IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Magiczne wiwarium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar

Moskwa, Rosja

brudna

13 lat

III klasa

bogaty

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 19:43

Widząc jej reakcję, Sammy uśmiecha się jeszcze szerzej, już nie może się doczekać, żeby pokazać jej Maupkę, miał tylko nadzieję, że znowu nie uciekła z jego pokoju jak jej się to ostatnio parę razy zdarzyło. Jeśli tak Bregovic jest jeszcze wstanie pomyśleć, że ją okłamał że z niej zakpił, a to przecież nie prawda, może wziąć za świadka Anię. Ona co prawda nikomu nie powie jak to wygląda, ale na pewno może potwierdzić na piśmie albo gorliwie kiwnąć głową, że Sammy mówi prawdę. Tak jeśli nie znajdą Maupki w pokoju to zaprowadzi starszą koleżankę do Ani i ona potwierdzi, na pewno.
Kiedy lekcja się już zaczyna Sam nie jest pewny czy sobie poradzi, botanika jak się dowiedział na pierwszych zajęciach nie jest taka prosta jakby się mogło wydawać i wszystkie elementy mają w niej ogromne znaczenie. W ciszy Sol śledzi wzrokiem nauczyciela i słucha go.
Kiedy ten każe wybrać roślinę i ją opisać, Młody zdaje się blednąć, a co jeśli to będzie na ocenę i zawali, tatuś nie będzie zadowolony, jeszcze zabierze mu kapucynkę. Z rosnącą grozą na twarzy Sol wybiera jedną z doniczek i zaczyna pisać to co jego zdaniem wydaje się jej dotyczyć.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 19:43

The member 'Samuel Sol' has done the following action : Kostki


#1 'k6' : 1

--------------------------------

#2 'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar


Płowdiw, Bułgaria

nieznana

18 lat

IX klasa

przeciętny

Piromanci

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 22:05

I proszę jak pięknie wszyscy zebraliśmy się w tym kole, nawet jeśli mogło być trochę niewygodnie, ale przecież moja strona miała całkiem sporo miejsca o dziwo. I powstał nawet taki ładny, zabawny kontrast. Mnóstwo myśli przewijało się przez otaczające mnie głowy - skąd to wiedziałam? To zdawało się być proste do odczytania, skoro sama miałam podobnie, choć czułam jak jest mi nieco duszno. Odpięłam jeden guzik białej koszuli, odchylając głowę do tyłu i licząc, że zaraz zrobi mi się lepiej. To nie kwiaty stanowiły problem, to bardziej ta cudaczna atmosfera i wymieszany wspólnie pot. Szufladki istniały wszędzie, tak jak ja czasami je otwierałam i zmieniałam zawartość, tak inni lubili je trzymać zamknięte na kłódkę i patrzeć jak się kurzą. Wsadzałam tam czystych i błękitnych, i nie zrozumcie mnie źle, może rzeczywiście nie wszyscy tacy byli, ale jednak przez te lata w Koldovstoretzie te "wyższe" grupy społeczne mnie po prostu drażniły. Zresztą pewnie mieli gdzieś, co o nich myślę, tak samo jak ja miałam gdzieś to, jakie skojarzenia uderzają im do głów, gdy patrzą na mnie. Poza tym to było takie zabawne, choć trochę grać im na nosach, wzbudzać ich niechęć. Mój towarzysz nie zdążył istotnie nic zrobić dziewczęciu, które towarzyszyło pannie z nasionami. Ale czy miałam prawo oceniać? Raczej nie. Nie dotyczyło mnie to zupełnie. I ploteczki również. Wydaje mi się, że myślałam trochę jak facet, a właściwie to nie myślałam, albo udawałam, że całą moją uwagę pochłaniają kwiatuszki i listek, który być może zaplątał się we włosach nowego nauczyciela. Mimowolnie zerkam na jasnego blondyna, który siedzi obok i niemalże na niego zezuję. Chyba nadal nie mogę go sobie przypomnieć, zresztą nic dziwnego, Sala Wstydu nie sprzyja towarzyskim pogawędkom i bliższemu poznaniu się. Gdybyś się spytał wprost i bym ci szczerze odpowiedziała to zapewne byś się roześmiał albo zwyczajnie zdziwił. No może byś wzruszył ramionami, bo przecież to nic takiego. Takie tam nieznaczące opowieści, dobre na kilka większych łyków czegoś mocniejszego przy ognisku. Odzywa się do mnie, no proszę, a sądziłam, że raczej będzie po prostu siedział i się patrzył. Na początku nie wiem o co mu chodzi, ale potem podążam za jego wzrokiem, który jest wycelowany w mój łańcuch. Mam ochotę się uśmiechnąć i rzucić jakąś głupią uwagę, ale się powstrzymuję. No przynajmniej tak odrobinę.
- Srebrny. Chcesz dotknąć? - Udaję, że jestem śmiertelnie poważna, po czym odchrząkuję i kiwam głową na te wszystkie pytania w stronę profesora Świerszczewskiego i jego odpowiedzi, jakbym rzeczywiście rozumiała o co tu chodzi, a tak naprawdę to myślę o moim motylu, któremu pewnie by się tutaj spodobało. Potem dostajemy jakieś zadanie, więc przeciągam się, potrząsam głową i jeszcze zerkam na Beso, który wydaje mi się odrobinę spięty. Ale to może tylko po prostu mi się wydaje. Sięgam do skrzyni, która jest przede mną i wyciągam jakąś sadzonkę. Wącham ją i nagle marzy mi się miętowa herbata. Tak po prostu. Gdy przychodzi kolej na mnie, przez chwilę nic nie mówię, wpatrując się w roślinę, którą mam w swoich dłoniach.
- Sadzonka mięty. Występuje głównie w Europie, Azji i Afryce. Niektóre gatunki służą do wyrobu herbat, past do zębów i ogólnie do leczenia.
A co było dalej? Dalej to była już luka w pamięci.



Ostatnio zmieniony przez Vasilija Maksimović dnia Wto Maj 17 2016, 22:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 22:05

The member 'Vasilija Maksimović' has done the following action : Kostki


#1 'k6' : 1

--------------------------------

#2 'k6' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

brudna

19 lat

IX klasa

przeciętny

Świtezianka, Werniks

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 22:22

Wytrzymanie spojrzenia Livii stawało się nie lada wyczynem. Do tej pory znał ją z wesołych błysków, ale teraz przechodziła sama siebie w naśladowaniu bazyliszka. Delikatnie pokręcił głową, niech sobie nie myśli, że zrobił to specjalnie. Gdyby nie te całe kółeczka  z krzesełek to siedziałby z nią, a nie Ulianą, która najwidoczniej szukała kontaktu próbując nawiązać rozmowę. Nie tylko atakowała głosem, ale i pismem. Oczywiście, że się przyda w przyszłości. Wszystko się zawsze przydaje kiedy się tego nie robi. Andriej nie czuł do roślin tego co sprawiało, że mógłby odnieść w tym jakikolwiek sukces. Dla takich jak on pootwierano herbaciarnie i apteki. Poradzi sobie i Panacea nagle nie przeobrazi go w Mistrza Zielarstwa. Znowu ta napastliwość o nową dziewczyną.
- Nie mam żadnej nowej dziewczyny - ni to syczy ni to warczy, ale tak, aby tylko ona go usłyszała. Nie mógł się powstrzymać i wykorzystywać tego kłamstwa. Może Ula mu nie uwierzy? A może się ucieszy? Znowu przesunął kolano do jej kolana, głównej mierze przez sąsiada z drugiej strony, który się rozpychał. Zauważył, że chce go dotknąć. Oj dotknij Ulu, dotknij. Nie zrobiła tego.
Nie musisz odcinać się ode mnie tak znacząco, przecież nie będę cię niepokoić w twoim nowym życiu. Z zajęć artystycznych też przeze mnie zrezygnujesz? przeczytał w zeszycie zaciskając usta. Najchętniej to by to zrobił. Izolować się. Werniks jednak pozwalał na darmowy rozwój umiejętności artystycznych, a Świtezianka... Erdene by go zabiła za rezygnację.
Zwilża wargę i zaczyna odpisywać. Pisze dużo, proponował spotkanie w spokojniejszym miejscu na rozmowę, bo teraz to tylko może skończyć się szlabanem. Nagle wszystko się zmienia. Pojawia się Yuri, a Andrzej czuje jak robi mu się gorąco z emocji. Przekreśla wszystko co napisał powodując, że tekst był ledwo czytelny. Prawie łamie przy tym długopis, a wolną dłoń zaciska w pięść. Niedobrze.
Wciska Ulianie z powrotem zeszyt i odsuwa się na tyle, że tylko naelektryzowane włosy dziewczyny są w stanie go dotknąć. Teraz to on posyłał mordercze spojrzenie Livii, która wyglądała na rozbawioną. Odetchnął chcąc opanować swój gniew. Myślenie, że siedzi koło niej, że może jej dotknąć... Nie, nie, nie. Jaki był przepis na eliksir uzdrawiający? Zaczynał wynotowywać sobie w głowie poszczególne składniki. Jakie było piąte przykazanie? Prawie nie dochodziło do niego to co mówili uczniowie, ani nauczyciel. Kiedy zerwali się po skrzynki zrobił to samo co oni.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 22:22

The member 'Andriej Walewski' has done the following action : Kostki


#1 'k6' : 4

--------------------------------

#2 'k6' : 4
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

czysta

medium

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Alruana

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 22:24

Słowa, słowotok w zasadzie, ten Cyziowy i ten belferski, zlewały jej się w jedno w tym zaduchu. Przecież to nie tak, że była ignorantką i siedziała tu dla świętego spokoju, ale wiedziała, że jej wiedza z zakresu botaniki od zawsze polegała na Cyziu, pomóż. Znała się na herbatach, chociaż to za dużo powiedziane, ale wiedziała w jakich ilościach sypać liście i jak gorącą wodą je zalewać i przede wszystkim ile razy taki napar z jednego suszu zrobić mogła. Poza tym niewiele. Może gdyby chociaż gotować potrafiła, ale nie, poukładane na półkach wuja przyprawy niczego jej nie mówiły. Tundra bez względu na swoje talenty była botanicznym debilem. Chyba rodzinna przypadłość. Z trzech rzeczy wymaganych do zaliczenia przedmiotu u Świerszczewskiego mogła być pewna tylko swojej frekwencji. Podejście do przedmiotu, cóż, mogła się starać, to już byłoby coś, ale raczej marny miałoby wpływ na wyniki jej prac praktycznych. Raz miała kaktusa. Zwiądł. Kaktus. Kaktus zwiądł.
Na wiadomość o wycieczkach powraca spojrzeniem do kręgu, nie z ekscytacji, ale z powodu zaniepokojenia. Zajęcia w plenerze, cudownie, będzie miała okazję dać jeszcze większy popis swojej niewiedzy, kiedy zginie przypadkiem, dotknąwszy supertrującego bluszczu. Bogowie i demony miejcie tego głuchego rysia w swojej opiece.
Mięśnie jej sztywnieją, kiedy dostaje swoją roślinkę, wypowiadając słabo dziękuję, bo wie, że za cholerę niczego o niej nie powie.
- Co to jest bogowie, co to jest, czy to jest estragon? - Półgębkiem szepcze w stronę panny z nasionami, próbując sobie przypomnieć cokolwiek z zeszłego semestru. Zerka na margines odczytując podpowiedź. I wcale nie jest jej lepiej. Co ona wie o rozmarynie? O mój rozmarynie. Nic nie wie. Wie, jak pachnie.
- To ja. - Nieśmiało unosi dłoń, kiedy nauczyciel odczytując listę obecności dociera do jej nazwiska.
- To ja i rozmaryn. - Świetnie Tunder, jak zwykle zaczynasz semestr od kompromitujących wypowiedzi, aby tradycji stało się zadość. Niezręcznie, a to podobno twój brat ma aspergera.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 22:24

The member 'Tündér Szentgyörgyi' has done the following action : Kostki


#1 'k6' : 2

--------------------------------

#2 'k6' : 4
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 22:57

Spoglądam na niego, nie wierzę mu ani troszeczkę. No dobrze, troszeczkę jednak wierzę. I cala te odrobinkę przekuwam w wielkie przekonanie, ze nie, on wcale nie ma dziewczyny. Te plotki o tym, ze Andriej po wakacjach wrócił odmieniony i od teraz siedzi z Bregovic non-stop, one już nie mają znaczenia. No przecież powiedział, ze to nie jego dziewczyna.
Oczy mi rozblysly, chciałam się to spytać czy jeżeli będzie trzeba coś robić w parach, to czy chciałby być w parze ze mna. Chciałam mu też powiedzieć, ze nie zdążyłam dac mu prezentu, żeby nie wyglupiał się z tym unikaniem mnie bo wszyscy myślą, ze się poklocilismy i już mnie nawet Aliska pytała o co. Ale  wolę poczekać na odpowiedź, zresztą musiałam korzystać z tego ze postanowił ze mna zamienić chociażby względnie niemile słowa.Chyba nawet to jest lepsze od ciszy.
Nie wspominając nawet ze czułam, ze mogę udawać dalej obrazona, bo może wtedy napisze coś dłuższego?
Uśmiecham się w międzyczasie do Łukasza, rzeczywiście odpowiedział na moje pytania. Trochę się zasmucilam, ze nie będzie projektów dwuosobowych, dobrze wszak wiem jak to potrafi zbliżyć do siebie ludzi. Chociaż nie zapomnę również tych wieczorów, który się spieraliśmy o to, które wyniki są prawidłowe i jakie wnioski z nich wysnuwamy.
W kolejnym międzyczasie pojawia się obok mnie Yuri. Byłam akurat skupiona na tym, zeby nakręcać sobie  na palec pasemka włosów, ale kiedy przyszedł Aristov, od razu przestałam. Nie chciałam, zeby poczuł się źle, bo może byliśmy oficjalnie narzeczenstwem, prywatnie nie spotykaliśmy się, ale czułam, ze Yuri przystał na koja ofertę spróbowania. No i nie chciałam mu macic w głowie, podrywać Andrzeja pod jego nosem. Chociaż, kiedy okazało się, ze Andrzej nie ma dziewczyny... Dostałam spowrotem swój zeszyt. Cały pobazgrany. Unioslam zdziwione spojrzenie na niego, co mu się podziało? Czyżby nie chcial mi nawet odpowiedziec? Zaciskam usta w wąską linię i odnajduje piorunujące spojrzenie Livii. Wiec to w ten sposób z nia nie chodzi!? Mi to wygląda na zazdrość, sama aż mruze oczy i  zakładam nogę na nogę, tak żeby odsunąć się w stronę Yuriego i pochylić i mu na ucho coś powiedzieć. Ja wiem, jak to wygląda, ale spytałam to jedynie -Co to za spóźnianie sie na moje ukochane zajęcia ? - A potem posyłam mu uśmiech i mam nadzieje, ze ktoś, czyli Andrzej, który nas obserwuję bedzie zazdrosny. Rety, po co ja to wszystko robie?
Zaraz mamy wstac, wykonać polecenie nauczyciela. Andrzej uciekł odemnie. I ja z ociaganiem ide, pewna, ze dobrze mi pójdzie.
No i oczywiście zaraz zgłosiłam się do odpowiedzi. A kiedy widzę, jak Walewski się męczy ze swoją, to odwracam sie tak, zeby Lukasz nie widzial, jak podaje Andrzejowi odpowiedz. Jest bezglosna, wiec musi sie biedny nameczyc i czytac z moich ust, wiec nich sie skupi na przekazie a nie ich kształcie. W pewnej chwili zaczelam nieco szeptac, ale mam nadzieje, ze się nie połapie, stary sie nie polapywal. Czy ja właśnie lamalam zasady na botanice? Rety, ale ze mnie rebelia.


Ostatnio zmieniony przez Uliana Gárdonyi dnia Wto Maj 17 2016, 23:27, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Wto Maj 17 2016, 22:57

The member 'Uliana Gárdonyi' has done the following action : Kostki


#1 'k6' : 1

--------------------------------

#2 'k6' : 6
Powrót do góry Go down
avatar

Tibilisi, Gruzja

błękitna

17

VIII klasa

przeciętny

uczennica

Odrodzenie, Panacea

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 00:08

Gruzinka szybko notowała odpowiedzi nauczyciela - warunki zaliczenia, uwagę o podręcznikach. Jak stenotypistka z epoki pióra i atramentu. Wydawać się mogło, że należała do tego irytującego gatunku uczniów, którzy zapamiętywali każde słowo nauczycielskie, aby nim rzucić w najmniej oczekiwanym i do tego mało odpowiednim momencie. Akurat tak irytującą gąską nie była.
Usłużnie podsunęła swoje nazwisko i skinęła głową, gdy Świerczewski wyszedł z propozycją podania dodatkowych podręczników.
Poczekała, aż większość wybrała doniczki ze skrzynek. Oczywiście, że nie będzie się pchała na sam przód, Tsisia trzymała się bezpiecznych środków, a jeszcze lepsze były boki, łatwo było uciekać. W końcu wyciągnęła swoją roślinkę. Mięta, przecież to nie sprawi trudności. Olejki eteryczne, które miały zastosowanie tak w chorobach przewodu pokarmowego, jak i uspokajające. Ziele wykorzystywane w wywarach oczyszczających, a jeszcze dopisek o środowisku i warunkach uprawy. Krótko, nie mieli całych zajęć na esej o jednej roślince.
Odwraca wzrok na Tunder, ona ma chyba problem ze swoją. Tsisia piszę na marginesie rozmaryn. Może to ją naprowadzi. Sam nauczyciel zapowiedział z jakimi gatunkami będą pracować.


Ostatnio zmieniony przez Tsisia Janashvili dnia Sro Maj 18 2016, 00:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 00:08

The member 'Tsisia Janashvili' has done the following action : Kostki


#1 'k6' : 1

--------------------------------

#2 'k6' : 6
Powrót do góry Go down
avatar


Orsza, Białoruś

półkrwi

wilkołak

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 06:03

Łaurysz już wie, że podejście do przedmiotu będzie miał diametralnie inne od zeszłorocznego. Jedyną odpowiedzią, która w jakikolwiek sposób go zadowoliła, jest wzmianka o kontynuowaniu nauki z podręcznika, który przez tyle lat dzielnie im służył, z którego zapewne i sam Świerszczewski korzystał, gdy to on znajdował się na ich miejscu. Nie rozumie, zapewne nigdy nie pojmie, idei zmiany książek, w każdej znajduje się to samo, część opisana jest jedynie nieco mniej skomplikowanym językiem, bardziej przystępna dla mniej uzdolnionych uczniów lub dla tych, którzy nie całkiem rozumieją magię, wrzuceni w czarodziejski świat bez żadnego koła ratunkowego, co jednocześnie zaczyna rozleniwiać całą resztę, to już widać w znacznie obniżonych wynikach ostatniego Pucharu Akademii, który przypaść mógł dużo zdolniejszym jednostkom. Cała reszta informacji przekazanych przez młodego nauczyciela sprawia, że krew mu się gotuje, dlatego, chociaż wcześniej nie zareagował, sięga w stronę łańcucha, zaciskając na nim dłoń tak mocno, że w pierwszym odruchu niemal nie czuje palącego bólu.
(kurwa, kurwa, kurwa.)
Myśli skupiają się na promieniującym od dłoni ku środkowi organizmu falom bólu, nie zaś na profesorskim niezdecydowaniu. To on tu ma być ich nowym bogiem - w innym przypadku siedziałby tu razem z nimi w kole, jak równy z równym - więc to również on, nie oni, ma decydować, jak będzie przeprowadzał zajęcia, jak omawiał zioła i nie jedynie zioła, a zaproponowane wycieczki, jakie większość z uczniów odbywa w trakcie drogi na mecze quidditcha czy w ramach przygotowań do obchodów świąt... Cóż, chyba nie może mieć pretensji, głupie pytanie - głupia odpowiedź.
Gdy dłoń przestaje już tak bardzo piec, wstaje ze swojego miejsca, sięgając po jedną z ostatnich skrzynek, jakie rozdaje Świerszczewski. Bardzo spoko, prawie by mu się przydał okład z macierzanki, ale jednak nie, raczej nie skorzysta.
- Tutaj. - Podnosi nieznacznie dłoń, gdy nauczyciel wyczytuje jego nazwisko. - A to macierzanka. - Unosi nieco wyżej doniczkę z ziołem, prezentując ją reszcie uczniów i samemu Łukaszowi. - Jak widać na załączonym obrazku, ma takie prawie fioletowe kwiaty, występuje powszechnie w całej Europie, ale znaleźć ją można też w Azji i okazjonalnie w Ameryce. Dzięki swoim właściwościom wzmacnia psychikę oraz poprawia samopoczucie, jest częstym składnikiem eliksirów leczniczych, stosuje się ją w przypadku problemów z układem oddechowym i pokarmowym oraz jako środek przeciwbólowy - recytuje niemal bez zająknięcia, co chwilę zerkając na Tunder. Zdecydowanie będzie trzeba popracować nad jej botaniczną wiedzą.


Ostatnio zmieniony przez Łaǔryš Tarsiuk dnia Sro Maj 18 2016, 23:05, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 06:03

The member 'Łaǔryš Tarsiuk' has done the following action : Kostki


#1 'k6' : 3

--------------------------------

#2 'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 09:54

A - ha. Udało mu się uniknąć bury od nauczyciela, lecz oberwało się mu od Uliany.
Racja. Spóźnił się na jej ukochane zajęcia. Nie zamierzał usprawiedliwiać swojego spóźnienia nawet przed nią. Co komu po usprawiedliwieniach. Błędy trzeba naprawiać, a nie szukać dla nich wymówek. Dlatego Yuri przysunął się bliżej Uliany. Wystarczająco blisko, żeby odpowiedź nie dotarła do profesora.
Przy okazji dostrzegł nieszczęsny zeszyt wciśnięty jej przez sąsiada. Wstydź się, panie Walewski! Tak dziewczynie zabazgrolić kartki.
- Już wiem jak cię przeprosić za spóźnienie na twoje ukochane zajęcia. Tyle, że... sama widzisz... pełno tu ludzi. Chyba, że...  nie masz nic przeciwko, żeby popatrzyli sobie trochę. - powiedział, jednak łobuzerski błysk w oku budził wątpliwości, co do tego czy mówił tak zupełnie poważnie. Mógł z nią flirtować. Droczyć się. Robić wszystko byle ujrzeć na jej twarzyczce rumieniec i wywołać u niej żywszą reakcję. Niechże go trzepnie i nazwie głupkiem.
Budził się siedzący w nim gdzieś głęboko hultaj.
Hultaj, który bez wahania pocałowałby, o tak, przy wszystkich - koleżankach, kolegach i nauczycielu, panienkę Gardonyi. To dopiero byłaby pamiętna lekcja botaniki. Biedny profesor Świerszczewski. Zszedłby wraz z miętą, rozmarynem, macierzanką i lawendą na dalszy plan. Lekcja najpewniej zakończyłaby się u dyrektorki na dywaniku.
Co tam.
Był dzisiaj w wyjątkowo dobrym humorze. Nie przejmowałby się ani reprymendą ani huczącą, trzęsąca od plotek budą. Dobrego humoru nie zdołał popsuć nawet Andriej. Który najwyraźniej znowu popadł w ten swój nastrój Coś Mi Dolega, Ale Nie Powiem Wam Co To Takiego.
Od początku roku szkolnego bezskutecznie próbował dowiedzieć się, co gryzło kolegę. Problemy w domu? Dokuczali mu? Cóż. Niczego się nie dowiedział, za to powoli zaczynał wątpić w sens pomagania komuś, kto nie życzył sobie pomocy.
Tak dla odmiany Livia zdawała się być w równie wyśmienitym humorze, jak on, Yuri. Ciekawe, co ją tak bawiło.
Wstał i podszedł do jednej ze skrzynek. Rozpoznał sadzonkę lawendy, gdyż matka w swoim ogrodzie hodowała między innymi lawendę. Ładnie prezentowała się wśród róż. Mocno pachniała. W swoim naturalnym środowisku porastała górzyste rejony zachodniej części Morza Śródziemnego. Oprócz tego, że jej intensywna woń odpędzała szkodliwe owady, znajdowała zastosowanie w kuchni, jako składnik kulinarny. Medycy zalecali ją przy leczeniu infekcji. Napar z lawendy pomagał uporać się z bezsennością, lekkim zatruciem pokarmowym a także koił nerwy.
Yuri napisał to co wiadome mu było o lawendzie. Pomimo spóźnienia był pilnym uczniem na ulubionych lekcjach Uli.


Ostatnio zmieniony przez Yuri Aristov dnia Sro Maj 18 2016, 21:34, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 09:54

The member 'Yuri Aristov' has done the following action : Kostki


#1 'k6' : 6

--------------------------------

#2 'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar


Pierdiełkino/Belgrad

błękitna

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Czarcie Włócznie, Świtezianka

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 14:59

Dostaję rozbieżnego zeza bo mam oko na Samuela, którego poniekąd zawsze otaczałam pewną troską i na tego grzesznika, Andrieja. Obmyślałam już swój plan działania w sytuacji w której złamałby przysięgę. Nie zamierzałam pozwolić Ulianie na mydlenie oczu i zabawianie się jego kosztem. Widzę przecież jak mizia się do Yuriego, a dopiero co kleiła się do Walewskiego. Zabębniłam palcami o kolano przenosząc wzrok na swojego małoletniego sąsiada. Nadawał się na towarzysza zbrodni. Idealnie. Trochę gryzło mnie sumienie, żeby młodego mieszać w takie brzydkie sprawy. Na pytania innych uczniów w tym Pućki wywróciłam oczami. To był jeden z tych przedmiotów, które powinni przemianować na dodatkowe po trzeciej klasie. Odkąd pamiętam przeżywałam w szklarniach i na grządkach istną mękę bo kompletnie nie obchodziło mnie za ile coś wyrośnie i czy trzeba to w ogóle podlewać. Na polecenie nauczyciela ochoczo poderwałam się z miejsca, nie lubię siedzieć w miejscu. Może uda mi się dotknąć Andrzeja i przekazać złowieszczą wiadomość, ale niestety jest poza moim zasięgiem. Idę za Samem, który wygląda na niezwykle skupionego. Od zaduchu i zapachów boli mnie głowa. Biorę skrzyneczkę na ślepo, wracając zniżam się, aby powąchać macierzankę. Nie byłam pewna, bo dla mnie to wszystko zielone wyglądało jednakowo. Siadam przy Solu, który z zapałem godnym podziwu spisuje informacje o swojej zdobyczy. Zaczynam się dziwnie czuć więc kiedy pada moja kolej na omówienie rośliny ledwo wyduszam słowa, a potem zaczynam kichać, kaszleć i łzawić oczu. Już pamiętam dlaczego nie lubię roślin. One mnie nienawidzą odkąd raczkowałam bezwzględnie rozdeptując wszystko co stworzyła Matka Natura.
Kiedy miałam cztery latka dostałam wysypki na całym ciele. Łapię Samuela za ramię wbijając w nie palce, a marcierzanka spada na ziemię. Chyba umieram.
Cóż za haniebna śmierć. Łzy i szczypanie z oczu uniemożliwiają mi ujrzenia twarzy Andrzeja, a co dopiero nauczyciela. Niech mnie stąd ktoś wyprowadzi...


Ostatnio zmieniony przez Lívia Bregović dnia Sro Maj 18 2016, 16:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 14:59

The member 'Lívia Bregović' has done the following action : Kostki


'k6' : 3, 3
Powrót do góry Go down
avatar

Moskwa, Rosja

brudna

13 lat

III klasa

bogaty

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 19:20

Młody nie lubi roślin, te zajęcia go nudzą, po za tym pomimo pozornej logiki w hodowli roślin i zwierząt pojawia się zbyt dużo zmiennych, które nie da się uwzględnić przy ich hodowli, bo co z tego, że człowiek zdobędzie odpowiednie nasiona, przystosowane do życia w określonych warunkach kiedy nagle przyjdzie susza i cały plon w diabli pójdzie, innym razem natomiast zaraza albo jakiś okropny pasożyt. Nie zajmowanie się roślinkami było za bardzo nieprzewidywalne jak na umysł chłopaka, dużo ciekawszym i pewniejszym w swych wynikach było liczenie, ono zawsze miało jeden określony wynik i każde odstępstwo od niego równało się po prostu źle wykonanym zadaniem, człowiek nie musiał się zastanawiać jaki czynnik zawiódł, że ten sam docelowy wynik rożni się przy każdej próbie wykonania zadania.
Siedząc tak i wypisując na karteczce wszystkie dane dotyczące jego rośliny Sammy nagle czuje, że coś wbija mu się w ramie tworząc coś na kształt bólu, spogląda na Livię i przez chwile nie może wypowiedzieć słowa. Coś poszło bardzo nie tak. Szybko wstaje tak, że prawie wywraca taboret na którym siedział i spogląda w stronę nauczyciela.
-Panie Świer... Świersz... Świerszczewski.- Po kilku próbach w końcu udaje mu się wypowiedzieć okropnie trudne nazwisko nauczyciela, kto tego człowieka tak bardzo nienawidził, że dał mu w nazwisku tyle nieartykularnych dźwięków.
-Livia się źle czuje, powinna pójść do medyków.- Mówi patrząc smutnie na przyjaciółkę, która z każdą chwilą wygląda coraz gorzej, ona nawet płacze, a Livia nigdy nie płacze coś więc musi być nie tak. Smutnym spojrzeniem, które nauczył się od wujka Cyrila Samuel spogląda na nauczyciela.-Zaprowadzę ją do Oddziału Medycznego, żeby się jej nic nie stało.- Przenosi wzrok z nauczyciela na Bregovic, naprawdę niepokoi się czy z Livią wszystko jest w porządku, a jak nie, a co będzie jeśli umrze.
Powrót do góry Go down
avatar


Ambrolauri, Gruzja

półkrwi

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Werniks

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 20:59

Vasilija się uśmiecha. To dobrze, dobrze. Nie ma nic przeciwko mojej obecności obok siebie i podnosi mnie to trochę na duchu. Tak samo jak ta panująca tu duszność. Wszystko jest takie znajome, jak starzy przyjaciele. Chociaż znajdujemy się pod ziemią to nie czuję się tak dziwnie stłamszony. Powinienem przecież chcieć uciekać, a nie chcę. Otaczają mnie rośliny, ich zapach jest kojący.
W dodatku profesor okazał się w porządku. Machnął ręką na wszystkich spóźnionych, to miłe. I cieszę się, że chce od nas pracy. Systematycznej, samodzielnej. Bez łączenia w grupy, żadnego występowania przed całą klasą. To lepsze, zdecydowanie lepsze niż na geografii. Przyglądam się nowemu nauczycielowi jeszcze raz. Nie wydaje się być tak spięty jak geograf. Jest też młodszy, może to dlatego? Jeszcze niedawno był na naszym miejscu, może to pomaga. Chyba nigdy się nie dowiem. Nie zostanę nauczycielem, nie nadaję się do tego ani troszkę.
Zdecydowanie bardziej nadaję się do sadzonek. Zadania wydaje mi się być w porządku. Są cztery rośliny, zmniejsza to zakres popełnienia błędu. Dwadzieścia pięć procent, dokładnie. Wiem jak wygląda i pachnie mięta, więc chyba moje szanse rosną. Dobywam roślinkę i moje szanse krytycznie maleją. Obok siebie mam Timona. Ma tę samą roślinkę, co ja. Może on coś wie. Chociaż gdy się odzywa okazuje się, że ani trochę więcej ode mnie. Przynajmniej wiemy, że to nie mięta. I czemu tak na mnie mówi? Wiem jak wyglądają te psy, ale żeby od razu tak przez włosy? Czy ten Baryshnikov ma chodź trochę taktu?
- Wiem, że na pewno nie na miętę - odpowiadam spoglądając na niego kątem oka, gdy odgarniam włosy z oczu. Powiedziałbym, że to wrzos, ale wrzosów nie było w wyliczance profesora, którego nazwiska za cholerę nie umiem wymówić. Dlatego kiedy przychodzi moja kolej chowam się za kurtyną włosów, przytakuję tylko, że ja to ja. Nie mięta, nie wrzos. Co ja mam? Rozmaryn, macierzanka, lawenda? Spoglądam na Timona, może powie coś mądrego.


Ostatnio zmieniony przez Beso Sikvdili dnia Czw Maj 19 2016, 23:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 20:59

The member 'Beso Sikvdili' has done the following action : Kostki


'k6' : 5, 3
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

brudna

18 lat

IX klasa

przeciętny

Panacea, Świtezianka

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 22:57

Zauważył, że wszyscy żywo że sobą rozmawiali i chociaż nie chciał, to w tym momencie on zaliczał się do grupy odmieńców pochłoniętych własnymi myślami o niczym. Włosie z grzywki upierdliwie wchodziło mu na jedno oko Ciągle je poprawiał, ale to upierdliwe pasmo jakimś zmyślnym sposobem powracało na poprzednie miejsce, niemiłosiernie go drażniąc. Trochę żałował, że nie zaopatrzył się w spinkę – przecież spinki nie były męskie. Co on sobie w tym momencie wyobrażał. Ruszył w kierunku skrzynek, aby nie przeciągać tego, że nie miał do kogo ust otworzyć. Znalazł się z Cocker Spanielem przy miejscu z sadzonkami nieszczęsnej lawendy. Zauważył, że on także właśnie po jedną ze wspomnianych sięgał. Zmrużył podejrzliwie oczy, zastanawiając się, czy to tylko zwykły zbieg okoliczności czy może chłopak robił to specjalnie. - Spanielu. A Ty wiesz w ogóle na co Ty się porywasz? - Skinął głową na trzymane przez obu sadzonki. Szczerze mówiąc, sam nic a nic nie wiedział na temat dobrze znanej wszystkim rośliny. Liczył na to, że się młodszy przypadkiem wygada ale nic nie wskazywało na to, że miał zabłysnąć przed nim inteligencją. Nigdy nie uważał go za prymusa. W sumie sam też nikim takim nie był. Czaił się ze swoją zdobyczą przy chwilowym rozmówcy, starając się wyciągnąć w trakcie prezentacji z jego wypowiedzi coś ważnego. Pech chciał, że wiele błędów Besowskiego naturalnie powtórzył myśląc, że raz kozie śmierć – może ten wyczesany szczeniak miał świadomość tego o czym czasami pod nosem mamrotał. - Ta roślina zważywszy na to, że jest koloru fioletowego sprawdza się bardzo dobrze w okładach stosowanych na sine oczy. - Wypowiedział te słowa bardzo poważnie, przekonany co do prawdziwości założenia, że kolory tak jak w praniu powinno się łączyć podobne. Wydawało mu się, że przynajmniej raz wyniósł z domu ważne wartości które się w szkole przydawały. Wydawało, ale w końcu zrozumiał, że chyba musiał palnąć w czymś jakąś głupotę. Chichoty na sali, a nawet ciche parsknięcia dawały mu o tym znać. Ale nie przejmował się tym zbytnio. Machnął tylko na temat ręką udając, że akurat to mu z głowy wyleciało, a o wszystkim innym na pewno wiedziałby dużo więcej.


Ostatnio zmieniony przez Timon Baryshnikov dnia Czw Maj 19 2016, 18:02, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Sro Maj 18 2016, 22:57

The member 'Timon Baryshnikov' has done the following action : Kostki


'k6' : 5, 3
Powrót do góry Go down
avatar

Wow.

Moskwa, Rosja

¾

28 lat

przeciętny

nauczyciel botaniki magicznej

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 00:19

Przyglądał się uważnie uczniom, gdy unosili dłonie albo kiwali głową, kiedy wyczytywał ich nazwiska - w pamięć szczególnie zapadła mu jedna z dziewcząt, panna Szentgyörgyi, posiadaczka krótkich, niemal białych włosów. Wyglądała na zagubioną, ale wzbudziła w nim sympatię - słysząc jej nieudolną uwagę dotyczącą "jej i rozmarynu", uśmiechnął się pod nosem, wyczytując jednocześnie nazwisko niejakiego Tarsiuka. Po sprawdzeniu listy obecności wstał, położył dziennik na krzesełku, a następnie przyglądał się postępom swoich uczniów - niektórzy mieli skrupulatnie sporządzone notatki na stronę zeszytu, inni zdążyli zapisać jedynie nazwę rośliny. Nie popędzał nikogo, w końcu nie każdy lubił botanikę i nie każdy miał do niej cierpliwość albo serce. Dlatego dopiero po około dziesięciu minutach zaczął pytać uczniów po kolei. Liczył na to, że każdy powie chociaż kilka sensownych zdań na dany temat. Zaczął od Uli. Po wysłuchaniu jej krótkiego, wyczerpującego przemówienia pokiwał głową z uznaniem. - Brawo, brawo - wymruczał pod nosem. Prawdopodobnie właśnie znalazł sobie ulubienicę na obecny rok. Siedzący obok Walewski nie wiedział zbyt wiele o macierzance, ale Świerszczewski odpuścił mu, przechodząc od razu do następnej osoby. Były dopiero pierwsze zajęcia, nie zamierzał nikogo katować teorią. Większość uczniów poradziła sobie bardzo dobrze. Wybitnie spisali się Samuel, Tsisia, Łauryś i Yuri, no i, oczywiście, Ula - wszystkich nagrodził szczerym uśmiechem oraz dodatkowymi plusami z botaniki. Kiedy wszyscy skończyli już omawiać swoje krótkie prezentacje, klasnął w ręce. - Widzę, że większość z was przykładała się do nauki w poprzednim roku. Mam nadzieję, że nie spoczniecie na laurach i w tym roku również pokażecie, na co was stać! - zaczął powoli, podpierając się pod boki i posyłając nieco zaniepokojone spojrzenie w kierunku Livii. Dziewczyna zaczynała pokasływać - oby nie było to spowodowane duchotą panującą w paludarium. - Początkowo planowałem, abyście przesadzili zioła do grządek znajdujących się w pomieszczeniu obok, ale wpadłem na o wiele lepszy pomysł. Troszeczkę zainspirowała mnie panna Gardonyi. Mianowicie - jedną z sadzonek weźmiecie pod swoją opiekę i będziecie ją pielęgnować, dopóki nie będzie gotowa do przekazania profesor Kuryakinie. Zioła na pewno przydadzą się na lekcjach alchemii, prawda? Co tydzień będę kontrolować ich stan! To co, zaczynamy? Najpierw ostrożnie przesadzicie sadzonki do doniczek. Narzędzia są tam - wskazał odpowiedni kierunek. - Doniczki tam - wskazał półkę pod oknem. - A worki z ziemią i nawozem tam - zakończył. - Uważajcie na korzonki i liście, są to młode rośliny, bardzo delikatne. Jeśli zobaczę, że ktokolwiek zniszczył jedną z sadzonek, otrzyma ocenę niedostateczną - zarządził. Nagle jego uwagę przykuł chłopiec siedzący obok Livii. Samuel, prawda? Livia się źle czuje, powinna pójść do medyków. Otworzył usta ze zdziwienia, a następnie przykucnął obok panny Bregović i przyjrzał się jej dokładnie. Była czerwona na twarzy, oczy jej łzawiły, miała problem z oddychaniem. Westchnął. - Dlaczego nie zgłosiłaś mi, że masz alergię na jedną z roślin? Jesteś uczulona na macierzanki czy coś innego? - spytał trochę surowo, prostując się. Spojrzał na Samuela. Nie chciał powierzać tak ważnego zadania małemu chłopcu, którym niezaprzeczalnie był, dlatego rozejrzał się po klasie i jego wzrok padł na... Andrieja. Wyglądał na odpowiedzialnego. - Walewski? Zaprowadź pannę Bregović do medyka. Powiedz Borisowi, że Livia prawdopodobnie jest uczulona na macierzanki, on już będzie wiedział, co robić. Walewski, tylko wróć mi tu zaraz - ostrzegł, ręką wskazując obojgu drzwi. - Reszta do pracy. Kiedy przesadzicie wasze sadzonki do doniczek, czeka was jeszcze przesadzanie pozostałych w szklarni. Akademia będzie wam wdzięczna za trud, jaki włożycie w swoją pracę - zaśmiał się krótko. - Kto skończy pierwszy i jego sadzonka będzie w nienagannym stanie, otrzyma dodatkową ocenę - dodał, aby zmotywować młodzież. Zaczął pomagać im w doborze narzędzi oraz odpowiedniej ziemi do danego rodzaju rośliny, odpowiadając na każde postawione mu pytanie.

Rzucamy kostką k20. Ten, kto wyrzuci najwyższą liczbę oczek, będzie najszybszy!
Powrót do góry Go down
avatar


Sankt Petersburg, Rosja

czysta

medium

17 lat

VIII klasa

przeciętny

Alruana

PisanieRe: Magiczne wiwarium   Czw Maj 19 2016, 00:35

Przytłumione ptasie trele przebijają się przez zaparowane, przybrudzone szyby, przez z każdą chwilą nasilający się gorąc, przez kolejną słowną lawinę i nowy szmer. Doniczki są odstawiane, krzesełka szurają, nogi tupocą, każdy znowu przemieszcza się z jednego kąta pomieszczenia do drugiego, nowe, kolorowe doniczki stukają o siebie raz po raz, gdy wszyscy zaczynają w nich przebierać, a Tundra jeszcze siedzi, bo o myśli ponownie zaplątał się zwiędnięty kaktus. Dlaczego, na bogów drogich, dlaczego tak muszą ją torturować, przecież teraz to na pewno nie zda, nie ma mowy. Postawi rozmaryn w nieodpowiednim miejscu, zapomni o podlewaniu, albo co gorsza podlewać będzie za często i zgnije, jak gnije wszystko, za co ostatnio by się nie zabrała. Gniją znajomości, gnije rodzina i dusze, i ona sama gnije, i ten rozmaryn biedny, jeśli mu zaraz jakiejś krzywdy nie zrobi, też pewnie dokona żywota i straszyć będzie oceną niedostateczną na środku dziennika, i zasuszonym, roślinnym szkieletem w dormitorium.
Wstaje wreszcie, niepewnie podchodząc do półek z doniczkami. Nie przegląda ich długo, pierwsza w ręce wpada jej liliowa w bordowe grochy, z utłuczonym w kilku miejscach brzegiem, starannie omijana przez resztę uczniów. Idzie z nią po łopatkę, zabiera trochę ziemi świeżej i wraca do swojego rozmarynu. Jak się za to zabrać, korzonki nie mają zostać naruszone, ale jak one głęboko siedzą w tej ziemi. Zerka z ukosa na Tsisię, sprawdzając jak ona za wszystko się zabrała. Wywarta przez nauczyciela presja wcale nie pomaga się skupić i dobrze pracować. Wyciąga z doniczki całą roślinkę, grudy czarnej ziemi z głuchym plaskiem spadają na posadzkę, nim udaje się jej otrzepać resztę do wielkiej donicy z palmą. Korzonki są w porządku, jedna gałązka lekko się zagięła, ale to przecież nic, prawda? Nie urwała się, nie wygląda brzydko, już nawet nie widać, że coś z nią nie tak, Tundra dyskretnie zawija ją wokół innej. Świeża ziemia już szczelnie przykrywa korzonki, Tsisia jeszcze pomaga, bo za dużo roślinki nią przykryła, ale teraz jest w porządku. Dzielna dziewczyna, może uda się wam razem przetrwać do następnego tygodnia?


Ostatnio zmieniony przez Tündér Szentgyörgyi dnia Czw Maj 19 2016, 19:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczne wiwarium   

Powrót do góry Go down
 
Magiczne wiwarium
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next


Skocz do: