IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Russkiy Burlesk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sob Maj 21 2016, 13:50

Wyprawa, kolejna wyprawa. Chciałoby się rzec, że aż ciśnienie Cyrilowi podskoczyło, a na policzkach wykwitły rumieńce. Nie była to jednak prawda, ale widać było po nim, po jego postawie, że jest zainteresowany wysłuchaniem pomysłu kuzyna. Coś w jego twarzy się zmieniło i nie mam tu na myśli miny, nie po prostu nagle pojawiło się tam coś niewidocznego na pierwszy rzut oka, co sprawiało, że osoby przyglądające mu się powiedziałyby, ej czy coś się tam nie zadziało? No cóż, wróćmy jednak do tych wypraw. Od kiedy pierwszy raz w swoim życiu trafił na książkę podróżniczo przygodową wiedział, że to jest coś co chciałby robić, poznawać nowe krainy, języki, przeżywać przygody i znajdywać wspaniałe skarby. Podróże dawały mu takie możliwości dlatego kusiły młodego (no już nie tak młodego) Kuragina na ciągłe manowce.
Nigdy nie zapomni swojej pierwszej wielkiej podróży, tej z jednej strony tragicznej, a z drugiej, gdyby nie ona to może nigdy by nie wyruszył i nie zaznał przyjemności tego innego rodzaju życia. Nigdy się nie dowie czy to była właściwa decyzja, ale cóż stało się i nic już tego nie zmieni trzeba było z tym żyć i z wszystkimi konsekwencjami tegoż czynu.
Szczegóły ekspedycji spijał z ust Aleksandra niczym boską ambrozję, podróże go kręciły, ale odkrywanie starożytnych grobowców, to sprawiało, że w zasadzie już w tej chwili miał ochotę rzucić wszystko i wyruszyć do Chin w poszukiwaniu nieznanego. Już, już, czemu tu czekamy, trzeba jechać.
Nie zdążył nawet zadać jeszcze jakiegoś pytania gdy Aleksander zaczął go zbywać. Prawie miał ochotę fuknąć z oburzeniem, czy wspomniane zostało, że po pewnej ilości alkoholu Cyril czasami zaczyna się zachowywać jak obrażona kobieta? Nie? No to już wiecie. Widząc jak Sorokin od niego odchodzi dopił swoją ostatnią lufkę, na niepewnych nogach podniósł się do pozycji stojącej i ruszył przed siebie. Nie myślał już o nieudanym pierwszym dniu, ani o tym co go czeka za rogiem... no chociaż o tym to akurat mógł pomyśleć.

z.t 2
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Nie Maj 29 2016, 15:23

dwa dni po spotkaniu z bratem//

Życie wraca do normy, zawsze wraca, nie ważne jak źle by się działo, taki stan jak każdy inny nigdy nie trwa wiecznie. Tym razem nie miało się to zmienić, powoli egzystencja Lazarevy znowu staje się chujowa, ale stabilna. Zula siedzi w "swojej garderobie", a tak na prawdę w małej łazience na tyłach lokalu, właśnie kończy nakładanie makijażu. Większą niż zwykle warstwą podkładu stara się ukryć cienie pod oczami, ostatnio ma duże problemy ze snem, od spotkania z bratem nieustannie męczą ją koszmary. Jeszcze tylko kreski i jest gotowa do wyjścia na scenę. Zula przygląda się swojemu odbiciu w lustrze, czegoś jej jeszcze brakuje, opamiętanie przychodzi po chwili, na zmęczonej twarzy Zuli pojawia się promienny uśmiech. Zula znika, na jej miejsce pojawia się Zuzu Zakszewska, już nie ma miejsca na wstyd, na zastanawianie się czy to wszystko ma jakiś sens, teraz jest przedstawienie, a przedstawienie musi trwać.
Na scenie staje właściciel, lubi się bawić w konferansjera, lubi sobie w taki sposób wmawiać, że jego Burleska to coś więcej, że to już nie jest zwykły striptiz albo śpiewanie do kotleta, lubi myśleć, że jego scena to forma sztuki.
-Wszystkich obecnych zapraszamy na występ Zuzu Anielskie Gardło Zakrzewska.- Na dźwięk jego głosu wszystkie rozmowy milkną, a twarze zebranych skupiają się na scenie. Do tego miejsca przychodzi się dla dwóch "rzeczy" dla chętnych i łatwych kelnerek i dla Zuzu, no chyba, że już jesteś nawalony to wtedy nawet Madame Chateux wydaje się być gwiazdką wartą platynowej płyty.
Właściciel schodzi, a jego miejsce zajmuje Zuzu. Ubrana w czarny obcisły gorset, skórzane szorty, kabaretki i szpilki na dziwkarskim obcasie i tak oto z metr pięćdziesiąt osiom stoi przed wami żyrafa metr siedemdziesiąt cztery, z burzą rudych włosów, które dzięki małemu zaklęciu wydają się płonąć.
Zula nie bawi się w zabawianie tych ludzi, kiedyś starała się do nich mówić, ale to nie miało sensu, teraz po prostu do nich śpiewa chcąc wyładować z siebie całą swoją frustrację. Daje znać swojemu akompaniatorowi, że już jest gotowa i się zaczyna, na początek coś co jej w sercu gra.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Nie Maj 29 2016, 16:11

// po Zosji

Nie przypuszczał, że jeszcze w tym samym miesiącu zawita do Sankt Petersburga i to do tego samego lokalu do którego zaciągnął nieszczęśliwego Cyrila. Od tamtego czasu sporo się wydarzyło w życiu Aleksandra o ile można tak pisać o kimś kto przynajmniej raz dziennie potrzebuje bodźca do działania.
Dziwek i kobiet miał pod dostatkiem, tego zapewne nie będzie mu brakowało aż do czasów, gdzie złote loki staną się siwe, a błękit w oczach zmętnieje zmieniając się w zwykłą kałużę. W pracy natknął się na ciekawy przypadek męskiego problemu, a za pomoc otrzymał informacje o nie ogłoszonym jeszcze konkursie teatralnym w którym wygrana przyniosłaby rozgłos i pieniądze. Dzięki Joachimowi sprawnie wyczuwał szansę na złoty interes, po za tym od dłuższego czasu niósł się z zamiarem modernizacji występów w Arkadii. Podczas jednego z przedstawień w Teatrze Bolszoj zapragnął mieć taki sam teatr, takich samych aktorów, a nawet lepszych! A wiecie przecież, że jak Aleksander czegoś chciał to wkrótce albo to miętosił w łapskach albo całował.
W Russkiy Burlesk pojawił się w towarzystwie Mirki, Jurko i wyjściowej kobiety, która miała go zabawiać tej nocy. Usadowili się w jednej z loży na podwyższeniu, a Aleksander usiadł tak, aby pozostać w cieniu. Już nie jeden raz przekonał się o tym, że jego uroda potrafi przeszkodzić tancerkom i aktorkom w występie. Więcej zainteresowania poświęcił smukłemu udzie Karoliny, Karoli? Niż zapowiedzi konferansjera. Podniósł wzrok na Zulę dopiero wtedy kiedy z jej ust padły pierwsze słowa piosenki. Złapała go. Zainteresowała. Przerwał wędrówkę w zakamarki Karoliny nasłuchując i patrząc.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Nie Maj 29 2016, 16:42

Jeszcze przez chwilę uśmiech Zuzu czaruje siedzących najbliżej mugoli, obiecuje im coś czego i tak nie mogą mieć, kusi i mami by zostawiali jak największe napiwki, by chcieli tu jeszcze wrócić. Wróćcie mówi do nich, może was zapamiętam, może następnym razem uśmiechnę się do was, a oni w to wierzą i wracają, zostawiając w barze coraz to większe sumy, i szef się cieszy, wie, że dobrze zrobił przyjmując do pracy tą zapłakaną dziewuszkę, którą swego czasu przyprowadził mu Dragan. Wiedział wtedy, że pewnie mu się zwróci, miała ładną buzie, klienci będą cieszyć z kolejnej ognistorudej kelnerki, ale kiedy usłyszał jej głos, kiedy dojrzał w niej tę ekspresję uświadomił sobie, że trafiła mu się nieoszlifowany diament i w jego głowie pozostało, żeby jak najdłużej takim pozostał bo wtedy nikt mu go nie sprzątnie.
Zula stoi elegancko, ponętnie, w oczach ma figlarne blaski,a aż do momentu, w którym ciszę panującą na sali przerywają pierwsze dźwięki akompaniamentu. Wtedy jej głos rozdziera im duszę, chwyta za serce i zmusza do skupieniu się tylko w tym jednym miejscu, każe zapomnieć o wszystkim co ich otacza, jest tylko on. W ten oto sposób z małej dziewczynki w zbyt mocnym makijażu, w skąpym ubraniu wychodzi prawdziwa syrena, która kusi nie tylko wyglądem, ale także głosem. O to współczesna kobieta upadła, zraniona i cierpiąca, ale wystarczająco silna by stać tam przed nimi i walczyć o swoją przyszłość.
Piosenka kończy się, jak one wszystkie muzyka wycisza się i teraz chwila na oklaski, na świńskie komentarze z widowni, Zula przez chwilę zastanawia się dlaczego właściwie to robi, co ją podkusiło, nie ma jednak czasu na te myśli. Kolejny uśmiech numer pięć pojawia się na jej twarzy i szopka zaczyna się od nowa, kolejna piosenka. Tym razem coś żywszego, a przynajmniej bardziej pasującego do tego miejsca. Jeden figlarny uśmieszek po czym na chwilę znika za zasłonę by już za chwilę wyjść z wielkim wachlarzem z piór.
-Wy jesteście mocni silni, my słaba płeć...
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Nie Maj 29 2016, 17:58

Aleksander doceniał sztukę i to na poziomie wyższym od tego do jakiego przywykli zwykli, szarzy obywatele. Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że zasłyszany głos trafił w jego wyrafinowany gust.
Bywał w wielu lokalach, teatrach i operetkach w Europie, żeby móc jej zachcieć. Nie odrywał spojrzenia od zulowych, zgrabnych ruchów, ale to było tylko ciało. Każde ciało jest jedynie kupą mięsa i tłuszczu. Nie podoba mu się to jak jest ubrana, ponieważ w swojej głowie ma inną wizję Zuli. Niczym malarz przekładał to co widział na swoje płótno, tyle, że z poprawkami. Nie słyszał co mówi Mirka, nie słyszał sprośnej uwagi Jurko, ani nie zwracał uwagi na klejącą się do niego Karolinę. Słuchał i patrzył poddając się urokowi jaki roztaczała wokół siebie Zakrzewska. Głos miała piękny. Poruszający, ale to byli w stanie docenić tylko tacy jak Aleksander. Dla reszty była ponętną tancereczką, którą chciałoby się poprzytulać za rogiem klubu.
- Ona jest brzydka - zawyrokowała Mirka kiedy skończyła się pierwsza piosenka.
- Ma chude pęciny - tu spojrzała na Jurko, który miał inne zdanie na ten temat, ale dla świętego spokoju przytaknął i schował się za butelką whiskey. Opalona, kobieca dłoń wędrowała z męskiego krocza ku górze głaszcząc aksamitną koszulę, ale zanim dotarła wyżej została pochwycona i odepchnięta.
- Karolino, idź i przynieś mi coś dobrego. - miał nadzieję, że jak pójdzie to wróci na sam koniec. Przesunął się bliżej światła pozostając w pół cieniu. Zaczął się drugi występ, a on był ciekawy co jeszcze zobaczy i czy uda się młodej artystce utrzymać go w zainteresowaniu do końca wieczoru.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Nie Maj 29 2016, 18:54

Zula kocha śpiewać, uwielbia stać na scenie i ubóstwia bycie w centrum uwagi, to jak wzrok wszystkich jest skupiony tylko na jej osobie, ludzie na nią patrzą i spijają słowa wychodzące z jej ust. Jednak Russkiy Burlesk to nie jest jej wymarzone miejsce, to nie na tej scenie pragnie spędzić swoje życie, to nie tu chce śpiewać i grać, jej miejsce jest gdzieś wyżej w hierarchii, na deskach Marińskiego albo Wielkiego, gdziekolwiek indziej, ale nie tu, gdzie jej sztuce przyglądają się te wszystkie zapijaczone mordy, które nie rozróżniłyby Jeziora Łabędziego od Romea i Julii, dla nich byliby to tylko pedały w obcisłych galotach i panienki bez palców u stóp.
Kolejna piosenka się skończyła, a po niej przyszła kolejna i następna, czas mijał, a charakter piosenek się zmieniał. Poprzez delikatne i melancholijne do tych z pazurem i podszytych podtekstami, na które widownia zawsze odpowiadała rubasznym śmiechem. Zula nie chce tego śpiewać, ale po pierwszym występie z własnym repertuarem właściciel kazał jej dodać kilka piosenek od niego, które jak to określi spodobają się szerszej publice. Niechętnie, ale bez możliwości zawetowania Zuzu godzi się na to, no bo przecież wyboru nie ma, to on jest szefem, a ona potrzebuje pieniędzy dużo pieniędzy.
Czas na ostatni numer, Zula nie lubi tego momentu bo to oznacza, że przez resztę wieczoru będzie musiała robić za kelnerkę. Na samą myśl o tym przez twarz przechodzi jej grymas niechęci, znowu będzie musiała się uśmiechać i udawać, że nie przeszkadzają jej komentarze, że nie czuje jak ich obleśne ręce klepią ją po tyłku. Kiedy na sali siedzi Dragan jest lepiej, oni się go boją więc wtedy ma spokój, jeśli jednak go nie ma to jest nie przyjemnie.
-Co mam mówić, kiedy stoję tuż przy tobie...- Ostatnia piosenka, w Zuzu się uśmiecha, gra swoje małe przedstawienie, ale pod tym całym makijażem Zula cierpi, usilnie stara się skupić swój wzrok gdzieś indziej, byle tylko nie patrzeć na parter, mimowolnie sunie wzrokiem po lożach. Nie lubi ich, tam zawsze siedzą dziwne typy załatwiające swoje ciemne interesy. Lazareva nawet nie spodziewa się, że gdzieś tam może siedzieć właśnie spełnienie jej wszystkich snów o wolności, albo przynajmniej szansa na pozbycie się jednego ze swoich problemów.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pon Maj 30 2016, 02:14

Nieoszlifowany diament. Trafne porównanie. Aleksander już to dostrzegł patrząc na Zulę nie tylko jako mężczyzna, ale człowiek interesu. Nie chodziło nawet o pieniądze, a o wartość jaką ze sobą prezentowała. Nie była jedną z tych fałszywie skromnych tancerek, które wdzięczyły się do klientów o wysokie napiwki. Postawa i oczy wskazywały na iście arystokratyczne pochodzenie, ale księżniczki przecież nie występują w burdelach. Nie wiedział jeszcze, że ma przed sobą Lazarevę. Może gdyby Skandar był kobietą to dostrzegłby jakieś podobieństwa, a tak to za bardzo nie celebrował dynastycznych rodzin. Przysunął się bliżej świateł, teraz bez przeszkód mogła go zobaczyć. Jedna z lamp padała na złote włosy tworząc z nich aureolę. Diabeł Stróż. Przebiegł wzrokiem po swoich towarzyszach i zebranych na sali klientach. Motłoch i pospólstwo. Mirka i Jurko nigdy nie mieli gustu Lebiedieva. Rusałce trudno było zaimponować, a Ukrainiec był prostym chłopem, który lubił siłą swoich pięści argumentować swoje racje. Co ja tutaj robię? Co my tu robimy? Aleksander i Zula powinni zasiadać w wielkich gmachach zabytkowych przybytkach kultury, gdzie doceniano wrażliwe dusze. Zauważył, że Karolina wraca. Po ujrzeniu ognistowłosej aktoreczki wydawała mu się teraz blada, niewyraźna i mdła. Przepuścił ją z powrotem na miejsce, ale sam ruszył w stronę baru. Zula akurat skończyła śpiewać. Oklaski i gwizdy. Aleksander nie klaskał. Patrzył, obserwował dając znać barmanowi, że chce nalewki.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pon Maj 30 2016, 12:19

Piosenka dobiega końca i czas panowania królowej Zuzu razem z nią. Chciałaby zatrzymać upływające minuty. a jeśli nie może tego zrobić to przynajmniej przeskoczyć najbliższe trzy godziny, zamknąć oczy i obudzić się na swoim trzeszczącym łóżku, w otoczeniu rysunków, gitar i porozrzucanych tekstów piosenek.
W ciągu ostatnich taktów Zula przesuwa wzrokiem po publice, patrzy na gości siedzących na dole przy stolikach, ale mimowolnie spogląda także wyżej do lóż. W jednej z nich dostrzega mężczyznę o złotych włosach. Lazareva łapie się na tym, że ma ochotę dotknąć tych jego kudłów i sprawdzić czy naprawdę są zrobione ze złota. O czym ona myśli. Upomina się w swojej głowie, po czym lekko potrząsa głową, chcąc uwolnić się z czaru rzuconego na nią przez tą świetlistą postać. Przez chwilę Zula orientuje się, że z twarzy zniknął jej uśmiech, a pojawił się wyraz zamyślenia, szybko naprawia to niedopatrzenie, przecież Zakrzewska jest tylko głupiutką dziewczynką z wielkim marzeniem, a takie osóbki nie grzeszą zbyt często myślą, więc wyraz zadumy znika i zastępuje go uśmiech firmowy numer pięć.
Oklaski brzmią, a z ich zjednoczonego głosu raz po raz przebijają się okrzyki o bis albo inne skandujące Zuzu. Zula posyła w stronę swojej publiki jeszcze kilka całusów, kilka mrugnięć po czym kłania się i schodzi ze sceny. Powoli wycofuje się do swojej garderoby, zaplecze baru jest względnie bezpieczne, więc nie chce go opuszczać zbyt szybko. Wkracza do swojej garderoby poprawia makijaż i stara się to robić tak wolno jak jest wstanie. Chwila spokoju nie trwa jednak zbyt długo bo już po minucie słyszy głos właściciela, żeby się przestała bawić i już wychodziła do pracy. Szybko poprawia kreski i nakłada nową warstwę czerwonej szminki.
Kiedy wraca na teren lokalu Zula łapie się na tym, że mimowolnie spogląda w stronę loży, ale go już tam nie ma. Mimowolnie łapie się na tym, że jest jej z tym smutno, ale jednocześnie lżej, postać tajemniczego mężczyzny za bardzo zawróciła jej w głowie tu coś było nie tak.
Podchodzi do barmana i bierze pierwsze zamówienie, krocząc miedzy stolikami modli się by się nie wywalić. Jest kolejny mały sukces, drinki lądują na odpowiednim stoliku, a ona pokrzepiona tym małym zwycięstwem nad grawitacją idzie do wskazanego jej wcześniej stolika odebrać zamówienie.
Droga nie jest jednak taka łatwa i przyjemna jak by się mogło wydawać bo już jej połowie czuje jak czyjaś obleśna, spocona łapa klepie ją w tyłek, a właściciel tejże kończyny rzuca jakimś bardzo jednoznacznym komentarzem pełnym słów, których znaczenia dziewczynki z rodu Lazarevów znać nie powinny. Z miną pełną konsternacji i nadziei, że jeśli go zignoruje to może mężczyzna straci zainteresowanie Zakrzewska rusza dalej przed siebie, ale to nie ma być jednak koniec, gdyż ów Dżentelmen ciężko podnosi się z siedzenia i bełkocząc pod nosem wysuwa kolejne niemoralne propozycje w stronę naszej biednej aktoreczki.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Wto Maj 31 2016, 16:58

Szanował barmanów, ale tylko nielicznych podziwiał. Vladislav należał do tej drugiej, szczególnej kategorii ulubieńców Aleksandra. Skromny, ciekawy, ale nie wścibski obserwator, który zauważał wszystko. Ciemne interesy pod stolikiem, ukradkowe uciechy w loży czy nowe twarze. Lebiediev nie wnikał skąd czerpał swoją wiedzę, każdy miał swoje myki. Już nie raz spiskował z Vladem i już nie raz mieli sposobność współpracować. Teraz obdarzał barmana uśmiechem kącika ust i zwitkiem banknotów, które zaraz znalazły się w bezpiecznym miejscu.
- Szto? - zapytał burkliwie nalewając do kieliszka ciemną, smolistą ciecz.
Aleksander pytał. O rudowłosą panienkę o pięknym głosie. Od kiedy tu występuje, skąd jest i jak wygląda jej dzień w pracy. Na wszystko dostał odpowiedź. Że w listopadzie to stuknie okrągły roczek, że raczej Sankt Petersburg, ale wygląda na taką co urodziła się na Zachodzie. Śpiewa, a potem jest zmuszana do pracy zwykłej pomywaczki. Aleksander rozejrzał się po lokalu widząc kelnerki. Zwykłe dziewuszki. Bez talentu i najpewniej przyszłości, ale nie przyszedł tu po to, aby wieszczyć plebsowi. Zniecierpliwiony przejechał językiem po dolnym rzędzie zębów. Gdzie była? Gdzie się podziała jego aktoreczka? Wyjął puzderko i odpalił papierosa. Chciał ujrzeć ją znowu, przekonać się, że to nie zjawa, że mu się nie przewidziało tam w loży. Zamówił dolewkę. Vladislav zapewniał, że będzie. Aleksandrze. Zobaczył ją. Piękno obleczone w śmieci. Stoi przy barmanie już nie taka pewna siebie jak na scenie. Cierpi. Wypuścił dym z ust obserwując jej slalom pomiędzy stolikami gawiedzi. Biały gołąbek pośród wron. Widział jak jest klepana, słyszał co mówią. Miała dzisiaj szczęście. Dzisiaj Aleksander się angażował. Za jednym razem opróżnił swój kieliszek i ruszył w stronę jegomościa. Minął Zulę owiewając ją swoim zapachem i czarem.
- Ki czort? - zabełkotał dżentelmen widząc, że tył dziewczyny zamienił się przód złotowłosego mężczyzny. Aleksander odpowiedział cicho, a potem zaciągnął się ostatnim razem i zgasił papierosa na samym środku czoła niesfornego podrywacza. Wolną ręką majstrował przy różdżce, bo rzucał zaklęcie, ale skrycie odwracając uwagę gapiów swoim urokiem i czynem. Tej nocy świat zyskał abstynenta. Pijak krzyknął, a potem usiadł jakby nigdy nic na swoim miejscu. Kogo Aleksander miał obdarzyć uśmiechem? Właściciela lokalu? Za dużo tu zostawiał pieniędzy, żeby zostać przepędzony za taki... Incydent.
- Poproszę szampana, z lodem - rzucił do Zuli jakby nigdy nic i wrócił do loży krokiem sprężystym, kogoś kto odniósł zwycięstwo. Mirka już go rugała.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Wto Maj 31 2016, 18:46

Tak długo jak ich zachowanie ogranicza się do słownego poniżania, do pożądliwych spojrzeń, Zula jest w stanie to wytrzymać, zacisnąć zęby, a w nocy powstrzymać łzy. Mimo wszystko czuje się zbrukana, jakby treść ich słów przyczepiała się do niej i oblepiała szczelnie kokonem. Możecie mówić, że to przecież tylko słowa, że one nie mają mocy że Zula bierze to wszystko za bardzo na poważnie, ale ona nie jest wstanie tego znieść. Nic jednak nie może powiedzieć, nie ma mocy by się obronić, może jedynie dumnie znosić to poniżenie, kiedy plują jej w twarz podnieść głowę jeszcze wyżej. Wie, że na terenie baru nic jej nie mogą zrobić, tutaj jest bezpieczna. Zbyt wiele par oczu na nią patrzy, po za tym właściciel nie da zrobić jej krzywdy, nikt nie zarzyna kury znoszącej złote jaja.
Zula skupia wzrok na następnym stole, w myślach krzyczy na siebie, żeby szła, zostawiła to wspomnienie za sobą, zapomniała. Ach gdyby to tylko było takie łatwe.
Nagle oczy Zuli trafiają na postać Anioła. Idzie w jej stronę silny, dumny i piękny, mija ją tak szybko jakby wcale jej nie zauważył. Jednak ona nie może spuścić z niego spojrzenia swoich zielonych oczu, jakaś magiczna siła obraca ją w miejscu i każe przyglądać się każdemu ruchowi Lebiedieva. Widzi jak stoi na przeciwko jej oprawcy, jak wypuszcza kłębek tytoniowego dymu po czym wbija swój anielski miecz prosto w głowę nieszczęśnika. Wpatrując się w ten niemal boski akt, Zula czuje jak coś ciągnie ją do niego, pragnie by jego niebieskie oczy patrzyły tylko na nią, żeby to ją pożerał wzrokiem. Przez tę istnie diabelską moc Zula prawie nie zauważa różdżki, którą Aleksander celuje w mugola, dopiero temu widokowi udaje jej się lekko otrzeźwić z myśli o przystojnym Demonie. Bo przecież Anioł się tak nie zachowuje.
Nagle odwraca się w jej stronę, a Zuli z trudem udaje się zamknąć usta na czas by nie zauważył jak z otwartą buzią wpatrywała się w niego. Na słowa zamówienia szybko kiwa głową i odwraca się w stronę baru, biegnie prawie potykając się o własne nogi. Kiedy jest już przy Vladislavie kątem oka spogląda w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał Aleksander, a po którego obecności jedynym znakiem jest czerwona kropka na czole delikwenta.
Kiedy odbiera od barmana zamówienie czarodzieja. Nie jest pewna czy ta różdżka jej się nie przyśniła, ale w sumie jak inaczej wytłumaczyć fakt, że cała sala nie zareagowała na to przedstawienie. W tym musiała być jakaś magia, o czym sugerowało również jej własne zachowanie, bo przecież Zula Lazareva nie zachwyca się mężczyznami, to oni zachwycają się nią, po za tym nie zachowuje się przy nich jak nieopierzona młódka, zapominanie języka w gębie to zupełnie nie jej bajka. Niepewnie jakby stąpała po niepewnym gruncie Zuzu kieruje się do loży. Idzie do ich stolika przez chwilę przygląda się ludziom, którzy z nim są, jest w nich coś niebezpiecznego, co sprawia, że ma ochotę uciec. W myślach Zakrzewska powtarza sobie, że zostawi zamówienie i ucieka, i każe sobie przysiąc, że co by się nie działo nie spojrzy na niego, nie da się znowu zaczarować. Może i wyglądał jak anioł, ale w Lebiedievie było coś z diabła.
-Zamówienie.- Pewnym głosem daje o sobie znak. Przesuwa wzrokiem od Mirki do Jurko, jednocześnie starając się wytrzymać ich spojrzenia, a zarazem celowo unika spojrzenia tych niesamowitych niebieskich źrenic. W nich też jest coś magicznego Zula czuje to w kościach.- Czy podać coś jeszcze?- W sercu ma nadzieje, że nie że zaraz będzie mogła wrócić do swojego nowego mugolskiego życia, które było straszne, ale w nim przynajmniej wiedziała co może ją czekać.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Wto Maj 31 2016, 22:53

- Czyś ty oszalał?! - Mirka wychodziła z siebie witając powracającego bohatera cichymi wrzaskami - W sali pełnej mugoli? Doczekasz się nieszczęścia, ty krnąbrny...
Aleksander wywrócił oczami. Jak zawsze, gdy dostawał reprymendę od kogoś kto nie był jego matką.
Przy Mavrze nie wypadało, wiadomo z jakiego powodu. Za dobrze go wychowała i za wielkim szacunkiem ją darzył, żeby ośmielać się na jawną ignorancję. Mama... Powinien w końcu odpisać na jej list i się spotkać. Nie można w nieskończoność unikać własnej rodzicielki. Szkoda, że dzieci w szkole. Rzuciłby je jej na pożarcie.
- Kochanie, nie denerwuj się. Nikt nic nie widział. Poza tym co mu zrobiłeś? - Jurko wyszczerzył zębiska obejmując ciskającą piorunami z oczu rusałkę. Nie zawsze mógł liczyć na jego poparcie, więc docenił ten gest.
- Już nigdy mu nie stanie - odparł z figlarnym uśmieszkiem, jakby tylko czekał na to pytanie.
Jurko zaczął rechotać zagłuszając muzykę płynącą z głośników. Liczne par oczu wejrzało się na lożę. Karolina siedziała jak spertyfikowana nie wiedząc za bardzo co ma robić. Aleksander zaopatrzył się w nowego papierosa czekając na zasłużonego szampana. Wyczekiwał głównie jej.
Ognistowłosej piękności. Musi dotknąć. Przekonać się, że jest.
Przyszła. Wwiercał w nią wzrok niezadowolony iż na niego nie patrzy. Patrz na mnie gwiazdeczko. Nie bądź jak Daphne, nie uciekaj. Mirka mierzy ją swoim typowym, rusałczym wzrokiem. Jurko puszcza oczko do Zuli i zdobywa się nawet na pochwałę spineczki przy włosach na co Lebiediev wywraca oczami.
- Usiądź proszę. - zwraca się do dziewczyny łagodnym tonem - Czy to ty dzisiaj śpiewałaś?
Patrz na mnie jak do ciebie mówię. Nie każ mi prosić.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Wto Maj 31 2016, 23:47

Chce na niego spojrzeć, upewnić się czy jego włosy aby na pewno nie są zrobione ze złota. Jeden złoty włos wystarczyłby, żeby mogła zastawić za sobą wszystkie swoje problemy i po prostu o nich zapomnieć. Jeden włos wystarczyłby, żeby mogła uciec od nazwiska, od tego zepsutego miasta od wszystkich problemów, byłaby tylko ona, wolna jak ptak i cały wielki, wspaniały świat.
Jeden złoty włos...
Czuje jak jego moc ciągnie ją, jak kusi, ten Demon okręca sobie jej ciało wokół palca. Musi się na niego spojrzeć chociaż na chwilę, czuje, że jeśli tego nie zrobi, to zaraz się udusi, albo zwariuje, albo zrobi jedno i drugie na raz. Co to za czary? Co się z nią biedną dzieje, dlaczego tak bardzo go pragnie?
W końcu nie wytrzymuje. Ta nierówna walka w końcu musiała się skończyć. Zula wpada w jego sidła. Widzisz maleńka, czy trzeba się było tak szamotać, jedno spojrzenie, czy to tak dużo?
Bez problemu odnajduje go przy stoliku. Siedzi tam, jak król na zamku, jak Pan i Władca. Przygląda mu się, jego pięknej twarzy, kiedy ich spojrzenia się spotykają to jest koniec. Cały świat nagle niknie, wszystko przestaje mieć znaczenie, wszystko wydaje się być takie nieistotne, dalekie.
Z każdą sekundą, Zula coraz bardziej tonie w błękicie jego tęczówek. Nie słyszy już niezadowolonych prychnięć Mirki, ani nawet komplementu Jurka, jest tylko ona i ten ograniczony bezmiar błękitu. Cóż za oksymoron. Demonem o złotym sercu, a może Aniołem niosący jej wieczne zatracenie, kim jesteś Aleksandrze i dlaczego biedna Zula tak bardzo chciałaby poznać wszystkie twoje tajemnice? Uwolnij ją, proszę. Po co Ci kolejna zabawka, chcesz z niej zrobić tylko kolejną marionetkę w twoich szczupłych palcach? Zula jest na to zbyt delikatna, zbyt krucha by bawić się nią, ona powinna siedzieć na najwyższej półce i być po prostu podziwiana, czemu chcesz ją zbić? Czy nie jest już wystarczająco zniszczona? Tutaj jedna łatka, a tu druga, Zuzu jest już wystarczająco popękana, następny upadek będzie jej ostatnim.
Jakiś cień zdrowego rozsądku każe jej uciekać, ale ona go nie słyszy, czar jest zbyt silny, więc Zula siada, grzeczny, mały jamnik.
-To byłam ja.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sro Cze 01 2016, 13:28

Robi jej miejsce koło siebie. Blisko z niewielką przestrzenią, ale z możliwością ucieczki. Nie był przecież aż takim sadystą. Nie obejmie jej ani nie popieści ucha swoim oddechem. Nie, to byłoby za wiele dla tak kruchego ciałka i za święte na tak obrzydliwe miejsce. Świętokradztwo to grzech ciężki.
Dlatego Aleksander pozostawał przy oczarowywaniu Zuli głosem i swoją aparycją. To było bezpieczna.
Do czasu. Wpadła muszka w pajęczą sieć, a pająk już tu jest. Jurko popycha lekko Mirkę do wyjścia z loży ciągnąc za sobą zrozpaczoną Karolinę, która patrzyła jak jej złotowłosy bóg otacza swoją uwagę inną kobietę. Aleksander nawet na nią nie patrzy. Rozlewa szampana i podaje Zuli jeden z wysokich kieliszków.
- Napij się ze mną - kolejna prośba podszyta rozkazem. Przyglądał się jej z peszącą dokładnością, chłonąc nowy obraz i porównując Zulę kelnerkę z Zulą piosenkarką. Powinna się inaczej malować, nie tak podkreślała piękny kolor oczu, a i pomadka psuła efekt. Pragnął ujrzeć ją bez tych ozdób, pięknym kobietom nie były potrzebne dodatki, a wierzył, że rudowłosa dziewczyna należy do tego ginącego gatunku anielskich istot. Wyciągnął rękę ujmując Zulę za podbródek przybliżając się do niej na tyle, że mogłaby pomyśleć o zasmakowaniu jego warg. Lewy kącik ust powędrował w górę. Topiła się w jego rękach, czuł, że mógłby z nią zrobić co zechce, a ona będzie błagała o więcej.
Jednak to nie była ta dama, która skradła jego uwagę na scenie. Odsunął się od niej niezadowolony, że wszystko okazało się ułudą. To twoja wina Aleksandrze.
- Dlaczego występujesz w takim miejscu?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sro Cze 01 2016, 14:36

Ktoś tam jeszcze z nimi był. Zula dostrzega postać Karoliny, dopiero wtedy, gdy ta prawie siłą odciągana jest przez Jurko. Jej spojrzenie przeraża czarodziejkę, w oczach widzi ucieleśnienie bólu i nienawiści, starają się krzyczeć "dlaczego wybrałeś ją, a nie mnie, co ze mną było nie tak". To zdarzenie trochę orzeźwia Zulę, sprawia, że jej dawno zaniedbany instynkt zachowawczy każe jej się odsunąć jak najdalej, uciec od jego czaru. Kanapa jest jednak ciasna, zbyt ciasna by stanowić jakąkolwiek ochronę przed magnetyzmem przyłożnika.
Co się tutaj dzieje? Uciekaj Czerwony Kapturku, bierz koszyczek dla babci i znikaj, bo zły wilk już szczerzy do ciebie swe kły.
Korzystając z chwili kiedy Aleksander skupia się na nalewaniu szampana, dziewczyna odwraca głowę, ucieka od tych niebieskich oczu, od ich magnetyzującej głębi. Nadal czuje jego przyciąganie, zdaje jej się gdzieś na granicy świadomości, że słyszy jak ją kusi, jak obiecuje jej przeżycia o których nigdy nie zapomni, które sprawią, że już nic nigdy nie będzie takie same. Odsunięcie się od tego, zablokowanie tej zwykłej ludzkiej chcicy jest trudne.
Zula spogląda na bar z perspektywy loży, robi to pierwszy raz w życiu, widzi scenę, jej koleżankę, która stara się pobić jej występ, nawet włosy zafarbowała na krwistą czerwień, to żałosne, widzi kulisy, z tej perspektywy całe to miejsce wydaje się być takie małe i nieistotne, bez znaczenia. Zuzu Zakrzewska Królowa Niczego. Kątem oka Zula chce spojrzeć na Aleksandra, upewnić się czy jeszcze tam jest, czy przygląda się jej. Nie musi nawet odwracać wzroku, czuje przez skórę jak przenika ją jej czar, więc nie patrzy na niego, boi się, że znowu straci nad sobą resztki kontroli, którą zyskała.
Czy tak powinna się zachowywać samozwańcza władczyni tego piekła, czy powinna tak łatwo ulegać czarowi tego pięknego mężczyzny, nie może. Już chce przekonać samą siebie, że może to zrobić kiedy jednak powstrzymuje się. Zostań!
-Jestem w pracy.- Wykręca się, choć na prawdę chętnie napiłaby się, zagłuszyła głos zdrowego rozsądku, który każe jej się trzymać jak najdalej od tego Demona.
Nagle czuje jak jego czar słabnie, Aleksander sam odsuwa się od niej. Zuzu wmawia sobie, że teraz to ona będzie górą. Odwraca się do niego zbyt szybko, na chwilę znowu traci głowę znowu ma ochotę utonąć. Skupia się jednak na jakimś punkcie za jego twarzą. Pomaga to trochę, wystarczająco, żeby zachować pozory trzeźwego myślenia, ale za mało, żeby nie czuć jak w głowie szumi.
-Przez własną głupotę i młodzieńczą szybkość, chęć zdobycia świata w jeden dzień.- Na twarzy pojawia jej się wyraz lekkiego zamyślenia. Pamięta ogłoszenie w gazecie, stare zdjęcie JEJ budynku, tajemniczą kobietę, która za podpis i przysięgę dała jej pieniądze na spełnienie snów, potem było już z górki. Tatuś mówił, że myślenie nie boli, ale Zula chyba nigdy nie chciała się za bardzo o tym przekonywać, łatwiej było wszystko robić szybko i nie zastanawiać się nad konsekwencjami.
Znowu odpłynęła, lekko potrząsa głowę i prawie spogląda się w jego oczy. Szybko jednak ucieka bardziej na lewo. Nie myśl Zulu, z myślą Ci nie do twarzy.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Czw Cze 02 2016, 00:32

Czar prysł. Nie podobała mu się, nie tak jak wcześniej. A może wystarczyło po prostu trzymać swoje pragnienia na wodzy i pozwolić dziewczynie być sobą, a nie marionetką kierowaną żądzą. Jeszcze się nad tym nie zastanawiał, zrobi to leżąc w wielkim łożu wpatrzony w swoje odbicie na suficie. Czasami miał opóźnienia w wyłapywaniu prostych mechanizmów, tak jak ten teraz. Oddziałując na Zulę ma zwykłą, bezwolną dziewczynę bez twarzy. Hamując swój urok (o ile można hamować wrodzony dar) Zula zyskuje wszystkie te walory, którymi oczarowała go występując na scenie. Do tego Lebiediev dojdzie później, teraz pozostawał nie zadowolony. Opróżnił swój kieliszek. Słucha jej odpowiedzi, nie ona jedyna próbowała zasmakować tego szczęścia. Sam kiedyś tego chciał, drogi na skróty ku chwale.
Ostatecznie trafił na kogoś kto dobrze pokierował aleksandrowskim entuzjazmem i o to Zula miała przed sobą bogatego biznesmena, który nie musiał martwić się długami i tym, czy starczy na chleb do dziesiątego. Zauważa jej zamyślenie, przelotny ból spowodowany młodzieńczą lekkomyślnością.
Takich Zul był cały świat, mówiąc oczywiście o kwestii zadłużenia i rozczarowania. Talentowi mało kto jej dorówna. Teraz to Aleksander się zamyślił zastanawiając się czy może coś dla niej zrobić. Nie było w jego naturze ratowanie kociąt z rynsztoka, ludzkie błędy i dramaty mało go obchodziły.
- Każdy z nas popełnia błędy - odpowiedział powoli jakby walczył z samym sobą -A czasami znajdzie się ktoś, kto rozwiązuje cudze problemy.
Sięga za pazuchę wzorzystej marynarki, takiej niemugolskiej i wyjmuje czarnąkartę z trupią parą. Zula mogła na niej dostrzec napis układający się w słowo Arkadia, a na drugiej stronie wyżłobiony został moskiewski adres przybytku.
- Przyjdź wyłącznie wtedy, gdy nie będziesz miała już niczego do stracenia. Tylko wtedy. - powiedział z naciskiem na ostatnie słowa. Pochylił się w jej stronę z kartą. Byłaby głupia, gdyby jej nie wzięła. Nie rzucał na nią uroku chcąc, aby mogła zachować trzeźwość umysłu. Nie powiedział już nic więcej, audiencja się skończyła. Światła zgasły. Aleksander zastanawiał się jak wprowadzić mugolkę w jego magiczną krainę, bo w końcu nie wiedział, że Zula to czarownica, co nie?


z.t
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

20 lat

biedny

aktorka w burlesce

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Czw Cze 02 2016, 23:44

Ale przecież Zula jest taka, bez twarzy, bez wyrazu, z jednym głupim marzeniem, warunkującym całe jej obecne życie, tylko dzięki niemu codziennie rano wstaje z łóżka i stara się przeżyć kolejny dzień. Niby ma garstkę przyjaciół, rodzinę, znajomych, z którymi lubiła spędzać czas, ale większości już z nią nie ma, opuścili ją, a może to ona o nich zapomniała. Trudno żyć dla kogoś kogo nie ma, po kim zostały tylko wspomnienia. Antonie czy jesteś, a może byłeś tylko słodkim snem?
Czuje, że Lebiediev jest niezadowolony odsunął się od niej, nie kogoś takiego się spodziewał. Miał o niej swoje własne zdanie, które skonfrontowane ze stworzoną przez niego rzeczywistością okazuje się być nie trafione, mylne, a Przyłożnik nie wydaje się być kimś kto lubi się mylić. Tak już jest panie Lebiediev chcesz mieć wszystko, ale zapominasz, że kobieta zakochana to najgłupsze stworzenie chodzące po tej planecie. Zmuszając Zulę do uczuć, których nie zna, nie umie zrozumieć, których działanie jest dla niej czarną magią stworzyłeś z nią kolejne puste naczynie, zapatrzone tylko w to mamiące uczucie. Ona nie rozumie, że uwielbienie to coś więcej niż uległe wpatrywanie się w ukochaną postać, coś więcej niż pragnienia, ona tego nie zna, nie rozumie, nikt ją tego nie nauczył. Jest niczym Książę z "Wieczoru Trzech Króli", który omamiony uczuciem do Oliwii, nie jest wstanie dostrzec tego, jak głupio się zachowuje, nie widzi nawet tak oczywistych rzeczy jak to, że jego najwierniejszy sługa w cale nie jest tym za kogo się podaje, a to co bierze za lojalność jest czymś zgoła odmiennym, czymś dużo bardziej bezsensownym. Mamiąc ludzi nigdy nie zobaczysz ich prawdziwych twarzy, Aleksandrze,  zawsze będą Ci się wydawali nudni, łatwi. Zdobądź kogoś bez tych sztuczek, udowodnij, że sam jesteś kimś więcej, że masz coś więcej do zaoferowania niż pieniądze i uroda.
Kiedy słyszy głos Lebiedieva, znowu ma ochotę się rozpuścić ulec temu tajemniczemu mężczyźnie, usiąść mu na kolanach i zacząć mruczeć jak kot, łasząc się i prosząc o przyjemności. Tak bardzo chce się obrócić spojrzeć na niego tylko jeden raz, tak na sekundę, przecież może odwrócić swój wzrok kiedy tylko zechce. Stara się sobie wmówić, ale resztki silnej woli nie pozwalają jej. Ostatnimi siłami stara się utrzymać wzrok gdzieś ponad ramieniem Aleksandra.
Rozwiązuje problemy, o co chodzi? W tym momencie Zula mimowolnie spogląda na niego, akurat w momencie, w którym podaje jej wizytówkę. Odruchowo bierze ją do ręki i przygląda się wymalowanym na niej szkieletom.
Danse macabre.
Przychodzi jej do głowy, a oczyma wyobraźni widzi szalejących w tańcu ledwo żywych ludzi, którzy w końcu padali ze zmęczenia. Czemu ma wrażenie, że ten opis pasował do miejsca, do którego tym małym kartonikiem zaprosił ją czarodziej i jeszcze te słowa. Po plecach przechodzi ją zimny dreszcz, to wszystko bardzo się jej nie podoba.
W końcu jednak ON odchodzi co rozdziera Zulę na dwie przeciwległe obozy jeden, który chce za nim biec niczym w 'Epitafium dla Wysockiego' albo na obrazie 'Szał', a druga strona wypuszcza powietrze z ulgą, czując jak czar odchodzi w niepamięć. Kiedy Zula jest już poza zasięgiem magii przyłożnika, powoli dochodzi do niej co się tu właśnie stało, to nie było nic normalnego, ba nawet na standardy magiczne wszystko co zdarzyło się w loży było dziwne i niepokojące. Lazareva szybko opuszcza lożę, prawie biegnie w stronę zaplecza, mija ludzi i z przerażeniem w pada do swojej garderoby. Siada na starym drewnianym krześle i próbuje ustalić co tu się przed chwilą stało, kim był ten człowiek i czy czasem to wszystko przypadkiem jej się nie śniło. Mimowolnie zerka na wizytówkę, którą cały czas trzyma w dłoni. Na jej widok znowu pojawia się gęsia skórka.
Zula nie rozumie co się właśnie stało, ale wie, że było w tym wszystkim coś strasznego, szybko sięga po stare pióro i kawałek papieru, musi się z kimś podzielić swoim przeżyciem bo inaczej zaraz oszaleje. Kiedy udaje jej się w końcu skończyć pisać list do Antona, za drzwiami słyszy zirytowany głos właściciela. Wraca na salę i do końca swojej zmiany z przerażeniem odwraca się na każdy głośniejszy dźwięk.


nmm
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Russkiy Burlesk   

Powrót do góry Go down
 
Russkiy Burlesk
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2


Skocz do: