IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Russkiy Burlesk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

PisanieRusskiy Burlesk   Pią Kwi 01 2016, 03:24

Russkiy Burlesk

Nie da się ukryć – wraz z upadkiem ZSRR, Rosjanie oszaleli na punkcie burleski. Choć znana jest od XVIII wieku, to dopiero teraz przeżywa prawdziwy renesans. Popyt więc na tę teatralną formę jest niezwykle duży, dlatego też ostatnimi czasy powstaje wiele nowych klubów, które oferują przedstawienia o tej nieco pikantnej, wulgarnej tematyce. Russkiy Burlesk jest jednak najpopularniejszym lokalem w Petersburgu – to tutaj przychodzą bogaci oligarchowie, by napawać się widokiem młodych, skąpo ubranych aktorek, tym samym zostawiając przez noc nieprawdopodobne sumy pieniędzy. A wszystko to w zmysłowej atmosferze, w towarzystwie dobrego alkoholu, pięknych pań, ich czarno-białych cylindrów, kolorowych wachlarzy, piór, lasek i krzeseł.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sro Maj 11 2016, 20:53

wieczorem, swojego pierwszego, okropnego dnia pracy//

Cyril nigdy nie przypuszczał, że jednego dnia tyle rzeczy może pójść nie tak jak powinno. Najpierw jedno dziewczę przychodzi do niego na zajęcia z rozharataną twarzą. Bijatyki, kto by przypuszczał, dziewczynki nie powinny się bawić w taki sposób, nikt nie powinien sobie w taki sposób umilać wolnego czasu. Oprócz niej kolejne dziewczę mdleje, przez jakieś cholerne zatrucie żołądka, jak się potem dowiaduje od członków komitetu medycznego, a żeby było ciekawiej to jego własna, rodzona kuzynka zamiast zaprowadzić swoją ranną koleżankę do skrzydła szpitalnego to szwenda się z nią po jakiś korytarzach czy innych takich, jeśli to wszystko było tylko sposobem ucieczki z jego lekcji to on już sobie porozmawia z panną Gárdonyi i Bregovic. No po prostu skandal. Żeby było zabawniej potem jeszcze dywanik u Pani Dyrektor, że niby puszcza uczniów wcześniej z zajęć, a po za tym z jego teoretycznych zajęć wychodzi więcej trupów niż z klasy zaklęć.
Cyril siada na swoim łóżku, ma dość życia, ma dość tych zajęć, najchętniej rzuciłby to wszystko i pojechał w Bieszczady. Nie ma jednak takiej opcji, są jednak inne sposoby na zapomnienie o problemach. Przez chwilę patrzy w stronę swojego kufra, w którym leży wino, które dostał ostatnio od rodziców Uli, jednak traci nim zainteresowanie. Picie do lustra to prawie jak przyznanie się do alkoholizmu. Cyril siedzi i przez chwilę zastanawia się z kim mógłby się napić. Nie zna na tyle dobrze kadry nauczycielskiej by przyjść do kogoś do pokoju i zaprosić go na butelkę węgierskiego wina, jedyne co mu zostaje to poszukanie towarzystwa gdzieś dalej. Przez chwilę rozważa wysłanie orła do Ivana, jednak Kuragin ma nieodparte wrażenie, że może on nie mieć dla niego czasu, w końcu decyduje się na pewnego trupa. Swojego kuzyna, którego większość rodziny już dawno jednogłośnie okrzyknęła martwym.
Pisze list, a odpowiedź jest niespodziewanie szybko, ach ta magia orłów i tajemniczych luster.
Ekolog szybko zbiera się do kupy i rusza w stronę magicznego lustra. Przechodzi przez nie i już jest w Petersburgu. Przez chwilę zapomina o smogu, pyle zawieszonym i całej reszcie syfu unoszącego się w powietrzu i bierze to śmierdzące, brudne, petersburskie powietrze głęboko do swoich płuc. Wychodzi z magicznego sklepu i wolnym krokiem idzie w stronę jakiegoś zaułka, przez chwilę rozgląda się dookoła by upewnić się, że nikt się mu nie przygląda po czym zmienia się w czarnego kruka.
Odkąd opuścił salę lekcyjną cały dzień myślał o tym jak bardzo potrzebuje opuścić swoje ludzkie problemu i chociaż przez chwilę oczyścić umysł w locie. Cyril parę razy gubi się w swojej próbie odnalezienia ICH fontanny, aż w końcu trafia do dobrego miejsca. Kiedy już jest w okolicy niechętnie zniża lot i na nowo w jakimś ciemnym zaułku wraca do swojej normalnej postaci. Jedyną żywą istotą, która zauważa jego przemianę jest zwykły, bezpański kot.
Kilka kroków i już jest pod fontanną.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sro Maj 11 2016, 23:32

Ludzie i ich problemy. Mąż na pewno ma kochankę. Żona na pewno przyprawia mi rogi. Teściowa mnie nie lubi. On ma drugie konto w banku. Kocham teścia i jego syna. Chcę, aby moja koleżanka dostała pryszczy. Moje dziecko ciągle płaczę. Proszę, proszę, proszę. Ludzkie lamenty sączą się do ucha bez względu na to czy ich autorami są mugole czy czarodzieje. Łatwo rozróżnić te dwie dusze o ile w drugim przypadku nie ma się do czynienia z desperacją. Mugole są jak owce. Nie wszyscy, wystarczy spojrzeć na Joachima. Jego trudno nakłonić do czegoś tak... Zabawnego. Naiwniacy przychodzący po pomoc są ulepieni z błota. Powiesz takiemu, żeby polizał ci dłoń i liże pokładając w tobie wiarę. Svyatoslav jest dla nich szansą, jest gwiazdą przewodnią i jest bogiem. Przychodzą biedni i bogaci, a kiedy prosisz o ich najcenniejszy skarb okazuje się, że tylko nieliczni potrafią zaoferować coś... Interesującego. W dzień w którym Cyril odnosił pedagogiczny sukces, Aleksander musiał zmierzyć się z człowieczkiem, który bruździł jego interesom. Gdyby sprawa nie była poważna to jego noga z pewnością nie stanęłaby na peterbużańskim chodniku. Za dużo znajomych twarzy upatrzyło sobie to miasto na miejsce pracy i rozrywki. Kiedy w końcu zjawia się Kuragin, Aleksander stał przy fontannie bawiąc się mugolskim pieniążkiem. Jakież życzenie powinien wypowiedzieć? Czegóż mu w życiu brakowało?
- Kuzynie. Wypowiedz życzenie, a ja je spełnię - mówi odwracając lekko głowę w stronę zmizerniałego Cyrila.
Jeden z nielicznych, który znał prawdę. Miał przed sobą tego nieszczęsnego Sorokina, którego spotkała wielka tragedia, a ciała nigdy nie odnaleziono. Ileż lat miał już trup? Sześć? Przyjaźń z kimś takim jak Aleksander była wyzwaniem. Już kiedyś napawał ludzi problemem, a co dopiero teraz. Pobawisz się ze mną Cyrylku? Dlaczego nie całowałeś się z Dariną? Po co ci mugolskie wykształcenie? Cyrylku, Cyrylky chodź zatańczyć, zaśpiewamy im hymn.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Czw Maj 12 2016, 19:30

Idąc w stronę fontanny Cyril już zauważa Aleksandra, stoi tam, dumny jak paw, dumny jak car. Kiedyś Ekolog śmiał się, że przystojna twarz kuzyna idealnie pasowała by na jakiś banknot, ale nie tak słaby jak rubel, duma Sorokina wyniosłaby go na jakiś ważny w świecie pieniądz dolar, albo frank. Rubel to za mało. Tej cechy, tej pewności zawsze Kuraginowi brakowało, dumna mogła być Katarzyna, pewna siebie Sonia, a mu została radość, że w ogóle stąpa po tej ziemi i wiara, że to co robi jest słuszne, ale czy na pewno takie było, coraz częściej wątpił w słuszność obranej przez siebie drogi, toć przecież świadomy był, że przez wszystkich odbierany jest jako ten błazen, który krzyczy o segregacji śmieci i przypina się do drzew. Oj Stańczyku.
Powoli podchodzi do Lebiedieva i przygląda mu się z boku. Cyril chodzi jak starzy ludzie, powoli i ostrożnie. Człowiek, który tyle razy się połamał, uszkodził musi kiedyś zacząć na siebie uważać, więc idzie, powoli spokojnie, a jego kroki zdają się nie wydawać dźwięku. W jego dziwnym, pokracznym sposobie chodzenia jest jakaś dziwna, może i wymyślona na potrzeby tego zdania elegancja, brakuje mu tylko białej, rzeźbionej laski.
-Każde?- Pyta słysząc słowa Aleksandra. W głowie Kuragina marzeń jest całkiem sporo, chciałby zamknąć wszystkie dymiące fabryki, sprawić, że ludzie przestaliby wylewać ścieki do jezior, przejść na energię odnawialną. pragnie wybaczenia rodziny i tego by udało mu się dostać list na czas. To nie wszystko, jak na tak człowieka o prawie chrystusowym wieku, Cyril ma bardzo dużo marzeń, czasami zapomina, że większość z nich nigdy się nie spełni.
-Co Cię ściągnęło do Petersburga? O ile dobrze pamiętam mówiłeś, że już nigdy nie postawisz nogi na tym bruku?- Równa się z nim, teraz stoją na jednej wysokości. Dwóch wyklętych, Ci którzy mogli by nie istnieć, czy ktoś by zauważył ich stratę.
Na tę myśl, Cyril lekko wykrzywia usta w ironicznym uśmieszku, a przynajmniej taki miał plan.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Czw Maj 12 2016, 21:49

Lubił spełniać czyjeś życzenia w głównej mierze małej Ani, ale i dorosłych też potrafił rozpieścić. Wartość była wprost proporcjonalna do humoru jak i zażyłości relacji. Nie musiał spoglądać na Cyryla, aby wiedzieć co tam się snuje w jego ekologicznej główce. To była ta część kuzyna, której wolał nie ruszać. Dość się nasłuchał o dziurze ozonowej i wpływie złej segregacji śmieci na środowisko. Nudy Cyrylku, nudy.
- Każde - błyska zębami w uśmiechu tego Aleksandra, który był skłonny na ustępstwa. Miał wyśmienity nastrój, a powinien przecież zachować powagę na główną przyczynę przybycia do zakazanego miasta. - Interesy - przeciąga głoski wrzucając rubelka do fontanny. Nie powinno go tu być, ale sam sobie ubzdurał osobiste wymierzenie kary Alojzemu. Kara odgrywała tu kluczową rolę. Smoła płynąca w żyłach Lebiedieva od czasu do czasu dawała o sobie znać. Zdrada jest nie do zaakceptowania. Bogata wyobraźnia podpowiadała liczne warianty spotkania. W kilku uczestniczyła osoba Cyrila. Czy Kuragin umiałby się zachować w tak ciekawej sytuacji jak szantaż lub tortury? Potrafiłby zrobić użytek z zaciśniętej pięści? Różdżki? Cyrylku, Cyrylku.
- Czy chciałbyś kogoś ukarać Cyrylu? - odwraca się w stronę kuzyna uśmiechając się kącikiem ust.
Mógłby użyć swojego cudownego uroku, podjudzić, ale tyle lat już próbował, że należało się pogodzić z porażką. Kuragin był miękki.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pią Maj 13 2016, 11:24

Marzyciel, intelektualista, urojony romantyk, beznadziejnie nie potrzebny, Cyril taki był. Nie było to wielką tajemnicą, wystarczyło jedne spojrzenie w te wiecznie smutne oczy, tę twarz bez wyrazu, ten ubiór, wyglądający jakby od trzydziestu lat ubierała go matka. Kuragin już taki był, samą swoją osobą wymuszał litość. Dlaczego więc przyciągnął do siebie tyle silnych osób? Z Ivanem sprawa była prosta do swojego mrocznego celu potrzebował silnego nazwiska, nazwiska kojarzonego z władzą, a że za tym nazwiskiem szedł mało groźny, niespełniony ekolog to nawet lepiej, przynajmniej funkcja lidera była bezpieczna i nie musiał się obawiać, że nagle dostanie nóż w plecy. W ogóle para Ivan i Cyril była na tyle interesująca co w swoim połączeniu komiczna. Ekolog i niedoszły Śmierciożerca, którego od posiadania mrocznego znaku dzieliła tylko odległość. Czy taki zespół mógł mieć w ogóle przyszłość, mógł być oparty na czymś silnym? Cyril miał nadzieje, że tak, w swej ogromnej naiwności nadal tak myślał. Ach ten sentyment, bo przecież jakby nie patrzeć Ivan był pierwszą osobą z poza rodzinnego kręgu Kuraginów, Sorokinów i Gárdonyi'ów, która wyciągnęła do Ekologa rękę, która chciała zostać jego "przyjacielem", o ironio, że to właśnie ten człowiek w następnych latach najwięcej razy go skrzywdził, a nauczyciel nadal w większości przypadków stara sobie wmówić, że to nie prawda.
Od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę.
Kolejnym silnym człowiekiem przy Cyrilu był właśnie Aleksander, ale tu ich znajomość była już wymuszona przez karcące spojrzenia rodzin, które rzucały swoje pociechy na żer i patrzyły, które dojdzie najdalej. W tych zawodach oboje odpadli. Kuragin myślał, że to on odpadnie pierwszy, przez wiele lat nie świadomy, że Olek przegrał tę grę w dniu, w którym się urodził, a jego włosy były koloru złotego.
-W takim razie potrzebuje flaszki wódki i biletu, w którąkolwiek stronę byle daleko i w jedną stronę.- Zmęczony życiem, a szczególnie dzisiejszym dniem Cyril opada na ziemię. Siada na brudnym, petersburskim bruku i patrzy przed siebie. Za młodu wydawało mu się, że praca nauczyciela geografii jest spokojniejsza, nie pamiętał, żeby na lekcjach działo się aż tyle, a może on nie pamiętał? Nie ważne, lepiej, żeby jutro lekcja była prost nudna, bo drugiej izby przyjęć nie wytrzyma.
Zranić, skrzywdzić, ukatrupić. Czy Cyril byłby do tego skłonny? Jeśli już to tylko w słowach, może mówić o swojej niechęci, a wręcz nienawiści do mugoli, ale w momencie, w którym na prawdę miałby moc i siłę by się ich pozbyć, wysłałby ich wszystkich na jakąś wyspę i tam zostawił, żeby już nie mogli szkodzić tej planecie.
-Jestem zbyt trzeźwy na twoje pytania.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pią Maj 13 2016, 14:56

Obserwowanie ludzkiego nieszczęścia było dla niego absorbujące, ale nieszczęśliwy Cyril potrafił odbić się czkawką. Już to przerabiali. Lata temu kiedy usiłowano wpoić im rywalizację. Brali udział w licytacji rodziców, jakby od tego miał zależeć ich wspólny los. Może nawet Sorokinowie chcieli, aby się nie lubili. Powtarzali nieraz plotki o Kuraginach, ale Aleksander mimo osobliwego charakteru nie zamierzał z Cyryla robić rywala. Był słabszy, a to dawało szerokie pole do popisu młodemu Sorokinowi. Dziewczęta lubiły bohaterów.
Można było odnieść wrażenie, że posługuje się kuzynem w spełnianiu swoich egoistycznych zachcianek, ale zawsze lubił jego towarzystwo. Czasami w ludziach było coś co od razu pozwalało nazwać ich przyjaciółmi i obdarzyć zaufaniem. Takim człowiekiem dla Aleksandra był właśnie Cyril. Różnili się, a mimo to potrafili się dogadać o ile nie była to kwestia ekologii lub hulaszczego życia. Z czystej sympatii zawsze okazałby mu pomocną dłoń i nie pozwolił, aby stała mu się krzywda. Odpowiedź Kuragina wywołała w nim ten sam entuzjazm co kiedyś, dawno temu w Paryżu wpadli na siebie na placu Pigalle, gdzie tacy jak Sorokin tłoczyli się przy wejściu do Moulin Rouge. Spotkał trup trupa. Z politowaniem patrzył jak kuzyn siada, przybierając minę jednego z tych literackich nieszczęśników co to przy najmniejszej klęsce chcą rzucić się z mostu. Popatrzył na swoje zadbane paznokcie, pokręcił pierścieniami po czym cmoknął językiem mając dość tej niedoli. Nie przybył do miasta dla takiej rozrywki. Łapie kuzyna i stawia na nogi klepiąc w pierś.
- Za dużo myślisz. – mówi biorąc go pod rękę jak jeden z tych przewodników co zaraz obieca górę złota i szczęście na wieki. – Zostawmy karę. Chodź, znam miejsce w którym zapomnisz o troskach. Dostaniesz wódkę i bilet. W jedną stronę.
Uśmiecha się sam do siebie wietrząc szansę na dokonanie czegoś co nie udawało mu się przez dwadzieścia lat po czym nakłania kuzyna do stawiania kroków. Puszcza go i sam dziarskim krokiem rusza przed siebie. Mogliby udać się Arkadii, gdzie Cyryl poznałby smak prawdziwego nocnego życia. Jeszcze tam nie był, a szkoda. Moskiewska Arkadia znacznie się różniła od tej z Sankt Petersburga. Większa, przestronniejsza i trudniej dostępna, ale za to oferująca wszystko czego dusza zapragnie. Kobiety każdej rasy, towary pierwszej klasy, nielegalne interesy, handel uzależniającymi medykamentami i walki w których można stracić życie. Pragnienia należało realizować. Bez względu na cenę.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pią Maj 13 2016, 21:38

Podnosi się powoli, dobrze mu się siedziało. Mimo swojego podróżniczego stylu życia Cyril umie docenić chwilę spokoju, kiedy w czasie beztroski może sobie usiąść na kamieniu i poprzyglądać się w spokoju, temu jaki świat wokół niego jest piękny. W tym momencie nie umiał tego jednak powiedzieć o otaczających go budynkach, po mimo faktu, że ze wszystkich miast, które odwiedził Irkuck i Petersburg kochał najbardziej to nadal nie zmieniało faktu, że najchętniej zrównałby je oba z ziemią i postawił od nowa w taki sposób by uwzględnić wszystkie potrzeby ekologiczne tego terenu.
Cyril tego jeszcze nie zauważył, ale gdyby, w którymś momencie swojego życia posłuchał swoich myśli, albo przynajmniej zastanowiłby się nad tym co mówi, to może odkryłby, że cały czas myśli, mówi i robi to samo. Jego świadomość zafiksowała się na jeden temat i chodzi tak w kółko niczym katarynka. Z jednej strony to musi być strasznie irytujące dla jego wszystkich znajomych, osób, które czy chcą czy nie chcą, ciągle muszą słuchać tych samych wywodów o topniejących górach lodowych, o efekcie cieplarnianym albo o freonach w lodówkach. Z drugiej strony ludzi z zainteresowaniem, któremu oddali całe swoje życie jest naprawdę mało, bo który pracownik fabryki tak bardzo kocha to co robi, że wracając do domu w kółko opowiada żonie o tym jaki to piękny traktor dzisiaj złożył, albo która pani ekspedientka, wróciwszy do mieszkania snuje opowieść ile to gram kiełbasy moskiewskiej dzisiaj sprzedała. Ludzi tak prawdziwie zafiksowanych jakimś tematem można było znaleźć tylko wśród tej klasy społecznej jaką byli nauczyciele i ludzie z matematycznym albo humanistycznym wykształceniem, w czym grupę nauk o ziemi większość naukowców już dawno jednogłośnie wcisnęła do bloku nauk humanistycznych.
-Wiem, każdy ma jakiś problem.- Odrzekł i powoli ruszył za swoim kuzynem, nie wiedział gdzie idą, ale znając upodobania Aleksandra to miejsce, w którym się znajdą raczej nie przypadnie do gustu Kuraginowi, dlaczego więc za nim idzie spytacie? Czasami już tak jest, że dla niektórych osób robi się rzeczy, których się nie lubi tylko po to by sprawić tym drugim przyjemność.
-Chyba się nie nadaję na nauczyciela. Wyobrażałeś sobie kiedyś, że lekcje geografii mogą być tak stresujące, że aż małe zagubione, pierwszoklasistki na nich mdleją? A może to jakiś znak, powinienem zmienić fryzurę, a może następnym razem przyjdę w papierowej torbie na głowię?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sob Maj 14 2016, 22:07

Ja nie mam żadnego problemu zdawało się mówić spojrzenie Aleksandra, na szybko rzucone przez ramię bo niczym dziecko balansował na wysokim krawężniku. Podskakiwał wesoło nie zważając na przygnębioną postawę kuzyna. Wlókł się za nim jak zbity pies zamiast radować się ostatnim ciepłym wieczorem. Sankt Petersburg był pięknym miastem o bogatej historii o której Lebiediev lubił czytać i słuchać. Właśnie znajdowali się w jednej z zabytkowych dzielnic pamiętających czasy Katarzyny Wielkiej. Czyste, odrestaurowane kamienice i sklepiki zachęcające do wypatroszenia portfeli do ostatniej kopiejki. Aleksander lustrował wzrokiem otoczenie z ciekawością znawcy sztuki jak i kogoś kto spodziewałby się jakiegoś ataku. Słuchał Cyryla, ale bardziej na zasadzie: I tak wiem co powiesz. Zawsze mówisz to samo. Kiedy wyszli na deptak po którym snuło się kilka mugolskich par, uraczył Kuragina odpowiedzią na żale.
- Autorytet. Bez tego na pewno skończysz z papierową torbą na głowie. – nie pociesza, to nie w jego stylu. Nie mówi także: A po co brałeś w ogóle tę robotę. To akurat nie miało sensu skoro de facto już tym nauczycielem był. – Zrządzenie losu. Jeśli chcesz oczyszczę twoją aurę. Na pewno słyszałeś o wróżbicie Svyatoslavie – spojrzał wymownie na Kuragina, aby ten mógł załapać, że to on. Kolejne zajęcie znudzonego życiem Aleksandra.
- Możesz się poddać albo wziąć w garść. Nauczanie tych bachorów nie może być aż tak trudne, zwłaszcza geografii. A właśnie, jak spisują się moje dzieci? Widziałeś Anię?
W końcu wykazał większe zainteresowanie niż dotychczas. Zawsze tak było kiedy mówił o swojej przygarniętej córce. Przy Samuelu nie obywało się bez surowości.
Dotarli ostatecznie przed budynek z migoczącymi neonami i korzystając ze skupienia Cyrila wepchnął go do środka zanim zacząłby protestować przed wstąpieniem do Russkiy Burlesk.
W środku było ciemno i duszno, a najlepsze miejsca pozajmowane przez mężczyzn, którzy nie mogli oderwać wzroku od tańczących pań. Różnica w atmosferze pomieszczania stała się zauważalna jak na złotawe włosy Aleksandra padło więcej światła. Zaraz przed nimi wynurzyła się skąpo odziana kelnerka oferując jedną z loży dla specjalnych gości.
Już wokół nich skakano, a jeszcze nawet Lebiediev nie kiwnął palcem. Opadł na miękkie siedzenie zachęcając do tego swojego kuzyna.
- Najdroższy szampan jaki macie – zwrócił się do kobiety – I truskawki – mrugnął i tylko się uśmiechnął na widok rozlewającego się rumieńca. Ciekawe, gdzie biedaczka znajdzie truskawki o tej porze.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Nie Maj 15 2016, 14:57

Autorytet. Jak się zdobywa autorytet? Cyril jakoś nigdy nie zastanawiał się w jaki sposób wszyscy jego dawni nauczyciele go zdobyli, oni go po prostu mieli, urodzili się z nim, albo coś? A może było to spowodowane tym, że o większości zanim go jeszcze zaczęli na dobre uczyć słyszał takie, a nie inne plotki. Wiedział, że u tego profesora dana wymówka, albo wykręcanie nie przejdzie, ale już w przypadku tego i tamtego łatwo przełożyć klasówkę wysyłając mu wcześniej śliwki w czekoladzie. On był nowy, zielony, uczniowie badali go tak samo jak on badał ich, obie strony zastanawiały się na ile mogą sobie pozwolić. Tak, teraz tylko musi nie dać sobie wejść na głowę i pokazać kto tu rządzi.
Ciche westchniecie wydobywa się z ust Cyrila, to pewne, że oni, ale może uda mu się im wmówić, że to jednak on pociąga za sznurki, że wszystko co się dzieje jest przez niego zaplanowane, a może powinien spróbować od zaimponowaniu im, doświadczeniem i swoją historią, może powinien zaprosić jakiś swoich znajomych z Europy albo z reszty świata, uczniowie będą mogli dowiedzieć się czegoś ciekawego, a on zapunktuje jako ktoś interesujący i światowy. Taaa istniał tylko jeden mały szkopuł, dyrekcja, coś wątpił by Pani Dyrektor zgodziła się na to, żeby zaczął sprowadzać do szkoły czarodziei z całego świata, że to zaraz jacyś szpiedzy albo inne podejrzane typy. Czemu wszystko zawsze szło mu pod górę.
-Autorytet. Prędzej uda mi się im wmówić, że go posiadam niż naprawdę go stworzyć.- I tutaj w jego głowie zaczyna się tworzyć zarys planu, planu, który jeśli dobrze pójdzie może się udać.-Aleksander twoje ukochane rodzeństwo jeszcze uczęszcza do szkoły? Prawda?- Pomysł się urodził, teraz tylko potrzebuje małych ptaszków, które pomogą mu rozdmuchać jego nową historię. Czas stworzyć kilka nowych plotek.
-Aleksandrze może wybierz się znowu w jakąś podróż, może do Tybetu, zanim go rozniosą, albo nad Bajkał, a nie bawisz się w takie rzeczy. Chyba, że chcesz przestać być martwy tylko na papierze i zacząć też w rzeczywistości, wuj nie będzie najszczęśliwszą osobą pod słońcem gdy dowie się o wszystkich twoich... pomysłach.
Och Aleksander chyba nie wiedział co mówił, jego pierwsza lekcja dała wszystkim jasno do zrozumienia, że geografia to w rzeczy samej bardzo niebezpieczny i pełen zagrożeń przedmiot, a może dotyczyło to całej szkoły?
-Jeszcze nie miałem okazji ich spotkać. Albo mnie unikają, albo nie zdecydowały się na uczestnictwo w moich lekcjach. Jak się czegoś o nich dowiem to dam Ci znać.- Rodzina, przyglądając się Aleksandrowi i jego dzieciakom, czasami Cyril zastanawiał się czy nie fajnie byłoby założyć własną. Skoro człowiek pokroju Lebiedieva mógł mieć dzieci, które żyły i prosperowały całkiem dobrze to może i on? Potem jednak uświadamiał sobie, że żadnego z pociech Aleksander sam od zera nie musiał wychowywać, że kawałek roboty ktoś zrobił za niego.
Kiedy w końcu weszli do baru Kuragin westchnął tak jak się spodziewał miejsce do, którego zabrał go kuzyn nie spodobało mu się. Kiedy pół nagie kobiety obskoczyły ich by jak najbardziej umilić im czas spędzony w klubie, na twarzy Cyrila nadal malowała się jego zwykła melancholia. Była to jednak tylko maska bo w środku czuł się tak bardzo zażenowany, że tylko wizja tego, że gdyby teraz stąd wyszedł to musiałby wrócić do tego okropnego zamku, sprawiła, że nie uciekł stamtąd z krzykiem.
Spokojnie Cyrilku, spokojnie, zacznij wymieniać wszystkie czynniki glebotwórcze. Skała macierzysta, klimat, ukształtowanie terenu...
I w tym momencie kolejny wielki biust przesunął się w zasięgu wzroku Cyrila. Kolejna myśl, a może by jednak stąd uciec?
Usiadł po przeciwnej stronie kuzyna, sztywny jakby właśnie połknął kij od szczotki i na siłę starał się skupić wzrok na stoliku stojącym przed kanapą, kiedy jednak przyjrzał mu się wystarczająco dobrze, z niego też podniósł wzrok, w poszukiwaniu dobrego punktu zaczepienia skupił się na czubkach swoich butów. Następnym razem kiedy postanowi spędzić miły wieczór z Sorakinem, walnie się mocno w głowę.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Nie Maj 15 2016, 17:50

Dlaczego dla Cyrila wszystko musiało być takie problematyczne. Aleksander nie potrafił tego zrozumieć i już dawno przestał próbować, bo równało się to z waleniem głową w mur z betonu.
Jakim nauczycielem byłby Lebiediev? Zależnie od nastroju na pewno nie panikowałby tak jak jego kuzyn, a od razu pokazał gówniarzom kto tu rozdaje karty. Bezwzględna cisza przerywana pytaniami, albo nie bo dzieci zawsze pytają o głupie rzeczy więc musiałyby tylko słuchać i notować. Pierwszy rząd ławek byłby zajęty przez zauroczone nastolatki... Ach i Och.
- Tak, tak - przytaknął niechętnie na wzmiankę o swoim rzekomym rodzeństwie. Przeszło dwadzieścia pięć lat uchodził za ich brata, żeby teraz być przyrodnim, a właściwie martwym. Ku niewiedzy Dimitriego utrzymywał kontakt zarówno z Oleną jak i Elijahem - na Oleńkę nie sposób było się gniewać i dokąd pamiętał miał z nią dobre relacje mimo ogromnej różnicy wieku. Z bratem już mniej zażylej, ale nie skakali sobie do gardeł bo nawet łączyła ich nić porozumienia co do spełniania swoich pragnień. Za niedługo już powinni kończyć Akademię. Słowa o podróży i swoim ojcu zbył uśmieszkiem. Dobrze sobie zdawał sprawę jaka była umowa, ale on się tak straszliwie nudził! Ileż można pieścić piersi i tyłków, ileż wypić drinków, ileż książek poczytać skoro to wszystko mizerniało w jego oczach z dnia na dzień. Kobiety były byle jakie, sztuka schodziła na psy, a kino robiło same mierne filmy. Potrzebował bodźców.
- Nie unikałyby swojego ulubionego wujka - odpowiada patrząc na sugestywnie wypięte pośladku jednej z tancerek na scenie - Ania cię uwielbia. Nie wiem jak Sammy.
Jak chciał to potrafił czule zdrabniać i imię swojego syna, tego niewdzięcznika. Wbrew pozorom interesował się ich obojgiem w szkole nie sprawiali takich problemów jakich spodziewałby się po swojej miniaturowej wersji. Oderwał wzrok od kuszących acz nudnych krągłości i obserwował mimikę twarzy Cyrila, która domagała się aby ją tu i teraz zabić.
- Jeżeli wolisz wyginających się pańczyków to możemy zmienić lokal - odezwał się sugestywnie - Co jest z tobą nie tak Kuragin. Piękne, łatwe kobiety, które mogą jednym dotknięciem zetrzeć wszelkie smutki, a ty się krzywisz jakbyśmy byli w legowisku trolli.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Nie Maj 15 2016, 20:46

-Może mają dość słuchania o segregacji śmieci... nie no szanujmy się komu mógłby zanudzić te opowieści, toż to temat rzeka, tyle nowych sposobów się tworzy, ach nic tylko książki pisać.- Wygina usta w czymś co można by było zakwalifikować jako ironiczny smutny wyraz twarzy. Dlaczego w literaturze piszę się tylko o ironicznym uśmieszku, a nie pozostawia się miejsca dla ludzi smutnych. Oni też potrafią i czasami korzystają z ironii, i chcieli by móc ją pokazać na swoich licach bez wykrzywienia ust w coś co w ich przypadkach przypomina uśmiech Freddy'ego Krueger'a, no w przypadku Cyrila brakowało jeszcze licznych poparzeń, ale i tak uśmiech w jego wykonaniu powodował raczej strach niż rozdawał ludziom radość.
W końcu uświadamiając sobie, że nie może ciągle wpatrywać się w czubki swoich butów rozejrzał się dookoła, no gdzie ta kobieta z alkoholem. Miał tu zapijać swój pierwszy dzień pracy, a nie patrzeć się na kobiece ciała. Gdyby chciał się na nie patrzeć to by to zrobił, ale on nie chciał, miał zamiar zalać swoje smutki, a nie pobudzać do życia wymarłe libido.
Słysząc propozycje Aleksandra skarcił go spojrzeniem, tak bardzo zażenowanym jak się tylko dało. Czy to na prawdę było tak bardzo nienormalne, że krępowało go to miejsce, że krępowały go otaczające go pół nagie ciała że nie czuł jakiegoś wielkiego pociągu do płci pięknej, ani do mężczyzn. To nie tak, że Kuragin nie czuł pociągu do pięknych kobiety, oczywiście, że go trochę czuł, ale to uczucie budziło w nim tak wielki niepokój i irracjonalny strach, że starał się je wyprzeć i zapomnieć, że je w ogóle posiada. Dorastając w domu z trzema mniej lub bardziej despotycznymi kobietami, widząc jak ojciec jeszcze za lepszych czasów był wgniatany w ziemię przez wielkie ego matki, Cyril wolał uratować spokój swojej głowy od takich problemów. W porównaniu do kuzyna, chyba nie potrafiłby zabawić się z kobietą i ją porzuć. Brawo Soniu i Katiu zrobiliście z waszego brata kobietę, mniemam, że jesteście z siebie zadowolone.
-Nie wiem, dorastaj z Katarzyną też odechce Ci się jakichkolwiek podbojów, że też jej się udało męża złapać. Po prostu nie interesuję mnie to coś.- Powiedział wskazując na przechodzącą obok nich kelnerkę, która słysząc jego słowa tylko prychnęła cicho i ruszyła dalej w stronę baru. Widząc jej karcące spojrzenie, Cyril spróbował się schować sam w sobie, ale chyba mu to za dobrze nie wyszło.
Zresztą Cyril chyba do końca życia zostanie miażdżony wspomnieniem swojej pierwszej wymuszonej przez krew rusałki miłości, która nawet nie zauważyła jego uczucia. Może to i dobrze słysząc jak się później jej życie potoczyło, może to nie był taki zły układ.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pon Maj 16 2016, 01:17

Takie spojrzenia na niego nie działały. Wręcz przeciwnie bo nabierał większej ochoty na prowadzenie dalszej gry. W odpowiedzi posłał mu litościwe spojrzenie. Bać się kobiet czy nawet ich nie lubić... To było dla Sorokina niepojęte. Znał zarówno Katię i Sonię ze wspólnych przyjęć na których zdołał sobie wyrobić o nich opinię. Miały w sobie to czego Cyril nie więc nie dziwne, że zdołano go spacyfikować do tego stopnia. Z jedną nawet Aleksander nawiązał króciutki romansik o ile tak można określić pospieszne macanko z całowaniem w ogrodowej altance. Nie zamierzał się tym chwalić, nie wiadomo jak taką wiadomość przyjąłby Cyril, a nuż postanowiłby zrobić coś głupiego. Despotki na swój sposób były atrakcyjne, wiele się takich przewinęło przez życie Lebiedieva. Zazwyczaj te najbardziej wyszczekane miękły w łóżku pozwalając robić sobie wszystko na co miał ochotę. Tak słodko błagały o więcej i mocniej.
- To coś - zamruczał Aleksander odprowadzając wzrokiem urażoną kelnerkę - Teraz to możesz być pewny, że to coś się odwdzięczy.
Napluje, rzuci urok, albo naśle chłoptasi. Co prawda teoretycznie przebywali wśród mugoli to nie zdziwiłby się gdyby nie byli tu jedynymi czarodziejami.
- To co cię interesuje oprócz geografii i tej tam... Ekologii? - nie żeby go to interesowało bo czuł w kościach jaką odpowiedź mu zaserwuje kuzyn, ale skoro już tu byli i mieli spędzić ze sobą przynajmniej godzinę to... W końcu przyszło ich zamówienie, To Coś nie zaszczyciło Cyryla spojrzeniem skupiając się na Aleksandrze.
- Od razu poproszę schłodzoną wódkę z wyższej półki, przekąski i buziaka - mrugnął do niej figlarnie wywołując u biedaczki palpitacje serca. Potykając się pobiegła w stronę baru łapiąc się za policzki. Przyjmując rolę gospodarza ponalewał im bąbelków po czym podsunął Cyrylowi truskawki.
- To więc w czym problem? - zachęcił go do zwierzeń patrząc z nad podłużnego kieliszka.
Był gotowy wysłuchać go od deski do deski z całkowitą uwagą. Rodzinę należało szanować, zwłaszcza takiego członka familii jak Cyril. Aleksander zastanawiał się kiedyś czy jego kuzyn kiedykolwiek się uśmiechał. Tak szczerze ze szczęścia.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pon Maj 16 2016, 11:57

Cyril lubił swoją nieświadomość. Podobały mu się wspomnienia z dzieciństwa kiedy bez problemów umiał się cieszyć ze wszystkiego co go otacza, umiał po prostu biegać po trawie, nie widział problemu w spaleniu czegoś w kominku, po prostu żył. Nieświadomość nie może jednak trwać wiecznie bo z uroczej naiwności staje się ignorancją. Tak się więc stało, że Kuragin też w pewnym momencie dorósł, jego głowa niczym gąbka wciągnęła całą wiedzę ekologiczną, przyrodniczą i historyczną jaka stanęła na jego drodze, pochłaniał ją i zaczynał rozumieć, pojmować, wierzyć, że zmiany można wprowadzić i da się jeszcze uratować przyrodę.
Tak samo jak brak świadomości w potrzebie ochrony środowiska za młodu, była błogosławieństwem dla szczęśliwego dzieciństwa, tak samo brak świadomości o życiu erotycznym jego sióstr było w jego przypadku czymś co wpływało korzystnie na ich rozdzieloną i porozrzucaną rodzinę. Argumentując to w taki sposób Kuragin bardzo nie chciał wiedzieć o wspólnych schadzkach Aleksandra z którąkolwiek z jego sióstr, a nawet kuzynek, w ogóle z żadną kobietą, którą znał i szanował, czemu Olek nie mógł brać tych, których Cyril się bał, nie lubił, albo nie wiedział o ich istnieniu, co mu się w nich nie podobało.
Temat łóżkowy zakończmy stwierdzeniem, że jeśli Lebiediev planuje dobrze żyć z Kuraginem to lepiej by w jego obecności nigdy nie wspominał o tak zażyłych kontaktach z damską częścią rodziny Kuraginów.
-Nie odwdzięczy, spojrzysz na nią raz i raz zapomni, że w ogóle była zła, spojrzysz drugi będzie myślała tylko o tym, żeby zrzucić z ciebie ubranie i zrobić tu coś co raczej mi się nie spodoba.
Lekko zniecierpliwiony Kuragin zaczyna rozglądać się za kelnerką i jej dobrami, którymi miała ich uraczyć i nie ma tu na myśli jej ciała, tylko alkohol i truskawki. Gdzie są truskawki?
-Olek brzmisz jak w randce w ciemno, mów jasno o co Ci chodzi, a nie tak owijasz w bawełnę.- Ta wypowiedź aż się prosi o zirytowany ton głosu, o podniesiony ton głosu, prosi się o jakiekolwiek nasycenie emocjonalne, ale nic takiego się nie dzieje, Cyril nadal mówi tym swoim beznamiętnym głosem, chociaż nie coś się zmieniło, mówi jakby trochę szybciej.
Bierze kieliszek szampana i przygląda mu się z ciekawością, czując, że jego kochany kuzynek nie odpuści mu do póki nie ustali przyczyny jego defektu i tego w jaki sposób może mu zaradzić, bo przecież kuzynek Cyril jest taki nudny, wszyscy się ruchają, a kuzynek Kuragin czyta książkę, wszyscy zatracają się, a Kuragin idzie na studia, wszyscy zakładają rodziny, a on podróżuje. Ach ten głupiutki Cyrilek. No idiota.
-Wybierz sobie Anię albo Tatianę i zrzuć winę na jedną z nich, a ja kulturalnie przytaknę byle ten temat już się skończył.
Kiedyś się uśmiechnął, nawet próbowali zrobić temu zdjęcie, ale klisza pękła i Ekolog uznał, że to delikatny znak od wszechświata, więc przestał.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pon Maj 16 2016, 15:51

I bądź tu skromnym człowiekiem. Jakby się nie starał to zawsze pozostawał atrakcyjnym dla kobiet. Lgnęły do niego nie zawsze świadome tego co robiły, a on to wykorzystywał lub dobrodusznie je od siebie odpychał. Nie był aż tak zdemoralizowany, aby traktować panny instrumentalnie. Zakołysał kieliszkiem, a potem zwilżył wargi. Smaczny o lekkim cytrusowym posmaku, a może to winogrono?
Lubił karmić swoje kochanki kiścią winogrona. Zabawne pierwsze skojarzenie, prawda? Obiecał sobie patrzeć na Cyrila, bo przecież rozmawiali, ale obecnie przedstawiał brzydki obraz rozpaczy i nędzy, a Aleksander lubił otaczać się pięknymi przedmiotami i jeszcze bardziej piękniejszymi ludźmi. Czego się nie robi dla rodziny i przyjaciół.
- Martwię się - odparł lekko gestykulując przy tym dłońmi - Nie mogę się martwić o mojego drogiego kuzyna?
Miał na wszystko wytłumaczenie. Leniwie sięgnął po truskawkę. Była wonna, słodka i soczysta. Prawie jak kobieca, jędrna pierś. Jak to dobrze, że Cyril nie czytał w myślach bo doznałby traumy do końca życia. Właściwie to każdy kto zagłębiłby się w umysł dawnego Sorokina wylądowałby po jednej z takich sesji w Hotynce na oddziale zamkniętym.
- Och. - w jego ustach nawet zwykłe "och" zawierało aluzję. - Ania i Tatiana.
Zdrady i złamane serca były mu osobiście nieznane, bo to on łamał serca, a zdradzać nie miał kogo bowiem nigdy nie związał się z żadną kobietą, aby móc mówić o jakimś związku. Biedny Cyril, w życiu same porażki.
- Wypijmy za to - powiedział z błąkającym się na ustach uśmieszkiem. To Coś przyniosło resztę zamówienie i ich oczom ukazały się miseczki z przekąskami oraz pękata butelka najlepszej rosyjskiej wódki.
- Skoro kobiety cię mierżą to opowiedz mi o swojej nowej pracy. Nie pomijaj żadnego szczegółu, słowo w słowo - uniósł kieliszek czekając, aż Cyryl podniesie swój i się stukną. No, opowiadajże!
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pon Maj 16 2016, 19:31

Czas zapomnieć, to jest ten moment, w którym na chwilę Kuragin pragnie utonąć w niepamięci, niech jutro nie przychodzi, a chwila trwa. Może nie jest to taka piękna chwila, nie ma przy sobie książki, ani nie unosi się w powietrzu, a atmosfera w clubie przesiąknięta jest potem i pożądaniem w formie gazowej. Cyril jawnie czuje, że nie pasuje do otaczającej go scenerii, czuję się tu jak domalowany na siłę, tak jakby ktoś namalował obraz, a potem jakieś dziecko przykleiło nań naklejkę, on był tą smutną zbędną naklejką. W tym jego wiecznym niedopasowaniu było coś zabawnego.
Pół uśmieszek, grymas, ale na pewno coś różnego od uśmiechu błąka się po twarzy Cyrila jednak pod jego niewidocznym spojrzeniem znika, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu, tak jakby nigdy go tam nie było.
-Nie do twarzy Ci z zamartwianiem się, ty powinieneś śmiać się i szaleć, zostaw smutki tym, którzy po za nimi nic innego nie mają.- Spogląda w stronę Aleksandra, kiedyś jako szczyl zazdrościł mu powodzenia u kobiet, tego, że tak łatwo zjednywał sobie ludzi, nawet jeśli za chwilę miał ich porzucić i zapomnieć o ich istnieniu, zazdrościł mu silnego ojca, który był dla niego wzorem, nawet w momencie gdy dowiedział się prawdy. Przecież ojcem nie zawsze jest ten, który Cię stworzył, często jest to ten, który Cię wychował, pomógł stworzyć Ci siebie.
-Wypijmy- w tym momencie Ekolog wypiłby za cokolwiek, za straszną Panią Dyrektor, za przyszłość, która za rogiem, nawet za tego śmiesznego Łepka, który już za kilka godzin miał bardzo napsuć krwi Cyrilowi, ale cóż nie uprzedzajmy faktów, tylko cieszmy się chwilą.
Długą ręką Kuragin sięga do przyniesionych przekąsek, bierze do dłoni coś co kiedyś było chyba ziemniakiem, a teraz bardziej niż bulwę przypomina prostopadłościan, wkłada go do ust, dobry, chociaż może trochę za dużo soli.
-To dziwne uczucie wrócić po trzynastu latach do szkoły, mam wrażenie, że nic się tam nie zmieniło, no może kurzu jest trochę więcej i niektóre posągi zaczynają się sypać.- Mimowolnie Cyril wraca do tych ostatnich dwóch dni, które spędził znowu w Koldovstoretz.
-Nie uwierzysz, ale robię za miłosną poradnię, to się chyba nie skończy dobrze, ale cóż. Pamiętasz naszą ukochaną kuzynkę Ulianę, tę z Gárdonyi'ów? Rodzice postanowili zeswatać ją z młodym Aristovem, nie było by w tym wszystkim nic dziwnego gdyby Mała nie stwierdziła, że skoro spotkało ją tak wielkie nieszczęście to jako członek rodziny solidarnie muszę cierpieć razem z nią, więc teraz robię za pocieszyciela albo poduszkę. To aż niesamowite jak można być młodym i zaślepionym, byłbym pod wrażeniem gdyby nie fakt, że to ja muszę słuchać jej wywodów o niesprawiedliwości.- Przerywa, żeby zjeść kolejną frytkę, bo tak się to chyba nazywa i wziąć łyka szampana. Jak żyć panie Lebiedievie, jak żyć?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pon Maj 16 2016, 21:20

Aleksander czuł się jak u siebie tyle, że zdecydowanie wolał swój lokal. Arkadia została dopasowana do jego upodobań i gustu. Mugolskie kluby jak większość tych czarodziejskich mogła się chować przy elitarności oraz doskonałości moskiewskiego metra. Sorokin miał już na jego punkcie hopla przemierzając się czasami wagonikami całe dnie. Podpatrywał ludzi spieszących się rano do pracy i szkół. Widywał bójki, bezdomne podróżujące psy i skorumpowanych milicjantów. Były też dziwki. Kuso ubrane w spódniczki z panterki i kabaretki. Młode, stare, piękne i brzydkie. Wymalowane zgodnie z uliczną modą kurewek, która przeniosła się niedawno na salony. Wulgarność. Lata temu w Paryżu... Nie, to opowieść na inne czasy. Aleksander czasami się martwił. Głównie o rzeczy błahe wyjąwszy z tego Anię i Samuela. Jak już się wzięło odpowiedzialność za dwa życia to nie mógł pozostać wobec tego obojętny. Niechętnie puścił swoją córkę do Akademii, ale odkąd zaczęła przejawiać magiczne zdolności nie mógł nic zrobić. W szkole mogła uzyskać profesjonalne wykształcenie. Wnieśli toast z rytm głośnej melodii. Rozpoczynano nowy spektakl, ale nie wzbudził on zainteresowania Lebiedieva. Miał jednak problem - szybko się nudził. Cyril był wiecznie nieszczęśliwy, a on wiecznie niezaspokojony. Polał im po raz kolejny opierając się wygodnie. Zapowiadało się na długą opowieść. To co usłyszał sprawiło, że parsknął chłopięcym śmiechem. Tak podobnie jak wieki temu kiedy Cyril opowiadał inną historię. Młodsze kuzynostwo Sorokin znał gorzej od swoich rówieśników. Uliana, Uliana... Czy mieli kiedykolwiek przyjemność się spotkać na jakiejś uroczystości?
- A myślałem, że aranżowane małżeństwa to przeszłość - odpowiada sięgając po opiekaną bulwę ziemnioka nabitą na patyk - To takie archaiczne. Mnie chcieli sparować z jedną z tych bladolicych panien od Oneginów czy tam Dolohovów. Wyobrażasz sobie jaki byłby skandal gdybym się zgodził?
Ukazał zęby w uśmiechu na samą myśl co przeżywałby Dimitri, gdyby jeszcze musiał opanować dodatkowy chaos.
- Miłość jest czymś pięknym. Tak rzeczą szaleńcy, którzy ja przeżyli - dodaje wracając do tego o czym mówił Cyril. - Młodość rządzi się swoimi prawami kuzynie. Dzisiaj się kocha, jutro nienawidzi. Odeślij ją do mnie, chętnie dam jej kilka porad względem niechcianego narzeczonego.
To co, trzecia rundka?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Wto Maj 17 2016, 18:32

Trzy kieliszki szampana to może mało, ale co tam Cyrilowi już się powoli humor poprawiał, przestał już siedzieć jakby połknął kij od szczotki w zasadzie, można by powiedzieć, że jego koścista postać gdyby miała taką możliwość rozlałaby się na kanapie. Już mniej skrępowany zaczął mimowolnie rozglądać się po sali, przyglądać ludziom, którzy przyszli spędzić tu swój wolny czas, przez chwilę utkwił wzrok na scenie i śpiewającej tam dziewczynie. Umalowana była tak mocno, że Cyril mógł się założyć, że gdyby uderzyła w nią piłka to jej twarz odbiła by się na niej. Ta myśl prawie zainspirowała Kuragina do sprawdzenia czy aby na pewno ma rację. Już prawie w myślach się podnosił kiedy to Aleksander nalał im po następnym kieliszku, no z kuzynem się nie napije toż to byłby największy grzech, tak się nie godzi. Bierze więc w jedną rękę kieliszek, w drugą frytkę i tak patrzy na swojego kuzyna, bogatego, przystojnego, z gromadką dzieci (znając tryb życia Lebiedieva Cyril był pewny, że po świecie biega już pewnie z setka małych Aleksandrów, osobiście współczuł każdej z tych kobiet), no czy nie jest to człowiek spełniony, a figa. Sorokin był idealnym przykładem, że jak ma się wszystko to chce się więcej, przecież dla tego człowieka nie było nic niemożliwego, czyli co, jego życie musiało być nudne, nie to co dla Cyrila, dla niego każdy dzień był fascynujący, bo wymagający dużo wysiłku i pomyślunku, żeby go przeżyć w jednym kawałku, ach jak dobrze być Kuraginem.
-Też byłem tego pewny, a tu nagle coś takiego. Z Oneginami, to sobie wujaszek Dimitri wymyślił, hehe.- Cyril spogląda na kuzyna i zastanawia się co też nowego kryje się w jego głowie co nowego wymyśli by urozmaicić sobie kolejne lata życia.
-Pięknym, na pewno, tak przynajmniej czytałem. Odeślę i co będę się musiał przejmować, kolejnym małym Aleksandrem, chyba nie jest to dobry pomysł, najchętniej odesłałbym ją dziewczynom, one już pięknie by ją naprostowały i wytłumaczył irracjonalność jej zachowania.- Kolejna frytka ląduje w buzi, kolejne tęskne spojrzenie gdzieś w przestrzeń.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sro Maj 18 2016, 02:00

- Listownie jeszcze nie daję rozkoszy - odpiera z błyskiem w oku osuszając swój mały kieliszek. Powinien czuć się oburzony cyrylowską insynuacją jakoby miał uwodzić nieletnie i to na dodatek dalekie kuzynki. Nawet on miał zasady, a i w ostatnim czasie potrafił obyć się bez igraszek z kobietą.
To też stawało się... Nudne. Mógłby naprostować te błędne przekonania, tylko po co. Nie zależało mu na tym, aż tak bardzo. Może gdyby spotkał kiedyś osobę dla której dosłownie straciłby głowę to zmieniłby zdanie jak i swoje nawyki.
- Kobiety udzielają złych porad jeśli chodzi o mężczyzn. - dodaje patrząc na Kuragina - Kimże są uznając iż wiedzą o nas wystarczająco? Nie doceniasz mnie Cyrylu. Nie wszystko sprowadzam do erotyki. - delikatny uśmieszek zabłąkał się na jego wargi. Sięga po szampana w tym samym momencie kiedy zmienia się melodia i zapowiedziana zostaje gwiazda wieczoru.
Madame Chateux. Aleksander widząc wchodzącą na scenę kobietę ma ochotę się roześmiać.
Nie wiedział czy to wina pseudonimu czy wyglądu - tancerka była posunięta w latach, szczękę miała o wiele bardziej męską od Kuragina no i te futro... Dusi śmiech w kieliszku szampana robiąc dodatkowe bąbelki. Chyba tylko jemu było tka wesoło, bo inni goście zaczęli klaskać, gwizdać i nawoływać Madame. Lebiediev zaczął przyglądać się kuzynowi, który podłapał rytm nie odrywając wzroku od wijącej się tancerki. Miała jeszcze na sobie futro, ale kto wie jakie skarby pod nim kryła.
- Podoba ci się? - pyta podsuwając mu opiekane plastry marchwi i grzybki w occie. Sam zabrał sobie miseczkę truskawek. Widać było, że powoli Cyril się rozluźniał. Kolejne dolewki i na pewno usłyszymy jego śmiech. No dalej.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sro Maj 18 2016, 13:49

Zaśmiał się, ale był to śmiech jakiś taki suchy, bez wyrazu. Porównać by go można do sypania trocin na drogę i wmawiania ludziom, że deszcz pada. Znając Cyrila tak dobrze było się świadomym, że w zasadzie tylko na taki rodzaj śmiechu go stać, śmiech typu hehehe. Kiedy raz próbował śmiać się haha, zadzwoniono na milicję z oskarżeniem, że jakiś zboczeniec chodzi po ulicach Irkucka i straszy dzieci. Cyril nie lubił gdy ludzie brali go za podejrzanego typa, dlatego wolał unikać jakiegokolwiek śmiechu wychodzącego z jego ust.
-Wierzę w ciebie kuzynie, że jest wiatropylny.- Mówi i wykrzywia usta w czymś co przy dobrych wiatrach można było uznać za uśmiech. Kolejny kawałek ziemniaka wkłada do ust, jakoś teraz Kuragin przypomina sobie, że mało zjadł na kolacje i jeśli nadal będzie pił w takim tempie to nie tylko skończy się to kacem mordercą, ale także może owocować w wiele przygód w czasie powrotu do domu, których potem za Chiny Ludowe nie będzie umiał sobie przypomnieć.
Pamięta takie zdarzenia z różnych stron świata, kiedy to po zakrapianej imprezie budził się w miejscu gdzie akurat spał ze zwichniętym barkiem, podbitym okiem i kacem, który sprawiał, że przez następne kilka godzin był zdolny tylko do snu, a i tak miał wrażenie, że wszystkie myśli w jego głowie pisane są drukowanymi literami i krzyczą na niego.
-Nie wiem, nigdy żadna kobieta nie musiała mi radzić w sprawach mężczyzn, ale jeśli dojdzie do takiej sytuacji to wiedz drogi kuzynie, że cię poinformuje jakie były skutki tej wymiany zdań. A to dziwne, mam wrażenie, że od szesnastu lat nasze rozmowy w dużej mierze składają się właśnie z takich dywagacji, no i tych kilku, w których zaczynałem mówić o ekologii, a tobie nie udawało się mi przerwać, ach to były piękne czasy.- Mówi i na chwilę się rozmarza niekorzystnie odwracając głowę w stronę sceny i występującej tam właśnie Madame Jakjejtam.
Z zamyślenia wyrywają go dziwne dywagacje Lebiedieva.
-Jeśli ktoś lubi facetów przebranych w damskie ubranie to Madame Chateux jest jego sennym ideałem. Toast za tych co na morzu, nie to nie jest ten toast, za tych co w górach? Nie nadal nie pasuje za tych co mieli ciężki dzień, tak, niech śpią snem sprawiedliwych.- W trakcie mówienia polewa im po czym podnosi kieliszek, czysta wchodzi w niego lepiej niż te damskie szampany.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sro Maj 18 2016, 17:39

Wyostrza się Cyrylowi dowcip, wyostrza. Nawet nie dotarli do półmetka. Gdyby tak się jeszcze całkowicie rozluźnił zapominając kim i gdzie jest. To nie byłby pierwsza raz, gdzie Kuragin i Sorokin się bawią. Ich wspólna przeszłość była bogata w barwne wydarzenia, głównie za sprawą czarującego przyłożnika, który nie stronił od różnych stron rozrywki. Czy to było, aż takie złe? Muzyka, tańce, miłe panie i szczypta mocnych używek dla podkręcenia atmosfery. Dyskusje nabierają wtedy werwy. Nawet takie o pogodzie. Czy Cyryl pamięta bijących się, flegmatycznych Anglików, którzy pokłócili się o to czy na Saharze pada deszcz? Aleksander zawsze trafiał na ciekawe przypadki i niemalże ochoczo dorzucał kopiejkę zwodząc innych na pokuszenie jak bezduszny czart.
- Jak się uprzesz Kuragin to i demona przegadasz - przyznał mu dobrodusznie rację z tą jego całą ekologią. Gdyby nauka była kobietą... Ciężkie to były czasy kiedy musiał słuchać o szkodliwości fabryk, o tym jak mugole niszczą przemysłem planetę. Studia na niemagicznym uniwersytecie zdecydowanie zaszkodziły jego głowie. Biedna Madame Chateux, a może to z nimi było coś nie tak.
Aleksander nie protestuje przy kolejnej rundce, nie było po nim widać ile już wypił.
- Za ciężki dzień - unosi kieliszek. Ktoś go na pewno będzie miał o poranku. Występ nabierał tempa i męska kobiecina wyginała się już w skąpym stroju usiłując zrzucić z siebie buciki na niebotycznie wysokim obcasie. Gdyby Aleksander miał świadomość, że dzisiaj będzie występowała taka szkarada to wziąłby kuzyna do najnormalniejszego baru na wódkę z korniszonem.
- Masz coś przeciwko? - wyciąga zza pazuchy posrebrzane puzderko i wyciąga z niego papierosa.
Wykładu o szkodliwości palenia tytoniu jeszcze nie miał. Chętnie posłucha. - Chcesz?
No weź jednego, daj się skusić, aby było potem o co krzyczeć.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Sro Maj 18 2016, 20:00

Swego czasu Cyril obmyślił teorię, że jego spotkania z Aleksandrem źle się kończą, że zawsze po nich staje się trochę gorszym człowiekiem, miał nadzieje, że w ramach sprawiedliwości dziejowej Sorokin stawał się przynajmniej trochę lepszym, ale w takie bajki jakoś nie chciało mu się wierzyć. Chociaż? Nie, zdarzało się, że słysząc o wyczynach Aleksandra otwierał oczy zdziwiony i patrzył nań jakby właśnie ducha zobaczył, rzadko, ale i Lebiediev miał czasami lepszy dzień zmuszający go do stawania się dobrym obywatelem. Wróćmy jednak do twierdzenia, że spotkania z Olkiem nigdy nie kończą się dobrze, w czasie studiów też zdarzało mu się źle kończyć po tych nielicznych imprezach na, których był, albo w czasie podróży. W tedy uświadomił sobie, że to jednak nie Sorokin jest szkodliwym elementem tego równania, musiała być nim wódka, albo on. Jednakowoż już dawno udowodniono, że wódka sama w sobie jak ciecz, a co za tym idzie coś nieożywionego nie może być zła, jasne stawało się, że to on jest problematycznym elementem tej układanki. Siebie trudno jest jednak wyłączyć z równania więc po długich wewnętrznych debatach i słuchaniu każdej ze stron uznał, że złe zakończenia są elementem życia ludzkiego i trzeba po prostu nauczyć się z nimi żyć.
Przedstawienie było... trudno opowiedzieć jakie bo po zrzuceniu przez "artystkę" boa z piór Cyril uznał, że przyglądanie się mu przez chociażby jeszcze jedną sekundę może skończyć się niezłym detoksem świadomości, a to nie była jeszcze pora na oddawanie wszystkiego czym zdążył się pożywić, na to miał być odpowiedni czas i miejsce, ale później.
-Muszę przekonywać ludzi o ograniczonym pojmowaniu do swoich racji, większość z nich nie rozumie normalnych argumentów, jedyną szansą jest ich przegadanie.- Głos ma już trochę śmielszy, nie jest to już do końca ten sam smętny Cyrilek, zaczyna się już trochę rozkręcać, jeszcze kilka kieliszków, nie za dużo bo po gadatliwym Cyrilu przychodzi pora na nieogarniętego Kuragina, któremu przychodzą wtedy dziwne pomysły, które musi od razu wprowadzić w życie.
-I jeszcze gorsze jutro.- Już wie, że kac, którego się nabawi będzie go trzymać długo. Oj długo.
Nagle jego oczom ukazuje się zło, zło w najczystszej postaci. Wykrzywia twarz na widok tego okropieństwa, już ma krzyczeć, że Aleksander chce go truć, już ma mówić, że nóż pomiędzy żebrami albo zaklęcie będzie prostsze i przyjemniejsze dla obu stron, prawie krzyczy, że Sorokin ma dzieci i nad nimi przynajmniej powinien się ulitować, że nie można tak dzieci bez ojca pozostawiać. Ojciec jest jaki jest, ale potrzebny dzieciom bo inaczej wyrastają takie Cyrilki, a tego nawet najgorszemu wrogowi nie życzył.
-Jak masz palić to wyjdź nie mam zamiaru truć się benzo... benzoapi... bezoaapirem.- Mówi, a wymawianie trudnych nazw środków do masowych defektów ludzkości przychodzi mu z trudem, jeszcze dwa kieliszki temu nie miałby taki problemów, a teraz ma i hoj.
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Czw Maj 19 2016, 11:17

Z Aleksandrem nic nie kończyło się katastrofą. Jak jakakolwiek zabawa może skończyć się katastrofą? Wódka miała poniewierać, a że Kuragin jej sobie nigdy nie szczędził jak to Rusek to czyja to była wina? Na pewno nie Sorokina. On wyjedzie z tego klubu o własnych siłach z przytomnym umysłem. Raczej tego samego nie powie się o ciemnowłosym nauczycielu, któremu już teraz plątał się język. Dlaczego nigdy nie rozmawiają na ważne tematy? Wtedy Cyril usłyszałby liczne przykłady kiedy Lebiediev stawał się o ostoją cnoty i miłości do bliźniego.
Przecież to nie było tak, że wykorzystywał kobiety i swoją demoniczną krew. Miał uczucia, problemy i inne takie duperele zwykłego śmiertelnika. Nocne życie to jedna z twarzy Aleksandra.
Zapracował sobie na opinie bawidamka, bo nie krył się ze swoimi preferencjami. Mało kto wiedział o jego baletowych wystąpieniach, pięknej gry na pianinie, próbach w malarstwie i samotności.
- Sugerujesz, że jestem ograniczony? – pyta i Kuragin ma szczęście, że jest kuzynem, a nie zwykłym szarym obywatelem tej planety. Lebiediev nie jest jednak zły bo przecież widzi w jakim stanie jest jego oponent. Byleby nie wstał na stół i nie robił striptizu dla ubogich.
Wypił kolejny kieliszek szampana, którym zabił wódkę. Czym tu zakąsić? Marcheweczką? Ogóreczkiem? Truskawki się już skończyły. Skandal!
- Czym mam cię nie truć kochany? – a jednak można się poznęcać na dorosłym mężczyźnie jak na uczniaku. Nie będzie wychodził, nie przyszedł tu po to by palić z mugolami przed burleską.
Chowa puzderko na piersi odpalając czarnego papierosa.
- Powinieneś zapalić opium, od razu poczułbyś się lepiej. – Olek dobra rada, aż strach pomyśleć jakie rady daje swoim klientom jako wróżbita. – Ale zostawiając kwestię szkodliwości palenia… Chciałbyś wziąć udział w wyprawie? W ważnej wyprawie badawczo-naukowej?
Jeszcze ten Kuragin jarzył czy już szumi mu w głowie?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Czw Maj 19 2016, 17:06

Łatwo jest utknąć w przekonaniu, że człowiek ma jedną twarz, zbyt łatwo, a przekonać się potem na nowo, że nie jest to prawdą, jest jeszcze trudniej. Gdyby Cyrilowi w głowie nie szumiało, gdyby chociaż raz zapytał jak wygląda życie z perspektywy Aleksandra, może teraz byłoby mu głupio, może teraz strofowałby się za swoją błędną ocenę całej sytuacji, ale każdy wie, że kiedy ktoś ciągle pokazuje nam tylko jednego siebie, uwierzenie, że obok jest ktoś jeszcze wymaga naprawdę dużo wysiłku, a kiedy dodatkowym elementem działającym przeciwko całemu zamieszaniu jest alkohol, siły rzadko wystarcza, żeby móc spojrzeć dalej i szerzej.
-Nic takiego nie powiedziałem. Uważam jedynie, że ludzie, którzy bagatelizują problem, albo uważają, że jest tylko wymysłem tych zielonych wariatów, mają bardzo ograniczony pogląd na rzeczywistość, a może nie chcą patrzeć szerzej, więc jeśli zarzuci się ich argumentami, może w jakiś jeden chociaż zostanie w ich głowach i da im do myślenia.- Cyril w cale nie uważał, że jego kuzyn jest ograniczony, mógłby pewnie więcej robić dla dobra naszej planety, ale nie znaczyło to, że jest ułomny, ba w wielu dziedzinach życia bił Cyrila na głowę, oczywiście Kuragin nigdy by się do tego nie przyznał.
Dostrzegając jak Lebiediev jawnie z niego kpi, odsuwa się od niego, nie ma zamiaru zaśmiecać sobie płuc tylko dlatego, że jego kuzyn jest na głodzie. Słysząc kolejną propozycję Cyril wzrusza ramionami, w czasie swoich podróży natrafiał na różne rodzaje narkotyków, jednakowoż pomimo dorastania w dekadzie wolnej miłości i tego, że wszystko jest dla ludzi Kuragin wolał się trzymać od tego z daleka. Zawsze twierdził, że jego rosyjskie ciało nie jest przystosowane do obcych używek i nie ma zamiaru skończyć jak Indianie, którym biały człowiek pokazał wódkę i stoczył ich na dno. Żeby nie było żółci wcale nie byli lepsi, pokazali nam konopie i inne, i z nami zdarzyło się coś podobnego. Zresztą w czasie studiów naczytał się już wystarczająco dużo na temat wszystkich tych środków i wolał zostać przy rodzimych formach tracenia świadomości.
-Wyprawa badawczo-naukowa? Co planujesz Aleksandrze?
Powrót do góry Go down
avatar


Arbat, Moskwa / Metro D-6

półkrwi

przyłożnik

33

bogaty

Inwestor / Łamacz klątw i uroków / Właściciel Arkadii / Wynalazca / Wróżbita

PisanieRe: Russkiy Burlesk   Pią Maj 20 2016, 12:38

Nie uważał się za uzależnionego, po prostu lubił ten smak o opium nie wspominając. Nie palił przecież zwykłych, mugolskich odpadów. Ktoś taki jak on nie otacza się byle czym. Może kiedyś w przypływie litości dla Cyryla zaczaruje papierosy tak, że przestaną być szkodliwe. Zyska tym w jego oczach?
Zaciąga się, a potem w milczeniu wypuszcza z ust kółeczka pozwalając swojemu towarzyszowi przetrawić obecność trucizny i informacji, która tylko pozornie miała charakter nieistotny. Właściwie to Aleksander nie powinien jeszcze o tym nikomu wspominać, za dużo niewiadomych. Szukał, rozglądał się za dodatkowymi informacjami, aby nie popełnić błędu sprzed wielu lat. Potrzebował artefaktu, mocy którą ukierunkowałby na swoje potrzeby. Ostatni raz polał im po wódce, a pustą butelkę odstawił na bok. Pochylił się do przodu, ale papierosa trzymał z dala od Cyryla.
- Wszystko jest jeszcze w fazie przygotowań - zaczyna z tym swoim chłopięcym błyskiem w oczu - Wyprawa w trudny, górski teren. Prawdopodobnie chińskie grobowce. Nadal ustalam lokację, ale wiele przekazów wskazuje na pustynię Gobi. Chciałbyś uczestniczyć w poszukiwaniu artefaktu? O koszta się nie martw, o termin też nie. Dopasuję go pod ciebie w razie potrzeby. Na pewno podczas podróży znajdziesz coś dla swoich upodobań. Jakąś skałę, albo kamień.
Wcześniej nie planował w to mieszać swojego uroczego kuzyna, lecz teraz wydawało mu się, że to nie taki zły pomysł. Kuragin miał doświadczenie, które można było wykorzystać. Znajomości.
Powrócił na swoje miejsce rozkoszując się dymem, badając reakcję nauczyciela geografii. Uwagę Lebiedieva rozproszyło na chwilę zamieszanie przy barze i zamiast patrzeć na Cyrila uśmiechał się do siebie w myślach bo o to dzisiejsze interesy przyszły do niego. Alojzy, Alojzy. Dopij swojego ostatniego drinka. Kuragin wystarczająco długo okupował twój czas. I jak tu nie żyć w przekonaniu, że Aleksander dostaje wszystko czego zapragnie?
- Jeszcze to omówimy Cyrylu, a teraz wybacz, ale muszę kogoś ukarać. Wracaj już do Koldovstoretz.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Russkiy Burlesk   

Powrót do góry Go down
 
Russkiy Burlesk
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: