedna sprawy. Powodu dla którego poprosił kuzynkę o spotkanie. Długo wyczekiwał na tą rozmowę, a jednocześnie bał się w chwili, gdy zada owo pytanie. Wyprowadzka z domu. Oboje wiedzieli, że było to spłycone określenie tego co zrobiła Serafima. Natłoku rodzinnych komplikacji spowodowanych jej decyzją.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Magiczny Kreml   Pon Paź 03 2016, 00:29

Przyłożyła palce do ust przyglądając się kuzynowi. Ile wypije za pierwszym razem? Łyk, łyczek, łyk olbrzyma? Widać było, że chłopak się spiął jak majty jej babki na lince do suszenia prania. Młodość. Pamiętała doskonale jak to było, kiedy sama była jeszcze uczennicą o włosach związanych w ciasne warkocze związane czarną wstążką. Ileż było w niej złości wtedy, gdy je co wieczór rozplątywała tylko po to, by spleść znów nad ranem.
Mimowolnie przypomniała sobie zapach eliksiru wielosokowego, które piły jej siostry. Skrzywiła się i spojrzała w kartę dań.
- Po to chodzisz do szkoły, żeby się uczyć. Bardzo dobrze, że nie odpuszczają - powiedziała, może bardziej sucho niż zamierzała. Podniosła wzrok, kiedy zaczął mówić o narzeczonej. Rozczarowana, że nie powiedział o niej nic więcej. Zrozumieć- zapewne by już nie zrozumiała, zbagatelizowała je jak każdy, kto wyszedł z wieku szczenięcego. Chętnie by jednak wysłuchała dramatyczną, młodzieńczą opowieść o wielkim uczuciu, zdradzie, niepewności, nastoletnim skandalu rozpaczy, pysze i zazdrości. Bo tego zawsze się dobrze słuchało.
Już sięgała po kieliszek, kiedy zadał pytanie. Serafima. No tak. Zatrzymała rękę na chwilę, chwileczkę, po czym chwyciła kryształową nóżkę.
- Owszem, widziałyśmy się kilka razy.
Skłamała, miała to już w naturze. To nie było kilka razy. Zuzanna zafascynowana była wiedźmą nie mniej od samego Yuri'ego. Chłonęła od niej czarnomagiczną wiedzę jak gąbka, przekazując w zamian to, co wyczytała z ksiąg ojca. To ona podsunęła jej pomysł na zaklęcie weksli. Klątwa była wyjątkowo bolesna i okrutna. Nie wiadomo, czy gdyby nie zatrzymała przy sobie życia, kuzynka nie pociągnęłaby Zuzanny dalej, w mrok, w którym sama siedziała. Czy nie sprowadziłaby jej na ścieżkę, z której się już nie wraca. Shoshana nigdy nie zamierzała przyznawać, że dobrze się stało.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Magiczny Kreml   Pią Paź 07 2016, 23:14

Och, bez wątpienia Shosha chętnie wysłuchałby nadzwyczajnej relacji z miłosnych perypetii swojego kuzyna. Historyjek o serii zatargów, sprzeczek i gorzkich słów, które doprowadziły do naderwania, zdawałoby się nierozrywalnych więzi. Łowienie plotek albo obserwowanie scen z rozgrywających się dramatów, mogło być zajmujące dla tych, którzy stali z boku. Nie byli emocjonalnie zaangażowani. Oglądali przedstawienie rozgrywające się gdzieś na scenie życia. Inaczej traktowali to aktorzy, mimowolnie dostarczający im rozrywki. Nie każdy życzył robić z siebie widowisko, obnażać przed światem szczegóły swojego prywatnego życia. W każdym razie, Yuri wolał unikać sensacji i skandali. Póki co, były mu nie na rękę.
- Jakbym słyszał ojca - wywrócił oczami w odpowiedzi na mądrości Zuzi na temat szkoły. Oczywiście. Uczęszczał do akademii, żeby uczyć się. Zdobywać wiedzę, umiejętności oraz spełniać wysokie wymagania nauczycieli. To był dopiero wstęp, bowiem po zakończeniu edukacji, czekało go dalsze szlifowanie zdolności. Tak, aby wspiąć się na wyżyny kariery godnej Aristova. I spełniać oczekiwania rodziny. Przede wszystkim, móc spełniać oczekiwania i wymagania rodziny. Każdy z ród bacznie przyglądał się, co reprezentują sobą nowe pokolenia błękitnokrwistych czarodziejów, jakie przejawiają cechy charakteru i magiczne talenty. Sprawdzały, którzy z nich będą najlepszymi narzędziami do realizowania ich ambicji. Gdyby tak bardzo nie zaprzątały go myśli o powodach spotkania w restauracji, zastanawiałby się, kim była siedząca naprzeciw niego Aristova. Utalentowanym, niebezpiecznym narzędziem rodu czy narzędziem starym i przytępionym. Z tego, co pamiętał, Shoshana nigdy nie wyszła za mąż. Otwarcie nie angażowała się w politykę prowadzoną przez rodzinę.* Wraz ze swoimi siostrami trzymała się nieco na uboczu. Chyba nawet najstarsi członkowie dynastii nie orientowali się, czym dokładnie zajmowały się siostrzyczki w swoim dworku. Shosha była więc posłusznym narzędziem czy stała się kimś, kto wykraczał poza typowy podział ról w rodzinie?
- Opowiedz mi wszystko! - zażądał. Natychmiast zorientował się, że popełnia błąd, stawiając żądania
- Proszę -
dorzucił cichszym, pokorniejszym głosem.
Rozprostował dłonie zaciśnięte w pięści. Musiał zachować spokój. Opanować się. Przecież nie chciał wyjść przy niej na zdesperowanego. Shoshana miała tyle szczęścia. Kontaktowała się z Serafimą, po tym jak rodzina odwróciła się do niej plecami. Zachowała się w wspomnieniach Shoshy, jako żywa osoba. Nie to co on. Ostatnie wspomnienie Yuriego o Serafimie dotyczyło jej śmierci. Niewiele mu po niej pozostało: jedynie ta bolesna świadomość, że nie żyła; pustka, która powstała tuż po tym, jak bez pożegnania opuściła dom oraz szabla, pamiątka, a zarazem przyczyna nieszczęścia.
Pragnął, chociaż ten jeden raz, pomówić z Serafimą. Ponownie ją ujrzeć. Nacieszyć się swoją piękną, mroczną siostrą.
Taka właśnie była Serafima. Ludzie ciągnęli do niej niczym ćmy do ognia. I tak jak ćmy, tracili poczucie tego, że ogień mógł zmienić ich w popiół.
Targany poczuciem straty i tęsknoty Yuri zdawał się zupełnie nie przejmować, zasłyszanym niegdyś, jakże trafnym przyrównaniem Aristóvny do ognia. Cokolwiek o niej mówiono, w gruncie rzeczy była dobrą, szlachetną osobą. Właśnie tak, ją spostrzegał.

*Jeśli źle opisuję, poprawię.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Magiczny Kreml   Pon Paź 17 2016, 03:06

Wysłuchałaby. Podpierając głowię, ostentacyjnie ziewając i spoglądając na zegarek. Szybko by jej się te nastoletnie harlequiny znudziły. Zbyłaby Jureczka dobrą radą wymyśloną na poczekaniu, która wcale by mu korzyści nie przyniosła. Och, jej maleńki Yuri.
- I słusznie - rzuciła - Twój ojciec to mądry człowiek.
Zamilkła na dłuższą chwilę. Piła wino z kieliszka, patrzyła gdzieś w kąt. Na moment zwróciła spojrzenie ku niemu. Nie patrzyła na niego jak Zuzanna - z pobłażliwością, chytrością i rozbawieniem. Yuri dobrze pamiętał spojrzenie Serafimy. Zuzanna właśnie takie mu posłała. Nie inne. Dwie, trzy może sekundy, nie więcej.
- Yuri - usłyszał. Głos dochodził z niego samego. - Yuri, Yuri! Yuri! - W miejscu Zuzanny zobaczył Serafimę.
Wydawało mu się? Zuzanna siedziała jak siedziała. Z kieliszkiem w łapie, rzucając swoje pogardliwe spojrzenie przed siebie. Otwarcie nie angażowała się w politykę. Miała swoich dłużników. Należących do każdego z rodów. U Arostovów zadłużona była większość. Zuzanna powoli kładła łapska na wszystkich długach. Cóż to w końcu takiego, podpis na wekselku, a bycie obmówionym nie tyle przed całą rodziną co wobec wszystkich? Zuzanna nie zdradzi sekretu, Zuzanna przecież weźmie głupi podpis pod przysługą. A kto będzie chciał przysługę? Zdanie zmieniali dopiero, gdy krew zaczynała się im w żyłach gotować kiedy z umowy próbowali się wymigać. Wtedy to skręcało im kiszki, paliło w żyłach, podświadomie wyrywało skórę. Zuzanna miała więc swoje berło i swoją koronę.
- Rozmawiałyśmy wiele razy. Nikogo poza tobą i mną jej śmierć tak nie obeszła - nawet nie kłamała. Serafima była dla niej źródłem czarnomagicznej wiedzy, z której korzystała ile mogła. - Mówiła mi, że nie rozumiecie - łgała. A łganie Zuzanka miała we krwi, choć nie wiadomo czyjej.- Że jest zostawiona sama sobie.
Łgała bardziej i obelżywiej. Serafima wcale się jej nie tłumaczyła. Przekazywała jej swoją wiedzę widząc w Aristovej sprzymierzeńca. Dobrały się fałszywe mendy. Jedna po prostu nie dożyła.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczny Kreml   

Powrót do góry Go down
 
Magiczny Kreml
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: