IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Zaczarowane źródła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieZaczarowane źródła   Pią Kwi 01 2016, 02:48

Zaczarowane źródła

Widok zaczarowanych źródeł z pewnością ucieszy wszystkich śmiałków, którzy pokusili się o podróż w pobliskie góry kaukaskie. Choć wędrówka do tego miejsca zajmuje sporo czasu, to nie podlega najmniejszym wątpliwościom, że raz na jakiś czas warto je odwiedzić, chociażby dla malowniczych widoków. Źródła górskie słyną przede wszystkim ze swoich niecodziennych właściwości i kolorów – każda z barw wód odpowiada innej cesze. Jak wiadomo – żółte wody wprowadzają w niezwykle dobry nastrój, zielone działają kojąco na ciało i umysł, czarne z kolei leczą zranione serce, a czerwone wręcz wprowadzają w stan euforii i pobudzają do życia. Warto jednak pamiętać o tym, by nie przebywać zbyt długo w zaczarowanych źródłach, gdyż mogą mieć wówczas zgoła odwrotne, niebezpieczne właściwości.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Sro Maj 11 2016, 14:02

Z podekscytowania nie spałam całą noc i zasnęłam na chwilkę tuż przed pierwszym wzejściem słońca. Lubiłam oglądać jak wschodzi, obserwować jak światło przegania granatową ciemność. Było w tym coś dziewiczego i magicznego.
Wyskoczyłam z łóżka ku niezadowoleniu mojego kocurka, który jak zwykle spał mi na głowie i zaczęłam się szykować. Starałam się przy tym nie budzić swoich współlokatorek. Ubrałam się w ciemne, sztruksowe spodnie, przynoszące mi szczęście oraz koszulkę z ogromną głową kota podobnego do Brego i zarzuciłam na to wyświechtaną już bluzę w kolorze burgunda. Nie szłam na randkę, więc nawet nie zadawałam sobie trudu, aby ładnie wyglądać czy też nakładać mazidła na twarz. Przemyłam ją jedynie w lodowatej wodzie i zaczesałam włosy w wysokiego koczka. Do plecaka schowałam ubranie na zmianę i dwa ręczniki. Tam, gdzie się dzisiaj wybierałam będą potrzebne. Mam nadzieję, że mój towarzysz mnie posłuchał i zaopatrzył się w podobne zapasy. Na sam koniec schowałam wczorajszą kolację. Nie było czasu na dzisiejsze śniadanie, jak chcieliśmy wrócić na czas to należało wyruszyć już teraz. Na paluszkach jak myszka opuściłam sypialnię i zeszłam do Salonu Głównego, który teraz ział pustką.
Nie miałam zegarka, ale kiedy dotarłam na parter on już na mnie czekał, albo mi się wydawało, że to on, bo stanęłam jak wryta podejrzewając, że mam przed sobą członka Komitetu Dyscyplinarnego, który złapał Andrieja i teraz dobierze się do mnie. Nie jestem jednak tchórzem, więc podchodzę bliżej jakby nigdy nic i wtedy prawie wykrzykuję w swoim ojczystym języku: O-mój-boże! To Andriej! Obchodzę go z każdej strony, jakbym kupowała niewolnika na targu. Zaraz zajrzę mu do buzi!
- Coś ty zrobił... - Nie wiem czy jestem zła, bo nowy Walewski wygląda po prostu WOW. Nie, żeby wcześniej był brzydalem. Teraz z krótkimi włosami i bez brody wyglądał młodziej, choć rysy twarzy okazał się mieć ostrzejsze niż przedtem myślałam.
- Wiem, że namawiałam cię do zmian, ale nie musiałeś od razu kraść czyjegoś ciała - mówię z lekkim zdziwieniem, uderzając go słabo w szeroką pierś. - Dobra, idziemy, możemy gadać po drodze. Masz wszystko o co prosiłam? - pytam, zauważając torbę z opartymi o białą ścianę kijami. Dobrze, bardzo dobrze.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Sro Maj 11 2016, 19:44

Życie pod jednym dachem z Yurim i Ulianą zaczynało być coraz trudniejsze. Wpadali na siebie na tyle często, jakby Akademia skurczyła się do jednego piętra. Najgorsze było w tym wszystkim, że nie mógł nic zrobić. Nie zamienił ze swoją dziewczyną ani słowa od pamiętnego spotkania w kąciku, podczas którego dał jej jasno do zrozumienia jaka jest ich przyszłość. Ze wsparciem Timona i Líviai jeszcze jakoś się trzymał, ale jak jeszcze raz Yuri spróbuje wszcząć z nim rozmowę na jakikolwiek temat to wybuchnie. Z biegiem dni i tygodni coraz lepiej znosił towarzystwo żwawej Bregović, nie dziwiąc się już niczemu co od niej usłyszał lub co robiła. Przywyknął do śmiechu, kawałów i sprośności, jakimi zdarzało się jej go raczyć. Walewski po prostu zaczynał ją lubić. Dlatego bez zająknięcia zgodził się na jej plan wycieczki w ciemno, posłusznie szykując ubrania i ręczniki. Podejrzewał, że zamierza złamać szkolny zakaz, kąpiąc się w Rusałczym Jeziorze. To mogłoby się dla niego bardzo źle skończyć. Obudził się na styk z budzikiem, aby po krótkim prysznicu nakładać na siebie pierwsze warstwy okrycia. Z tego co zrozumiał będą się bić na kije w miejscu trochę oddalonym od Akademii, aby zminimalizować w jakimś stopniu ryzyko wpadki. W umówionym miejscu zjawił się przed czasem. Niespokojnie nasłuchiwał nadchodzącej Lívii, aż w końcu ukazała się jego oczom. Uśmiechnął się widząc jej szok. Siostra miała rację - ludzie go nie rozpoznawali. Bez brody i długich włosów stał się nową osobą.
- Małe zmiany - powiedział, lekko szczerząc zęby. - Mam wszystko co potrzeba, prowadź.
Złapał za torbę i kije przepuszczając ją w drzwiach. Gdy byli na zewnątrz spojrzał na niebo, które rokowało dobrą pogodę, ale w dzisiejszych czasach nie można było mieć pewności. Natura kaprysiła jak małe dziecko.
- To co znowu wymyśliłaś, że musimy robić to o świcie?
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Czw Maj 12 2016, 13:31

Mrużę oczy przed słońcem i próbuję zlokalizować pierwsze przeszkody, ale niedziela miała magiczne właściwości, zatrzymując każdego w ciepłym łóżku. Było tyle zajęć i kółek, że większość uczniów oraz nauczycieli wolała zaszyć się w swojej sypialni i kumulować siły na nowy tydzień. Spoglądam na Andrzeja, który nie wygląda jak Andrzej, musząc przyznać, że zmiana na plus. Teraz jego nos nabrał odpowiedniego kształtu, a brak tego postarzającego zarostu ukazał prawdziwe rysy twarzy. Z wiekiem jeszcze pewnie się wyostrzą. Był zaledwie o rok wyżej, a ja się czułam jak pierwszoklasistka.
- Przekonasz się, przystojniaczku - mruczę i nie ma w tym nic filuternego. - Komu mam wysłać pudło czekoladek? - Oddalamy się coraz bardziej od terenów Akademii, z górki pod górkę, gdzie niespodziewanie wskakuję na plecy Andrzeja. Przyda mu się większy wysiłek, a i mnie nogi zaczęły boleć. Stopy znaczy. Chyba jakiś kamyk, albo skarpetka się podwinęła.
- To część treningu - dodaję, przytulając się do niego jak mała małpka, tyle, że go poganiałam. - No szybciej, szybciej! Mój pradziadek już byłby dawno na miejscu!
Niewiele mi potrzeba do zabawy.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Pią Maj 13 2016, 15:24

Należało przyznać, że przy Lívii życie nabierało zdrowych rumieńców. Zamiast ślęczeć nad książkami i pisać wypracowania był skutecznie wyciągany poza tereny Akademii na piesze wędrówki lub koślawe potyczki. Spędzali ze sobą tyle czasu, że prawie zapomniał o istnieniu innych rówieśników. Była przecież Erdene, był Timon i kilka innych osób. Najprzyjemniejsze w tym wszystkim było to, że nie musiał ukrywać swojej znajomości  z Bregović. Co prawda ludzie się oglądali, kiedy szli razem korytarzem lub jak widziano ich razem na dziedzińcu pochłoniętych rozmową, ale nie musiał się martwić tym, że jej rodzina będzie nagabywała rodziców. Dwa lata z Ulianą, choć słodkie to jednak były męczące, bo ileż razy miał ochotę ją przytulić albo pocałować to nie mógł. Należało chować się po pustych klasach i wynajdować coraz to lepsze kryjówki. Lívii całować nie zamierzał, to jednak czasami myślał o tym jaka szkoda, że Uliana nie może być taką Bregović. Przywykł już do tej swary i lekkich ciosów, jakimi go obdarzała, gdy powiedział coś nie tak. Pochłaniała go na tyle, aby wracać do sypialni i natychmiast kłaść się spać. W ostatniej klasie nauczyciele nie dawali już forów i należało wykrzesać z siebie znacznie więcej. Za naukę walki odwdzięczał się Lívii korepetycjami, których jak się okazało potrzebowała bardziej niż to zaprezentowała w prośbie. Z warzelnictwa miała olbrzymie zaległości. Uwagi o nowym wyglądzie cieszyły, ale równie nieco peszyły, choć przy Bregović pochwały nabierały innego znaczenia.
- Mojej siostrze - odparł, poprawiając torbę na ramieniu. Wyjaśnił pokrótce jak do tego doszło i skąd wynika taka zmiana. W czasie drogi zmieniało się otoczenie tak jak czujność, Walewski nawet nie zauważył jak Lívia znika, a potem mało brakowało do zarycia nosem o kamieniste podłoże. Andriej aż sapnął, bo akurat na własnych plecach to się jej nie spodziewał. I tak był już czerwony na twarzy, więc rumieńce dolały jeszcze więcej szkarłatu. Taka bliskość… Lívia nie miała z tym oporu i nawet nie chciał myśleć, jak to wygląda w jej domu. On sam wolał mieć jakąś granicę, tą całą przestrzeń osobistą.
- To sobie wymyśliłaś - warczy, bo z nią na grzbiecie jest jeszcze trudniej iść. - Zemszczę się.
Obiecanki cacanki, ale kiedy jeszcze rzuci jej kłodę pod nogi w najmniej oczekiwanym momencie. Po dwudziestu minutach entuzjastycznych wrzaskach Lívii doszli do zaczarowanych źródeł. Stanął oniemiały, zapominając o całym balaście.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Sob Maj 14 2016, 01:00

Podrygiwałam wesoło przytulona do pleców Andrzeja, wrzeszcząc mu do ucha hasełka i zaczepne przyśpiewki dobrze wiedząc, że jego pogróżki kończyły się wyłącznie na słowach.
Każda inna dziewczyna na moim miejscu korzystałaby z takiej bliskości, mogąc chłonąć męski zapach, przygryzać ucho, robić malinki czy co tam czynią chłopakom. Ja nie miałam w tym żadnego doświadczenia, przez te wszystkie lata nikt nie wpadł mi w oko, ani ja nie wpadłam komuś. Może powinnam się martwić, bo większość koleżanek już się całowała.
Gdybym była bardziej dziewczyńska to pewnie obecność Andrieja działałaby na mnie całkiem inaczej, a tak po prostu widziałam w nim partnera do zabaw i ćwiczeń niż chłopaka.
Polubiłam go, a on chyba mnie, bo już dawno przestałam go szantażować. Z gracją akrobatki z niego zeskoczyłam rozprostowując kości. Dziwiłam się, że nie znał tego miejsca. Zaczarowane źródła idealnie nadawały się na randki. Ale co ja tam wiedziałam. Na żadnej nie byłam.
- Nie stój tak - mówię, klepiąc go w tyłek, na co on się wzdryga. - Czas Andriej, czas.
Zdejmuję plecak i kładę go przy kamieniu, potem oswobadzając się z bluzy. Sprawdzam czy koczek się jeszcze trzyma, a następnie podnoszę z ziemi kij do ćwiczeń.
- Jesteś leworęczny? - pytam, nie będąc z tego zadowolona. Widząc jego zaskoczoną minę, przybieram ton sędziwego mentora: - Leworęczny szermierz jest wystawiony na większe niebezpieczeństwo, bo odwraca się lewym bokiem do przeciwnika, a tu jest serce. - Demonstruję mu to wszystko. - Trzymaj i popatrz - mówię i oddaję swój kij, a ze spodni wyciągam różdżkę. - Udajmy, że różdżka jest niewielkim mieczem. Lepiej siekać przez ramię, nie głowę, bo wtedy ostrze może się ześlizgnąć, najlepiej trafiać tu. - Podchodzę do niego i dotykam punkt między barkiem a szyją. - Wtedy przeciwnik umiera. Zazwyczaj.
Pokazuję jeszcze kilka manewrów, gdy Andriej na mnie patrzy.
Czuję się taka dorosła!
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Nie Maj 15 2016, 13:37

Nigdy tu nie był, a spędził przecież osiem lat w Akademii! Otoczenie choć surowe, wydawało mu się urokliwe. Ulianie na pewno by się tu spodobało, pomyślał i zaraz potem zganił sam siebie za takie myśli. Trudno było przywyknąć, że już nie są razem, że ona należy już do innego. Odeszła. Nie ma. Kopnął kamyczek, pospiesznie szukając ratunku w Lívii, która stanowiła idealny talizman przeciwko smętnym rozmyślaniom. Potrzebował jej niemal jak narkotyku, bo gdy zostawał sam na sam ze swoimi myślami to cierpiał niewyobrażalne męki. Rozpamiętywał przeszłość, to jak Uliana była dzisiaj ubrana i z kim rozmawiała. Wypatrywał jej na korytarzach za każdym razem, mając nadzieję, że przyłapie ją z Yurim. Ubzdurał sobie, iż ich bliskość będzie punktem zwrotnym, wtedy Andriej będzie mógł dać sobie spokój. Zapomni. Jak na razie miotał się po Akademii, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca. Gdyby nie Lívia to pewnie rzuciłby szkołę w cholerę. Klepnięcie w tyłek go otrzeźwia i w odpowiedzi tylko prycha. Idąc za jej przykładem zdejmuje bluzę ukazując się w ciemnym podkoszulku. Andriej złapał za kija i próbnie zaczął nim wymachiwać.
- No... Leworęczny - przyznał, nie wiedząc w czym problem. - W mugolskiej szkole nauczyciel wiązał mi z tyłu rękę i zmuszał do pisania prawą. Nawet nieźle mi idzie, ale pismo mam koszmarne. - Pierwsze lata w szkole były koszmarne, bo nadal traktowano mańkutów jako wybrakowane jednostki, przymuszając ich do bycia takimi jak inni. Słuchał Lívii z konsternacją, myśląc uprzednio, że te całe bijatyki są na niby. Jakie umieranie? Średniowiecze już dawno się skończyło, żeby siekać się mieczami i toporami. Bicie się różdżkami to co innego... Andriej patrzył z podziwem na poruszającą się z gracją Bregović, która prezentowała wszystko z tak dużym zapałem, że pewnie sama od razu wybiłaby mały oddział.
- Czyli mam nauczyć się walki prawą ręką?
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Nie Maj 15 2016, 23:36

Wiązali ci rączki, Andrzejku? Dziękuję za podpowiedź, bo na pewno z tego skorzystam. Zasłonię ci również oczka, ale to później. Musisz się tyle nauczyć, a czasu mamy tak mało. Nie wiem, gdzie się tak spieszę, może mam to jedno z przeczuć, że za chwilę tuż za rogiem Andriej będzie musiał zrobić użytek z moich nauk. Nigdy jeszcze nikogo nie szkoliłam w tak bardzo zaangażowanym stanie. Z Samuelem na przykład wyglądało to całkowicie inaczej, poza tym był jeszcze dzieckiem. Andriej zaraz kończył szkołę i czułam się zobowiązana wypuścić go w świat z umiejętnościami, które pozwolą mu przetrwać. Przesadzam, wiem. Martwię się jednak, że prędzej czy później dojdzie do pojedynku między Andriejem i Yurim, a wtedy szala goryczy się przeleje i nie będzie co zbierać. Choć lubię Walewskiego to jak na razie szala zwycięstwa przeważała przy Aristovie.  Spochmurniałam więc na samą myśl o klęsce swojego ucznia, a chwilę potem zdzieliłam go kijem bez ostrzeżenia.
- STAŁA CZUJNOŚĆ - wydarłam się na całe gardło, bo oczywiście pan Walewski przebywał w innym świecie.


Ostatnio zmieniony przez Lívia Bregović dnia Pon Maj 16 2016, 12:03, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Nie Maj 15 2016, 23:36

The member 'Lívia Bregović' has done the following action : Kostki


'k6' : 4
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Wto Maj 17 2016, 16:57

Andriej zdecydowanie nie spodziewał się ataku ze strony Bregović, błądząc jeszcze myślami w przeszłości. Czasami zastanawiał się, jak potoczyłoby się jego życie bez magii. Chodziłby do normalnej szkoły, uczył podstaw fizyki i wzorów chemicznych. Czy chemia to to samo co alchemia? Miałby jakieś talenty? Dostałby się na Akademię Sztuk Pięknych w Wilnie? A może czekałoby go obranie drogi ojca, wojskowego? Spotkałby mugolski odpowiednik Uliany? Pewnie i tak okazałaby się jakąś arystokratką, dlatego też pewnie Walewski nie miałby u niej żadnych szans. Bregović uderzyła go centralnie w usta, w których od razu poczuł krew. Zaklął głośno, przez chwilę nie dowierzając, że to zrobiła. Zamachnął się, a ona zwinnie zablokowała cios. Spróbował znowu i inaczej. Wszystko zdołała odbić lub zrobić unik. Zaczął atakować ze złością, zostawiając zdrowy rozsądek w tyle. Niepowodzenia dolewały tylko oliwy do ognia, Lívia była dla niego zdecydowanie za dobra, a Andriej naprawdę chciał, żeby w końcu coś mu się udało. Nawet jeśli miałby to być widok krwi na twarzy Bregović. Poważnie już dysząc, wziął ostateczny zamach i...


Ostatnio zmieniony przez Andriej Walewski dnia Sro Maj 18 2016, 00:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Wto Maj 17 2016, 16:57

The member 'Andriej Walewski' has done the following action : Kostki


'k6' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Sro Maj 25 2016, 11:03

Odparowywanie ciosów Andrieja było dziecinnie proste. Nawet w złości jego ruchy były przewidywalne. Nieustannie popełniał te same błędy, przez co zaczęłam się zastanawiać czy kiedykolwiek wypracujemy jakieś postępy. Mimo że był wysokim, silnym chłopakiem to potrafiłam go blokować i atakować wykorzystując swoje atuty. Szybkość, zręczność i zajadłość pchły. Przez dłuższą chwilę towarzyszy nam jedynie stukot zderzającego się ze sobą drewna, ale zaraz wybiłam mu kija z rąk, podcięłam i kiedy upadł na ziemię, siadłam na niego przyduszając.
- Byłbyś już dawno trupem - dyszę. - Jeżeli wiesz, że masz dużo siły to odpierasz kij rękoma tak jak teraz, a jeśli zamiast mnie siedziałby na tobie osiłek to przydaje się różdżka, albo sztylet schowany na takiej wysokości, żebyś mógł go wyjąć i zaatakować - mówię to wszystko, wisząc nad jego twarzą i nie zmieniając stopnia nacisku. Próbował się rozkołysać i mnie zrzucić w wyniku czego jeszcze mocniej ścisnęłam go nogami.
- Zabiłam cię już milion razy - dodaję po chwili i kręcę głową z dezaprobatą. Z Yurim to byłaby walka życia, a nie takie tarzanie się ze słabeuszem. Tym samym wpadam na nowy pomysł i gdy tak nad nim wiszę stykając się nosami, patrzę w szaroniebieskie oczy Andrieja i mówię nieco prowokującym głosem: - Nie dziwię się teraz Gárdonyi, że woli Aristova. Pewnie się już przekonała, jaka z ciebie piczka.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Sob Maj 28 2016, 22:03

Znowu jej głos zrobił się uciążliwy, a osoba drażniąca. Dlaczego nieustannie musiała być taka... Nie wiedział, jakie słowo oddałoby jej charakter. Zaczynał żałować, że w ogóle dał się na to namówić. Z drugiej strony miała być jego szansą na przyszłość, w której z uniesioną głową broni rodziny i się mści. Bez umiejętności walki mógł co najwyżej liczyć na szczęście w pojedynku na zaklęcia, ale i w tym nie czuł się mistrzem. Wolał alchemię. Siedzenie nad kociołkiem i wdychanie oparów, testowanie rezultatów swojej pracy. Bitki przestały mu się już podobać. Co z tego, że rozkwaszał innym nosy? Nic dobrego z tego nie było i Lívia powinna o tym wiedzieć. Z tego co wiedział miała rodzeństwo, dlaczego więc brnęła w coś tak niekobiecego? Nie, żeby Andriejowi nie podobały się waleczne białogłowy. To było nawet w pewnym sensie ekscytujące, ale Lívia sprawiała wrażenie maszyny do zabijania. O niczym innym nie mówiła jak tylko walka, walka, zabić, zabić, walka, walka. Bał się myśleć co będzie robiła po ukończeniu nauki, a jeszcze bardziej się bał tego, że Bregović w końcu trafi na silniejszego przeciwnika. Sama myśl była nieprzyjemne, nie wierzył jak łatwo i szybko zdążył polubić Lívięna tyle, żeby wybiegać na przód z obawami. Ktoś ją powinien utemperować i ukierunkować na właściwą drogę bezpiecznego życia.
- Przestań mówić ciągle o zabijaniu - cedzi przez zaciśnięte zęby, bo jak na tak zgrabną dziewczynę ma sporo siły. Z trudem utrzymywał kij nad jabłkiem Adama i z jeszcze większym trudem szło mu oswobodzenie się z jej ciężaru. Próbował kołyski, przerzucenia siły na nogi, ale ostatecznie skupił się na tym, aby odepchnął kij rękoma. Pomogły w tym słowa na które wydał z siebie coś na kształt warknięcia. Od tego kijobicia zaschło mu w ustach. Po dłuższym siłowaniu udało mu się ją z siebie zrzucić, ale zaraz musiał odskoczyć przed jej atakiem. Skąd miała tyle energii to nie wiedział. Rzuciła się na niego niespodziewanie bez kija, więc głupi upuścił swój i tylko jęknął, lądując twardo na ziemi. Boże, ona go dotykała.
I biła.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Pon Maj 30 2016, 10:48

A Andriej znowu taki marudny się zrobił. Dlaczego musiał być taki poważny i skamieniały? Pamiętam przecież jaki był przed poznaniem Pućki. Nie bał się niczego, atakując każdego, kto źle się wyraził o nim, jego rodzinie lub mugolakach. Podziwiałam go, podziwiałam zapał z jakim młócił się z Yurim, który w tamtym okresie również nie próżnował. Moje dwa chodzące ideały, które obecnie sprowadzały się do kategorii przyjaciół/dobrych znajomych. Ćwicząc z Andriejem mogłam pozwolić sobie znacznie więcej niż wtedy, gdy uczyłam Samuela szermierki. Nie chodzi o to, że był głupszy, a po prostu mniejszy, choć jeszcze chwila, a przewyższy mnie wzrostem. Rósł jak na drożdżach. Andriej był większy to i mogłam go tłuc bez obawy, że wyrządzę mu jakąś krzywdę. Jakoś nie było mi szkoda sprawiać mu bólu w przeciwieństwie do małego Sola. Przy nim to miałam małe wyrzuty sumienia jak za bardzo go popchnęłam. Moja słowa o Uli odniosły zamierzony skutek, zdenerwowałam Walewskiego i po krótkiej utarczce udało mu się w końcu mnie zepchnąć, ale byłam na to przygotowania.
- Jak nie zabijesz ty, to zabiją ciebie - odpowiadam mądrze, szykując się do nowego ataku. Odrzuciłam kij i na niego skoczyłam zbijając z nóg. Uderzyłam jeden raz i drugi, ale jego chyba sparaliżowało, więc zdzieliłam go po twarzy z liścia nie szczędząc kąśliwych komentarzy. Co to miało być?
- Jesteś - cios - totalnie - cios - beznadziejny! - fukałam z przerwami na ozdabianie Andrieja przyszłymi siniakami. Ja naprawdę nie miałam oporów przez bliskością naszych ciał, ani dotykaniu miejsc, których nie powinnam jako dziewczyna, ale byłam wojownikiem, a wojacy się nie patyczkują z jakimiś pierdołami.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Czw Cze 02 2016, 22:24

Być pranym przez dziewczynę... Jeszcze nie rozumiał, że chciała go w ten sposób przyzwyczaić do bliskości drugiego ciała. Odwykł od brutalności, przez ostatnie dwa lata musiał być delikatny i czuły, na tym polegała przecież rola wzorowego chłopaka. Lívia dawała całkowicie odmienny przekaz od Uli żądając, aby ją szturchał, popychał i obezwładniał. Dla niej było wszystko proste, postrzegała go jako przeciwnika, a on zdążył już dostrzec, że ma przed sobą ładną, narwaną dziewuchę, która robi rzeczy o jakich człowiekowi się nie śniło. Siarczysty policzek był totalnym zaskoczeniem oraz wielkim upokorzeniem. Jeszcze nigdy nikt go tak nie uderzył. Skóra niesamowicie zapiekła, ale zaraz zalała go nowa fala bólu. Diabeł, a nie kobieta.
- Przestań - stęknął, próbując osłonić twarz, bo głównie na niej skupiały się ataki. - A ty jesteś dzikuska!
No to mu się udało. Po chwili wyglądali oboje jak ludzki galimatias, nie miał pojęcia gdzie jest jego ręka i czego dotyka, ale najważniejsze było pozostanie górze. Tarzali się po ziemi, Andriej odczuwał każdy kamyk wbijający się w dłonie i plecy, a gdy już wydawało się, że ma wygraną w zasięgu ręku, bo trzymał Lívia w objęciach, krzyknął z bólu. Ugryzła go i tym samym stracił równowagę wpadając do jednego z źródełek. Po kilku przepychankach i poważnej pogadance, postanowili czym prędzej wrócić do Koldovstoretz.

Andriej i Lívia z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

19 lat

IX klasa

bogaty

Werniks

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Sob Lis 05 2016, 21:45

A-na-na-sy ułożone równiutko w puszeczce z przegródką, a w drugiej kandyzowane czereśnie, bo przecież Leonid zasługuje na najlepsze. Krasnoludki to zawsze przygotują najlepsze, nawet zapakowane to wszystko było pięknie, przewiązane srebrną wstążką, bo to w tym sezonie Leonida ulubiony kolor. Chociaż źródło wybrał żółte, ze względu na właściwości. Żadne inne mu się nie przyda, chyba poza Euforią, ale nie chciałby też za dużo się śmiać do rozpuku, aby nie nabawić się przedwcześnie zmarszczek. Nie zniósłby tego. Tylko muzyki brak, przydałaby się tu jakaś cygańska trupa grająca rześko na skrzypcach. Albo grupa jazzowa. I szampany. Ale wtedy zapomnielibyście w ogóle, że jesteście w  szkole, a przecież Leonid ma to na uwadze. Ktoś taki jak on miałby dostać szlaban? I co robić w ramach odpracowania go? Szorować ptasie łajna z kamiennej posadzki? W życiu! Dlatego sumiennie przestrzegał regulaminu, a wszystkie jego wykroczenia mieściły się w regulaminowych lukach. Nigdy więc tak naprawdę Leonid nie odbywał żadnej kary, a jeśli już, to przez czystą złośliwość losu.
- Jak twoja głowa po Dziadach? Słyszałem, że odpierdalała się tam niezła maniana. – Pyta leniwie, wpychając sobie do do ust ananasa. Czarne włosy, spięte w dwa ogromne koki, bo obu stronach głowy zdążyły już zmoknąć, ale nie przez zaczarowane źródła, a lekki deszcz ze śniegiem, który dopadł ich w drodze na miejsce.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

błękitna

wieszczy

17 lat

VIII klasa

bogaty

Alrauna

PisanieRe: Zaczarowane źródła   Sob Lis 12 2016, 22:39

- Daj spokój, Lola – mówię dość posępnie, przewracając lekko oczami i jednocześnie machając lekceważąco ręką. Cóż, nikogo nie powinno dziwić, że jest to temat, na który niekoniecznie mam ochotę rozmawiać, gdyż to, co wydarzyło się na Dziadach, było przekroczeniem wszelkich granic. Coś takiego zdecydowanie nie powinno mieć miejsca, zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń w świecie czarodziejów. Najbardziej bolało mnie to, że tak naprawdę nie byłem w stanie niczemu zaradzić. Spoglądam uważnie na Leonida, wzdychając cicho pod nosem i zajadając ze smakiem kandyzowane czereśnie. – Milion wizji na sekundę. Myślałem, że w końcu mi łeb rozsadzi. Nigdy nie czułem się tak okropnie jak wtedy – dodaję na spokojnie, nawet przez moment nie przejmując się padającym śniegiem. Tak naprawdę nie przepadam za zimą, jednak wyjątkowo nie wzbudza we mnie negatywnych uczuć.
- I teraz wszyscy wiedzą… – Cała ta sytuacja niewątpliwie potwierdziła wszelkie plotki o moich wieszczych zdolnościach. Absolutnie nie było mi to na rękę, ale jak inaczej w racjonalny sposób wyjaśnić to, co wydarzyło się na Dziadach zaledwie dwa tygodnie temu? Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że prędzej czy później prawda o moich umiejętnościach wyjdzie na jaw, jednak nie sądziłem, że będzie to aż tak szybko. Trudno, stało się i już, nie ma o czym rozmawiać, wystarczy że jestem na ustach całego Koldovstoretz. Lepiej więc skupić się na teraźniejszości. Jesteśmy w końcu z Leonidem w zaczarowanych źródłach. Sami, bez Veroshki i całej cygańskiej zgrai, choć w sumie mogliśmy ich zabrać. Od razu zrobiłoby się weselej, nie tylko ze względu na właściwości żółtych wód, w których właśnie przesiadujemy. Brakowało mi domu i Kijowa, dlatego też nie mogłem już doczekać się świąt.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Zaczarowane źródła   

Powrót do góry Go down
 
Zaczarowane źródła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: