IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Rosyjska Biblioteka Narodowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieRosyjska Biblioteka Narodowa   Pią Kwi 01 2016, 03:20

Rosyjska Biblioteka Narodowa

To druga pod względem wielkości w kraju po moskiewskiej Rosyjskiej Bibliotece Państwowej. Została założona w roku 1795 przez Katarzynę Wielką jako Carska Biblioteka Publiczna, która zdecydowała się umieścić tam prezenty od Woltera i Diderota – niezwykle bogatą kolekcję ich osobistych księgozbiorów. Ze względu na ilość zgromadzonych dzieł, niedawno przy Moskiewskim Prospekcie zdecydowano zbudować kolejny budynek dla ich przechowywania. Najstarszy manuskrypt będący w posiadaniu biblioteki pochodzi z III w. p.n.e. Niewielu także wie, że znajduje się tam nieco zapomniany, choć bez wątpienia ciekawy dział z księgami czarodziejskimi ze starożytności.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Rosyjska Biblioteka Narodowa   Sob Lip 02 2016, 23:14

Spotkajmy się w Bibliotece Narodowej nie powiedział nikt nigdy. Nie chodzi o to, że było to kiepskie miejsce spotkań, ale propozycja zbyt nieprecyzyjna, jak na taką powierzchnię. Spotkajmy się w Bibliotece Narodowej, na pierwszym piętrze w dziale kryminałów pod literą Z.. Z jak Zosia, jak zbrodnia, zabytek, zabawa, Zachód, Zachęta. Tyle rzeczy, które Vit lubił zaczynało się na Z i teraz, siedząc na czerwonej wykładzinie po turecku, opierając się plecami o regał, wymieniał w głowie wszystkie wyrazy na z. Przyszedł wcześniej, ale to dlatego, że chciał dać się złapać na te mechaniczne myślenie, że im szybciej się zacznie, tym szybciej skończy, a to nie prawda, bo przez całą drogę tutaj doskonale wiedział, ile czasu minęło. Był jednym z tych ludzi, którzy perfekcyjnie odmierzają czas od jednego zdarzenia do drugiego, trochę musiał posiąść tę umiejętność, trochę miał to już we krwi. Po mamie, oczywiście, jej obiady zawsze były o tej samej porze, zawsze wszystko miała na czas, ojciec przeciwnie, ojciec był często nie w porę, w złym miejscu o złym czasie. A tak przynajmniej na początku go usprawiedliwiano. Może powinni spotkać się gdzieś przy stoliku? Może przy kawie. Tak przecież robią ludzie dorośli. Dojrzali. Chociaż Vita zawsze to irytowało. Co wypada, a czego nie, w pewnym wieku. Z powodu bo tak. Co ludzie powiedzą. Dawno nie słuchał, co ludzie w zasadzie mówią, może czas najwyższy odwiedzić ukochaną mamę, już drugi rok dobija, jak go w domu rodzinnym nie było, a wypada sobie odświeżyć listę i dowiedzieć się, jak należy się zachowywać w tym wieku. Ha, na pewno to powinien już mieć żonę. Wszyscy się teraz zaręczali i żenili, to ten wiek właśnie. Tymczasem Vit wysyłał znajomym paczkę fajerwerków weselnych i ani myślał samemu stawać na ślubnym kobiercu. Zresztą nie miał z kim, najpierw musiałby się nauczyć jak być partnerem. Takim pełnoetatowym i monogamicznym. Schylił głowę przesuwając dłonią po karku i wilgotnych włosach, bo parę minut przed dotarciem do biblioteki złapał go deszcz. Mógłby te włosy wysuszyć jednym zaklęciem, ale po co? Przecież mu to nie przeszkadzało. Vit lubił czuć, a czarodzieje niestety lubili sobie ułatwiać życie do tego stopnia, że nawet odrobina deszczu stawała się intruzem.
Powrót do góry Go down
avatar


Perersburg, Rosja

półkrwi

28 lat

przeciętny

dziennikarz/działacz społeczny

PisanieRe: Rosyjska Biblioteka Narodowa   Nie Lip 03 2016, 01:20

To jeden z tych dni.
Kiedy budzik nie dzwoni. Bolą wszystkie mięśnie, rwą wszystkie kości. Bo wilgotno. Włosy się nie układają, w kawie pełno fusów, twarz której zna się każdy szczegół denerwuje swoim wyrazem. To jeden z tych dni kiedy sięga się po najlepszy ze wszystkich mugolskich wynalazków i upewnia, że po raz kolejny się nie udało.
Żadne zaskoczenie.
Wolałaby wrócić do łóżka. Napisać, że jest chora, wziąć tydzień wolnego. Kiedy po raz ostatni przespała osiem godzin? Osiem, co za luksus, chociaż sześć? Nie pamięta. Tak samo jak nie pamięta dnia kiedy wypiła mniej niż pięć kaw. Tych mocnych, w których łyżeczka stoi bez pomocy. Dzisiaj ma za sobą już dwie. I czuje, że potrzebuje trzeciej.
Przekracza próg biblioteki, kurz drażni nos, jeszcze bardziej żałuje, że nie została w domu. Teraz łatwo powiedzieć - przeleżałaby w łóżku cały dzień. I może rzeczywiście, spałaby do dziewiątej (co za rozpusta), zjada śniadanie w łóżku, sięgając po jedną z lektur piętrzących się na kupce „do przeczytania”, ale o jedenastej trzydzieści zaczęłaby się czuć nieswojo. O dwunastej piętnaście wstałaby z łóżka pod pretekstem porządków. A o trzynastej pięć byłaby w rozgłośni mówiąc, że cudownie ozdrowiała.
Z góry skazana na porażkę.
Cisza i kurz, z tym kojarzą się biblioteki. Zaskakująco, to naprawdę miłe skojarzenie, przywołujące na myśl milsze czasy szkolne. Jak wyprawa za regały z tym pierwszym chłopakiem który wsadził jej ręce pod koszulkę - dwa lata później został mężem, tutaj historia traci na pikanterii. Ale co to były za emocje, siedemnaście lat i ta przejmująca, biblioteczna cisza. Zduszony śmiech i urywany oddech kiedy na podłodze lądował biustonosz. Został tam, już na dobre.
Może leży nawet do dzisiaj.
Kurz i cisza. Pierwsze łaskocze nos, drugie dzwoni w uszach kiedy znajduje swoją ofiarę. To, wbrew pozorom, pieszczotliwa nazwa. Nie jest predatorem, zostawi go całego i zdrowego, obejdzie się bez rozlewu krwi.
- Litera Z. Jak zabawne - szepce, przechodząc obok. I sięga po książkę. Zaczarowane Zwierciadło, pewnie coś dla dzieci.
Mina rzednie, szybko. Inny tytuł. Zakazana zupa, zmutowana zębatka, zidiociały złodziej, przegląda po kolei. Nazywa się Zoria i ma dzisiaj zły dzień.
Zerka na Vita i zastanawia się czy może być jeszcze gorszy.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Rosyjska Biblioteka Narodowa   Nie Lip 03 2016, 11:47

Może być gorzej, o wiele gorzej jeszcze. Myślisz, że to tylko zmęczenie, że to te kilka godzin, które chciałabyś przeleżeć i na pewno nie zajmować się teraz pracą, cóż, szkoda, że faktycznie nie umówiliście się u niego, albo u ciebie, czy twój mąż-niemąż miałby coś przeciwko? Jeśli tak to i dla niego znalazłoby się miejsce i coś słodkiego. Ciasto można by zjeść w pościeli i trochę nakruszyć, zupełnie się tym nie przejmować, przecież nie ma na to czasu, przecież to w ogóle nie jest ważne. Vit też nigdy nie spał tyle godzin, ile powinien, ale starał się nie przywiązywać do tego wagi, pozwalając sobie raz na jakiś czas poleżeć, poleniuchować, najlepiej z nią u boku, zanim znowu porwie ich życie i drogi się rozejdą, co wcale nie było złe, Vit zawsze przyjmował to, co mu życie przynosiło, biorąc i wyciskając z tego tyle, ile chciał, co nie zawsze oznaczało ostatnią kroplę. Nie wyspał się? Trudno. Pada? Co z tego? Zranił się? Zrani jeszcze nie raz. Jedyna zła rzecz, jaka mogła go spotkać i faktycznie zaniepokoić to problemy w pracy. Porażki by nie przeżył, dosłownie i w przenośni. Kawa wypita, nie potrzebował kolejnej, a na pewno nie pięciu, zawsze wolał się karmić adrenaliną na dzień dobry niż kofeiną. Albo najlepiej kobietą. Nigdy nie wiedział jednak jak się z nimi obchodzić, kiedy nie były w nastroju, bo wojowniczo blokowały wszystkie jego czarujące uwagi, utrudniając komunikację całkowicie. Zresztą, z mężczyznami, szczególni z tymi, z którymi pracował było podobnie, nigdy nie wiadomo jak zareagować gdy ktoś fuka na ciebie bez powodu, więc Vit starał się to najzwyczajniej ignorować. Ignorował całe życie rodziców, był świetnie wyszkolony.
- Dzień dobry. – U-u skucha, przecież wcale nie taki dobry, wręcz zły dla Zosi, ale skąd mógł o tym wiedzieć. Nawet się uśmiechnął, trochę w odruchu bezwarunkowym, trudno się nie uśmiechać do pięknych kobiet. Może gdyby bardziej się interesował to wiedziałby o niej co nieco, podstawowa wiedza krążąca w formie plotek, w końcu chodzili razem do szkoły, różnica wieku była niewielka, ale Vita nigdy nie interesowały te nowinki, które raz na jakiś czas ktoś starał się mu przekazać. Zamążpójście i szybki rozwód, z pianinem w tle, nawet jeśli doleciało to kiedyś do jego uszu to szybko wypadło i teraz siedząc tutaj przed nią wiedział tyle, że jest dziennikarką i o ile dobrze pamiętał, to za czasów szkolnych grała w quidditcha. Niestety, to nie jego dłonie sięgały pod jej bluzkę parę lat temu między regałami, a szkoda, bo to na pewno by zapamiętał.
Powrót do góry Go down
avatar


Perersburg, Rosja

półkrwi

28 lat

przeciętny

dziennikarz/działacz społeczny

PisanieRe: Rosyjska Biblioteka Narodowa   Nie Lip 03 2016, 14:12

Podobno im więcej mówią - tym większy odniosło się sukces. Skoro mówią to z zazdrości, tak zawsze powtarzał jej tata.
Taka mądrość wydaje się logiczna kiedy ma się trzynaście lat i styka z zazdrością koleżanek z dormitorium z powodu bardziej błyszczących włosów. Kiedy ma się dwadzieścia osiem zaczyna się dostrzegać sporo luk w rozumowaniu. Bo ludzie wcale nie mówią o sukcesach. Doskonałym artykule. Wspaniałym wykładzie. Poruszającym proteście. Nie. Skupiają się na rozwodzie i życiu na kocią łapę, doszukują się obrączki na palcu i plotkują o ciągłym jej braku, zaglądają do łóżka, udzielając tysiąca dobrych rad. Tacy zakochani, tacy poukładani, to czemu rodzina się jeszcze nie powiększyła? Nie ma na co czekać, zegar tyka.
Tik-tak. Kolejny miesiąc. Znowu brakuje jednej kreski. Równanie się nie zgadza. W lustrze należy przećwiczyć koleją zabawnie-złośliwą odpowiedź na komentarze o braku potomka.
A może raz podarować sobie część zabawną? Może wtedy zamknie się wszystkie usta. Da się jedynie kolejny powód do plotek. Co za paniusa, będą mówić, nos trzyma za wysoko, w głowie się poprzewracało. Ma się za niewiadomo kogo, a co niby osiągnęła?
Nic.
Nawet dziecka nie potrafi urodzić. Pewnie usunęła jakąś ciąże. Wybrakowana.
- A jak ma się twój? - może jest znacznie lepszy. Bombowy, chciałoby się powiedzieć. Obudziłeś się przy ładnej dziewczynie, kawę wypiłeś, śniadanie zjadłeś. W łóżku zapewne, żeby pokruszyć. Nic tak nie denerwuje Zosi jak okruszki, pewnie po zjedzeniu słodkiej bułeczki od razu zmieniłaby pościel. Słodką bułeczkę jednak trzeba zjeść - bo śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Pewnie dlatego Zoria ich nie jada, dla przekory.
Wszystko robi z tej głupiej przekory, od maleńkości.
- Nie spodziewałam się, że od razu zgodzisz się ze mną zobaczyć - zaczyna, obracając w dłoniach kolejne woluminy na z - Zazwyczaj trzeba ludzi namawiać. Prosić. Słać listy. Oferować łapówki - jest na to specjalny budżet, czego się nie robi dla potęgi dziennikarstwa - Musieli nieźle zajść ci za skórę - rodzice.
Każdy ma z nimi własne historie.
Jedni odchodzą, drudzy kierują mafią. Nie ma nudy.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Rosyjska Biblioteka Narodowa   Pon Lip 11 2016, 16:39

Brak jednej kreski powinien być chyba dla Vita powodem do ulgi, chociaż to nie on musiał wkładać patyczek do kubeczka z moczem i zaciskać dłonie na umywalce w napięciu. Nawet jeśli kiedykolwiek z jego pomocą czyiś brzuch zaczął puchnąć, to on nigdy o tym nie wiedział. A szkoda, na pewno byłby w stanie zapewnić bękartowi bombowe dzieciństwo, dziewczęta to się jednak na nim nie poznały, tak, jak powinny, zapewne uznając, że to fatalny materiał na ojca, bo za bardzo jest nieuchwytny. Nie prawda. Lubił myśleć o sobie, że byłby zupełnie innym rodzicem niż jego własny, prywatny stary. Na pewno nie starałby się wpychać dzieciakowi do pokoju niepotrzebnych wazonów ze świeżymi kwiatami, pilnować by koszula zawsze była wyprasowana i unikać odpowiedzi na pytania niewygodne. Ciekawe co na to przyszła matka. Któraś chętna? Nie? No to jedziemy dalej.
Może dzień nie był znacznie lepszy, ale po prostu był. Vit niewiele miał dni, które nazywałby gorszymi, musiałoby stać się coś naprawdę wielkiego, co sprawiłoby, że najchętniej by komuś podarował prawego sierpowego, z powodu bo tak, aby ulżyć gromadzącym się w głowie emocjom. Obudził się, a jakże, przy pięknej dziewczynie i zjadł z nią piękne śniadanie, nie przejmując się w najmniejszym stopniu okruszkami. Podlał paprotki, do lodówki przyczepił pocztówkę, która mugolską pocztą z Chorwacji szła przez cały miesiąc. Sowa pewnie leciałaby odrobinę krócej, ale cóż z tego, kiedy nadawca o magii nie miał zielonego pojęcia. Powinien się Vitek wybrać do Chorwacji, na parę dni, na tydzień, rozłożyć koc na tej plaży pełnej kamieni i założyć przeciwsłoneczne okulary. Poprosić jeszcze o posmarowanie pleców kremem i odwdzięczyć się tym samym, trochę z troski, trochę podstępnie.
Wzruszył ramionami. Dlaczego miałby się nie zgadzać? To tylko parę słów wywiadu prawda? Dołożyliśmy wszelkich starań aby impreza odbyła się bezpiecznie. Bla bla. W przyszłym roku planujemy powtórzyć tegoroczny sukces. Bla bla. Oklepane formułki, które każdy jest w stanie z siebie wydusić, dekorując je uśmiechem i odliczaniem czasu. Łapówki, listy, nie lepiej sobie tego oszczędzić?
- Hm. Kto? – Pyta odrobinę zdezorientowany, przecież nie przyszedł tutaj aby psioczyć na pracodawców, organizatorów i kolegów z pracy. To nie tak ma wyglądać, wcale a wcale. Ładny wywiad, zero narzekania, jedziemy. Nie miał zielonego pojęcia, że zgadzając się na to spotkanie tak naprawdę strzelił sobie w kolano.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Rosyjska Biblioteka Narodowa   

Powrót do góry Go down
 
Rosyjska Biblioteka Narodowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: