IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Westybul

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieWestybul   Pią Kwi 01 2016, 00:37

Westybul

To ogromne i przestronne pomieszczenie z wysokim sufitem upiększonym żółtymi kasetonami i miedzianym, niezwykle kunsztownie wykonanym żyrandolem. Białe ściany zdobią pilastry wykonane z tego samego piaskowego marmuru co schody i poręcze z głowicami, które są w porządku inspirowanym kompozytowym, z elementami wyraźnie nawiązującymi do bujnej flory Kaukazu. Na samym środku, pod żyrandolem, znajduje się kryształowy stolik, na którym zawsze stoi wazon z ozdobnymi kwiatami skutymi prawdziwym lodem. Mówi się, że to najprawdopodobniej pierwsza poszlaka do poszukiwania tajemniczej i nieodnalezionej od lat Kryształowej Komnaty. Po obu stronach stolika mieszczą się schody, na których raczej siadać nie wypada, gdyż brak jakiegokolwiek dywanu zwiastuje rychłe złapanie wilka.
Powrót do góry Go down
avatar


Tobolsk, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

zamożny

PisanieRe: Westybul   Pią Maj 20 2016, 00:29

Chcąc nie chcąc trzeba przyznać, że początek roku w Koldovstoretz już na sam początek przytłoczył ją różnymi sprawami, które prawdopodobnie niezbyt dobrze odbił się na jej relacjach międzyludzkich. Wychodzi na to, że nawet Erdene nie jest wstanie zrobić wszystkiego naraz. To nie tak, że się nie starała, jednak ostatecznie sprawy i tak potoczyły się swoimi drogami. Nie tak planowała sobie rozpoczęcie swojego ostatniego roku w Akademii. Nie licząc odwiecznego problemu dotyczącego relacji z swoją siostrą i natłoku zajęć, pewna ilość przytłaczających ją spraw spowodowana była przez problemy Andrieja i Uliany. Pomimo że od Kołowianek nie minęło zbyt wiele czasu, czasem można było pomyśleć, że było to wieki temu. Początkowo Erdene próbowała nie mieszać się zbytnio w całą sprawę, naiwnie sądząc, że para wyjaśni sobie wszystko sama. Skutek okazał się jednak odwrotny od zamierzonego. Dlatego Vankeev zdecydowała, że nie zamierza już trzymać się od tego z daleka a zacząć działać. Andriej powinien szykować się na nie lada spotkanie, jako że ostatnio wydawał się specjalnie nie mieć dla niej czasu. Już ona przemówi przyjacielowi do rozsądku.
Aktualnie jednak Erdene zajęta była myślami o pannie Gárdonyi. Uliana była naprawdę w porządku dziewczyną. Vankeev jako jedna z nielicznych wiedzących o aktualnie już przeszłym związku dziewczyny i Andrzeja, była pewna, że dla Uli też nie jest to najłatwiejsza sytuacja. Nie wiedziała zbyt wiele na temat jej zaręczyn, jednak gdyby była na jej miejscu na pewno byłoby jej cholernie trudno.
Westybul był pięknie wystrojonym miejscem, które na dodatek według plotek kryło w sobie tajemnice. Jednak dzisiaj nie była tu ani by podziwiać, ani by odkrywać. Wybrała to miejsce, bo o tej porze nie przychodzi to zbyt wielu ludzi, w szczególności przy dobrej pogodzie na dworze. bezceremonialnie siadła na schody, nie martwiąc się ich zimnem. W końcu mieszkała na Syberii, więc trochę zimna jej nie zaszkodzi. Zresztą nie zamierzała tam siedzieć wiecznie. Chciała chwilę pomyśleć zanim zabierze się do roboty.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Westybul   Pią Maj 20 2016, 18:18

Już któryś dzień snuję się po korytarzach, zatrzymując się w półkroku i nie wiedząc jak zrobić kolejny. Jak zrobić kolejny, jeżeli przeznaczony mi mężczyzna, druga połówka, zostawił mnie bez słowa wyjaśnienia. Bowiem wyrzuty o narzeczonego rodziców, uwaga, że to już nie ma znaczenia - to nie jest wyjaśnienie, na które sobie zasłużyłam. A może po dwóch latach właśnie jedynie na to sobie zasłużyłam? Gdybyśmy byli ze sobą rok, to może by nawet nie raczył się na mnie spojrzeć z powrotem na korytarzu? Nagle ktoś staje pod moimi nogami. Na schodach siedzi ktoś. Ledwo rozpoznaję ludzi, chcę tylko przetransportować się z sali lekcyjnej do części sypialnianej. Ale nagle okazuje się, że całkiem dobrze znam tę osobę.
- Erdene - mówię jej imię, nieprzytomnie unosząc wzrok i patrząc na twarz przyjaciółki Walewskiego. Byłam jej wdzięczna, że Erdene zawsze dawała mi alibi na czas randek z Andriejem, ale dzisiaj nie było nic radosnego w tym spotkaniu. Chociaż ucieszyłam się, że ją zobaczyłam, dlatego też ściskając ucho torby, jedną ręką zatrzymuję się jeszcze raz i pytam: - Masz chwilkę, Erdene? - Wskazuję oczami na to, że chciałabym porozmawiać o czymś tajemnym, w każdym razie mam nadzieję, że tak, będzie miała czas. - Wiesz, chodzi o to, że nie mam z kim porozmawiać - tłumaczę się i przestępuję krok w bok, po czym siadamy przy oknie na parapecie. - Słuchaj, chciałam się spytać, wiesz czy Andriej poznał w te wakacje kogoś? - Przecież nie wierzyłam, że chodzi tylko o ten głupi ślub. Na pewno chodziło o coś innego.
Powrót do góry Go down
avatar


Tobolsk, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

zamożny

PisanieRe: Westybul   Sob Maj 21 2016, 12:04

O wilku mowa, a wilk tuż byłoby prawdopodobnie odpowiednim stwierdzeniem do opisania aktualnej sytuacji. Pomimo że myśli dziewczyny krążyły od pewnego czasu wokół Uliany, nie spodziewała się tak szybkiego spotkania. Siedząc na zimnych, marmurowych schodach, obserwowała zbliżającą się pannę Gárdonyi do czasu aż ta prawie na nią weszła. Najwyraźniej myślami nie była nigdzie w pobliżu. Dawniej, gdy Erdene ją widywała, Uliana też często wydawała się rozmarzona, jednak dzisiaj to nie było to. Wcześniej wydawała się ona bardziej otwarta i uśmiechnięta, gdy razem z Andriejem ulatniali się na którąś z kolejnych romantycznych schadzek. Teraz zdawała się pozbawiona tej lekkości, która dawniej jej towarzyszyła.
- Cześć. - Pomachała lekko dłonią z lekkim uśmiechem, gdy dziewczyna zwróciła na nią uwagę. Przez głowę przeleciało jej to, dlaczego wcześniej trzymała się od problemu Andrieja i Uliany z daleka. Ona po prostu nie miała pojęcia jak ma zareagować. Osoba, która nie radzi sobie z własnymi humorami, raczej niezbyt nadaje się na radzenie z emocjami innych. Jednak chyba warto spróbować, nieprawdaż? - Nie ma sprawy. Jasne, że mam czas - powiedziała, podnosząc się z posadzki, która okazała się jeszcze bardziej lodowata niżeli Erdene sądziła. Podeszła razem z Ulianą do parapetu, na którym usiadły. Vankeev spoglądała prze krótką chwilę na widok roztaczający się za oknem, po czym przeniosła swoje spojrzenie na byłą dziewczynę Andrieja. Najwyraźniej Erdene nie była skończonym beztalenciem w sprawie uczuć.
- Nikogo o kim mi wiadomo, jeśli mam być szczera. - Mówiąc to, zaraz przypomniała sobie o tym, że ostatnio jej relacje z przyjacielem też nie wyglądały za dobrze. Chyba powinna była wpierw porozmawiać z nim, a potem dopiero z Ulianą. - Jednak nie sądzę, żeby wakacyjna znajomość, o ile jakaś była, miała tutaj jakąś większą rolę. Czy to to cię gryzie? - spytała spokojnym i przyjaznym głosem, nie spoglądając bezpośrednio na Ulianę i nie chcąc wprawiać jej w zakłopotanie. Erdene westchnęła cicho pod nosem.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Westybul   Sob Maj 21 2016, 18:05

Siedzenie na zimnej posadzce niestety nie jest zbyt mądre, bo można złapać wilka. Zabawne, że wilk się tak często pojawia w tej sytuacji! Niestety zagadka nie wydaje się być zbyt prosta w odgadnięciu. Vankeev nic nie wie, a może nie chce mówić. Osobiście nie wierzę w drugą opcję, bo jestem całkiem naiwna i wierzę w każde słowo innego człowieka. Jeżeli Erdene mówi tak, to na pewno tak jest. Wolałabym chyba dostać jednak w twarz wiadomością o tym, że on się kocha w innej. Wiem, że Cyryl i Lívia mi o tym mówili, ale akurat Erdene wydaje się być dobrym źródłem. Jakoś ani Kuragin, ani Bregović nie wyglądali mi na ludzi, co się znają na poważnych związkach. A ona się zna, przynajmniej na moim!
- On nie chce ze mną rozmawiać - tłumaczę się na wieść o tym, że Erdene też nic nie wie. Boję się, czy z nią też zerwał kontakt. Może wstąpił do jakiejś sekty? Podobno jest jedna taka, nawet mój ojciec wypowiadał się o niej z niepokojem. Ale nie uwierzyłabym, gdybym nie zobaczyła na własne oczy. Andrzej chyba nie był aż takim wielbicielem polityki, żeby wstępować do jakichkolwiek ugrupowań. A może nie bardzo go znałam? - Już nawet nie wiem, co ma na co wpływ, Erdene. Powiedział mi tylko, że wszystko to co było już nie ma znaczenia. - Tu na chwilę przestaję mówić, a mój wzrok wędruje zza okna wprost na policzki siostry Zhu Zhu. Gdybym mogła pojąć, albo przynajmniej pozyskać Andrieja na jedną szczerą rozmowę. W warsztacie malarskim nie był zbyt rozmowny. Rzucaliśmy w siebie uwagami, nieprzemyślanymi słowami, zamiast rozwiązać sprawę, pomyliliśmy się, on się chciał żegnać, ja chciałam odpowiedzi, zapomnieliśmy się i nasze usta się połączyły. - Rzuciłabym dla niego wszystko, ale on mnie nie słucha już nawet. - Mam nadzieję, że Vankeev wszystko naprawi i zaradzi każdemu z problemów.
Powrót do góry Go down
avatar


Tobolsk, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

zamożny

PisanieRe: Westybul   Pon Maj 23 2016, 17:56

Trzeba przyznać, że Erdene potrafiła kręcić nosem jeśli chodziło o pewną naiwność, którą posiadała Uliana, jednak za razem zazdrościła jej takiego beztroskiego i marzycielskiego podejścia do życia. Należały one do tych cech, które czyniły ją kim była i to z jaką lekkością przemierzała korytarze Akademii. Dlatego też patrząc na nią teraz Erdene, wolałaby powrócić do tamtego czasu, gdy największym jej problemem było wymyślanie przykrywek dla Gárdonyi Walewskiego. Aktualnie czuła się jakby przegapiła w życiu rozdział na temat pocieszania. Może faktycznie tak było, skoro od dziecka bliżej była brata od siostry. Może gdyby bliźniaczki były ze sobą bliżej, to dziewczyna wiedziała by jak zachować się w tego typu sytuacji.
- Dla niego też to wszystko jest trudne, tego jestem pewna - powiedziała odwracając się lekko w stronę dziewczyny. Chociaż to go nie usprawiedliwia, pomyślała o przyjacielu Erdene, wciąż zastanawiając się o unikaniu jej przez Andrzeja. Jeszcze trochę i przestanie tolerować jego zachowanie.
- W to akurat zupełnie nie wierzę - zdeklarowała po słowach, że to, co było nie ma znaczenia. - To nie tak, że można nagle pozbawić czegoś wartości, szczególnie jeśli o uczucia chodzi. - Erdene chyba powinna przestać rzucać tego typu mądrościami życiowymi, bo wymyśla coraz to nowsze idiotyzmy. Zapewne gdyby uświadomiła sobie, że Gárdonyi pokłada w niej jakąś wiarę, to w ogóle poczułaby się głupio i się zamknęła.
- Wiem  że tak, ale dużo się wydarzyło i chyba musi się sam uporać z swoimi problemami - powiedziała, kładąc rękę na ramieniu dziewczyny. - A jak nic się zmieni to pogadam z nim. - Uśmiechnęła się lekko, po czym spojrzała za okno. - Nie mogę ci zagwarantować, Ulka, że wszystko szczęśliwie się zakończy, ale zawsze warto próbować. Musisz wierzyć, że wszystko będzie jeszcze dobrze.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Westybul   Pon Maj 23 2016, 19:57

- Wiem, strasznie mu współczuję. Też bym się zdenerwowała, gdyby zaręczył się z moją koleżanką na scenie. Myślałam już o tym, Erdene. Ale wydaje mi się, że mógł... No nie wiem, dlaczego nie zrobił tak jak na mugolskich filmach? Miałam nadzieję, że wyskoczy z tłumu i mnie porwie i... - Czy muszę dodawać, jak się nagle ożywiłam i naiwnie rozpędziłam z marzeniami. Tu mówię głupoty, tu znów przytykam dłonie do serca, tu wznoszę oczy ku niebu i mówię rzeczy, z których Vankeev będzie się śmiała. Potem ona obiecuje, że mi pomoże. Jak bardzo byłam naiwna, to jeszcze nie ta granica, uprzedzam!
- Naprawdę z nim porozmawiasz? Sama próbowałam, ale on tylko wiecznie lata z Bregović, jakby dobrał sobie talizman mnie odstraszający... - Już kiedy kończę narzekanie, uświadamiam sobie, że nie powinnam tak mówić o koleżance siostry Vankeev. Niby nie były zbyt blisko, ale kto tam wie, jakie Erdene ma zdanie o Livii. Ja oczywiście miałam jak najgorsze, odkąd mi Livia obcięła oba warkoczyki jak miałam pięć lat. Przez nią mam wstręt do krótkiej fryzury i robię wszystko, żeby swoim zachowaniem podkreślić kobiecość, tak mi zostało z dzieciństwa. Przykładam rękę do twarzy i masuję sobie czoło dwoma z palców, które właśnie go dotykają. - Przepraszam, przewrażliwiona jestem na jej punkcie, ale kręci się przy nim jakby co najmniej była już jego dziewczyną. Ale jeżeli on mnie wymienił na nią, to nie miałam pojęci,a że mnie tak nisko oceniał - mówię, po czym krzyżuję ręce na piersi, patrząc przed siebie. Najbardziej w tym wszystkim nie rozumiałam właśnie jaką Livia grała rolę. Chciałabym się dowiedzieć, mieć pewność. Chociaż czy ona była naprawdę ważna? Bardzo dziwiło mnie zachowanie Andrzeja, to, że nie patrzył na mnie czy ze mną rozmawiać. Już pomijam fakt, że ze mną zerwał bez powodu (moje narzeczeństwo to żaden powód), ale dlaczego nie widziałam, żeby jego to poruszyło tak samo jak mnie? Starałam się oczywiście ukryć, jak bardzo cierpię przez niego, ale on jeżeli to ukrywał, to robił to o wiele lepiej. Z drugiej strony, prawie go już nie widywałam, więc może nie widziałam jego najgorszych dni. Bałam się tylko, że zamiast mnie wspominać, on spędza upojne chwile z Livią gdzieś w naszych specjalnych miejscach. Wzdycham i opadają mi ramiona aż do ziemi, w każdym razie tak się czuję.
- Tak naprawdę, to nie wiem, ciężko mi bardzo z tym wszystkim - przyznaję. - Myślałam, że będzie mnie wspierał, ale... - Zagryzam policzek od środka, nie muszę już chyba nic więcej mówić? - Nieważne, Erdene. Chodźmy do dormitorium. Tam porozmawiamy na ten temat. - Uśmiecham się lekko do mojej koleżanki, po czym zbieram się z podłogi i kierujemy się wspólnie w stronę skrzydła dziewcząt.

Uliana i Erdene z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Sosnowiec, Polska

półkrwi

18 lat

IX klasa

przeciętny

Werniks

PisanieRe: Westybul   Sro Wrz 07 2016, 21:28

Kiedy siedzisz sobie w sypialni czytając książkę o zawodzie Uzdrowiciela, a towarzyszy ci tylko cisza i uczucie, że ktoś chyba nie odwalił zbyt dobrej roboty rzucając zaklęcia grzewcze oraz - co najgorsze - przeraźliwa nuda, to znak, że coś się dzieje. Do takiej konkluzji doszłam tamtego wieczoru; Bonia gdzieś wybyła, Kryśka też, a imprezy samotnie nie rozkręcę, toteż, zmęczona niepomiernie bezruchem tego dnia, narzuciłam gruby sweter, spięłam rude włosy w wygodny kok, obijający mi się co jakiś czas o kark - i poszłam! Ku przygodzie! Ku uratowaniu tego weekendu! Przecież Elznerowicz jestem, co ja się będę alienować i czytać tomiszcza, od tego są dni robocze, viva sobota, viva Rosja, viva Koldovstoretz, viva wszystko!
No i w sumie to dopiero w połowie drogi się zorientowałam, że mój wygodny, domowy ubiór na poszukiwanie jakiegokolwiek interesującego elementu tego dnia pozbawiony jest butów. Czegoś mi na nogach brakowało, rzeczywiście...
W tył zwrot! Wdziałam się w tenisówki i poszłam ku przygodzie, uratowaniu tego weekendu, viva sobota, viva Rosja, viva Koldovstoretz po raz drugi!
I tak właściwie to aż do westybulu - pięknego, ale zimnego jeszcze bardziej, niż reszta zamku, o ile tak się da - przemaszerowanie w skarpetkach po szkole było jedynym wartym odnotowania elementem. Żadnych wybuchów. Przypadkowo spotkanych przyjaciół. Boni. Nawet z Aleksem się nie minęłam, by się z nim pożreć o jakąś pierdołę.
Nic. Nuda.
Kurczę. I co teraz? Wyjść na zewnątrz? Nie wyjść? Jest już późno. I ciemno. Pewnie nikogo tam nie spotkam oprócz nauczycieli, którzy wyłowią swoimi wszechwidzącymi oczami pomarańczową grzywkę i piegowate policzki, i zechcą wlepić mi szlaban. Może jeszcze raz pozwiedzam korytarze, może coś wybuchnie, no nie wiem, stanie się wreszcie coś, cokolwiek, co urozmaici ten wieczór.
I wtedy - jak na zawołanie - na horyzoncie pojawił się Adaś Wroński w swojej własnej, miłej osobie. Chciałam się zgrabnie wycofać, usunąć w cień, rzucić zasłonę dymną i rozpłynąć się w powietrzu, ale do gracji wojowniczego żółwia ninjy jeszcze trochę mi brakowało, tak więc zauważył mnie, zanim zdążyłam wtopić się w ścianę jak reinkarnacja Leonardo.
Cholera. Idiotka ze mnie. Powinnam założyć coś innego, jakiś ładny warkocz uczesać, a nie jak lebiega latać w tym starym swetrze. Idiotka! Co on sobie o mnie pomyśli? Nie no, mogłam się jeszcze wycofać, ale to byłoby bardzo niegrzeczne, skoro już załapaliśmy kontakt wzrokowy.
Serwus! — zawołałam wreszcie, salutując zabawnie i śmiechem maskując zażenowanie. Miałam nadzieję, że Wroński nie zauważy, jak czerwona jest moja twarz z palącego wstydu. — Co tu robisz o tej porze? Idziesz do kuchni?
Idiotka, idiotka ze mnie. Nie tylko z powodu ubioru. C h o l e r a. Zachciało mi się przygód, wybuchów, to dostałam...
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Panacea, Komitet Dyscyplinarny

PisanieRe: Westybul   Sro Wrz 07 2016, 23:49

Kaseton, marmury i wymyślnie oblodzone kwiaty... prawie jak w domu. Dobrawa zapewne, zobaczywszy tylko tę misterną robotę, jak posrebrzone od zimna płatki goździków i irysów mienią się światłem odbitym od szkiełek w żyrandolu, straciłaby głowę i zaraz pomroziła zaklęciami wszystkie kwiaty, którymi ustawicznie zastawia wszystkie stoliki, i to nieważne - w salonie, korytarzu, czy na ostatnim skrawku wolnego miejsca na parapecie w łazience dla gości.
Adam, również czujący się jak w domu od tego chłodu i dekoracji, szukał... w zasadzie wielu rzeczy naraz. Szukał swego krnąbrnego współlokatora, któremu należał się opieprz za nieład, jaki wprowadził w rzeczy Adama szukając nowego krawatu. Szukał zgubionego w tych okolicach ostatnio zeszytu z notatkami z historii. Na ostatniej stronie zapisał jakiś czas temu nowy przepis na ciasto francuskie, a wiadomo, że czasem nawet w godzinach nocnych nie sposób się obejść bez ciasta francuskiego.
Jedyną radą na zimno panujące tego wieczora w zamku (czyżby to jakaś pozostałość po nieprzyjaznej atmosferze przyniesionej przez powracających z Dziadów?) był wydziergany przez jedną z legionu ciotek wełniany sweter. Nie partnerowały mu jednak wygodne workowate dresy i zaplamiona koszulka pod spodem. Adam należał do rodziny, w której etykieta nakazywała przebierać się do wypicia kubka kakao, a sam na dodatek był obdarzony irytującą dbałość o szczegóły etykiety.
Śmiesznie więc, jak na tę porę dnia i tygodnia, wystrojony Adam Wroński zmierzył zaciekawionym wzrokiem nadchodzącą postać. W pierwszej chwili przeląkł się, bo obecność Ilony Elznerowicz w dowolnie wybranym miejscu zapewne oznaczała też obecność jej przyjaciółki, a Adama byłej sympatii, Bogny. Ponieważ Adam wciąż był wyczulony na kontakt z nią, przywitał się ostrożnie, gotów zmyślać, że bardzo się gdzieś spieszy.
- Dobry wieczór, Ilona. - Rozejrzał się, starając się przy tym nie unikać kontaktu wzrokowego. Nic przecież nie miał do Elznerowiczówny ani jej brata. Zawsze cenił sobie okazje do porozmawiania z kimś po polsku, a w murach szkolnych nie było ich zbyt wiele.
Idziesz do kuchni. No, tak, należałoby w końcu spodziewać się, że raz przylepiona mu i osiadła na tyle lat łatka obżartucha pozostanie z nim aż do ostatniego dnia szkoły.
- Nie, w zasadzie szedłem już do łóżka. - Nie była to do końca prawda, ale nieporządny strój Ilony sugerował, że ona opuściła swoje tylko na chwilę, może za potrzebą?
- Mogę pójść z tobą. Em, to znaczy: odprowadzić cię.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Westybul   

Powrót do góry Go down
 
Westybul
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: