IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Most Pałacowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieMost Pałacowy   Pią Kwi 01 2016, 03:13

Most Pałacowy

To bez wątpienia najsłynniejszy i najpiękniejszy most w całym Petersburgu, który swoją nazwę zyskał dzięki położeniu pomiędzy Pałacem Zimowym a wschodnim cyplem Wyspy Wasiljewskiej. Jest niezwykle charakterystyczny, odznacza się żeliwnymi balustradami i ozdobnymi lampami, jednak największe wrażenie most robi latem, gdy w trakcie tzw. białych nocy centralne przęsło mostu jest podnoszone do góry. Jest to cecha charakterystyczna dla wielu mostów w Petersburgu, które otwierane są na noc, by umożliwić żeglugę statków, płynących Newą do Jeziora Ładoga. Most Pałacowy to także dobry punkt widokowy.
Powrót do góry Go down
Vit Halíček


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Most Pałacowy   Pią Cze 17 2016, 21:13

Pod tym mostem pić ani mieszkać się nie da, ale można na. Zwłaszcza, gdy wykiwanie mugolskiej policji jest tak dziecinnie proste, że to aż przykre. Po wszystkim zawsze następuje małe ukłucie wyrzutów sumienia, że traktuje się tych ludzi jakby byli gorsze sortu. A przecież nie byli, Vit nigdy tak nie uważał. Zresztą niewykluczone, że w podobny sposób próbowałby potraktować jakiegoś czarodzieja, upominającego go, że w miejscach publicznych alkoholu absolutnie spożywać nie można. Czasami był strasznym gnojem i zdawał sobie z tego sprawę. Jak Jekyll i Hyde, w jednej chwili był w stanie uratować pieska staruszki z kolczastych krzaków, by w następnej wdać się w nieuprzejmą dyskusję z jej niedosłyszącym mężem. Chyba każdy miał takie altruistyczne odruchy względem ludzi, a później przypominał sobie jak bardzo czasami nie cierpi własnej rasy.
Z takiej wysokości nawet patykowate nogi Vitka zdawały się za krótkie by dosięgniąc powierzchni wody. Mógł więc machać nimi tylko, jak dziecko, rozkoszując się tym, że może, bo zawsze był na tego typu rozrywki za wysoki, upewniwszy się wcześniej, że brudne, niegdyś białe adidasy ma dobrze zasznurowane na stopach. Chociaż gdyby mu wpadły to dopiero byłoby wyzwanie. Noc była ciepła, a nawierzchnia mostu wciąż nagrzana od ostatnich letnich dni, więc Vit, odłożywszy na bok zieloną butelkę Becherovki odchylił się do tyłu, aby położyć się na asfalcie, zakładając ręce za głowę, wpatrując się w niebo, chciałoby się rzec pełne gwiazd, ale niestety, nie w tej sesji. Niebo pełne chmur i to tych brzydkich, porozciąganych, podświetlonych przez księżyc w nieprzemyślany sposób. Pełnia dzisiaj? No to kurwa kiepsko. Zamiast zaprosić kulturalnie do swojego ogarniętego bałaganem mieszkania, na przyjacielską popijawę, Vitek postanowił być dziś gospodarzem całego Petersburga, a zwłaszcza tego mostu. Póki młodość w nich nie gaśnie. Najwyżej zeżre ich dzisiaj wściekły wilkołak.
Powrót do góry Go down
Bruno Słowacki


Moskwa, Rosja

¾

27 lat

ubogi

nauczyciel języka polskiego

PisanieRe: Most Pałacowy   Pią Cze 17 2016, 22:33

Petersburg to nie twoje miasto. Nie wychowałeś się tutaj, nie przejeżdżałeś przez nie podczas nieskończonych podróży koleją. Nie czujesz się tutaj najlepiej, chociaż przyszło ci je zwiedzać tak wiele razy. Znasz je prawie tak dobrze jak Moskwę, ale wciąż czujesz się niepewnie. Jak w domu kolegi, doskonale znasz rozkład pomieszczeń, wiesz gdzie ma łazienkę, wiesz, że na drugiej półce od podłogi stoi Dama kameliowa, w której zamiast damy mieszka ukryta butelka ognistej z najlepszego rocznika. I chociaż masz całą tę wiedzę to nie przepadasz za tym miejscem, nie czujesz się tam swobodnie, nie wiesz czy wypada ci iść samemu za potrzebą w obawie, że któryś z obcych domowników otworzy ci przypadkiem drzwi.
Jednak ty Bruno przybywasz tu, przybywasz z uporem godnym szaleńca i próbujesz zburzyć tę barierę, którą postawił ci umysł. Błądzisz sam uliczkami, rozrysowujesz sobie mapę sklepów w głowie, liczysz kroki, które kiedyś przebył, być może tylko na papierze, Dostojewski morderca w tym miejscu. Samotność nie służy ci mimo wszystko najlepiej. Nie jesteś typem człowieka gardzącego wszystkimi innymi i potrafiącego zadowolić się tylko swoim towarzystwem. Zawsze z kimś, nawet, jeśli ten ktoś to wierny pies, twój Romeo, gotów w każdej chwili łaskawie obślinić twoje spodnie. Tym razem stawiasz na kogoś o bardziej ludzkiej aparycji, ale czy wnętrzu? Nieważne, istotne jest tylko, że możesz wyrwać się z akademii, uciec od tłumów hałaśliwych dzieciaków, do których nie możesz się wciąż przyzwyczaić będąc po drugiej stronie lustra. Nie przeszkadzałby ci ani trochę bałagan, w jakim nie raz zdarzyło ci się gościć, ale jawne picie w środku miasta też jest w porządku. Co z tego, że może to ociupinkę zaszkodzić twojej nauczycielskiej reputacji. Mówi się trudno. Trzeba korzystać z ostatnich ciepłych dni, bo nadchodząca jesień wkrótce zamknie cię na dobre w szkolnych murach, od których tak dziarsko przecież uciekłeś.
Kroczysz wiec mostem pałacowym i już z daleka widzisz tego, do którego się zbliżasz. Uśmiech ciśnie ci się na usta, gdy widzisz jak nic sobie nie robi z tego, co wypada leżąc tak praktycznie na środku drogi w centrum Petersburga. On czuje się tutaj jak w domu, nie to, co ty. Dlatego porywasz jego pozostawioną bez opieki butelkę i bierzesz solidny łyk. Potem siadasz wygodnie, ale odwrócony w inną stronę, opierasz się plecami o mostowe barierki, a nogi krzyżujesz.
- Szkoda, że nic tu nie jeździ - wzdychasz, bo niestety nic nie przejedzie krnąbrnego Vita, któremu podkradasz alkohol.
Powrót do góry Go down
Vit Halíček


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Most Pałacowy   Pią Cze 17 2016, 23:45

Bruno, dla ciebie mieszkanie Vita zawsze będzie stało otworem, przecież wiesz. A jak mu się skończy umowa wynajmu tego, to z następnym będzie tak samo. I najpewniej urządzi je w podobnym stylu, czyli niemalże wcale, z rozpędu swoje marne kilka talerzy i kubków układając tam, gdzie zawsze je układał w szafkach. Pomyśleć by można, że z majątkiem, którym dysponował mógłby sobie pozwolić na lepsze warunki mieszkalne, na kupno domu być może, na porządny zestaw sztućców, ale po co, skoro zwyczajnie tego nie potrzebował. Przecież lubił te surowe klimaty białych lub seledynowych ścian, zasłoniętych brązowymi tkaninami okien, materaca na podłodze i stoliko-lampy po przedniej właścicielce. W bardzo vitkowy sposób było w tych mieszkaniach przytulnie. Petersburg był natomiast jego pierwszą myślą, kiedy przyszło mu skończyć szkołę. Bo gdzie, jeśli nie tu? Znał to miasto niezgorzej niż Bratysławę, nauczył się go, oswoił. Rodzinna Słowacja pozostawała dla niego już tylko w strefie wspomnień z dzieciństwa. Chociaż czasami odwiedzał Ester. Przecież nie swoich rodziców.
O nadszarpniętą opinię pedagoga nie obawiaj się, Bruno, przecież wiesz, że w razie czego Vit wziąłby wszystko na siebie, dla niego przecież to nie problem, on mógł mieć opinię jaką tylko chciał. Byleby papiery w robocie się zgadzały. Vitek zerka na kolegę i jego prawie bezczelny akt złodziejstwa. Prawie, bo takich butelek to mogli sobie w mgnieniu oka sprawić jeszcze tysiąc, to jednak nie skończyłoby się za dobrze. Na razie więc niech pozostaną przy jednej. Na wzmiankę o pojazdach Vit śmieje się, jednocześnie jedną z dłoni wyciągając spod głowy, aby móc Bruna uraczyć widokiem środkowego palca, chudego i długiego, który na pewno zahipnotyzowałby Annę, gdyby tylko tutaj była. Ręka wraca na swoje miejsce, a Vit z szerokim uśmiechem przygląda się Polakowi. Kariera belferska, kto by pomyślał.
- Masz tam jakieś fajne uczennice? - O cóż innego mógłby zapytać na początek.
Powrót do góry Go down
Bruno Słowacki


Moskwa, Rosja

¾

27 lat

ubogi

nauczyciel języka polskiego

PisanieRe: Most Pałacowy   Sob Cze 18 2016, 01:37

Podobno mieszkanie odzwierciedla wnętrze człowieka. Pomyśl Bruno, coś w tym musi być. Przypomnij sobie mieszkanie twoje i ojca nim ten podubadł na zdrowiu. Mała, ciasna kawalerka, w której cudem zmieściły się dwa łóżka. Tak naprawdę tylko magia wam w tym pomogła. Ale wielkość nie jest istotna, tu chodzi o wystrój, a raczej jego brak. Mężczyzna i chłopiec mieli w mieszkaniu nic. No może to zatęchłe mleko w lodówce, którego nie zdążyli wypić do końca przed wyjazdem. Co innego to miejsce, które przeznaczone im było w pociągu, ich przedział. Pamiętasz Bruno, musisz pamiętać te wszystkie książki upchane pod kuszetką, zeszyty, pióra, wszystko. To był twój dom, co z tego, że się ruszał, nie miało to znaczenia, żadnego. Czyli to prawda, przynajmniej w twoim przypadku, a co z Vitem? Sięgnij pamięcią do jego mieszkania, tego ostatniego. Tam nie bałeś się poruszać, nie było tam nic, co mogłeś przez przypadek uszkodzić, a na czego odkupienie stać cię nie było. Czułeś się tam bardziej w domu niż w tamtym moskiewskim mieszkanku. I chociaż było tam wszystkiego tak mało to właśnie w tym wszystkim widziałeś Vita najbardziej. Niezwykłe, tak jak i on. Korci cię, żeby spisać na papierze jego historię, chociaż nie znacie się z pociągu. Tylko wstydzisz się Bruno, ten mały chłopiec wciąż w tobie siedzi. Może zapytasz, gdy oboje będziecie solidnie urżnięci. Póki co daleko do tego stanu, daleko nie zajedziecie z jedną butelką. Ale noc jest młoda, wszystko przed wami. Parskasz śmiechem, gdy wita cię środkowym palcem. Nie powiesz tego głośno, ale brakuje ci czasem towarzystwa tego popaprańca. Dalej ciągniesz z butelki, nie masz zamiaru jej oddawać. Marszczysz brwi, ale to nie przez smak płynu, ale jego słowa.
- Żadna z nich nie chciałaby poobijać się o twoje kości - odpowiadasz wesoło. Sam jesteś szczupły, ale Vit jest chudy, niczym nasza szkapa. Słodko. Bezwiednie bawisz się kolczykiem, gdy mu się tak przyglądasz i zastanawiasz, kiedy przekroczysz jego próg komfortu. Oczy ślizgają się po kościstym ciele rozciągniętym na ziemi. Czy w jego zawodzie to wymagane? Popijasz znów, sam uznajesz, że starczy ci widoków na najbliższy rok, więc tym razem zadzierasz głowę do góry. Rzeczywiście cholerne chmury schowały gwiazdy.
Powrót do góry Go down
Vit Halíček


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Most Pałacowy   Sob Cze 18 2016, 17:13

Zapytaj go o to kiedyś, Bruno. Na pewno będzie zaskoczony, ale nie na tyle, aby cię wyśmiać, przecież jesteście dorośli, pewnych tematów śmiechem tykać nie wolno, tak nakazuje męski kodeks, a po pijaku to zwłaszcza, zapytaj koniecznie, wtedy oprócz odpowiedzi doda jeszcze sześćset razy, że cię szanuje. Chyba każdy przechodzi przez tą pijacką fazę, kiedy czuje, że musi poinformować znajomego, przyjaciela, kogoś z rodziny, lub w skrajnych przypadkach całkiem obcego, o tym, jak bardzo go szanuje. Vit pod tym względem nie różnił się od innych pijanych ludzi.  Ale fakt faktem, jedna butelka to zdecydowanie za mało.
- Skąd możesz wiedzieć? Poznałeś już każdą z ostatniego rocznika? Na pewno jakaś nie mogłaby się oprzeć temu ciału w zamian za lepsze oceny. - Podciągnął się w górę, opierając na łokciu, drugą ręką prezentując teatralnie całą swoją okazałość. Przecież wiedział, jak wyglądał, ale oprócz taki wad, jak wystające kości miednicy miał również zalety. Na przykład. Hm. Czarującą osobowość. Mimo wszystko liczył, że Bruno nie przyjdzie z pustymi rękami, bo butelka Becherovki zapewne zostanie opróżniona w parę chwil. Ale może się cykał, aby iść tak przez miasto, z flaszką dłoni, w końcu belfrowi nie wypada. Tutaj byli bezpiecznie ukryci. Najciemniej pod latarnią. A tak na poważnie, to ten.
- No i jak ci tam, w starych murach? - Sięgnął do kieszeni wyciągając swoje magipapierosy, standardowo, sandałowiec, gruszka, gorzka czekolada i wepchnął jednego do ust, po czym wetknął między wargi jeszcze pięć fajek, odpalając tylko jedną z nich.
- Patrz, jestem Umut. - Żarcik ci się wyostrzył, Vituś, hohoho. Niezapalone fajki wrzuca spowrotem do zmiętego pudełka. Umut na pewno miałaby do odsprzedania jakiś fajny towar, tylko Vit nie był pewien na ile Bruno może sobie teraz pozwolić, obejmując tak poważną posadę. No bo naprawdę, substancje halucynogenne? Co będzie dalej? Zapiekanki? Prostytutki?
Powrót do góry Go down
Bruno Słowacki


Moskwa, Rosja

¾

27 lat

ubogi

nauczyciel języka polskiego

PisanieRe: Most Pałacowy   Pon Cze 20 2016, 00:49

- Pracuję tam już dwa lata - informujesz go tonem, którego używasz tłumacząc dzieciakom odmianę przez przypadki. Cierpliwość, z niemal niewykrywalną nutą irytacji czającą się pod powierzchnią. Skoro tyle tam pracujesz, to raczej dobrze zdążyłeś poznać uczniów, prawda? Ci, którzy byli w przedostatniej klasie teraz są w ostatniej, to prosta matematyka. - To nie ty jesteś nauczycielem, twoje ciało raczej nie ma tu wiele do gadania - odpowiadasz przy okazji krzywiąc się ironicznie, gdy Vitek układa się w pozycji francuskiej dziewczyny gotowej do namalowania. Oby nie przyszło mu do głowy zrzucać ubrań, aby dopełnić całość tego obrazka. Chyba jeszcze za wcześnie na takie zabawy, alkohol stanowi dopiero ułamek składu waszej krwi, więc jeszcze nie czas, aby podrzucał wam do głowy takie pomysły. Chociaż jeśli masz takie myśli na trzeźwo to może powinieneś bać się tego, na co wpadniesz w stanie wskazującym? Uważaj Bruno, mogłeś zaproponować przeniesienie się do Vitkowego mieszkania, mniej świadków, żadnych prawdopodobnych donosów na zdemoralizowanego belfra. Ale z drugiej strony dzieciakom na pewno by to nie przeszkadzało.
- Dziwnie, nie mogę się przyzwyczaić. - Szczerość, tym razem możesz sobie na nią pozwolić. W końcu po to się spotkaliście. Trochę pożartujecie, zwyzywacie się w myśl założeń męskiej przyjaźni, jest też czas na słowa od serca, dopóki dopóty nie wprowadzą w was w zakłopotanie i znów zaczniecie obrażać się dla rozrywki. Równowaga zostanie zachowana. - A ty jak? - pytasz, spoglądając na niego uważniej niż wcześniej. Twoje spojrzenie traci na zadziorności, jest bardziej skupione. Podziwiasz go za pracę, którą się zajmuje. Może dla niego to szara codzienność, ale dla ciebie mimo pewnej otwartości na nowe i nieznane to wciąż dosyć niebezpieczne, na co na pewno byś się nie porwał. Starcza ci ten wybuchowy chłopak. Wykrzywiasz twarz w grymasie, gdy wyciąga te wszystkie papierosy i nie dzieli się z tobą nawet jednym. Co z tego, że prawdopodobnie być mu odmówił, bo wolisz zwykły, solidny tytoń.
- Aleś ty zabawny, koń by się uśmiał - mruczysz, ciągnąc po raz kolejny z jego flaszki i z niepokojem odkrywasz, że musisz coraz mocniej ją przechylać. Tuszujesz swoje zmieszanie tym, że temat Umut jest ci trochę niewygodny. Nie wiesz, co z nią zrobić. Tyle się nie widzieliście i chociaż te wszystkie emocje opadły to chyba jest ci bardziej niezręcznie.
Powrót do góry Go down
Vit Halíček


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Most Pałacowy   Pon Cze 20 2016, 10:55

Dwa lata? Vit zmarszczył brwi zamyślony. Serio, dwa lata? A nie rok? Czy to tyle czasu już minęło? Dwa lata to mało i dużo jednocześnie, zależy od punktu patrzenia. Ej, Bruno, to ile wy właściwie jesteście już po szkole? To znaczy nie równocześnie przecież, ale chyba te dwa lata potrafiłby Vitek odjąć od końca szkolnej kariery i… nie ważne. Przecież nie warto sobie takimi rzeczami zaprzątać głowy. Operował cyframi dobrze na innych płaszczyznach, liczyć lat dobrze nie musiał. Były i już, a gdyby miał problem Bruno na pewno podsunąłby mu belferskim tonem dobrą odpowiedź.
Jak to nie ma? Przecież Vit jest jedną z niewielu osób, które cię Bruno kochają takim, jaki jesteś, na pewno musiałby być profity ze sprawienia przyjemności przyjacielowi nauczyciela. Jak trzeba to Vitek i referencje wystawi.
Obyście tylko byli w stanie dotrzeć do Vitkowego mieszkania w odpowiednim czasie, ale co to za impreza na kwadracie, kiedy możecie w pijackim uniesieniu podbić całe miasto. Nie zabezpieczyłeś się przypadkiem, mówiąc, że masz brata bliźniaka, który jest nierobem i pijusem? Na wypadek, gdyby ktoś miał cię kiedyś spotkać w Vitkowym towarzystwie, mógłbyś się tłumaczyć, że to nie ty. A takich wieczorów i tak wiele nie ma, bo sam Halićek przy swoim zawodzie często musi się mieć na baczności, rzadko mogąc sobie pozwolić na zakrapiane do nieprzytomności imprezy. Zazwyczaj pić musi skończyć na etapie chyba mi siadło te piwo, stary.
Spogląda na Bruno z powrotem. Ciekawe czy porusza się już po zamku z większą swobodą niż w czasach szkolnych, znając wszystkie przejścia, skróty pomiędzy korytarzami i pokojem obrad. A ty jak, Vitusiu? Wzrusza lekko ramionami, przykładając fajkę do ust. Nic nowego, nic rewelacyjnego, chociaż niektóre historie, który mógłby opowiedzieć na pewno wydawałyby się innym zatrważające. Dla niego jednak była to wciąż ta sama praca, wciąż te same rozrywki, w całym tym wybuchowym stylu życia znalazł dla siebie wiele wygód i o dziwo stabilności.
No co ty, Bruno, częstować cię trzeba? Czy ty jesteś jakąś panienką? Jak chcesz, to bierz, jak nie, to nie, przecież wiesz, że możesz, nie ofuknie cię. To tylko papierosy.
- Oho. – Vitek już się wierci, zainteresowany, bo tą przechyloną bardziej flaszką i reakcją wcale niczego Bruno nie zatuszowałeś, wręcz przeciwnie, uwypukliłeś, jak te wszystkie nastolatki, które nakładają na trądzikową twarz za dużo pudru. Na wypadek, gdyby Słowackiemu skończyła się ochota na szczerości, Vitek postanawia sam pociągnąć temat, wyciągając rękę w stronę kolegi, aby przejąć butelkę.
- Widziałem ją ostatnio, Miss Zimne Serce Egiptu. Jak zwykle nie zwróciła na mnie należytej uwagi – Nie, żeby nie zwróciła żadnej, ale ona nie zwróciła należytej. Vitek, ty idioto. Paradoksalnie pewnie widywał ją częściej, niż Bruno, choć i tak raz na kwartał. W końcu świat jest mały i nawet w tak dużym mieście można przypadkiem trafić na znajomych pośród tłumu.
Powrót do góry Go down
Bruno Słowacki


Moskwa, Rosja

¾

27 lat

ubogi

nauczyciel języka polskiego

PisanieRe: Most Pałacowy   Nie Lip 10 2016, 15:07

Wzruszenie ramionami to dobry znak. Wiesz w ten sposób, że w życiu Vita nie wydarzyło się nic ekscytującego, nic fantastycznie ciekawego, żadne przykre czy bolesne wydarzenie. Są na to inne reakcje. Mniej lub bardziej oczywiste. To niezwykłe, nie sądzisz? Tyle lat znajomości i nagle znasz człowieka tak bardzo, że nawet jego gestykulacja może powiedzieć ci tyle samo, co wypowiadane słowa. Nawet nie zauważyłeś, kiedy to się stało. Przecież wasze spotkania nie mają regularnych dat, różnorodne przebiegi. Przecież nie zawsze pijecie. Ty nie możesz w tygodniu, bo jesteś przykładnym nauczycielem. On zależy jak leży, bo jest saperem. Coś poszłoby nie tak i... bum. Zostałaby ci po nim w spadku jedynie ta butelka, którą dzierżysz teraz w ręce. Zdecydowanie bardziej pusta niż pełna, niedobrze. W dodatku w twoim kierunku zostaje wyciągnięta ręka, nagląco prosząca o zwrot. Ty jednak nic sobie z tego nie robisz. Nie pijesz co prawda więcej, ale twoje palce z wielkim zainteresowaniem bawią się etykietką. Próbujesz się na czymś skupić, żeby pozbierać myśli, wyjątkowo dziś nieusłuchane. Chyba będziesz potrzebował dzisiaj sporo alkoholu, żeby je ujarzmić.
- Daj mi tego śmiesznego papierosa - prosisz bez prośby. Nie masz zamiaru grzebać Vitkowi po spodniach, bo jeszcze by mu się spodobało, a to chyba jeden z ten typów, którzy nie przejmują się, że leżą na środku niezwykle publicznego mostu.
Parskasz śmiechem słysząc ten niezwykle uroczy epitet, którym ten określa twoją przyjaciółkę z dawnych lat. Nie możesz zaprzeczyć, że pasuje. Ludzie, którzy znają ją tylko powierzchownie rzeczywiście mogą odnieść takie wrażenie. Zresztą sama Umut starannie pielęgnuje tę wizję samej siebie. Wiesz dlaczego. Jako jedyny, jesteś specjalny Bruno, bo ona ci zaufała. Dawno temu, tak jak ty zaufałeś jej. Tylko minęło tyle czasu. Czy ona ufa ci dalej? Powinniście w końcu się spotkać, porozmawiać w cztery oczy, bo inaczej nadal będziesz chodził dalej po Petersburgu z tym dziwnym przykurczem żołądka i będzie ci się wydawało, że widzisz ją na każdym roku.
- Odnoszę wrażenie, że należyta uwaga kobiety w twoim mniemaniu to rzucenie się na ciebie z piskiem. Oczywiście tylko te ładne - parskasz rozbawiony z tej wizji. Cóż, nie można odmówić mu samoświadomości.
Powrót do góry Go down
Vit Halíček


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Most Pałacowy   Pon Lip 11 2016, 16:50

Weź sobie sam, mendo, tego śmiesznego papierosa, co wy jesteście, dzieciakami, żeby się tak uprzejmie częstować? Wyciąga jednak z kieszeni paczkę i rzuca przyjacielowi pod nogi, samemu podnosząc się do siadu i wyciągając butelkę z jego rąk, no przecież to na pół, przecież on też chce, no daj, no nie bądź taki. Nauczycielski. W spadku poza butelką Bruno mógłby sobie jeszcze co nieco zabrać, w końcu niewiele, ale trochę tych skarbów Vit w zanadrzu miał. Paprotki i fajerwerki, były chyba najbardziej przyjemnymi fantami, były jeszcze magnesy na lodówkę, pocztówki i od czasu do czasu goniące go problemy z powodu rozległych kontaktów z kobietami.
- Proszę cię. – Przytyka gwint do ust i wychyla, ciągnąc spory łyk. Nawet dwa. I trzy, bo nie wiadomo kiedy znowu butelkę odzyska, gdy się Bruno do niej przyklei. Vit czuł w kościach, że Słowacki sporej dawki alkoholu dzisiaj potrzebuje, a to się da załatwić. Żeby go tylko potem nie musiał cucić na mieszkaniu i próbować dobudzić rano, kiedy się okaże, że jakaś pilna sprawa wyskoczyła. Chujowe czasy, jeśli muszą na każdym kroku patrzeć na nadchodzące, ewentualne obowiązki, zamiast skupić się na zabawie. Kiedy będą to nadrabiać? Na emeryturze? W sumie czemu nie, Vit trochę czekał, aż będzie siwym sześćdziesięciolatkiem, wybywającym na egzotyczne sekswakacje.
- Bez przesady, niech nie piszczą. A przynajmniej nie wszystkie naraz. – Ogłuchnąć można, a akurat tego rodzaju dźwięków z ust kobiecych Vit nie był fanem. O co chodziło z tym piszczeniem? Nie mogły wypróbować czegoś nowego? Na przykład śmiechu? Akurat śmiechu płci pięknej mógłby słuchać godzinami.
Powrót do góry Go down
Bruno Słowacki


Moskwa, Rosja

¾

27 lat

ubogi

nauczyciel języka polskiego

PisanieRe: Most Pałacowy   Nie Sie 21 2016, 23:05

Widzisz Bruno, jakie to życie jest. Próbujesz być miły, a przynajmniej próbujesz zachować odpowiednio pozory, a tu takie coś cię spotyka. Nie poda jak człowiek człowiekowi tylko rzuci. Nawet nie w twarz, a pod nogi. Gdzie tu szacunek dla kręgosłupa? Milczysz jednak, chyba po prostu się przyzwyczaiłeś. Lubisz Vita, pewne jego nawyki ci nie przeszkadzają już ani trochę. Sięgasz po paczkę, a tu pozbawiają cię od razu butelki. Ale może ma rację? Może czas trochę przystopować, podobno lata mijają nieubłaganie, organizm się zmienia. Zresztą wiesz doskonale, że alkohol cudownie nie rozwiąże twoich problemów, chociaż bardzo, ale to bardzo byś tego chciał. Jeśli zaś chodzi o bardziej rzeczywisty powód poddania się w walce o butelkę to jej zawartość przecież i tak się kończy, co jest równoznaczne z potrzebą zmiany lokalizacji na taką, w której serwują płyny o wysokiej zawartości procentów. Dlatego najpierw skupiasz się na papierosie, jak gdyby było to jakąś formą rytuału. Otworzyć paczkę, wyciągnąć jednego, wsunąć pomiędzy wargi, a potem z roztargnieniem przetrzepać swoje kieszenie w poszukiwaniu zapalniczki. Dobrze, że masz swoją. Odnajdujesz ją za którymś razem, tuż obok tego zegarka, który jest twoim pomostem łączącym przeszłość z teraźniejszością. To, kim byłeś z tym, kim mógłbyś być, gdyby nie pewne okoliczności. Potrząsasz jednak głową jakbyś odganiał natrętną muchę i odpalasz fajkę. Krzywisz się lekko, bo nie jest to klasyczna zawartość tytoniu i powolnej śmierci, ale godzisz się z tym dostatecznie szybko, żeby po krótkiej chwili porządnie się zaciągnąć. Dym w płucach napełnia cię jakimś takim dziwnym poczuciem spokoju, czujesz to?
Spoglądasz więc na swojego przyjaciela, starannie omijasz wzrokiem butelkę, a na twoich ustach nawet tańczy cień uśmiechu. Takiej odpowiedzi się spodziewałeś. Inna mogłaby być uznana za przejaw choroby u tego niepoprawnego kobieciarza. Może bardziej urojonego kobieciarza niż klasycznego, ale warto ten fakt przemilczeć.
- Wolisz jęki? - pytasz rozbawiony tym dowcipem swoim do rozpuku, przy okazji wypuszczając z ust dym. Niestety nie tworzy on żadnych ładnych kształtów, a ty znów przytykasz papierosa do ust. Jest tu przyjemnie, spokojnie, bez irytujących par oczu pozbawionych własnego życia. Ale czujesz ten zew, więc odzywasz się po raz kolejny. - I co, idziemy dalej?
Powrót do góry Go down
Vit Halíček


Petersburg, Rosja

czysta

26

zamożny

Saper

PisanieRe: Most Pałacowy   Czw Lis 03 2016, 11:39

W którym momencie twojego wesołego jestestwa znudzi ci się to ganianie za babami, Vit? Nawet psy muszą kiedyś odpocząć i w końcu usiąść na kanapie, rozciągnąć się i popatrzeć tęsknie na właściciela, niech trochę pogłaszcze, neich obok zaśnie, niech będzie ciepło i błogo i spokojnie razem dopóki droga się nie skończy i śmierć was nie otuli. Gdzie masz, Vitusiu, swoją właścicielkę? Nie chciałbyś takiej, co by ci podawała obiad ciepły, kiedy przyjdziesz z pracy? Jasne, że byś chciał, dobrze o tym wiesz. Tylko wszystkie te one jakoś nigdy nie zostają na dłużej, z niczyjej winy w zasadzie, z niczyjego wyboru, po prostu wszystkie twoje relacje rozpływają się nagle, jakby to była naturalna kolej rzeczy, jakby bogowie wcale nie planowali zrobić kiedyś z ciebie starego, wygodne wuja i robiącego wstyd dzieciakom ojca z wąsem. A ty, Bruno? Jakbyś wyglądał z wąsem? Zabawnie, akuratnie. Gdzie są wsze wąsy chłopaki? Przecież wśród rosyjskich młodzianów lat dziewięćdziesiątych to długoterminowy krzyk mody. A i dziewczętom przecież się podoba. Dopóki im się na amory nie zbierze, wtedy to jakoś te wąsy drapią w delikatne usteczka. I inne części ciała.
Jeszcze dwa łyki, jeszcze dwa zaciągnięcia i jedno przeciągnięcie długiego ciała, w końcu kiwnięcie głową.
- Idziemy. – Nie ma co trwonić całej nocy na jakiś most. Prawdziwej imprezy należy poszukać na mieście. Wstaje, otrzepując się lekko, trzeba wyglądać dobrze na dzielni.
- To co z tymi uczennicami? Może jednak jakaś samotna potrzebuje pocieszenia? – Nie odpuści. Dopóki się noc nie skończy, albo ktoś podczas dalszej części nocnej eskapady zwróci jego uwagę. Kierunek centrum.

Bruno i Vit z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Most Pałacowy   

Powrót do góry Go down
 
Most Pałacowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: