IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Metro petersburskie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

PisanieMetro petersburskie   Pią Kwi 01 2016, 03:16

Metro petersburskie

Powstanie metra w Petersburgu datuje się dopiero na 1995 rok, jednak pomysły jego budowy pojawiły się jeszcze w czasach Imperium Rosyjskiego. Były one rozbudowywane na przestrzeni kolejnych lat, jednak dopiero Rada Komisarzy Ludowych Związku Radzieckiego zdecydowała się wcielić je w życie. Samo metro składa się z czterech linii i jest jednocześnie jednym z najczęściej zatłoczonych i najgłębiej położonych systemów na świecie. Wiele stacji to wystawy sztuki, ozdobione mozaikami czy pomnikami, a jej sklepienia podtrzymują monumentalne kolumny, obłożone marmurem czy szkłem ornamentowym. Niegdyś metro było pod patronatem Włodzimierza Lenina, jednak zmieniło się to po rozpadzie Związku Radzieckiego i przemianowaniu Leningradu na Petersburg.
Powrót do góry Go down
Andriej Walewski


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Metro petersburskie   Sob Kwi 16 2016, 23:44

Sankt Petersburg. Miasto z duszą. Andriej bez wątpienia lubił takie. W każde wakacje wybierał się w podróż, często autostopem, tym samym odcinając się od swoich magicznych korzeni. Od maja do września był mugolem, ale odkąd Walewski uzyskał pełnoletność nie rozstawał się z różdżką. Lipowy patyk dawał gwarancję wyjścia z opresji w momencie kiedy dyplomacja i pięści zawiodą. Już raz był bliski złamania czarodziejskiego prawa, ale czy nie dałby rady po sobie posprzątać? Od dnia napadu na rodziców ograniczył wyjścia z domu do zbędnego minimum, ale w końcu musiał zaopatrzyć się w książki i składniki na nowy rok szkolny. Wolał to zrobić teraz, póki ulice magicznej części Sankt Petersburga nie roiły się od kolegów i koleżanek, a zwłaszcza Jej. Codziennie, sekundę po sekundzie wypierał jej imię oraz obraz z myśli. Czy odnosił sukces? Oczywiście, że nie. Zakorzeniła się dostatecznie mocno, zbyt mocno, by mógł wyczuwać Jej zapach nawet, gdy nie była przy jego boku. Nawet teraz, gdy Andriej kupował bilet w metrze nie potrafił przestać o niej myśleć. Ze spokojem odbił kartonik przy bramce i przeszedł kawałek dalej, starając się oszukać samego siebie pięknymi ornamentami na jasnych kafelkach metra.
Powrót do góry Go down
Helena Wrońska


Kaliningrad, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Kwi 17 2016, 10:24

W metrze, przez które codziennie przewijała się zawrotna liczba osób, siedział starszy mężczyzna. Jego siwa broda pożółkła, a skóra pomarszczyła. Ręce miał spracowane, jednak wciąż sprawne. Tak więc grał na harmonii, pewnie dla zabicia czasu, może też trochę dla tych wszystkich, śpieszących się dokądś ludzi, którzy nie zwracali na starca uwagi. Czasem ktoś wrzucił jakieś drobne do kapelusza leżącego na ziemi, choć znaleźli się też tacy, którzy byli zwyczajnie bezczelni. Helena przemykała za to pomiędzy ludźmi i blisko jej było do tego, by sunąć brodą po chodniku. Samochody, metro i inne dziwaczne wynalazki, to wszystko zdawało się takie niesamowite! Tym bardziej, że najbliższa rodzina Heleny była daleko stąd, a chodzenie po mugolskiej części miasta w rzeczywistości nie było jeszcze tak wielką hańbą dla rodu.
Schodząc do przyjemnie chłodnego metra i słysząc wspaniałą muzykę, nie mogła się oprzeć. Polka. Ach, jak cudownie było słyszeć znów Polkę. Skoczna melodia niosła się echem po tunelach podziemia, wybijała ponad hałas, jaki robili przechodnie. Zapraszała do tańca, ale nikt się nie poddał jej niezaprzeczalnemu czarowi. A mówili, że mugole nie znają magii. Ten starzec ją znał i rzucił urok na Helenę, która w swej bordowej sukieneczce i z jasnymi włosami splecionymi w długi warkocz, zakręciła się wesoło przy muzyce. Poczęła pląsać w jej rytm, to wspinając się na palce jak baletnica, to przytulając niczym cyganie i klaszcząc radośnie w tym. Usteczka koloru wiśni śmiały się radośnie, tak jak i zielone oczy. Jakieś dzieci się do niej przyłączyły i skakali sobie tak wesoło wszyscy razem. Wokół ludzie nagle zaczęli przystawać, patrzeć swoimi zaspanymi ślepiami, jakby ten widok dopiero wzbudzał ich z jakiegoś trasu. A Helena zaczęła wyrywać ich z tłumu, łączyć w pary, nie zwracając uwagi na tych, co się wzbraniali. Aż w końcu mały tłumek bujał się w rytm Polki niepozornego starca i jego niezwykle przyjemnej harmonii. A Elena już upatrzyła sobie kolejną ofiarę. Chłopak wydawał się... smutny? Na pewno pogrążony w rozmyślaniach. I Wrońska bezczelnie wyszarpnęła go z nich, łapiąc za rękę i prowadząc.
- Cześć - zaczęła z radością, po czym uśmiechnęła się lekko w jego kierunku. Helena była bardziej skupiona na tańcu niż wymyślaniu, jak zacząć rozmowę, dlatego stwierdziła, że się przedstawi. - Jestem Helena.
Powrót do góry Go down
Andriej Walewski


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Kwi 17 2016, 14:13

Ornamenty mieniły się egzotycznymi kolorami przedstawiając idealne figury geometryczne. Każdej z nich poświęcał kilka cennych minut stojąc w kolejce na ruchomych schodach. Zastanawianie się nad obliczaniem przekątnej nieco odciążyło jego umysł, ale chwilę potem, gdy już znalazł się na przedsionku prowadzącym na peron dotarł do niego dźwięk Polki. Całe starania poszły na marne. Znał te skoczne rytmy, znał nazwy, znał i kroki. Spochmurniał przyspieszając, aby przejść obok jak najszybciej. Nie patrzył na ludzi dookoła, skupiając wzrok na strzałce wskazującej peron. Może gdyby zwrócił uwagę na to, co się dzieje uniknąłby pląsania, a tak... Zdradziło go ciało, bo gdy już go Helena wciągnęła w grupkę tańczących wiedział co robić. Nie należał do wybitnych tancerzy, ale posiadał krztę gracji, dzięki której nie wyglądał na łamagę. W pierwszej chwili widząc roześmianą dziewczynę zobaczył w niej Lubą, dlatego tak dobrowolnie poddał się Wrońskiej w tych harcach.
- Kurcewiczówna? - Zmora się rozwiała. Gdy pomagał się jej okręcić doznał zabawnego skojarzenia z trylogią Henryka Sienkiewicza. - Gdzie twój Skrzetuski?
Ano, gdzie? Melodia i wszystko dookoła zaczęło się zmieniać. Część gapiów oprzytomniała na dźwięk nadjeżdżających wagonów inni nadal stali oczarowani melodią i tańcem młodych. Niektórzy sypnęli rublami staruszkowi co zwiększyło jego zapał. Andriej skojarzył ową Helenę nie z Koldovstoretz, a z córką lub wnuczką poczciwego grajka. Czyż mało było takich par na placach i w metrach? Okręcił ją wokół siebie ostatni raz i puścił dając do zrozumienia, że to koniec. Da już biedaczce te kilka rubli na nową wstążkę do włosów. Nie należał do skąpych, a z domu wyniósł szacunek do sztuki, nawet tej ulicznej. Pogrzebał w kieszeni spodni i wyciągnął rękę w jej stronę z kilkunastoma rublami. Hojnie, ale zasłużyła, bo przegnała smutek.
Powrót do góry Go down
Helena Wrońska


Kaliningrad, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Kwi 17 2016, 15:17

Zaskoczona wprawnym krokiem tanecznym młodego mężczyzny, uśmiechnęła się i poczęła śmielej postępować, pozwalając się prowadzić i by jej warkocz wirował wraz z nią. Być może kilka razy uderzył nieznajomego po nosie, ale kto by zwracał uwagę na takie szczegóły.
- Błąka się pewno gdzieś po świecie i trafić do mnie nie może - odparła z teatralnym smutkiem, znów wirując. - Przyjdzie mi wyjść za Bohuna - westchnęła, wpatrując się w twarz partnera. Wydawał się jej teraz dziwnie znajomy, ale, bogowie, nie mogła sobie przypomnieć, gdzie go wcześniej mogła spotkać. Szkoła, bale, ulica? Gdzie?! I to było tak irytujące uczucie, gdy miała to gdzieś na końcu języka, a jednak nie potrafiła wypowiedzieć. W końcu dała sobie spokój, a gdy przez myśl przeleciało jej, że perfidnie się na panicza gapi, zamaskowała zawstydzenie słodkim uśmiechem. Na koniec drgnęła lekko, naturalnie, w końcu robiła to całe życie. Podziękowała w ten sposób za taniec, okazała szacunek, lecz widząc pieniądze, przez chwilę nie wiedziała, jak zareagować. Powinna się obrazić? Tak podpowiadała jej kobieca duma. Ale przecież on nie ma nic złego na myśli, prawda?
- Och... - wyrwało jej się. Rozejrzała się wokół, nie wiedząc, gdzie podziać wzrok. - Nie mi należą się pieniądze, lecz jemu. - Zrobiła krok w bok, wskazując staruszka, który zdawał się zdziwiony zaistniałą sytuacją. Szczerzył się na swój sposób uroczym, uśmiechu i grał dalej. Widok podbudowywał na duchu, a nie mając przy sobie mugolskiej gotówki, Elena sięgnęła do swojego naszyjnika i zajęła go, odkrywając mniejszy wisiorek z herbem rodowym. Drogą biżuterię bez zastanowienia wrzuciła do podniszczonego kapelusza grajka.
- Polak? - zwróciła się do nieznajomego młodzieńca, a w jej głosie pobrzmiewała cicha nadzieja. Bo jakże miło byłoby spotkać Polaka i to w dodatku mugola. Jak wspaniale byłoby porozmawiać o literaturze, nie musząc wysłuchiwać argumentów oczywistej wyższości czarodziejskich twórców od tych niemagicznych. Poprawiła sukienkę, przygładzając niedbałym ruchem materiał i odruchowo dotknęła przez niego pasków na udzie, które trzymały jej różdżkę. Niech ktoś jej powie, że to niestosowne miejsce.
- Jak się nazywasz, tancerzu? - zapytała po chwili namysłu, odgarniając z czoła niesforne kosmyki jasnych włosów, które wymknęły się z warkocza. Petersburskie metro znów wydało się wielkie i nieprzyjazne, a ludzie powrócili do transu. Co takiego było w tym mieście, że nadal z chęcią do niego wracała?
Powrót do góry Go down
Andriej Walewski


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Kwi 17 2016, 17:55

Zyskała jego uwagę, ale na jak długo? Uśmiechnął się dziwnie, kiedy wspomniała o Kozaku. Ulubiona postać i tak bardzo nie doceniana! Wzajemnie badali swoje twarze dzieląc porażkę.
Zawstydzenie Heleny go nie krępowało, dlatego swobodnie oddał należne pieniądze grajkowi. Szczęściarz z niego. Mieć taką wnuczkę to ogromny skarb, młodzi w ostatnich latach stawali się strasznymi egoistami. Na widok zdejmowanego naszyjnika zmarszczył czoło, jakby teraz dostrzegł ozdobę. Wyglądała na drogą, nawet dla kogoś takiego jak on. Wisiorka z herbem nie dojrzał i chwała słabemu oświetleniu, bo zaraz odwróciłby się na pięcie, albo powiedział coś naprawdę okropnego.
- Polak? - powtórzył za nią, skupiając się na twarzy rozmówczyni, która stawała się coraz bardziej interesująca, ale gdzieś tam w głowie brzęczał ostrzegawczy dzwonek. - I Polak, Litwin i Rosjanin - odpowiedział przedstawiając swoją narodowość w ojczystych językach. - Coś jeszcze pewnie by się znalazło - dorzucił skromnie, mierzwiąc włosy i nie wstydząc się swojego pochodzenia. Było to odważne, tu w Sankt Petersburgu, w Rosji.
- Andriej. - Pauza. - Albo Andrzej, jeżeli zdołasz wymówić. - Taki z niego śmieszek. Lubił drażnić innych znajomością jednego z najtrudniejszych języków. Zwłaszcza Lubą, określając ją słówkami po polsku i litewsku. Ona wtedy odwdzięczała się węgierskim.
- Co tak szczodra dziewczyna robi w metrze?
To go frapowało, bo nie pasowała do tego miejsca. Ten taniec i wrzucenie naszyjnika grajkowi od tak rodziło podejrzenia.
Powrót do góry Go down
Helena Wrońska


Kaliningrad, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Kwi 17 2016, 19:28

Oczęta Eleny błysnęły podekscytowane, bo oto była pewna, że stoi przed nią skarbnica wiedzy i człowiek, na którym może ćwiczyć te lata nauki języków. Jak to dobrze, że umiała cokolwiek powiedzieć w każdym z nich. Rodzice nie powinni jej potępiać za rozmowy z mugolami, toż to takie kształcące! W końcu w przyszłości miała dogadywać się z ludźmi, rozstrzygać spory - przynajmniej według Wrońskich. Ona chciała latać na smokach, odkrywać niezwykłe, stare artefakty magiczne i zaginione kultury. Pragnęła gonić za legendami i szukać w nich ziarna prawdy. I choć dla arystokratów takie rzeczy były równoznaczne z trwonić rodowe pieniądze i przynosić wstyd rodzinie, to dla Eleny kojarzyły się jedynie z wolnością oraz szczęściem.
- Andrzej - powtórzyła niepewnie, nieporadnie mieląc językiem. - Andrzej. - Tym razem poszło lepiej, i choć powiedziała imię z wyraźnym akcentem, to teraz zdawała się smakować nowe słowo. - Istna z ciebie mozaika kulturowa. - Ciężko było stwierdzić czy to podziw, czy uznanie, a może odrobina uszczypliwej ironii, jaką odwdzięczyła się za to drażnienie. Za to powiedziała to po polsku, starając się jak najlepiej ukryć akcent i odkurzyć dawno nieużywany język. - A drogi Andrzej wie, do czego metro służy? - Pytanie czysto retoryczne, ubarwione jej figlarnym uśmiechem. - Więc pewnie gdzieś pojadę, ale nie wiem jeszcze gdzie, zwiedzam sobie miasto. - Spojrzała na rozkład jazdy, ale widząc nazwy ulic, dzielnic na jej twarzy pojawiło się skonfundowanie. Znacznie lepiej radziła sobie w magicznej części miasta. Spojrzała na mapę, która była przy rozkładzie. - Daję słowo, że kiedy patrzyłam na identyczną mapę w hotelu, wydawała się jakoś mniej straszna. - Zaśmiała się nerwowo do bruneta, zakładając kosmyk jasnych włosów za ucho. Z każdym zdaniem coraz lepiej szło jej mówienie po polsku, bardziej naturalnie, tak jak niegdyś naturalnie rozmawiała ze swoim nauczycielem lub czytała nawet utwory Mickiewicza.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Kwi 17 2016, 19:50

Tańczcie, tańczcie jeszcze, nie przerywajcie, porwijcie znów tłum, rozpocznijcie skoczne pląsy! Raz-dwa, raz, dwa trzy! Staruszek doskonale maskował swoją fascynację zdumieniem, w jakie miały wprawić go podarki otrzymane od młodzieży. Oczywiście, wprawiły w niemałe zdziwienie, nie spodziewał się, że w miejscu takim jak to spotka kogoś takiego, jak ona. Mały, biedny szczeniaczek Starszyzny, ahh! Rodowy medalik na zgrabnej szyi dziewczęcia niemal błagał, by go zerwać, by znaleźć się w bardziej odpowiednich rękach, jednak gdy się wyprostowała, odwracając do swojego rozmówcy, szansa na jego zdobycie na chwilę uciekła, jak nieśmiałe stworzonko chowając się za materiałem jej sukienki. Ach, ileż by dał, by to mniejszy z wisiorków znalazł się w jego podniszczonym kapeluszu – taka okazja przeszła mu koło nosa, szlag by to! Dlatego, dziatki, tańczcie jeszcze, zapomnijcie o poprzednich datkach, dajcie się ponieść kolejnym falom dźwięków – czujecie, że znowu zaczynają plątać wam ręce, oplatać nogi niewidzialnymi nitkami energii, za które on, nieustannie przygrywając, ciągnie i zmusza was do podrygów. Coraz żwawszych, coraz radośniejszych, mącąc w głowach, pozwalając myślom ulecieć, zapomnieć o tym, coście dla niego zrobili – już udało mu się schować medalik do kieszeni, już opróżnił kapelusz z większości monet, udając na powrót biednego grajka. Może tym razem uda się zdobyć cenną pamiątkę Wrońskich? Raskolnicy odnieśliby kolejne drobne zwycięstwo.
Powrót do góry Go down
Andriej Walewski


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Kwi 17 2016, 22:41

Wrońska była na najlepszej drodze do zapadnięcia w Andrzejową pamięć. Po pierwsze: niecodzienne spotkanie w metrze. Po drugie: całkiem udany taniec. Po trzecie: nie tylko znała jego języki, ale i potrafiła nimi władać. Rzekłoby się, że można się zakochać, ale on już był na to chory. Mógł więc tylko chłonąć ekscytacje nowo poznanej dziewczyny, odwdzięczając się uśmiechem i niemym podziwem. Im bardziej ją polubi tym w większym szoku będzie, gdy pozna prawdę o jej pochodzeniu. Nie żeby to była jakaś nowość, zdawał sobie sprawę, że błękitnokrwiści mieli swoje fanaberie i zakochiwali się w mugolskiej sztuce. Mimo wszystko skoro miał nienawidzić to bez wyjątków.
- Świetna wymowa - pochwalił ją z uznaniem. Nad wszystkim można było popracować, czym świadkowały umiejętności dziewczyny. Przesunął się bliżej niej bez jakiegokolwiek zamiaru. Po prostu wokół nich pojawił się nowy tłum, tym razem próbujący wydostać się na powierzchnię.
- Kwestia przyzwyczajenia. W twoim mieście nie ma metra? - Nawet teraz nie brał jej za czarownicę. Nie każde miasto mogło pochwalić się własną linią metra. On sam przebywając w Moskwie miał trudności z samodzielnym poruszaniem się po olbrzymim kompleksie tuneli i peronów. Na dodatek te legendy o duchach i zaburzeniach czasoprzestrzeni. Przy nich metro petersburskie wypadało dosyć słabo. - W Petersburgu lepiej podróżować taksówką lub rowerem. Jest szybciej i nie tkwi się w ścisku jak sardynka. Jeżeli chcesz to ci potowa… - urwał, patrząc na Helenę jakby ujrzał ją po raz pierwszy. Zresetowany przez nową melodię porwał towarzyszkę w ramiona, przejmując kontrolę nad tańcem, który był mieszanką nijakich pląsów z najprawdziwszym walcem. W głowie czuł dziwną pustkę. Nie należał do mistrzów parkietu, ale muzyka sama podpowiadała kroki. Nie wiedział co się dzieje dookoła, ale czas jakby zamarł. Ludzie ich mijali, niektórzy przystawali zaciekawieni tym niecodziennym pokazem. Andriej zakręcił towarzyszką i przechylił, tym samym wzbudzając zachwyt przypadkowych gapiów.
Powrót do góry Go down
Helena Wrońska


Kaliningrad, Rosja

błękitna

17 lat

VIII klasa

bogaty

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Kwi 17 2016, 23:38

- Nie - zaprzeczyła, po czym lekko pokręciła głową. Nie żałowała, bo choć w Kaliningradzie nigdy metra nie wybudowano i nie mieli swojej podziemnej galerii sztuki, ale nie brakowało za to tuneli, podziemnych przejść, które ostały się jeszcze z czasów średniowiecznych. Więc Elena nie czuła, by jej miasto było szczególnie wybrakowane. Sterczała przed rozkładem, coraz bardziej przekonana do tego, o czym mówił Andriej. Choć była przyzwyczajona do tłumów, to patrząc na podróżnych cisnących się w wagonach, traciła ochotę na przejazd metrem. Odwróciła się do chłopaka, a napotkawszy jego spojrzenie, przylgnęła do niego. Muzyka znów ich porwała, pętając w swoich sznurkach. Walewski i Wrońska byli jak pacynki, a staruszek spisywał się w roli lalkarza, grając kolejne dźwięki, pociągając za sznurki.
Helena nie wiedziała, co się dzieje, ale serce jej zabiło szybciej, a ciało stało się jakieś lżejsze, jakby to wszystko, co tu robili, było czymś naturalnym. Palce dziewczyny na moment wplotły się we włosy Andrieja, zanim dłoń zsunęła się niżej na jego ramię. Patrzyła partnerowi w oczy, doszukując się tam wyjaśnień. W jej prócz zaskoczenia widać było swego rodzaju radość przemieszaną z podziwem oraz zauroczeniem jego tańcem. Dotrzymywała mu kroku, stąpając lekko w rytm walca, jakby płynęła. Wykonała zgrabny piruet, po czym wygięła się, eksponując łabędzią szyję i falującą klatkę piersiową. Taniec rodem niczym z dawnych rosyjskich bali. W tej chwili poddałaby się każdej sugestii partnera, jakby ktoś wyprał jej mózg. Działali z Andriejem w tańcu, jak jeden zgrany organizm. I liczyła się tylko muzyka, tylko taniec i tylko oni, w centrum uwagi, przyćmiewając oraz zachwycając innych przypadkowych ludzi.
Powrót do góry Go down
Andriej Walewski


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Metro petersburskie   Pon Kwi 18 2016, 21:09

Melodia trwała w najlepsze, oddziałując swoją magią jedynie na dwójkę adeptów Akademii. Dla mugoli stanowili ekscentryczną ozdobę ponurego dnia, innym pewnie zawadzali w pokonywaniu drogi do przejścia na peron, ale nikt nie odważył się przeszkodzić młodej parze w poruszaniu się po coraz to większej przestrzeni korytarza. Andriej muzykę oraz taniec znał bardzo dobrze ze strony teoretycznej, słuchając na starym magnetofonie ojca lub z czarno-białych filmów na kasetach, jakie oglądał u babci. W Koldovstoretz stronił od zajęć z baletu i innych takich będąc przekonanym, że to babskie zabawy. W jego spojrzeniu Helena z pewnością nie znalazła odpowiedzi na żadne pytanie ponieważ całkowicie oddał się muzyce, która skutecznie wyparła smutne myśli. Zniknęli rodzice, zniknęła Ula, zniknął cały świat.
Liczył się taniec i melodia, która przyspieszała zmuszając ich ciała do większego wysiłku. Nie czuł jednak znużenia, chłonął obraz Heleny i wirującego otoczenia. Bez najmniejszego trudu uniósł Wrońską nieco nad posadzkę w takt najprawdziwszego rosyjskiego walca. Odchylił głowę, omiatając wzrokiem podziemne oświetlenie. Brakowało już palców u ręki, aby policzyć ile już tak wirują wpatrując się w siebie i dotykając. W normalnych okolicznościach dostaliby zawrotów głowy. W końcu melodia ucichła i czar prysł w momencie, w którym Helena odrywała stopy od posadzki. Mało brakowało, a upuściłby ją speszony taką bliskością. Rozejrzał się dookoła zdezorientowany na brawa jakie się rozległy. Potarł kark, patrząc to na Helenę, to na grajka. Ktoś wrzucił do kapelusza monetę. Wsunął dłonie w kieszenie, ale nic nie miał. Gdyby tylko wiedział, co to za szuja ze starucha to zabrałby mu instrument na własny użytek. Zaraz jednak zebrał się do wyjścia, chcąc znaleźć się w miejscu, gdzie pozbędzie się tego uczucia.

Andriej i Helena z tematu
Powrót do góry Go down
Cyril Kuragin


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Maj 15 2016, 19:50

Niesamowite metra w każdej części świata śmierdzą tak samo - nieważne czy mają dwadzieścia lat lub nawet rok, czy na pierwszy rzut oka zdają się czyste, a może wyglądają jak wnętrze akademika po imprezie kończącej sesję. To metro nie było wolne od tej zasady, kiedy wtoczył się do niego bardzo wstawiony Cyril. Miał wrażenie, że sam zapach sprawia, że momentalnie czuje się jeszcze gorzej. Zrobiło mu się niedobrze i tak tylko rozglądał się dookoła, a jakieś resztki jego umysłu krzyczały, coby tylko nie zrzygał się na swoje buty.
Zastanawiacie się pewnie, skąd Cyril pojawił się w metrze, co go skusiło, żeby zamiast spokojnie wrócić do Akademii, ten wybiera się na jakieś podróże po nocnym Petersburgu. Koncepcja była prosta, nagle tak mu się zawidziało, a Kuragin należał do tych ludzi, co jak mu się coś zawidzi to choćby nie wiem jak głupie to było to, to zrobi - nie inaczej więc było z jego nocną przejażdżką metrem. Nie słuchał kuzyna, który zapewne mniej wstawiony, mówił coś o zajęciach, o tym, że tym raczej nie dotrze do Koldovstoretz, co go obchodziły słowa Aleksandra. Cały wieczór uświadamiał mu, że się wszystkim za bardzo przejmuje, że bez powodu jest smutny i powinien kraść swoje życie, więc to zrobił. Nadal nie do końca pewny czy był to dobry pomysł.  
Siedząc tak i przyglądając otaczającemu go towarzystwu, nawet nie spostrzegł kiedy w jego okolicy napatoczył się jeden łepek. Łepek ten był niewiele niższym od Cyrila jegomościem ubranym w wyjściowy dres i skropiony podobnym zapaszkiem do tego, którym pachniał Cyril. Może tylko koszt perfum się u nich różnił. Wróćmy jednak do sytuacji w metrze i tego, że pan Łepek nie miał dzisiaj najlepszego dnia, a to, co usłyszał, a później zobaczył na swoich butach, wcale mu tegoż dnia nie poprawiło.
To niesamowite, że zawsze przy pawiku pojawia się marchewka. Czy człowiek ma w sobie jakąś ukryta kieszonkę, która kumuluje marchewkę z całego tygodnia na takie przypadki?
Powrót do góry Go down
Zosja Sokolova


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Maj 15 2016, 20:20

Można było stwierdzić, że pora była zdecydowanie zbyt późna na bezstresowy powrót do domu. Na ulicach miasta kręciło się coraz mniej osób, zmierzających do ciepłych domów i łóżek. Zosja powinna była wziąć z nich przykład i także już zamknąć za sobą drzwi sypialni, co jednak musiało zostać odwleczone w czasie.
Bieg przez skrzyżowanie, nie pomógł dziewczynie zdążyć na metro, którym chciała wracać do domu. O tej godzinie nie mogąc spodziewać się kolejnego za pięć minut, mogła czekać nawet kwadrans.
Obskurna stacja metra, nie zachęcała do przesiadywania na ławkach, na których dziać się mogło wiele, więc Zośka tkwiła przy torach, wpatrując się w poobdzierane ogłoszenia na tablicy. Będąc pierwszym gościem, słyszała i widziała zbliżających się z dala mężczyzn, nie spodziewając nawet, że oto rozpoczyna się wstęp do cudownej przyjaźni między całą trójką. Bo nie obdarzając żadnego z mężczyzn spojrzeniem dłuższym niż kilka sekund, wolała głowę odwrócić w stronę tunelu, gdzie powinny pojawić się światła, nadjeżdżającego pociągu.
Charakterystyczny dźwiek wymiotowania i siarczyste przekleństwo, dotarło do uszu Zośki, znowu zwracając jej uwagę na moment. Nie mając pojęcia komu mogłaby współczuć w tej sytuacji, nie współczuła więc nikomu, pozostając poza dyskusją w którą mężczyźni mogliby się wdać. Bo przecież będą rozmawiać, prawda?
A Sokolova powróci do rozszyfrowywania zlepku podartych ogłoszeń na tablicy, na której powinien widnieć rozkład, ale ktoś z uporem maniaka naklejał i zdzierał kolejne kartki.
Powrót do góry Go down
Cyril Kuragin


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Maj 15 2016, 21:04

Z ciekawością siedmioletniego dziecka Cyril przygląda się temu co właśnie z niego wyszło, ale nie pamięta by, w którymś momencie tego dnia jadł adidasy, czy on czegoś nie pamięta, a i dlaczego z tych butów wystają czyjeś nogi? Przecież tyle to nawet on nie byłby wstanie zjeść, nie coś tu poszło bardzo nie tak.
Nagle Cyril czuje jak czyjeś ręce ciągnął go do góry karząc wstać. A było mu tak dobrze siedział, a teraz stoi. Dlaczego stoi? Przecież siedział. Łączenie faktów ze sobą zaczynało być problematyczne, a to dopiero jak się okazuje początek tego wieczoru.
Czerwony ze złości Łepek trząsł Cyrilem jakby miały zaraz wypaść z niego cukierki, darł się coś o jakiejś rekompensacie, że on tego nie zostawi, że to ujma na jego dresiarskim honorze, przy czym on nazwał to w inny nieparlamentarny sposób. Wszystko to pewnie wyglądało z boku strasznie, jakiś kwadratowy człowiek trzęsie innym, wyższym, acz dwa razy cieńszym. Pewnie wyglądało to strasznie, ale Cyril jeszcze o tym nie wiedział, po prostu patrzył się na tego małego, hałaśliwego mugola i nadal zastanawiał się skąd wzięła się ta marchewka.
Dopiero kiedy Łepkowi znudziło się krzyczenia na jak widać bardzo nieogarniającego Cyrila, popchnął go na ławkę, krzycząc, że skoro tam ten go ignoruje, to sam upomni się o swoją sprawiedliwość. Przy czym po raz kolejny wypowiedź Łepka nie nadawałaby się do filmu fabularnego.
To, że sytuacja zaczynała się robić nieprzyjemna Cyril zauważył w momencie, w który pięść Łepka z dużą prędkością zaczynała się zbliżać do jego twarzy. W przypływie nagłej trzeźwości już miał wyciągać różdżkę, już miał się bronić, prawie zmienił się w ptaka, ale wydarzyło się coś innego, coś czego się nie spodziewał.
Powrót do góry Go down
Zosja Sokolova


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Maj 15 2016, 21:46

Nawet nie zarejestrowała, kiedy cofnęła się od skraju peronu. Nie powinna była się mieszać. Nie, gdy jej jedynym środkiem bezpieczeństwa były gołe dłonie. Sytuacja jednak przyciągała ją, jakby Zosja nie potrafiła trzymać się z daleka od kłopotów. Od dziecka jednak lgnąc tam gdzie nie powinno jej być, także dzisiaj czuła podobną potrzebę. Życie zdecydowanie było ciekawsze, gdy ciemną nocą stanie się w obronie pijaczka.
Jeśli ktokolwiek jeszcze na stacji zawitał, pewnie udawał zainteresowanie swoimi butami, jednak Zosja postąpiła w kierunku szarpiącego dresika i jego ofiary.
Uszu więdły, słuchając gróźb, którymi Łepek raczył biednego Kuragina, jakby ten miał jeszcze siły stać na nogach i skonfrontować się z nowym kolegą. Zosję denerwowała scena, do której bezwiednie się zbliżała, sama jeszcze nie wiedząc co powinna zrobić. Rzucić się jak idiotka na tego, którego pokarało brakiem szyi?
Patrząc na szybującą w powietrzu pięść, Zosja nie miała już czasu zastanawiać się nad swym działaniem. I tak Cyril na własne oczy mógł dostrzec, jak głupiutka Zosia popycha dresika, który zaskoczony obecnością trzeciej osoby, nawet zachwiał się na nogach, opuszczając rękę.
Twarz Kuragina została uchroniona. Jednak co miało się stać z Sokolovą?
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Maj 15 2016, 22:52

Na stacji nie było prawie nikogo. Ci, którzy mogliby zainteresować się bitką postanowili jednak się wycofać i z daleka wszystko obserwować. Tak bezpieczniej było, tak wygodniej, tak zdecydowanie lepiej, niechże męczy się rzygus sam!
- A ty taki i owaki! - krzyczał Łebek obrażając biednego, jakby nie patrzeć, Kuragina. Jakby się naczytał Gombrowicza, takimi obelgami siarczystymi rzucał. - Ja ci zaraz tego i tamtego! Co się krzywo na mnie gapisz, niedorobiony farfoclu!
Zacisnął dłoń w pięść, tak bardzo poirytowało go nieobecne spojrzenie Cyrila. Już, już się nią zamachnął! Już, już wszystko zaczynało dziać się jak w filmie, niczym w zwolnionym tempie. Pięść zbliżała się do twarzy profesora, była coraz bliżej, już miała zetknąć się z jego pokaźną szczęką, kiedy... kiedy wszystko popsuła mała dziewucha, co się napatoczyła przypadkiem. Łebek zachwiał się na nogach, opuścił rękę, ale wciąż trzymał Kurakina za fraki.

K6, rzuca Cyryl:
1,2,6:
 

3,4,5:
 
Powrót do góry Go down
Cyril Kuragin


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Maj 15 2016, 23:15

Było blisko, wiedział, że było blisko, nie do końca pewny czego blisko i dlaczego to wiedział, trwał jednak w świętym przekonaniu, że właśnie na chwilę uniknął czegoś bardzo bolesnego. Zza Łepka jego oczom ukazała się pewna drobna istotka, drobna i jak się właśnie okazywało bardzo głupiutka istotka, która bez żadnego przygotowania postanowiła zmierzyć swoich sił z ich nowym przyjacielem Karczkiem.
Nie dobrze. Stwierdził w myślach Cyril bardzo dumny z samego faktu, że w takich mało sprzyjających sceneriach przyrody udało mu się skupić umysł na wymyślenie choćby tych dwóch słów. Myśl Cyrilku, myśl, no przecież umiesz, przez całą szkołę nie robiłeś nic innego, niech to twoje tegowate myślenie w końcu Ci się do czegoś przyda.
Na myślenie jednak czasu nie było za dużo, bo już po chwili Kuragin czuł jak jakaś wszechwładna siła każe mu zmienić punkt odniesienia, a on tak bardzo lubił tamto śmierdzące moczem miejsce, w ciągu ostatnich kilku sekund zdążył się z nim bardzo blisko zaprzyjaźnić i zrzuć, było tak bardzo pełne jego osoby.
Siła nie miała jednak zamiaru uwzględniać zdania Cyrila, w swoim następnym poczynaniu i po prostu przysunęła go tak, że teraz widział i swoją niedoszłą wybawczynię i swojego draba. Czy to nie urocze, chciała mu pomóc, ta prosta mugolka, jemu czarodziejowi, czy nie powinien ich ocalić, w książkach czarodzieje ratowali, ale o ile dobrze pamiętał tamci czarodzieje nie byli zlani w trupa i zdążało im się myśleć logiczniej. Więc chyba jednak był zdany na nią, też fajnie.


Ostatnio zmieniony przez Cyril Kuragin dnia Nie Maj 15 2016, 23:38, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Maj 15 2016, 23:15

The member 'Cyril Kuragin' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
Zosja Sokolova


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Metro petersburskie   Nie Maj 15 2016, 23:49

Miała ochotę powygrażać piąstką za te i tamte obrazy, wykrzyczane przez dresika. Głupie mugole! Ciągle jeden drugiego lał i poniżał, a Zosja żałowała, że nie może ukazać im swej drugiej twarzy. Za dużo ludzi.
Nie wierząc, że może z łatwością w ludzkim ciele pokonać silniejszego draba, nie zdziwiła się, że jej starania na niewiele się zdało. Gdyby przynajmniej dresik wypuścił nieszczęśnika z rąk... A za szmaciure musiał zapłacić, tak czy inaczej.
- Bardzo proszę pana o wypuszczenie z rąk tego spitego nieszczęśnika. Przecież nie godzi się tak traktować ludzi.
Nie, Zosia tak nie powiedziała. Nie odezwała się ani słowem, tylko wykorzystała swój ciężki but i wkładając w to sporo sił, zasunęła dresowi kopa w piszczel. Oj to nie mogło załaskotać!
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Metro petersburskie   Pon Maj 16 2016, 01:12

- A ty tamta i owamta! - Łebek czuł się najwyraźniej świetnie, a okolica mu służyła. Szarpał za fraki biednego Kuragina nic sobie z tego nie robiąc. A niech mu rzygnie jeszcze raz, to mu w dyńki da, pomyślał. Nie będzie mu tu laluś i smarkula podskakiwać. Przykucnąłby po słowiańsku, ale nie miał jak. Nadął się, już zapowietrzył by rzucić paskudną i obelżywą wiązankę w stronę Zocji, gdy ta ni stąd ni zowąd kopnęła go w piszczel.
- AŁA! - krzyknął zdążył i...

K6, na to, co nastąpi:
1,3:
 
4,5:
 
2,6:
 
Powrót do góry Go down
Cyril Kuragin


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Metro petersburskie   Pon Maj 16 2016, 11:07

To nie był dobry dzień na bycie Cyrilem, poprawka to nie był dobry dzień, żeby w ogóle przebywać w pobliżu Kuragina. Dla własnego bezpieczeństwa, ba dla bezpieczeństwa siebie swoich dzieci, swoich nienarodzonych dzieci, wnuków i wszystkich przyszłych pokoleń lepiej tego dnia było unikać go jak ognia.
Cyril dostrzega jak nagle Łepek zgina się w pół żeby potem niczym rakieta wystrzelić w jego stronę. W ciągu tych kilku sekund Ekolog jeszcze raz przeżył cały ten dzień, jeszcze raz obudził się rano, poszedł do klasy 204, znowu panna Bregovic krwawiło, a to małe dziecko zemdlało, drugi raz przeżył rozmowę z panią Dyrektor i wcale nie było przyjemniej niż za pierwszym razem, po raz kolejny wysłał orła do ALeksandra i jeszcze raz urżnął się z nim w tamtym klubie. No i znowu siedzi na tej ławeczce i zastanawia się skąd na podłodze znalazła się marchewka. Przyglądając się temu z boku Cyril zaryzykowałby stwierdzeniem, że byłby to bardzo ciekawy pomysł na serial, może to opatentuje.
Nie starcza mu jednak sekund, żeby zastanowić się gdzie jest biuro patentowe w Petersburgu bo nagle czuje jak coś uderza go w twarz, a potem okropny ból w dolnej szczęści. Głowa Łepka odsuwa się od niego, a on czuje w ustach smak krwi i coś małego leży na jego podniebieniu.
Ból zaczyna otrzeźwiać Cyrila.


Ostatnio zmieniony przez Cyril Kuragin dnia Pon Maj 16 2016, 11:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Metro petersburskie   Pon Maj 16 2016, 11:07

The member 'Cyril Kuragin' has done the following action : Kostki


'k6' : 5
Powrót do góry Go down
Zosja Sokolova


Petersburg, Rosja

czysta

wilkołak

20 lat

biedny

gosposia

PisanieRe: Metro petersburskie   Pon Maj 16 2016, 17:59

Zośka zaś zdecydowanie dobrze radziła sobie w towarzystwie Cyrila, pchając się w łapska jego i jego koleżki, który był bardzo nerwowym człowiekiem. Kuragin powinien lepiej dobierać sobie znajomych! Jeszcze sam się zdenerwuje, a w jego wieku to było bardzo niebezpieczne!  
Cyril trzeźwiał, Zośka miała ochotę wlać w siebie jakiś alkohol, a dresik? Nie powinien zostać pozostawiony w spokoju! Tym bardziej, że w akcie przemocy, zdzielił biednego Kuragina z dynki, na co młoda kobieta nie powinna pozostać obojętna.  Po głowie chodziły jej słowa nie do powiedzenia... więc jeszcze bardziej.. trzeba było korzystać z okazji. I nim łysol poczuł jak ból piszczeli odchodzi, Zośka wycofała się za niego (jakby chciała jednak zwiać) i zasunęła mu kopa w tył kolana, co by tu padł na nie przed swoją niedoszłą ofiarą! Albo razem z nią.
Wydawało się, że Zośka ma ochotę wybudzić z siebie ukrytą bestię, zaczepiając bezbronnych, którzy tłukli innych. Kto wie, może walczyła o Cyrila, żeby potem pożreć go w samotności?
Zestresowane dziewczę, jednak nie było tu rządnym krwi potworem. Czując jak serducho jej wali, chciała żeby mięśniak w końcu puścił pijaczka.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Metro petersburskie   Wto Maj 17 2016, 13:41

W końcu go puścił. Wybił Cyrylowi głową ząb, to i jego też bolało.
- A żesz ty to tamto! - krzyknął, łapiąc się za czerep. Jedno trzeźwiało, drugie zbliżało do stanu upicia, trzecie bolała głowa, ale to nie z powodu kaca. W dodatku ten kopnięty piszczel... kto z Was dostał kiedyś takiego kopniaka, ten wie jaki to przerażający ból. I tak właśnie czuł się Łebek. Nie dość, że go zaczepiali, to jeszcze bili. Kolejny kopniak wyprowadzony sprawnie w tył kolana sprawił, że rycerz ortalionu padł. Może był nieco niższy od Cyrila, lecz w barach był szerszy. Znaczyło to, że nie zamierzał poddawać się tak łatwo.
Zamachnął się ramieniem uderzając Zosję łokciem w żebra.
Powrót do góry Go down
Cyril Kuragin


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Metro petersburskie   Wto Maj 17 2016, 17:57

Czując, jak jego kat puszcza nagle kołnierzyk cyrilowej koszuli i chwyta się za swojej pustą głowę, Cyril w ciągu ułamku sekundy decyduje się na szybki..., na odwrót z tej niezręcznej sytuacji. Już ma biec, już chce uciekać, w ustach czując swojego zęba i smak krwi, gdy przypomina sobie o drobnym szczególe. Ledwie powstrzymuje się od westchnięcia, po czym czując potrzebę serca i wiedząc, że nie kulturalnie byłoby zostawić tu swoją bohaterkę, chwyta ją za rękę i zaczyna biec. Bieg ten wygląda śmiesznie i pokracznie, jako, że Kuragin nigdy najlepszy w sportach nie był, nawet dobry, w sumie w jego wypadku nawet przeciętny to za duże słowo, Cyril był i będzie po prostu kaleką społeczną. Jego umiejętności kończyły się na tym, że potrafił w miarę bezpiecznie przenieść swoją osobę z punktu A do punktu B, stanowiąc przy tym w miarę małego zagrożenia dla siebie i całego świata, chociaż dzisiaj i tego nie był do końca pewny.
Więc biegną, miał nadzieje, że Łepek będzie potrzebował chwili by zorientować się, że jego "agresorów" już tam z nim nie ma. Nie zważając na protesty Cyril jak najszybciej opuszcza tamto okropne miejsce. Kiedy są już na zewnątrz, puszcza dziewczynę, kiwa jej na podziękę głową i odwraca się, żeby w końcu wrócić do Akademii i tam udać się Oddziału Medycznego, może będą wstanie zrobić coś z jego zębem.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Metro petersburskie   

Powrót do góry Go down
 
Metro petersburskie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: