IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Kącik malarski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieKącik malarski   Pią Kwi 01 2016, 00:19

Kącik malarski

Kącik malarski to dosłownie kącik, który powstał ze spontanicznej inicjatywy uzdolnionych artystycznie uczniów wiele lat temu, a zaczęło się od przypadkowego znalezienia wnęki na drugim piętrze. Przyniesiono kilka drewnianych sztalug, farby, pędzle i inne niezbędne przedmioty do tworzenia sztuki – i zostało tak aż do tej pory. Po pewnym czasie doniesiono dla większego komfortu nawet pufy – aktualnie nieco poplamione i już podniszczone, jednak wciąż niezastąpione. Całą wnękę zasłonięto ciężkimi fioletowymi kotarami, by nadać temu miejscu nieco prywatności. Nie sposób także nie wspomnieć o ogromnym oknie niemal na całą ścianę, z którego rozpościerają się malownicze i inspirujące dla młodych artystów widoki na górskie krajobrazy.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 15:18

Pierwsze dni w nowej sytuacji zawsze są najgorsze, ale musiał przyznać, że nie było źle. Wstawał bardzo wcześnie, kładł się znacznie później. Na zajęcia chodził w obstawie Erdene, której nie musiał tłumaczyć powodu swojego dziwnego zachowania, bo o wszystkim dobrze wiedziała. Największym wyzwaniem było niepatrzenie na Ulianę i przemieszczanie się po zamku tak, aby jej nie spotkać. Na lekcjach musiał zamienić się miejscem, bo przedtem zajmowali ławki blisko siebie. Teraz Andrzej ciągał swoją przyjaciółkę na tyły sal. Ciekawe jak długo Vankeev wytrzyma w nowej roli. Nieprzyjemne rozmyślania o Gárdonyi zbywała za to Bregović, która nie kłamała, jeśli chodzi o wspólne spędzanie czasu. Uważał to za niepoważne i zbyteczne, ale zrzędliwy, pełen podekscytowania głos pomagał mu choć na chwilę zapomnieć o swoich zmartwieniach. Obawiał się, że Liv zacznie po nim skakać wykrzykując komendy, ale o dziwo rozsiadali się na trawie, gdy tylko pojawiała się szansa na słoneczko i czytał jej Asnyka. Chciała się uczyć polskiego, ale poradził jej, aby nauczyła się dobrze rosyjskiego, bo nie zawsze wysławiała się poprawnie. Jak tylko zaczynała trajkotać jej rosyjski zmieniał się w papkę z serbskimi naleciałościami. Do teraz nie wiedział, co oznaczało pičko przy swoim imieniu. Ten dzień zapowiadał się spokojnie, a nawet nieco melancholijnie,bo niebo zasnuły ciężkie, ciemnie chmury zraszające mury akademii. Andriej kącik malarski traktował jako swój mały dom, ostoję, w której mógł nawdychać się farb i namalować co tylko chciał. Rozsiadł się wygodnie na parapecie wielkiego okna ze swoim szkicownikiem. Zamyślony i wpatrzony w depresyjne szarości bezwiedni gryzmolił. Nie miał weny. Oderwał wzrok od poszarpanych, górskich połaci i zgniótł kartkę. Rzucił ją w bok, a potem następną, następną i następną, bo choć widział ją przed oczami to nie potrafił odzwierciedlić tego na papierze.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 15:37

Nie mogła go odnaleźć, a mijały kolejne dni. Czasami widziała jak spóźniał się na zajęcia. Siadał z tyłu klasy i wychodził z niej pierwszy. Raz wypadł mu ołówek, chciała go podnieść. Ale wtedy ktoś inny się po niego zgłosił. Starała się, ale wciąż jej unikał. Jakkolwiek mu się to udawało, ją wpędzało to w spirale niepokoju. Jak to, nie będą już teraz nigdy ze sobą rozmawiać? Jak da radę przetrwać ten rok, to przecież nie może być nic miłego. Najgorsze było to, że Bregović się kręciła zaraz obok niego. Przecież dobrze wiedział, jak Uliana jej nie znosi. Nie było wiele takich osób, ale akurat o Lívii Gárdonyi miała najgorsze zdanie. Przecież Lívia jej obcięła włosy i przez kilka miesięcy Ula wyglądała praktycznie jak chłopiec. W sukienkach.
To wszystko doprowadzało Ulianę do coraz większej rozpaczy. Minęły dopiero trzy dni szkoły, a ona już miała problem z tym, żeby być sprawiedliwą członkinią Komitetu Dyscyplinarnego i zaprowadziła do nauczyciela pierwszoklasistę, który przez omyłkę wszedł do damskiego skrzydła. Przecież normalnie dałaby mu tylko ostrzeżenie i powiedziała, że tę część pałacu powinien omijać. Nie miała nawet ochoty się malować, nie mówiąc już o tym, że gdyby nie to, że były mundurki, to nie byłaby w stanie dobrać żadnych ubrań. Pewnie wyglądałaby jak strach na wróble.
Trzeciego dnia dostała wiadomość, że niedługo odbędzie się wyczekiwane spotkanie stowarzyszenia Werniksu. Z jednej strony ucieszyła się, bowiem zawsze na tych lekcjach mieli tyle swobody, że mogła usiąść zaraz obok Andrzeja i mogli rozmawiać postawiwszy jedną czy dwie kreski na płótnie. W tym roku chyba zajęcia nie będą aż takie miłe. Zastanawiała się, czy nie zrezygnować, tylko, że najchętniej zrezygnowałaby ze wszystkiego. A przecież dobrze wie, że tak nie można.
Postanowiła odwiedzić kącik malarski. Wydawało jej się, że będzie sama, dlatego nawet nie mówiła nikomu, że tam idzie. Wchodzi za kotarę i nagle widzi, że w pomieszczeniu siedzi Andriej. Skupiony, a może po prostu zły, bo cisnął papierem w kąt. Nieważne w jakim jest humorze, najważniejsze, że jest. Teraz już się jej nie wymknie!
Tyle scenariuszy budowała sobie w głowie przez te dni. Jakimi słowami go powita, czy będzie obrażona, stęskniona, czy po prostu powita go uściskiem. Jednak kiedy przyszło co do czego, to cała się zestresowała i poczuła, że chyba zaraz zacznie płakać. Bo chyba taka powinna być reakcja na to, że patrzy się na kogoś, kogo się właśnie traci?
- Dlaczego mnie unikasz? Już nie będziesz ze mną rozmawiał?
I chociaż trzyma się, a głos jej nie drży, to ona cała wydaje się być przerażona tym spotkaniem. Przecież jest taka... nieprzygotowana.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 16:01

Los postanowił mu pomóc, bo podetknął żywą modelkę pod nos. Teraz mógł przecież rysować nie narzekając na rozbiegane myśli. Na widok Uliany noga zjechała mu z parapetu i mało brakowało do twardego lądowania na podłodze upaćkanej zaschniętą farbą. Poczuł zalewające gorąco, jak wtedy kiedy przyłapie cię ktoś na czymś niewłaściwym. Może gdyby przyjrzał się jej uważniej to dostrzegłby smutek i nieszczęście, brak tego wesołego błysku w niebieskim oku i nieład w postawie tak bardzo charakterystyczny dla wszystkich nieszczęśników. On sam przecież nie wyglądał najlepiej. Pod oczami cienie, twarz dziwnie ściągnięta, a mundurek pomięty. Jak tylko jakiś nauczyciel go dojrzy to z pewnością dostanie przysłowiowo po głowie za zniewagę szkolnej instytucji. Czy jej unikał? Owszem. Dlaczego? Powinna się domyślić. Nie było w tym nic trudnego do pojęcia, bo to chyba oczywiste, że mając narzeczonego to ich już nie łączy. Nie chciał rozmawiać. Nie chciał nawet oddychać tym samym powietrzem, bo było to bolesne. Kochać i mieć świadomość, że nic z tego. Przeszkody do niepokonania.
- Nie - odpowiada cicho i na tyle starcza mu sił, a mógłby przecież wiele dodać. Zawsze potrafił oczarować słowem, na wesoło i na gorzko. Opowiadał dowcipy, których nikt nie rozumiał, bo były mugolskie, historyjki o duchach i kawały o wykładowcach. Teraz najwidoczniej zrobił się mrukliwy. Wstać i wyjść?
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 16:12

Liczyła na inną odpowiedź. Jakąś, która jej cokolwiek wytłumaczy. Nie zaś policzek wymierzony w twarz z jednym słowem. Takiego Andrieja nie znała, przecież był inny. A wydaje się, że to wczoraj wszystko co piękne się działo. I siadali w kąciku malarskim i malowali ptaki, które ciekawsko przysiadały na gałęziach za oknem.
Robi krok w jego stronę, odkłada kartki i kilka pędzli, które przyniosła tu ze sobą.
- Andriej, ja nie miałam pojęcia, że oni chcą mnie wkręcić w coś takiego - stara się, ale co ma powiedzieć, co go przekona do tego, żeby się jednak do niej odezwał. Wydaje się, że on wcale nie chce rozmowy. Unika jej, a minę ma taką, jakby szukał najszybszej drogi ucieczki. - To było okropne zaskoczenie, nie wiem, co mam robić. Byłoby mi łatwiej, gdybyś... - Przechyla głowę i znów stara się zrobić krok, czy dwa w jego stronę. Niech nie spadnie z tego parapetu tylko z tego wszystkiego. - Gdybyś był przy mnie. Przecież wiesz, że ja wcale nie chcę za niego wychodzić.
Oczywiście, że wie, przecież Andriej nie ma teraz innej opcji. Tyle razy opowiadała mu o swoich marzeniach i nawet czasami mówiła, że pragnie w końcu ubrać białą ślubną sukienkę. Szczególnie chętnie mu o tym mówi, kiedy przychodzi lato, a ona może w białych sukienkach latać po parku i zrywać kwiatki.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 16:30

Czerwony alarm, czerwony alarm! Pora wziąć nogi za pas. Przykleił się jednak i do parapetu i do chłodnej szyby. Ucieczka nie była godna mężczyzny, ale czy warto przeżywać tą trudną rozmowę? Wypuścił nosem powietrze, nie zdając sobie sprawy, że je wstrzymywał. Wolałby nie słyszeć jej słów.
To tylko pogarszało sytuację, przypominało senną marę, w której łudził się, że jest niewinna. O niczym nie wiedziała, nie tego chciała. Podświadomie to wiedział. Przecież znał Ulianę, może niedługo, ale nie najgorzej. Przecież nie spędzali całego czasu na pocałunkach. Rozmawiali snując plany ma przyszłość. Dał się porwać jej entuzjazmowi przyprószonemu naiwnością. Przecież wcześniej miał ją za głupiutką, wzdychał słysząc jej zachwyt nad jakimś ptaszkiem albo lamentem nad  profesorem, który nie docenił ulianowej pracy. Sam był głupi, bo widział siebie i ją razem. Wspólne życie. Zapomniał kim jest. Jacy są błękitnokrwiści i jakimi prawami rządzi się ich świat.
- To już nieistotne - uciął gwałtownie, nie chcąc słyszeć już żadnego słowa. - Masz narzeczonego. Najserdeczniejsze gratulacje. - Zeskoczył z parapetu widząc, że Uliana znajduje się już blisko. Nie chciał jej dotyku, choć go pragnął. Pragnienie się nasiliło, gdy poczuł jej zapach. Tak ładnie zawsze pachniała. Przebywał w towarzystwie wielu dziewczyn, ale to Gárdonyi rozpylała wokół siebie wabiącą aurę.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 16:46

- Nie mów tak, proszę. - W jej oczach, mimo że trzymała się mocno i dzielnie, nagle zalśniły łzy. Był dla niej tak okrutny, chciał tylko, żeby się od niego odczepiła. A to absurdalny rozkaz, którego nie umie wypełnić. Jak to ma się od niego odczepić. Co miałaby robić, z kim spędzać kolejne godziny swojego życia, o czym rozmawiać, jak mogłaby się radować każdą chwilą, jeżeli jego obok nie będzie? Wyciąga do niego rękę, żeby powstrzymać go przed odejściem. Powinien zostać tu z nią, mogliby rozmawiać do końca dni, nie muszą chodzić na zajęcia, nie muszą jeść, spać, przecież wystarczyliby sobie nawzajem. Mając nadzieję, że nie odskoczy od niej, tą ręką zahacza o jego dłoń, chce go zatrzymać. Dla siebie.
- Wiem, że to dla ciebie trudne, ale przecież wcale tak nie myślisz. Przecież my się kochamy, Andrzej. A to małżeństwo nie dojdzie do skutku, ja na to nie pozwolę - mówi i szybko kręci głową, obiecuje mu wszystko, tak jakby nagle znów zaczęła wierzyć w to, że wszystko jest możliwe. To chyba jego obecność tak na nią działa. Aż poczuła, że trzymający ją przez trzy dni ból głowy również minął. - Proszę, nie rzucaj mnie, ja sobie z tym wszystkim sama nie poradzę. - Mała Uliana manipulantka jak już nie wie jak ma zatrzymywać Andrieja, to robi typową dziecięcą zagrywkę i uważnie spogląda na niego swoimi błyszczącymi od kumulujących się tam łez oczu, smutnych oczu. I wcale nie uważa tego za żałosne.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 17:07

- To już jest nieistotne - zaakcentował każde słowo, bo może nie dosłyszała poprzednim razem. Obecne zachowanie było do niego niepodobne, ale w inny sposób nie potrafił się jeszcze obnosić ze swoją raną. Świadomość własnej głupoty wcale nie pomagała w poczuciu zdrady i wielkiej niesprawiedliwości. Może i Uliana mówiła prawdę, może naprawdę tak było. Zaskoczyli ją tak samo jak i jego, ale o wiele łatwiej było wmawiać sobie nienawiść niż łudzić się maleńką kapką miłości.
Czepił się niechęci jako ostatniej deski ratunku. Słowa nic nie znaczą, nigdy nie znaczyły. Drga, kiedy muska go swoimi chłodnymi palcami.
- Nie bądź śmieszna - prycha słysząc kolejne słowa. Taka naiwna! Kochali się i co z tego. Mało to nieszczęśliwych miłostek na tym świecie? Ile takich panien jak Ula musiały porzucić ukochanego na rzecz interesownego mariażu? Ilu nieszczęśników próbowało zawalczyć o uczucie kończąc nędznie na tym padole? Andriej nie zamierzał się kłaniać i błagać. Może gdyby był sierotą niemającą nic do stracenia to złapałby ją za rękę porywając za rzeki, lasy, góry. Miał rodzinę. Młodszą siostrę, którą należało się opiekować.
- Twoi rodzice mnie wyręczyli - stwierdza bez zastanowienia, patrząc na nią surowo i nieprzystępnie. - Poradzisz sobie świetnie, bo do tego tresują takie jak ty od urodzenia. Bale, przyjęcia i gotowość do oczarowania byle knura dla pokaźnego majątku. - Powinien się ugryźć w język, ale był zły. Tak bardzo zły! I nieszczęśliwy, bo widok łez w oczach Uliany sączył się jak jad w jego serce.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 17:27

- Dlaczego? Dlaczego chcesz się tak poddać, już nie chcesz uciec ze mną, dlaczego się wycofujesz? - I najważniejsze pytanie nie wyszło spomiędzy jej ust, bo się boi, że Andrzej w tym wszystkim powie, że nie, nie zależy mu już na niej. A to chyba byłoby dla Uliany najcięższe do przeżycia. Bo wtedy już nie miałaby nikogo!
Marszczy brwi, wcale nie uważała siebie za śmieszną. Ale kiedy Walewski odrzuca ją co chwile, zaczyna się taka czuć. Może jej się tylko wydawało, że on chce z nią być na zawsze? Może jej się tylko wydawało, że on ją kocha?
Przecież właśnie wyzywa ją od typowych wychowanek dynastii. Znał prawdę, była inna, przecież nie miała go za gorszego przez jego pochodzenie. A może jej się tylko wydawało, że on tak mówił? Może sobie to wszystko zmyśliła?
Jej oczy skupione na jego twarzy. Jego twarz bijąca siłą, agresywna, zacięta. Chciałaby wziąć go teraz do łazienki i zmyć z mu ten wyraz z buzi. Żeby był znów tym spokojnym, radosnym Andriejem, który miał tak wielkie i piękne pomysły. Dlaczego teraz nie chciał jej wziąć w ramiona, przecież tutaj nikt ich nie znajdzie, nie widzi ich ani Yuri, ani jej rodzice, ani Cyryl. Są sami, dlaczego nie mogą... po prostu skorzystać z tej ostatniej wspólnej chwili. Tylko muszą się kłócić. A on musi mówić okropne słowa, przyrównujące ją do jakiejś byle lalki, którą się rodzice posługują, żeby zarobić.
- Nie myślisz tak, mówisz tak dlatego, że jesteś zły - mówi ledwo, już brakuje chyba sekund, żeby znów wybuchła płaczem, a przecież przez dwie ostatnie noce nie spała, bo non stop wypłakiwała oczy w poduszkę. Może gdyby nie zależało jej tak bardzo na tym, żeby w końcu i jej zaczął współczuć, to rzuciłaby się na niego z dłonią, bo przecież tak brzydko ją obraził! Nie miała na to siły. A jedna, druga kropla spadają z oczu.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 17:51

- Bo zmądrzałem - odpowiada i nie zmienia swojej postawy. - Nie ma sensu walczyć o coś, co nie ma przyszłości. Ty jesteś Gárdonyi, a ja zwykły Walewski. To się nie dodaje i pora, żebyś to zrozumiała.
Brutalnie, ale prawdziwe. Wujaszek Kuragin na pewno by mu przyklasnął, gdyby to usłyszał. Na tym powinna skończyć się ta rozmowa, nie chciał tego ciągnąć i ranić ich obojga gołą prawdą, ale nie mógł ruszyć się z miejsca. W tej chwili Andriej był sprzecznością, bo albo chciał ją pogonić w diabły, a z drugiej strony wyglądała tak nieporadnie, że zamknąłby ją w objęciach i nie puszczał. Kochana Uliano... Mogli tu zlegnąć i poudawać szczęśliwą parę, ale ile tak można. Dzień, tydzień, miesiąc?
Po co to ciągnąć mając świadomość, że drogi się rozejdą zaraz po egzaminach? Nie wierzył Ulianie, nie wierzył w miłość pokonującą wszystkie przeszkody, bo życie to nie bajka. Ona tego nie widziała, ale on wiedział, że oderwanie się od rodziny i swoich tradycji było dla niej szokiem. A była przecież taka wątła i bezbronna. Potrafiłaby żyć bez magii? Bez luksusów w małym mieszkanku? Bez kupowania drogich sukienek, bez służby i jedzenia samych rarytasów? Mogła sobie wmawiać, oni mogli sobie wmawiać, że jakoś to będzie, ale agresja Węgrów odarła Andrzeja z ułudy.
- Bo jestem zły - podnosi nieco głos, po czym odsuwa się nieznacznie, zabierając spojrzenie z jej twarzy. Fioletowa kotara, palety i farby. Gdzie jest Bregović kiedy naprawdę jest potrzebna? Obraź się na mnie, Gárdonyi. Każ iść w cholerę, a pójdę. Ułatw nam życie.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Wto Maj 03 2016, 20:00

Uliana nagle dowiaduje się, że przez chwilę nie oddychała. Dowiaduje się, kiedy jej oddech urywa się i nagle nabiera mnóstwo powietrza w płuca. Przykłada dłoń do klatki piersiowej w miejscu, które ją boli od tej całej rozmowy. Gdzieś pomiędzy sercem a szyją.  Szuka słów w powietrzu w przestrzeni pomiędzy ich ciałami, ale nie widzi tam nic, co pomogłoby jej się wysłowić. Walewski utrzymuje, że dorósł, czy to znaczy, że ona wciąż jest dzieckiem? I on nie chce mieć z nią nic wspólnego? Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie może się na to zgodzić, przecież ona istnieje tylko dla tego związku. Kręci głową i w walecznej staje pozie przed nim.
- Nie, Andriej, to się dodaje, to się pięknie sumuje i mnoży. - Chciałaby mieć więcej centymetrów, być bardziej przekonująca, a może i władcza, chciałaby, żeby przestał ją odrzucać. Ale to już ostatnie podrygi jej odwagi, bo coraz efektowniej wchodzą jej na głowę te wszystkie myśli o tym, że sobie tylko wmówiła, że on ją tak mocno kocha, jak ona jego. - Kto ci zrobił takie pranie mózgu, przecież nie możesz tak uważać naprawdę!
Aż się w tej furii (bo chyba można już tak nazwać te jej energiczne próby zatrzymania go) do niego znów zbliża i staje blisko, chociaż wciąż na dystans wyciągnięcia ręki.
To on nie wie, że ona... Ona by wszystko dla niego zostawiła! Mogłaby nawet mieszkać w namiocie w górach albo na wyżynie tybetańskiej. I mogłaby nawet pić tę okropną herbatę z masłem. I mogłaby nie myć włosów przez tydzień, chodzić w brzydkich szmatach. Ale gdyby był gdzieś tam obok Andriej, to nic więcej by jej nie było potrzebne do szczęścia. Zresztą, przecież mogliby założyć swój dom, albo całą rodzinę nową. Mogliby mieć psa, ale Ofelię wzięłaby ze sobą. Chociaż do Chin to nie bardzo, wszak tam jedzą koty.
- A myślisz, że ja nie jestem zła? Ktoś chce sterować moim życiem, tak jakbym była jakąś marionetką, a do tego nie mam w tobie oparcia, chociaż jesteś jedyną osobą, która się dla mnie liczy - mówi, po czym ociera oczy wierzchem dłoni i kręci głową, bo nagle ma energię do działania. Bierze kolejny oddech i teraz już nie tyle mówi spokojnie co przypomina sobie o tej okropnej dziewczynie. - To ta cała Bregović, twoja nowa przyjaciółka tak cię zmieniła? Teraz będziesz się z nią trzymał?
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Sro Maj 04 2016, 02:31

Oparł się plecami o parapet, patrząc jak unosi rękę do piersi. Poczuł niepokój, że coś ją boli i chciał nawet się zbliżyć, zapytać, ale się odezwała. Wszystko było dobrze. Kontynuowała nieustannie ten sam wątek, spierała się, a przecież tylko jedno z nich mogło mieć rację. Nie miał doświadczenia w zrywaniu, bo przedtem nigdy się nie wiązał z żadną dziewczyną. Było kilka ładnych koleżanek, ale tylko na jeden dzień, na jeden miesiąc. Potem przychodził deszcz i wszystko się rozmywało. Przy Ulianie się ugrzecznił. Już nie szukał afrontu z rówieśnikami z czarodziejskich rodzin. Spędzał czas myśląc o Ulianie i z Ulianą czerpiąc radość z szukania miejsc, które pozwolą im zachować dyskrecję.
Oczarował się jej wadami zezwalając zawładnąć swoim życiem. Już nie było w przyszłości Andrieja znakomitego alchemika, a byli oni. Szczęśliwi. Razem na dobre i złe. Pozwalał jej na wszystko tak jak teraz nie przerywał jej w wygłaszaniu kolejnych argumentów. To na nic, Uliano. Czyż nie widać było tego w jego wielkich, błękitnych oczach? Tego smutku, bólu i rezygnacji? Choć nie chciał to musiał, bo będąc w Akademii nie miał jak chronić rodziny. Mógł tylko przekonać ich do urlopu i wyjazdu. Głowa Andrieja odchyliła się do tyłu, może z braku cierpliwości albo ludzkiego zmęczenia.
- Nie mieszaj w to Livii - powiedział rozdrażniony, co Uliana mogła zrozumieć dwójnasób. Bregović jaka była taka była, ale żadnego prania mózgu mu nie zrobiła. - Nikt nie majstrował przy mojej głowie, a tym bardziej ona. Zrozumiałem pewne rzeczy i... Masz teraz Yuriego. Razem tworzycie szczęśliwą parę i życzę wam wszystkiego dobrego. Tak być powinno, a naszą przelotną znajomość potraktuj jako miłe wspomnienie. - Wtem też zrobił coś nieoczekiwanego, bo ujął dłonie dziewczyny lekko je ściskając. - Nie utrudniaj nam tego, Ulu.
Prosił. Błagał. Nawet on nie miał serca z kamienia, aby dobrze grać swoją rolę. Kochał ją i żadne słowo jakie wypowiedział nie przyszło mu z łatwością. Na samą myśl, że będzie z Aristovem dostawał mdłości przemieszanych z gniewem. Wszystkie emocje odzwierciedlały jego oczy. Smutne, sprzeczne ze słowami. Zostań. Idź. Zostań. Uciekaj.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Sro Maj 04 2016, 15:26

Uliany twarz wyraża zdumienie jego słowami. Nie mieszać Bregović? Czy on postradał ostatnie zmysły? Przecież nie znosi tej dziewuchy prawie tak samo jak ona, więc jak może jej bronić. Jakby co najmniej ją lubił, nie chce Ula dalej iść ze swoimi wyobrażeniami, ale co, jeżeli on teraz Lívię będzie po kątach całował? Chyba wtedy zwątpiłaby czy cokolwiek ma sens. Wszystkiego.
Naturalnie marzy o tym, żeby Andriej skończył z tymi bolesnymi słowami, wybuchł śmiechem i objął ją i namiętnymi pocałunkami przeprosił za wszystko. Ale jego słowa przekraczają kolejne granice. A na wieść o tym, że ich związek to tylko przelotna znajomość, już nie jest tyle smutna, co oburzona.
- Cooo, więc to była tylko przelotna znajomość? Znaczy się, że przez te dwa lata mnie wykorzystywałeś, żeby mieć miłe wspomnienia? - Aż się denerwuje i głos podnosi. Och, niedobrze Ulciu, bo zaraz cała szkoła się dowie o tym, co tak skrzętnie ukrywaliście. Odwróciłaby się, odeszła, zerwała kotarę po drodze, spadła ze schodów, złamała kark i skończyła życie, ale on łapie ją za dłonie, a przez jej ciało przechodzi przyjemny dreszcz. Niestety, nie przyznał, że to kłamstwo. Mówi słowa, ale jego oczy są przekonane o czymś innym. Uliana jednak nie może patrzeć w te oczy, jest przerażona tym, co się właśnie stało. On ją rzucił, rzucił ją absolutnie.
- Chciałabym być w twojej komfortowej sytuacji i zrozumieć to coś, co umożliwia ci przekreślenie wszystkiego co między nami jest. - Ale on prosi, żeby tego nie utrudniała. Jak śmie! A co ma innego poczynić biedna dziewczyna, która sądziła, że w tym roku przy pierwszej lepszej okazji, kiedy będzie trzymał ją za obie dłonie i patrzył w jej oczy, to tuż przed chwilą, kiedy klęknie przed nią i poprosi w pięknych słowach o to, żeby spędziła z nim resztę życia. - Czy raczej było. Bo teraz będziesz się zasłaniał Yurim. Przecież jest twoim przyjacielem, myślisz, że uknułby za twoimi plecami coś tak obrzydliwego? To niedorzeczne, ten ślub nie... - Ale już nic więcej teraz nie mówi, tylko wyjmuje jedną rękę, żeby otrzeć z twarzy łzy, które już ciurkiem się polały. Oj, biedna Gárdonyi, nie umie przeżyć godnie rozstania.
Ale drugą dłoń chętnie zostawia w jego, przecież to takie przyjemne!
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Sro Maj 04 2016, 23:04

Całowanie kogokolwiek nie wchodziło w grę. Ula powinna martwić się raczej o jego kondycję, bo znajomość z aktywną Serbką zostanie okupiona krwią i łzami. Nie wątpił w obietnice Lívii, ba! Był święcie przekonany, że dzień sądu nieuchronnie się zbliża i zamiast poezji Asnyka dostanie kiedyś łomot. Nie chciał się bić, szczególnie dziewczyny, nawet jakby obraziła jego matkę, babkę i prababkę.
Nie wyobrażał sobie w ogóle takiej sytuacji, w której podnosi rękę czy to różdżkę na kobietę. Współczuł Lívii dorastania w barbarzyńskich warunkach zadając sobie pytanie czy w tym pięknym, czarodziejskim świecie istnieje coś takiego jak opieka społeczna. Bregoviciom powinno się zabierać dzieci. Innym też. Jak nie maltretują dzieci to je rozpuszczają, kreując patologię nowej generacji. Poruszył głową na jej słowa, błagając w myślach o to, aby nie płakała. Płacz go peszył, rozbrajał. Widząc płaczącą matkę lub siostrę poczuwał się do obowiązku poprawy ich nastroju, przywrócenia uśmiechu. A przy Uli... Och, Ulu. Tylko nie płacz. Proszę cię. Błagam. Miał ochotę wszystko wytłumaczyć. To nie tak, Ulciu. Dwa lata z tobą były dla mnie czymś wspaniałym. Są nadal. Nigdy o tym nie zapomnę.
- To żaden komfort - krzywi się na te niesprawiedliwe słowa, ale czy miał prawo ją pouczać? Wytykać niewłaściwe słowa? Na wspominek o Yurim tłumi prychnięcie. Zasłaniał się? Nie byli też znowu aż takimi przyjaciółmi, a Andriej na powrót stał się podejrzliwy wietrząc u czarodziejów szlachetnej krwi podstępu. Nie wiedział nawet,czy może ufać Erdene. Większość jego bliskich znajomych było o status wyżej. Och, jak mógł do tego dopuścić.
- Uleńko - mówi, a wolną ręką dotyka jej twarzy by otrzeć swoje winy. - Nie płacz.
Chciałby rzec, że jakoś tak będzie, ale nie mógł nawet tego obiecać. Prowadzi ją delikatnie na jedną z wysłużonych już puf. Wygląda przecież tak blado. Kuca przy niej nie wiedząc, co może powiedzieć. Nie chciał jej porzucać, nie chciał krzywdzić, ale widmo węgierskiego topora nad głowami rodziny wisiało w powietrzu. Zabronili powiedzieć Uli, bo przecież nie pozwoliłaby im na to. Odwróciłaby się od nich, a może nie uwierzyłaby Andrzejowi. Patrząc na jej pobladłą, mokrą od łez twarz był nawet bliski odwołania wszystkich swoich słów. A malinowe usteczka... Walewski z chęcią poczułby jeszcze raz ich smak, tę delikatność warg Uliany. Z twarzy chłopaka można było wyczytać wahanie i jeżeli Gárdonyi zna się na mimice to istnieje szansa, że odczyta jego pragnienie. Ale szybko, bo zaraz ucieknie ta ulotna chwila. Szybko!
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Czw Maj 05 2016, 12:58

- Komfort, nie komfort, ale przynajmniej jakoś sobie z tym radzisz. - Ciężko jej ciężko, trochę nawet zbyt ciężko. Płacze kroplami wyciśniętymi z oczu, ale nie starała się za mocno, żeby nie leciały. Chce przecież, żeby on widział jej cierpienie. O wiele lepiej i tak czuje się z myślą, że jeżeli ktokolwiek miałby je oglądać to Andriej, bo gdyby na przykład pocieszał ją teraz kto inny, to musiałaby tłumaczyć dlaczego płacze, musiałaby kłamać. A tak wszystko jest oczywiste, chyba nawet nie musi mu się usprawiedliwiać z tego, dlaczego jej smutek jest tak wielki.
Nie chce jej się wierzyć w jego słowa. Że nie wierzy już w nich, że wie, że to nie ma sensu. Że to wszystko nie ma znaczenia. Nie chce jej się wierzyć w to, że umiałby zgodzić się z jej oskarżeniem. Gdyby traktował to wszystko jak grę, to czy potrafiłby ją tak w sobie zakochać. Nie wierzyła w to, że mogłaby być aż tak naiwna. A może jest, może dała się wciągnąć w absolutnie największą ściemę swojego życia?
Andriej prowadzi ją na sofę, miękką, starą, wysłużoną sofę. Ula siada i nie przestaje płakać. Otwiera oczy, bo czuje jego dłonie na swojej twarzy. Powiedz to, powiedz, Andrzeju. Powiedz, że to było tylko udawanie, bo kochasz i nie chcesz przestać. Ula tak prosi swoimi oczami błyszczącymi.
- Jak mnie zostawisz to nie ręczę za siebie - mówi mu ostatnie słowa, a że dobrze wie co mu po główce chodzi, to chciała go przez tę główkę zdzielić i odejść obrażona, tylko że jeżeli to ma być ostatnia taka możliwość, to lepiej odłożyć złość na później i dać się wykorzystać po raz ostatni. I schyla się i chce go całować, tylko kto widział, żeby taka smutna Uliana miała w sobie aż tyle energii. Skończyło się na tym, że przykłada swoje usta do jego ust i chce tak zostać.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Czw Maj 05 2016, 15:37

Radził? Mógłby tu się gorzko zaśmiać. Jakby to było, gdyby role się odwróciły? Jakby to Uliana przecinała łączącą ich wstęgę miłości i obietnic? Czy błagałby ją na kolanach, aby nie odchodziła? Czy uroniłby choć jedną łzę nad jej stratą? Teraz Walewski był w tej rzekomej, komfortowej sytuacji, w której przeganiał biedną dziewczynę. Tak łatwo było przecież odpychać i mówić brzydkie słowa. Może przyjdzie taki czas kiedy stanie na głowie, żeby znów móc przytulać Ulę i szeptać jej słodkie słówka do uszka. Poczucie obowiązku względem rodziny studziło wszelkie chęci zawalczenia o to niewinne uczucie. W niczym to jednak nie przeszkadzało, aby nieznacznie pochylić się w jej stronę, zaciągnąć się cudownym zapachem i skosztować słonych warg, które okazały się jeszcze miększe i jeszcze bardziej delikatniejsze niż zapamiętał ostatnim razem, a przecież było to tak niedawno. Serce zdradziło rozum, bo zamiast odejść usiadł koło niej, nie przerywając nawet na moment pocałunku. Rękoma dotknął jej twarzy, włosów i ramion napierając ustami jakby za minutę świat miałby skończyć. Na tą jedną chwilę przestał myśleć, zapominając o tym co jeszcze niedawno jej mówił. Dziękować Welesowi za ciężką kotarę i ustronność tego miejsca, bo gdyby ktokolwiek to zobaczył to z pewnością spadłoby na nich nieszczęście.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Czw Maj 05 2016, 20:47

Chciała to sobie wytłumaczyć, ale nie myśli. Czuje. Jest w teraźniejszości. Oczy już jej nie ciskają łez, a policzki wysychają. Usta, dłonie, całe ciało zajęte Andriejem. Tak jest dobrze, tak powinno zostać. Palcami przeczesuje mu włosy, są długie, można z nich zaplatać warkoczyki. Warkoczyki. Niestety na to hasło, Uliana przypomniała sobie o tym, że Lívia Bregović jakoś zbyt często się ostatnio kręci wokół Andrieja. To przeraża pannę Gárdonyi i nagle przerywa ten stos pocałunków i przytula się mocno do chłopaka, chowając głowę w jego ramieniu. Siedzą tak przez chwilę.
Przerażona analizuje każde słowo, które wyszło z jego ust. Że chce ją zostawić, że już zrozumiał, że teraz życzy gratulacje młodej parze, że nie chce z nią rozmawiać. Co takiego zrobiła, czym zasłużyła sobie na to, żeby jej świat stanął na głowie? W jednym roku martwi się o to, jak nie dać się złapać nauczycielom, a w kolejnym czy już zgubiła zaręczynowy, czy jeszcze nie.
Mruga oczami, światło zza okna już gaśnie. Jej ciało wzdryga się, kiedy wydaje się, że znów zacznie łkać. Ale nic takiego nie robi. Wciąż wciśnięta w jego ramiona, powoli się uspokaja.
- Jak to będzie?
Odpowiedz jej, wszak już wiesz wszystko.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Pią Maj 06 2016, 00:47

Dziwne fantazje ma te Uliana w takiej chwili. Zaplatanie warkoczy na andrzejowej czuprynie? I jeszcze ta wyskakująca Lívia. Gdyby Andriej wiedział to autentycznie odpowiedziałby prychnięciem. Co to za domysły i zazdrość o Bregović, która przecież odstraszała potencjalnych kandydatów bojową postawą. Biedni jej rodzice, pewnie nigdy nie znajdą jej kawalera. Nie jest zadowolony z przerwania pocałunku, ale odchyla się lekko, aby mogła przylgnąć do jego piersi. Zaczyna ją głaskać tak jak zawsze to robił. Nic nie mówił, nie chcąc przerywać tej chwili, która była swoistym pożegnaniem. Przecież nie mogli. Ona i on mieli już nowe zobowiązania. Nikogo nie oszukają tą złudną chwilką bliskości. Zapamiętywał ten moment, aby móc później sportretować dwójkę zakochanych nieszczęśników na starej, zniszczonej sofie. Za oknem będzie jednak blask zachodzącego słońca, zwiastujący koniec dnia. Początek obrania nowej drogi. To było jak pożegnania na rozstaju, gdzie każde z nich wybierze inną stronę. Przytyka Ulianie delikatnie kciuk do warg, żeby nic nie mówiła. Nie psuj tej chwili. Powinien coś powiedzieć, bo czyż nie wprowadzał jej w błąd? A czy pocałunek nie był odpowiedzią na wcześniejsze pytania? Czy nie mówiły, że kłamał? Teraz jednak ją tulił głaszcząc.
- Przepraszam.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Pią Maj 06 2016, 23:02

On ją przeprasza. Ma czelność ją rzucać, potem całować, a na końcu jeszcze przepraszać za to, że ją rzuca. Uliana dobrze wie, że dalsza rozmowa nie ma sensu. Z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze jeżeli wciąż ma wysłuchiwać jego zapewnień, że on już wszystko pojął i on już wcale nie chce jej zabierać w podróż, która pozwoli uciec przed rozporządzeniem rodziców, a po drugie - zaraz się rozpłacze na dobre, a wolałaby zachować resztki godności. Jeżeli jeszcze cokolwiek posiada. Odsuwa się od niego, a serce jej przestaje bić. On wie co właśnie zrobił? Bardzo źle postąpił, Uliana sobie nie poradzi. Albo poradzi sobie tak, jak jej to zarzucił. Tylko że to ją zmieni w potwora, a w takim stanie to jeszcze nigdy nikt jej nie widział. Jak świat to przeżyje!
- Czekam na prawdziwe przeprosiny - mówi do niego, to są ostatnie słowa, na które może się zdobyć. Bo przecież to nie są przeprosiny, on nie zamierza jej wynagrodzić tego, że ją zostawia samą samiuteńką z największym ciężarem od kilku lat. Chce się od niej odciąć, a przecież ona nie wie jak ma funkcjonować w pojedynkę. Co będzie robiła na przerwach, jak nie wymyślała sposobów na wygospodarowanie odpowiedniej ilości czasu na to, żeby się z nim spotkać i jeszcze pouczyć? Jak od teraz będzie robiła poszukiwania nocne w ramach zajęć Panacei? Zawsze miała go w parze, zawsze mogli pójść razem w ciemny las. No dobrze, te trzy razy, kiedy akurat mieli takie zadanie. Ale już, koniec tego.
Tylko jedno odbicie się serca. Wysuwa się z jego ramion, właściwie nie poszło jej tak łatwo, bo można to prędzej nazwać wydostaniem się z nich. Drugie bicie i już stoi twardo o własnych nogach. Chce, żeby to się wszystko skończyło, przykłada dłoń do twarzy, wyciera policzek, już się odwraca do niego, by odejść, wzrok ma zagubiony. A później Uliana idzie, przecież nie zdoła spędzić przy nim kolejnej sekundy.

Uliana z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Kącik malarski   Pią Maj 06 2016, 23:27

Niczego świadoma szłam sobie korytarzem z tomikiem wierszy w jednej ręce, a dwoma kijami w drugiej. Pogoda była brzydka, ale ja szczęśliwa, bo udało mi się namówić Seriożkę na pojedynek. Stąd te kije. Och, jaki on jest wspaniały. Ledwo nadążam z blokowaniem jego ciosów, a ten wyprowadza nowe. Nie pozostaję w tyle i zaciekle atakuję, chcąc pierwsza upuścić siergiejową krew, ale to nie jest łatwe. Po godzinie trzasków poddajemy się, bo zaraz zacznie się kolacja. Kieruję się do dziewczęcego skrzydła, kiedy zauważam wyraźnie czymś poruszoną Ulianę. Czy mi się wydawało czy ta ciężkawa, fioletowa kotara się poruszyła? Odczekuję chwilę, żeby Pućka mnie nie zauważyła, po czym idę sprawdzić to miejsce. Ten cały kącik malarski z daleka zajeżdżał mi tu ściemą, tyle tu artystów, że wszyscy kończą na obściskiwaniu się na kanapie. Odciągam materiał i co widzę? Andrieja na sofie! Miejsce obok niego było zapadnięte co świadczyło, że tyłek Uli tam spoczywał. Mam już powiedzieć coś w swoim stylu, ale zauważam w jego twarzy ból, więc gryzę się w język. Podpierając się na kijach, wręczam mu tomik wierszy.
- Strona dwudziesta piąta. Proszę - mówię, po czym siadam na przeciwko na jednej z tych zdezelowanych puf.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Nie Maj 08 2016, 02:33

Prawdziwych przeprosin nie będzie. Może kiedyś, kiedy ich czarne głowy przyprószy siwizna i będą się jeszcze pamiętać. Nie chciał jej wypuszczać ze swoich ramion, nawet nieco przytrzymał, aby utrudnić wyplątywanie się z kończyn aż w końcu pozwolił Ulianie odejść. Nic nie mówiąc, bo żadne słowo nie było w stanie wyrazić tego, co teraz czuł. Gdy zniknęła za kotarą zamknął oczy, chowając twarz w dłoniach. Słysząc kroki poruszył się w nadziei, że wraca. Jednak zamiast twarzy Uli widzi piegowate oblicze Lívii. Są takie podobne, a zarazem tak różne. Obdarzył ją spojrzeniem, z którego mogła wyczytać ból z rozczarowaniem. Nawet widok kijów nie zrobił na nim wrażenia. Nie miał nastroju do rozmów, przekomarzań ani ćwiczeń. Najchętniej zanurkowałby w Rusałczym Jeziorze. Z drugiej strony obecność Bregović odsuwała od niego ponure myśli, głównie przez żarty i upór godny muła. Nikt jej nie przegada. Andriej bez słowa bierze tomik wierszy i przewraca kartki na dwudziestą piąta stronę. W noc czerwcową. Odchrząka, opierając się wygodnie o oparcie sofy.
- Ciepłą, jasna noc czerwcowa, woń duszącą kwiatów śle. Rozmarzony świat się chowa w księżycowej gęstej mgle. Przy kwitnącej siedząc lipie boałych cmurek śledzę bieg, wietrzyk z góry na mnie sypie kwiatów śnieg.

Spoiler:
 

Przy czytaniu ukradkiem spoglądał na Livię, zastanawiając się, dlaczego wzięła z jego pokój akurat ten tomik. Przecież wiedziała, że jest w języku, którego nawet nie zna. Kazała czytać po polsku nie chcąc tłumaczenia. Był jej wdzięczny za oderwanie od przykrego w skutki spotkania, choć akurat ten wiersz pogłębił smutek.
- Dlaczego ciągle się przy tym upierasz?
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Kącik malarski   Nie Maj 08 2016, 13:48

Uśmiecham się nieznacznie, kiedy Andriej bierze ode mnie tomik. Posłuszny chłopczyk. Jeszcze przez chwilę na niego patrzę, jak otwiera książeczkę i kartkuje strony. W noc czerwcową. Trochę nie na topie, bo przecież mamy już wrzesień. W końcu lekko pochylam się do przodu, podpierając się na kijach i powoli przymykam oczy.
Nie rozumiałam ani słowa, tu miał rację. Po co czytać komuś poezję w języku, którego nie zna? Wtedy w jego pokoju wzięłam do ręki pierwszą lepszą książkę jaką upatrzyłam sobie na półce. W sypialni przeglądałam ją, próbując rozszyfrować rzędy nieznanych słów. Zhu Zhu nie była w stanie mi pomóc, tak jak ja nie znała tego języka, który w ustach Andrieja nabierał pięknej, zupelnie innej formy. Lubię jego przyjemny głos, gdy czyta. Zmienia się wtedy nie do poznania, choć pewnie on tego nie zauważa. Ja jestem spostrzegawcza i niekiedy wyłapuję drobne szczegóły niewidoczne gołym okiem. Nie muszę otwierać oczu, aby wiedzieć, że Andriej mnie podpatruje. W okno zabębniły pierwsze krople deszczu. Pada pytanie.
Rozchylam jedną powiekę, robiąc z ust coś na kształt dzióbka.
- Bo mogę, Walewski. - Nie zamierzam mu jeszcze zdradzać swojej tajemnicy. Podziwu. - Strona czterdziesta.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Kącik malarski   Nie Maj 08 2016, 18:45

Zdusił w sobie prychnięcie.Takie to było do niej podobne. Zaczynanie jakiegoś wątku, aby uciąć go w dogodnym dla siebie momencie. Stanowiła dla niego zagadkę, pomimo tego, że łatwo można było zaszufladkować ją pod hasłem dziecinna. Była zaledwie o klasę niżej, a miało się wrażenie, że jej zdolności społeczne zatrzymały się na poziomie rozbrykanej sześcio-ośmiolatki. Może od tego nieustannego bicia coś się jej w głowie poluzowała i teraz jest taka... Nietypowa, aż chciałoby się rzec. Kiedy milczała i zamykała oczy słuchając poezji stawała się tak jakby inną osobą. Zgrabny, lekko zadarty nosek usiany pojedynczymi piegami, niewielka blizna na skroni, długie ciemne rzęsy i usteczka, z których bardzo często padały niewybredne komentarze. Ciało dojrzało szybciej od głowy, choć czy miał prawo ją osądzać? Znał ją na tyle, aby powiedzieć, że jest głupia? Miała szalone pomysły i była męcząca, ale czy inni mogli się poszczycić taką odwagą? Wiedział, że gdyby mogła już używać czarów poza Akademią to sama ruszyłaby na ratunek w barze.
- Gównodziesta - mówi, po czym zamyka tomik gwałtownie. - Zamiast czytać o miłości wolę zrobić użytek z tych kijów. To jak? Poezja cię rozmiękczyła, Bregović?
Wstał wyciągając do niej rękę. Może Livia badylem wytrzepie z jego głowy Ulianę.
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Kącik malarski   Pon Maj 09 2016, 13:23

Rozbawiona jego słowami otwieram drugie oko, pytając o słowotwórcze zdolności. Gównodziesta? Bardzo cieszy mnie ta zmiana u Walewskiego, choć wolałabym jeszcze posłuchać poezji z jego ust. Kije nie uciekną, a piękne słowa zawsze wydawały mi się ulotne. Prycham kiedy zarzuca mi słabość. Chcę cię poinformować, Walewski, że Bregovicie nie mają słabości i jak się postarasz to też nie będziesz miał. Wykorzenimy je u ciebie i zanim się zorientujesz zapomnisz o Ulianie, o wymyślonych przez siebie problemach. Liczyła się w końcu walka, odwaga i dążenie do wygórowanych celów, a nie jakieś dramaty miłosne. Nie rozumiem tego, jak możesz za kimś tęsknić, rozpaczać. W Pućce nie ma nic niezwykłego, Akademia jest pełna takich dziewcząt. Chodź, Andriej, chodź ze mną. Ja ci pokażę lepszy świat. Tam nie trzeba martwić się swoim pochodzeniem, na to nie ma się przecież wpływu. W moim świecie liczy się hart ducha.
- W końcu gadasz do rzeczy, panie Walewski - mówię z lekkim uśmiechem na twarzy, po chwili spokojnie ujmując jego dłoń. Splatam nasze palce i ciągnę, tym samym pozwalając, aby wziął swój szkicownik.

Andriej i Lívia z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Kącik malarski   

Powrót do góry Go down
 
Kącik malarski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: