IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Pokój Obrad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisaniePokój Obrad   Pią Kwi 01 2016, 00:36

Pokój Obrad

Pokój Obrad to tak naprawdę gabinet nauczycielski, który ulokowano na pierwszym piętrze w sąsiedztwie większości najważniejszych klas. Jest dość przestronny, choć zazwyczaj zagracony, biorąc pod uwagę, że to właśnie tutaj zbiera się całe grono pedagogiczne. Pomieszczenie w całości wyłożone jest przemalowano na złoto boazerią, ściany za to niedawno przyozdobiono portretami zasłużonych dyrektorów w dziejach Akademii Koldovostoretz. Na samym środku znajduje się okrągły stół, przy którym zwykle przesiadują wszyscy nauczyciele, wymieniając się cennymi uwagami w przerwie między lekcjami. Miejsce zabezpieczone jest silnymi zaklęciami, aby przez przypadek żadnemu z uczniów nie przyszło do głowy się tutaj włamać.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Pokój Obrad   Sob Maj 14 2016, 00:37

Środek tygodnia, przedpołudnie - moment najintensywniejszych zajęć. Tak się składało, że Olga teraz lekcji nie miała. Schodząc z drugiego piętra, zaskakująco lekkim krokiem, choć brońcie bogowie beztroskim. Przecięła westybul i korytarzem skierowała się do pokoju obrad. Nie zaszczyciła spojrzeniem portretu Starszyzny, na którym praprzodek Aristov pokręcił głową z dezaprobatą, a dyrektorskie popiersia nawet nie próbowały zaczepiać nauczycielki. Już w pierwszym miesiącu jej pracy w Akademii rzeźby nauczyły się, że Olga nie przepadała za zabieraniem czasu i uwagi. W tej drodze tylko dłużej przyglądała się trybunie. Sprawdzała czy żadna uczniowska grupka nie zamarudziła w tym miejscu za długo.
W gabinecie na na blacie okrągłego stołu stała filiżanka mocnej kawy. Odkąd poprosiła krasnoludki o przygotowanie jej mocnej siekiery bez żadnych dodatków, to zawsze kawa na nią czekała. Nie obywało się bez uwag. Olgo Grigorevno, to niezdrowe. Olgo Grigorevno, niech pani coś zje. Nie jadała dużo i zwykle dzień zaczynała od mocnego czaju.
Z filiżanką podeszła do okna, miała ochotę przysiąść na parapecie i skorzystać ze słońca. Wygrzać się, jak kot. Nie pasowało, więc stała oparta o wnękę okienną. Chwila spokoju, lenistwa, zanim ruszy naprzód, bo powinna, jakże inaczej.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Pokój Obrad   Sob Maj 14 2016, 12:42

Od pamiętnej pierwszej lekcji Cyril do wszystkich następnych postanowił się lepiej przygotowywać. Z rana więc, zanim jeszcze zdążył zwlec się na śniadanie, prawie na raz wypijając dwie filiżanki melisy. Bardziej szczęśliwy, a przynajmniej mniej zestresowany wyszedł później z pokoju, powoli zjadając śniadanie, co kilka minut otrząsając się z zamyśleń, że chyba powinien włożyć widelec do ust.  O ile prościej byłoby, gdyby zamiast tej herbatki mógł włożyć do wewnętrznej kieszeni marynarki małą piersiówkę, pamiątkę z pobytu w Stanach i przy gorszych chwilach po prostu pociągnąć sobie mały łyczek. Tak na rozgrzewkę. Jednak nie mógł tego zrobić.
Po pierwszej lekcji z grupą czwartoklasistami, którym bardzo usilnie starał się wytłumaczyć, że  w celu pozbycia się odpadów nie należy wszystkiego wrzucać do ognia. Gdyby nie melisa, pewnie w przypływie furii rozniósłby te dzieci na strzępy, jednak magiczna moc naparu sprawiła, że w momencie zagorzałej dyskusji ze strony uczniów po prostu wyłączył się na chwilę. Jakie przyjemne to było pięć minut.
Teraz powoli podążał do Pokoju Obrad, żeby tam wrzucić do swojej teczki listę obecności czwartoklasistów. Kiedy przekroczył próg pomieszczenia, stare zawiasy głośno zaskrzypiały, a on mimowolnie trącił łokciem półkę, wprawiając w ruch jakąś całkiem sporą stertę papierzysk. Dopiero klęcząc na kolano i zbierając kartki zauważył, że nie jest tutaj sam, a przy oknie siedzi jeszcze jakaś jedna osobo.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Pokój Obrad   Nie Maj 15 2016, 19:25

Spokój przerwany został przez zgrzyt. Obecność drugiej osoby, nie musiała patrzeć, żeby wiedzieć, że to nie jej siostra. Zresztą w tej chwili wprowadzała śmiertelną ciszę wśród trzecioklasistów.
Olga odstawiła ciepłą filiżankę na parapet i lekko skinęła różdżką w stronę rozrzuconych papierów. Uchroniła Kuragina przed długimi minutami przerwy trwonionym na układanie list, tym bardziej, że dyrektor Vankhenko lubiła swój system katalogowania dokumentów, bo te właśnie ułożyły się z powrotem do swojej bezpiecznej przegródki.
Podniosła swoją kawę i popatrzyła uważnie po nauczycielu geografii. Zwykle bywał spowolniony, coś go dusiło. Ktoś. Czasy szkolne były odległe, zresztą wtedy jej uwaga była zaprzątana całkiem innymi sprawami, niż rówieśnicy. Jednak wydawać się być mogło, że z Cyrylem było gorzej. Stres związany z początkiem pracy? W głowie Olgi w życiu taka myśl nie powstała. Od samego początku nie bała się uczniów. Najczęstszą karą były dodatkowe wypracowania, prędzej im coś w głowie zostanie, niż po kolejnym szlabanie.
Słonce grzało ją plecy, więc znowu wyprostowała się w swoim zwyczaju.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Pokój Obrad   Nie Maj 15 2016, 20:12

Niepewnie spojrzał na kobietę, której zaklęcie ułatwiło mu zadanie. Przyglądając się jej miał wrażenie, że już gdzieś ją widział i nie miał tu na myśli uczty na początku roku szkolnego. To surowe, pozbawione emocji spojrzenie, mimowolnie przeszedł go dreszcz, tylko jedna osoba w jego życiu potrafiła sprawić, że czuł się tak bardzo nieswojo. Mimowolnie schylił głowę, jakby właśnie mimowolnie dostał naganę od nauczyciela. Olga Aristova, kto by przypuszczał, że znowu spotkają się w murach tej szkoły, nikt, a przynajmniej Cyri, miał nadzieję, że nie będzie już nigdy musiał na nią trafić, cóż widać prosił za mało gorliwe.
- Dziękuję za pomoc - mówi spokojnym głosem, choć czuje, że lekko zaczyna mu się załamywać. Szybko podnosi się do pozycji pionowej i idzie do swojej półki. Czy w tym pomieszczeniu zawsze było tak duszno? Jeszcze tylko parę kroków i będzie przy niej, zostawi co ma zostawić i ucieknie, ucieknie daleko, najlepiej do swojej klasy. Kuragin polubił już klasę 204 i postanowił zarezerwować ją na najbliższy rok, o ile tyle dotrwa. Udało mu się tam nawet stworzyć półkę ostatniej nadziei. Nie pytajcie, co tam schował.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Pokój Obrad   Nie Maj 15 2016, 22:47

Ściągnęła brwi. Rozpoznawała postawę Cyryla. Sama taką przyjmowała lata temu. Już nie pamiętała. Bzdura, wspomnienia wryły się mocno. Zacierały się te o wiele przyjemniejsza, choćby neutralne, a te pozostały. Panu Ojcu nie patrzy się w oczy, nie, bo to impertynenckie i wyzywające. Nie chciała ścierać się z Grigorijem. Ale równocześnie nie mogła się garbić - nie wychowuję was na służalcze pokraki. Oldze wydawało się, że ma ochotę powiedzieć pół-cygańskie pomioty, ale jednak nawet on się musi hamować, gdyż ożenek był decyzją nestora. Nikt nie ma prawa podważać decyzji głowy rodu.
Rodziców nie ma, wychowanie pozostało. Wyprostowane ramiona również, postawa posągu, z rodzaju takich, które można znaleźć w najodleglejszym kącie ogrodu przy rezydencji, przy takim nie nie sposób się odprężyć.
A więc Kuragin boi jej się. Nie robi to na niej specjalnego wrażenia, odpowiada za jego odczucia.
- Proszę bardzo.
To był żaden wysiłek, proste słowo. Podniosła filiżankę i dokończyła kawę, naczynie odłożyła na stół. Okrągły, każdy był równy, bez znaczenia, Starszyzna o to zadba. Olga powoli zasiada na krześle. Chętnie by podciągnęła jedną nogę pod siebie, ale siada normalni.
- Nie mnie powinieneś się obawiać - mówi, zanim Cyryl ucieknie w swoją bezpieczną strefę w klasie. Podpiera brodę na dłoni i przygląda się mu z zaciekawieniem. Właściwie im.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Pokój Obrad   Nie Maj 15 2016, 23:59

Udało mu się. Dotarł do swojej półki, już tylko zostawić te papiery i może uciekać, droga powrotna była przecież taka krótka. Ile to może być? Trzy metry, tylko trzy, jednak całe pod przeszywającym wzrokiem Olgi Aristovej. Dlaczego on musiał się tu pojawić akurat w tym momencie, ze wszystkich osób, które mógł spotkać, w tym miejscu czemu akurat panna Aristova? Po krótkiej chwili zastanowienia Cyril uświadamia sobie, że jak zawsze mogło być gorzej, lepsza nauczycielka teorii magii niż pani dyrektor Vankhenko. Na tę myśl przeszedł go zimny dreszcz. Szybko zapukał w szafkę, tak na wszelki wypadek, wiedział, że jest malowana, ale może tym razem wszystkie siły na niebie i ziemi mu wybaczą i zaakceptują pukanie w malowane drewno. Cyril może im obiecać, słowo ekologa, że już nigdy nie będzie tego robić, jeśli tym razem uda mu się uniknąć strasznej Vankhenko.  Idzie, jest już bliski wolności, już prawie czuje zapach wolności, a może to tylko pot. Chyba trochę się zestresował, kiedy nagle słyszy za sobą głos kobiety, jakiś cichy głosik w jego głowie krzyczy mu do ucha, żeby się tym nie przejmował i wiał, wiał, gdzie pieprz rośnie. Kuragin jednak zatrzymuje się i niepewnie spogląda na Olgę. Nie jej bać, czemu to zabrzmiało tak bardzo złowieszczo? Czyżby Vankhenko czaiła się gdzieś za rogiem?
- A więc kogo? - pyta niepewny.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

31 lat

zamożny

nauczycielka białej magii słowiańskiej / zaklinaczka

PisanieRe: Pokój Obrad   Pon Maj 16 2016, 23:45

Ciem nie złapała żadnych, bo nigdy w tym dobra nie była. Stara krowa bała się robali dotknąć, pomimo tego że każde przecież było stworzeniem bożym, nigdy jednak nie wiadomo jakie choroby były przenoszone przez zwierzęta, a w niektórych chwilach wiara przegrywała u Tamary z hipochondrią. Prowadziła jednak całkiem zdrowy tryb życia, co mogłoby zaskoczyć jej znajomych, zważywszy na jej nie tak dawną karierę w świecie chrześcijaństwa, ale pech chciał, Bóg chciał, że Tamara żadnych znajomych nie posiadała. Miała siostry, a im też daleko było do lubienia jej. Zimny prysznic, szklanka wody z cytryną na czczo, godzina basenu, na śniadanie jogurt z płatkami, co dwa dni jogging przed wieczornym pacierzem. Tylko na równym podłożu, aby kostki nie skręcić.
Do pokoju wpada trochę z impetem, taszcząc ciężkie woluminy i kilka scenariuszy lekcji, które chciała w spokoju sobie poprawić, ale nie miała czasu, bo rok szkolny często wysysa z niej choćby te najmniejsze chwile wolnego.
- Pochwalony - sapie tylko najkrótszą formułkę, zanim nie odłoży woluminów na najbliższy wolny stolik i nie odetchnie.
- Już mi ręce drętwiały, czy wiecie, jakie to jest niebezpieczne, noszenie takich ciężkich rzeczy? Tylko czekać aż dostanę przepukliny, ostatnio rozmawiałam właśnie, z taką jedną emerytowaną bibliotekarką, Panie Boże, czy wy wiecie, że ona musiała odejść z pracy w wieku czterdziestu paru lat? Czterdziestu paru! Olga, to wiesz ile tobie zostało jeszcze? No przecież osiem lat noszenia ciężkich woluminów, ja się trochę obawiam, że my nie dotrwamy do tego wieku, czy my mamy oprócz kredowego jakieś szybsze warunki emerytalne? Ja nie wiem, to się trzeba zorientować, przecież jak ja będę miała problemy z kręgosłupem w tak młodym wieku to co ja zrobię? Na masaże nie pójdę, już ja czytałam, jak te masaże wyglądają, bezbożnicy, olejki eteryczne, profetyczne, wy myślicie, że mnie ten basen pomoże na plecy, jeśli ja dalej będę tak, w dodatku w takiej pozycji, schylonej, te sprawdziany sprawdzać? Ja muszę coś tym zrobić i wy też powinniście, zdrowie nam Pan Bóg tylko jedno dał. - Poprawia wolną dłonią włosy, które się jej rozwiały podczas tej przeprawy ciężkiej. Mała chwila na oddech, mała chwila wytchnienia dla słuchaczy. - Cyrylu, czy ty dobrze spałeś? Nie najlepiej wyglądasz. Czy ciebie coś boli bądź martwi? Wiesz co, ja mam taką maść końską, przyniosę ci, jeśli się źle czujesz. Ale wiesz co, ja też nie spałam najlepiej, tak mnie coś uwierało, mnie się chyba zamek pruje w tej nowej pościeli, wyobrażacie sobie? W nowej, ja będę musiała złożyć reklamację, bo tak być nie może, że my ciężko zarobione pieniądze wydajemy, zdrowie sobie szargamy, aby mieć w końcu na nową pościel. A tu taki bubel, zamek się pruje, widział ktoś takie coś!
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Pokój Obrad   Wto Maj 17 2016, 13:12

Cyryl wietrzył zło, ale jakie zło? Niebezpieczeństwo, nieprzyjemne konsekwencje, to prędzej. Można tak żyć, Olga prawie w ten sposób funkcjonowała, ale to nie było zdrowe. Martwi winni tacy pozostawać. I spytał kogo, tam już osób nie było. Lepiej tak nie myśleć, to rodzi emocje - całkiem niepotrzebne, łatwo dać się złapać w taką pułapkę. Wtedy zaczyna się współczuć, Olga nie pozwalała sobie na to, bo tamci szybko wyczują słabość.
- Tego co sam przyciągnąłeś. - Więcej nie zdąży dodać, bo wtargnął duch chrystianizacji. Aristova wycofuje się automatycznie. Siostrę kocha, ale zdecydowanie nie powinna wiedzieć, co ona robi. Sama Tamara ją do tego zmusza.
- Niech Perun błogosławi twą drogę - odpowiada jej po swojemu, jak zazwyczaj przekornie. Cyrylu, szukałeś zła, jakieś mniejsze znalazłeś. - Tobie rok tylko więcej, myślę, że już trzeba poruszyć z Vankhenko temat założenia wind w szkole, jak nic. To, że dyrektorka chodzi, to cud prawdziwie boży. - Tematu pościeli nie komentowała, w duchu żałowała, że kawę skończyła, nawet nie miała się, jak zakryć twarzy z krzywym uśmiechem. Zamiast tego wstała, dość sztywno i przegródki wyciągnęła listę obecności oraz konspekt.
Byle zająć ręce i móc się ukryć.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Pokój Obrad   Wto Maj 17 2016, 18:43

Niepokój pomieszany z ciekawością, Cyril przygląda się Oldze i mimowolnie końcem języka dotyka swojego nowego zęba. Kogo ściągnął, co się stało. Już ma zadać pytanie czy panna Aristova nie mogłaby chociaż trochę wysławiać się jaśniej, kiedy za sobą słyszy kolejny damski głos. Lekko spięty ogląda się za ramie i spogląda na Tamarę. Nie pamięta, żeby za czasów szkoły była aż tak gadatliwa, ale mogło to być spowodowane tym, że w tamtych czasach starał się unikać wszystkich panien Aristovych obecnych na terenie Akademii, jakby to powiedzieć - wszystkie bez wyjątku powodowały w nim niepohamowany strach.
Niepewnie spuszcza wzrok z Olgi i spogląda na Tamarę, która wyrzuca z siebie milion słów na sekundę, przez chwilę niepokoi się nawet czy panna Aristova nie udusi się od takiego tempa wyrzucania z siebie słów, ale już po chwili traci nadzieję na szybki spokój. Na twarzy przybiera wyraz głębokiego zrozumienia, z normalną mimiką uśmiechnąłby się, ale ze swoją stara się nie wykrzywić w czymś, co można by było uznać za ślad opętania.
- Witaj, Tamaro. Tak, bardzo dobrze, dziękuję, że pytasz - udaje mu się spokojnie wypowiedzieć, po czym machina rozkręca się od nowa. Z jednej strony Kuragin jest pod dużym wrażaniem tego, ile ta mała istota potrafi wypowiedzieć na jednym wdechu, z drugiej strony to chyba nie powinno być normalne.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

31 lat

zamożny

nauczycielka białej magii słowiańskiej / zaklinaczka

PisanieRe: Pokój Obrad   Sro Maj 18 2016, 20:37

Odetchnęła w końcu i oparła się o stół, zaplatając dłonie na klatce piersiowej. Ustawione na parapecie radio cicho brzęczy. Czy nikt wcześniej tego nie zauważył? Jakim cudem Oldzie to nie przeszkadza, przecież jej uwagę właśnie to powinno skupić. Podnosi wzrok na siostrę, skrywający wahanie, czemu starsza nie reaguje na anomalie elektroniczne? A może to tylko, znowu, aż przewrażliwienie Tamary? Przecież przeczulona była od zawsze na niemalże każdym punkcie. Chłoniecie tę ciszę? Jeszcze chwilę macie okazję, jeszcze sekundę, bo w końcu Tamara odsuwa się od stołu, aby dotrzeć do radia i je wyłączyć.
- Śmiej się ile chcesz, ale ja właśnie tak zrobię, właśnie tak. Napiszę pismo do dyrekcji z propozycją wybudowania w Akademii windy, a Cyril mi w tym pomoże. A wiesz dlaczego? Bo jest wysoki. - Radio przestaje szumieć, a Tamara okrąża stół, stając obok mężczyzny i wyciągając jedną dłoń w górę, trochę dla prezentacji Cyrila, trochę dla porównania, jakby Olga, jakimś cudem, nigdy nie zauważyła, że jest od Tamary o głowę wyższy.
- Wysocy ludzie też mają prawo głosu, Olgo. - Wyrok padł poważnym tonem, odwrotu nie ma. Tamara odsuwa się, oddając Cyrilowi strefę komfortu psychofizycznego i podchodzi do stojącej pod ścianą komody, aby zrobić sobie herbaty i poczęstować się herbatnikiem. Herbatniki to nie grzech. W jednym momencie wszystko przestaje być już istotne, ten ból pleców, maść końska, popruty zamek pościeli, bo w głowie Tamary rodzi się już pismo, które wystosuje do Vankhenko. Przecież tu nie o jej plecy już chodzi, tylko o uczniów! Co z tymi, którzy nie mają nóg? Niech ich Bóg ma w swojej opiece. Oni mają najgorzej.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Pokój Obrad   Pią Maj 20 2016, 01:44

Czy Olga mogłaby wyrażać się jaśniej? Nie, Cyrylu nie, bo ma za dużo satysfakcji w tym złym wydaniu dostrzegając jego zmieszanie. Ale nie tylko z tego powodu porzuca swoją rzeczowość, przecież nie wie i nie wybadała czy może pozwolić sobie na szczerość. Poza tym jeszcze wrócą do tematu.
Radio brzęczy dla niej przyczyny są oczywiste, ale to nie jest wystarczająco irytujące, aby podejść i wyłączyć. Nawet chorobliwa gadatliwość siostry nie jest w stanie jej zmęczyć. Jak Tamara mogła wytrwać w ślubach zakonnych? To ją często zastanawia, posłuszeństwo nie były jej mocną stroną, wbrew pozorom.
- Nie przeczę, że nie mają. Skąd. Nurtuje mnie, jak te nieszczęsne klatki schodowe łamią te prawa wysokich? - Widziała już, jak Tamarę porywa, pali nowy zamysł. Wciągnie za sobą innych, zajmie ich czas, strwoni siły na pismo o wybudowanie windy. Windy w magicznym, starym budynku dla młodych czarodziejów, którzy banalnym machnięciem porządkują pokój. Chętnie będzie podziwiać. To może być ciekawe.


Ostatnio zmieniony przez Olga Aristova dnia Sro Cze 15 2016, 20:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Pokój Obrad   Pią Maj 20 2016, 17:08

Każda z sióstr zdaniem Cyrila to bardzo ciekawy obiekt badań nie tylko społecznych, ale również przyrodniczych. Czasami żałował, że zamiast geografii nie wybrał jakichś nauk społecznych, lecz potem przypominał sobie, że mimo iż ludzie byli na pewno ciekawym tematem badań, to nadal byli jego najmniej lubianym elementem tej planety. Nie zmieniało to faktu, że fascynujące byłoby pozamykanie Tamary, Olgi i reszty w oddzielnych szklanych pomieszczeniach i przyglądanie się jak pokonują na przykład labirynt w poszukiwaniu przekąski. Cyril wolałby nie wiedzieć, co by się z nim stało,  gdyby któraś z tu obecnych pań czytała w myślach i dowiedziała się jaki to szalony pomysł pojawił się w jego głowie. Przeżyłby atak łebka, ale zmasowany atak kobiet na sto procent okazałby się trudniejszy do przeżycia.
Słysząc, że zdanie ludzi wysokich też się liczy, Cyril o mało się nie wzruszył, a przynajmniej zrobiłby to, gdyby nie to, że wraz z tym stwierdzeniem Tamara postanowiła wkroczyć w jego przestrzeń osobistą,  co skończyło się odruchowym zaciśnięciem całej postawy.
- Nie uważacie, że winda to jednak drobna przesada, wystarczy przecież jedno zaklęcie, żeby książki same za wami lewitowały. Po co od razu przebudowywać cały zamek i wprowadzać do niego te wszystkie unowocześnienia? - Cyril uznał, że też powinien wtrącić swoje trzy grosze do tej rozmowy.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

31 lat

zamożny

nauczycielka białej magii słowiańskiej / zaklinaczka

PisanieRe: Pokój Obrad   Czw Cze 02 2016, 14:30

Cyrylu, w poszukiwaniu przekąski? Chyba żartujesz, przecież na to żadna by nie poszła. Shoshanie musiałbyś na końcu labiryntu położyć stos pieniędzy, Tamarze pewnie klucze do raju, a Oldze... cóż. Najpewniej spokój, niekoniecznie święty. Chociaż, co zaskakujące, ona najmniej z wszystkich sióstr nadawała się do brania udziału w eksperymencie, o wiele bardziej by się przydała obserwując wszystko z zewnątrz i dzieląc się wnioskami. Prawda, Olgo? Ty to masz głowę na karku. Ty i Lida. Reszta to szemrane pachoły. Fakt faktem, przeżycie ataku sióstr Aristovych jest nie lada wyczynem, radziłabym zapytać ojca panien, ale tak się składa, że on tej walki nie przetrwał.
Tamara najmniejszej uwagi nie zwróciła na zesztywnienie Cyryla, przyzwyczajona w zasadzie do takich postaw na co dzień, niebędących wynikiem jakiegoś dyskomfortu, a narzuconej dyscypliny. Czy to w dzieciństwie, czy w klasztorze, jakie to miało teraz znaczenie, skoro sama chodziła sztywna jak kij.
Olgo, ty się nawet nie zastanawiaj jak Tamara mogła wytrwać w ślubach zakonnych, bo przecież odpowiedź jest prosta jak budowa cepa, nie wytrwała. Od początku były z nią problemy, chociaż gdyby mogła Tamara i dzisiaj odwołałaby się od decyzji Siostry Przełożonej. Tutaj trochę było jak w zakonie, prawda? Wspólnota, posiłki, mieszkanie w zimnych murach, obowiązki, plany dnia, wyjścia za pozwoleniem, szepty i drobne grzeszki ukrywane przed dyrektorką, snucie planów niemożliwych do zrealizowania. Nic dziwnego, że Tamaz czuła się tutaj całkiem nieźle. Odwraca się do rozmówców z tym na wpół ugryzionym herbatnikiem zbita z tropu. Ha! Widzisz to, Olgo? Czy ty to widzisz? Notuj i rób zdjęcia, bo ktoś, Cyryl, dał jej do myślenia. Znowu pomyślała o uczniach bez nóg, ale przecież dotąd sobie radzili, a skoro nie mając nóg i tak uczęszczają do Akademii, to musi być Wola Boża.
- No tak, unowocześnienia - mruknęła cicho Tamara, do siebie bardziej niż do reszty, nieznacznie kiwając głową.
Wiecie, kto najbardziej na świecie nie cierpi unowocześnień?
Żeńskie zakony.
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

błękitna

medium

32 lata

bogaty

nauczycielka teorii magii

PisanieRe: Pokój Obrad   Sro Cze 15 2016, 21:09

Praktycznie każda z sióstr, a na pewno te, które miały swoje do ukrycia (czyli wychodzi na to samo) zainwestowały czas i wiele przewertowanych ksiąg w naukę oklumencji. Gdyby tak jednak poszły w drugą stronę, to biedny nauczyciel geografii przekonałby się czym jest uporczywe uprzykrzanie życia. Jednak Aristovne zazdrośnie będą strzec swojego umysłu. To było z korzyścią świata i głównie dla niego, szkoda, żeby go taka ilość spaczenia zalała.
Olga z powrotem odchyliła się na oparcie krzesła, jak zwykle nieco sztywnie, kanciasto, jej ruchy zyskiwały na płynności przy rytuałach. Tak mentalny gorset pozostawał, choć tym razem dochodziły również pewne dolegliwości fizyczne. Seanse nigdy nie kończyło się na pozostałościach mentalnych, ale usilnie starała się tego nie pokazać, szczególnie, żeby siostra nie zauważyła.
- Nic nie uważam. To i tak pozostanie w gestii Starszyzny, jak zawsze i jak wszystko - odpowiedziała spokojnie. Winda, udogodnienia, program nauczania czy podręczniki. Nie miała ochoty się hamować, nie w ocenie tej czczej polityki.
- Tamaro, źle ci się kojarzą unowocześnienia? - Zawahanie siostry było interesujące. Mimo zaciekawienia, wszystko co, nie, nie dobre, przecież to Aristove, więc złe szybko się kończy i kolejne zajęcia wzywały. Dlatego krótko po wyjściu Cyryla, obie siostry też wróciły do obowiązków, do których możliwe, że nie nadawały się, ale i tak nie było nikogo lepszego.

Olga i Tamara z tematu


Ostatnio zmieniony przez Olga Aristova dnia Sob Cze 25 2016, 11:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Pokój Obrad   Sro Cze 15 2016, 22:32

Biedny Cyrilek, biedne plecy Tamary, biedny nieistniejący spokój Olgi, wszyscy biedni, wszyscy smutni, każdy nie do życia, każdy męczący w tej jednej fiksującej go dziedzinie świata, o której mógłby rozmawiać godzinami.
Patrząc na ich życiową żałość, bez problemów mogliby założyć klub życiowych przegrywów albo takich, co trochę życia tracą, a trochę go nie mają. Opcji było tak dużo, a żadna nie była idealna, każda zostawiała wiele niedopatrzeń, które zanim postanowiłoby się coś uczynić trzeba było odpowiednio dopatrzeć. Cokolwiek to dopatrzenie miało znaczyć i czymkolwiek miało było.
Przygląda się więc Cyril swoim dwóm uroczym towarzyszkom, z którymi chętnie by się zestarzał w tym pomieszczeniu i zapomniałby o całym otaczającym go świecie gdyby nie świadomość następnej lekcji, która miała się odbyć już za chwilę, a będąc Cyrilem trafianie do odpowiedniej klasy zajmowało pięć razy więcej czasu niż każdej innej, normalnej jednostce ludzkiej.
- Muszę pożegnać panie, gdyż uczniowie czekają, konflikty na Sri Lance i rozłam Timoru Wschodniego same się nie wyjaśnią. Mam nadzieję na kolejną miłą rozmowę w przyszłości. Życzę jeszcze dużo zdrowia i żegnam. - Zanim opuścił Pokój Obrad obdarzył jeszcze starszą siostrą spojrzeniem, które przy dobrych chęciach oznaczać mogłoby, że jeszcze dokończą swoją wcześniejszą rozmowę.

Cyril z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pokój Obrad   Czw Paź 20 2016, 22:51

Dzięki bóstwom w tym całym rozgardiaszu za zwyczajne kartkówki. One jedne potrafią uporządkować dzień, poprawić humor, a nawet przywrócić nadzieję. Jeśli nie na lepsze jutro, to może chociaż tego gnojka Kuragina da się jakoś usadzić. Skrobiąc podczas dzisiejszych zajęć piórem po swojej kartce nie miał zbyt tęgiej miny i Anna marzyła, by w końcu przyłapać go nieprzygotowanym i zaczerpnąć trochę satysfakcji z jego niewiedzy.
Cały spędzany w szkole czas zajmują jej ostatnio prace uczniów ostatniego roku właśnie. Z własnego doświadczenia nie znała aż takiego natłoku zajęć i przez moment (głównie po przeczytaniu trzydziestej już tak samo beznadziejnej i poplamionej kawą rozprawki o wojnie trzydziestotrzyletniej) nawet im współczuła.
Dzisiaj tylko cieszyła się, że ma cały stos do sprawdzenia na jutro i całkiem nowy kałamarz z czerwonym atramentem - tak jak tykanie zegarków, monotonne czynności z reguły działały na nią uspokajająco.
Był piątek, za piętnaście piąta. Prawie wszyscy pełnoprawni nauczyciele ustawili się w kolejce do kompletnie wyeksploatowanego czajnika, by na koniec dnia zrobić sobie kawę, więc Anna zrezygnowała ze swojej szansy na ciepły napój i rozłożyła swoje rzeczy przy jednym z mniejszych stolików, który zwykle zajmowała. Było przy nim jeszcze tylko jedno miejsce, jak gdyby specjalnie nowych usadzili razem, osobno od reszty grona pedagogicznego. Niespecjalnie jej to przeszkadzało. Nikt przynajmniej nie narzekał, że kukułka z małego zegara, który ustawiła na środku stolika jest tandetna.
Najwyżej gatunkowo nie do zidentyfikowania, ale to lepsze niż oskarżenia wobec jej dobrego smaku.
Powrót do góry Go down
avatar

Wow.

Moskwa, Rosja

¾

28 lat

przeciętny

nauczyciel botaniki magicznej

PisanieRe: Pokój Obrad   Pią Paź 21 2016, 09:55

Dzwonek obwieścił zakończenie ostatniej, piątkowej godziny lekcyjnej. Łukasz został jeszcze chwilę w winarium, porządkując ławki i czyszcząc posadzkę z ziemi, która niechcący znalazła się poza doniczkami. Uczniowie dziewiątej klasy przesadzali mandragory, ponieważ stwierdzili, że nigdy wcześniej nie mieli z tymi roślinami do czynienia. Świerszczewski złapał się wtedy za głowę - przesadzanie mandragor było materiałem dla klasy drugiej, jeśli nie pierwszej. Jednak uznał, że czas poświęcony na praktykę z pewnością nie będzie czasem straconym, poza tym powtórzyli rośliny z rodziny bulw. Klasa dziewiąta była klasą, w której nie tylko powinni realizować materiał rozszerzony, ale również powinni poświęcić czas na powtórki. Gdy skończył przywracać pomieszczenie do codziennego użytku, udał się do zamku, do Pokoju Obrad, wraz z klasówkami klas pierwszych. Klasy pierwsze z kolei nie były przyzwyczajone do monotonnej nauki i czuł, że posypią się słabe oceny. Wiedział, że mimo upłynięcia dwóch miesięcy roku szkolnego, ciągle był na celowniku uczniów. Sprawdzali go. Testowali. A on, ku ich zawodowi, był nieugięty. Bez pukania wszedł do pokoju pełnego nauczycieli, przez co skierował na siebie spojrzenia grona pedagogicznego. Skinął głową i nic nie mówiąc, przysiadł przy jednym ze stoliku. Tak się złożyło, że siedziała przy nim Anuszka, jego młodsza koleżanka z lat szkolnych. Znowu, tak samo jak kiedyś, chciał przeciągnąć palcami przez jej rudą grzywę i rozmierzwić czuprynę. Jednak nie wypadało. Niestety. Już nie byli dziećmi. Co nie zmieniało faktu, że nie zamierzał sobie odmawiać docinek. - Widzisz coś w ogóle? Grzywka zasłania ci oczy - zaśmiał się, sięgając po kałamarz z czerwonym atramentem i pióro. Trącił swoim butem jej trzewik, pod stołem, więc nikt nic nie widział. Nagle odezwał się do niego jeden ze starszych profesorów. - Jak przesadzam mandragory? Z nausznikami, profesorze - uśmiechnął się, po czym zerknął na pierwszą klasówkę. Niejaki Gardonyi z klasy pierwszej nie napisał nic, oddał pustą kartkę. Cóż, to nie był dom - tym razem to mu nie ujdzie płazem.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pokój Obrad   Sob Paź 22 2016, 01:36

Annę, przesadnym można powiedzieć szacunkiem darzącą czas, jego zapis i podziały weń wprowadzone, rozproszyło nadejście kolejnej osoby tak długo po dzwonku. Zawieszeni na uszkach filiżanek pomiędzy chwilą przerwy a perspektywą kolejnej lekcji nauczyciele też przyjrzeli się Świerszczewskiemu i zapewne po raz drugi w ciągu minionego kwadransa doznali przedziwnego uczucia, że oto jakiś uczeń wchodzi do Pokoju Obrad jak do siebie. Przez cały wrzesień nie było dnia, by któryś z belfrów z dobrodusznym uśmiechem nie zwrócił jej uwagi, że jeśli chce pomówić z którymś z profesorów powinna czekać na zewnątrz albo przedstawić swoją sprawę po lekcji. Dopiero kiedy, spiekłszy przedtem podręcznikowego buraka, tłumaczyła, że jest praktykantką dostawała swoje przeprosiny i miejsce przy tym maleńkim stoliku.
Takie pomyłki już się nie zdarzały i chociaż siadywała z nauczycielami podczas posiłków, nie było jej na rozpoczęciu roku, więc i nie została formalnie przedstawiona społeczności szkolnej. Wiązało się to z kolei czasem z przypadkami, kiedy starsi uczniowie zwracali się do niej na „ty”. Przeklęta ta jej twarz i dziecięcy wygląd. Pewnie dlatego tak łatwo ją poznał.
- Wolałabym chyba nie widzieć. – tylko ten defetyzm jakby nowy. Anna nie spodziewała się aż takiego pogromu. Pytania nie były wcale trudne, choć kilka dotyczyło aspektów niemagicznej historii powszechnej, a tej znajomość, szczególnie u dzieci arystokratów, zwykle kulała. – Piszą straszne bzdury. – dodała półgłosem. Gdyby jednak nie powstrzymał się od jakiegoś poufałego gestu, a potem jeszcze zasłyszano, że Anna obgaduje porażki swoich uczniów – zupełnie jakby nikt inny z nauczycieli nie naśmiewał się z nich w wolnych chwilach – ostatecznie przypięto by im obojgu łatkę gówniarzy. A nie po to przechodzili koszmar dorastania i nie po to układali poważne plany, by, nawet jeśli tylko w oczach współpracowników, wrócić do punktu wyjścia.
Wszystko jest teraz inaczej niż wtedy. Jego pytają, jak przesadzać mandragory, ją proszą, by uporządkowała fakty w archiwach. Niby zawierza się ich wiedzy, ale ilekroć zdarza się Annie spędzać z Łukaszem trochę czasu i przypominają jej się wszystkie wygłupy lat szkolnych, możliwość regresu staje się jakby nieco mniej niedorzeczna.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Pokój Obrad   Nie Paź 23 2016, 23:06

Zapowiadało się, że spędzicie większość czasu na sprawdzaniu słabo napisanych prac - ku waszemu zaskoczeniu trafiło się jednak parę porządnie opisujących wymagane zagadnienia. Najwidoczniej niektórzy z waszych podopiecznych umieli uczyć się na błędach.
Kolejka do czajnika powoli się kurczyła, tak jak wasz wolny czas i ilość czerwonego tuszu. Wraz z wypitą kawą przebywający w pomieszczeniu profesorowie znikali za drzwiami w nieznanych wam celach. Któż jednak by się nimi przejmował, gdy na stole piętrzył się pergamin?
Mogliście jednak wyjść w tej sytuacji na nadgorliwych, bo mało osób tak jak wy sprawdzało cokolwiek. Przynajmniej wydawało się, że do was i waszego młodego wyglądu starsi stażem wreszcie się przyzwyczajają.
A na wasze szczęście nikt nie zauważył trącenia trzewiczkiem pod stołem.
Wasz spokój przerwał jednakże pewien chłopiec z pierwszego roku. Kojarzysz go Łukasz, czyż nie? To Gardonyi, oddał ci pustą kartkę. Nie zważając na zasady i patrzących trochę groźnie zza okularów nauczycieli wchodzi w te pędy do pomieszczenia i z jakimś strachem staje na środku.
Widać, że szuka wzrokiem jakiejś przyjaznej duszy i że coś go trapi. Nim ktokolwiek zdążył go pouczyć spogląda na was tak, jakby to do was chciał mówić. Kto wie czy budzicie w tym pokoju największe zaufanie czy po prostu najlepiej was kojarzy?
- Psze psorów, psze psorów, jakaś dwójka z trzeciego roku bije się pod Obrazem Starszyzny! Ktoś mówił, że to dlatego, że jeden chciał pomazać wizerunek przodka drugiego – pierwszoroczniak jest wyraźnie zaaferowany, ale kto by nie był? Nikt się raczej nie spodziewał bójek w tak widocznym miejscu… - Próbowano ich rozdzielić, ale jak jakaś dziewczyna dostała z łokcia to wzięli ją do uzdrowiciela, bo aż krew jej z nosa pociekła!
Gardonyi podbiegł do drzwi, spojrzał na was jeszcze raz i powiedział z dziecięcą naiwnością, nim wybiegł:
- Chodźcie szybko, bo jeśli przestaną się bić to będzie, że kłamałem!
Wszyscy, którzy jeszcze dopijali swoją kawę spojrzeli po sobie, nim zareagowali na relację dziecka. Dopiero potem spojrzeli na was, znacząco, jakby byli pewni, że to wy powinniście się zająć tą sprawą. Moment później jeden z nich się odezwał:
- Chyba jeszcze nie mieliście okazji poradzić sobie z taką sytuacją, co? Bo chyba najwyższy czas spróbować. Jeśli bardzo chcecie mogę pójść z wami.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

czysta

25 lat

bogaty

studentka historii/praktykantka przy nauczycielu historii powszechnej

PisanieRe: Pokój Obrad   Pon Paź 24 2016, 23:04

Praca szła jej dość szybko, przerywana półsłówkami wymienianymi z Łukaszem. Zła passa, która zdawała się towarzyszyć spracowanym uczniom ostatniego roku nie objęła jednak wszystkich klasówek; na kilku nawet mogłaby, gdyby stosowano w Akademii podobny system, przykleić uśmiechniętą wiewiórkę w nagrodę. Ku jej irytacji, ale już raczej nie zaskoczeniu, Kuragin zdobył maksimum punktów, a na dodatek odpowiedzi zapisywał wręcz kaligraficznym charakterem pisma, któremu jej zamaszyste litery nie mogły dorównać.
Podkreślała właśnie liczbę punktów na sprawdzianie podpisanym tajemniczo Obywatel X, kiedy wołanie wytrąciło ją z zamyślenia. Łatwo było zasłuchać się w tykanie zegarka i nawet oddychać do rytmu.
Przekreśliła nieumyślnie jedno słowo w pierwszym pytaniu.
No to pięknie. Chyba sobie jaja robią, przemknęło jej przez myśl, kiedy usłyszała zachętę innych nauczycieli. Czyżby chcieli, żeby Anna i Łukasz w ten sposób wypracowali sobie autorytet? Używając (w razie potrzeby wyłącznie, oczywiście) zaklęć i gróźb wobec trzecioklasistów?
Może to dla nich też był jakiś test; nie mogła wyzbyć się wrażenia, że odkąd wzięła na siebie winę za ucieczkę jednego z uczniów, wszyscy członkowie grona pedagogicznego baczniej się jej przyglądają.
Wstała od stołu, spojrzawszy wcześniej na Łukasza.
Nie mamy chyba wyboru, co?
- Już idziemy. - spojrzenie przeniosła na nauczyciela, który proponował swoje wsparcie. Przez moment wahała się, jednocześnie chcąc wykazać się samodzielnością i nie wiedząc zupełnie, co zrobić. Zostawiła tę decyzję Świerszczewskiemu i dołączyła do przestraszonego pierwszaka przy drzwiach.
Trudno było mu się dziwić. Ją też trochę przerażał Pokój Obrad na początku.
- Prowadź, proszę.
Powrót do góry Go down
avatar

Wow.

Moskwa, Rosja

¾

28 lat

przeciętny

nauczyciel botaniki magicznej

PisanieRe: Pokój Obrad   Pią Lis 04 2016, 10:06

Liczenie ilości punktów, kreślenie na czerwono bzdur wypisywanych przez  pierwszaków, nieprzyzwyczajonych jeszcze do codzienności szkolnej. Cóż, nawet niektórzy uczniowie z klasy dziewiątej zdawali się być wiecznymi pierwszoklasistami - niezrobiona praca domowa, ciągłe spóźnianie się na lekcje oraz pewnego rodzaju olewanie przedmiotów szkolnych. Przez dziewięć lat powinni się nauczyć, czego się od nich wymaga, a nie bajdurzyć na okolicznych terenach zielonych, prawda? Egzaminy końcowe już coraz bliżej, zaraz wejdą w dorosłe życie, a tutaj jedynka za jedynką, przez które albo zostaną wydaleni ze szkoły albo nie zaliczą nie tylko samych egzaminów, co klasy. Bzdury, bzdury. To jedno słowo odbijało się echem w jego głowie, podczas gdy Ania mruczała pod nosem to samo. Aż dziwne, że był w stanie ją usłyszeć zza tej rudej kaskady gęstych loków. - Sama też pewnie pisałaś bzdury. Kilka lat temu. Kilkanaście - poprawił się, kiwając powoli głową i podliczając w myślach punkty. Jakiś Wroński zdołał napisać nawet na 3. Brawo. Na sytuację obecną to była najlepsza ocena, niestety. Asy zapewne skryły się na końcu stosu sprawdzianów. Przerwał to gorączkowe liczenie dopiero w momencie, gdy drzwi do Pokoju Obrad stanęły otworem. Westchnął ciężko, widząc tam ucznia, na dodatek - tego Gardonyi, tego, który oddał pustą kartkę na dzisiejszej lekcji. Mały cwaniak, myśli, że wywinie się tak łatwo? Już miał rzucić jakimś żartem w jego kierunku, kiedy malec odezwał się i niemalże jednym tchem opowiedział całemu gronu pedagogicznemu zachwycającą historię o uczniach z rocznika trzeciego. Cudownie. Zaśmiał się pod nosem, postanowił nie reagować. To nie była jego sprawa, nie opiekował się żadnymi uczniami. Jak gdyby nigdy nic dalej sprawdzał klasówki, przynajmniej dopóki nie zauważył, że wzrok wszystkich profesorów jest zwrócony właśnie na niego. Motyla noga. - Co? - wypsnęło mu się, zanim spostrzegł, że został wybrany. Niczym Harry Potter. Westchnął ciężko, widząc, z jaką łatwością Ania się zgodziła. Na dodatek wyraziła się w liczbie mnogiej. Już idziemy. A zostały mu już tylko trzy klasówki, cholera jasna. - Idziemy? No tak. Idziemy - powiedział, troszeczkę zrezygnowany. Bójka trzecioklasistów. I z jakiego powodu? Bo obrażali portrety swoich przodków rysunkami? Czy coś takiego? Tylko arystokratów mogło to ruszyć. Niby wszyscy byli ludźmi, zarówno ludzie z krwią błękitną, jak i zwykłe szaraki, a miał wrażenie, że, kurczę, że tamci się urwali z księżyca.
- Dziękuję, profesorze, ale poradzimy sobie. Nie pierwszy i nie ostatni raz - uśmiechnął się do nauczyciela proponującego im wsparcie. Podszedł szybko do Ani, zostawiając sprawdziany na stole, nawet nie zamknął kałamarza. W końcu zaraz tu wróci, tak? To byli tylko trzecioklasiści. - Aniu, jesteś pewna, że chcesz iść? Tam na pewno pojawiła się już krew. Damy mdleją od krwi - szepnął stażystce do ucha, śmiejąc się cicho. Żarty żartami, nie zapominajmy. - No, Gardonyi, pokaż nam, co i gdzie się nawywijało - przytaknął Łukasz zaraz potem i, wzdychając ciężko, zamknął za sobą drzwi do Pokoju Obrad.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Pokój Obrad   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Obrad
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: