IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Bar Lel i Polel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

PisanieBar Lel i Polel   Pią Kwi 01 2016, 03:28

Bar Lel i Polel

Czasem żartobliwie nazywany przez niektórych „Lej i Polej”. Bar jednak nie zachęca swoim wyglądem do odwiedzin – od zewnątrz jest podniszczony i brudny, a reprezentacyjne posągi dwóch słynnych postaci z mitologii słowiańskiej są najczęściej pokryte pajęczynami i kurzem. Niektórzy za to powiadają, że to najlepsze miejsce, by spróbować regionalnych zakąsek i alkoholi. Niemal w całym lokalu króluje drewno. Podłoga z kolei wyłożona jest starymi perskimi dywanami, a lekko pękające ściany przyozdobione są obrazami słynnych działaczy komunistycznych, których stary właściciel nie chce zdjąć – mimo częstych sprzeczek na ten temat z awanturniczą klientelą. Zwłaszcza po alkoholu, który przelewa się w tym lokalu w ogromnych ilościach.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Czw Lip 07 2016, 01:57

/Druga połowa października

- Polej pan, polej! - słychać było co żywsze głosy. Godzina była ta, że można się było spodziewać co milszej, wstawionej braci rosyjskiej. Po kuflach się lało, nikt nie patrzył czy rozcieńczone. Mogło być nawet byle jakie. O tej godzinie, kiedy wszyscy mieli już obojętne, weszłoby cokolwiek.
Patrzył na nich trochę spode łba. Jakby się przyjrzeć, nie pasował. Obcego człowiek od razu pozna wśród swoich. Tyle, że ta jedna obca osoba nie próbowała zanadto się wychylać, oprócz własnego kufla. Którego to już? A kto by liczył, może dopiero zaczął albo i kończy. Słuchał co tam za plecami, piąte przez dziesiąte, rozmawiają. O polityce. O polityce zawsze najgorzej. Szczególnie od tych życiowych ekspertów, jak z koziej dupy trąba.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

¾

wilkołak

40 lat

ubogi

ubogi szlachcic

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Czw Lip 07 2016, 02:22

Brać rosyjska, srać rosyjska. Jakov miał to wszystko w poważaniu. Trzymał ten swój trzeci, czy czwarty już z kolei kufel piwa i powoli poczynał rozmyślać nad sensem rzeczy. Po co w ogóle z dworu wychodził? Po co, w ogóle, szlafrok na ubranie zamieniał? Dla hecy, chyba jeno. Polityka, polityka. On tego nigdy, starał się, nie słuchał. Już mu było wystarczająco, już miał po dziurki w nosie, powyżej uszu. Ju dawno usłyszał co miał usłyszeć- Yeromin, ty już nie pasujesz do grona naszego. Już nie pasujesz do naszych elit. To była prawda, z którą zgadzał się bezsprzecznie. Nie widział się w towarzystwach wyższych, nie widział się w polityce. Nie widział siebie nigdzie. Przekleństwo było mu jak kula u nogi.
Nieopodal jakiś Vasilij zaczął awanturować się z niejakim Dimitrijem. Nie na żarty afera się toczyła. O honor czyjejś siostry szło.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Czw Lip 07 2016, 15:26

O tej porze niektórzy wracali do domów, tymczasem Zosja miała dopiero zawitać do baru. Stęskniona towarzystwa? Nie. Pragnąca towarystwa mugolów? Nie. Wspomnienie ostatniej wizyty w Moskwie nie pozwalało jej spokojnie zasnąć. Kolejny raz więc opuściła dworek Szoszy, pragnąc fizycznego zmęczenia, zwalającego z nóg i usypiającego w jednej chwili.
Tylko podłe podszepty skierowały ją w miejsce tak niechlubne. Miała się po prostu upić?
Przekraczając próg lokalu, Zosja rozejrzała się, chociaż nie skupiała uwagi na szczegółach. Ot, jaki jest rozkład pomieszczenia, ile ludzi obecnie siedzi przy stolikach i.. barze, tak. Sokolova podeszla do kontuaru i zajęła miejsce na stołeczku.
- Piwo.
Odezwała się do barmana a jej wybór pewnie nie zostałby pochwalony przez Alexandra. Dlatego był idealny. Zwykłe piwo dla zwykłej Zosji.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Czw Lip 07 2016, 20:23

- Nie po to żeśmy, w lutowym wezbraniu, stanęli przeciw panom, żeby nas teraz spychali jak hołota do dołu! - Żargolił jeden z pijanych. Chybocząc się na boki, położony przed chwilą hardym ruchem kufel, stanął na raz dęba kiedy kolejny z nich uderzył w stół. Skrzypnął stołek po podłodze, nieprzyjemnym dźwiękiem podobnym do paznokci przesuwających się po niestartej dobrze tablicy.
- Sto lat temu to przecie było! - Odszedł od stołu.
- Siadaj pan! - odgrażał się poprzedni. Jużci rękę wznosił w gniewie, ale go kompania powstrzymywała.
- Siadaj pan, nie gadaj. - wtrącał inny, rozpaczając w duchu nad tymi paroma kroplami co się na stół wylały. A patrzył na blat tak jakby go miał za chwilę mięsistym, jak on sam, językiem zetrzeć - coby się nic a nic nie zmarnowało.
Już parę głów zwróciło na nich uwagę. Sporo tego dnia, przepraszam bardzo, tej nocy właściwie, się działo między biesiadnikami. W knajpie jak ta często dochodziło do sprzeczek, kończyły się najczęściej na jakim upomnieniu słownym od karczmarza i kolejką dla złagodzenia sprawy.
- Bolszewik stary i tyle... - kiwnął głową do Zosji. Akurat się zjawił przy niej. Jakoś tak... nagle. Wąsaty to był jegomość. Nie stary, ale też nie młody, może dwa razy tyle przeżył co Sokolova, chociaż kiedy się tak do niej uśmiechał, wyglądał na znacznie młodszego.
- A ja przecie socjalista, jak i un. - mówił. - Ach jakie cudne ma pani oczęta. Jakie oczęta. - Romeo to z niego nie był, ale patrzył się prosto na nią, jak w obrazek. Jak ten ptaszek co chce dać swojej panience robaczka prosto w dziobek...
- A pani jak sądzi, komunistka pewnie, ha? Po łoczętach widzę. - uśmiechał się jak głupi do syra i jeszcze machał tak zabawnie paluszkami.
- Piwo ja tej panieneczce stawiam i sobie zamawiam. - czarował dalej. - No jak to z panią jest, co panieneczka w takim miejscu robi? - No masz, chłopak się chyba zakochał.
- Te, Wasyl, nie zarażaj tymi swoimi pies-by-cie-jebał czarami...! - krzyknął do niego jakiś kompan. Wasyl nawet nie drgnął. Coś w nim właściwie drgnęło - oczko, co puścił dzisiejszemu obiektowi westchnień.

    Kostki-śmieszki-ślepe-loszki (K6 rzucają dwie osoby):
1:
 
6:
 
2:
 
4,5:
 
3:
 
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

¾

wilkołak

40 lat

ubogi

ubogi szlachcic

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Czw Lip 07 2016, 22:36

2- Jak Skandar karczmarzowi tak i karczmarz Skandarowi. Popatrzył się na niego spode łba. Wycierał akurat jeden z umytych dopiero kufli przyglądając się paniczkowi, który chyba chciał wyglądać anonimowo. Takiej mordy się nie zapomina.
- Płać pan. - powiedział. Ale przecież zapłacił, to o co chodzi?


Leniwie podsunął Jakov kufel do ust. Od pewnego czasu zdarzało mu się wychodzić do takich miejsc. Mugolskich. Ci nie wiedzieli kim był, nie wierzyli w magię, nie wierzyli w przekleństwa księżyca, w niespotykane stworzenia. Nie zwracali na niego uwagi, nie odsuwali się też z niechęcią. Nikt go z knajp nie wypraszał jeszcze zanim wszedł do środka. W pewien sposób nawet polubił ten mugolski, niemagiczny i prosty światek. Czasem nawet im pozazdrościł tego prymitywizmu.
W milczeniu (a bo i do kogo miał gadać?) przysłuchiwał się rozmowie grupki mężczyzn wykłócających coś.
- Głupiście wszyscy, powiedziałby im, ale tego nie zrobił. Nie zrobił też nic, kiedy ci poczęli zaczepiać młodziutkie dziewczę, które nie powinno trafić o tej porze do takiego miejsca. Popatrzył w jasne, bursztynowe niemal piwo w kuflu. Bąbelki powoli się ulatniały, piany już nie było. Westchnął sobie ciężko.


Ostatnio zmieniony przez Jakov Yeromin dnia Czw Lip 07 2016, 23:09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Czw Lip 07 2016, 22:36

The member 'Jakov Yeromin' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 17:22

4

Kątem oka tylko zerknęła na typa, mając nadzieję, że swą ignorancją ostudzi jego zapał do pijackich podbojów. Aż przewróciła tymi swoimi pięknymi oczętami, słysząc (i czując) wąsacza tak blisko siebie.
Aż westchnęła, mając ochotę pokręcić głową. Domyślała się, że prędko kolesia nie spławi. Mogłaby kazać mu spadać ale...
- Nie, wódki polej.
Wyprostowała plecy i dłońmi zastukała w blat baru. Odwróciła się do Wasyla i posłała mu wyzywające spojrzenie. O tak, mężczyzna na pewno przewróci się po jednym. No dobra, trochę wiary w niego. Po dwóch!
- Kto wypije więcej, przygarnia zawartość portfela przegranego.
Wyzwanie bez zakładu, nie byłoby wyzwaniem! Zośka uśmiechnęła się chytrze i sięgnęła po swój portfelik, w którym wiele nie było, ale Wasyl przecież nie musiał wiedzieć. Pomachała nim i położyła na blacie, między nimi. Dłoni z portfela nie zabierając.
Pech jednak chciał, że pojawiła się kelnerka, miotająca szmatą i jęzorem. Aż się w Zosi zagotowało, gdy stara szmata poleciała prosto na nią. Ta zniewaga krwi wymaga! Gniew jaki zbierał się w Sokoloej od lat, poderwał ją z miejsca. Jedna dłoń zacisnęła się na portfelu (bo to żydówa była), druga zaś zacisnęła w pięść i poleciała prosto w pysk kelnerki.


Ostatnio zmieniony przez Zosja Sokolova dnia Pią Lip 08 2016, 17:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 17:22

The member 'Zosja Sokolova' has done the following action : Kostki


'k6' : 4
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 19:37

Kurwa, ja to mam wyjątkowego pecha.
Mój ulubiony lokal, w którym spędzam większość wolnego czasu, został dzisiaj niespodziewanie zamknięty. Nie do końca wiadomo z jakiej przyczyny, mam nadzieję, że to tylko chwilowe, więc ostatecznie postanowiłem wybrać się do innego miejsca. Trochę mnie to rozzłościło, choć to chyba za mało powiedziane, zapaliłem więc czym prędzej papierosa, ruszając wolnym krokiem wzdłuż petersburskich ulic. Nie chciałem wracać do siebie i dobijać się samotnością w swoich czterech pustych ścianach, a poza tym byłem zmęczony całodniowym sprawdzaniem raportów w pracy i należało mi się nieco rozrywki w towarzystwie alkoholu. Ostatnio mam nawet więcej czasu dla siebie, zdarzyło mi się nawet usłyszeć: Boris, powinieneś odpocząć, ale ja powiedziałem, że nie. Wtedy Magiczna Milicja poszłaby z dymem, a ja już nie miałbym do czego wracać, gdybym wyjechał choć na chwilę z Petersburga.
Wchodzę do środka baru, nie rozglądam się nawet zbytnio po ludziach, którzy tutaj przesiadają. Już jednak rejestruję jakieś kłótnie, słyszę magiczne słowo „komunizm” rozpalające serca każdego spróchniałego Ruska i widzę, że zabawa się zaczyna. Stare pryki nie mają już o czym rozmawiać, mimo że Stalin już dawno wącha kwiatki od spodu i powinniśmy zapomnieć o tym, co było. Wzdycham ciężko pod nosem, siadam gdzieś z boku, w międzyczasie zamawiając ciemne piwo i opierając się nonszalancko o krzesło. Mam nadzieję, że chociaż dzisiaj nie będę musiał interweniować w jakikolwiek sposób.
Skandar? Skandar Lazarev?
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 20:59

Nie zareagował od razu, kiedy barman się o niego, ponownie, upomniał. Odbijał coś od kufla, starając się odsunąć z dala od skroni ćmiący wolno ból. Piwo miało mu pomóc pozbyć się tego uczucia, choć w rzeczywistości uważał co innego.
Zanim tu szedł, kotłowała się w nim niegęstnąca ochota na papierosa, które zostawił w mieszkaniu. Może to i lepiej. Jak rzadko sięgał po fajki, tak ostatnio ciągnęło go coraz mocniej. Może to i lepiej?
- Płać pan. - powiedział barman. Każde z tych dwóch słów odbiły się jak wykałaczki od stalowej tarczy, które się w locie jeszcze między sobą przepychały. Dosłownie to płać pan się przez tego człowieka przepchało z mało przyjemnym basem wróżącym nadchodzący wpierdol. I żeby temu było mało, Skandar zamiast wyciągnąć portfel i dać mu tyle cholernych rubli rosyjskich ile zechce, to on się tylko tępo patrzył. Gorzej, cokolwiek by nie zrobił, wracał spojrzeniem do lekko uchylonych warg - za sprawą,  najpewniej, wady zgryzu, której nikt mu nie pomógł w dzieciństwie naprawić - i wystających między nimi krzywych, żółtych zębów.
Naprawdę, jakbyś nie miał na co patrzeć, stary.
Byłby może w końcu zareagował gdyby nie scenka zaraz po lewej. Cokolwiek przed chwilą trzymał w ręce, schował to do kieszeni spodni. Zsunął się ze stołka barowego i nie zwracając uwagi na gęstniejącą atmosferę wokół, a będąc zarazem najbliżej tego co się działo, postanowił zareagować.
- Może byś tak swoją panią uspoko... - zaczął patrząc na nikogo innego jak Wasyla, kiedy prawie łokciem od Zosji nie dostał jak się zamachnęła na tamtą szmaciurę.
Tak to się właśnie zaczęło...
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 21:50

Podobała mu się ta dziewczyneczka. I co, wyzwanie mu rzuca? Przecież on, Wasyl, byłby mógł nawet niedźwiedzia na gołe pięści pokonać, góry przenosić (szczególnie w obecnym stanie), a co dopiero takie... phi, chucherko przepić o jedno czy dwa kieliszki. Rozochocony propozycją, może nawet licząc na coś więcej, sięgał do kieszeni. Nie zorientował się od razu o co chodzi. Liczyło się, że jakiś byle koleś (Skandar) go zaczepił.

Beata była oszołomiona. Nic to jednak, jeśli jest się zaprawionym w boju. Jak się na raz nie rzuciła na Zosję, to razem z nią i krzesłem barowym poleciała na ziemię. Zrobiły przy tym taki hałas, że się wszyscy prawie poruszyli ze swoich miejsc w górę.

- Ja tak siedział nie bede!- wygrażał się tamten co szumnie mówił o jedynej, prawdziwej, władzy komunistycznej. Przeszedł drogę od stolika do baru, wymarkotał coś pod nosem - piwo chciał pewnie zamówić - niewiele z tego wyszło, więc chwycił dziarsko za kufel Jakova. Dudniąc z niego aż do dna. Po skończonej robocie, klepnął nieznajomego otwartą ręką w potylicę. Przyjemne to nie było.

- Ty mi będziesz mówił co ja... ja! JA?! Co ja mam robić?! - wydarł się Wasyl. Z jego zachowania wynikało tyle, że nie ma zamiaru wstawić się za żadną białogłową. Wolał ratować honor niedoszłej i przyszłej lubej w nieco inny sposób. Atakując potencjalnego rywala. Rozjuszony ruszył na Lazareva.

- Pańskie pany, skurwysyny! - krzyknął jakiś inny moczymorda wznosząc piwo tak wysoko, że mu się z kufla wylało. - Bijo, pijo... w morde lejo!
W spokojną, październikową noc, w miejscu gdzie wódka mieszała się z zapachem mocnego, acz taniego tytoniu, tak to się właśnie zaczęło.

    Każdy z uczestników może rzucić na ślepy los. Jeśli ma rozpisane kostki indywidualne, przed losowaniem musi zaznaczyć opcję K6 z odpowiednią liczbą w okienku (więcej niż 2 nie przewiduję). Pierwsza kostka to wynik ślepego losu, druga, sytuacji indywidualnej.
ŚLEPY LOS:
 

ZOŚKA:
 
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

¾

wilkołak

40 lat

ubogi

ubogi szlachcic

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 21:57

2- Wasyl rycząc jak wół zgina się wpół, barman patrzy na to z wymownym oho na twarzy, a Rosjanin już mknie na Lazareva, żeby się z nim przemaszerować przez salę zanim jego plecy nie uderzą w stołek Jakova.

Szarpać się zaczęli. Dziewucha pierwsza zacisnęła dłonie w pięści, żeby obić Beatce twarz. Tak się składało, że Jakov już tę kobitę nieco znał, choć z widzenia bardziej. I to właśnie jej po cichu, w głębi ducha zaczął kibicować.
Chciał to jednak wszystko ominąć, chciał stać z boku i nie brać w tej całej chryi udziału. W którymś momencie poczuł przez skórę, do kości, a potem niemal w dupie to, że mu się nie uda zachować neutralności. Nie, kiedy przypadkiem znalazł się w samym sercu tej Awantury o Basię.
- Tak być nie będzie! - ktoś krzyczał zawzięcie gdzieś z drugiego końca pubu. Jakiś Ferdynand pewnie. Nim zdołał złapać za swój kufel, ktoś mu go już zabrał, zwędził złodziejsko sprzed nosa. Zmarszczył brwi patrząc na Ruska o czerwonym nosie (pewnie od tej miłości, o której mówił, mu poczerwieniał)
Wszystko działo się szybko. A może to po prostu Jakov był dziś ospały i marudny?
- Ty kure...- zaczął, nie dokończył. Jak tornado przez salę przemknął Ryczący jak wół i zgięty wpół Wasyl, szarpiący z sobą rudego jegomościa. W pędzie potłukli kilka szklanek, które stały uprzednio na stołach. Na koniec, z impetem potoczyli się prosto pod stołek, na którym siedział Jakov. Nie nasiedział się. Drewniane nogi ślizgnęły się po mokrej podłodze, siedzisko się przechyliło, Yeromin machnął niezgrabnie i bezradnie rękami. Zanim zdążył mrugnąć leżał już na podłodze z obitym bokiem. Jeno życie mu za to zdążyło przed oczami przelecieć. Ból aż przez całe ciało mu przeszedł.
- Kurwie syny...- zamruczał łapiąc powietrze. Zaczął się niezdarnie podnosić, chciał się gdzieś wycofać, żeby nie oberwać jeszcze bardziej. Przeczucie mówiło mu jednak, że to dopiero początek. Przypadkiem kopnął Lazareva w nos.
- Barman, piwo! - rzucił konkretnie.


Ostatnio zmieniony przez Jakov Yeromin dnia Pią Lip 08 2016, 22:19, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 21:57

The member 'Jakov Yeromin' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 22:46

5

Była pewna, że stara rura padnie na zolę i więcej fikać się nie odważy. Sokolova nie zamierzała być delikatna. Wyzwanie jej przerwano! Szanse na dobrą zabawę!
Mogła jej pierdolnąć jeszcze na dokładkę, ale zanim pomyślała, Beata rzuciła się na nią tak wściekle, aż Zosja z dłoni portfel wypuściła. Śmignął on gdzieś w powietrzu i wpadł prosto w kufel, wysuszony przez złodzieja, co to Jakova zaczepił.
Ale tego już Zośka nie mogla dostrzec. Tak jak momentu w którym dała w nos Skandalowi, a którego zaraz napdal Wasyl. Wszystko działo się tak szybko! Sokolova wrzasnęła wściekle, gdy plecami zaryła w jeden stolik, bokiem w kolejny. Próbując trzepnąć Beatkę w pysk. Draskovic nie chciał przyjść z interwencją, panny wbiły ku niemu.
A gdy rozlegl się ostatni huk ich padających ciał, Zośka poderwała się jak wcześniej, byle tylko na górze Beatki się znaleźć i jeszcze raz przefasonować ją szpetną morde.


Ostatnio zmieniony przez Zosja Sokolova dnia Pią Lip 08 2016, 23:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Pią Lip 08 2016, 22:46

The member 'Zosja Sokolova' has done the following action : Kostki


'k6' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Sob Lip 09 2016, 21:46

Mój spokój został zakłócony. I to jak, kurwa, brutalnie! Jeśli mam być teraz szczery, to trochę miałem nadzieję na przyjemny wieczór spędzony przy piwie, może nawet czymś mocniejszym, ale – jak przecież widać – nie było mi to dane. Taki ze mnie pieprzony pechowiec Boris Drasković. Jakież było moje zdziwienie, o nieprawdopodobnym wkurwieniu już nawet nie wspominając, gdy w pewnym momencie zostałem w to wszystko niespodziewanie zamieszany. Na początku całą sytuację bacznie obserwowałem sobie z boku, z lekkim rozbawieniem wymalowanym na twarzy, niekiedy dyskretnie śmiejąc się pod nosem. Nie zamierzałem się w nic wtrącać. To nie były moje porachunki, nie bawię się w pijackie bijatyki, ale nie miałem już innego wyjścia, gdy panny zaczęły się solidnie okładać i przewróciły nawet kilka drewnianych stolików w okolicy, przy okazji rozlewając piwo, którego ostatecznie nie dokończyłem wypić. Z ust wyrwało mi się kilka siarczystych przekleństw, już chciałem wstać, zakończyć to wszystko, gdy nagle Vasyl rzuca się na Skandara, rudy łowca uchyla się w odpowiednim momencie, a rzezimieszek ląduje na mnie. Najwyraźniej zmiana partnera mu w niczym nie przeszkadzała, bo postanowił sprzedać mi lewego sierpowego na dzień dobry. Nie pozostałem więc dłużny – chwyciłem go za szmaty, by zaraz po tym przypierdolić mu porządnie. Tak z główki, o. Na powitanie.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Sob Lip 09 2016, 21:46

The member 'Boris Drasković' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Sob Lip 09 2016, 23:25

Że za co, że rudy? A bo to miał się jako z naturą targować o kolor? Za poglądy? A zdążył pisnąć cokolwiek? Za żywota i kozakowanie. Za to piwsko, którego nie dopił, żeby być w stanie zrozumieć sytuację. Za honor kobiety, która nie chciała być wcale ratowana. Rycerzyk posrany, pomyślał, bo i nawet gęby nie zdążył otworzyć jak go zdjęło z nóg.
Lądowanie nie należało do przyjemnych. Ach cholera! Łupało w plecach jak nie wiem. Fakt, że nasz łowca w przeciągu ostatniego miesiąca doświadczył paru życiowych turbulencji stawiał go na najgorszej z możliwych pozycji. Właściwie to nie. Nie stawiał go wcale. Ten fakt i nie tylko on, w zasadzie go przewracał. Wasyl dosłownie wgniótł Skandara, najpierw w ladę, tak że oddech stracił, a potem w cholera wie co. Miał trochę czasu, to w przypływie adrenaliny mógł A) oddać Wasylowi na ślepca lub B) próbować się jakoś wyswobodzić. A gdzie tam! To cholera wie co zasadziło mu takiego kopniaka w twarz, że aż go na moment zamroczyło.
Powiedzmy, że wcale się nie zatoczył, a zrobił unik godny Jasona Stathama w Transporterze, dzięki któremu Wasyl skierował swoje wściekłe pięści na kogo innego. W przypływie adrenaliny nawet nie spojrzał na to kogo leje. Doskoczył do Beatki z próbą odciągnięcia jej od dziewczyny, w której rozpoznał Zosję.
Uderz w stół, a odezwą się... kolejne pięści. Uderz w nos, a dostaniesz dwa razy tyle. Na Peruna! Przez zupełny przypadek! Mawiają, co prawda, że po ludziach chadzają, lecz tym razem - najwyraźniej - postanowiły przejść się w stronę tej jednej, konkretnej, rudej osoby.
Po raz kolejny, dostał w nos.
Od Zosji.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

¾

wilkołak

40 lat

ubogi

ubogi szlachcic

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Nie Lip 10 2016, 00:20

Podniósł się. Te swoje stare już kości. O Panie Boże, no co ty?, pomyślał ze zgrozą, gotów za tę wywrotkę się odgrażać. Bolały go plecy, obił je sobie jak ten dziad, co się na chodniku wywrócił. Stęknął, barman ledwo zdążył nalać mu to piwo. Podciągnął się Jakov na stole barowym do pozycji pionowej i sięgnął po ten kufel. Gdzie tam kufel, szklanka zwykła! Towarzystwo szarpało się coraz bardziej, toteż i sam barman spasował obsługiwanie motłochu. Yeromin wypił łyk piwa licząc naiwnie na to, że się zaraz uspokoi. Nic z tego.

Wiele dobrych historii rozpoczyna się od tego, że bohater spakował się nad ranem w plecak i wyruszył przed siebie, w nieznane. Niejedna przygoda rozpoczęła się od głębokiego postanowienia. Są jednak historie, które zapadają w pamięć na długo. Prozaiczne opowieści niosące za sobą niekiedy niezwykle dalekosiężne konsekwencje. Takie, które piszą się same. Nieopanowane, nieokiełznane, stanowiące odrębny byt, który wymknął się spod kontroli. A wszystko zaczyna się od słów...
- Potrzymaj mi piwo - powiedział Jakov podsuwając szklankę stojącemu obok młodziakowi, który obserwował zajście. Miarka się przebrała, choć nie był do końca pewien dlaczego. Tak czuł gdzieś między szumiącymi już chmielem myślami. Podwinął rękawy koszuli. Pamiętał, że nie może użyć magii w mugolskiej knajpie. Nie, nie pamiętał, po prostu nawet nie miał ochoty rzucać żadnych zaklęć, pojedynkować się.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Nie Lip 10 2016, 00:55

JAKOV
Z podłogi podniósł się właśnie ten dziwny pijak, jeden ze zgrai Wasyla. Ten sam który bezczelnie wypił przybyszowi piwo. Kiery Lazarev uderzył w wysokie krzesło, przewrócił nie tylko Yeromina, ale również Olega (tak go nazwijmy). Otumaniony zebrał się na chwilę po zapadających na długo w pamięć słowach Jakova. Stuknął go dwa razy w lewe ramię. A potem po prostu za nie szarpnął, żeby się koleś odwrócił i przywalił wilkołakowi w zęby. Dobrze, że mu ktoś to piwo trzymał.

ZOSJA
Miało boleć, ale nie teraz. Siniaków i otarć, jedynie po tych krzesłach, które poturobowały kilka osób, będzie co nie miara, ale teraz dominowała wściekłość. Agresja działała nieubłaganie. Choć z różnych powodów, zasłoniła oczy obu paniom. Beata wrzeszczała, kiedy Zosja starała się na niej usiąść. Wilczyca prawie ją wgniotła między nogi jednego z krzeseł, ale kelnerka wierzgała na tyle mocno, a z pewnością wytrwale, że zrzuciła ją z siebie, próbując wydostać się z drewnianego więzienia. Odepchnęła krzesło rękami, przy okazji czyniąc na kimś szkodę, a potem na czworaka, usiłując bez większego powodzenia wstać, poderwała się na Zosję. Sokolova miała nad nią niewielką przewagę.

BORIS
Koleś zakołysał się do tyłu, ale koniec końców potrząsnął głową, zaryczał jak wcześniej i uchylając się jeszcze od lecącego w jego stronę kufla, był gotów. Wasyl może miał bardziej... liberalne poglądy niż reszta koleżków, ale jak bić to my, a nie nas! Zanim ruszył, wziął z podłogi złamaną nogę od krzesła i poklepał nią w otwartą rękę dla przestrogi.
- No chodź dziwko! - warknął do Borisa.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Nie Lip 10 2016, 17:21

O losie! Zdecydowanie więcej frajdy miałaby, widząc jak leje rudego po pysku. Przez przypadek nie bawiło jak powinno, niechże więc Skandar nadstawi się od przodu a nie zachodząc od tyłu.
Zośka poderwała się z miejsca, równie prędko co jej przeciwniczka, nad którą przewage chciała mieć większą. Dlatego też nie zamierzała rzucać się na kelnerkę, jak tamta wcześniej,. Cofnęła się o krok i zachowując dystans, złapała za krzesło i cisnęła nim w małpę.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

nieznana

33 lata

przeciętny

milicjant

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Wto Lip 12 2016, 21:36

Nie da się ukryć, że zupełnie nie było mi to na rękę. Musiałem jednak się obronić  – gdy biją, nie należy uciekać, tylko walczyć. W takim przeświadczeniu trwałem już od czasów szkolnych, więc dobrze wiedziałem, że jeśli już zacznę, to trzeba będzie to skończyć. Innego rozwiązania nie ma. Po dość bolesnym uderzeniu z główki w przeciwnika, trochę się zakrzywiłem i machinalnie wzdrygnąłem. Aż mnie zaćmiło! To nie było nic przyjemnego, zwłaszcza że ostatnimi czasy prędzej zdarza mi się bić na różdżki niż na pięści. Widzę jednak wyraźnie, jak mój drogi towarzysz nie zamierza odpuścić, co więcej – zamierza kontynuować tę przypadkową walkę dalej, mimo że w rzeczywistości nic mu nie zrobiłem. To przecież on wylądował na mnie, niespodziewanie przypierdalając mi w twarz. Kątem oka rozglądam się na bok – rozgardiasz w barze jest nieprawdopodobny, właśnie jakaś młoda dziewczyna bez zastanowienia pocisnęła drewnianym krzesłem w swoją przeciwniczkę, z którą jeszcze przed chwilą wylały mi piwo.
- No idę do ciebie, cwelu – mówię bez ogródek pewnym siebie głosem, gwałtownie wstając z miejsca i zacierając ręce. Nie będę się bał jakiegoś pijanego szczyla. W razie gotowości zawsze jest różdżka, jeżeli już sobie z nim nie poradzę siłowo. Niecierpliwie czekam aż zrobi jakiś ruch, sam też jedną dłonią chwytam za krzesło. Czysto profilaktycznie zawsze powinno się mieć coś pod ręką, nawet niewielki nóż czy scyzoryk. Niczego takiego akurat nie mam przy sobie, więc musiałem szybko znaleźć jakikolwiek zamiennik.
Powrót do góry Go down
avatar


brak stałego zam.

błękitna

33 lata

przeciętny

łowca niebezpiecznych stworzeń, US

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Wto Lip 12 2016, 22:15

Cofnął się na parę kroków, w ostatniej chwili schylił głowę. Coś świsnęło, ale nie w myśl mu było szukanie odłamków, kiedy usłyszał solidny huk. Na końcu głównej sali, a szło to jak meksykańska fala, zaczęli się okładać po pyskach, zwolennicy Gajdara naprzeciw Czernomyrdina. Przysiągłby, cholera, na własny nos, że to z tamtej części poleciała noga. Od stołu, który przewrócili ich sąsiedzi. Jakiś Sasha wyrył orła próbując przeskoczyć nad Maszą, inny Pietrij dostał w brzuch, a złożył się w pół i zaczął na przemian kaszleć i wymiotować tym co przed paroma chwilami wypił. Utrwalił akurat na brudnoszaro buty swojego najlepszego kolegi, Antona.
I już go przyuważył, samotne rozglądającego się po sali nieszczęśliwca, jakiś przyjazny pan z bródką obsmarowaną krwią z nosa i własną śliną. Odsunął się, aż facet się prawie przewrócił obok niego. Zawrócił i znowu z pięściami wystąpił.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

¾

wilkołak

40 lat

ubogi

ubogi szlachcic

PisanieRe: Bar Lel i Polel   Sro Lip 13 2016, 23:14

Bitwa rozgorzała na dobre, choć jeszcze nigdzie nie mogli usłyszeć bijących bębnów wojennych. Tu nie ścierało się pięć armii, choć podchemielona czwórka sprawiała wrażenie huraganu.
Jakov pchnął kogoś przed sobą. Nikt mu na drodze stać nie będzie, kiedy zamierzał użyć pięści. Bez względu na to, że myśl ta kupy się nijak trzyma. Nigdy mu się myśli niczego nie trzymały w takim stanie.
Kiedy tylko pchnął jednego, przypałętał się wtem drugi. Nim i temu zdążył porachować kości, Yeromin spotkał się z jego pięścią. Aż zobaczył gwiazdy poranne tańczące na przemian z tymi wieczornymi. W głowie mu się zakręciło i byłby gotów przyznać, że go rozbolały zęby. Trafił na kawał chłopa. Zachwiał się od ciosu. A że stał tuż przy barze, to gibnął się przez blat na drugą stronę, prosto obok nalewaka z piwem! Krótko mówiąc, Jakov Yeromin dostał w mordę tak, że przeleciał przez bar.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bar Lel i Polel   

Powrót do góry Go down
 
Bar Lel i Polel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: