IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Magiczne wiwarium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 00:35

The member 'Tündér Szentgyörgyi' has done the following action : Kostki


'k20' : 11
Powrót do góry Go down
avatar


Płowdiw, Bułgaria

nieznana

18 lat

IX klasa

przeciętny

Piromanci

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 00:44

Czuję jak ktoś łapie za mój łańcuch, zapewne był to właśnie chłopak, który siedział po mojej prawie stronie - a może po lewej a po prawej siedział Beso? Już sama nie wiem. Nie oczekiwałam w gruncie rzeczy wycieczek, choć nie miałabym nic przeciwko nim, wręcz pewnie byłabym zadowolona, ale co pan zrobisz jak nic pan nie zrobisz, to w końcu nowy nauczyciel ustala zasady przy konsultacjach z dyrekcją Koldovstoretza. Łańcuch uderza łagodnie o moje udo, a ja dotykam listków mięty. Uważałam, że moja odpowiedź nie była najgorsza, ale pewnie i niezadowalająca. W sumie to mało mnie to obchodziło, choć te zachwycanie się panną Czepialską - witaj stara, dobra ksywko Uliany Gardonyi - sprawiło, że nie mogłam się powstrzymać i przewróciłam oczami. Naprawdę? No naprawdę? Uderzam palcami o kolano i chowam nos w mięcie, bo tak świetnie pachnie. I pewnie wyłączyłabym się zupełnie na wypowiedź pana Świerszczewskiego, gdyby nie to, że wspomniał coś o tym, że plany się zmieniły i teraz dzięki kochanej członkini cholernego klubu dyscyplinarnego będziemy musieli się zajmować rośliną aż do jej wyrośnięcia.
-Serio... - rzuciłam cicho, niezbyt chętnym głosem, nie mogąc się powstrzymać. Zdusiłam w ustach bułgarskie przekleństwo, myśląc o tym jak mi to pójdzie skoro zdarza mi się majtki na drugą stronę zakładać i potem tak chodzę cały dzień. Zwykłe lenistwo. Podnoszę się więc niechętnie i idę do tych narzędzi, a potem do doniczek i zaczyna się zabawa. Może nawet bym się do tego przekonała, gdybym mogła zatrzymać mięte i zrobić sobie z niej herbatę, a z reszty stworzyć miętowo - wodną bombę. Ale ze mnie geniusz. Nie zauważam, że jest jakieś poruszenie spowodowane tym, że z którąś dziewczyną coś się dzieje. Zajmuje się tą moją sadzonką niespiesznie, bo po co mam brać udział w jakichś wyścigach.  
Jak posiejesz tak zbierzesz.
Matka często mi to mówiła.


Ostatnio zmieniony przez Vasilija Maksimović dnia Pią Maj 20 2016, 14:09, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 00:44

The member 'Vasilija Maksimović' has done the following action : Kostki


'k20' : 6
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 02:01

Biednie. Biednie. Atmosfera taka, że nic tylko pójść na dno, ale chyba tylko jemu było źle bo Uliana radośnie szczebiotała z Yurim wymieniając radosne spojrzenia. Trujące myśli są nie do wytrzymania.
Jaki był ten cholerny przepis ma eliksir wielosokowy? Nie mógł na nich patrzeć. Wróciła za to pokusa powrotu do Zaczarowanych Źródeł. Po kąpieli w ciepłej, czarnej wodzie czuł się jak inny człowiek. Lekko, bez zmartwień. Pójdzie tam dzisiaj zaraz po botanice. Na życzliwą pomoc przy określeniu sadzonki zareagował krótkim spojrzeniem na Ulianę, sama pewnie sobie dopowie co widziała w jego oczach. Macierzanka. Niepozorne listki i co to robiło? Ach tak, właściwości lecznicze. Nie mógł się skupić, nie potrafił. Duchota, gniew, inne emocje to aż wołało o wybuch. Następnym razem usiądzie z Livią. Spojrzał na nią w tej samej chwili w której zaczęła kasłać. Niepokój zdominował wszystko inne. Zniknęła Uliana, zniknął Yuri. Zniknęło całe otoczenie. Na jego twarzy wymalowała się troska i nauczyciel nawet nie musiał go wołać bo sam ruszył w ich stronę. Livia zrobiła się cała czerwona na twarzy jakby się czymś zadławiła. Miał nadzieję, że udawała. Musiała udawać, widziała pewnie jaka to męka tu siedzieć. Nie panikuj. Skinął Łukaszowi i objął Bregović pomagając wstać.
Kiedy znaleźli się poza wiwarium wziął ją na ręce, aby móc przyspieszyć kroku.

z.t x 2
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 07:51

Andriej wcale nie poprawił tego co zrobił, więc zostałam ze swoim pomazanym zesytem na kolanach. Zaraz chowam do do plecaka, dając mu za wygraną. Jak nie chce ze mną rozmawiać, to co mam zrobić? Boli mnie to okropnie, on absolutnie nie rozumie, że to nienormalne, że jeszcze w zeszłym roku pomagaliśmy sobie ze wszystkim? A dziś nawet nie może spojrzeć w moją stronę, nie mówiąc już otym, że niektórych profesorów zadziwiło, że Andrzej nie usiadł obok mnie w ławce i nawet to komentowali jako szarady i nastoletnie kłótnie.
Staram się skupić na tym, jak inni odpowiadają, ale słysze co mówi do mnie Yuri na ucho i uśmiecham się lekko, żeby później spojrzeć na niego miłym spojrzeniem. Mam się starać, zacisnąć zemby i się starać. Nie wypada bić swojego nrzeczonego.
- Chcesz mi wymasować plecki przy wszystkich? - niewinnie się go pytam, a później udaję, że słucham, a tak naprawdę patrzę jak w Andrieju siębuzuje. No, niech coś zrobi, niech się do mnie odezwie. Ale on nic. On chyba na prawde nie jest zainteresowany.
Nieco się napawam blaskiem, kiedy Łukasz przyznaje, że się mną zainspirował, a przecież dopiero co mnie chwalił, za moje wspaniałe odpowiedzi. Livia zaczyna kasłać, ale ja nic nie słyszę, bo jestem zachwycona tym, że jednak będziemy mieli jakąś pracę domową. Nie mogłam się nadziwić jednak trzem odwróconym w moją stronę głowom, a wszystkie spoglądały na mnie ze złością.  Rety, ludzie, wolelibyście mieć pod opieką mięsożerne rośliny? Przecież z ziołami nie ma prawie żadnej pracy!
Gdzieś tam w toku swojej euforii, spoglądam przelotnie na Andrieja, ale on przestaje się mną interesować. Nim się zdążyłam zorientować, wstał i podchodzi do Bregovic. Ja aż zapominam o oddychaniu, czy on jej idzie zrobić usta-usta? Ale co to ma być!? Marszczę czoło, no przecież Livia wcale nie jest uczulona na roślinki. Dobrze wiem, bo jestem na każdej lekcji i widziałam, że Bregovic nie dość że nie umie zajmować się roślinami, to często o nich zapomina. I tylko dzięki takim osobom jak ja, grządki takich osób jak ona mogą przetrwać. Bo nie ukrywam, że czasami po zajęciach poprawiałam conieco w zepsutych roślinkach. Wcale nie interesowała mnie przecież rywalizacja, ale roślinki.
Wychodzą. Nie wierzę, że i Łukasz się dał nabrać. Przecież to powinno dostać Zlote Maliny.
- Bregovic chyba w tym roku wzieła sobie za punkt honoru uciekanie z jak największej ilości zajęć - wzdycham kierując swoją wypowiedź chyba do Yuriego, ale zadbałam, żeby była wystarczająco głośna, by również i przedewszystkim usłyszał to Łukasz. Chyba było mi trochę szkoda, że nie zobaczę jak Livia odgrywa swoją śmierć na środku sali. Mogłabym się napawać tym, że ta mała wywłoka wreszcie przestanie mi przeszkadzać w istniteniu. To bardzo trudne żyć i nonstop spotykać się z krytyką ze strony Livii, ona chyba wiedziała więcej o mnie, niż ja sama!
Tak czy siak na spojrzenie (usłyszał?) Świerczewskiego, odpowiadam lekkim uśmiechem i zabieram się do pracy. Nie zastanawiam się za długo którą ziemię wybrać, robię to dość machinalnie, wszak robiłam trudniejsze rzeczy podczas spotkań z kółkiem, tak samo szybko dobieram narzędzia. Tylko wykonanie nieco mi się rozwala, bo zaczynam myśleć.
A kiedy myślę, szczególnie o Walewskim i o tym, jak się zerwał, żeby pomóc Livii, to aż mnie skręca. Beznadziejna jest z niej aktorka, a ten się daje nabrać. Boję sie, że mi się wstydził przyznać, że Livia to jego nowa dziewczyna, bo może ma w sobie resztkę empatii i wiedział, że chyba umarłabym na miejscu, gdyby się okazało, że w przeciągu chwili się zaczął spotykać z inną.
Poprawiam swoje włosy i zaglądam do doniczek Yuriego. Odpowiedział wspaniale na pytanie, ale z tego co pamiętam, to był zawsze dobry z wielu przedmiotów. I w pewnej chwili pojmuję, że teraz czas odnaleźć w nim coś, co sprawiałoby, że mnie obrzydza. Nie jest doskonały bo... bo nie jest Andriejem. Ale przecież ten argument nie istnieje, nie mogę go nikomu powiedzieć. Muszę się zastanowić jakim sposobem wyciągnąć z tego Złotego Chłopca cokolwiek złego, może ma jakieś sekreciki?
Trochę utrudnia to fakt, że jesteśmy przyjaciółmi i generalnie wcale nie chcę być dla niego niemiła czy szukać w nim wad. Przecież chcialam go zaprosić na mój i Andrzeja ślub! A teraz muszę wymyślić, co dalej.
Uśmiecham się do niego lekko i podnosze rękę, że skończyłam. Nie wiem czy pierwsza, czy nie, ale na pewno nie ostatnia. A to wszystko przez to, że jak myślę o tym, że mnie Andrzej zostawił, to znów mam łzy w oczach. Ale dobrze się z tym chowam!


Ostatnio zmieniony przez Uliana Gárdonyi dnia Czw Maj 19 2016, 08:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 07:51

The member 'Uliana Gárdonyi' has done the following action : Kostki


'k20' : 16
Powrót do góry Go down
avatar


Orsza, Białoruś

półkrwi

wilkołak

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 10:13

(nawet nie próbuj, nie zaczynaj, nikomu nie będą potrzebne twoje uwagi.)
Tak jak nikomu nie potrzebne jest przedstawienie, jakie światu prezentuje Lívia. Część klasy nawet nie zauważa, że coś jest nie w porządku, tak wszystkim na wszystkich zależy. Brak reakcji ze strony Łaurysza to nic niecodziennego, każdy pracuje na siebie, każdy szuka innego sposobu, by wyrwać się z tego roślinnego piekła – Bregović wybrała dezercję przyprawioną szczyptą dramatu, on woli aż tak nie rzucać się w oczy już na pierwszych zajęciach, mniejsze prawdopodobieństwo, że nieobecność na którychś z kolejnych lekcji zostanie w jakikolwiek sposób zanotowana. Prawda, profesorku? Choćby teraz wzrokiem starannie omija miejsce, w którym przysiada, by przesadzić swoją macierzankę. Oby zwiędła do następnego tygodnia – przynoszenie co tydzień rozrastającego się zielska nie napawa go chęcią do współpracy. Nawet jeżeli sadzonki zostać miałby tutaj, tym bardziej jest niechętny do odwiedzania wiwarium ponadprogramowo co najmniej dwa razy w tygodniu, by doglądać tego paskudnego śmierdziela. Odnosi wrażenie, że dłonie i szatę już na dobre przeniknęła macierzankowa woń, dlatego miast świeżą ziemię nabrać łopatką, zagarnia wszystko palcami, nurzając ręce niemal po łokcie w olbrzymim worku. Czarne grudki zbierają mu się na przedramionach, wchodzą za paznokcie, wżerają się w linie papilarne, chociaż odrobinę maskując ziołowy zapach.
(pamiętasz pierwszy wyjazd nad morze? pierwszy i ostatni.)
Ćśś. To nie miejsce na wspominki. Stukot narzędzi ogrodniczych o doniczki, przyciszone rozmowy, nieco głośniejsze po powrocie Andreja, przyspieszone bicia kilkunastu serc – każdemu jest coraz bardziej duszno.
(rozdzierający krzyk mew. zdradziecki klif. słońce igrające w koronach drzew. dźwięk łamanej kości.)
Automatycznie, w otępieniu wykonywane ruchy przerywa, gdy kolejną garść ziemi sypie na posadzkę, dobrych kilka centymetrów za doniczką. Szlag by to. Niedokładnie zgarnia ją z powrotem do worka, roślinka ma jej już wystarczająco wiele. Teraz tylko odrobina wody, po drodze na swoje poprzednie miejsce z jednej z mis zgarnia ozdobny chrust. Pozory dbania o kwiatek należy równie starannie pielęgnować.


Ostatnio zmieniony przez Łaǔryš Tarsiuk dnia Pią Maj 20 2016, 10:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 10:13

The member 'Łaǔryš Tarsiuk' has done the following action : Kostki


'k20' : 11
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 10:55

/ wraca pod sam koniec zajęć

Dystans między terenami przyszkolnymi, a drugim piętrem w Akademii został pokonany w tempie godnym najlepszego lekkoatlety. Na nic się zdały błagania o teatralność jej zagrywki bo Livia się nie śmiała tak jak mógł się tego spodziewać. Nie udawała. Puchła na całej twarzy jakby jakaś część rośliny nadal tam była. Wołał ją starając się złapać jakikolwiek kontakt, ale nawet nie była w stanie objąć jego szyi. Jeszcze nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji jak ta: nie był świadkiem żadnego wypadku komunikacyjnego, czyjegoś omdlenia i choroby. Nie musiał się zastanawiać nad udzielaniem pierwszej pomocy, posiadał wiedzę teoretyczną, ale czy potrafiłby teraz pomóc Livii gdyby jej stan się pogorszył? Naszło go to paniczne uczucie, które podpowiadało, że zarazem będzie wszystko dobrze i będzie źle. Tyle niewiadomych. Mijał innych uczniów bez słowa ślizgając się po gładkich posadzkach, ściągał dywany by w końcu wpaść przez wielkie drzwi na Oddział Medyczny.
Poczuł ulgę jak zabrano od niego charczącą dziewczynę. Opisał pokrótce przebieg wydarzeń.  Gdyby nie patrzył na Ulianę i Yuriego może zauważyłby coś ważnego, przecierał spocone czoło, aż zrobiło w się w końcu suche. Bał się zadać to pytanie na które lekarze mają trudności z odpowiedzią. Panikował? Może niepotrzebnie. Obserwował pracę personelu w milczeniu chodząc od jednej do drugiej strony.
- Nie wiem – przyznał zapytany czy już wcześniej przejawiała jakieś reakcje alergiczne. – Po raz pierwszy przytrafiło się jej to na zajęciach.
Miała dopiero siedemnaście lat, a alergie lubiły wychodzić po długim czasie. Może on sam jakąś ma i zacznie puchnąć na alchemii bo nawdycha się oparów? Sytuację opanowano na tyle, że w końcu pielęgniarka delikatnie zasugerowała powrót na zajęcia. Wziął jeszcze kartkę od szkolnego medyka na której spisane zostało usprawiedliwienie. Przez tydzień miała tu leżeć, aby wyszczególnić rośliny na jakie może być dodatkowo uczulona. Jak będzie to wszystko co zielone to jak Bregović zda do następnej klasy? Jak w ogóle ukończy Akademię? Na pożegnanie ściska jej dłoń i wraca do Wiwarium. Nie miał pojęcia ile czasu to wszystko zajęło, ale wpada na sam koniec. Pozostały same niedobitki. Oddaje Łukaszowi kartkę do medyka pokrótce wyjaśniając to co miał przekazać i przeprasza, bo tak było w dobrym tonie. Jest jeszcze trochę czasu więc siada przy Samuelu szepcząc mu na ucho, że jego koleżance nic nie będzie. Widział przed wyjściem jak bardzo chłopiec jest przejęty. Zabiera się za przesadzanie macierzanki Livii, miał w końcu to samo, a jak zrobi to dwukrotnie to może czegoś się nauczy.


Ostatnio zmieniony przez Andriej Walewski dnia Czw Maj 19 2016, 10:58, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 10:55

The member 'Andriej Walewski' has done the following action : Kostki


'k20' : 19
Powrót do góry Go down
avatar

Moskwa, Rosja

brudna

13 lat

III klasa

bogaty

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 12:38

Co!
Z Sammy z trudem powstrzymał się przed krzyknięciem na całą salę, głośnego odgłosu sprzeciwienia dla takiego traktowania. Toż to czysta dyskryminacja, wybrać jakiegoś Walewskiego? Jakim prawem, to pewnie przez te jego długie nogi, Sammy jeszcze takich nie ma, ale jak mu w końcu urosną to wszystkim wam w pięty pójdzie Sam będzie taki duży i w ogóle, że temu głupiemu nauczycielowi dopiero zrobi się łyso.
Morderczym wzrokiem Sol śledził każdy ruch nauczyciela. Jaka szkoda, że wzrok przyłożnika nie może zabijać, gdyby mógł to z Łukasza byłby teraz zimny trup, a tak to co Sammy mógł zrobić, nic, mógł śledzić wzrokiem nauczyciela i szeptać cicho pod nosem mroczne zaklęcia typu: "wyłysiej ty stary dziadu" albo "a niech Ci nie stanie". Sammy nie wiedział co znaczy to drugie, słyszał je czasami w ustach ludzi odwiedzających Arkadię kiedy źli na kogoś po wiązance współczesnej łaciny uspokajali się trochę i na odchodne szeptali właśnie te słowa. Sol nie wiedział o co w nich chodzi, ale dobrze brzmiały i wydawało mu się, że pasowały do sytuacji. Kiedyś Młody zastanawiał się co mogą znaczyć i ustalił, wychodząc od etymologii słowa, że możliwe, iż chodzi o to, żeby człowiekowi coś się popsuło w kręgosłupie tak, żeby nie mógł się podnieść.
Po chwili kiedy uświadomił sobie, że już tylko on przejmuje się losem Livii obrażony na cały otaczający go świat i kawałek kosmosu opadł na swoje krzesło i zaczął zastanawiać się co powinien zrobić w takiej sytuacji by jawnie pokazać swój sprzeciw przeciwko takiemu traktowaniu niewysokich. W końcu po chwili rozmyślań postanowił zastrajkować. Przez chwilę rozważał głodówkę, ale na kolacje miały być jego ulubione paszteciki, a złość na nauczyciela botaniki nie była warta utraty kolacji. Najchętniej więc zacząłby krzyczeć i wymachiwać jakimś transparentem, ale uświadomił osobie, że za takie zachowanie może dostać szlaban, a to może się nie spodobać Aleksandrowi. Nie wiedząc jak w takim razie powinien się zachować postanowił strajkować po włosku.
Powoli ruszył po większą doniczkę, żeby móc w nią przesadzić jego mięte. Przez pięć minut przyglądał się rzędowi identycznych doniczek by w końcu, po zakończeniu wewnętrznej debaty nad wyższością stałej e nad liczbą pi, która jego zdaniem była za bardzo przereklamowana, wybrać pierwszą lepszą, potem powoli uważając na wszystkich innych starszych uczniów i unikając ich łokci, nóg i innych elementów, którymi mogliby go zaatakować wraca na swoje miejsce i znowu przez kilka chwil zastanawia się w jaki sposób zabrać się do swojej roboty.
Kiedy nagle do Wiwarium wkracza zdyszany Andriej, Sammy udaje, że go nie zauważył, pod nosem mrucząc coś o tym, że Walewski jest pozerem, skoro jest taki szybki to powinien wrócić pięć minut temu, Samuel by wrócił, ale go nikt nie wysłał, phi.
Kiedy ten siada obok Młodego i szepcze mu coś o tym, że Livia jest już cała i że wszystko będzie już dobrze. Sol wzdycha cicho z ulgą, ale nie daje po sobie poznać, że słowa Andrieja w ogóle go obchodząc, no bo przecież co go może obchodzić jakaś dziewczyna, przecież dziewczyny są fuu i śmierdzą, i roznoszą wszy.


Ostatnio zmieniony przez Samuel Sol dnia Czw Maj 19 2016, 13:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 12:38

The member 'Samuel Sol' has done the following action : Kostki


'k20' : 17
Powrót do góry Go down
avatar

Tibilisi, Gruzja

błękitna

17

VIII klasa

przeciętny

uczennica

Odrodzenie, Panacea

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 12:42

Przykładała się do nauki, oczywiście, że tak. Dziadek obiecał sfinansować studia, jeśli zda bardzo dobrze egzaminy końcowe. Jeśli pokaże, że warto tracić na nią środki. Smutna, brzydka prawda Tsisia była inwestycją, to czy bardziej opłacać się będzie jej kariera czy zamążpójście zależało jeszcze od niej samej.
Jak większość kieruje wzrok na zalewającą się łzami i pewnie wodnistym katarem Livię. Pozostaje się cieszyć, że jej samej uczulenie nie grozi.
Nie spodobało się Tsisii do końca zadanie, nie rozwijało ich wiedzy, ale zabierało czas. Nie narzekała za bardzo, bo lubiła zajmować się roślinami, choć bardziej przygotowując je, jak składniki do eliksirów.
Janashvili wepchnąć się nie potrafi, więc również bierze ostatnie doniczki, nudna, gliniana. Trudno. Trochę sypie ziemię. Dostrzega nie za szczęśliwą minę Tunder, więc stara się pomóc, doradzić. Tsisia nie spieszy się, co z oceną za szybkie przesadzanie, gdy może dostać najgorszą za jej zniszczenie. Ostrożnie, prawie jakby przeprowadzała operację na mózgu lub wykonywała czynność wymagająca najwyższej precyzji. Korzenie nienaruszone, przysypuje ziemią, dodaje nawozu.
- Postawimy je na parapecie - zwraca się do Tundry. Z Cyziowego na nasze znaczyło to tyle, że dziewczyna podejmie się opieki nad ziołami, będzie podlewać, uważać.
W końcu i Tsisia kapituluje i rozpina górny guzik bluzki. Wiwarium było lepsze do przesiadywania zimą.


Ostatnio zmieniony przez Tsisia Janashvili dnia Sob Maj 21 2016, 00:05, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 12:42

The member 'Tsisia Janashvili' has done the following action : Kostki


'k20' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 13:54

Niewiele brakowało, a zawtórowałby Świerszczewskiemu śmiechem. Akademia będzie mu wdzięczna za trud włożony w przesadzanie roślinek? Oj, nie. Prędzej przeklnie go (a przy okazji także Świerszczewskiego, bo to on wpadł na taki pomysł) za zrujnowanie drogocennych sadzonek. Niestety nie był z tych, co uwielbiają podlewać i chuchać na jakiegoś badyla. Wyczekiwać aż coś z niego wyrośnie. Wolał zostawić opiekę nad roślinami Ulianie. Radziła sobie znacznie lepiej od niego. W tym względzie przerastała go talentem. Niemniej, miło było dostać od nauczyciela pochwałę. Zatrzeć pierwsze złe wrażenie.
- Owszem. Problem w tym, że zaraz ustawiłaby się mi kolejka chętnych do masowania pleców. Co ja biedny bym wtedy zrobił? Nie wypuścili by mnie stąd, dopóki, dopóty nie zająłby się wszystkimi obolałymi kręgosłupami. Co byś robiła beze mnie przez resztę dnia? - odparł wesoło na sugestię Uli.
A skoro o stanie zdrowia mowa; ni stąd ni zowąd Livia rozkaszlała się straszliwie. Jeśli symulowała, robiła to niezwykle dobrze. Ewidentnie wzbudziła niepokój u profesora. Świerszczewski przyjrzał się jej, po czym nakazał Andriejowi odprowadzić ją na oddział medyczny. W przypadku odkrycia, że kaszel był jedynie pretekstem do urwania się z lekcji, życzliwy Uzdrowiciel poinformuje kogo trzeba o wybrykach uczennicy. Yuri zmartwiony kaszlem Livii, nie za bardzo rozumiał zjadliwych komentarzy Uliany pod adresem koleżanki. Przecież chory i tak nie dałby rady wysiedzieć na zajęciach.
Wzruszył ramionami i zabrał się za sadzenie swojej lawendy. Odruchowo sięgnął po zwykłą glebę, ale przypomniał sobie, że lawenda rosła prawidłowo rosła w tej wzbogaconej o wapno. Sięgnął po pojemnik z właściwą ziemią i zajął się pracą. Czas leciał błyskawicznie. Andriej zdążył wrócić do Wiwarium (bez Livii!), poszeptał o czymś z małym Samuelem i skupił całą uwagę na doniczkach. Nie wyglądał na kogoś na skraju paniki albo zdesperowanego. Co znaczyło, że Livia przeżyje.
Yuri przyjrzał się krytycznie swojej roślinie. Pracował w niezłym tempie. W prawdzie skończył później niż Uliana, ale wyrobił się w czasie. Do końca lekcji pozostało jeszcze kilka minut.


Ostatnio zmieniony przez Yuri Aristov dnia Nie Maj 22 2016, 20:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 13:54

The member 'Yuri Aristov' has done the following action : Kostki


'k20' : 14
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 17:40

Czuł się po ostatnim trochę pochwalony, a trochę zburany, a przecież słowa Świerszczewskiego należały do świętych więc winien tułać się po wiwarium ze smutną miną. Smutno mu na duszy może i trochę było, jednak na twarzy wciąż widniała typowa, dla skupionego na pracy Timona obojętność – zdawał się zapominać o utrzymywaniu uśmiechu na twarzy, strojąc tylko jakieś małe grymasy w trakcie zasypywania dłońmi – nie po Bożemu, sadzonki na którą trzeba było koniecznie uważać. Wypatruje przypadkiem Andrieja który zajmuje się nie tylko swoją rośliną. - A co Ty tak tej Livii pobłażasz? - Wypytuje, trochę z ciekawości, a trochę też dlatego, żeby mu dopiec. Taki z niego pantoflarz, ale z Timona też chociaż latami się tego wypiera. Brudnymi dłońmi nie może podrapać się po policzku, więc stara się zrobić to wierzchem, który też do najczystszych w tym momencie nie należy. Brudzi się. I o tym nie wie, ale to nic takiego. Wychodzi z założenia, że nawet gdyby taki brudas się umył – nadal we wnętrzu, w sercu byłby brudny. Zawsze Andriejowi to powtarzał, ale Andriej nie słuchał bo on nie dopuszcza do siebie myśli, że naprawdę są mało warci. Timon się nie spieszy. Wszystko robi w swoim tempie, żeby w niczym się nie pomylić. Wybrał jedną z ładniejszych doniczek. Wszystkie są prawie takie same, różnią się tylko kilkoma pęknięciami – ale on wybrał najmniej zniszczoną. - Ulka Cię wzrokiem zabije, kiedy się zorientuje, że zajmujesz się rośliną tej małej wiedźmy. - Mamrocze pod nosem, ale nie ma na myśli niczego złego kiedy mówi o wiedźmie. Nie chodzi tu o to, że dziewczyna jest brzydactwem i dlatego wiedźmą. Ona jest po prostu... Wredna. Dwulicowa. Jeszcze nie miał okazji się o tym przekonać, ale trochę się na jej temat przez te wszystkie lata zdążył nasłuchać. Kończy, przynajmniej pracę przy swojej roślinie, a później odkłada ją na bok w bezpieczne miejsce, żeby w końcu założyć rękawice i zająć się przesadzaniem reszty wolnostojących roślin. - Stało się coś? - Zagaduje jeszcze raz do Andrieja, zerkając przez swoje ramię kiedy wygrzebuje ostrożnie jedną z sadzonek. W międzyczasie robi obok siebie miejsce, kiedy przyuważą krzątające się dziewczyny, a wśród nich sławetnego Cockera.


Ostatnio zmieniony przez Timon Baryshnikov dnia Czw Maj 19 2016, 18:25, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 17:40

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k20' : 7
Powrót do góry Go down
avatar


Ambrolauri, Gruzja

półkrwi

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Werniks

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 23:36

Vasilija ma miętę. Szczęściara. Udało się jej zabłysnąć na pierwszych zajęciach, nie to, co mi. Trochę słabo, wstyd trochę. Przecież to proste. Chociaż też niesprawiedliwe. Ocenił nas sobie od razu, na podstawie tych kilku sadzonek, a podobno liczy się systematyczność. Nie mówię jednak nic, dłubię nitki przy dziurze w spodniach, która powstała po nieszczęsnym upadku. Kolano nadal boli, nieprzyjemne uczucie. Kontynuuję w myślach powolną wyliczankę. Wykluczyłem rozmaryn. Albo macierzanka, albo lawenda. Wydaje mi się, że coś wiem, ale jednocześnie nie wiem nic. Udałem, że coś zapisałem, a potem podnoszę wzrok i widzę, że Livia źle się czuje. Karma wraca podobno, tym razem musiała źle wrócić skoro na geografii też musiała iść do pielęgniarki. Wychodzą jednak szybko, moje rozważania ucinają się szybko. Skupiam się na tym, co znów mówi profesor trudne nazwisko. Mam opiekować się roślinką? Serce przyspiesza mi trochę. Nie ze stresu. Cieszę się. Mój tata ma całe pole sadzonek, całe pole winorośli. Skoro on umie się nimi zajęć, a ja pomagam mu tak często to powinienem mieć problemu z lawendą. Macierzanką. Czymkolwiek to było, sprawdzę później, ale na myśl o kolejnej wizycie w bibliotece trochę kręci mnie w brzuchu. Nie wiem czy na dobrze, czy na źle.
Mniejsza. Muszę przesadzić ją do doniczki. Umiem to robić, robić dobrze. Nie wiem, w jakim czasie, nigdy tego nie sprawdzałem, ale to nieważne. Nie zrobiłem dobrego pierwszego wrażenia i nie liczę, że drugie, trzecie czy dwudzieste zdoła to nadrobić. Skupiam się teraz tylko na tym, żeby nie uświnić się za bardzo i zrobić to porządnie. Podobno mam rękę do rośliny, tak mówił ojciec. Podobno winorośle kwitną jak opętane, gdy się ich dotykam, ale ta sadzonka może być na mnie obrażona, bo nie wiem, kim jest. Nie chcę jej zniszczyć, pieszczotliwie głaszczę listki, gdy siedzi już w doniczce. Potem razem z nią udaje się do kolejnych, które zarzucił nam do przesadzenia. Timon robi miejsce, więc korzystam i z tego. On też skończył ze swoją, ciekawe jak poszło nam czasowo.
- Jesteś brudny, o tu - pukam się w swój policzek dokładnie tam, gdzie jest brudny. Obstawiam, że znów nazwie mnie spanielem.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 23:36

The member 'Beso Sikvdili' has done the following action : Kostki


'k20' : 12
Powrót do góry Go down
avatar

Wow.

Moskwa, Rosja

¾

28 lat

przeciętny

nauczyciel botaniki magicznej

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Pią Maj 20 2016, 16:10

Krążył nad uczniami z bystrym spojrzeniem, przyglądając się ich dłoniom i oceniając, czy w prawidłowy sposób przesadzają swoje sadzonki. Młodzież kuszona wizją dodatkowej oceny sprężała swoje ruchy - no, nie wszyscy, ale większość. W międzyczasie zerknął również na listę uczniów zapisanych na Panaceę. Z tej grupy widnieli tam niejacy Timon Baryshnikov - spóźnialski; Tsisia Janashvili - owa kruszyna, tak pilnie notująca wszystkie jego słowa i przykładająca się do wszystkiego, co robiła; oraz Uliana Gárdonyi - perełka, którą wyłonił z morza już o wiele wcześniej. Na liście znajdował się jeszcze Andriej Walewski, dlatego Świerszczewski szybkim machnięciem pióra wykreślił go, rzucając nieco rozczarowane spojrzenie na jego rezygnację. Szkoda, naprawdę szkoda. Dzisiaj może nie popisał się wiedzą, ale widać było, że miał rękę do roślin. Przynajmniej tyle wywnioskował z dzisiejszych zajęć praktycznych. Nie tylko odprowadził Livię do medyka, ale też przesadzał już drugą sadzonkę, podczas gdy reszta kończyła pracę nad jedną. Na stertę dokumentów odłożył również zwolnienie Livii Bregović z tygodniowych zajęć, chociaż nie umknęła mu uwaga Uli - Bregović chyba w tym roku wzięła sobie za punkt honoru uciekanie z jak największej ilości zajęć. Wzmianka ta nie uszła jego uwadze i postanowił przyjrzeć się Livii nieco lepiej na najbliższych zajęciach botaniki. Nie zamierzał bagatelizować żadnych sygnałów lenistwa. - Widzę, że mamy zwycięzcę - rzekł w końcu Świerszczewski głośno, sprawiając, że wszystkie pary oczu skierowały się na niego. - Andriej skończył jako pierwszy i z tego co widzę, żadna z sadzonek nie uległa zniszczeniu. Brawo, piątka dla ciebie - zadecydował, od razu wpisując ocenę do dziennika. - Kiedy już skończycie przesadzać wszystkie sadzonki, jesteście wolni. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą swoich doniczek do dormitoriów! - zawołał jeszcze, widząc, że niektórzy już powoli kończą i zbierają się do wyjścia. - A, i jeszcze, Andriej? - Świerszczewski podszedł z zamyśloną miną do Walewskiego i skrzyżował ręce na piersi. - Jeśli możesz, przekaż pannie Bregović, że ma tydzień czasu na napisanie referatu o hodowli macierzanek. Trzysta słów - zarządził na koniec.
Kiedy wszyscy uczniowie opuścili wiwarium, Świerszczewski sprawdził stan reszty sadzonek, a następnie przystąpił do sprzątania paludarium. Ułożył krzesełka pod ścianą, wyczyścił podłogę z grudek ziemi, umył narzędzia i poustawiał równo pozostałe doniczki. Pomogła mu w tym, oczywiście, Ula.

Jeśli chcecie, napiszcie posta kończącego - jeśli nie, nie musicie.

[zt]
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Pią Maj 20 2016, 21:03

Głos Beso w tym momencie nie jest czymś, czego oczekiwał. Liczył na to, że raczej nie będzie miał w sobie na tyle śmiałości, aby odezwać się jeszcze raz. Trochę go nie doceniał. Zmrużył podejrzliwie oczy, stopniowo łącząc wątki kiedy wskazywał na swój policzek. A kiedy nie wykryto błędu programu zrozumiał, że należało kulturalnie przetrzeć się rękawem po twarzy, kiedy odkładał niepotrzebne już narzędzia.
- A dziękuję. Ty też. - Wymamrotał, kiedy mu czarnym od ziemi palcem po nosie ze skromnym uśmiechem przejechał. A przecież na niego nie zasługiwał. - O tu. - Mruknął z niejakim rozbawieniem, a później strzepał nieco dłonie, a nawet wytarł je o swoje ciemne spodnie. Powinien w pierwszej kolejności udać się do łazienki, żeby pozbyć się z siebie brudu. I przy okazji spryskać roślinę wodą. Przeżegnał się z Beso skinieniem głowy, w międzyczasie nasłuchując jeszcze szczątkowych odpowiedzi Andrieja. Powinien powiedzieć mu trochę więcej. Ciekawość zabiła Timona.
- Walewski. Widzimy się wieczorem. W tym samym miejscu, co zawsze. - Zarządził kiedy zabierał w dłonie doniczkę z rośliną. Rozejrzał się jeszcze, za tymi wychodzącymi nim sam nie przekroczył progów wiwarium. Wystarczyło mu rozrywek na dzisiaj, przynajmniej tych z nieznanymi roślinami.
z / t
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Nie Maj 22 2016, 01:49

Zajmowanie się macierzynkami całkowicie go pochłaniał. Zostało mało czasu i chciał zdążyć, aby nie mieć żadnych zaległości i móc szybciutko wrócić na Oddział Medyczny przed następną lekcją.
Lubił pracę fizyczną. Świętej pamięci dziadek Kazimierz zwykł powtarzać, że ciężka praca uszlachetnia. Tego samego zdania był Andriej. Podczas częstych wakacji na wsi zakasywał rękawy i tyrał w polu jak prawdziwy syn rolnika. Doglądał zwierząt, pastwiska i pól. Czerpał radość z wysiłku włożonego w cały proces. Zaczepiony przez przyjaciela spojrzał na niego rozkojarzony, to nie był najlepszy moment na ploteczki i rozmowy o życiu. Pokręcił głową jakby słowa Timona o Livii były nie na miejscu. Nie widział co się działo? Poza tym każdy dżentelmen zachowałby się tak samo jak Walewski. Uratuje porzuconą macierzankę to i może coś na tym zyska. Całusa na przykład.
Zwinnie oraz delikatnie rozprawiał się z korzonkami nie brudząc się za specjalnie ziemią tak jak inni. Na wzmiankę o Ulianie podnosi głowę i po raz pierwszy od powrotu na nią patrzy. Skupiała się na swojej pracy, tak słodko marszczyła czoło, gdy nad czymś intensywnie myślała. Uśmiechnął się ale nie było szans, aby to dostrzegła. Wrócił do Timona i swojego zielska.
- Nie mów tak o Livii - upomina go - I nie wspominaj o niej - dodaje wskazując głową w kierunku zakochanej pary na której czele stał Yuri.
Na pieszczoty Baryshnikova i Sikvdilla reaguje zmrużonymi, podejrzliwymi oczami. Czyżby o czymś nie wiedział? Jakimś cudem udało się Andriejowi ukończyć zadanie przed wszystkimi innymi za co dostał solidną ocenę. No proszę, pierwsza piąteczka. Zaraz popędzi opowiedzieć o tym Livii. Kiwa nauczycielowi głową na znak, że rozumie.
- Tak jest Baryshnikov.
Macierzankę Bregović przekazuje Świerczewskiemu, ona już jej na pewno nie tknie. Po czym zabiera swoją i opuszcza wiwarium.

z.t
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Nie Maj 22 2016, 12:32

Podsumowanie

Zajęcia z botaniki magicznej dobiegły końca, zatem czas na punktowe podsumowanie aktywności zebranych na lekcji uczniów.

System przyznawania punktów:

  • 3 punkty za obecność
  • 2 punkty za wykonywanie poleceń nauczyciela
  • 3 punkty za wykonywanie poleceń nauczyciela i prawidłowy opis wylosowanej rośliny
  • 4 punkty za wykonywanie poleceń nauczyciela, prawidłowy opis wylosowanej rośliny oraz zainteresowanie lekcją
  • 5 punktów za powyżej wymienione i wyjątkowe zaangażowanie


Lista obecności oraz punkty:
Andriej Walewski 3 + 5
Beso Sikvdili 3 + 2
Lívia Bregović 3
Łaǔryš Tarsiuk  3 + 4
Samuel Sol 3 + 4
Timon Baryshnikov 3 + 2
Tsisia Janashvili 3 + 4
Tündér Szentgyörgyi 3 + 2
Uliana Gardonyi 3+ 5
Vasilija Maksimović 3 + 3
Yuri Aristov 3 + 4
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   

Powrót do góry Go down
 
Magiczne wiwarium
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3


Skocz do: