IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Perfumeria Roza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisaniePerfumeria Roza   Pią Kwi 01 2016, 03:40

Perfumeria Roza

Perfumeria Roza to ulubione miejsce każdej szanującej się i zadbanej kobiety końca XX wieku. Sklep przy jednym ze skwerków oferuje wszystko to, co każdej damie, niezależnie od wieku, potrzebne jest najbardziej – eliksiry miłosne, najnowsze poradniki, zagraniczne perfumy czy magiczne kosmetyki. Jej jedyną właścicielką od samego początku jest czterdziestoparoletnia właścicielka o długich, jasnych włosach i śnieżnobiałym uśmiechu. Sama zdaje się być najlepszą wizytówką swojego lokalu, gdyż zawsze wygląda ładnie i z klasą, śledząc najnowsze trendy w świecie magicznym. Ściany wnętrza pomalowane są na różowo, a motywem przewodnim są róże, które znajdują się niemal na każdym kroku. Elena, bo tak ma na imię właścicielka sklepu, zdaje się mieć na ich punkcie fioła, nie dziwi więc nikogo nazwa „Roza”.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Perfumeria Roza   Pią Maj 06 2016, 01:55

Perfumeria Roza to ulubione miejsce każdej szanującej się i zadbanej kobiety końca XX wieku. Nie dziwota więc, że klientką przybytku była i Shoshana. Tak, tak, moi mili! Najmłodsza Aristova się szanowała (tak przynajmniej twierdziła) i za zadbaną (co przy przeliczeniu na czas, jaki spędzała przy lustrze winno ujść za prawdziwe). Flakonik jej ulubionych perfum był na wykończeniu. Od kilku lat używała tych samych. Któregoś razu jedna z sióstr podmieniła zawartość buteleczki na siki ghula. Zuzanka szorowała się przez tydzień, a siostry, wszystkie pięć, znienawidziła jeszcze bardziej, gdyż do dziś nie poznała sprawczyni.
Rzuciła krótki, może krzywawy uśmiech sprzedawcy i zaczęła rozglądać się, przeglądać szklane flakoniki. Za każdym razem gdy kupowała nowe zastanawiała się, czy ich nie zmienić na inne. Koniec końców zostawała przy tych samych, o jaśminowej nucie splątanej z zapachem drzewa sandałowego. Na swój sposób mieszanina ta mogła kojarzyć się z jakąś słodką mydlarnią. Zuzanna też przecież była słodka, prawda?
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Perfumeria Roza   Pią Maj 06 2016, 02:48

Dla człowieka, który religię traktował po macoszemu, Eufrozyna Połocka nie robiła tak większego wrażenia. Pozostawała co prawda jako ten cień zastanowienia, wobec którego przejść nie mógł obojętnie, jednak na dobrą sprawę była to tylko nazwa, którejś z kolei ulicy. Musiał pokręcić głową, w pewien sposób wyrzucić dręczącą głupotę, żeby wrócić myślami do tego, nad czym się ostatnimi dni zastanawiał. Przybyło mu zmartwień. Przybyło i prędko, zdaje się, nie odejdą w zapomnienie jak ta nazwa, nad którą sam ze sobą się przedrzeźniał dwa kroki temu. Nie mógł sobie poukładać tego, że Tatiana Kuryakina istniała. Istniała tu, teraz, za rogiem, w wieloświecie jego poplątanych ze sobą słów, myśli, poczynań. Tym razem, pytania których nie zadał i zadać nie chciał, pozostać musiały w tym nieokrzesanym chaosie.
Sylwetka czarnej damy, przemknęła mu na ciężkich schodach. Wspinała się stopień, po stopniu, aby dosięgnąć w końcu klamki, obudzić równie ciężkie, ale zdobne drzwi i zniknąć gdzieś w otchłaniach sklepowych zapachów.
I nagle ktoś go uderzył łokciem przez przypadek. Obudził się, rozejrzał wokół, gdzie pełno ludzi starało się teraz go pewnie przepchnąć, jak im wygodniej, w tę czy inną stronę. A potem, bez większego zdziwienia, obudził się jakby. Omiótł zamykający się za nim tłum innych czarodziejów i zniknął jak i ona zniknęła za drzwiami. Nie trudno było ją znaleźć. Podszedł więc spokojnym krokiem i zrównując się z Aristową ramię w ramię, zerknął na to co trzymała akurat w rękach.
- Przykuwający uwagę zapach. – odezwał się rezygnując ze standardowego ładnie pachniesz mała.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Perfumeria Roza   Pią Maj 06 2016, 03:04

Buteleczka ładniejsza była od drugiej. Jako dziecko jeszcze lubiła przeglądać mamine bibeloty. Czasem sięgnęła i po jej kosmetyki. Nigdy nie zapomniała cięgów i rózgi, przed którą wtedy musiała uklęknąć. Tamara zmawiała wtedy jakiś paciorek. Śmieszny paciorek, wyliczający przykazania wszystkie. Wtedy się ich bała, bo i Tamara zmawiała to jakby pieron miał ją trzasnąć zaraz w zadek. Tymczasem ona smarki w rękaw wytarła, po płaczu.
Teraz już nikt jej nie bił, nikt nie karał a rodzinny skarbiec stał otworem. Wczoraj kupiła piękną, porcelanową lalkę, którą ustawiła na jednej z półek. Kiedyś podobną widziała w sklepowej witrynie, ale bała się poprosić. I tak by nie mogła, bo siostry nie mogły mieć życzeń ni zachcianek. Każda próba szybko była tłumiona, z czasem wytresowano je do tego by nie prosiły. Nie znaczy nie, nawet myśleć wam o tym nie wolno. Kopniaki pod stołem były wtedy szczytem ich zabaw.
A buteleczka tych zuzankowych perfum była taka śliczna! O fakturze ciekawej, o pompce zdobionej. Słysząc męski głos Zuzanna odwróciła się by spojrzeć na jegomościa. Ach, pan Lazarev.
- Spodziewałabym się raczej pańskiej siostry, panie Lazarev. Prawda? Mi też się bardzo podoba - to mówiąc, psiknęła mu perfum prosto w nos. Chciała w oczy, ale nie była w stanie dosięgnąć bez wyciągania rąk. Mógł jej napluć na głowę.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Perfumeria Roza   Pią Maj 06 2016, 16:34

Każda fiolka chowała inny zapach, który tutaj, w pośrodku czterech ścian wonnego królestwa, zlewał się w swoją szczególną, nienazwaną formę. Nie liczyły się te rzędy zwykłych i zdobnych buteleczek z jednakimi opisami na etykiecie, ustawione aż pod sam sufit niektóre. W kolumnadzie takich cudów stała czarna postać, nie musiał nic więcej wiedzieć. Po cóż w czerni? Może była cieniem samej siebie? Czy zmarł jej ktoś? Czyjś marny żywot opłakiwała? Zbyt to dumne, zbyt prawdopodobne, żeby było istotą rzeczy.
Odruchowo, mimowolnie, złapał ją za nadgarstek. Może było za późno i raczej swojego nieszczęśliwie śmiesznego położenia zmienić nie mógł, ale prawie rozbił kilka innych butelek. Zapach, chociaż miły i łagodny, musiał wejść mu w usta, nos i oczy jeszcze delikatnie zakropić, chyba że mu prosto w nozdrza z paru centymetrów pogroziła per flux, nie per fumée.
- To było zbędne. – powiedział kaszląc w bok. Ściągnął brwi, zamrugał kilkakrotnie zanim z przekrwionymi oczyma na nią spojrzał. Poluzował uścisk i wyciągnął z dłoni Shoshany, czy tego chciała lub nie, trzymaną przez nią buteleczkę. – Na tym polega pani zajęcie, Aristovo? Na spodziewaniu? – Pytał, ale odpowiedzi nie oczekiwał. Sama mu ją dostarczy. Jak tylko będzie miała na to ochotę. Kim była i kogo opłakiwała? Chyba samą siebie.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Perfumeria Roza   Pią Maj 06 2016, 19:21

Z satysfakcją popatrzyła jak drobinki perfum osiadają na jego twarzy dostając się do oczu i ust. To zabawne, zapach tak słodki, a smak miały gorzki. W świetle sklepowej lampy zalśniły podrażnione białka. Jeśli miał jakąś kobietę to Zuzanna liczyła na to, że zapyta go ona o zapach. Nie protestowała kiedy chwycił jej nadgarstek, nie szarpała się też gdy wyciągał z ręki flakonik. Nie o to przecież chodziło. Dłonie miał szorstkie, od razu domyśliła się więc, że nie zajmował się przekładaniem papierów. Ale przecież to już wiedziała. Minala przypadkiem jej powiedziała, kiedy zapytała o pewną gałąź Lazarevów.
Uśmiechnęła się szerzej, oczy jej przemknęły przez czubek głowy mężczyzny. Rudy. To musi być Weasley! Jak kobietom przypadłość ta uchodziła płazem, tak mężczyźni musieli żyć z piętnem do końca życia. Wyrwał się jej nawet krótki chichot.
- Człowiek spodziewać się może wielu rzeczy w swoim życiu, panie Lazarev - ledwo odebrał jej jedną butelczynę, już sięgała po następną. Jak dziecko, może chciała powtórzyć swój wyczyn? Tym razem zapach powędrował na jej nadgarstek, który to zaraz podetknęła Skandarowi pod nos. Znowu jakaś kwiatowa nuta z czymś tam. - A te?
Sprzedawca tylko od czasu do czasu zerkał w ich stronę. Ani Zuzanna nie była mu obca, ani też nie była jedynym bogatym elementem, który przychodził do niego zaopatrywać się w perfumy. Czasem miał ochotę powiedzieć niektórym, że należy się myć, nie perfumować. Ale wtedy musiałby zamykać interes i wyjechać w Bieszczady.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Perfumeria Roza   Pią Maj 06 2016, 21:22

Pokręcił głową, spoglądając na etykiety jednego z rzędów próbował znaleźć miejsce dla swojej fiolki. Paczula, tuberoza… za daleko. Wrócił się. Ten zapach, którym cisnęła mu prosto w nozdrza kojarzył mu się słusznie z drzewną wonnością.
- Mieszają się z poprzednim. – odpowiedział, tonem naburmuszonego dziecka. Miał do tego przenajświętsze prawo. Niecierpliwił się zresztą, choć nie miał właściwie czemu się złościć. Nigdzie się wszak nie spieszył. Samo z Shoshaną przebywanie napawało go dziwnym uczuciem niepokoju. Przyglądały się im również inne klientki sklepu, jednak obdarzone niemiłym spojrzeniem Skandara, szybko wracały do swoich zajęć. Pewnie każda z nich chciałaby mu psiknąć perfum w nos.
- O co chodzi z moją siostrą? – zapytał wprost, dosyć już było tych gier, w które go wplątywała. A przecież dopiero zamienili ze sobą więcej niż te dwa zdania na łące wśród koców i konsternacji.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Perfumeria Roza   Pią Maj 06 2016, 23:54

- Och, doprawdy? - zakręciła flakon i odstawiła go na miejsce. Ruszyła ku kolejnym półkom, więc Lazarev chcąc o cokolwiek zapytać był zmuszony pójść za nią. Zanuciła coś pod nosem, popatrzyła to tu, to tam, odgarnęła ręką włosy za ramię. Wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że go w ogóle nie słuchała. Że zadał pytanie, a to pofrunęło hen! przed siebie, obijając się po kolejnych półkach. Ale ona go słuchała, i to uważnie. Zawsze tak było, jeśli była czymś, rzecz jasna, zainteresowana. Tak się składało, że Skandar zebrał w sobie jej uwagę. Może tą rudą czupryną, a może ciekawością własną.
- O co? - zatrzymała się, odwróciła w stronę mężczyzny.- No jak to o co, panie Lazarev? Chciałam ją pozdrowić, cóż w tym może być takiego? - zapytała zwieszając spojrzenie na jego twarzy. Od razu było widać, że oceniała. Usta miał wąskie, zupełne przeciwieństwo jej pełnych warg. Szczękę wyraźnie zarysowaną, ale nie mocną. Spojrzenie niebieskich oczu łagodne, choć podejrzliwe. Ach, nic dziwnego, przecież chyba chciał jej zarzucić, że coś ukrywała.
Nie wiedział więc o długu, jaki uczyniła sobie u Zuzanny jego młodsza siostra. W pierwszej chwili Aristova myślała, że to dlatego z nią rozmawia. Tymczasem, biedny, o niczym nie miał pojęcia. Troska go o rodzeństwo do Zuzanny przywiodła. To takie urocze!
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Perfumeria Roza   Sob Maj 07 2016, 02:02

- Och, doprawdy mnie pani zdumiewa. – dopowiedział pod nosem, bardziej z westchnieniem bezradności niż rezygnacją. I każde pojedyncze słowo była pewnie w stanie usłyszeć. Nie silił się na wewnętrzną rozmowę o tym jak ta kobieta mu nie pasuje. Budowała w nim irracjonalny niepokój, roztrząsała drgającą w kontakcie z wypuszczanym z płuc, z nozdrzy, zapachowym powietrzem irytację. Uśmiechnął się złośliwie uprzejmie. Zaczął jej w pewnym sensie dawać to samo co i ona jemu.

O co?

O jajco, do cholery. Zatrzymał się przy niej, bliżej niż poprzednio. Tak, że z łatwością mógł napluć jej na głowę. Głupi, głupi umysł mu coś ciągle podpowiadał. Pod tajemnicą piękna zwykle chowa się najgorsza zjawa. Właśnie dyskutował z wiedźmą.
- Tamten zapach był najładniejszy. – mruknął przechylając głowę. Cały tym ustrojstwem pachniał. Teraz nawet ręce i rękawy bluzy przeszły zapachem. Szczęście, nie miał się przed kim tłumaczyć. Nawet żadnej z sióstr już dzisiaj nie spotka.
-  Nigdy o pani nie wspominały. – wtrącił równie bezsensownie. – W jakich okolicznościach je pani poznała? – Iskra przebywała raczej w otoczeniu swoich rówieśników, a Katerina, bogowie nawet nie wiedzą co było z tą dziewczyną. Obie zresztą, były i będą jedną wielką, buzującą zagadką.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Perfumeria Roza   Sob Maj 07 2016, 02:30

Wszystko słyszała, co bełkotał pod nosem. Wszystko, co do słowa i byłaby się na pewno zdenerwowała, gdyby nie prosty szczegół: wiedziała więcej niż on, więc mogła sobie pozwolić na to, by śmiało pogrywać dalej. Na spokojnie, bez irytacji. W końcu złość piękności szkodzi, prawda, Shoshano?
Zatrzymał się bliżej, ona krok do tyłu poczyniła by natrafić na ścianę. Udała zaskoczenie by uwierzył, że jest tylko dzierlatką, która to zgrywa się jedynie, a gdy przychodzi co do czego, to pąsowieje zaraz zakłopotana i zagubiona.
- Zatem wezmę tamten... - wychyliła się na moment, machnąć ręką dając sprzedawcy do zrozumienia, żeby zapakował jej to, co za każdym razem. Mężczyzna wykonał wszystko posłusznie, nie zamierzając protestować. Niekoniecznie dlatego, że Zuzanna cieszyła się jego poważaniem (choć i w tym była odrobina prawdy, w końcu zostawiała u niego dużo pieniędzy, takich klientów się nie traci) a dlatego że chciał, by się stąd wyniosła.
- Nie mówiły? Ojej... - przytknęła dłoń do ust. - A na cóż panu ta wiedza?
Powinna zacząć myśleć nad sposobem, w jaki młoda Lazareva jej się odpłaci. Jak to mówią- okazja czyni złodzieja, a ciekawski brat podbija stawkę.
- Dnia tego i owego, w okolicznościach takich a owakich...
Zanim nie pojawiła się u niej Katiusza, nie zainteresowała się sprawą. Coś jednak drgnęło, gdy usłyszała nazwisko. Miał się żenić z jedną z jej kuzynek. Ożenił nawet! Wiedziała co było dalej, nie w każdej rodzinie zdarza się umrzeć pannie młodej na weselu. Co w rodzinie to nie zginie, a co się odwlecze- nie uciecze. Czy była tam wtedy, te osiem lat temu?
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Perfumeria Roza   Sob Maj 07 2016, 16:05

Musiałby być chyba głupcem albo jeszcze chłopięciem, żeby się dać nabrać na tak proste sztuczki. Już to przerabiał. Miał nawet w scenariuszu pewną blondwłosą niewiastę, która wyjątkowo zamieszała w jego życiu, odwracając nurt tego spokojnie płynącego wówczas strumienia. Z natury był więc podejrzliwy. I choć uchodziło to powszechnie za wadę, nie powinno się człowieka po tak błahym obrazie oceniać.
- Z czystej ciekawości, lecz widzę, że czysta ciekawość nie przypada pani do gustu, Aristovo. – uśmiechnął się gorzko i położył dłoń na jednej z półek wysokości jej nosa. Powiódł zmęczonym, ale nadal czujnym wzrokiem po wierzchu mahoniowego drewna, na którym poustawiane zostały flakoniki. Jeden z nich skądinąd poruszył.
Wydawało się, że rozmowę w ten sposób wyczerpali i będą niedługo kończyć jakim pożegnaniem, rozchodząc się każdy w swoją stronę. Ale Skandar nie przesuwał się. Nie robił Shoshanie miejsca, blokując jakąkolwiek drogę przerysowanej ucieczki z wnęki przy ścianie.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Perfumeria Roza   Sob Maj 07 2016, 22:20

Sztuczki proste, choć trochę się przeliczyła. To jednak ważne nie było, chodziło wszak o to, by sobie z nim popogrywać.
- Przyznam, że dawno pana nie widziałam, panie Lazarev - przyglądać mu się poczęła jeszcze baczniej, we wspomnieniach swoich błądząc. Kto by pomyślał, że to już tyle lat minęło?- Już prawie o panu zapomniałam, a przecież o takich rzeczach się nie zapomina.
Zapominała. Ale za to o innej śmierci pamiętała aż nazbyt dobrze. Odwróciła lekko głowę, spojrzała na dłoń opartą tuż obok, na półce. Przesunęła by się bardziej, a musnęłaby ją policzkiem. Ach! Wyglądali jakby flirtowali niczym te białe gołąbki na krzaczku niebiańskiej róży w ogródku piwnym. Wcale tak jednak nie było. Przysiąc by mogła, że poczuła się przez niego osaczona. W prosty sposób wymknąć się nie mogła ani w te ani wewte. Zmarszczyła nieco brwi, lecz zaraz twarz jej się rozpogodziła. Skoro tak, to niech będzie. Zrobiła te pół kroku by się przybliżyć jeszcze bardziej.
- Proszę się tak nie wgapiać, bo się pan jeszcze we mnie zakocha. A nie ma pan szczęścia do Aristovych - powiedziała unosząc rękę. Dwa palce, niczym malutkie nóżki zrobiły kilka kroków po skandarowym torsie.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Perfumeria Roza   Nie Maj 08 2016, 00:44

Niesmak na języku zamienił jego słowa w słodko-gorzkie przekomarzanie. Próżno było doszukiwać się między wierszami czegoś dwóm stronom przychylnego. Krótkie milczenie mieszane z odgłosem uwijającego się za plecami Skandara właściciela sklepiku przechylało szalę zwycięstwa na stronę Shoshany. Gdzieś w tyle głowy rodząca się w nim irytacja została poskromiona kpiącymi myślami o jej osobie. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia z kimś tak cynicznym. Może to nie cynizm.
- Takich rzeczy. – prychnął, choć wcale go to wszystko nie bawiło. Prawie zmazała z jego ust uśmiech. Lubił się ludziom przyglądać. Dziarsko i pewnie utrzymywać wzrok na czyichś oczach dopóki ta druga osoba nie zrezygnuje. Spoglądała na niego bez wstydu, ale nie bez zdenerwowania. Jaka była? Jaka chciała być? Bezczelna. Podmiotowa, resztę świata miała za nic, za rzeczy którymi pewnie myślała dyrygować albo zamienić na czarcie pieniądze.
Zacisnął mocniej palce. Położył dłoń po drugiej stronie. Nie miała żadnej drogi ucieczki. Kłykcie pobielały, aż do samych paznokci. Zaśmiał się. Opuścił głowę, prawie łaskocząc ją końcówkami rudawych włosów. Nawet teraz była niższa. Pachniał nią cały, zapachy z tak blika powinny się mieszać i grać na nerwach wyczulonego na najdrobniejsze szczegóły łowcy.
- Nie mam szczęścia... – podniósł głowę, gdy to ciszej niż wszystko inne tego dnia, wypowiadał. Może nawet tuż przy jej uchu, może sądząc, że i na jej nerwach ugra jakąś melodię. Ale przecież był wielkim przegranym. W żyłach mu złość pulsowała. Aortą, okręgiem, strumieniem gorącej lawy. Przez całe ciało po czubki palców. Spokojnym był człowiekiem Skandar Lazarev. Z uroczym uśmiechem, bystrzym spojrzeniem. Oderwała się nagle lewa ręka od mahoniowego drewna.
- Proszę. – Przesunął się w bok, przez chwilę lekko zgarbiony. Zerkał niby gdzieś ponad nią, ale zaraz się zreflektował. Uśmiechnąwszy się, znalazł znowu drogę do jej oczu. Chciał sobie najwyraźniej Shoshanę dobrze zapamiętać.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

26 lat

bogaty

stażystka w Hotynce

PisanieRe: Perfumeria Roza   Nie Maj 08 2016, 02:59

Byli już bardzo blisko siebie, lecz wcale nie w romantycznym zbliżeniu. Wcale też nie wrogim. Mierzyli się podejrzeniami wytrwale. Oboje często w to pogrywali wiedząc, gdzie patrzeć przy takim pojedynku. Wreszcie postanowiła spasować. Nie dlatego, że nie wytrzymała. Jeno by podbić jego męskie ego, ugrać coś w tej zabawie całej na rzecz swojej fałszywej skromności. Niech myśli, że potrafi ją zmusić do przerwania spojrzenia. Opuściła oczęta, wzrok jej przebiegł gdzieś po podłodze i w bok, po ścianie. Znów na Skandara spojrzała.
- Takich właśnie rzeczy. To takie przykre, panie Lazarev. Któż mógł się tego dopuścić? - pamiętała strużkę wina, która spływała z kącika martwej już panny młodej. Julia akurat szła do swego ojca. Blada, niepewna zachwiała się na nogach i upadła na podłogę bez ducha. Kielich poturlał się po dębowej podłodze prosto pod nogi Zuzanny, chcącej dołączyć do tańców.
Odciął jej drogę wyjścia z obu stron. Widziała złość, która dyskretnie próbowała wymalować się na jego twarzy. Zagryzła dolną wargę, przekrzywiła głowę. Spojrzenia jednak ze Skandara nie spuszczała. Uniosła wreszcie obie dłonie, którymi chwyciła delikatnie twarz mężczyzny. Musiała stanąć na palcach. Raz, drugi, ponieważ nie zrozumiał domyślnie, by się pochylić. Przyciągnęła go ku sobie, jakby do pocałunku, lecz ich usta rozminęły się.
- Proszę pozdrowić ode mnie Katrinę - wyszeptała mu do ucha. Wyminęła Lazareva, podeszła do sprzedawcy. Zapłaciła za pakunek zabierając swoje perfumy i skierowała do wyjścia,
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Perfumeria Roza   Nie Maj 08 2016, 04:11

Fałszywa do kości. Jak i on. W końcu ktoś równy tobie, Skandarze? Głupcem nie był do końca, a ona nie idiotką. A wszystko to przecież ułudą. Wdychał jej półsłodki, tryumfalny zapach. Trzpiotka, kokietka, pani pięknych sukni i balów.
Nie-głupiec i Nie-idiotka. Zrobił co kazała. Dał się schwytać. Przez myśl mu przeszło zrobić coś, co jej się nie spodoba. Wyprzedziła go. Imię własnej siostry wybiło go skutecznie, strąciło z pantałyku. Odsunął się i złość w nim na raz odstąpiła tyle samo kroków. Milcząc patrzył jak odchodzi i skupia się tylko na tej czynności, którą od początku miała zaplanowaną, dopóki nie przerwał być może jakiejś rutyny. Płynnym krokiem, spoglądając na Shoshanę, przeszedł dalej, wzdłuż półki, obok tej właśnie krótko spacerowali. Zatrzymał się w końcu, przeniósł wzrok na jedną z klientek, która się mu, o ironio, przyglądała. Aristova była już za drzwiami kiedy sięgnął po wybrany flakonik. Obrócił go w palcach, przeczytał etykietę, żeby chwilę później, bez cienia zawahania, kupić go i odejść w swoją stronę.

ZT x2
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Perfumeria Roza   

Powrót do góry Go down
 
Perfumeria Roza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: