IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Café Scheherazade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

36 lat

bogaty

nadzorca w Koldovstoretz

PisanieRe: Café Scheherazade   Nie Paź 02 2016, 20:56

Siostry Aristov nie były przyzwyczajone do żywych kolorów, nawet odcienie ich skór i włosów gryzły się z ciepłymi barwami od urodzenia. Pogodzone bez żalu z tym faktem z reguły wszystkie nosiły się na ciemno, co powodowało, że ludzie oglądali się za nimi, ilekroć pojawiają się gdzieś razem, jakkolwiek rzadko się to zdarza.
Wesele kuzynki Julii było jedną z nielicznych okazji, na którą zgodnie uznały, że wypada ubrać się na kolorowo. Ślub to przecież najradośniejsza z okazji, ucieleśnienie marzeń każdej panny z dobrego domu.
Aristovny wszystkie już były starymi pannami i ten osąd zawsze wysuwał się na pierwszy plan; nikt nie był łaskaw spojrzeć ponad tę urzędową cechę i docenić ich osiągnięcia na polu zawodowym, czy zalety charakteru. Szczerze jednak mówiąc, akurat by docenić te drugie, mocno trzeba by się postarać.
- Ciekawi mnie, od kiedy zawierzasz plotkom, siostrzyczko, i to plotkom sprzed lat, nie mając w tym żadnego celu. - powiedziała z uśmiechem mogącym w każdej innej sytuacji uchodzić za serdeczny i szczery. - To do ciebie niepodobne.
Owszem, Shoshana kłamała bardzo dobrze. Dorosła otoczona bezwzględnością i fałszywymi pochlebstwami, a znając obie te rzeczy łatwo znaleźć idealny balans. Wszystkie, prócz nadzwyczajnie uduchowionej Tamary, siostry Aristov potrafiły kłamać jak z nut. Tym, co odróżniało Shoshanę był fakt, że ona lubiła łgać.
- Château Musar, zdaje się.
Jasnym było, że nic wartościowego już od siostry nie usłyszy, więc przystosowała swoją grę do dyrygentury Shoshany. To, co było potrzebne, by zaczęła coś podejrzewać, już dostała.
Spotkanie równie dobrze mogłoby skończyć się tu i teraz, ale żadna z sióstr nie była na tyle łaskawa, by pozbawić tej drugiej swojego towarzystwa po tak krótkim czasie.
- Opowiedz, jak w pracy? Widujesz czasami Arinę, czy do nikogo już się nie odzywasz?
Shoshana nie znosiła szpitala, toteż Lida z tym większą lubością poruszała ten temat.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Café Scheherazade   Wto Paź 04 2016, 00:02

Patrzyła przez chwilę w czerwień wina w kieliszku. Ile to czasu minęło, odkąd odwiedził ją ten jasnowłosy chłopiec, chcący tak bardzo oddać Ruslanowi swój dar? Miała dziurę w pamięci. Kłujący jak igła w głowie wyrwał Zuzannę z zamyślenia. Zacisnęła powieki, wstrząsnęła głową chcąc się go pozbyć. Od pewnego czasu spała źle. Gorzej, niż zwykle. Miewała sny, które do tej pory się nie pojawiały. Znajomość zaklęć na podkrążone oczy okazywała się co rano zbawienna.
- Hm? - popatrzyła na Lidę, dopiero po paru sekundach zdając sobie sprawę z tego, co mówiła. - To przecież naturalna ciekawość. Nigdy cię to nie ciekawiło? Wierzysz w to, że to był ktoś z kuchni?
O, tak. Zuzannę zaciekawiło, kiedy natknęła się na Lazareva i postanowiła narobić mu koło uszu.
Zapach kadzideł zaczynał drażnić jej nozdrza. O dziwo, przecież zawsze używała nie mniej drażniących, kwiatowych perfum. Pod tym względem powinna czuć się jak u siebie. Uniosła ramiona, po plecach przebiegł jej dreszcz. Wcale nie było zimno.
- Widuję ją. Ją, i jej dziwacznych pacjentów - zadarła nos, jakby urażona pytaniem. Lida wbijała szpilki we właściwe miejsca, i robiła to doprawdy zwinnie, może nawet od niechcenia. I słusznie, niech się złości, smarkula.
Zuzanna upiła głębszy łyk wina.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

36 lat

bogaty

nadzorca w Koldovstoretz

PisanieRe: Café Scheherazade   Czw Paź 06 2016, 23:41

Powinna móc się zrelaksować, czyż nie? Wokół ludzie cieszyli się posiłkiem i alkoholem, grała muzyka ogólnie uważana za radosną, we wnętrzu panował żywotny harmider i ciepłe kolory. A jednak, za każdym razem gdy Lida spotykała się z młodszą siostrą sam na sam siedziała jak na szpilkach i nie mogła pozbyć się napięcia, od którego do końca dnia bolało ją potem całe ciało.
Nigdy nie mogła w końcu wiedzieć, kiedy coś się stanie. Już nawet nie czy, choć nigdy przecież nie udowodniła Shoshanie żadnych praktyk tak okropnych jak te, które stosował ich ojciec. Ostatecznie, jak sama wciąż utrzymywała, pożyczała tylko pieniądze, a Lida chciała być najdalej jak to możliwe od "rodzinnego interesu". Sama nie miała nigdy drygu do oszustwa, koncentrując swoją osobowość na zdolności do ciężkiej pracy.
Przyglądała się Shoshanie jak zawsze - badawczo, wręcz natarczywie.
- Nie lubię roztrząsać tragedii. - odpowiedziała w końcu oschle, co nie było do końca prawdą. Nie chciała po prostu tamtego okresu swego życia, tych względnie szczęśliwych lat, przeżywać na nowo i gmatwać. Nie po to, by dać Shoshanie satysfakcję.
Syknęła tylko cicho na wspomnienie pacjentów Ariny. Czasami, w najmniej odpowiednich do tego momentach, napadał ją lęk, że one wszystkie kiedyś trafią tam, gdzie Arina nie będzie się nimi zajmować nie jako siostra, a uzdrowiciel.
Nie poszła na swoją ostatnio umówioną wizytę.
- Arina odniosła sukces, jakim może pochwalić się niewiele kobiet.
Uparcie nakierowywała zawsze temat rozmowy na inne siostry, chcąc jak gdyby przedstawić Shoshanie dowody, że to jednak ona, najmłodsza i oczko w głowie ich wszystkich, wypadła najgorzej na koniec.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Café Scheherazade   Pon Paź 17 2016, 02:25

Trudno o zrelaksowanie się w towarzystwie kogoś takiego jak Zuzanna. Nawet, jeśli jej złośliwości sięgały dna wiadra z żenadą, co zdarzało się niejednokrotnie. Trochę tak, jakby najmłodsza z sióstr wymyśliła sobie za sposób na życie taplanie się w pomyjach, które wylewała na innych. W przeciwieństwie do rodzeństwa Shoshana nawet nie udawała, że jej interes jest sprawiedliwy i uczciwy. Ba, jeśli chodzi o papierologię wszystko się zgadzało, dbała o to niebywale. Prawnie niczego nie można jej było zarzucić. Inaczej rzecz się miała z tymi, którzy podpisali jej cholerne weksle. Nie chroniły ich nawet przepisy.
Coś się na kilka sekund zmieniło. Chwila, dosłowny moment.
- Lida! - Zuzanna poruszyła się gwałtownie, szybko. Głos nie należał do niej, choć wciąż był - siłą rzeczy!- kobiecy. Lida jednak doskonale znała ten ton. Ten sposób mówienia. Ile razy się tego nasłuchała? Ile razy przebiegał po jej plecach dreszcz gdy słyszała wołanie ojca? Bo i właśnie ojca usłyszała. Zuzanna była do niego podobna, ale tak nie mówiła. Nie miała w sobie tyle agresji co Grigory. A jednak, teraz...
- Arina odniosła sukces, ponieważ brakuje nam psychologów na oddziale - powiedziała, jakby nigdy nic. Jakby wcale na siostrę przed chwilą nie szczeknęła. Jakby nic się nie wydarzyło. Wstrząsnęła lekko lampką wina, żeby po chwili się napić.- Tak samo ja odnoszę sukcesy, ponieważ brak i ratowników. Uczę się masy ciekawych rzeczy! A ty?
Uparcie nie wierzyła w to, że jest tym zgniłym jajem w rodzinie. A była!


Ostatnio zmieniony przez Shoshana Aristova dnia Nie Paź 23 2016, 16:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

36 lat

bogaty

nadzorca w Koldovstoretz

PisanieRe: Café Scheherazade   Czw Paź 20 2016, 19:10

Oczywiście, że w to nie wierzyła. Była od urodzenia najbardziej rozpieszczonym, kapryśnym i zwyczajnie wrednym dzieckiem jak tylko było to możliwe, a otoczenie aż pięciu starszych sióstr, którym zależało, by chociaż jedna z nich wyrosła na normalną dziewczynę.
Shoshana powinna najmniej pamiętać ojca; zadowolić się wspomnieniami i parodią szczęścia, do którego każda z nich dołożyła resztkę swojej radości i zrównoważenia. Ale rozkapryszonej Zuzannie przeszkadzać zdało się, że aż tyle troski dostała od sióstr i łaskawie wypięła się na nie, przejmując więcej cech od ojca niż starsze Aristovny były w stanie znieść.
Jedna Tamara jakby znosiła dobrze jej towarzystwo, ale ona i z Hitlerem umówiłaby się na popołudniową herbatkę. A Shoshana na pierwszy rzut oka była przecież śliczną, elegancką panienką. To ona z pewnością przykuwała większość spojrzeń kierowanych w stronę stolika, który zajmowały siostry.
Lida drgnęła słysząc ten paskudnie znajomy ton. Musiała nauczyć się go naśladować, a potem używać tak długo, że aż wszedł jej w krew; ot, kolejny element znienawidzonej układanki, którą jeszcze przez długie lata będzie w sobie nosić.
- Co się z tobą dzieje? - warknęła, odsuwając się odruchowo. Zauważyła wcześniej, jak Shoshana skrzywiła się, dręczona zapewne bólem głowy ze zmęczenia, od pierwszej chwili tego spotkania miała złe przeczucia. Nie spodziewała się jednak żadnych śladów po ojcu poza koszmarnym domem, w którym dorastała.
Odczekała chwilę, aż siostra wróciła do siebie. Dopiła swoje wino, rzuciła na stół kilka monet.
- Przepraszam cię, Zuzanko, muszę już iść. Mam spotkanie w Ministerstwie. Przyślę ci te zdjęcia ze ślubu Julii, dobrze? Do zobaczenia.
Shoshana na pewno nie raz chciała wzbudzać strach we własnych siostrach i teraz, świadomie czy nie, wreszcie jej się to udało. Lida, nie mogąc pozbyć się przerażenia, które w odruchu ogarnęło ją całą, zwyczajnie uciekła przed nią.

Lida z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Café Scheherazade   

Powrót do góry Go down
 
Café Scheherazade
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3


Skocz do: