IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Plac Aleksandrowski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisaniePlac Aleksandrowski   Pią Kwi 01 2016, 03:41

Plac Aleksandrowski

Plac Aleksandrowski to miejsce będące świadkiem legendarnych zwycięstw oraz sromotnych porażek Rosjan. Opowieści o toczących się tu niegdyś potyczkach czarodziejów krążą po magicznym świecie od wielu setek lat. Nic więc dziwnego, iż próżno doszukiwać się w przekazywanych z ust do ust opowieściach rzetelności. Jak wiedzą jednak nawet dzieci, w każdej historii jest zawsze ziarno prawdy. Pamięć o tychże wydarzeniach, pielęgnowana przez najstarszych mieszkańców Petersburga sprawia zaś, iż obiekt ten chętnie odwiedzany jest nie tylko przez fanów historii, ale również ciekawych historii miasta przedstawicieli każdej z magicznych klas społecznych. Słońce, jakby na ironię, nieczęsto oświetla je swoimi promieniami, jednak gdy już Plac Aleksandrowski nimi zaszczyci, próżno szukać piękniejszego zakątka w okolicy.
Powrót do góry Go down
avatar


ulice Petersburga

brudna

32 lata

biedny

co się trafi

PisanieRe: Plac Aleksandrowski   Czw Paź 13 2016, 19:47

Josef na miejsce swojej kolejnej przemowy wybrał właśnie Plac Aleksandrowski. Czyż to nie będzie symboliczne? Jego mowa do prostego ludu może zaowocować osobistym i społecznym zwycięstwem albo sromotną klęską.
Szkoda tylko, że z tej okazji słońce nie postanowiło go oświetlić. Więcej osób pewnie by przyszło chcąc zobaczyć to piękne miejsce, a przy okazji więcej uszu by go wysłuchało. Co prawda im więcej osób tym większe ryzyko, że wśród nich czają się służby porządkowe, ale on w końcu był gotowy na takie ryzyko już za młodu.
Z niechęcią rzucił ostatni kawałeczek swej kanapki śledzącemu go futrzakowi (ciekawe ile on już swoich żyć zużył? Josefowi przydało by się chociaż jedno dodatkowe), otrzepał się z kurzu i brudu petersburskich ulic, po czym ruszył na środek placu. Bardziej gotowy nie będzie.
Rozluźnił oddech, upewnił się, że chrypka mu minęła, po czym zaczął:
- Ludu pracujący, obudź się! Nie możesz dać się tak traktować! Jakim prawem ci uzurpatorzy ze Starszyzny mówią, że jeśli nie masz czystej krwi nie masz prawa głosu? - mówił podniesionym głosem. Chciał mieć pewność, że w okolicy wszyscy go usłyszą. - Z jakiej racji? Bo ja nie widzę żadnego powodu by ich słuchać! To są osoby gardzące mugolami, którzy takich jak oni się pozbyli, gdy ich władcy zbyt się zapomnieli. Czemu nie mielibyśmy zrobić tego samego? W czym jesteśmy gorsi? Czarujemy tak samo jak oni, nikt nie powie, że jesteśmy upośledzeni... To są tacy sami czarodzieje jak my, tylko dla zasady nadali swojej krwi szczególną wartość! Powstańmy razem bracia i siostry, bo nasze powstanie to jedyne, czego tak naprawdę się boją! Inaczej nie wciskali by nam przestarzałych prawd i nie utrzymywali tego systemu! Tylko razem możemy ich obalić! Razem! - pod koniec już krzyczał chodząc w tę i spowrotem.
W międzyczasie patrzył na grupkę słuchaczy, aby upewnić się, że nikt nie ma pytań. Do widoku ludzi pokazujących gestami, że jest wariatem i tych, którzy mieli zdziwione miny, jakby dopiero się dowiedzieli o takim zjawisku jak "bunt" już się przyzwyczaił. Jednym już nic nie pomoże, ale w tych drugich jest nadzieja.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

20 lat

biedny

PisanieRe: Plac Aleksandrowski   Czw Paź 13 2016, 20:43

Karmazynowy płaszcz, którego się dorobiła jest chyba najcieplejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek miała. Warto było przepierdolić na niego całą dodatkowo zarobioną kasę. Chociaż Gita ma ogromną ochotę eksploatować go do granic możliwości musi jednak pamiętać, że płaszcz wystarczyć powinien na lata, choćby miał się sprać do takiego stopnia, że nie będzie można go już odróżnić od szarych blokowisk miasta, z którymi teraz tak kontrastuje.
Wystający ponad kołnierzem nos prawie się już zlewa z materiałem płaszcza, taki jest zaczerwieniony. Oj Gita, tak ci zimno? Wepchnij głębiej skostniałe dłonie w kieszenie, skul się bardziej, tak, jakby kołnierz i uszy mógł ci zasłonić, bo włosy rozwiane i rozczochrane na wszystkie strony nie stanowią osłony żadnej przed wiatrem i chłodem. Nie jest też w takim wypadku najrozsądniejszym posunięciem zatrzymywanie się by posłuchać nieznajomego na ulicy, wokół którego już zgromadziła się grupka, a jednak to robi, stając sztywno, równo układając stopy, trochę z dala od reszty ludzi, którzy jednak przytupują i przestępują z nogi na nogę by trochę się rozgrzać. Przez chwilę nie dociera do niej o czym mowa, przez chwilę nasłuchuje, próbując zrozumieć sens słów, znikających gdzieś martwo w powietrzu, zbyt słabo przebijających się przez odległość, która ich dzieli.
Krew szczególnej wartości.
Ach. Gdybyś tak martwa emocjonalnie nie była, Gito, to prawie by ci się cieplej zrobiło, z racji małego porozumienia, pomiędzy tym, co mówił, a tym, co znasz z autopsji. Tacy Wrońscy na przykład, będącymi przez większość życia Gity żywicielami wciąż w hierarchii społecznej pomimo całkiem podobnych umiejętności stali wyżej, kiedy Gita mniej znaczyła od ich brudu za paznokciami. Zerknęła kolejno na ludzi, nie tyle z zainteresowania, tylko ot by sprawdzić ich reakcję, ilu to się w głowy puka, ilu zerka niepewnie, fantastyczne ile emocji kilka zdań obcego może wywołać. Gita niewielkie miała pojęcie o działalności Raskolników, raczej jak każdy przeciętny człowiek jej pokroju mający podstawową wiedzę o sytuacji politycznej ignorowała wszystkie nowości, starając się skupić na przetrwaniu, dopiero później na otoczeniu, które od początku jej życia na tym świecie tak niewiele jej dawało. Spojrzała w drugą stronę nim znów skupiła wzrok na mężczyźnie, nie znała się na takich niewątpliwie nielegalnych wystąpieniach, ale ile czasu zazwyczaj zajmuje milicji dotarcie na miejsce zdarzeń? Bo w to, że ktoś już buntownika zgłosił nie wątpiła. Ciekawe. Prześlizgiwała wzrokiem po ludziach, krótko, by niczyjego wzroku nie złapać. Nie ze strachu, ale z niechęci do potencjalnego kontaktu.
Powrót do góry Go down
avatar


ulice Petersburga

brudna

32 lata

biedny

co się trafi

PisanieRe: Plac Aleksandrowski   Sro Paź 19 2016, 09:56

Bez trudu zauważyłem czarodzieja, który odszedł na bok, by się przeteleportować – znając życie na Milicję. Parę osób postanowiło pójść dalej, inni właśnie dołączyli do gromady. Szczególnie cieszyło mnie, że zainteresowałem parę młodszych osób, w końcu w nich nasza przyszłość.
- Czy którykolwiek członek Starszyzny zainteresował się waszym losem? Tym, że macie co jeść, za co się ubrać lub gdzie zdobyć pieniądze? Bo ja widzę tylko kolesiostwo, układy i spychanie ludzi bardziej mugolskiego pochodzenia na margines.
Słońce wyjrzało zza chmur. Nie jakoś mocno, ale jednak. Tak jakby sami bogowie – gdyby istnieli, oczywiście – chcieli przyznać mi rację. Choć niektórzy pewnie by stwierdzili, że przesadzam.
-Nie słyszałem jeszcze o nikim, kto bez więzów krwi z tymi czystokrwistymi rodami mógł liczyć na jakąś lepszą pracę. Aż dziw, że jeszcze oficjalnie na rozmowę o pracę nie trzeba nosić zaświadczenia o czystości krwi!
Pomyślałem, że dobrze byłoby zaangażować tłum. Byłbym hipokrytą, gdybym walcząc o lepszy świat dla nas wszystkich nie słuchał głosu tłumu.
Rozejrzałem się uważnie po ludziach, których moja wypowiedź zainteresowała na tyle, by dalej mnie słuchać. Ci, którzy uważali mnie za wariata zdążyli już sobie pójść (na całe szczęście). Mówiłem już tylko do potencjalnych bojowników o wolność… I ludzi szukających taniej rozrywki. Już niedługo przekonają się, kto miał rację…
Moją uwagę zwróciła stojąca raczej z boku kobieta w karmazynowym płaszczu. Wahałem się moment czy moje pytanie jej nie wystraszy, ale postanowiłem zaryzykować – a nuż właśnie nabierze odwagi?
- Jak masz na imię dziewczyno w karmazynie? – podszedłem parę kroków w jej stronę. – Powiedz, co cię trapi i czego ci brakuje. Zawalczymy o to – wiedziałem, że lepiej nie zadawać  jej pytań co Starszyzna robi źle. Nie byłem tak głupi by myśleć, że żaden milicjant nie skrył się w tłumie, a nie chciałem jej sprawiać problemów. Nie każdy urodził się wojownikiem.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Plac Aleksandrowski   

Powrót do góry Go down
 
Plac Aleksandrowski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: