IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

PisanieKorytarz   Pią Kwi 01 2016, 00:21

Korytarz

Korytarz ten jest stosunkowo nisko sklepiony, a poza wytartym, szkarłatnym dywanem i mansardowymi oknami, prawie brak tu jakichkolwiek elementów dekoracyjnych. Nie znaczy to jednak, że nie jest odwiedzany przez uczniów w czasie wolnym od zajęć, wręcz przeciwnie. W suficie bowiem również znajdują się okna, dzięki czemu, gdy poza szkolnymi murami panuje przeszywający kości ziąb, w tym miejscu bez obawy o złapanie przeziębienia podziwiać można nocny firmament. Często spotkać tutaj można astrologów-amatorów albo etatowych romantyków tanimi frazesami zwodzących kolejne dziewczęta.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Sro Maj 11 2016, 22:25


W ten oto romantyczny korytarz skręciłyśmy, kiedy wyszłyśmy z lekcji Cyryla. Jeszcze widzę jak w drzwiach mija nas jakieś małe dziecko, jeszcze wywracam oczętami, gotuje się we mnie wszystko, gotuję się cała ja. Livia Bregovic, czy ty wiesz co masz właśnie W NOSIE?
Skręcamy w ten korytarz, a ja wcale się nie przejmuje tym, że jej z nosa wodospad krwi leci, nie interesuje mnie, że zaraz mi tu zemdleje i umrze, chociaż nie, to mnie akurat interesuje, ale wyłącznie dlatego, że wtedy nie mogłaby mi odpowiedzieć na to pytanie, które jej zadaje ze złości aż głośno.
- Andriej dał ci tę chustkę? - nie wiem czy mamrocze coś, czy wcale nie chce mi odpowiedzieć, tylko się na mnie denerwuje, ale ją szturcham zaczepialsko, żeby się zatrzymała i mi odpowiedziała.
No, natychmiast Bregovic! Mów jak było!
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Sro Maj 11 2016, 22:41

Wychodzimy, a ja tylko myślę o tej ryżawej orangutanicy. Może jest jeszcze gdzieś w pobliżu i uda mi się dokończyć to co Andriej przerwał. Pochłonięta swoimi myślami nie dostrzegałam zachowania Uliany i ostatnie o co ją posądzałam to jakieś przesłuchania. W końcu miałyśmy iść do przedstawicielki Służby Zdrowia, której nie ufałam i Uliana musiałaby mnie tam zaciągnąć siłą. Zwolniłam, aż w końcu przystanęłam bo znalazłyśmy się w bezpiecznej odległości od klasy.
Teraz w końcu zdaję sobie sprawę, że Pućka wygląda tak jakby to ją krew zalewała, a nie mnie.
- To? - pytam zdziwiona odklejając od nosa zakrwawiony materiał. - No dał, rudej szui się trafiło...
Odsuwam się, żeby ręką sprawdzić krwawienie. Zaraz chyba sama wyjmę różdżkę i spróbuję naprawić nos. Może jednak jest złamany, ale przecież nie doznaję tego samego bólu co zwykle.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Sro Maj 11 2016, 22:48

Krew mnie rzeczywiście zalała, nie przejmuję się ani trochę tym, że miałam być wzorem do naśladowania przez wszystkich, którzy są jakoś podleli członkiniom Komitetu Dyscyplinarnego. To były porachunki prywatne, za które nie ośmielałabym się odejmować oficjalnie punktów. Ale z drugiej strony, jeżeli wszystko inne by zawiodło?
Mrużę oczy absolutnie nie przywiązując wagi do tego, że ona o jakiejś rudej szui chce mówić. Najważniejsze było, że potwierdza moje słowa. Chciałabym jej wyrwać tę chusteczkę z rąk, ale trochę się jednak boję, że tamta się zamachnie i mi za to odda pięścią. Dlatego zostaje mi ofensywa słowna. Pretensja i trochę szyderczego kręcenia głową.
- Więc co, teraz jesteście takimi przyjaciółmi, że dał ci moją chustkę, którą dla niego haftowałam, żebyś sobie nos wydmuchała - zaczynam się rozkręcać, ale chwila, chwila, przecież ważne było, żeby zrozumiała, co chciałam jej powiedzieć przede wszystkim: - Odczep się od niego, Livia, on cię nawet nie lubi.
Tak bardzo chciałabym w to wierzyć!
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Sro Maj 11 2016, 22:56

Patrzę na Pućkę jakby spadła z kolan Welesa i się boleśnie potłukła. To ja tu się wykrwawiam i cierpię bo jakaś syfiasta lampucera dobiera się do mojego kuzyna, a ona gdacze o byle chusteczkę, którą dał mi Andriej bym na dzień dobry nie rosiła nikogo swoją krwią. Marszczę czoło i naprawdę szkoda, że ten nos sprawia takie trudności bo w kilku słowach wyjaśniłabym jej sprawę, a tak tylko wzruszyłam ramionami. Co to miało być? Andriej mnie nie lubi? Mnie nie lubi? Oj uważaj Pućka bo się zaraz dowiesz o licznych naszych spotkaniach, którym nadam odpowiednie znaczenie, żebyś mogła wysmarkać się w poduszkę albo skończysz w schowku na miotły jedząc batoniki.
- To tylko chusteczka - mówię - Tobie też bym dała gdybyś krwawiła z nosa. Co do Andrieja to jak mi wiadomo, nie jesteście już razem.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Sro Maj 11 2016, 23:07

- Tylko że ja nie chodzę z rozkwaszonym nosem po szkole i nie szukam Andrzeja, żeby mi dał swoją chusteczkę - mówię bez zastanowienia. Zaraz po tym jednak zamilkłam, bo mi się przez chwilę wydawało chyba, że ją przegadam, ale skoro ona teraz spędza z nim tyle czasu, to przecież dobrze wie, że już nie jesteśmy razem. Marszczę czoło i wskazuję na nią groźnie palcem. Brakuje mi na to wszystko już sił.
- Po pierwsze, to nie powinnaś nawet wiedzieć, że byliśmy, więc nie gadaj o tym tak głośno. A po drugie, nie myśl, że w takim razie teraz wskoczysz na moje miejsce, bo nie wskoczysz. Nie uda ci się. - To chyba było dobitne? Taką mam nadzieję, bo nie chciałabym, żeby się jej wciąż wydawało, że ja i Andrzej rozstaliśmy się na dłużej. Zresztą, to mi się wcale nie podoba, że ona się wokół niego teraz kręci. Nie powinna tego robić. Przygryzam trochę policzek od środka i się odwracam, bo słyszę, że ktoś idzie. - Chodź do łazienki, bo zakrwawisz dywan. - Wywracam oczami i idziemy się przetransportować do łazienki.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Sro Maj 11 2016, 23:18

- No bo jeszcze się przestraszę - prycham i nie wiem czy mnie to bawi, czy złości, bo jeszcze nigdy w życiu nie spotkała mnie sytuacja, w której zazdrosna lala mówi mi, że mam się odwalić od jej chłopaka. A nie, czekaj. Czy nie byłam Pućką w momencie napadnięcia ryżej zarazy morowej? Och, nie. Popsułaś mi teraz humor Gárdonyi i masz szczęście, że zanim odpowiedziałam na twoje idiotyzmy rozległy się czyjeś kroki na szkolnym korytarzu.
- Jesteś śmieszna - mówię od razu, jak już jesteśmy w damskiej łazience. Podchodzę do zlewu, a chustkę rzucam do drugiego. - A skąd masz pewność, że już nie wskoczyłam na twoje rzekome miejsce? Spędzam z Andriejem znacznie więcej czasu od ciebie i nie musimy się chować po kątach. Wszystko mi powiedział, więc nie rób takiej miny. Nie jesteś już jego dziewczyną, masz tego, jak mu tam... narzeczonego - dodaję, z przerwami na chlapanie twarzy. - No, chyba w końcu przestaje lecieć.
Wiem, wiem. Niedawno obiecałam Andriejowi, że nie będę prowadziła żadnych rozmów z Ulianą, ale widząc to, jak się nadyma to mam od razu ochotę jej ulżyć i wbić szpilę. Niech sobie myśli co chce, niezbyt mnie to teraz obchodzi. Za bardzo polubiłam Walewskiego, aby pchać go w ramiona węgierskiej rodziny.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Sro Maj 11 2016, 23:42

- Bo na pewno nie wskoczyłaś - mówię od razu zaskoczona tą rewelacją, którą chyba właśnie mi Livia zepsuła kolejny dzień, więc wybałuszam oczy na młodszą koleżankę. Nie, nie, nie. Niemożliwe. A co, jeżeli ona już dawno się na nie zasadzała? Może podkopywała moją pozycję? Zaciskam dłonie na umywalce i patrzę na Livię, która się oporządza. Wszystko jej powiedział, no, akurat to mnie zaskoczyło. I przez to, że najwyraźniej akurat w tej kwestii nie kłamała, można wnioskować, że wcale nie kłamała w żadnym aspekcie. - Andrzej by mi tego nie zrobił, przecież dobrze wie, że za tobą nie przepadam. - Delikatnie mówiąc. Teraz najchętniej wypowiedziałabym jej w twarz wszystkie inne określenia na to, jak nie lubię jej i tego, że mi non stop wchodzi ostatnio w drogę, wcale mi to nie pomagało w znośnym życiu po-Andrzeju.
Prycham i wywracam oczętami, a później odkręcam wodę i zalewam tę chustkę wodą. Patrzę, jak powoli odrywa się od umywalki i zaczyna unosić na powierzchni.
- Czasami wolałabym pochodzić z dynastii twojego typu. - Gorszego typu, co można było wyczytać z mojego głosu. Bo miała chyba rację, ona się przynajmniej nie musiała ukrywać przed światem, mogła sobie spokojnie z Andrzejkiem spacerować po wirydarzu. - Ale potem przestaję - wycofuję się z tego typu wypowiedzi, bojąc się szczerze, że jeszcze ktoś mnie podsłucha. Denerwuję się i zakręcam kurki od wody, żeby nie zalać całej łazienki. - Pewnie wcale się tobą nie interesują, co zresztą widać - dodaję, po czym zlustrowałam ją spojrzeniem i skrzyżowałam ręce na piersiach. No nie, to teraz będę jej wytykać jak wygląda, bo już tak nisko upadłam z tej całej złości po tym, że mi mówi, że wskoczyła na moje miejsce.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Czw Maj 12 2016, 00:07

Pocieram policzki i usta usiłując zmyć z nich krew, czuję się trochę słabo, ale nie z takich ran człowiek wychodził cało. W lato zdarzały się złamania otwarte, miliony otarć i poparzeń, bo wujaszek Xenio lubił podpalać przeciwnika. Co tam więc krwawiący nos. Miałam nadzieję, że Uliana odpuści po tym jak jej zasugerowałam nieciekawą prawdę, ale ona dalej swoje. Andrzej to, Andrzej tamto i tak chyba będzie w kółko, ja nie wiem, kogo chciała przekonać do swoich racji. Może uderzyła się w głowę, albo była jedną z tych dziewczyn, które po zerwaniu dostają świra i będzie mnie teraz nachodziła. Zawsze wiedziałam, że Gárdonyi są jebati, ale żeby aż tak? Skupiam się na swoim odbiciu w lustrze dla zachowania cierpliwości. Na mojej bladej twarzy wykwitły pieguski. Przymykam oczy, chcąc być tą mądrzejszą, jak uczył mnie Andriej, ale Ula mówiła dalej. Przy pierwszym zdaniu drgnęła mi powieka. Przy drugim usta. Milcz, Pućka. Dla swojego dobra. Przy trzecim zdaniu otwieram oczy i robię to, co zawsze, kiedy ktoś obrazi moją rodzinę. Przyjmowałam na siebie wszelaką krytykę: mogli mi mówić, że jestem brzydka, głupia, że wyglądam jak troll. Honor jednak nie pozwalał na obojętne przechodzenie obok kogo, kto kpił z matki, ojca, brata czy siostry. Ktoś inny wymierzyłby Uli siarczystego liścia, ale ja zwinęłam dłoń w pięść chowając kciuk i uderzając ją w twarz.
- Nie waż się obrażać mojej rodziny, ty wstrętna franco. - Nie byłam już miła, ani dziecinna. Widzisz, Uliano? Nie ma lwiątka.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Czw Maj 12 2016, 19:29

Nigdy wcześniej się nie biłam, to znaczy, tak naprawdę. Mimo że bijatyki z braćmi miałam opanowane do perfekcji, skończyłam je uprawiać po piątym roku życia, a droczenie się z Andriejem kończyło się prędzej całusami niż siniakami, natomiast teraz właśnie nieoczekiwanie zostałam członkiem bijatyki. Właściwie to można powiedzieć, że wszczęłam ją, ale zamiast bić to ja byłam bita. I generalnie jeden cios załatwił sprawę, bo był wycelowany idealnie w moją niczego niespodziewającą się twarz i zanim poczułam ochotę oddawania, to dobiła mnie siła, która uderzyła mnie tuż pod okiem, będzie limo jak nic. Aż się prawie wywaliłam. W każdym razie zaraz zasłaniam ręką obolałą część twarzy i słyszę, jak ta wredna dziewucha coś do mnie mówi. A ja nie odpowiadam, ja się zwijam z bólu i odkrzykuję:
- Czy ty normalna jesteś? - I zaraz odzyskuję jakąś tam równowagę i się nie wywalam, po czym ze złością ruszam na Livię. - Ty skończona idiotko, pożałujesz tego - grożę jej, ale słownie, chociaż chętnie wyrwałabym jej kępkę włosów. Zaraz ją mijam i zaczynam krążyć, bo z bólu ustać na miejscu nie mogę. Co to za zwierzę, a nie człowiek! Zaraz dopadam lustro i uważnie spoglądam na moje całe czerwone oko. - Jak ja wyglądam, będę miała limo, widzisz?! - mówię głośno  i patrzę na nią oskarżycielsko, po czym pokazuję i patrzę znów w lustro, a tam rosnąca opuchlizna. W oczach mi rośnie na oczach.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Czw Maj 12 2016, 20:24

Liczyłam na odezwę, ale to było jasne, że z Pućki to jest cienki bolek i tak naprawdę niewiele z tego będzie. Prychnęłam więc pogardliwie, kiedy zaczęła lamentować o swoim wyglądzie. Co ten Andrzej w niej widział? Niskie to i brzydkie, a na dodatek pokraczne. Oj, byłam zła i to bardzo, aż za bardzo. Już ja jej pokażę, co potrafię. Tak jej zależało na Andrieju? To proszę, obrócę go przeciwko niej. Nawet kosztem związania się z Walewskim, mimo że zaczynaliśmy się dopiero przyjaźnić. A to sczeźnie jej mina jak się przespacerujemy po szkolnym korytarzu za rękę, a nawet się pocałujemy! Patrzę na Ulianę wyzywająco i kpiąco.
- Zaraz poprawię, żeby równo puchło! - mówię odważnie, robiąc nieduży krok w jej stronę, ale dalej nie idę. Nie chcę mieć większych problemów przez taką błahostkę, zwłaszcza na początku roku szkolnego. Teraz dostrzegam korzyści używania głowy, a nie pięści. Dzięki, Andriej. Twoje lekcje nie idą na marne! - Jeszcze raz obrazisz moją rodzinę to nie skończy się tylko na sińcu - dodaję poważnym głosem, przecież nie pozwolę więcej na taką sytuację. - Już wiem, czemu on cię rzucił. Jesteś totalnie beznadziejna.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Czw Maj 12 2016, 22:24

Jakkolwiek marzyłam o tym, żeby oddać jej ciosem za cios, tak mi dłonie nie składały się w odpowiednie pięści (nie pamiętałabym przecież o kciuku), zresztą jak tu myśleć o Livii, kiedy oko ci puchnie. Robię krok w tył, czym chyba daję jej sygnał, że trochę jednak się jej boję. Ona mnie prześladuje od samego urodzenia, okropna dziewucha! Jak mi nie podstawiała nogi, to mnie kopała, jak nie obcięła mi włosów, to zaczęła mnie przezywać, jak nie chciała mnie bić, to chciała mi odbijać chłopaka. I chyba jej się to wszystko świetnie udawało, więc dlaczego to ona mimo swojego fatalnego nastawienia miała być górą? Przecież to ja jestem miła dla wszystkich, gdzie moja karma?
- Nos ci znów krwawi, małpo. Chyba ktoś świetnie mnie wyręczył - zdenerwowałam się i nagle nie wiem jak, ale moja dłoń zaciska się na chusteczce która pływa w umywalce krwi Livii. Słowa Bregović wyprowadzają mnie z równowagi. Jednym ruchem unoszę rękę i rzucam mokrą kulką z chustki prosto w twarz dziewczyny. Mam nadzieję, że ją zabolał ten mój żałosny atak. Ale mam już w pogotowiu różdżkę.
- Tknij mnie jeszcze raz, a nie zjesz już nigdy nic w tej szkole - nastraszyłam ją, przecież jestem mistrzem fauny i flory, ona nawet nie wie, że znam takie sposoby, przez które będzie chodziła z permanentną biegunką. A raczej nie będzie chodziła.
Kurczę, już nie widzę na jedno oko!
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Czw Maj 12 2016, 23:08

Łapię mokrą chustkę zanim ta trafia mnie w twarz. Naprawdę, Uliano? Naprawdę? Zapomniałaś chyba kogo masz przed sobą. Gdybym chciała to leżałabyś teraz na ziemi wijąc się z bólu, wiesz jak bardzo boli wykręcana ręka? A jak się ją złamie? Wspomnienia z dzieciństwa (gdy cię szczypałam i kopałam) nawet nie są bliskie skali, jaką mogę ci tu zaraz zaprezentować. Widząc tę jej postawę bojową parskam śmiechem. Co to ma być, Pućka? Nawet nóg nie potrafisz dobrze rozstawić, a co dopiero zrobić właściwy użytek z jakiekolwiek zaklęcia. Odchodzę na lewo ku wolnym umywalkom, aby wydmuchać nos.
- Gárdonyi. Jesteś nie tylko beznadziejna, ale i głupia. Schowaj tę różdżkę zanim zrobisz sobie krzywdę. Nie wiedziałam, że dorabiasz w kuchni, ale dobra. Dam najpierw spróbować Andriejowi.
Staję bokiem do umywalki. Może sprawiam wrażenie łatwego celu, może straciłam trochę tej krwi to jeszcze potrafiłam robić uniki.
- Ciekawe, co powiedzą w Komitecie Uczniowskim jak się dowiedzą, że wszczynasz awantury. Wiesz, że mogą sprawdzić twoją różdżkę? - Uśmiecham się. - Stracić odznakę w pierwszym miesiącu...
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Czw Maj 12 2016, 23:26

Ciekawe co Livia wie o rozstawianiu moich nóg i dlaczego sądzi, że ich nie umiem rozstawiac. Co też sobie uroiła, czy moze to nowa próba przekonania mnie do tego, żebym się jeszcze bardziej a nią złościła. I na Walewskiego, bo to on musi być źródłem informacji na mój temat, kto inny? Biorę wdech i wypuszczam powietrze.
- Zostaw Andrieja, po prostu go zostaw. Weź sobie innego, każdego innego, ale jego nie
Mrużę oczy, nie chce mi się z nią dyskutować, ale jakoś mnie to wciąga. Że nawet dwudziestu minut nie możemy ze sobą wytrzymać, bo już na siebie najeżdżamy.
- Raczej nikt nie będzie mnie podejrzewał, że cokolwiek wszczynam. Przecież to ty jesteś stałą bywalczynią wszelkich szlabanów - denerwuje sie i patrze wciąż na nią wyzywająco. Gdyby nie to, że przecież nie chcę za nic pozwolić jej na to, żeby spędzała z Andrzejem za dużo czasu, to powiedzialabym, że wspaniale dobrana para, bo oboje na szlabany trafiają za byle co. I pewnie tak myślę gdzieś w podświadomości, bo już mi przeszło płakanie na widok Andrzeja, teraz jestem na niego zła odrobinkę. Dlatego nawet takie myśli o nim i Livi mi przez głowę przechodzą. - Królowa szlabanów. A za to - pokazuje na swoją twarz - I tak będziesz miała konsekwencje. Jak bydło sie zachowujesz, zero samokontroli - wyszydza ją i znów pilnuje różdżką, gotowa odeprzeć jej atak jakimś totalnym zamrożeniem jej postaci, no żeby ochłonęła dziewczyna troche. Robię krok w bok, żeby ją okrążyć i wyjść. Przecież nie będę tu z ną całego dnia spędzać.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Pią Maj 13 2016, 00:07

- A to dlaczego mam go zostawiać? To nie twoja własność. Jest wolnym człowiekiem i skoro chce się ze mną spotykać to tak będzie. Powinnaś się skupić na swoim nowym chłopaku - mówię, po czym dodaję:  - Och, pardon. Narzeczonym. Chciałabyś pewnie mieć ich obydwóch, co?
Pewnie czułaby się w raju mając przy sobie zarówno Yuriego, którego lubiłam i Andrieja. Aristov nie zasługiwał na taką żonę, żyję więc nadzieją, że również on porzuci Pućkę. Kiedy dalej mówi przedrzeźniam ją niemym bla bla bla.
- Nic mi nie zrobisz. Wyjdziesz wyłącznie na konfidenta i ofiarę losu. - Uśmiecham się słodko. - Ale to chyba dla ciebie nic nowego, co? - Obserwuję ją, badam. Użyje w końcu tej różdżki czy będzie się nad sobą użalała, tym samym błagając o Andrieja? Nieładnie się zachowywałam, łamiąc obietnicę daną Walewskiemu, ale dokuczanie Ulianie było jak narkotyk. - Szlaban w tę czy w w tę... - ściszam głos głaszcząc delikatnie rączkę mojej różdżki. - Biedna Uleczka. Jak to jest bardzo czegoś chcieć, a nie móc tego mieć? - naciskam ją nieustanie z ciekawością prawdziwego naukowca. Który guziczek da nam bum?
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Pią Maj 13 2016, 00:22

- Raczej się go uczepiłaś, a on jest zbyt miły, żeby sie ciebie pozbyć - bo nie chcę wierzyć, że to tak wyglądało, że Andriej się zauroczył w sposobie mówienia, uśmiechania się czy chodzenia Livii i dlatego chce z nią spędzać czas. Szkoda, że nie widziałam, że się nawet wizualnie postanowił zmienić. I chyba nie zobacze przez kolejny tydzień, bo nie ma mowy, żebym wyszła z tym okiem na korytarz! - Nie twoja sprawa, a Yuri nie jest moim chłopakiem - naburmuszam się, po co ja z nią o tym dyskutuję, przecież nie będziemy się teraz przeciągać i amawiać na to, kto jest czyim chłopakiem.
- Twoje uwagi absolutnie mnie nie dotykają - wywracam oczami, ale nie, w sumie to się nimi przejmuje. A podobno nie powinno się przejmować rzeczami, które wychodzą z ust ludzi, których się nie lubi. Ale nie wiem czy mam w sobie tyle siły, żeby bronić honoru własnej rodziny, bo chyba w tym celu mówiła o konfidentach? - Po prostu mi zazdrościsz, bo nigdy nie otrzymasz takiego wyróżnienia i nie będziesz nigdy nosiła odznaki Komitetu
I nie, niestety nie mogę użyć różdżki, bo ona miała niestety rację. Sprawdzą mi zaklęcia i wyjdzie, że chciałam podpalić jej włosy.
Okropna, okropna, okropna Livia. Nie ma sumienia, a ja się rozpadam na kawałki powoli.
- Jak to jest zabierać komuś wszystko, bo się nie ma pomysłu na swoje własne życie? - odpowiadam jej złośliwie, nawiązując do tego, że Livia tylko grozi wszystkim i jest niemiła (nie wiem, że czasami jest całkiem radosna i zainteresowana) i mi tylko chciałaby wszystko odebrać. Nie widzę całego obrazka, ale niby dlaczego miałabym chcieć widzieć? Oczy mi łzawią, mam nadzieję, że to w reakcji na to, że spuchły do reszty.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Pią Maj 13 2016, 01:02

Bawi mnie ta sytuacja. Bawi ta rozmowa, bo najwyraźniej Ula obrywała rykoszetem. Usiłowała mnie zranić atakami poniżej pasa. Jak nie rodzina to teraz wmawianie, że Andriej zadaje się ze mną z litości. Czego się jeszcze dzisiaj dowiem? Mam rogi i czarci ogon? A może  Gárdonyi wyzna mi miłość i w końcu atmosfera się oczyści? Zakładam ręce na piersi, patrząc na nią wymownie. Jeszcze nigdy się tak nie ośmieszyła. Najwidoczniej naprawdę zależało jej na Andrieju, wlewał w jej królicze serce ogień bo przedtem takie spotkanie odbywałoby się wyłącznie w moich snach. Na słowach o zazdrości nie wytrzymuję i wybucham śmiechem.
- A czego tu zazdrościć? No, naprawdę... Teraz to powiedziałaś co wiedziałaś. - Ocieram łezkę. - Nie zależy mi na takich pierdołach, bo Akademia się kiedyś skończy i zacznie życie, gdzie każdy będzie miał gdzieś, czy było się w Bobakach, czy w tym twoim Komitecie, w którym musicie się dowartościowywać na każdym kroku. To na mnie twoje uwagi nie robią wrażenia, Gárdonyi, bo ty już płaczesz, a ja mam się dobrze. To ty powielasz schematy, to ty żyjesz tak, jak chcą tego inni, a ja robię to, co lubię. I kto tu jest w gorszej sytuacji? Ja mogąca zadawać się z kimkolwiek czy ty, która nawet nie może się pokazać innym na oczy z miłością swojego życia? Wiesz co, nawet ci współczuję.
Troszeńkę się zagalopowałam z tym współczuciem w stosunku do Uliany, ale nie miałam serduszka z kamienia i zawsze było mi żal tych sztywniaków, co przestrzegali rodowych zasad. Co prawda nie wiem, czy moi dziadkowie pozwoliliby mi poślubić kogokolwiek, ale wierzę, że przecież braliby moje zdanie pod uwagę.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Pią Maj 13 2016, 15:51

- Bo ty wcale nie powielasz schematów, co Bregović? - zdenerwowałam się na to, że mi mówi, że jestem niedowartościowana. Ależ oczywiście, że jestem! Mój chłopak mnie rzucił, nie chce mi mówić nawet cześć na korytarzu, a moi rodzice odwalają problemy i pytają mnie w listach czy Yuri już zaprosił mnie na pierwszą, drugą, piątą randkę. A sam Yuri wcale nie miga mi na korytarzach, widujemy się jedynie na zajęciach, a wtedy wcale ze mną nie rozmawia, jakbym od Kołowianków stała się jakaś przeźroczysta. Wydawało mi się w zeszłym roku, że jestem jakąś królową świata (szkolnego), natomiast teraz jedyne co mi się wydaje, to to, że do niczego się już nie nadaję. Mój ukochany profesor odszedł z Akademii, moja przyjaciółka i kuzynka, Olena nie chce ze mną ćwiczyć baletu. Jeżeli nie mam ani chłopaka, ani szkoły, to co ja będę robiła cały ten rok? Już nawet obmyślałam, czy nie jest dobrym pomysłem ucieczka z Akademii. Ale raz chciałam się tylko zbliżyć do wyjścia, to dostałam groźne spojrzenie od profesora od zaklęć i zaraz musiałam wrócić do swoich obowiązków.
Ale teraz skupiam się na Livii. Uważam, że powiela schematy, schematy swego rodu. Nie jest wcale lepsza ode mnie, ma tę przewagę, że z nią Andriej chce spędzać czas.
- Spójrz na siebie, wyglądasz i zachowujesz się jak jeden ze swoich braci. Myślisz, że to jest atrakcyjne? Że jak będziesz taką zwyrolką, to znajdziesz sobie dobrego narzeczonego? Wszyscy się będą ciebie bali, bo nie ma w tobie za grosz delikatności. - Nie wiem, czy nie powinnam zamilknąć, najpewniej tak, natomiast to nic, bo ja dalej mówię złością przepełniona, wcale nie odczułam tego współczucia bijącego z kamiennego serca Livii. - Zresztą, wcale mnie nie znasz, nie wiesz czy nie próbowałam. Nawet się zdziwisz, bo próbowałam, powiedziałam rodzicom o Andrzeju. Tylko chyba za późno, bo on... - I tu wciągam powietrze, bo to pierwszy raz jak się przyznam do tego publicznie. - Bo on już mnie nie chce.
I kiedy to powiedziałam, to już przestałam się nawet wzbraniać przed tym morzem łez, które mi zaczęło się rozlewać po twarzy. Już dawno schowałam różdżkę, więc tylko robię ostatnie kroki do drzwi od łazienki i chyba wychodzę (a może Livia mi zagrodzi drzwi, nie wiem, więc na razie po prostu pcham drzwi).
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Pią Maj 13 2016, 22:53

Becząca Pućka, ale jazda. Jest jeszcze lepiej niż kiedy obcięłam jej warkocze. Zdaję sobie sprawę, że ona mnie nie rozumie. Nie przyjęłam wyznaczonej dla siebie roli ot tak, bo mi kazano i tego się spodziewano. Lubiłam się bić, lubiłam słuchać opowieści niezrażona ich brutalnością. Miałam przecież wybór - obdzierać kolana, albo wbijać się w kolorowe sukienki i uczyć się gry na pianinie. Niestety ku zmartwieniu rodziców wolałam iść w ślady Bregoviciów. Był to mój wybór. Powinnam to chyba Ulianie doraźnie wytłumaczyć, ale nie wiem czy coś do jej zakutego łba dochodzi poza jej własnym ja.
- Nie mam braci - zauważam kwaśno. - Widzę, że się nie rozumiemy. Nie potrzeba mi żadnego narzeczonego, na zabawę w rodzinę przyjdzie czas. Ja przynajmniej będę potrafiła się obronić, nie to co ty. Refleks jak u gumochłona. Zarzucasz, że cię nie znam, a to samo mogę powiedzieć o tobie. - Wydymam pogardliwie wargi, a potem robię wielkie oczy, bo nie sądziłam, że Uliana jest aż tak głupia. Zagradzam jej drogę i popycham do tyłu.
- Ty kretynko! Powiedziałaś rodzicom o Andrieju?! - mówię i plaskam ręką o czoło. - Takich rzeczy się nie mówi, zwłaszcza kiedy taki Andriej jest dzieckiem mugoli, a nie szanowanej dynastii. Tyle razy wałkowano takie tematy na spotkaniach... Ty w ogóle słuchałaś, jak twoi rodzice się obnoszą wobec niższych stanem? - I miałam tu na myśli niejeden bal, podczas którego dorośli rozmawiali na ważne tematy, a ich dzieci się bawiły lub nudziły. Ja czasami podsłuchiwałam siedząc pod stołem.
- Przestań się mazgaić, masz pięć lat czy jak? - prycham widząc, że twarz Pućki to jeden wielki wodospad łez. - Obmyj twarz zimną wodą, zaraz staniesz się tematem numer jeden plotek w Akademii. - Ja nigdy nie płakałam. Nie przez kogoś, bo z bólu to od urodzenia. Patrzę na Ulę krytycznym wzrokiem i kręcę głową, mam wrażenie, że sama siebie wkopała w te całe zaręczyny. Rodzice po prostu wykonali ruch mający zabezpieczyć w przyszłości ich córkę. Jeszcze coś bardzo głupiego przyszłoby jej do głowy.
Na przykład ślub w tajemnicy po uzyskaniu pełnoletności.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Nie Maj 15 2016, 16:33

- Ej! - zdenerwowała mnie, że tak mnie odpycha, czy nie przejęła się moimi groźbami wcale a wcale? - Powiedziałam im, że chcę im kogoś przedstawić, przecież nie mówiłam, jakich on ma rodziców podczas pierwszej rozmowy, za kogo ty mnie masz - mówię, kręcąc lekko głową. - Zresztą, moi rodzice zawsze mi powtarzali, że chcą, żebym była szczęśliwa, więc na pewno udałoby mi się ich przekonać.
I żyłam tak tym dziwnym przekonaniu aż do Kołowianków. Bo właśnie wtedy dopadła mnie rzeczywistość i już wiedziałam, że oni nie chcieli się przekonać, czy Yuri to ten, którego chciałam im przedstawić. A co gdyby Andriej był członkiem innej dynastii, na przykład Wrońskim? Poczułby się obrażony, może nawet nasze pozytywne relacje dynastyczne uległyby zniszczeniu. Ale o czym ja myślę, przecież nie jest członkiem żadnego rodu. Chciałam go przedstawić rodzicom, czy to był błąd? Nie sądzę, ale nie wiem wszystkiego. I teraz jeszcze, kiedy pomyślę, że mimo wszystko mnie rzucił... No może i dobrze, że go nie zdążyłam przedstawić. Tata nie przepadał za kłamczuchami.
- No to zostanę - odpowiadam butnie, ale rzeczywiście wracam się i idę umyć twarz, wzdycham i staram się nie denerwować, chociaż cała drżę z tego smutku. Spoglądam na Livię w lustrze, jak ja jej nie znoszę!
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Korytarz   Nie Maj 15 2016, 21:37

No nie przejęłam się, bo co to w ogóle za groźby były. Pac, pac, zła Livia. Pac, pac. To już Brego mocniej mnie drapał. Patrzę na nią z głębokim politowaniem , zastanawiając się, gdzie ona do tej pory się chowała. Uliana tylko potwierdzała bycie Pućką - naiwna i taka nieporadna, trzymana pod kloszem obietnicy rodziców, że będzie szczęśliwa na wieki. Naprawdę, naprawdę, co się w niej podobało Andriejowi. Nie mieści mi się to w głowie.
- No to rzeczywiście jesteś tak bardzo szczęśliwa, że ten smród szczęścia niesie się po całej Akademii - odparowuję, nie szczędząc jej nawet przez moment swojej ironii. Może i nie powiedziała rodzicom nic konkretnego o Andrieju to z pewnością tym ich ostrzegła. Zaraz pewnie wypytali jej braci albo znajomych, z kim ją widują, a nawet mogli polecić ją śledzić! Wszystko należało brać po uwagę, ale dlaczego zawracam sobie tym głowę...
- Jasne. Tak jak teraz przekonujesz ich, że nie kochasz Yuriego, bo wolisz innego? To takie smutne. Ale przynajmniej Andriej nie będzie już więcej cierpiał przez kogoś jak ty i twoja rodzina. Zasługuje na znacznie więcej i ja sprawię, że to dostanie. - Nie mam pojęcia, co mną kierowało, gdy wypowiadałam ostatnie zdanie, ale kryła się w tym wszystkim ogromna moc! - Do zobaczenia, Pućka! - rzucam już na odchodne, bo na szkolnym korytarzu słychać kroki innych uczniów. Lekcja się właśnie skończyła.

Livia z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Korytarz   Wto Maj 17 2016, 08:55

Patrzę trochę zdziwiona na Livię. Przecież to nie Andrzej cierpiał przeze mnie, a ja przez niego! To w końcu on mnie rzucił, to on mnie nie wybawił od ustawionego ślubu. Może byłam po prostu tak beznadziejna, jak chciałaby tego Livia? Nie podoba mi się, że mi grozi, bo to były groźby chyba? Przynajmniej tak to odczytałem. Patrzę jak odchodzi i jeszcze zdołałam prychnąć i jej powiedzieć, w sensie do jej pleców powiedzieć, bo ta krowa już wyszła, zostawiając mnie z tym dziwnym przezwiskiem, którego nie znosiłam:
- Na pewno pomoże mu ktoś taki jak ty, no jasne - zaśmiewam się cicho pod nosem, ale kiedy drzwi się z trzaskiem zamykają, to cisną mi się na oczy łzy. Zamaczam głowę w zimnej wodzie i staram się nie wybuchnąć, ale już dawno to zrobiłam, więc tylko muszę się przyprowadzić do porządku. Zasłonięte oczy mam, wdycham i wydycham powietrze, strasznie mi ciężko z tym wszystkim. Ponieważ jest przerwa między zajęciami, to postanowiłam schować się w damskiej toalecie aż do kolejnej lekcji i dopiero, kiedy nikogo nie było na szkolnym korytarzu, pobiegłam do pokoju wtulać twarz w mięciutkie futerko Ofelii.

Uliana z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Korytarz   Wto Cze 28 2016, 00:19

Powoli wlókł się przed siebie. Nie do końca pewien gdzie jest, ale zakładając z całą pewnością, że tym miejscem była szkoła. Nie ważne jaka, przy dobrych wiatrach powinna to być Akademia Koldovstoretz, ale z jakiejkolwiek innej Akademii zasadniczo też mógłby się ucieszyć, byłaby to wszakże jakaś odmiana, a jak twierdziła swego czasu Sonia, odmiany zawsze były dobre. No może po za tymi nielicznymi, które były złe, ale w te lepiej wnikać nie było.
Ze śmiesznych, a może smutnych sytuacji w życiu Cyrila ciekawym elementem jego jak się okazywało po każdym piciu słabej głowy był fakt, że dopóki nie opuszczał miejsca swojego zniszczenia, to było z nim względnie dobrze, kontaktował jego elokwencja też istniała na zasadniczo właściwym poziomie, dopiero po upływie czasu, czyli zazwyczaj po zmianie miejsca wszystko zaczynało się zmieniać. Mózg zmęczony postanawiał zużywać mniej energii na jako takie funkcjonowanie szarych komórek i cała mana szła w to by zmusić to nieproporcjonalnie długie ciało do dalszego poruszania się.
Krok po kroczku, krok po kroczku, pod postacią kruka poruszanie po pijaku wydawało mu się prostsze, mogło być to spowodowane faktem, że na niektórych wysokościach liczba zagrożeń gwałtowanie malała, a poruszając się we względnie zachowanym pionie, ilość potencjalnych przyczyn zgonu wracała do zwykłej czyli zastraszającej ilości.
Nie pewny czy znajdował się na dobrym piętrze, w dobrym budynku, a nawet czy państwo się zgadzało. Ta trzeźwiejsza część umysłu pamiętała jak dawno temu upił się w USA, a następnego dnia obudził się w Meksyku, a w zasadzie jak przekraczał granice meksykańsko-gwatemalską. Było na prawdę interesująco, znajomy podróżnik nie uwierzył, że w czasie tej wyprawy nikt go nie okradł, ani nie zabił, co prawda w portfelu brakowało stu dolarów, ale istniało prawdopodobieństwo, że za nie kupił bilet albo alkohol.
-Raswietali jablani i gruszy, papłyli tumany nad riekoj- nucił sobie Cyril przemierzając szkolne korytarze w rozpaczliwej próbie odnalezienia drogi do pokoju.
Powrót do góry Go down
avatar


Tobolsk, Rosja

błękitna

poświst

18 lat

VIII klasa

zamożny

Bobaki

PisanieRe: Korytarz   Wto Cze 28 2016, 01:30

Od czasu śmierci kotów Uliany i Livii, przycichła i wycofała się jeszcze bardziej ze swojego życia przyjmując męczeńską rolę wzorowej uczennicy oraz córki, która sumiennie co każdy piątek wysyłała sprawozdania ze swoich postępów w nauce. Nauka przynajmniej nikogo nie zabiła, a ludzka głupota już tak. Snuła się po szkole, czytała, rozmawiała ze znajomymi i pomagała profesor Vikentijs w organizowaniu tegorocznych zajęć dla Bobaków. Uporządkowywanie zagród, w ogóle praca fizyczna pomogła zebrać jej myśli. Popełniła błąd i miała już nauczkę, powinna przejść nad tym do porządku dziennym. Skupić się na byciu rodową wizytówką, na badaniach nad maściami... Tyle rzeczy było do zrobienia. Tego wieczoru wracała od pani Skaidry z pożyczonymi od niej książkami, lubiła Łotyszkę.
Zhu Zhu mogłaby wylegiwać się w jej cieple jak kocur w blasku słonecznego dnia. Wychodząc zza rogu przeciwległego korytarza prawie wpadłaby na Kuragina, ale w porę ostrzegł ją swoim alkoholowym odorem i przyśpiewkami, z których nie mogła wyłapać żadnego sensownego dla niej słowa. Nawet Rodion, jej szczur, który siedział na ramieniu wydawał się wstrząśnięty tym spotkaniem.
- Profesor Kuragin?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

czysta

32 lata

przeciętny

nauczyciel geografii świata

PisanieRe: Korytarz   Sro Cze 29 2016, 14:23

Jak pech to pech. Czy tylko mu się wydawało, że małe dziewczynki lubiły go na siłę spotykać tylko w przypadkach zniszczenia alkoholowego? Wpadały wtedy na niego z siłą huraganu i za wszelką cenę chciały z nim rozmawiać, zdziwione jakim prawem to nauczyciel może wyglądać tak a nie inaczej? A co nauczyciel to nie człowiek? Też istota ludzka, a nawet Cyril byłby wstanie posunąć się w tej teorii o krok dalej i powiedzieć, że nauczyciel jest również ssakiem, który do sprawnego funkcjonowania na świecie ma swoje wymagania, musi jeść, pić i to pić różne rzeczy, nie samą wodą żyje człowiek. Kiedy więc z jego śpiewnego nastroju nieoczekiwanie wyrywa go jakaś uczennica, spogląda na nią zdziwiony i zszokowany.
- Nie, biały kruk. Kra - odrzekł głosem tak poważnym i pewnym tego co mówi, że prawie dało się uwierzyć, iż za chwilę zmieni się w ptaka i odleci. W sumie zrobiłby to, gdyby nie to, że nie zrobi tego bo nie, skoro w ustach kobiet ten argument działał, to dlaczego w jego miałby mieć inny wybrzmienie? W końcu każdy, kto go poznał widział, że w sentymentalnej osoby Kuragina było coś kobiecego.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: