IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Newska Wyspa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieNewska Wyspa   Pią Kwi 01 2016, 03:42

Newska Wyspa

Newska Wyspa to nic innego jak ogromne tereny zielone, które dookoła otoczone są rzeką Newą – stąd też wzięła się nazwa tego miejsca. Najczęściej przychodzą tutaj młodzi czarodzieje, zwłaszcza podczas cieplejszych dni. Wówczas jest okazja, aby pospacerować, urządzić piknik z przyjaciółmi czy po prostu pobyć na łonie natury, rozkoszując się przyjemnymi promieniami słońca. Nierzadko także organizowane są tutaj koncerty najbardziej znanych gwiazd w magicznym świecie muzycznym, biorąc pod uwagę ogromną powierzchnię Newskiej Wyspy. Na co dzień jednak pełni funkcję parku, który znajduje się w samym centrum Petersburga. Można więc znaleźć ławki ze stolikami czy przysiąść przy niezarośniętym roślinnością brzegu Newy.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Newska Wyspa   Wto Kwi 12 2016, 23:14

Ojciec nawet nie oderwał wzroku od dokumentów, gdy wcisnęła głowę do jego gabinetu i zapytała czy może spędzić popołudnie w Petersburgu. Machnął tylko niedbale ręką i mruknął coś o powrocie o przyzwoitej porze, nim pogrążył się w odmętach rachunków, raportów i kwitów. Pytała raczej dla zasady, żeby wiedział gdzie jej szukać w razie potrzeby. Wszak nigdy dotąd nie zabraniał jej tych wycieczek. Od kiedy skończyła siedemnaście lat już nie raz i nie dwa sama wybierała się do magicznej części miasta. O tej porze roku roiło się tu przecież od jej rówieśników. Wszyscy garściami czerpali z ostatnich dni lata. Data powrotu do szkoły była tuż za rogiem, słodka wolność niecierpliwie wymykała się z ich palców. Ostatni rok w Akademii! Svieta nie mogła się jeszcze zdecydować czy bardziej ją to cieszy czy smuci. Oczywiście miała już serdecznie dość nauki! Długich tygodni spędzonych nad książkami, których treść nie chciała jej wchodzić do głowy. Mdliło ją na samą myśl o marnowaniu czasu w salach lekcyjnych i o przygotowaniu się do egzaminów. Z drugiej strony wiedziała, że szybko zatęskni za szkolnym życiem i obecnością przyjaciół. Nie bez znaczenia był też lęk przed przyszłością. Czy faktycznie to na nią spadnie rola dziedzica majątku? Czy będzie musiała zostać we dworze już na zawsze, jako opiekunka rodzinnych włości? Zniknie w stercie papierów jak kochany papa? Wolała się nad tym nie zastanawiać. Nie teraz, gdy sierpniowe słońce pieszczotliwie muskało jej skórę, a chłodny wiatr szeleścił materiałem kolorowej spódnicy. Pomartwi się później, szkoda marnować taki piękny dzień!
Drobne kamyczki uciekały spod jej butów, gdy raźnym krokiem maszerowała wzdłuż brzegu rzeki. Na nosie miała ciemne okulary (bardzo mugolskie, choć nigdy w życiu nie przyznałaby się ojcu skąd je ma), a w dłoni kupiony przed momentem rożek lodów truskawkowych, które zajadała z iście dziecięcą radością. Gruby warkocz spleciony z jasnych włosów kołysał się w rytm w jej kroków. Rozglądała się wokół, chłonąć ładne widoki i przyjemną aurę letniego popołudnia. Miała nadzieję spotkać kogoś znajomego, ale póki co żadna z mijających ją osób nie należała do grona szkolnej braci. Nie traciła jednak nadziei! A jeśli nawet spędzi popołudnie sama, wciąż to dużo lepsze niż siedzenie we dworze, gdzie Kasjan i Snowid pewnie jak zwykle gapią się na siebie cielęcym wzrokiem. Skrzywiła nieznacznie wargi na samo wspomnienie braci i czym prędzej wygnała ich ze swojej głowy. Przecież miało być dzisiaj bez zmartwień!
Po dłuższej chwili przysiadła na brzegu rzeki. Widok z tego miejsca wydawał jej się wyjątkowo urokliwy, a niewysokie drzewka rzucały akurat tyle cienia, by uchronić jej stosunkowo jasną skórę przed ewentualnym poparzeniem. Skończyła rożek i oblizała lepiące się palce. Potem wyciągnęła się leniwie na trawie, nie bacząc na to, że brzeg spódnicy podwinął jej się trochę za wysoko i wbiła wzrok w nieliczne pędzące po niebie obłoki. Postanowienie miłego spędzenia czasu nie opuszczała jej nawet na moment.
Powrót do góry Go down
avatar


Połock, Białoruś

błękitna

18 lat

IX klasa

przeciętny

PisanieRe: Newska Wyspa   Sro Kwi 13 2016, 13:45

Przyjechała do Petersburga już kilka dni temu, jednak dopiero dziś znalazła chwilę, by spędzić czas na słodkim nicnierobieniu. Rodzice przygotowali dla niej zestaw dokumentów, które musiała złożyć na ręce kilku wysoko postawionych osobistości, jako reprezentant interesów swojego domu, jak i innych znamienitych rodów. Praca ta odpowiadała jej jak żadna inna, tego uczyła się od maleńkości i to właśnie spodziewała się robić po ukończeniu szkoły. Dziś jednak, ubrawszy się w mniej wyjściową sukienkę i jedynie spiąwszy włosy klipsem z kokardą, zapakowała ulubione książki do wisiorka-biblioteczki, po czym skierowała się dziarskim krokiem w stronę parku.
Mijane uliczki i tłumy młodych adeptów magii potwierdzały jedynie, że każdy pragnie chwycić choć trochę ostatnich dni wolności przez rozpoczęciem roku szkolnego. Iskra uśmiechała się uprzejmie do wszystkich, tych znajomych, mniej lub bardziej - jak i zupełnie nieznajomych osób. Widząc jak pewna starsza czarownica z trudem przeciąga wózek pełen magicznej rzepy przez krawężnik chodnika nie omieszkała jej pomóc, bo przecież bóg czuwa, a wszystkie dobre uczynki stają się kiedyś motylami.
Newska Wysepka była jednym z jej ulubionych miejsc w magicznej części miasta. Miała już swój mały rytuał, kierując swe kroki w tamte strony i zahaczając o kawiarnię przy ulicy Gotta kupowała duży kubek mrożonej herbaty. Z zadowoleniem błąkającym się po twarzy obserwowała mijanych ludzi. Lato i słońce przynosiły ludziom odrobinę radości w tych niepewnych czasach. Wielu z nich pewnie nie miało nawet pojęcia o politycznych problemach i utarczkach między rodami, o tym jak Starszyzna wyciąga chciwe ręce po więcej władzy, o Raskolnikach, syczących z cieni, o długach zaciąganych i spłacanych krwią i przysługami.
Czasem zastanawiała się, jakby to było być zwykłą nastolatką z jakiejś nieznanej rodziny. Mieć problemy z doborem bucików do sukienki, uganiać się za chłopcami i tańczyć balet. Na tę myśl zawsze marszczyła z rozżaleniem brwi. Balet. Balet! Tańczyć pięknie jak motyle na łące pełnej kwiatów.
Zaraz jednak ocknęła się ze swoich straceńczych marzeń widząc znajomą, ukrytą za wymyślnymi okularami twarzyczkę.Stanęła więc nad nią, przysłaniając słońce i pociągnęła łyka herbaty.
- Widzę twoją bieliznę, Wrońska - powiedziała niskim, poważnym tonem i znieruchomiała na chwilę taksując przyjaciółkę wzrokiem. - To jakaś specjalna okazja? - Uśmiechnęła się jednak po chwili i przysiadła obok, zerkając leniwie na rzekę.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Newska Wyspa   Sro Kwi 13 2016, 14:15

Piegowata twarzyczka, w uroczy sposób okolona rdzawymi kosmykami włosów, pojawiła się w jej polu wiedzenia akurat wtedy, gdy zaczynała przysypiać. Ciepło ją rozleniwiało - była pod tym względem podobna do kota - i choć pewnie nie powinna to naprawdę dość poważnie rozważała ucięcie sobie drzemki w samy środku parku. Bogowie wysłuchali jednak jej bezgłośnie poczynionych modlitw i przysłali Iskrę - jedną z tych osób, których widok faktycznie ją cieszył i podnosił na duchu. Panna Wrońska wyszczerzyła więc ząbki w szerokim uśmiechu, natychmiast otrząsając się z narastającej senności.
- Ciesz się, niewielu dostąpiło dotąd tego zaszczytu - odpowiedziała bez zastanowienia, rozprostowując jednocześnie ramiona, które dotąd miała złożone za głową. Przeciągnęła się z głośnym pomrukiem i nieco upiornym trzeszczeniem stawów, a potem dźwignęła do pozycji siedzącej. - Oczywiście, że specjalna okazja. Każde spotkanie z tobą jest wyjątkowe, kochanie - dodała z przesadzoną powagą w głosie. Objęła przyjaciółkę ramieniem i złożyła głośnego buziaka na jej piegowatym licu.
- Jak dobrze, że tu przyszłaś. Myślałam, że umrę z rozpaczy i samotności - westchnęła ciężko, jednocześnie drugą ręką poprawiając podwiniętą nieskromnie spódniczkę. - Nie wiedziałam, że będziesz w mieście! Przyjechałaś tylko dziś, czy na dłużej? Mam nadzieję, że nigdzie się nie spieszysz? - trajkotała jak to ona, zawsze uzbrojona w tysiąc i jedno pytanie. Nie należała do cierpliwych, zawsze chciała wszystko wiedzieć natychmiast. Zrobiła przerwę tylko na moment, by z niewinną miną siorbnąć łyk Iskrowej mrożonej herbaty, bo z tego wszystkiego aż zaschło jej w gardle. Przesunęła okulary z nosa na czoło, by zerknąć na towarzyszkę z radosnym błyskiem w oku.  
- Stęskniłam się, Iskierko - powiedziała szczerze z ciepłym uśmiechem wpływającym na pełne usta. Dobrze było mieć ją obok. Nie będzie musiała myśleć o tych wszystkich okropnych rzeczach, które czają się gdzieś z tyłu jej głowy!
Powrót do góry Go down
avatar


Połock, Białoruś

błękitna

18 lat

IX klasa

przeciętny

PisanieRe: Newska Wyspa   Sro Kwi 13 2016, 14:39

Odstawiła kubeczek na ziemię i poprawiła kosmyki włosów wyślizgujące się z klipsa. Niewielu dostąpiło tego zaszczytu! Cóż za bezpardonowa szczerość. Prawdę powiedziawszy spąsowiałaby przynajmniej odrobinę, gdyby sztuki zachowywania zimnej krwi nie opanowała do perfekcji. Jej bielizny nie oglądał nigdy nikt, poza nią samą. Ale czy ktokolwiek ma na to czas?! No i godność, godność przede wszystkim. Cóż byłby to za nietakt kompletny, gdyby Iskra Lazareva zaświeciła gdziekolwiek, kiedykolwiek majtkami.
- Przyjechałam w sobotę, ale byłam zajęta. - Skinęła głową. - Musiałam się spotkać z kilkoma osobami, rodzinne sprawy, rozumiesz… - Uniosła brwi krzyżując nogi i wygładzając sukienkę. Uśmiechnęła się po wywodzie przyjaciółki i podparła podbródek dłonią.
- Oczywiście, że tęskniłaś. Nie wyobrażam sobie nawet kto ratował twój zgrabny tyłek przed kłopotami całe wakacje. - Zaśmiała się lekko Iskra, zgarniając rude włosy na jedną stronę i zaplatając leniwie warkocz na podobieństwo tego svetowego.
- Nigdzie się nie spieszę ani nie wybieram, masz jakieś ciekawe plany? - zapytała po chwili, obdarzając ją jednym ze swoich pięknych uśmiechów. Słyszała o tym, że w Szeherezadzie dziś wieczorem kilka osób z ostatniego rocznika szykuje małą potańcówkę na zakończenie wakacji. Była ciekawa, czy jej przyjaciółka coś o tym wie, gdyż nie mogła się doczekać, by w razie czego sprzedać jej taką wieść!
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Newska Wyspa   Sro Kwi 13 2016, 15:37

W swojej naiwności Svieta zdawała się nie dostrzegać nic dziwnego w tym, że jej przyjaciółka rzadko kiedy wspomina o chłopcach i o tym kto ewentualnie (nie)dobiera się do jej matek. Sama Wrońska jakby dla równowagi wspominała o takich incydentach nieustannie i to bez krztyny wymaganej pruderii czy zawstydzenia. Była jednak nieco zdziczałą szlachcianką, której łatwiej przyjdzie rozbicie komuś nosa niż eleganckie dygnięcie - nie miała więc po drodze z wizerunkiem niewinnej panienki z dobrego domu. A jako że zdecydowanie nie należała ani do brzydkich ani do skromnych... Nie mogła więc narzekać na brak powodzenia. Nigdy jednak nie wpadło jej do głowy, by słodką Iskierkę z premedytacją pchać w męskie ramiona! Przyjaciółka zdawała się nimi... niezainteresowana, przynajmniej w oczach Sviety (która o subtelnej sztuce flirtowania nie miała bladego pojęcia i po to co czego zapragnęła wyruszała niczym szlachcic sarmata - metaforycznie tłukąc po głowie i wlekąc ofiarę do swego łoża). Ach, gdyby tylko panna Lazareva pozwoliła sobie na rumieniec, który dałby Sviecie do myślenia! Gdyby już dziś zaczęła się nad tym zastanawiać, może przy pomyślnych wiatrach do przyszłego miesiąca zdołałaby rozszyfrować przyjaciółkę i znaleźć dla niej okazję do bliższego zapoznania z jakimś przystojnym jegomościem?
- Moja dzielna, Lazareva zawsze na służbie - westchnęła i to z dumą, ni ze smutkiem. - Sprawiasz, że czuję się jak ostatni łajza, bo całe wakacje się obijam - dodała, wykrzywiając ponuro usteczka, choć nie była to tak do końca prawda. Tak w poprzednich latach, jak i podczas tych wakacji towarzyszyła ojcu w większości zadań związanych z majątkiem. Odwiedzała należące do nich lasy, prowadziła księgi rachunkowe, a na polowaniach i przyjęciach robiła dobre wrażenie na podwładnych ojca. To wszystko było jednak tak oczywiste i w gruncie rzeczy przyjemne, że zupełnie nie umiała tego nazwać pracą. Dziedziczka - szeptano i kłaniano jej się w pas, gdy przemierzała rodzinny majątek. Bardzo starała się nie myśleć wtedy o swoim bracie.
- No właśnie nikt - burknęła. - Dobrze, że ojciec ma krótką pamięć i szybko wybacza mi przewinienia, bo pewnie by mnie tu teraz nie było - szepnęła konspiracyjnie i zaśmiała się cicho pod nosem. Znów opadła na trawę i podłożyła ramiona pod głowę. Zamiast w chmury, patrzyła jednak na Iskrę, która tak ładnie komponowała się z otoczeniem. - Zrobiłabym coś głupiego - powiedziała rozmarzonym tonem. - Jakieś przyjęcie albo wycieczka! Wakacje się kończą i osłodziłabym je odrobiną kłopotów. - Uśmiechnęła się psotnie, niczym chochlik i poruszyła zaczepnie brwiami. - Co o tym myślisz, miła moja?
Powrót do góry Go down
avatar


Połock, Białoruś

błękitna

18 lat

IX klasa

przeciętny

PisanieRe: Newska Wyspa   Sro Kwi 13 2016, 15:56

Trzeba dopuścić taką możliwość, jakoby Iskra spodziewała się po swojej Sviecie, że ta zaraz zapragnęłaby dla rozrywki przewracać cały porządek jej świata, dowiedziawszy się o jej mizernych poczynaniach z dżentelmenami. Z powodów takich jak ten Lazareva wykorzystywała swój cały talent aktorski i trening spokoju ducha, by w żadnym wypadku, w żadnej sytuacji nie dać Wrońskiej do myślenia. Ta była bowiem sprytną i przebiegłą lisicą, ukrycie czegoś przed nią graniczyło z cudem.
- Żeby tylko wakacje - westchnęła, popijając herbatę. Jej wakacje, jak zresztą cały rok, zapełnione były obowiązkami. Lubiła swoje lekcje, zajęcia dodatkowe, obowiązki rodzinne. Natłok pracy ponadto sprawiał, że gdy przychodziła chwila odpoczynku, smakowała słodko niczym dojrzałe czereśnie zrywane prosto z drzewa w ich rodzinnym ogrodzie.
- Żadnych głupich rzeczy, Wrońska. - Pogroziła jej palcem. - Się na to nie piszę, odrobinę kłopotów to zaczynasz mieć za każdym razem, gdy rano otwierasz oczy. Kogo w te wakacje postrzeliłaś dla hecy z łuku? Przyznaj się. W zeszłym roku był to syn kucharki, dwa lata temu... stajenny? Trzy... - powiedziała, zaczynając wyliczać na palcach. Czasem myślała, że hej, może to prawdziwe życie. Poszaleć w porę, komuś krzywdę zrobić, zwariować na jakiś czas i żyć bez zobowiązań. Zaraz jednak śmiała się w duchu z takich pomysłów - dla każdego na świecie jest miejsce. Dla szaleńców jak Wrońska, kujonów jak ona sama, dzikusów jak Vasilchenko, każdy ma swoją rolę w kręgu życia, nie ma co rozmyślać o udawaniu kogoś kim się nie jest. - Ale mam propozycję. - Podniosła się z ziemi i otrzepała ciuchy. - Chodź. To niespodzianka - dodała i mrugnęła do niej, wyciągając rękę by pomóc jej wstać.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Newska Wyspa   Sro Kwi 13 2016, 16:18

Gdyby już raz chwyciła temat, nie odpuściłaby póki nie dopięłaby swego. Svietlana była uparta jak osioł i do raz upatrzonego celu dążyła choćby i po trupach. Może i faktycznie dobrze, że pod jasną strzechą jej włosów nie zamajaczyła myśl o szukaniu dżentelmena dla Iskry? Miała przecież dość problemów w utrzymaniu we względnym porządku swego własnego życia uczuciowego! Gdyby zabrała się za cudze, bez wątpienia skończyłoby się to jakąś katastrofą.
- Z tym, że obijam się w roku szkolnym już się pogodziłam - zaśmiała się, błyskając zębami w kolejnym szerokim uśmiechu. Gdyby nie pomoc Iskry i Talii pewnie nigdy nie dopełzłaby do ostatniego roku. Wszystkie te egzaminy, zaliczenia, powtórki! To nie była jej mocna strona. Wysiłek dwóch dzielnych towarzyszek i wrodzona niechęć do przegrywania to jedyne co pozwoliło jej uniknąć opuszczenia Akademii Koldovstoretz w haniebnym stylu. No i miała też trochę wrodzonego talentu. To nigdy nie mogło zaszkodzić.
- Iskierko moja, już nie rób ze mnie takiej okropnej istoty - oburzyła się na wpół żartobliwie. - Przecież przed śniadaniem to jestem zbyt zaspana na czynienie głupstw! Chociaż po pierwszym kubku kawy, faktycznie bywa różnie -  zachichotała radośnie, ubawiona swoją własną niepoprawnością. Czasem nie mogła zrozumieć, czemu taka porządne dziewczyny jak Iskra trzymają się u jej boku, skoro z uporem ciągnęła je do złego. Nie miała pojęcia, ale z wdzięczności kochała je jeszcze mocniej.
- Prosili się o to, no przecież nie raz ci mówiłam! - jęknęła na wspomnienie swojej corocznej olimpiady ustrzel zboczeńca. - Syn kucharki złapał mnie za tyłek. A stajenny podglądał jak się przebierałam. Musiałam bronić swojej czci i godności! - powiedziała, po czym przewróciła teatralnie oczyma i nadąsana wydęła usteczka. - Najchętniej ustrzeliłabym tego dupka, Kasjana, ale ojciec by mnie wydziedziczył - dodała pod nosem i uznała, że lepiej nie chwalić się tym, jak w czasie polowania przez przypadek ustrzeliła znajomego ojca, który niemal ślinił się na jej widok.
- Niespodzianka? - Uniosła brwi z wyraźnym zainteresowaniem i przyjęła podaną jej rękę. Również pośpiesznie otrzepała odzież z trawy i nasunęła na nos okulary. - Prowadź! - zakrzyknęła radośnie, niemal podskakując z ekscytacji. Kochała niespodzianki!

Iskra i Svietlana z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Newska Wyspa   

Powrót do góry Go down
 
Newska Wyspa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: